Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. Jo´zefa Rusieckiego ISSN 1642-6363 Kwartalnik Szkice Humanistyczne tom VII, nr 1-2 (vol. 12) Wydawnictwo OSW Olsztyn 2007 Recenzenci Andrzej GA˛SIOROWSKI, Leonard JANUSZKO, Elz˙bieta KAŁUSZYN´ SKA, Leszek MROZEWICZ Wojciech PAWLAK, Jerzy PRZYBYLSKI, Ryszard ROSA Kolegium Redakcyjne prof. Zbigniew HULL (red. naczelny), prof. Henryk MIZEREK (zaste˛pca red. naczelnego) dr Małgorzata KUS´MIERCZYK (sekretarz redakcji) Rada Programowa Jo´zef GO´RNIEWICZ (Olsztyn), Zbigniew HULL (Olsztyn), Stanisław KAWULA (Olsztyn) , Adam KOSESKI (Pułtusk); Jan KUROWICKI (Zielona Go´ra), Jo´zef LIPIEC (Krako´w) , Walery L. OBUCHOW (Sankt – Petersburg), Andrzej PAWŁUCKI (Gdan´sk) , Andrzej RADZIEWICZ-WINNICKI (Katowice), Jacek RA˛B (Gliwice), Renate SEEBAUER (Wieden´) , Helen SIMONS (Southampton), Maria SZYSZKOWSKA (Warszawa) , Włodzimierz TYBURSKI (Torun´), Marat WIERNIKOW (Odessa), Va´clav ZEMAN (Liberec) Projekt okładki Monika Przez´dziecka Redakcja wydawnicza Ewa Hopfer Streszczenia w je˛zyku angielskim (tłumaczenie i weryfikacja) Anastazja Kaz´mir . Copyright by Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza 2007 Adres Redakcji: Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙szaim. Jo´zefa Rusieckiego ul. Bydgoska 33 10-243 Olsztyn tel. (fax) (089) 526-04-00 e-mail: osw@osw.olsztyn.pl HTTP: www.osw.olsztyn.pl Druk i oprawa: MIRDRUK, 10-080 Olsztyn, ul. Profesorska 9, tel. 527-90-34 SPIS TRES´CI OD REDAKTORA .. . . . . . . . . .. ... .. . . . . . . . . .. ... .. . . . . . . . . .. ... .. . . . . 5 ARTYKUŁY Jan Kurowicki – To, co z˙adne (What Counts as Nothing (on the Concept of ’Zero Aesthetics’)) 7 Alfred Skorupka – Filozofia Zachodu wobec filozofii Wschodu. Jedna filozofia czy dwie ro´z˙ne filozofie? (Western Philosophy Versus Eastern Philosophy. One Philosophy. One Philosophy or Two Different Philosophies?) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21 Piotr Wasyluk – Kategorie filozofii dziejo´w (Main categories of philosophy of history) . . . . 31 Krzysztof Rondoman´ski – Koncepcja hermeneutyki jako dialogu z tradycja˛ hermeneutyczna˛ w uje˛ciu Paula Ricoeura (Principles of Hermeneutics in Discourse with Hermeneutical Tradition as Interpreted by Paul Ricoeur). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49 Andrzej Szymczyk – Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki (Darwinism in Popper’s Philosophy of Science) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69 Joanna Afeltowicz – Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja nad statusem i kondycja˛ bioetyki praktycznej (Metabioethics – Metaphilosophical Reflection on the status and Condition of Practical Bioethics) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81 Małgorzata Mro´wka – Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? (Do Companies Need Codes of Ethics?) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 97 Alicja Joanna Siegien´-Matyjewicz – Wychowanie mie˛dzykulturowe jako edukacyjna odpowiedz´ na wielokulturowe społeczen´stwo (Transcultural Education as an Educational Alternative to Multicultural Society) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 Iwona Mys´liwczyk – Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej (stary-nowy problem w praktyce pedagogicznej) (Attention Deficit Hyperactivity Disorder (ADHD) Syndrome – the Old – New Problem in Pedagogical Practice) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 119 Marek Matyjewicz – Animacja kultury jedna˛ z dro´g „pedagogiki kryzysu” (Animation of Culture as One of the Alternatives to “Crisis Pedagogy”) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 Robert Podstawski – Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej w roku akademickim 2006/2007 na Uniwersytecie Warmin´sko-Mazurskim w Olsztynie (Postgraduate Studies in Health Culture Pedagogy in the Academic Year 2006/2007/2008 at the University of Warmia and Mazury in Olsztyn) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Waldemar Z˙ ebrowski –S´lady prezydencjalizmu w Europie – system polityczny Republiki Cypryjskiej (Traces of Presidentialism in Europe – the Political System of the Republic of Cyprus) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 147 Edwin M. Naruszewicz – Chiny a Rosja – pomie˛dzy małz˙en´stwem z rozsa˛dku a rywalizacja˛ (China’s Relations with Russia – Between Rivalry and Marriage of Convenience) . . . . . 157 Konrad Papuzin´ski – Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w – ocena w z´ro´dłach (The Sicilian Expedition of Athenians – the Historical Perspective) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183 Zbigniew Wo´jcik – Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury (Along the Ancient Routes through Warmia and Masuria) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 197 Marek Siwicki – Z dziejo´w z˙eglarstwa lodowego na Mazurach (1945-1951) (On the History of Ice Sailing in Masuria (1945-1951)). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 207 Jerzy Urniaz˙ – Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego i obwodu kaliningradzkiego w latach 1956-1975 (Sports cooperation Between Olsztyn Voivodship and Kaliningrad Oblast in the Years 1956-1975) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 215 Spis tres´ci KOMUNIKATY Z BADAN´ Jacek Białkowski –Naszedziedzictwo(OurLegacy) ............................ 227 Beata Tomaszewska-Hołub – Społeczne aspekty procesu prywatyzacji (Social Aspects of the ProcessofPrivatization) .............................................. 237 RECENZJE W poszukiwaniu doskonałos´ci (Andrzej Stoin´ski) ............................... 251 Metafizyka Williama Jamesa (AgnieszkaBiegalska) ............................. 255 Odpowiedzialnos´c´za s´wiat (DariuszLiszewski) ................................ 258 Jakos´c´z˙ycia w szes´ciu odsłonach (GrzegorzPacewicz)........................... 261 Filozof przy ło´z˙ku chorego (AleksandraWo´jtowicz) ............................. 265 LUDZIE – IDEE – POGLA˛DY ......................................... . Zprof.dr.hab.AmadeuszemKrauserozmawiaZbigniewHull..................... 271 KSIA˛Z˙ KI I CZASOPISMA NADESŁANE .................................. 277 OD REDAKTORA Ten tom „Szkico´w Humanistycznych” otwieraja˛ teksty obejmuja˛ce szerokie spektrum problematyki filozoficznej. Na pocza˛tku zamieszczamy tekst Jana Kurowickiego dotycza˛cy estetycznos´ci zerowej: takiego odczuwania i przez˙ywania s´wiata, kto´re daje poczucie „zadomowienia w realnos´ci” – gdy wszystko dzieje sie˛ zgodnie z ustalonym porza˛dkiem rzeczy, zdarzenia płyna˛ niezauwaz˙alnie i nic nie zakło´ca codziennej monotonii. Tekst inspiruja˛cy i prowokuja˛cy do zadumy nad codziennos´cia˛ i tym, co sie˛ w niej kryje. Dwa naste˛pne artykuły podejmuja˛ kwestie metafilozoficzne. Poro´wnuja˛c filozofie˛ Zachodu z filozofia˛ Wschodu, Alfred Skorupka formułuje teze˛,iz˙ – niezalez˙nie od ich swoistos´ci i odre˛bnos´ci – de facto istnieje jedna, wspo´lna im problematyka ro´z˙nie tylko ujmowana i rozpatrywana. Bardziej szczego´łowe kwestie metafilozoficzne rozpatruje Piotr Wasyluk, analizuja˛c podstawowe kategorie poje˛ciowe filozofii dziejo´w i podejmuja˛c pro´be˛ klasyfikacji istnieja˛cych w jej obre˛bie kierunko´w. W innym konteks´cie problematyke˛ metafilozoficzna˛ porusza Joanna Afeltowicz, rozwaz˙aja˛c kwestie˛ statusu teoretycznego bioetyki oraz jej znaczenie dla praktyki medycznej. Pozostałe teksty z zakresu filozofii maja˛ juz˙ bardziej specjalistyczny charakter, dotycza˛ bowiem koncepcji hermeneutyki Paula Ricoeura (Krzysztof Rondoman´ski), filozofii nauki Karla Poppera (Andrzej Szymczyk) oraz kodeksowych uje˛c´ etyki biznesu (Małgorzata Mro´wka). Druga˛ grupe˛ zamieszczonych w „Szkicach” artykuło´w stanowia˛ prace pos´wie˛cone problematyce pedagogicznej. Sa˛ to cztery, tematycznie bardzo ro´z˙ne, teksty. Dwa z nich dotycza˛ kwestii ogo´lnowychowawczych (wychowania mie˛dzykulturowego w konteks´cie rozszerzaja˛cej sie˛ wielokulturowos´ci społeczen´stwa oraz animacji społeczno-kulturalnej jako metody edukacji i kształtowania lokalnych wspo´lnot),zas´ dwapozostałepodejmuja˛specjalistyczna˛problematyke˛pedagogiczna˛ dotycza˛ca˛ radzenia sobie z dziec´mi z zespołem nadpobudliwos´ci ruchowej (Iwona Mys´liwczyk) oraz podyplomowych studio´w przygotowuja˛cych do prowadzenia zaje˛c´ z zakresu kultury zdrowotnej przedszkolako´w i ucznio´w szko´ł podstawowych (Robert Podstawski). Kolejne dwa artykuły dotycza˛ stale goszcza˛cej na naszych łamach problematyki politologicznej. Tym razem Waldemar Z˙ ebrowski pisze o systemie politycznym Republiki Cypryjskiej, Edwin Naruszewicz analizuje relacje mie˛dzy Chinami a Rosja˛, stosuja˛c aparature˛ poje˛ciowa˛ i metody teorii gier. Ws´ro´dteksto´w podejmuja˛cych problematyke˛ historyczna˛trzy artykuły dotycza˛ dziejo´w naszego regionu: Zbigniew Wo´jcik pisze o staroz˙ytnych podro´z˙ach „bursztynowym szlakiem” przez ziemie˛ warmin´ska˛ zas´ Marek Siwicki i Jerzy Od Redaktora Urniaz˙ o historii sportu na Warmii i Mazurach po 1945 r. Konrad Papuzin´ski natomiast analizuje, opieraja˛c sie˛ na staroz˙ytnych z´ro´dłach, przebieg i konsekwencje nieudanej wyprawy Aten´czyko´w na Sycylie˛ (415 – 413 r. p.n.e.) w trakcie trwaja˛cej trzydzies´ci lat (434 – 404 r. p.n.e.) wojny peloponeskiej. W dziale „Komunikaty z badan´” zamieszczamy sprawozdanie Jacka Białkowskiego z prowadzonych ws´ro´d studento´w badan´ dotycza˛cych stopnia ich zainteresowania historia˛ i kultura˛ Polski oraz genealogia˛ rodzinna˛. Druga˛ pozycja˛ w tym dziale jest oparta na badaniach diagnoza społecznych konsekwencji dokonuja˛cych sie˛ obecnie w Polsce przekształcen´ własnos´ciowych (Beata Tomaszewska-Hołub). W tym numerze dział recenzji nie zamyka całos´ci. W ramach cyklu spotkan´ze znanymi i interesuja˛cymi badaczami „Ludzie – Idee – Pogla˛dy” redaktor naczelny pisma rozmawia z prof. dr. hab. Amadeuszem Krause o pedagogice specjalnej, kondycji tej dyscypliny w Polsce oraz badaniach prowadzonych przez Profesora. Dowiadujemy sie˛ takz˙e o jego planach naukowych i pozanaukowych pasjach i zainteresowaniach. Tradycyjnie juz˙ na kon´cu zamieszczamy liste˛ ksia˛z˙ek nadesłanych do redakcji i godnych polecenia. Zbigniew Hull OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 ARTYKUŁY Jan Kurowicki Akademia Ekonomiczna im. Oskara Langego we Wrocławiu To, co z˙adne Estetycznos´c´ zerowa To, na co sie˛ cze˛sto patrzy, ulega opatrzeniu. „Jaka jest twoja z˙ona?” – pyta ktos´znajomego, kto´rego spotkał przypadkowo po latach. „Jak z˙ona” – odpowiada, i uwaz˙a, z˙e powiedział wszystko, bo ona włas´nie mu sie˛ opatrzyła. Widzi ja˛ codziennie, jak telewizor na etaz˙erce, buty w przedpokoju, s´mietnik za oknem, telefon na biurku, swo´j kilkuletni samocho´d i koszule˛,do kto´rej sie˛ przyzwyczaił. Ale tres´ci jego widzenia sa˛ aksjologicznie puste. Nie jest wie˛cdla niego ona ani brzydka, ani ładna; porusza sie˛ zwyczajnie; barwa jej głosu jest taka, jak zawsze; niczym go nie zaskakuje; siada zwykle na tym samym fotelu i nawet awantury z nia˛maja˛ten sam rytm i finał – w ło´z˙ku. Co wie˛cmoz˙na o niej powiedziec´? Z˙ ona to z˙ona. I wie˛cej nic. Do oso´b bowiem, rzeczy i sytuacji, kto´re sa˛ wpisanetrwale w naszez˙ycie codzienne, nie mamy ani pozytywnego, ani negatywnego stosunku. Nie wyodre˛bniaja˛ sie˛ swa˛ osobnos´cia˛ iwłas´ciwos´ciami estetycznymi. Sa˛ –cze˛sto jakby przedłuz˙eniem nas samych, jak okulary na nosie kro´tkowidza, kto´re nosi on od dawna, i kto´re stały sie˛ dlan´ oczywista˛cze˛s´cia˛jego oczu. Postrzega wie˛cje, aleich nie widzi,bo sie˛ z nim zrosły, podobnie włas´nie, jak owa z˙ona,cosie˛ opatrzyła. I tu ujawnia sie˛ obecnos´c´ pewnej kategorii estetycznej, na kto´ra˛, jak na nia˛, nie zwraca sie˛ uwagi i nie okres´la ocenami. Ta˛ kategoria˛ jest to, co z˙adne, choc´ obecne. Z˙ adnos´c´ bowiem nie oznacza ani czegos´ pozytywnego estetycznie ani negatywnego, lecz granice˛ mie˛dzy jednym i drugim. I jest z nia˛ tak, jak z zerem w rachunkach, wyraz˙aja˛cym przeciez˙ cos´ waz˙nego i okres´lonego. Wszak niz˙ej, pod nim, znajduje sie˛ minus, wyz˙ej plus, a pomie˛dzy – włas´nie ono z cała˛ swa˛ nieokres´lona˛ obecnos´cia˛. Kiedy bowiem ktos´ ma debet na koncie bankowym, to osia˛gnie˛cie zera jawi mu sie˛ jako poz˙a˛dana wartos´c´ dodatnia. Ale gdy planuje jakies´ wydatki i ma tylko zero pienie˛dzy, nie moz˙e zrobic´ kroku do przodu. Kiedy wszakz˙e ani nie ma długo´w, ani pienie˛dzy na wydatki, zero na koncie powoduje jego nieobecnos´c´ jako klienta banku i konsumenta. Jest on wtedy z˙adnym klientem i konsumentem, bo posiada zero finansowych waloro´w. Jan Kurowicki Podobnie jest nieomal w kaz˙dej, monotonnie powtarzalnej, dziedzinie z˙ycia codziennego z wyste˛puja˛cymi w nim obiektami i sytuacjami. Sa˛ one na ogo´ł włas´nie z˙adne. Sytuuja˛ sie˛ w obre˛bie swoistego zera estetycznego, chociaz˙ stanowia˛ nasze (znaturalizowane) przedłuz˙enie w s´wiecie zewne˛trznym. Opatrzyły nam sie˛ one jednak i to zero je ukrywa. Dopiero gdy zdarzy sie˛ cos´, co wymusi rozerwanie ich zwia˛zku z nami i uzyskamy dystans, odsłaniaja˛ce sie˛ w jego s´wietle obiekty i sytuacje ukaz˙a˛ swa˛ odre˛bnos´c´, autonomie˛ i ujemne lub dodatnie jakos´ci estetyczne. Na przykład, gdy wspomniana wyz˙ej z˙ona przyprawi me˛z˙owi rogi, nie be˛dzie juz˙z˙ona˛ bez włas´ciwos´ci, stanie sie˛ obrzydliwa˛ z´dzira˛; albo gdy, przez roztargnienie, kro´tkowidz zapomni załoz˙yc´ okularo´w, wro´ci s´wiadomos´c´ ich rangi, a z nia˛ ich uroda czy brzydota. Wszystkie wie˛c jakos´ci uczestnicza˛ce w wartos´ ciowaniu estetycznym dziela˛ sie˛ na trzy kategorie: pozytywna˛, negatywna˛ i zerowa˛. Jez˙eli jednak z zerem jakos´ liczymy sie˛ w rachunkach, to estetycznos´c´ zerowa wcale nas zdaje sie˛ nie obchodzic´. W sposo´b oczywisty zreszta˛ jest ona nieobecna w praktyce artystycznej, bo jej wytwory umiejscawiaja˛ sie˛ albo powyz˙ej, albo poniz˙ej zerowej obecnos´ci wartos´ci artystycznych i estetycznych. Jej bowiem istota wyraz˙a sie˛ włas´nie w wyzwalaniu interesuja˛cych ja˛ obiekto´w z ich jakos´ciowego us´pienia, czyli z bycia z˙adnymi. Z drugiej wszakz˙e strony to, co estetycznie z˙adne, nie jest tez˙ przedmiotem rozwaz˙an´ w estetyce, bo ta poda˛z˙a biernie za sztuka˛, chociaz˙ powinny obchodzic´ja˛ ro´wniez˙ jakos´ci, dla kto´rych miejsca w niej nie ma, asa˛ tak niesłychanie waz˙ne, jak włas´nie estetycznos´c´ zerowa. Tak samo jest w mys´leniu potocznym: o tym, co z˙adne, jako jakos´ci estetycznej, mowy w nim nie ma, chociaz˙ akurat w nim byc´ powinno, bo pojawia sie˛ w najrozmaitszych z˙yciowych okolicznos´ciach niesłychanie cze˛sto. Oto, gdy komus´ na twarzy pojawia sie˛ wysypka, idzie do dermatologa nie po to, by sprawił, iz˙ twarz stanie sie˛ urodziwa, ale by była ona taka, „jak zawsze”, nim pojawiła sie˛ choroba sko´ry. Chce wie˛c włas´nie zerowej estetycznos´ci. Analogicznie jest i w mnogos´ci innych sytuacji, kiedy to nie tylko unikamy tego, co estetycznie negatywne, ale i nie mys´limy o jakichs´ pozytywach, zadowalaja˛c sie˛ tym, co z˙adne. Maja˛c to na mys´li, namawiałem kiedys´ mego studenta, by napisał na zaliczenie esej o jakos´ci estetycznej swojej kurtki, w kto´rej pojawił sie˛ na zaje˛ciach. „Nie jest ona wprawdzie – przekonywałem go – ani elegancka, ani modna. Jest ponadto nieco znoszona. Ale – z drugiej strony – nie jest tez˙ nieelegancka i niemodna, a tylko taka sobie. Zwykła. To znaczy: nie wyro´z˙nia sie˛, nie rzuca sie˛ w oczy, czyli ani sie˛ ja˛ zauwaz˙a, ani nie zauwaz˙a. A czyz˙ ta zwykłos´c´ nie jest podstawa˛ jej z˙adnos´ci, jako zerowej granicy mie˛dzy elegancja˛ a jej brakiem? To przeciez˙ problem estetycznej natury! Chociaz˙ nie jest on prosty: ludzie wprawdzie ubieraja˛ sie˛ w zwykłe rzeczy, kto´re ich nie wyro´z˙niaja˛, mimo z˙e chca˛(zwłaszcza kobiety), by postrzegac´ ich jako niepowtarzalnych. Moz˙na by jednak tu zapytac´: jak sie˛ wyro´z˙niac´, nie wyro´z˙niaja˛c sie˛? Czyli: jak, reprezentuja˛cz˙adnos´c´, byc´ kims´ ponad nia˛. Istna kwadratura koła dla mys´lenia potocznego!” Student zrozumiał moje intencje i napisał rzecz To, co z˙adne naprawde˛ ciekawa˛. Musiałem mu jednak najpierw pokazac´ i okres´lic´ cos´, co uobecnia sie˛ w jego doznaniach, lecz nie jest zauwaz˙ane w całym mys´leniu potocznym, kto´re nad estetycznym zerem przechodzi do porza˛dku dziennego. Z´ ro´dła tego, co z˙adne Sa˛ powody, by przypuszczac´, z˙e zjawisko zerowej estetycznos´ci jest stare, jak kultura, bo nawet w jej historycznych pocza˛tkach wiele oso´b, rzeczy i sytuacji mogło sie˛ ludziom opatrzyc´. Praktyka społeczna wymaga przeciez˙ standaryzacji działan´ i stereotypizacji mys´lenia, a to sprawia, z˙e całe regiony rzeczywistos´ci moga˛ funkcjonowac´ w okolicach tego, co z˙adne. To oczywiste. Ale tez˙ – z drugiej strony – im bliz˙ej wspo´łczesnos´ci, obecnos´c´ tego zjawiska nasila sie˛ i udobitnia, co pozwala na jego poznawcze wyodre˛bnienie i okres´lenie. Nie w kaz˙dym bowiem momencie historii kultury zerowos´c´ estetyczna musi sie˛ pojawiac´ w swej domuja˛ cej szarzyz´nie, jak to dzieje sie˛ wspo´łczes´nie. Oto pokazuje nam historia kultury, z˙e gdy zagłe˛biamy sie˛ w przeszłos´c´, odsłaniaja˛ sie˛ nam odmienne od naszych sposoby odnoszenia sie˛ ludzi do s´wiata i do siebie w obre˛bie konkretnych wspo´lnot społecznych. Im wie˛c dalej, tym mniej widac´ relacji formalnych, czystych kalkulacji rozumowych i ujmowania rzeczy w sposo´b ilos´ciowy; tym wie˛cej zas´ uje˛c´ jakos´ciowych i odniesien´ emocjonalnych, kto´re znajduja˛ wyraz w formach religijnych i magicznych. Dotyczy to pojmowania czasu, przestrzeni, przyczynowos´ci i stosunko´w z˙yciowych i praktycznych. Odnosi sie˛ tez˙ do sposobo´w postrzegania go´r, laso´w, zabudowan´, rzek, mo´rz i z´ro´deł; granic ludzkich siedzib, najrozmaitszych obiekto´w przyrody oraz wytwarzanych narze˛dzi i s´rodko´w konsumpcji. Wszystko to zanurzone jest w sacrum i ma swo´j okres´lony wyraz wyobraz˙eniowy. Człowiek zas´ odnosi sie˛ do tego bezpos´rednio i wyciska na tym s´lady swej aktywnos´ci. Dlatego nic tu nie jest zwykłe i tylko rzeczowe, bo najdrobniejszy obiekt nasycony jest na swo´j sposo´b mocami ducho´w i bogo´w lub mo´wi je˛zykiem magii czy uczuc´. Zwykłe wie˛c, jako oboje˛tne i pogra˛z˙one w monotonii codziennos´ci, nie istnieje tak, jak w kulturze nowoz˙ytnej i nowoczesnej. Kaz˙dy bowiem obiekt, czynnos´c´, zjawisko lub osoba zajmuje wysoka˛ albo znikoma˛ pozycje˛ w hierarchii jakos´ci, okres´lona˛ przez religie˛, emocje czy zabiegi magiczne. Nawet wie˛c owa monotonia do kon´ca s´redniowiecza wpisana była w porza˛dek i hierarchie sacrum, przenikaja˛ce całos´c´ ludzkiego bytu i działania. Nie wyodre˛bniała sie˛ jako osobna kategoria, kto´rej istotnym znamieniem estetycznym jest włas´nie to, co z˙adne, bo zwykłe w swej prozaicznej, pustej aksjologicznie powtarzalnos´ci. Sytuacja zmienia sie˛ wraz z kształtowaniem sie˛ społeczen´stw nowoz˙ytnych, kto´rych podłoz˙em ekonomicznym jest gospodarka towarowopienie˛z˙na i rozwijaja˛ cy sie˛ wraz z nia˛ podział pracy. S´ wiat ludzki i woko´łludzki ulega wtedy Jan Kurowicki stopniowemu odbarwieniu jakos´ciowemu. Dobitny temu wyraz dawał w swej „Estetyce” juz˙ Hegel, gdy przeciwstawiał epoke˛ heroiczna˛ epoce prozaicznej. W tej pierwszej, kto´rej stan idealny odnajdywał on w s´wiecie staroz˙ytnej Grecji, nie tylko sprawy stosunku do bogo´w, s´wie˛tos´ci, działalnos´ci wojennej czy politycznej przenikały sie˛ i tworzyły jednos´c´, ale tez˙ – jak powiada – „s´rodki i sposoby zaspakajania potrzeb nie spadły jeszcze do poziomu jakiejs´ zewne˛trznej sprawy; widzimy ich z˙ywe powstawanie i z˙ywa˛ s´wiadomos´c´ wartos´ci, jakie maja˛ dla człowieka, kto´ry nie odnosi sie˛ do nich jak do rzeczy martwych lub takich, kto´re codzienne przyzwyczajenie uczyniło martwymi, lecz jak do wytwarzania własnych i najbliz˙ej go obchodza˛cych”. W epoce prozaicznej natomiast, czyli w czasach nowoz˙ytnych, sprawy maja˛ sie˛ inaczej. Kaz˙dy człowiek jest w swej samoistnos´ci ograniczony „nieskon´czonym szeregiem zalez˙nos´ci od innych”, a to, czego potrzebuje, wcale ba˛dz´ w stopniu tylko ograniczonym stanowi jego własny wytwo´r. Rzeczy, otaczaja˛ce człowieka, szarzeja˛ wie˛c w zwykłos´ci, tym bardziej, z˙e wykonano je wedle jakiegos´ formalnego wzoru. A blasku pozbawia je tez˙ to, z˙e ich wartos´c´ redukuje sie˛ do wartos´ci ´ra˛ okres´wiecie wymiennej, kto´la pienia˛dz. W takim szmieniaja˛ sie˛ stosunki mie˛dzyludzkie, bo człowiek, umiejscowiony w owym nieskon´czonym szeregu zalez˙nos´ci, nie moz˙e sobie pozwolic´ na emocjonalna˛ spontanicznos´c´ i swobodna˛ działalnos´c´. Musi rozumnie kalkulowac´ swe szanse i moz˙liwos´ci. Staje sie˛ wie˛c nie tylko istota˛ rachuja˛ca˛, lecz i wyrachowana˛, podporza˛dkowana˛ zalez˙nos´ciom i normom formalnym, i bezosobowym. Ludzie jednak na rozmaite sposoby starali sie˛, by nie wszystko tone˛ło w monotonii codziennos´ci. Oto – dla przykładu – pokazywał przed laty znakomity polski eseista Jerzy Stempowski w swej „Ziemi bernen´skiej”, jak czynili to Szwajcarzy mie˛dzy wiekiem XVII a połowa˛ XIX. Pisał wie˛c, z˙e samodzielni, bogaci gospodarze wiejscy mieli wtedy, jak na nasze miary, niesłychanie duz˙o wolnego czasu: około stu szes´c´dziesie˛ciu dni w roku. Mieli, bo pracowali gło´wnie na zaspokojenie potrzeb własnych i swego otoczenia. Nie było tam bowiem rynku. Ich zas´ gospodarowanie miało charakter zamknie˛ty. Gdy wie˛c wykonali roboty, włas´ciwe dla danej pory roku, wykorzystywali czas wolny do kształtowania otoczenia woko´ł swych domo´w i zabudowan´. Wie˛c jak czytamy – „uz˙ytecznego i pie˛knego nie sposo´b było tam od siebie oddzielic´. Nawet w ogro´dkach warzywnych starano sie˛ ła˛czyc´ ros´liny w grupy dekoracyjne”. Sadzono ro´wniez˙ woko´ł domo´w okres´lone drzewa, kto´rym przypisywano znaczenie symboliczne: de˛by, bo zasklepiały w sobie niejasne i groz´ne siły, nieznajduja˛ce dla siebie miejsca w porza˛dku codziennos´ci; lipy, kieruja˛ce mys´li ludzi ku sprawom miłosnym; jesiony, kto´rych diabły sie˛ le˛kały; buki na pastwiskach, symbolizuja˛ce rajska˛ beztroske˛ itp., itd. Uwaz˙ano bowiem, z˙e gdy ziemia woko´ł zabudowan´ jest naga, ma wartos´c´ daja˛ca˛ sie˛ liczyc´ jeno w dukatach i talarach; znaczenie jakos´ciowe zyskuje dopiero wtedy, gdy jest odpowiednio To, co z˙adne zabudowana, upie˛kszona drzewami i okolona odpowiednimi krzewami i ros´linami. Czas wolny zache˛cał ro´wniez˙ chłopo´w, by całemu temu otoczeniu nadawac´ charakter ods´wie˛tny. Wyraz˙ało sie˛ to w trosce, by kaz˙da rzecz znajdowała sie˛ na włas´ciwym miejscu; by wsze˛dzie panowała czystos´c´ i porza˛dek; ani z´dz´bło słomy nie mogło sie˛ tam poniewierac´, ani szczapa drewna. Ten czas wolny wytwarzał takz˙e swoiste stosunki do całego s´rodowiska przyrodniczego. Us´miechało sie˛ ono do ludzi s´wiadomie ukształtowanymi pejzaz˙ami, alejami drzew przy drogach, miejscami wypoczynku podczas go´rskiej we˛dro´wki, znakami, okres´laja˛cymi odległos´c´ do celu, jak tez˙ np. rozległymi konarami de˛bu na ła˛ce, pod kto´rym w godzinach upału chroniło sie˛ pasa˛ce sie˛ bydło. Jak wie˛c widac´, stosunek chłopa bernen´skiego do jego bezpos´redniego otoczenia i s´rodowiska miał charakter czynny i wyraz˙ał sie˛ ´wiadomas˛ wola˛ jego estetyzacji. A okres´lały ja˛, włas´ciwe epoce, wzory kulturowe, kto´re zaje˛ły miejsce po wzorach włas´ciwych dawnym postaciom sacrum. Autor „Ziemi bernen´skiej” pokazuje wie˛c, jak rodziły sie˛ one juz˙ w renesansie, a zwłaszcza jaki wpływ miała tu kultura baroku i nieco po´z´niejsza. Zwraca tez˙ uwage˛,z˙e po s´redniowieczu, kto´re to do s´rodowiska przyrodniczego miało stosunek nieche˛tny, wyrastaja˛cy z le˛ku i nieufnos´ci przed jego groza˛ i nieokiełznana˛ nieprzewidywalnos´cia˛, pojawia sie˛ odniesienie nowe, chociaz˙ włas´ciwe ono było nie tylko klasie chłopskiej, lecz przenikało do niej z wyz˙szych klas społecznych: arystokratycznych i bogatego mieszczan´stwa. Sytuacja jednak przeobraz˙a sie˛ radykalnie w drugiej połowie XIX wieku. Gospodarka chłopska komercjalizuje sie˛. Przed kredytem hipotecznym i ksia˛z˙eczka˛ czekowa˛ musiały usta˛pic´ walory, kto´re poprzednio opromieniały z˙ycie i nadawały estetyczny kształt naturalnemu otoczeniu. Miało to głe˛bokie i ro´z˙norodne skutki. Ograniczeniu (dobrowolnemu!) uległo spoz˙ycie i zaspakajanie potrzeb osobistych. Pojawił sie˛ wie˛c swoisty ascetyzm w wiejskim bytowaniu. Ciułanie i oszcze˛dzanie stały sie˛ rzeczywistym postem człowieka. Nasta˛pił wie˛c koniec z aktywnym, osobistym kształtowaniem otoczenia, bo brakło zainteresowania nim i czasu. Nic wie˛c dziwnego, z˙e wiejskie domostwa i ich otoczenie zacze˛ły tracic´ swa˛ estetycznos´c´. Podupadły i poszarzały. Stały sie˛ zwykłe, jak kaz˙dy element monotonii codziennos´ci. Pie˛kno rozstało sie˛ zuz˙ytecznos´cia˛, a ods´wie˛tnos´c´ przeniosła sie˛ do niedzieli i ska˛po wydzielonych w roku s´wia˛t. W takich to włas´nie warunkach rozrosło sie˛ i wszystko zacze˛ło wypełniac´ to, co z˙adne. Wspo´łgrało (i wspo´łgra) ono z cała˛kultura˛s´wiata kapitalizmu, w kto´rym podstawowa˛ role˛ odgrywa to, co ilos´ciowe, formalne, racjonalne; to zas´, co emotywne, jakos´ciowe, zepchnie˛te jest na dalszy plan. S´ wiat ludzki i woko´łludzki aksjologicznie opustoszał. Jeszcze bowiem przed stu laty owa kultura zdawała sie˛ włas´ciwa tylko dla os´rodko´w wielkomiejskich. Tak to widział nawet tak przenikliwy obserwator kultury s´wiata kapitalizmu, jak G. Simmel. Teraz, poza nielicznymi, egzotycznymi enklawami, obejmuje ona soba˛ całos´c´ społecznego z˙ycia ludzi. Jan Kurowicki Niegdys´, w kulturach pierwotnych czy tradycjonalnych, człowiek, nieskre˛powany jeszcze nieskon´czonym szeregiem zalez˙nos´ci od innych, jak pisał cytowany tu Hegel, nawet w drobinach kurzu znajdował obecnos´c´ duchowego powiewu s´wie˛tos´ci lub wartos´ci czysto człowieczych, kto´re poruszały jego emocje i uczucia. Przez˙ywał te˛ s´wie˛tos´c´ i podejmował okres´lone działania, kto´rych pie˛tno nosiły otaczaja˛ce go rzeczy. Potem – w ucieczce przed zerowa˛ estetycznos´cia˛ – z emocjonalna˛ pasja˛ kształtował estetyczne konteksty swego z˙ycia, jak owi szwajcarscy chłopi. Ale o´w nieskon´czony szereg zalez˙nos´ci całkowicie go omotał. „Indywiduum ludzkie, – czytamy dlatego w „Estetyce” – aby utrzymac´ sie˛ jako jednostka, musi najcze˛s´ciej pełnic´ role˛s´rodka, kto´rym ktos´ inny sie˛ posługuje, musi słuz˙yc´ ograniczonym celom innych ludzi i ze swej strony, aby zaspokoic´ swoje własne interesy, degraduje tez˙ innych do roli tylko s´rodko´w. Indywiduum przeto, tak jak je widzimy w sferze z˙ycia powszechnego i prozaicznego, nie jest czynne z mocy swej własnej totalnos´ci i zrozumiec´ je moz˙na wychodza˛c nie z niego samego, lecz tego, co inne”. Oznacza to, z˙e to, co niegdys´ było dziełem indywidualnej woli i potrzeb, moz˙e powstac´ przede wszystkim jako dokonanie zbiorowe, narzucane poszczego´lnym jednostkom i nie zawsze zgodne z ich wyobraz˙eniami, odczuciami i celami. To zas´, co dokonywały te jednostki, ma charakter cza˛stkowy i znikomy. Ich aktywnos´c´ zreszta˛ przybierała ba˛dz´ kształt wydatkowania nagiej, bezosobowej, abstrakcyjnej siły roboczej w postaci fizycznej lub umysłowej, ba˛dz´ operacji w stosunkach wymiany towarowopienie˛z˙nych. A wydatkowanie tej siły w procesie produkcji i usług lub tez˙ dokonywanie owych operacji stało sie˛ (i coraz bardziej sie˛ staje) pozbawione blasku jakos´ciowej wielobarwnos´ci. „Dzie˛ki rachunkowej istocie pienia˛dza – powiada w zwia˛zku z tym Simmel – do naszego z˙ycia wkroczyła precyzja, s´cisłe okres´lenie podobien´stw i ro´z˙nic, jednoznacznos´c´ umo´w i postanowien ´ – na co zreszta˛wpłyne˛ło upowszechnienie zegarko´w kieszonkowych. (...) Gdyby wszystkie zegary w Berlinie zacze˛ły nagle z´le chodzic´, s´pieszyc´ sie˛ lub po´z´nic´, choc´by tylko o jedna˛godzine˛, wymiana gospodarcza i całe z˙ycie wielkiego miasta zostałoby na długo zdezorganizowane”. Sacrum w tym konteks´cie milknie, gdy tylko cichna˛ w niedziele˛ kos´cielne dzwony. To, co z˙adne, w porza˛dku monotonii i bytowos´ci To, co z˙adne, oznacza wie˛c okres´lona˛ jakos´c´ estetyczna˛. Przenika ona obiekty i zdarzenia ludzkiej codziennos´ci. Jakos´c´ ta wyraz˙a jej monotonie˛. Obejmuje ona – z jednej strony – złoz˙one, powtarzalne kompleksy zdarzen´, sytuacji, oso´b i rzeczy, kto´re składaja˛ sie˛ na waz˙ne konteksty człowieczego z˙ycia. Daja˛ nam one poczucie zadomowienia w realnos´ci. Z drugiej strony natomiast monotonia, to kompleksy powtarzalnych obrazo´w mys´lowych, odbijaja˛cych te konteksty. I to one To, co z˙adne włas´nie sprawiaja˛,z˙e ro´z˙norodne tres´ci codziennos´ci sa˛niezauwaz˙alne, jak powietrze, kto´rym sie˛ oddycha. Wystarczy, z˙e sa˛, a zwykłos´c´ stanowi ich istote˛. Jednakz˙e s´wiat, dany nam jako monotonia, nie jest po prostu obiektywna˛ rzeczywistos´cia˛. Jest wytworem stosunko´w mie˛dzy działaja˛cymi w codziennos´ci ludz´mi a realiami. Skutkiem zachodzenia tych stosunko´w dokonuje sie˛ selekcja tres´ci dos´wiadczania s´wiata. I w obrazach monotonicznych uobecnia sie˛ tylko to, co waz˙ne dla działania. Ale tym, co tworzy i organizuje te obrazy, sa˛ nie wewne˛trzne zwia˛zki rzeczywistos´ci, lecz struktury działan´ ludzkich. Struktury te zas´, to układy relacji mie˛dzy potrzebami, przedmiotami, kto´re je zaspakajaja˛,i s´rodkami do uzyskiwania tych przedmioto´w. W wymiarze estetycznym jawia˛ sie˛ one włas´nie jako to, co z˙adne ws´ro´d ro´z˙norodnych obiekto´w i zdarzen´: w miejscu pracy, w szkole, w urze˛dzie; gdy spełniamy codzienne obowia˛zki; podczas robienia zakupo´w, odwiedzin u rodziny czy lekarza, lub, gdy po pracy wracamy do domu, az˙ po moment zas´nie˛cia. W obre˛bie monotonii codziennos´ci nawet otaczaja˛ce nas s´rodowisko naturalne pokrywa patyna zerowej estetycznos´ci. Przes´lepiamy je wie˛c. Nasza˛ selektywna˛ uwage˛ przycia˛ga w nim tylko to, co w działaniach z˙yciowych pomaga lub przeszkadza. Nawet jednak wtedy, gdy jakies´ elementy tego s´rodowiska maja˛ nie zerowe walory estetyczne, to na skutek rutynowej powtarzalnos´ci w doznawaniu ich spowszedniały one, ulotniły sie˛ is´pia˛ w zwykłos´ci. Nie zwracaja˛ wie˛c uwagi ani pozytywnie, ani negatywnie. Zauwaz˙a sie˛ zas´ to, co ma znaczenie pragmatyczne: czy jest ciepło, czy zimno; wietrznie albo deszczowo, bo to okres´la sposo´b ubierania sie˛ i wpływa na plan zaje˛c´. Bardziej tez˙ nas obchodzi, jaka˛ kurtke˛ i buty trzeba załoz˙yc´, niz˙ widok pejzaz˙u za oknem, rozkład s´wiatła na murach domo´w i gałe˛ziach drzew lub gra koloro´w wywołana przez promienie zachodza˛cego słon´ca. Przeciwien´stwem owej monotonii jest bytowos´c´. Kategoria ta wyraz˙a konieczne zwia˛zki mie˛dzy ludz´mi, rzeczami, zdarzeniami i sytuacjami oraz ich istnienie. Swojskos´c´, ciepełko, to, co estetycznie jakies´ czy z˙adne, sa˛ tu nieobecne. Dlatego obrazy mys´lowe, stanowia˛ce poznawczy wyraz bytowos´ci, sa˛ aksjologicznie neutralne, odpodmiotowione, czy – jakby powiedział Ortega y Gasset – zdehumanizowane. Od czaso´w nowoz˙ytnych, wraz z zamieraniem sacrum, wytwarzanie takich włas´nie obrazo´w stanowi cel m.in. poznania naukowego. Gdybym wie˛c miał kro´tko okres´lic´ bytowos´c´, wskazywałbym na dwa poziomy jej obecnos´ci: przedmiotowy i podmiotowy. Na pierwszym umies´ciłbym wszystko, co pojawia sie˛ i istnieje jako wynik spontanicznie działaja˛cych praw natury. To ich przejawem sa˛ zmieniaja˛ce sie˛ pory roku, ruch gwiazd, starzenie sie˛ ludzkich organizmo´w. Nalez˙y tez˙ do nich wszystko to, co traktujemy jako przypadki, a jest obiektywnie aktualnym splotem ro´z˙nych praw przyrody: zniszczenia dokonane przez powo´dz´, krosty na twarzy małolata, układ jesiennych lis´ci, zas´cielaja˛cych park itp., itd. Na drugim poziomie natomiast – podmiotowym – bytowos´c´ wyraz˙a sie˛ przez praktyke˛ poznawcza˛, kto´rej celem jest ustalenie prawidłowos´ci kieruja˛cych danym wycinkiem s´wiata. Jan Kurowicki Owa praktyka stanowiłaby realizacje˛ zasady, głosza˛cej z jednej strony, z˙e, aby osia˛gac´ wiedze˛, trzeba z nalez˙ytym dystansem badac´ powtarzaja˛ce sie˛ cia˛gi zjawisk; z drugiej – norme˛ weryfikacji poznania, wymagaja˛ca˛ powtarzalnos´ci dos´wiadczen´, jako kryterium jego wiarygodnos´ci. Ludzie, w swej codziennej egzystencji, na swo´j sposo´b tez˙ odro´z˙niaja˛ monotonie˛ codziennos´ci od bytowos´ci, lecz ujmuja˛ ja˛ jednak w kategoriach monotonii. Rzeczy, zdarzenia i sytuacje nie sa˛ przez nich wszakz˙e widziane ani jako przejaw praw natury, ani wskazanej tu zasady praktyki poznawczej. Ale, gdy jakos´ zachwiany zostaje lub rozbity porza˛dek monotonii i jej estetycznej z˙adnos´ci, wtedy postrzega sie˛ i bytowos´c´. Najdobitniej istote˛ iro´z˙nice˛ mie˛dzy monotonia˛a bytowos´cia˛ moz˙na ujrzec´ w takiej na przykład rozmowie: me˛z˙czyzna: „Co robisz?”, kobieta: „Nic, obieram kartofle. A gdzie byłes´?”. Me˛z˙czyzna: „Nigdzie, space rowałem sobie po deptaku”. Rozmowe˛ te˛ podsumowac´ moz˙na zwie˛z´le: oto nic sie˛ nie dzieje, a wszystko sie˛ zdarza. Owo zas´ „nic” i „nigdzie” – to swoista obecnos´c´ tego, co estetycznie z˙adne, choc´ pełne tres´ci. Odnosi sie˛ jednak do całokształtu dos´wiadczen´ i stano´w rzeczy, kto´re płyna˛ niezauwaz˙alnie, zgodnie z porza˛dkiem stereotypo´w działan´ i sytuacji. Nic ich nie zakło´ca. „Cos´” pojawiłoby sie˛ wtedy, gdyby na przykład obierane kartofle zmieniły sie˛ nagle w głowe˛ ukochanego kotka czy w pomaran´cze; albo gdyby na deptaku me˛z˙czyzna spotkał (co jest moz˙liwe) prezydenta RP. „Nic” i „cos´” maja˛ wie˛c w obre˛bie monotonii bardzo okres´lone znaczenie, niekoniecznie zwia˛zane z istnieniem lub nieistnieniem obiekto´w i zdarzen´,ale napewnozobecnos´cia˛wswoistymwymiarze estetycznym tego,coz˙adne. W porza˛dku praktyki artystycznej od czasu, gdy po s ´redniowieczu zanika sacrum, zawsze uprawiano jaka˛s´ gre˛ mie˛dzy monotonia˛ i bytowos´cia˛. Dzie˛ki niej dzieła sztuki dystansowały sie˛ wobec nich, tworza˛c swo´j własny ład i wła˛czaja˛c wen´ to, co waz˙ne było dla danej artystycznej konstrukcji. Ale to dystansowanie sie˛ nie oznaczało nigdy rezygnacji z ich tres´ci, lecz raczej sytuowanie sie˛ pomie˛dzy widzeniem monotonicznym a bytowos´cia˛. Monotonia zapewniała bowiem „ludzki charakter” przedstawieniom; bytowos´c´ – wiarygodnos´c´. I dzie˛ki temu sztuka wznosiła sie˛ (i wznosi sie˛) ponad z˙adnos´c´. Ludzie jednak, jako lokatorzy codziennos´ci, tkwia˛ w niej bez reszty. Bytowos´c´ ujawnia sie˛ wie˛c im albo jako granica ich moz˙liwos´ci, albo jako cos´, co zakło´ca ład jej monotonii lub wykracza poza nia˛. Mo´wi sie˛ wie˛c, gdy sie˛ na takie granice napotyka: „głowa˛muru nie przebijesz” czy „wyz˙ej pe˛pka nie podskoczysz”. I daje sie˛ za wygrana˛. W przypadku zakło´cenia monotonii przez bytowos´c´ znika jednak estetycznos´c´ zerowa. Gdy wie˛c komus´ – dla przykładu – spadnie z dachu domu dacho´wka na głowe˛, bo zmurszała wia˛z˙a˛ca ja˛ zaprawa, wtedy bytowos´c´ daje o sobie znac´ jakos´ciami estetycznymi, usytuowanymi poniz˙ej z˙adnos´ci. Przynajmniej przez jakis´ czas. Ale kiedy przed kims´ pojawi sie˛ pie˛kna nieznajoma i uda mu sie˛ ja˛ oczarowac´ i pos´lubic´, to choc´, jako byt naturalny, nalez˙y ona do porza˛dku bytowos´ci, to jej obecnos´c´ zakwitnie przed nim jakos´ciami estetycznymi powyz˙ej zerowej ich obecnos´ci. Do momentu, kiedy nie To, co z˙adne us´pi ich rutyna codziennos´ci. Wro´ci wtedy w ciepełko monotonii i utonie w niej. Wtedy nawet najcudowniejsza kobieta moz˙e sie˛ stac´ tym, co z˙adne. W literaturze pie˛knej – zwłaszcza tej z drugiej połowy XIX w., ale i w nieco po´z´niejszej – cze˛sto spotyka sie˛ ze zdumieniem wyraz˙any pogla˛d, z˙e chłopi sa˛ nieczuli napie˛knootaczaja˛cej ichprzyrody. Maja˛tez˙ zadziwako´wnp.niedzielnych (jak i profesjonalnych) malarzy, kto´rzy z zachwytem utrwalaja˛ ich postaci podczas pracy na roli; dzieci wiejskie zas´ oboje˛tnie traktuja˛ przywiezione im z miasta w prezencie zabawki, przedstawiaja˛ce np. pasterzy, owce czy krowy. Wola˛ bowiem od nich nawet tandetne lokomotywy i kolejki. W rozmaitych utworach tłumaczone to było brakiem zrozumienia dla tego, co estetycznie zawiera w sobie natura i co niesie bezpos´rednie z nia˛ obcowanie. Tymczasem owa natura, o jakiej pisano, była jeno – wytworzonym w miejskim s´rodowisku – układem figur wyobraz´ni. Dlatego dla chłopo´w dziwakami zdawali sie˛ owi malarze i nie budziły w ich dzieciach zainteresowania zabawki, kto´re je tylko w tej monotonii utwierdzały. Chociaz˙co tez˙ przedstawia literatura pie˛kna, gdy ludzie wsi szli za robota˛ do miasta i gdy tam zostali wessani przez odmienna˛ monotonie˛ codziennos´ci – wies´ i jej naturalne otoczenie jawiły sie˛ w ich wyobraz´ni jako cos´, co zasklepia w sobie wszystkie estetyczne cuda s´wiata. To bowiem, co z˙adne mieli na miejscu: w pracy, w domu i w sobie. Ale juz˙ tego, z˙e jedna˛ zerowos´c´ estetyczna˛ zamienili na kolejna˛, choc´ inna˛, nie zauwaz˙ali. I tak sie˛ toczy s´wiat. Ucieczki od estetycznos´ci zerowej Chcemy sie˛ jednak wyrwac´ z narzuconego nam porza˛dku. We wspomnianym tu eseju Stempowskiego, np. potomkowie chłopo´w ziemi bernen´skiej po II wojnie s´wiatowej, gdy dochody rolnicze znacznie wzrosły, przejawili swoisty konserwatyzm. Jez˙eli na przykład przed wojna˛ widziało sie˛ w wioskach kupione w mies´cie nowoczesne sprze˛ty, to teraz bardziej zacze˛to sobie cenic´ meble wiejskie, cze˛sto bardzo drogie. Wro´ciły tez˙ dawne stroje ludowe, kto´re wycia˛gnie˛to z szaf przodko´w lub umieje˛tnie i pieczołowicie szyto je od nowa, a takz˙e – co moz˙e istotniejsze – przypomniano przynajmniej niekto´re stare zwyczaje. Zacze˛to ro´wniez˙ budowac´ zgodnie z tradycja˛ domy „prawdziwie wiejskie”, zachowuja˛ce wszystkie zasadnicze cechy stylu bernen´skiego. Pojawiły sie˛ tez˙ pro´by przywro´cenia dawnego charakteru s´wie˛tom i zabawom, stanowia˛cym, jak powiada eseista, „cze˛s´c´ tej samej cywilizacji, kto´ra ukształtowała okoliczny krajobraz”. Alis´ci to wszystko dokonywało sie˛ za sprawa˛ mniejszos´ci. Reszta pozostawała na to nieczuła. Chociaz˙ mogła to traktowac´ nawet z sympatia˛, bo i struny ich duszy bywały poruszone nostalgia˛ za miniona˛ wolnos´cia˛ i jej uroda˛, wcielona˛ w otrzymane w spadku po dziejach s´rodowisko. Jednakz˙e stało sie˛ ono dla nich tylko i zaledwie naczyniem nostalgii. I jako takie moz˙e miec´ wdzie˛k dla dzisiejszych ludzi. Wprawdzie autor cieszy sie˛ Jan Kurowicki zistnienia tej mniejszos´ci, lecz nicnieprzywro´ci wiary iwoli wtwo´rcza˛aktywnos´c´ minionych wieko´w. Ziemia bernen´ska zamienia sie˛ w swoisty układ figur wyobraz´ni, wspo´łistnieja˛cych zgodnie z wytworami kultury popularnej. My zreszta˛tez˙ chcemy sie˛ na ro´z˙ne sposoby wyrwac´ ze sfer zera estetycznego. I dzieje sie˛ to w grach i zabawach, a zwłaszcza w czasie wyrwanym z monotonii codziennos´ci, wolnym, podczas wakacji albo urlopu. Gdy tylko sie˛ on pojawia, pozbywamy sie˛ obowia˛zko´w i utartych, powtarzalnych form codziennych zachowan´ i działan´, jakbys´my zdejmowali z siebie ubranie przed ka˛piela˛. Znika wtedy tez˙ to, co z˙adne. Nic w nas (i na nas) nie cia˛z˙y. Moz˙emy robic´ wszystko. I choc´ to „wszystko” ro´wniez˙ jest ograniczone i powtarzalne, jak bywa spacer z jednego do drugiego kran´ca parku, to jednak nalez˙y juz˙ do innego porza˛dku. Zalez˙nie bowiem od naszej woli moz˙emy dane czynnos´ci przerwac´ lub je kontynuowac´, jak to robia˛ dzieci podczas zabawy. Ta wolnos´c´ udziela sie˛ jako aksjologiczny powidok pozytywnego charakteru czasu wolnego – całemu otoczeniu i kaz˙demu napotkanemu drobiazgowi, nawet kamieniom na podwo´rzu, wro´blom czy gołe˛biom dziobia˛cym w piasku, drzewom w parku, jak i dookolnym widokom i odległej linii horyzontu. To „wszystko” włas´nie oddycha wolnos´cia˛. Zdaje sie˛ ona przyrodzona, jak kształt czy wielkos´c´ rzeczom, jakby nie czas wolny ja˛ tworzył, lecz sama natura. Wolnos´c´ ta dociera do nas i wypełnia, staja˛c sie˛ przedłuz˙eniem naszego istnienia. S´ rodowisko oddycha nia˛ i pulsuje kolorami i ´wiatłem, kapryss´nymi formami rzeczy, krajobrazami, zmiennymi porami roku, dnia i pogody. Zdaje sie˛ bezinteresowne, jak kantowskie dzieło sztuki. I niby to wszystko zdaje sie˛ zbliz˙one do obrazo´w z „Ziemi bernen´skiej”, to jednak niewiele ma z nimi wspo´lnego. Ale te˛sknimy za ich aura˛. Nieprzypadkowo tedy stanowi ona punkt wyjs´cia kultury popularnej. Monotonia codziennos´ci, szkoła, biuro czy fabryka sa˛ w nim nieobecne. Bohaterowie, kto´rzy uosabiaja˛ te˛ kulture˛,sa˛ od nich wolni. Chyba z˙e s´wiat zwykłego z˙ycia lub pracy staje sie˛ niespodziewanie miejscem gwałtownych wydarzen´, miłosnych spazmo´w, zabo´jstwa, strajku, terrorystycznego ataku czy choc´by powodzi albo niezwykłego uderzenia pioruna. Kiedy zas´ wszystko jest „jak zawsze”, miejsca te s´pia˛ w nieobecnos´ci. Pozbawione sa˛ dramatyzmu i wartkiego biegu zdarzen´. Opatula je estetyczna z˙adnos´c´ i wypadaja˛ z porza˛dku wolnos´ci. Sa˛ tylko i zaledwie niegodna˛ uwagi codziennos´cia˛. Zmieniaja˛ sie˛ one jednak, gdy staja˛ sie˛ ucieles´ nieniem wolnos´ci stwarzanej przez czas wolny. Ale do tego miejsca codziennej krza˛taniny i pracy w swej monotonnej zwykłos´ci niezupełnie sie˛ nadaja˛. Trzeba wie˛c odmiennych, znajduja˛cych sie˛ gdzies´w go´rach, nad morzem, ws´ro´d laso´w, pustyn´ czy prerii. Inni tez˙ pojawiaja˛ sie˛ wo´wczas ludzie. Wre˛cz symboliczna˛ postacia˛, ucieles´ niaja˛ca˛ te˛ wolnos´c´, jest nagi facet z przepaska˛ na biodrach, przemierzaja˛cy tropikalne puszcze. Jakis´ Rambo, Tarzan albo Władca Zwierza˛t, kto´ry nic innego To, co z˙adne nie ma do roboty, jak walczyc´ o dobro i troszczyc´ sie˛ o ład natury. I wprawdzie dokonuje on czyno´w etycznie doniosłych albo poz˙ytecznych, angaz˙uja˛cych jego spryt, pomysłowos´c´ itp., to, pokonuja˛c przeszkody i wydatkuja˛c mno´stwo energii, nic wspo´lnego nie ma ze zwykła˛ praca˛, spełnianiem obowia˛zko´w i realizacja˛ zwykłych potrzeb. Jego wolnos´c´, wraz z wolnos´cia˛ wpisana˛ jakoby przez nature˛ ws´rodowisko, tworza˛ spo´jna˛ całos´c´, podobna˛ do tej, jaka˛ my przez˙ywamy, gdy wyrwiemy sie˛ z kieratu codziennos´ci i z˙yciowych zobowia˛zan´ podczas zabawy czy odpoczynku. Dlatego – jako odbiorcy kultury popularnej – bezwiednie przenosimy aksjologiczne powidoki owej kultury z jej form wizualnych i fabularnych na nasz s´wiat rekreacji, w kto´rym znalez´lis´my sie˛ lub chcielibys´my sie˛ znalez´c´, gdybys´my mieli po temu moz˙liwos´ci. Takz˙e literatura przygodowa i awanturnicza; ksia˛z˙ki geograficzne i popularne opracowania o faunie i florze, jak tez˙ albumowe produkcje fotograficzne, telewizyjne, filmowe zakładaja˛ taki włas´nie obraz s´rodowiska. Jest ono czyms´ wyła˛czonym z monotonii codziennos´ci oraz z rynkowej gry towarowo-pienie˛z˙nej. S´ wiat tam przedstawiony istnieje sam dla siebie, kieruja˛ nim odwieczne prawa natury, trwa walka o byt i o przetrwanie; uwodzi on nas swa˛ surowos´cia˛, dobro toczy w nim potyczki ze złem i az˙ sie˛ prosi o obecnos´c´ Tarzana – oczywis´cie koniecznie w naszym towarzystwie. Dlatego, gdy zdarza sie˛ komus´ wybrac´ do kto´rejs´ z krain tego s´wiata, przenosimy nan´ wyobraz˙enia, ukształtowane przez wskazane tu wyz˙ej (iliczne inne)momenty kulturypopularnej,kto´re wcielaja˛sie˛ wtekrainyizdaja˛sie˛ dla nas jej naturalnymi, wrodzonymi włas´ciwos´ciami. Powoduje to, z˙e kryteria ich oceny estetycznej rodza˛sie˛ włas´nie w obre˛bie gusto´w wytworzonych przez kulture˛ popularna˛. I jest z nimi tak, jak z ustalaniem renty gruntowej, kto´rej wysokos´c´ mierzy sie˛ urodzajnos´cia˛ grunto´w najbardziej lichych: odpowiadaja˛ one mianowicie najniz˙szym standardom oczekiwan´ estetycznych, bo te sa˛ najbardziej rozpowszechnione. Wszyscy nosimy w sobie te kryteria. Nawet najsubtelniejsi spos´ro´d nas, o wysokiej kulturze wizualnej, artystycznej i humanistycznej, bo funkcjonuja˛ one nie na poziomie idei, sztuki, lecz wpo´łs´wiadomych intuicji i przes´wiadczen´, kto´re – za sprawa˛ przemysłu kulturowego – bezwiednie i z˙ywiołowo zapełniaja˛ wyobraz´ nie˛ i skojarzenia mys´lowe, staja˛c sie˛ rzeczywista˛ podstawa˛ naszych negatywnych i pozytywnych odczuc´, doznawanej aury s´rodowiska oraz jego ocen estetycznych. Sta˛d „na łonie natury” intelektualista czy artysta nie ro´z˙ni sie˛ od bezmo´zgowego mie˛s´niaka czy byle jakiego, „buraka” z miasta lub ze wsi. Tak samo mu na tym „łonie” dobrze, albo z´le; to samo okres´la jako cudowne, niezwykłe czy pie˛kne. Kicz bowiem mieszka w kaz˙dym z nas, choc´ nie kaz˙dy jednakowo mu sie˛ poddaje. Jednakz˙e pamie˛tac´ trzeba, z˙e kultura wizualna i humanistyczna to – w odniesieniu do otaczaja˛cego człowieka s– ´rodowiska jedynie cieniutka, delikatna błona, kto´ra nie zawsze skutecznie chroni przed tym, co znajduje sie˛ tuz˙ pod nia˛ i wyzwala sie˛ z zachodem słon´ca nad morzem, go´rska˛ panorama˛ czy widokiem Jan Kurowicki bezkresnych tropikalnych laso´w. Dlatego tez˙ prawie wszyscy bez wyja˛tku, gdy w powtarzalnos´c´ codziennos´ci chcemy wnies´c´ cos´, co odbierze jej choc´ troche˛ szaros´ci, zdobimy mieszkania rozmaitymi gadz˙etami, pamia˛tkami z wycieczek i podro´z˙y; che˛tnie tez˙ gromadzimy banalne zdje˛cia z wakacji i ksia˛z˙ki, filmy oraz albumy z odwiedzanych miejsc. W czasie zas´ wolnym od pracy za pomoca˛ telewizyjnego pilota pracowicie wybieramy nie jakies´ znacza˛ce filmy czy programy publicystyczne lub informacyjne, lecz seriale przygodowe, filmy o dziwnych obyczajach robako´w, gado´w i zwierza˛t, i obrazy cudo´w przyrody. W ten sposo´b wzbogacamy w sobie sfere˛ kiczu, a codziennos´c´ staje sie˛ miła i przytulna. Istnieje tu wie˛c swoiste sprze˛z˙enie zwrotne. Oto czas wolny odsłania niejako dla człowieka s´rodowisko naturalne i nakłada nan´ włas´ciwe sobie powidoki aksjologiczne, aby promieniowało ono wolnos´cia˛.S´rodowisko to zmienia je w swoje atrybuty. Kultura popularna we włas´ciwy sobie sposo´b krystalizuje je i przekształca w formy wizualne i nadaje te˛tno z˙yciu. Ludzie chłona˛ je i staja˛ sie˛ one dla nich wzorcami tego, w czym chcieliby byc´ oraz co i jak widziec´. Te wzorce – z kołei – podpowiadaja˛, co sie˛ ma w czasie wolnym znalez´c´, z˙eby było im dobrze. To zas´, co w nim znajduja˛, przenosza˛ w postaci utrwalonych form wizualnych do swej codziennos´ci. Koło sie˛ zamyka, a kicz w nas przybiera dorodne kształty i – przy bezwiednym naszym przyzwoleniu – dziurawi najsubtelniejsza˛ nawet kulture˛ wizualna˛, artystyczna˛ i humanistyczna˛. W zabieganiu w pracy, w poda˛z˙aniu za realizacja˛ rozmaitych zobowia˛zan´, za interesami i przedmiotami z˙yciowych potrzeb nawet tego nie zauwaz˙amy. A to sprawia, z˙e s´wiat ludzki i woko´łludzki szarzeje, az˙ do momentu, gdy zjawia sie˛ czas igrania lub wakacji. Wtedy sie˛ wszystko od nowa powtarza. To, co z˙adne Streszczenie Esej dotyczy kategorii estetycznej, kto´rej do tej pory nie pos´wie˛cano nalez˙ytej uwagi: kategorii estetycznos´ci zerowej. Przedstawiam tutaj te˛ estetycznos´c´ przez analogie˛ do zera w artmetyce, nie oznaczaja˛cego przeciez˙ „niczego”, lecz „cos´”, co sytuuje sie˛ niz˙ej od +1, ale wyz˙ej od – 1, wie˛c stanowi okres´lona˛ wartos´c´. Podobnie rzeczy sie˛ maja˛ z zerem estetycznym. Sa˛dze˛,z˙e zarys tej kategorii i przyczyny społecznej obecnos´ci znajduja˛ sie˛ juz˙ w estetyce Hegla. Pokazuje˛ jak funkcjonuje ono w porza˛dku ludzkiej codziennos´ci. Zwracam tez˙ uwage˛ na okres´lone kulturowo formy ucieczki od jego obecnos´ci, m.in. w strone˛ s´rodowiska naturalnego. Słowa klucze: estetycznos´c´ zerowa, monotonia, bytowos´c´, podział pracy, s´rodowisko naturalne, kultura popularna, czas wolny. To, co z˙adne What Counts as Nothing (on the Concept of ’Zero Aesthetics’) Abstrakt The main theme of the essay is an aesthetic category which has not been given sufficient amount of attention so far, namely the category of zero aesthetics. This sort of aesthetics is presented here as an idea parallel to the concept of zero in arithmetic, which obviously does not represent “nothing” but is rather a symbol of “something” situated below +1 and, at the same time, above -1, consequently being of a definite value. The same sort of reasoning applies to the concept of aesthetic zero. According to the author of the article, we can find traces of such category and its reasons for social existence in Hegel’s aesthetics. The author of the article identifies its functions in the sequence of everyday human routine, additionally pointing to the defined by culture forms of escaping its presence towards, for instance, nature. Key words: zero aesthetics, monotony, existence, task distribution, natural environment, pop culture, leisure time. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Alfred Skorupka Politechnika S´ la˛ska w Gliwicach Filozofia Zachodu wobec filozofii Wschodu. Jedna filozofia czy dwie ro´z˙ne filozofie? 1. Zwykle nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy, iz˙be˛da˛c Polakami, Europejczykami jestes´my eurocentrykami. Wzrastaja˛c w kulturze i cywilizacji Zachodu, rozumiemy rzeczywistos´c´ poprzez kategorie mys´lenia wypracowane przez Greko´w. Natomiast znajomos´c´ kultur Azji, przedkolumbijskiej Ameryki czy Afryki przez długi czas była w ogo´le znikoma w s´rodowisku intelektualnym Europy. Dominacja „białego człowieka” w s´wiecie spowodowała, iz˙ mielis´my (i niestety cze˛sto wcia˛z˙ mamy) tendencje˛ do uwaz˙ania za prymitywne religie i filozofie, kto´re narodziły sie˛ na innych kontynentach. Szczego´lnie krzywdza˛cy był nasz stosunek wobec filozofii Wschodu, kto´ra˛ niekto´rzy uwaz˙ali za wre˛cz barbarzyn´ska˛. Dzie˛ki jednak studiom nad je˛zykami orientalnymi, kto´rych szczego´lny rozwo´j w Europie i USA przypadł na wiek XX, mielis´my okazje˛ zapoznac´ sie˛ z obcymi nam dota˛d problemami i systemami filozoficznymi. Czytaja˛c Upaniszady, Bhagawadgite˛, kazania Buddy, czy nauki Laozi patrzymy na s´wiat oczami mys´licieli, kto´rzy, tworza˛c swe koncepcje, w ogo´le nie powoływali sie˛ na prace Platona, Arystotelesa, Plotyna czy s´w. Tomasza z Akwinu; bowiem sami ich nigdy nie czytali. I prawdopodobnie ta radykalna odmiennos´c´ wschodniego podejs´cia do filozofii jest tym włas´nie, co nas najbardziej pocia˛ga w filozofowaniu Hinduso´w czy Chin´czyko´w. 2. Pocza˛tki cywilizacji indyjskiej sie˛gaja˛ przełomu III/II tysia˛clecia przed Chrystusem, gdy w dolinie Indusu rozwine˛ły sie˛ kultury Harappy i Mohendz˙o Daro, o kto´rych niestety wcia˛z˙ wiemy bardzo niewiele. Rzeczywisty rozwo´j cywilizacji wia˛z˙e sie˛ jednak z przybyciem do Indii około II tysia˛clecia przed Chrystusem koczowniczych ludo´w indoeuropejskich – Ario´w, kto´re podporza˛dkowały sobie Alfred Skorupka tubylco´w, przynosza˛c nowe zwyczaje, religie˛ oraz system społeczny.1 Wiedze˛ o tamtych czasach czerpiemy nie tylko z odkryc´ archeologicznych, lecz takz˙e z hymno´w wedyjskich, kto´re zawieraja˛ waz˙ne informacje odnos´nie przepiso´w religijnych, historii, stosunko´w społecznych oraz codziennego z˙ycia staroz˙ytnych mieszkan´co´w Indii. Wedy (Veda) to ksie˛gi objawione, kto´re stanowia˛ fundament mys´lenia i religijnos´ci Indo´w, a takz˙e, dzie˛ki swej tajemniczos´ci i niejednoznacznos´ci, podstawe˛ do rozwaz˙an´ filozoficznych. Datowanie Wed, jak w ogo´le całej staroz˙ytnej mys´li indyjskiej, jest problematyczne, bowiem Hindusi w ogo´le do tego nie przywia˛zywali wagi. Na ogo´ł przyjmuje sie˛,z˙e Rigwedy – najstarszy zbio´r hymno´w – powstały mie˛dzy 1500 – 1200 r. p.n.e. Ksie˛gi te ukazuja˛ kult ro´z˙nych sił przyrody, przyjmuja˛cych postac´ bo´stw. Szczego´lna˛ czcia˛ sa˛ tutaj otaczani: Agni – bo´g ognia, Indra – bo´g burzy i opiekun wojowniko´w, oraz Soma – personifikacja pewnej ros´liny. Juz˙ te wczesne hymny posiadaja˛ aspekty filozoficzne, poruszaja˛ bowiem wa˛tki kosmologiczne. Kolejny etap literatury wedyjskiej to okres Brahmano´w (około 1100-800 r. p.n.e.), kto´re komentowały hymny; sa˛to dzieła obszerniejsze, pisane proza˛, przedstawiaja˛ ce wiele pogla˛do´w, objas´nien´ i rozpraw na temat rytuału. Ogromna˛ role˛ zacze˛ły odgrywac´ drobiazgowe opisy czynnos´ci ofiarnych; bramini (kapłani) bardzo rozbudowali rytuał, ro´wniez˙ w sensie materialnym. Czynnik duchowy, boski stawał sie˛ w tym wszystkim coraz mniej istotny. Te ro´z˙ne wypaczenia i wynaturzenia spowodowały z jednej strony protest wobec ortodoksji i odchodzenie od niej, (a wie˛c powstanie nowych religii: buddyzmu i dz˙inizmu), natomiast z drugiej strony starano sie˛ oczys´cic´ wynaturzenia w ramach ortodoksyjnej tradycji. Okres przypadaja˛cy mniej wie˛cej na wieki IX-VIII p.n.e. nosi nazwe˛ Aranjak – les´nych traktato´w – i stanowi włas´ciwe przejs´cie od literatury Brahmano´w do literatury Upaniszad.2 Upaniszady3 sa˛ konkluzja˛, kon´cem (anta – koniec) Wed oraz ich celem. Sta˛d wyraz wedanta (veda-anta) oznacza włas´ciwie Upaniszady. W je˛zyku polskim, mo´wia˛c wedanta, mamy jednak na mys´li systemy filozoficzne (systemy wedantyczne) opieraja˛ce sie˛ na Upaniszadach. Ksie˛gi te maja˛ charakter wybitnie filozoficzny; ich celem nie jest opanowanie s´wiata przez magiczne formuły, lecz poznanie rzeczywistos´ci poprzez metafizyczne spekulacje. Gło´wny temat Upaniszad dotyczy bytu absolutnego, brahmana, 1 Por. M. Kudelska, Wste˛p, w: Upaniszady, (tłum.) M. Kudelska. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellon´skiego, Krako´w 2004, s. 13-25. 2 Ibidem, s. 15-17. 3 Termin „upaniszada” jest derywatem rdzenia sad – „siedziec´”, z prefiksami: upa + ni, oznaczaja˛cymi: blisko, w kierunku, nisko. Znaczenie tego słowa okres´la wie˛c teksty, kto´re przekazywał mistrz-guru swojemu uczniowi. Słowo to wyznacza szeroki kontekst wypowiadanych teksto´w. Upaniszady same o sobie mo´wia˛: tajemna nauka, najwyz˙sza tajemnica. Oznacza to, z˙e objas´niaja˛tajemna˛wiedze˛ głe˛boko skryta˛ w Wedach. Uwaz˙ano, z˙e zgłe˛bienie tej tajemnicy jest doste˛pne nielicznym wybran´com i pilnie strzez˙ono, aby ma˛dros´c´ ta nie przedostawała sie˛ do oso´b niepowołanych. Zob. ibidem, s. 18. Filozofia Zachodu wobec filozofii... z kto´rego wyszedł cały wszechs´wiat. Byt absolutny jest nie tylko wewne˛trzna˛ tres´cia˛ wszechs´wiata, lecz takz˙e najgłe˛bsza˛ tres´cia˛ człowieka (atman). Najgłe˛bszy pierwiastek w człowieku (atman) jest wedle Upaniszad podobny lub wre˛cz toz˙samy z pierwiastkiem wszechrzeczy. Dlatego atman = brahman, a najsłynniejsza maksyma Upaniszad, be˛da˛ca, jak sie˛ zdaje, najsłynniejsza˛ maksyma˛ filozofii Wschodu, powiada: tat tvam asi („tym ty jestes´” lub „to ty jestes´”). O tym bycie absolutnym – atmanie-brahmanie, jak wynika z ro´z˙nych fragmento´w ksia˛g objawionych – nie sposo´b nam, jako ludziom, powiedziec´ cokolwiek pozytywnego. Totez˙me˛drcy, maja˛c na mys´li byt absolutny, powiadaja˛: neti! neti! (TO nie jest tym!), tzn. brahman jest niczym z tego, co znamy w s´wiecie zjawiskowym. Mimo ułomnos´ci ludzkiego je˛zyka mys´liciele indyjscy podejmowali pro´by okres´lenia Najwyz˙szego Bytu w sposo´b pozytywny. Juz˙ we wczesnych Upaniszadach znajdujemy nauke˛, kto´ra przyje˛ła sie˛ i rozwine˛ła w po´z´niejszym okresie, głosza˛ca˛,iz˙ brahmana moz˙na okres´lic´ formuła˛: saccitananda. Sat oznacza istnienie (byt, rzeczywistos´c´), cit – mys´l (s´wiadomos´c´), natomiast a—nanda to szcze˛s´liwos´c´ (rozkosz).4 3. Zdaniem Paula Deussena – klasyka badan´ nad filozofia˛ Wschodu – gło´wna mys´l Wed, tattvamasi, posiada kapitalne znacznie dla całej ludzkos´ci.5 Według niego Upaniszady, tak jak wszystkie filozofie i religie, opowiadaja˛ sie˛ za pogla˛dem, iz˙ cała rzeczywistos´c´, kto´ra˛ spostrzegamy – mo´wia˛cje˛zykiem Kanta – jest tylko zjawiskiem a nie rzecza˛ w sobie.6 Niemiecki badacz twierdzi, iz˙ w systemach filozoficznych, bez wzgle˛du, czy tworzone były na Zachodzie czy na Wschodzie, powtarza sie˛ wcia˛z˙ jedna, fundamentalna mys´l, a mianowicie, iz˙ istnieje poza 4 Por. F. Tokarz, Kwestie wybrane. Z filozofii indyjskiej, cze˛s´c´ 1. Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1974, s. 29-38. Zob. tez˙: M. Kudelska: Karman i dharma. Wizja s´wiata w filozoficznej mys´li Indii. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellon´skiego, Krako´w 2003, s. 182-212. 5 P. Deussen, Allgemeine Geschichte der Philosophie mit besonderer beru¨cksichtigung der Religionen, t. I: Die Philosophie Upanishad’s. F.A. Brockhaus, Leipzig 1907, s. 37: „Wenn wir diesen Gedanken der mannigfachen, vielfach bildlichen und nicht selten wunderlichen Formen entkleiden, in denen er in den Vedantatexten erscheint, und denselben nur nach seiner philosophischen Reinheit als die Identita¨t Gottes und der Seele, des Brahman und des Atman, ins Auge fassen, so hat er eine weit u¨ber die Upanishad’s, ihre Zeit und ihr Land hinausreichende Bedeutung, ja, wir behaupten, dafs er von unverlierbarem Werte fu¨r die ganze Menschheit ist.” 6 Ibidem, s. 38: „Alle Religion und Philosophie wurzelt in dem Gedanken, dafs (mit Kants Worten zu reden) die Welt nur Erscheinung und nicht Ding an sich ist, (...).” Ibidem, s. 39: „(...) soviel wir wissen, hat sich die Philosophie zu einem deutlicheren Bewufstsein dieser ihr allgemein gestellten Aufgabe und ihrer Lo¨sung erhoben, das eine Mal in Indien in den Upanishad’s, das zweite Mal in Griechenland in der Philosophie des Parmenides und Platon, und dritte Mal in der neueren Zeit in der Philosophie Kants und Schopenhauers.” Alfred Skorupka zjawiskami jeden, niezmienny byt. Intuicja istnienia tego bytu, choc´ wyraz˙ana na przestrzeni dziejo´w poprzez ro´z˙norodne i cze˛sto sprzeczne ze soba˛ teorie, jest według niego identyczna w Upaniszadach, u Platona i Parmenidesa, a takz˙e u Kanta. Mys´l ta stanowi nie tylko leitmotiv kaz˙dej filozofii, lecz takz˙e kaz˙dej religii.7 4. Deussena interpretacja Upaniszad zgodna jest z systemem filozoficznym Siankary, mys´liciela indyjskiego z przełomu VIII/IX w., kto´ry w duchu monizmu tłumaczył Wedy. System Siankary ma w Indiach po dzis´ dzien´ najwie˛ksze znacznie i jest najbardziej znany na Zachodzie. Mys´liciel ten rozro´z˙niał dwa rodzaje poznania i prawdy: niz˙sza˛ oraz wyz˙sza˛. Według prawdziwej, wyz˙szej wiedzy istnieje tylko byt absolutny (atman-brahman), kto´rego nie sposo´b niczym pozytywnie okres´lic´. Poza bytem absolutnym rzeczywis´cie nic nie istnieje – ani dusza indywidualna, ani s´wiat zewne˛trzny. My jednak dostrzegamy ro´z˙norodne zjawiska, poniewaz˙ kierujemy sie˛ niz˙sza˛ wiedza˛, kto´ra powiada, iz˙ to, co spostrzegamy, jest rzeczywiste. Jednak z punktu widzenia wyz˙szego poznania niz˙sza wiedza jest tylko ułuda˛ (maya˛), s´wiat zjawisk jest jedynie iluzyjna˛ manifestacja˛ bytu absolutnego. Po´ki jednak nie nasta˛pi w nas przebudzenie wyz˙szego poznania, prawdy tej nie jestes´my w stanie w pełni poja˛c´. Upaniszadowe powiedzenie: tat tvam asi, nalez˙y rozumiec´ w sensie identycznos´ci. To znaczy, jez˙eli odrzucimy od siebie to wszystko, co jest iluzja˛ (nasze ciało, pogla˛dy, przyzwyczajenia), i skupimy sie˛ na najgłe˛bszym pierwiastku, kto´ry w nas istnieje (tj. atmanie), uchwycimy, iz˙ty (tvam) jestes´(asi) tym (tat), tzn. jestes´ toz˙samy z bytem absolutnym.8 Jednak zdaniem wielu indologo´w, system Siankary, choc´ tak popularny, nie oddaje wiernie ducha nauki Upaniszad. Wskazuje sie˛,iz˙ Nimba—rka, mniej znany filozof indyjski z XII w., jest two´rca˛ systemu, kto´ry zdaniem badaczy, praw 7 P. Deussen: Philosophie., s. 39 i 40: „Die Dinge, welche sich um uns her im unendlichen Raume nach allen Seiten ausbreiten, und zu denen wir, vermo¨ge unserer Leiblichkeit, selbst geho¨ren, sind nach Kant nicht die Dinge an sich, sondern nur Erscheinungen, sie sind nach Platon nicht die wahren Wesenheiten, sondern die blofsen Schatten derselben, und sie sind nach der Upanishadlehre nicht der Atman,das wirkliche Selbst der Dinge, sondern eine blofse Maya, das heifst, ein blofses Blendwerk, eine Illusion.” Zob. tez˙: ibidem, s. 42: „Der erwa¨hnte indisch-platonisch-kantische Gedanke, dafs die ganze Welt nur Erscheinung ist und nicht Ding an sich, bildet nicht nur das eigentliche und wichtigste Thema aller Philosophie, sondern auch die Voraussetzung und conditio sine qua non aller Religion.”; Zob. tez˙: ibidem, s. 46: „Du sollst deinen Nachsten lieben wie dich selbst”, fordert die Bibel; – Aber woher diese Zumutung, da ich doch nur in mir, nich in dem anderen fu¨hle? – „Weil”, so fu¨gt hier der Veda erkla¨rend hinzu, „dein Nachster in Wahrheit dein eigenes Selbst, und, was dich von ihm trennt, blofse Ta¨uschung ist.” 8 Por. F. Tokarz: Z filozofii indyjskiej. Kwestie wybrane, cze˛s´c´ 2. Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1985, s. 48-50. Filozofia Zachodu wobec filozofii... dopodobnie najlepiej spos´ro´d wszystkich innych systemo´w wedantycznych, oddaje mys´l wyraz˙ona˛ w Upaniszadach. Mys´liciel ten twierdził, iz˙ dusze ludzkie sa˛ zaro´wno identyczne z bytem absolutnym, jak ro´wniez˙ro´z˙ne od niego. Tak jak iskra jest identyczna z ogniem, lecz takz˙e ro´z˙na od niego, lub jak kropla wody identyczna z morzem, ale takz˙e ro´z˙na od niego. Osia˛gaja˛c wyzwolenie, dusza ludzka us´wiadamia sobie, iz˙ jest wiecznie toz˙sama z bytem absolutnym, odzyskuje wie˛c swoja˛pełna˛czystos´c´,jednakchociaz˙ stajesie˛poła˛czona z brahmanem, zachowuje istnienie odre˛bne.9 Ws´wietle tych ustalen´ pogla˛dy Deussena wydaja˛ sie˛ byc´ zbyt duz˙ym uproszczeniem oraz nadinterpretacja˛nauki Upaniszad. Zostały one takz˙e poddane szczego´lnie wnikliwej krytyce przez Sarvepalliego Radhakrishnana – popularnego na całym s´wiecie filozofa indyjskiego z XX wieku.10 Pisał on, iz˙ Upaniszady ukazuja˛ wielka˛ prawde˛ o jednos´ci swiata, kto´rego brahman jest jedynym i całkowitym wytłumaczeniem – przyczyna˛ materialna˛ i sprawcza˛. Chociaz˙ jednak brahman jest w s´wiecie, to nie jest taki jak s´wiat. Niemniej, jednoznacznej odpowiedzi na zagadnienie relacji mie˛dzy Najwyz˙szym Bytem a s´wiatem zjawiskowym Wedy nie daja˛. Przyjmuja˛ zasade˛ samowystarczalnos´ci brahmana;wie˛ctakz˙e z tego powodu nie moz˙emy dokładnie okres´lic´zwia˛zku mie˛dzy nim a s´wiatem. Totez˙błe˛dny jest pogla˛d Deussena, iz˙ Upaniszady to abstrakcyjny monizm, sprowadzaja˛cy bogate z˙ycie tego s´wiata do pustego marzenia sennego. Trudnos´c´ udzielenia zadowalaja˛cej odpowiedzi na to zagadnienie przypisywana jest niedoskonałos´ci umysłu ludzkiego, operuja˛cego ograniczonymi kategoriami przestrzeni, czasu i przyczyny. Dlatego w wielu miejscach two´rcy hymno´w wedyjskich poprzestaja˛ na negatywnych stwierdzeniach nt. najwyz˙szej rzeczywistos´ci. Nie do przyje˛cia jest jednak twierdzenie, iz˙ nie istnieje wielos´c´ ani nie ma z˙adnych przemian. Upaniszady nie twierdza˛,iz˙ nieskon´czonos´c´ wyklucza skon´czonos´c´. Niesugeruje sie˛,z˙e Atmani s´wiat wykluczaja˛sie˛ nawzajem. „Ja”, o kto´rym powiada sie˛,iz˙jest jedyna˛ rzeczywistos´cia˛, jest „ja” doskonałym, kto´rym mys´my sie˛ jeszcze nie stali. Chociaz˙ mnogos´c´, kolejnos´c´ w czasie, wspo´łistnienie przyczyny i skutku lub przeciwien´stwo podmiotu i przedmiotu nie sa˛ najwyz˙sza˛ rzeczywistos´cia˛, nie oznacza, iz˙ one nie istnieja˛. Gdy chodzi o absolut, to nie ma z˙adnego stopniowania; natomiast koncepcja stopni czy poziomo´w rzeczywistos´ci istotna jest dla inteligencji ograniczonej, kto´ra dostrzega ro´z˙nice w rzeczach. Ma wie˛c znaczenie jedynie w s´wiecie empirycznym. Teoria s´wiata jako ułudy jest niezgodna z poje˛ciem stopni rzeczywistos´ci. Upaniszady podaja˛ hierarchie˛ tych stopni, pocza˛wszy od wszechobejmuja˛cego absolutu, kto´ry stanowi zaro´wno praz´ro´dło, jak i ostateczne dokonanie procesu s´wiata. 9 Ibidem, s. 50-51. 10 Por. S. Radhakrishnan: Filozofia indyjska, tom 1., Tłum. Z. Wrzeszcz., Instytut Wydawniczy „PAX”, Warszawa 1958, s. 196-215. Alfred Skorupka 5. Chociaz˙ pogla˛dy Deussena zostały poddane tak miaz˙dz˙a˛cej krytyce z ro´z˙nych stron, nie sa˛dze˛, aby były one dla nas bez znaczenia. Wskazuja˛ bowiem, iz˙ przedmiot zainteresowan´ filozofii, a w szczego´lnos´ci metafizyki, czy to na Wschodzie czy to na Zachodzie, jest podobny, a sa˛ nim dociekania nad natura˛ podstawowej zasady wszechs´wiata. Dla Upaniszad tym absolutem jest atmanbrahman, dla Platona idee, dla Plotyna – Jednia, dla s´w. Tomasza z Akwinu – Bo´g itd. Kiedy jednak Deussen twierdzi, iz˙ wszyscy filozofowie maja˛ na mys´li „ten sam byt” jeden i niezmienny, kto´ry stanowi przedmiot kaz˙dego systemu filozoficznego i kaz˙dej religii – jest to juz˙ pewnego rodzaju „mistyczne widzenie lub ogla˛d”. To znaczy, nawet gdyby takie konkluzje posiadały jakies´ uprawomocnienie, nie maja˛ one dla nas włas´ciwie z˙adnej praktycznej wartos´ci. Bowiem, sprowadzaja˛c wszelkie pogla˛dy do jednej zasady, nie jestes´my w stanie wytłumaczyc´ro´z˙norodnos´ci stanowisk, odmiennos´ci szko´ł i kierunko´w filozoficznych. Mys´liciele od wieko´w spierali sie˛ ze soba˛ i spierac´ zawsze sie˛ be˛da˛ o wiele szczego´łowych rozwia˛zan´ i problemo´w. Jez˙eli chcemy sie˛ nauczyc´ filozofowac´, trzeba nam przebyc´ swego rodzaju „we˛dro´wke˛ duchowa˛”. Cze˛sto nie us´wiadamiamy sobie, iz˙ nie z˙yjemy „w pro´z˙ni”; przychodza˛cna s´wiat i rozwijaja˛c sie˛ w nim, posługujemy sie˛ konkretnym je˛zykiem oraz, be˛da˛c wychowani w tej a nie innej kulturze, jestes´my przez nia˛ okres´leni. Rozwo´j filozoficzny człowieka przebiega stopniowo: polega na zdobywaniu przez niego pewnego oczytania, biegłos´ci w specjalistycznym słownictwie, definicjach i koncepcjach. Dzie˛ki posiadaniu wszechstronnej wiedzy mys´liciel, posługuja˛c sie˛ okres´lonymi kategoriami, pro´buje w logiczny, racjonalny system uja˛c´ całos´c´ bytu. Jes´li chcemy zrozumiec´ pogla˛dy jakiegos´ konkretnego filozofa, studiom nad jego dziełami nalez˙y pos´wie˛cic´ wiele czasu i wysiłku, aby krok po kroku, „wgryz´c´ sie˛” w bieg jego mys´li i siatke˛ poje˛c´, kto´re stworzył. Nawet wie˛c, gdyby pogla˛dy Deussena były – w sensie mistycznym – uprawomocnione, nic nam tutaj nie pomoga˛. Poniewaz˙, sprowadzaja˛c wszystkie filozofie do jednej, włas´ciwie zamykaja˛ droge˛ do poszukiwan´ma˛dros´ci, zabieraja˛c nam che˛ci do z˙mudnego studiowania poszczego´lnych stanowisk. Pogla˛dy niemieckiego badacza moga˛ tez˙ byc´ wygodna˛ wymo´wka˛ dla leniwych studento´w, moga˛cych pytac´, racjonalizuja˛c swo´j brak zaangaz˙owania, po co w ogo´le studiowac´ro´z˙norodnos´c´ stanowisk filozoficznych, skoro i tak, w ostatecznos´ci, sprowadzaja˛ sie˛ one do jednego pogla˛du? Oto´z˙ włas´nie, wnikliwa analiza badawcza wskazuje, iz˙ na wiele zagadnien´ filozofowie dawali całkowicie nieporo´wnywalne odpowiedzi. Poznaja˛c ich koncepcje, uczymy sie˛ uzasadniania swych przekonan´, prawidłowej argumentacji, logiki wypowiedzi, czy tez˙ racjonalnej dyskusji. To wszystko uczy nas filozofowania, czyli wyrabiania sobie własnego zdania. W tym zawiera sie˛ istota i sens filozofii; Filozofia Zachodu wobec filozofii... nie w głoszeniu teorii unifikacji wszystkich systemo´w, a nawet religii – jak chce Deussen – lecz w cia˛głym niezłomnym poszukiwaniu ma˛dros´ci, wynikaja˛cym z jej umiłowania, jak głosi klasyczna grecka definicja najstarszej dyscypliny wiedzy. 6. Wynikiem poczynionych rozwaz˙an´ jest konkluzja: filozofia – z racji celo´w, kto´re sobie stawia (tj. da˛z˙enia do zrozumienia całos´ci rzeczywistos´ci) – jest jedna i tylko z powodo´w systematyzacji dzielimy ja˛ na filozofie˛ Zachodu i filozofie˛ Wschodu. Lecz z racji swych wyniko´w, czyli np. okres´lonych koncepcji metafizycznych, filozofia jest niezwykle ro´z˙norodna, nawet – jez˙eli powstawała w obre˛bie jednego kre˛gu kulturowego. Kaz˙dy filozof, kto´ry, mo´wia˛cje˛zykiem metafory Platona, wychodzi z jaskini, wprowadza inne koncepcje na oddanie rzeczywistos´ci, kto´ra˛ dostrzegł. I waz˙nym zadaniem kaz˙dego studenta filozofii jest zrozumienie koncepcji przynajmniej jednego wielkiego mys´liciela. Dzie˛ki temu – moz˙e i on dostrzez˙e cos´ wie˛cej niz˙ cienie prawdziwych rzeczy i ludzi, kto´re przesuwaja˛sie˛ po s´cianie jaskini. Kto zas´ twierdzi, z˙e kaz˙dy filozof po wyjs´ciu z jaskini opowiada o tym samym, powinien raczej wpierw sam opus´cic´ jaskinie˛ albo przynajmniej odwro´cic´ głowe˛ w strone˛, ska˛d pada s´wiatło, aby miec´ podstawe˛ do własnego sa˛du – jaki jest rzeczywis´cie ten „s´wiat ponadzmysłowy”. Druga kluczowa teza referatu brzmi: popełniamy bła˛d i naduz˙ycie badawcze, jes´li poje˛cia wschodniego systemu filozoficznego sprowadzamy do poje˛c´ zachodniego. Chociaz˙ w pogla˛dach mys´licieli, kto´rych dzieliły od siebie setki lat, nierzadko powracaja˛ podobne sformułowania czy wskazania, nalez˙y wystrzegac´ sie˛ nadinterpretacji polegaja˛cej na doszukiwaniu sie˛ i konstruowaniu na podstawie tych zbiez˙nos´ci wspo´lnych, uniwersalnych i ponadczasowych prawd. Włas´ciwa praca badawcza miłos´nika ma˛dros´ci polega raczej na z˙mudnym studiowaniu drogi mys´lowej konkretnego filozofa i jest pro´ba˛ jej zrozumienia w konteks´cie kulturowo-społecznym, w kto´rym powstawała a nie poprzez kategorie filozoficzne, kto´re powstały zupełnie niezalez˙nie od niej, na innym kontynencie. Dzie˛ki temu zachowujemy to, co jest w filozofii chyba najcenniejsze – pluralizm pogla˛do´w zmuszaja˛cy nieustannie do wysiłku intelektualnego w celu głe˛bszego zrozumienia otaczaja˛cej nas rzeczywistos´ci. Bibliografia Deussen P., Allgemeine Geschichte der Philosophie mit besonderer berucksichtigung der Religionen,t. I: Die Philosophie Upanishad’s, F.A. Brockhaus, Leipzig 1907. Filozofia Wschodu, (pod red.) B. Szyman´skiej. Wydawnictwo UJ, Krako´w 2001. Alfred Skorupka Filozofia Wschodu. Wybo´r teksto´w, (pod red.) M. Kudelskiej, Wydawnictwo UJ, Krako´w 2002. Frauwallner E., Historia filozofii indyjskiej, tom 1, (tłum.) L. Z˙ ylicz, PWN, Warszawa 1990. Kudelska M., Karman i dharma. Wizja s´wiata w filozoficznej mys´li Indii, Wydawnictwo UJ, Krako´w 2003. Radhakrishnan S., Filozofia indyjska, tom 1, (tłum.) Z. Wrzeszcz, Instytut Wydawniczy „PAX”, Warszawa 1958. Tokarz F., Kwestie wybrane. Z filozofii indyjskiej, cze˛s´ 1, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1974. ´cTokarz F., Z filozofii indyjskiej. Kwestie wybrane, cze˛s´c´ 2, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1985. Upaniszady, (tłum.) M. Kudelska, Wydawnictwo UJ, Krako´w 2004. Filozofia Zachodu wobec filozofii Wschodu. Jedna filozofia czy dwie ro´z˙ne filozofie? Streszczenie Zwykle nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy, iz˙be˛da˛c Polakami, Europejczykami jestes´my eurocentrykami. Wzrastaja˛c w kulturze i cywilizacji Zachodu rozumiemy rzeczywistos´c´ poprzez kategorie mys´lenia wypracowane przez Greko´w. Natomiast znajomos´c´ kultur Azji, przedkolumbijskiej Ameryki czy Afryki – przez długi czas była w ogo´le znikoma w s´rodowisku intelektualnym Europy. Zdaniem Paula Deussena – klasyka badan´ nad filozofia˛ Wschodu – gło´wna mys´l Wed: tattvamasi – posiada kapitalne znacznie dla całej ludzkos´ci. Według niego Upaniszady – tak jak wszystkie filozofie i religie – opowiadaja˛ sie˛ za pogla˛dem, iz˙ cała rzeczywistos´c´, kto´ra˛ spostrzegamy – mo´wia˛cje˛zykiem Kanta – jest tylko zjawiskiem i nie rzecza˛ w sobie. Niemiecki badacz twierdzi, iz˙ w systemach filozoficznych, bez wzgle˛du, czy tworzone były na Zachodzie czy na Wschodzie, powtarza sie˛ wcia˛z˙ jedna, fundamentalna mys´l, a mianowicie, iz˙ istnieje poza zjawiskami jeden, niezmienny byt. Intuicja istnienia tego bytu, choc´ wyraz˙ana na przestrzeni dziejo´w poprzez ro´z˙norodne i cze˛sto sprzeczne ze soba˛ teorie jest – według niego – identyczna w Upaniszadach, u Platona i Parmenidesa, a takz˙e u Kanta. Mys´l ta stanowi nie tylko leitmotiv kaz˙dej filozofii, lecz takz˙e kaz˙dej religii. Podejmuja˛c dyskusje˛ z tym pogla˛dem wskazuje˛ na racje, kto´re stoja˛ za przyje˛tym przez Deussena stanowiskiem. Z drugiej strony – ida˛c np. za S. Radhakrishnanem – wytykam słabos´ci tej koncepcji, np. niesłuszne przypisywanie Upaniszadom po´z´niejszej doktryny mayi (system Siankary). Zwracam uwage˛, iz˙ filozofia – jako wiedza maja˛ca zrozumiec´ całos´c´ rzeczywistos´ci – jest jedna, tylko w celach systematyzacji dzielimy ja˛ na filozofie˛ Zachodu i Wschodu. Jednak popełniamy bła˛d i naduz˙ycie badawcze, jes´li poje˛cia wschodniego systemu filozoficznego sprowadzamy do poje˛c´ zachodniego. Najcenniejszy bowiem w filozofii jest – jak nam sie˛ wydaje – pluralizm pogla˛do´w. Słowa kluczowe: filozofia Wschodu, filozofia Zachodu, Upaniszady, Siankara, Deussen, atmanbrahman, tattvamasi. Western Philosophy Versus Eastern Philosophy. One Philosophy. One Philosophy or Two Different Philosophies? In this article the author claims that, if taken into consideration as a means of understanding the world, philosophy as such can be described as a unified concept and only for the purpose of systematizing while talking about philosophy we tend to divide it into the Western and the Eastern branches. However, we are deeply mistaken in applying the principles of the Eastern systems of Filozofia Zachodu wobec filozofii... philosophy into the Western philosophy, as according to the author’s opinion, the most important characteristics of philosophy is pluralism of views. This article concentrates on the views of Paul Deussen. According to his opinions every philosophy and every religion claim that reality as such is only a phenomenon. Deusssen interprets philosophy from the perspective of Upanishads. However, in S. Radhakrishnan’s opinion – Deussen’s view is an overinterpretation. Key words: western Philosophy, estern Philosophy, Upaniszady, Siankara, Deussen, atmanbrahman, tattvamasi. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Piotr Wasyluk Uniwersytet Warmin´sko-Mazurski w Olsztynie Kategorie filozofii dziejo´w Kaz˙da nauka czy dyscyplina naukowa podejmuje pro´by metodologicznego uporza˛dkowania wiedzy, tak by postrzegana przez nia˛ rzeczywistos´c´ stawała sie˛ bardziej sensowna, ba˛dz´ tez˙ stawia pytania o moz˙liwos´c´ stworzenia generalnych klasyfikacji opartych na najbardziej fundamentalnych kryteriach. Nie chce˛ jednoznacznie decydowac´, czy jest to zadanie sensowne czy nie, faktem jest, z˙e przy całej niedoskonałos´ci wszelkiego rodzaju klasyfikacji i kategoryzacji wielu filozofo´w da˛z˙yło do takiego włas´nie uje˛cia mys´li i rzeczywistos´ci. Pro´by usystematyzowania poszczego´lnych dyscyplin wiedzy ludzkiej zaro´wno z perspektywy epistemologicznej (podmiotowej), jak i ontologicznej (przedmiotowej) porza˛dkuje dotychczasowy zaso´b informacji, jak tez˙ pomaga ustalic´ podstawowe reguły mys´lenia na temat rzeczywistos´ci. Takie podejs´cie nie obce jest ro´wniez˙ historiozofii, dyscyplinie filozoficznej wyrosłej na gruncie refleksji nad ludzkimi dziejami. Zakres i ilos´c´ wiedzy, kto´ra nagromadziła sie˛ przez wieki, jest tak ogromny, z˙e niezbe˛dne jest podje˛cie pro´by jej uporza˛dkowania na podstawie pewnych fundamentalnych załoz˙en´i schemato´w mys´lenia historiozoficznego. Jak pisze Marek Wichrowski – „rezultatem pracy klasyfikacyjnej jest swoisty „ogro´d o rozwidlaja˛cych sie˛s´ciez˙kach”, czyli poje˛ciowy plan zaktualizowanych i potencjalnych schemato´w historiozoficznych. Plan wyznacza zakres spekulatywnej filozofii, ale nie ignoruja˛c odpowiedzi negatywnych, powia˛zanych przewaz˙nie z krytyczna˛ filozofia˛ historii. Kaz˙de stanowisko ma status nieco silniejszy od typu idealnego – jest „paradygmatem” decyduja˛cym o widzeniu bytu historycznego1.Jez˙eli potraktujemy filozofie˛ dziejo´ w jako dyscypline˛ filozoficzna˛,kto´ ra usiłuje wytłumaczyc´ przebieg dziejo´w, a jednoczes´nie ocenic´ ich elementy, konieczne be˛dzie wskazanie formułowanych przez nia˛pytan´, kto´re stana˛sie˛ jednoczes´nie podstawa˛dla stworzenia klasyfikacji filozofii dziejo´w. M. Wichrowski, Spo´r o nature˛ procesu historycznego (od Hebrajczyko´w do s´mierci Fryderyka Nietzschego), Warszawa 1995, s. 11. Piotr Wysyluk Jak juz˙ wspomniałem historiozofia2 jest dyscyplina˛ filozoficzna˛. Mimo z˙e nie mies´ci sie˛ ona w klasycznym podziale filozofii, to wspo´łczes´nie wskazuje sie˛,z˙e jest ona jedna˛ z waz˙nych refleksji filozoficznych obok filozofii bytu, filozofii poznania czy filozofii wartos´ci. Jako samodzielna dyscyplina pojawiła sie˛ dopiero w mys´li nowoz˙ytnej w filozofii Giambattisty Vico, kto´ry nazwał ja nauka˛ nowa˛. Od samego pocza˛tku filozofowie starali sie˛ okres´lic´ sens dziejo´w, ich bieg, cel oraz prawidłowos´ci nim rza˛dza˛ce. Kaz˙da ze szko´ł filozoficznych starała sie˛ we włas´ciwy sobie sposo´b, zgodnie z własnymi ogo´lnofilozoficznymi załoz˙eniami odnies´c´ sie˛ do problematyki dziejowej, a takz˙e do samego postrzegania owego procesu i ro´z˙nych sposobo´w jego przedstawiania i rozumienia, a nawet nadania im okres´lonej wartos´ci. W tym konteks´cie filozofia dziejo´w autonomizowała sie˛. Korzystaja˛c z dokonan´ innych dyscyplin filozoficznych, cze˛sto sama była dla nich inspiracja˛, niejednokrotnie wykraczaja˛c poza ramy filozoficznej refleksji. Stawała sie˛ podstawa˛ dla wielu dyscyplin naukowych, takich jak historia, psychologia czy socjologia. W tym sensie historiozofii – jak zauwaz˙a Jakub Litwin – „uprawiac´ nie moz˙na (...), nie przekraczaja˛c jej bezpos´redniego horyzontu, w kto´rym zwykła sie˛ zamykac´. Jest przeciez˙ filozofia˛ ro´wniez˙ (kto´ra by sie˛ wyrodziła w oderwaniu od swoich podstaw), nie tylko historia˛”3. Jest ona z´ro´dłem inspiracji nie tylko dla filozofii, ale i nauk społecznych, a niekiedy nawet przyrodniczych. Jest refleksja˛ nad najogo´lniejszymi prawami rza˛dza˛cymi procesami rozwoju ludzkos´ci i s´wiata, pro´buje odkryc´ i wyjas´nic´ ich ogo´lny sens. W tym znaczeniu stara sie˛ tłumaczyc´ s´wiat, wykorzystuja˛c narze˛dzia filozoficznej interpretacji. Podstawa˛ dla wszelkiej kategoryzacji historiozoficznej be˛dzie wie˛c filozofia. Kiedy uwage˛ skierujemy na klasyczne pojmowanie problematyki filozoficznej, zauwaz˙ymy, z˙e w przestrzeni jej zainteresowania lez˙ały kwestie istoty bytu, moz˙liwos´ci jego poznania i wartos´ciowania. Przekładaja˛c to na płaszczyzne˛ filozofii dziejo´w moz˙emy poczynic´ pewna˛paralele˛. Jez˙eli spojrzymy na przedmiot dociekan´ historiozoficznych zwia˛zany z poszukiwaniem sensu procesu dziejowego, to zauwaz˙ymy co najmniej trzy konteksty owej refleksji. Problematyka dotycza˛ca istnienia ba˛dz´ nieistnienia sensu dziejo´w, istota zmiennos´ci dziejowej, a takz˙e kierunek tej zmiennos´ci oraz mechanizm i cel przemian dziejowych, sytuuja˛ ja˛ w konteks´cie ontologicznym. Moz˙emy zatem okres´lic´ to jako perspektywe˛ metafizyki dziejo´w. Z drugiej zas´ strony, moz˙liwos´c´ odczytania sensu dziejo´w, jego postrzeganie, jak ro´wniez˙ przedstawianie i rozumienie, wskazywac´ moga˛ na perspektywe˛ epistemologiczna˛. W tym znaczeniu moz˙emy zatem mo´wic´ o epistemologii dziejo´w. Kiedy jednak podejmujemy pro´be˛ oceny wartos´ci przemian dziejowych i pytamy o to, czy wia˛z˙e sie˛ ona ze wzrostem lub zmniejszeniem 2 Na potrzeby niniejszego opracowania niezasadne jest okres´lanie granic znaczeniowych poje˛c´ historiozofia i filozofia dziejo´w, dlatego be˛dziemy sie˛ posługiwali tymi poje˛ciami zamiennie. 3 J. Litwin, Przedmowa,w: Zagadnienia historiozoficzne, pod red. Jakuba Litwina, Wrocław – Warszawa – Krako´w – Gdan´sk 1977, s. 6. Kategorie filozofii dziejo´w wartos´ci poz˙a˛danych, wkraczamy w kontekst aksjologiczny, kto´ry umoz˙liwia nam mo´wienie o aksjologii dziejo´w. Te trzy perspektywy wskazuja˛ na najbardziej ogo´lny, klasyczny przedmiot zainteresowan´ historiozoficznych – istnienie sensu, jego poznanie i wartos´c´ procesu dziejowego. Spro´bujmy zatem odnalez´c´ pewne kryteria dla kaz˙dego z nich. W ten sposo´b moz˙liwe be˛dzie uporza˛dkowanie kierunko´w i stanowisk filozofii dziejo´w z punktu widzenia specyfiki zaro´wno metafizyki i epistemologii dziejo´w, jak ro´wniez˙ ich aksjologii. Sposo´b rozumienia problematyki metafizyki dziejo´w – w historycznym uje˛ciu – podporza˛dkowany był przynajmniej dwu tendencjom. Z jednej strony, w dziejach upatrywano działanie jakiejs´ siły transcendentnej ba˛dz´ immanentnej, zawsze rozumnej, działaja˛cej według własnej logiki, porza˛dkuja˛cej ludzkie działania wedle okres´lonego planu. „Zadaniem filozofii dziejo´w było zatem uchwycic´ zasady działania ducha dziejo´w, determinuja˛ce porza˛dek dziejo´w, lub tez˙ odkryc´ zasady logiki dziejo´w, stanowia˛ce immanentna˛ceche˛procesu, wtedy gdy nie przyjmowano istnienia ducha, transcendentnego w stosunku do samego procesu”4. W drugim znaczeniu sens dziejo´w zalez˙ny był od szeregu przyczyn społeczno-kulturowych, działaja˛cych wedle własnych mechanizmo´w na zasadach wzajemnych oddziaływan´, modyfikacji i przystosowan´. W tym znaczeniu proces dziejowy relatywizował sie˛. Nie stwierdzano w dziejach działalnos´ci absolutnej siły kieruja˛cej całym procesem historycznym. Sens dziejo´w zawierał sie˛ w działaniach poszczego´lnych jednostek i grup społecznych, albo zalez˙ny był od szeregu determinant zwia˛zanych z rozwojem politycznym, ekonomicznym czy technologicznym. Proces dziejowy ujmowany na podobien´stwo układu mechanicznego umieszczał sens dziejo´w w nich samych, ale pozbawiał go tym samym charakteru absolutnego. Na gruncie metafizyki dziejo´w moz˙emy wie˛cmo´wic´ o stanowiskach zakładaja˛cych heteronomiczny i autonomiczny sens dziejo´w5. W pierwszym znaczeniu sens dziejo´w lez˙y w nich samych ba˛dz´ dany jest przez jakis´ byt transcendentny. Dzieje rza˛dza˛ sie˛ własnymi prawami wedle okres´lonych prawidłowos´ci – cyklicznos´ci i powtarzalnos´ci. Taki sposo´b mys´lenia charakteryzował filozofo´w staroz˙ytnych, ale ro´wniez˙s´w. Augustyna, Hegla, Fichtego i Marksa. Kierunki autonomizuja˛ce sens dziejo´w, nadaja˛ im charakter relatywny. Nie dopatruja˛c sie˛ istnienia ostatecznego sensu przemian dziejowych, zwracaja˛ uwage˛ na wyste˛powanie wielu senso´w zalez˙nych od kontekstu historycznego, kulturowego czy cywilizacyjnego. W tym znaczeniu, 4 J. Szczepan´ski, Filozofia dziejo´w – oczekiwania i nadzieje,w: Zagadnienia historiozoficzne, op. cit., s. 13-14. 5 Heteronomii i autonomii nie nalez˙y w tym konteks´cie odnosic´ do kantowskiej koncepcji istnienia wartos´ci moralnych, w jednym i drugim przypadku niezalez˙nych od podmiotu, a tylko przezen´ s´wiadomie ba˛dz´ nies´wiadomie uznawanych. Taktujemy heteronomie˛ jako uznanie istnienia sensu dziejo´w poza człowiekiem (a wie˛c zaro´wno transcendentnej, jak i immanentnej prawidłowos´ci dziejowej), a autonomie˛ jako uznanie istnienia aktywnego podmiotu dziejo´w, jako dawcy sensu. Piotr Wysyluk sens – a raczej sensy – sa˛ tworzone na nowo, na kaz˙dym etapie rozwoju ludzkos´ci w zalez˙nos´ci od wielu czynniko´w społecznych, ekonomicznych, kulturowych czy technologicznych (Voltaire, Kant, Fromm czy Weber). Oba te uje˛cia wia˛z˙e sie˛ cze˛sto z prowidencjalizmem i antyprowidencjalizmem. Na postrzeganie dziejo´w z punktu widzenia ich sensownos´ci ogromny wpływ ma ro´wniez˙ koncepcja podmiotu dziejo´w, kto´ra ła˛czy ze soba˛ perspektywe˛ ontologiczna˛ i antropologiczna˛. Dzieje postrzegane sa˛ tu przez pryzmat nie tyle sposobu istnienia sensu, ale jego dawcy. W ten sposo´b moz˙na mo´wic´o fatalizmie i woluntaryzmie historiozoficznym. Koncepcje filozofii dziejo´w „zawieraja˛ sie˛ zatem mie˛dzy biegunami swego rodzaju „continuum” rozwijaja˛cego sie˛ od stanowiska widza˛cego podstawowe siły sprawcze dziejo´w poza człowiekiem i jego działaniem do stanowiska, kto´re owa˛ siłe˛ sprawcza˛ widzi w swobodnym działaniu obdarzonych szczego´lnymi talentami jednostek”6. Fatalizm historiozoficzny, inaczej nazywany tez˙ skrajnym determinizmem uzalez˙nia wszelkie zdarzenia zachodza˛ce w s´wiecie od jednej przyczyny gło´wnej, działaja˛cej w sposo´b konieczny. W takim uje˛ciu procesu dziejowego moz˙na wyro´z˙nic´ trzy zasadnicze podejs´cia. Pierwsze zakłada istnienie determinant dziejo´w w czynnikach zewne˛trznych wobec człowieka. Moga˛ one miec´ charakter nadprzyrodzony (Bo´g, Idee) i wtedy be˛dziemy mo´wic´o fatalizmie supranaturalistycznym, albo wyprowadzac´je be˛dziemy ze s´wiata przyrodniczego, co pozwoli nam wskazywac´na fatalizm naturalistyczny. W trzecim znaczeniu be˛dziemy mo´wic´ o istnieniu koniecznych prawidłowos´ci, kto´re sa˛ wbudowane w sam proces historyczny (immanentnie w nim tkwia˛ce), działaja˛ce w sposo´b niezalez˙ny od woli człowieka. Takie stanowisko moz˙emy nazwac´ fatalizmem historycznym. W drugim znaczeniu fatalizm umieszcza czynniki determinuja˛ce proces dziejowy w samym człowieku jako jednostce biologicznej lub biologiczno-psychicznej, ale pozostaja˛ce poza jego kontrola˛. Moz˙na wskazac´ kilka takich determinant, np. Freudowska˛ koncepcje˛ nies´wiadomos´ci, Levi-Straussowskie wrodzone struktury umysłu, czy kategorie rasowe wskazywane przez Gumplowicza czy Gobineau. W tym uje˛ciu be˛dzie on przybierał formy – odpowiednio – fatalizmu psychologistycznego, fatalizmu ratiocentrycznego i etnicznego. Zostaje nam trzecie uje˛cie fatalizmu historiozoficznego, kto´re moz˙na nazwac´ fatalizmem incydentalistycznym. Jak pisze Jerzy Topolski, obejmuje on te pogla˛dy, „kto´re bieg dziejo´w pozostawiaja˛przypadkowi. To nie jakies´ siły ba˛dz´ tez˙ s´wiadoma i two´rcza działalnos´c´ człowieka wyznaczaja˛bieg wypadko´w. Rza˛dzi nimi przypadek be˛da˛cy w historii ba˛dz´ nieoczekiwanym przecie˛ciem sie˛ jakichs´ cia˛go´w zdarzen´ – typu działan´ ludzkich (jak na przykład spotkanie sie˛ dwo´ch oso´b) lub typu fakt fizyczny – działanie (na przykład spadnie˛cie dacho´wki na ida˛cego człowieka) –ba˛dz´ tez˙ zmiana˛ w otoczeniu przyrodniczym przekształcaja˛ca˛ warunki działania J. Topolski, Wolnos´c´ i przymus w tworzeniu historii, Poznan´ 2004, s. 27. Kategorie filozofii dziejo´w ludzkiego (jak na przykład trze˛sienie ziemi)”7. Aby uporza˛dkowac´ stanowiska fatalizmu historiozoficznego w jego ro´z˙nych znaczeniach i uje˛ciach, moz˙na je przedstawic´ w formie tabeli (tab. 1): Tabela 1 Odmiany fatalizmu Sposo´b uje˛cia determinant procesu dziejowego Rodzaje fatalizmu Stanowiska Fatalizm transcendentny – determinanty procesu dziejowego lez˙a˛ poza człowiekiem – fatalizm supranaturalistyczny – determinanty maja˛ charakter supranaturalny – idealizm obiektywny (Hegel, Fichte) – irracjonalizm (s´w. Augustyn, Vico) – fatalizm naturalistyczny – determinanty maja˛ charakter naturalny – kosmocentryzm (Czyz˙ewski) – geocentryzm (Monteskiusz, Herder) – biocentryzm (Darwin, Lamarck) – fatalizm historyczny – determinanty lez˙a˛ w samym procesie dziejowym – materializm historyczny (Marks) – pozytywizm (Comte) Fatalizm antropocentryczny – determinanty procesu dziejowego lez˙a˛ – fatalizm psychologistyczny – psychologizm (Freud) w samym człowieku, ale pozostaja˛ poza jego kontrola˛ – fatalizm ratiocentryczny – ratiocentryzm (Levi-Strauss) – fatalizm etnocentryczny – etnocentryzm (Gumplowicz, Gobineau) Fatalizm incydentalistyczny – nie moz˙na wymienic´ jednoznacznej determinanty procesu dziejowego, dzieje podlegaja˛ szeregowi przypadko´w zwia˛zanych z działalnos´cia˛ człowieka albo przyrody – incydentalizm społeczny – incydentalizm naturalistyczny Ibidem, s. 28-29. Piotr Wysyluk Przeciwstawnym biegunem uje˛cia procesu dziejowego jest kierunek, kto´ry moz˙na nazwac´ woluntaryzmem. Woluntaryzm uwalnia człowieka od steruja˛cych nim sił. Człowiek staje sie˛ aktywnym podmiotem przemian dziejowych, działaja˛c bez absolutnej presji czynniko´w zewne˛trznych wobec niego – tworzy historie˛ opartej na własnej woli. Podejs´cie woluntarystyczne przypisywano cze˛sto tym kierunkom refleksji dziejowej, kto´re zakładały, z˙e najwie˛kszy wpływ na historie˛ maja˛ jednostki wybitne, obdarzone specyficznymi cechami, predystynuja˛cymi je do dokonywania czyno´w wielkich i waz˙nych z punktu widzenia historii. Ludzie przestawali byc´ jedynie biernymi narze˛dziami koniecznos´ci, kto´rych losy były jednoznacznie wyznaczone. To od nich zalez˙ało upowszechnianie nowych wartos´ci, kto´re wpływały na oz˙ywienie społeczne. Stanowisko takie moz˙na znalez´c´ w kierunkach romantyzmu (Hoene Wron´ski, Cieszkowski) czy heroizmu historiozoficznego, zaro´wno w odmianie konserwatywnej (Carlyle, Scott) jak i demokratycznej (Ławrow, Tkaczow). Jak zauwaz˙a Kuderowicz – „szczego´lne dyspozycje psychiczne rozstrzygały o roli jednostki w dziejach. Ktokolwiek to był, poeta czy ma˛z˙ stanu, zawsze musiał wyraz˙ac´ wartos´ci waz˙ne dla zbiorowos´ci, dla narodu, dla „ducha ludu”. Jednostke˛ wybitna˛ – reprezentanta całos´ci społecznej – obdarzali romantycy wolnos´cia˛ i swobodnym wpływem na dzieje”8. Oczywis´cie, stanowiska romantyzmu i heroizmu powstały w okres´lonym czasie historycznym i miały swoje odzwierciedlenie w konkretnym projekcie społeczno-politycznym, ale wyrosły ro´wniez˙ na gruncie filozoficznego problemu wolnos´ci i koniecznos´ci dziejowej. Byłypro´ba˛przekroczenia radykalizmu tych filozofii, kto´rez jednej strony pomniejszały role˛ jednostki, a wynosiły znaczenie koniecznos´ci dziejowej, a z drugiej tych, kto´re wynosiły wybitne jednostki ponad kontekst społeczny czy kulturowy (heroizm demokratyczny). W tym znaczeniu romantyzm był pro´ba˛pogodzenia wolnos´ci i koniecznos´ci, w kto´rej wolnos´c´ stawała sie˛ specyficzna˛ forma˛ urzeczywistnienia koniecznos´ci. Powyz˙sza pro´ba klasyfikacji stanowisk filozofii dziejo´w na podstawie kryterium podmiotu dziejo´w nie powinna byc´ traktowana jako ostateczna. Nalez˙y ro´wniez˙ dodac´, z˙e jest to klasyfikacja bardzo ogo´lna, rysuja˛ca wyraz´ne (moz˙e nazbyt wyraz´ne) linie podziało´w. W rzeczywistos´ci wskazanie wyraz´nych ro´z˙nic mie˛dzy fatalizmem i woluntaryzmem historiozoficznym jest niezwykle trudne, poniewaz˙ rzadko wyste˛powały one w czystej formie. W kaz˙dym z nich zawiera sie˛ pewna wiedza o sposobie pojmowania procesu dziejowego i widzeniu w nim okres´lonego sensu, a takz˙e o podmiocie dziejowym. Nie nalez˙y jednak czynniko´w tych traktowac´ w sposo´b wyizolowany, niezalez˙ny od całego procesu dziejowego, rozumianego jako siec´ zalez˙nych od siebie elemento´w tego procesu. Na metafizyke˛ dziejo´w moz˙na spojrzec´ro´wniez˙ z innej strony. Jak zauwaz˙a Wichrowski, „dogłe˛bna ruchomos´c´ czasoprzestrzenna domaga sie˛ wyjas´nienia, Z. Kuderowicz, Filozofia dziejo´w, Warszawa 1973, s. 93-94. Kategorie filozofii dziejo´w sensu – a jes´li inteligibilnos´c´ zostanie odrzucona, to trzeba wyjas´nic´ dlaczego. Kiedy pytamy o „sens zmiany historycznej”, to interesuje nas gło´wnie „kierunek” i „wartos´c´”9. My jednak nie be˛dziemy tu zajmowac´ sie˛ kwestia˛ wartos´ciowania przemian dziejowych. Ten element zaliczmy do szeroko poje˛tej aksjologii dziejo´w, dlatego powiemy o tym nieco po´z´niej. W konteks´cie metafizycznym interesowac´ nas teraz be˛dzie kierunek zmiany dziejowej podporza˛dkowany okres´lonemu wektorowi czasowemu. Bardzo ciekawa˛pro´ba˛okres´lenia wektoro´w czasowych kierunko´w i wartos´ci zmiany dziejowej jest ta, zaproponowana przez Marka Wichrowskiego10.Ła˛cza˛c ze soba˛ kierunek i wartos´c´ stara sie˛ w modelowy i całos´ciowy sposo´buja˛c´ problematyke˛filozofiidziejo´wdotycza˛ca˛zmiennos´ci.Tworza˛csiedem paradygmato´w (modeli), wskazuje, z˙e os´ podziału mie˛dzy nimi dotyczy kwestii przewidywalnos´ci i nieprzewidywalnos´ci przyszłych stano´w. Moz˙na zatem mo´wic´ o determinizmie i indeterminizmie historiozoficznym. Determinizm historiozoficzny zakłada przewidywalnos´c´ mechanizmo´w dziejowych, zaro´wno w konteks´cie powtarzalnos´ci pewnych stano´w przyszłych, jak ro´wniez˙ moz˙liwos´ci odczytania pewnych schemato´w dziejowych, kto´re juz˙ nasta˛piły lub tez˙ dopiero maja˛ nadejs´c´. Od samych pocza˛tko´w nalez˙ało to do istoty filozoficznej refleksji nad dziejami. „Ta włas´nie prospekcyjna orientacja jest szczego´lna˛, bogata˛ w aksjologiczne załoz˙enia i konsekwencje cecha˛ filozofii historii. Nawet wtedy, gdy pozornie zmierza jedynie, jak w przypadku teorii Heglowskiej, do odkrycia koniecznych praw historii dotychczasowej, przys´wiecaja˛ jej ideały, kto´rych realizacji oczekuje sie˛ od nadchodza˛cych czaso´w ba˛dz´ z dokonanej rekonstrukcji minionych proceso´w wyprowadza wizje nadcia˛gaja˛cej zagłady dotychczasowych wartos´ci11. Poszukuja˛c pewnych zasad procesu dziejowego, filozofia dziejo´w starała sie˛ odnalez´c´ pewne stałe zwia˛zki mie˛dzy zjawiskami i umies´cic´ je w strukturze modelowej. Dotyczy to ro´wniez˙ mechanizmo´w historycznych, dla kto´rych podstawa˛ staje sie˛ wartos´ciowanie czasu historycznego. Przybierało to bardzo cze˛sto postac´ faz (etapo´w) rozwoju ludzkos´ci, kto´re stawały sie˛ jednoczes´nie pewnymi aksjologicznymi manifestacjami. Zaro´wno Comte’owskie trzy fazy rozwoju, jak i koncepcje Marksa, Vico, Joachima z Fiore i innych historiozofo´w były pro´bami wskazania pewnych mechanizmo´w dziejowych, a jednoczes´nie nadawały im okres´lona˛ wartos´c´ i waz˙nos´c´ dla ludzkich loso´w. Takie podejs´cie wymagało jednak dokonania pewnych załoz˙en´ teoretycznych. Przede 9 M. Wichrowski, op. cit., s. 10. 10 Zob. ibidem, s. 11-12; Wichrowski, ła˛cza˛c ze soba˛ perspektywe˛ kierunku i wartos´ci przemian historycznych w stanowiskach filozofii dziejo´w, tworzy siedem modeli dynamiki dziejo´w: skrajny agnostycyzm, koncepcja historii jako chaosu, wizja niezmiennos´ci, umiarkowany agnostycyzm, model cykliczny, model linii opadaja˛cej i linii wznosza˛cej sie˛. My jednak upros´cimy nieco ten model, poniewaz˙ nie interesuje nas w tym konteks´cie perspektywa wartos´ciowania procesu dziejowego. 11 Z. J. Czarnecki, Wartos´ci i historia. Studia nad refleksja˛ filozoficzna˛ o ludzkim s´wiecie, Lublin 1992, s. 35. Piotr Wysyluk wszystkim musiał istniec´ jakis´ podmiot dziejo´w, a takz˙e – co wydaje sie˛ bardziej istotne – nalez˙ało przyja˛c´ istnienie czasu historycznego, jako wyraz´nego rozro´z˙ nienia mie˛dzy przeszłos´cia˛, teraz´niejszos´cia˛ i przyszłos´cia˛, a w kon´cu uznac´, z˙e dzieje, to proces linearny, zmierzaja˛cy w okres´lonym kierunku. Indetermiznim dziejowy był pogla˛dem, kto´ry odrzucał istnienie prawdy historycznej, a jednoczes´nie uniwersalizm wartos´ci historycznych. Dzieje nie były monolinearne, zyskiwały wielopostaciowos´c´. Ich bieg nie był wytyczony przez jeden model czasowy, ich bieg wytyczała nie wiedza lecz wyobraz´nia. Czas historyczny stawał sie˛ relatywny. Był postrzegany jednoczes´nie przez zbiorowos´c´ i jednostke˛ zro´z˙nych perspektyw. Idee i wartos´ci jako miara historii przestały byc´ wartos´ciami uniwersalnymi, a stawały sie˛ faktami szczego´łowymi i historycznymi bezpodstawnie wyniesionymi do rangi powszechniko´w. Modele jednoznacznie okres´laja˛ce linie˛ rozwoju były okres´lane jako fałszywe, poniewaz˙ ograniczały wielos´c´ wydarzen´ i interpretacji do arbitralnie przyje˛tego schematu. Przeszłos´c´ jako bezpos´redni przedmiot poznania nie istniała, tak jak dzieje nie posiadały jasno okres´lonego sensu. Indeterminizm znajdziemy zaro´wno w mys´li antycznej, jak w nowoz˙ytnych koncepcjach narratywistycznych, fenomenologii Husserla, hermeneutyce Heideggera, historyzmie Crocego czy filozofii postmodernistycznej. Na podstawie tych generalnych załoz˙en´ historiozofowie przyjmowali kilka interpretacji mechanizmo´w dziejowych – model cykliczny, multilinearny, linearny i spiralny. Dwa pierwsze moz˙na zaliczyc´ do paradygmato´w indeterministycznych, naste˛pne do schemato´w determinizmu historiozoficznego Model cykliczny, kto´ry charakteryzował mys´l antyczna˛, nie był paradygmatem, kto´ry decydował o determinizmie w dziejach. Historia nie była dla staroz˙ytnych (poza ideami Cesarstwa Rzymskiego, kto´re choc´ zapocza˛tkowały mys´lenie w kategoriach linearno-poste˛powych, to nie miały charakteru filozoficznego, a raczej polityczny) całos´ciowym procesem, a jedynie schematem opisanym za pomoca˛ kołowrotu dziejo´w, bez immanentnego i transcendentnego celu. S´ wiat podlegał cia˛głej destrukcji i apokatastazie, a człowiek powracał wiele razy. W tym przypadku pytanie o sens i zmiane˛, kto´ra miałaby charakter progresywny dziejo´w, traci jakikolwiek znaczenie. Moz˙na raczej mo´wic´ o ograniczonym poste˛pie czy ograniczonej zmianie dziejowej Zdarzenia przyszłe nie były jakos´ciowo nowe, powielały sie˛ zgodnie ze zmitologizowanym widzeniem s´wiata, gina˛c i powstaja˛c na nowo, wymykały sie˛ jakiejkolwiek racjonalnej koniecznos´ci. „Zmiane˛ skojarzono z destrukcja˛ i degeneracja˛: czas przynies´c´mo´gł tylko s´mierc´. Nad tym porza˛dkiem nie panowali nawet greccy bogowie, kto´rzy co najwyz˙ej wprowadzali wz˙ycie tajemne decyzje przeznaczenia, ale oni takz˙e musieli podlegac´ losowi”12. Historia nie posiadała znaczenia filozoficznego. Wszelka˛ zmiane˛ traktowano jako fragment mechanizmu kosmicznego, a wszelkie zjawiska, jako pro´be˛ dostosowania M. Wichrowski, op. cit., s. 19-20. Kategorie filozofii dziejo´w sie˛ do okres´lonego porza˛dku s´wiata. Zmiennos´c´ pojmowano jako składnik jednos´ci i nienaruszalnos´ci s´wiata a nie jako proces przemian, w kto´rym pojawiaja˛ sie˛ zjawiska wczes´niej nieznane, jakos´ciowo nowe. Był to raczej determinizm kosmologiczny niz˙ historyczny. „Nowos´c´ była zawsze czyms´ wzgle˛dnym, jako powto ´rzenie czegos´, co było, lub jako zbliz˙anie sie˛ do wiecznego wzorca. Staroz˙ytnos´c´ znała zmiane˛ bez rozwoju, ruch bez produkcji czegos´ nowego”13 . Drugie uje˛cie wyrosło jako przeciwwaga dla pro´b ograniczania interpretacji historycznej przez modelowe uje˛cie mechanizmo´w dziejowych. Ten indeterminizm miał podkres´lac´ wzgle˛dnos´c´ kaz˙dego paradygmatycznego uje˛cia dziejo´w, wskazuja˛c, z˙e kaz˙de nasze stwierdzenie o s´wiecie jest tylko konstruktem, jego subiektywna˛ interpretacja˛. Nie ma historii ludzkos´ci, istnieje tylko nieskon´czona liczba historii, tak jak nie ma jednego mechanizmu dziejowego. Multilinearny model dziejo´w pro´bował przezwycie˛z˙yc´ historyczny obiektywizm pozytywisto´w przez wskazanie na niemoz˙nos´c´ oddzielenia przedmiotu historii i podmiotu poznaja˛cego. Agnostycyzm epistemologiczny rozumiany jako krytyczna filozofia dziejo´w uwypuklał role˛ podmiotu dziejo´w w interpretacji rzeczywistos´ci historycznej. Zakorzenienie w dos´wiadczeniu z˙yciowym było podstawowym elementem tworzenia historii. Zatem wszelkie paradygmaty – modelowe uje˛cia dziejo´w i czasu – sa˛ redukowaniem rzeczywistos´ci, a wie˛c fałszowaniem historii. Jak pisał Dilthey – nawet moc, kto´ra˛ ma poje˛cie poste˛pu, polega nie tyle na mys´li o jakims´ celu, ile raczej na dos´wiadczeniu zmagan´ naszej własnej woli, pracy naszego z˙ycia, radosnej wiadomos ´ci ujawnionej w niej energii. Moz˙na dokonac´ projekcji tego doznania samego siebie w postaci obrazu ogo´lnego poste˛pu nawet wtedy, kiedy nie dałoby sie˛ wz˙aden przekonuja˛cy sposo´b odnalez´c´ takiego w przebiegu dziejo´w14. Konsekwencja˛ musiało byc´ uznanie wielu modeli przemian dziejowych, ro´z˙nych uje˛c´ czasu historycznego i odrzucenie wartos´ciowania procesu dziejowego. Historia nie była jednym trwaniem, ale ich wielos´cia˛, kto´re ła˛czyły sie˛ i przeplatały nawzajem – wielos´cia˛ czaso´w i przestrzeni zwia˛zanych perspektywami indywidualnych dos´wiadczen´z˙yciowych i percepcji. Jak pisał Michel Foucault w „Powrocie do historii – nadszedł czas – jes´li moge˛ tak rzec – gdy historia wyzwoliła sie˛ od czasu, tzn. kiedy historycy nie uznaja˛ juz˙ owego wielkiego wyja˛tkowego trwania, niosa˛cego ze soba˛ w jednym ruchu wszystkie ludzkie zjawiska; (...) w rzeczywistos´ci znajduja˛sie˛ tam wielorakie trwania, z kto´rych kaz˙de jest nos´nikiem pewnego typu zdarzen´”15. W modelach linearnym i spiralnym przyszłos´c´ niosła nowe nieznane wczes´niej zdarzenia. Juz˙u s´w. Augustyna, kto´rego uznaje sie˛ za two´rce˛ linearyzmu, znajdujemy zarzuty wobec antycznych koncepcji cyklicznych. Miały one jego 13 Z. Kuderowicz, op. cit., s. 9. 14 W. Dilthey, Krytyka filozofii dziejo´w, w: Z. Kuderowicz, Dilthey, Warszawa 1967, s. 158. 15 M. Foucault, Powro´t do historii, w: M. Foucault, Filozofia. Historia. Polityka. Wybo´r pism, Warszawa – Wrocław 2000, s. 111. Piotr Wysyluk zdaniem pozbawiac´ człowieka nadziei i szerzyc´ postawy pesymistyczne. W filozofii s´w. Augustyna mechanizm dziejowy nabiera nowego znaczenia. Dzieje nie były juz˙ kołowrotem zdarzen´, stawały sie˛ liniowe, umoz˙liwiały rozwo´j i pojawianie sie˛ zjawisk wzgle˛dnie nowych. Wizja dwo´ch s´wiato´w – boskiego i ziemskiego – nakładała na ludzkos´c´ obowia˛zki wynikaja˛ce z nadrze˛dnos´ci tego pierwszego. Dzieje ludzkie zyskiwały wymiar eschatologiczny. Historia to kroczenie w kierunku celu, kto´ry lez˙y poza nia˛. ”W ten sposo´b czas, a co za tym idzie historia, został niebywale dowartos´ciowany. Czas nie jest jedynie czyms´, od czego trzeba uciec, co trzeba przezwycie˛z˙yc´, by dotrzec´ do prawdziwego bytu, lecz w nim musi rozgrywac´ sie˛ historia ludzka, maja˛ca religijne znaczenie”16. Linearyzm augustian´ski zrywa z antycznym cyklizmem i rozszerza perspektywy postrzegania ludzkiej historii, od tego momentu pojmowanej jako historia ludzka. Linearyzm Augustyna moz˙na nazwac´ finitystycznym ba˛dz´ teleologicznym, poniewaz˙ dzieje ludzkie ograniczała perspektywa apokaliptyczna. Ponowne przyjs´cie Chrystusa na ziemie˛ oznaczało kres ludzkich dziejo´w. Mimo wielu ograniczen´ koncepcja ta dała podstawy dla przyszłych koncepcji, kto´re rozszerzaja˛ perspektywe˛ widzenia przyszłos´ci. Linearyzm infinitystyczny zwia˛zany był najcze˛s´ciej z koncepcjami progresywistycznymi. Volter, Turgot, Condorcet czy Comte wierzyli w poste˛p ludzkos´ci. Pozbycie sie˛ koncepcji Opatrznos´ci i grzechu pierworodnego sprzyjało upodmiotowieniu człowieka. Dzieje ludzkie ograniczone były tylko moz˙liwos´ciami samego człowieka,to on stawał sie˛ jedynym two´rca˛poste˛pu. Kierunek rozwoju dziejo´w wytyczony był jedynie przez pragnienie zbudowania wyz˙szej formy kultury czy cywilizacji. Rozwo´j cywilizacyjny sprzyjał ogo´lnemu dobrobytowi i pozwala wartos´ciowac´ dzieje. Poste˛p naukowo-przemysłowy warunkował poste˛p moralny – dzie˛ki wiedzy ludzie stawali sie˛ lepsi. Wzrost wykształcenia i popularyzacja wiedzy przyczyniały sie˛ do wyeliminowania zła społecznego, a ludzki rozwo´j nie był ograniczony wyła˛cznie przez mys´lenie w kategoriach religijnych, a jedynie przez rozum i moz˙liwos´c´ przekształcania przyrody. Odrzucaja˛c Opatrznos´c´ upodmiotowiono człowieka, odrzucaja˛c grzech pierworodny wskazano na moz˙liwos´c´ doskonalenia moralnego. Mys´l o istnieniu grzechu pierworodnego wykluczała idee˛ poste˛pu moralnego ludzkos´ci, stawiaja˛c nieprzekraczalna˛bariere˛ jej samodoskonaleniu, tak jak idea sa˛du ostatecznego sprawiała, iz˙ przyszłos´c´ dziejowa nie była nieskon´czona. Dopiero odejs´cie od tych wyobraz˙en´ umoz˙liwia rozumienie przyszłos´ci jako nieskon´czonego, otwartego horyzontu, strukturalnie odmiennego od przeszłos´ci17. Przyszłos´c´ dała sie˛ przewidziec´, racjonalizm i empiryzm okres´lały sposoby postrzegania s´wiata. Wiedza pozwalała przewidywac´ przyszłe stany i zjawiska. W dziejach ludzkich widziano uniwersalny schemat, kto´ry był przewidywalny przez wyste˛powanie naturalnych i kulturowych determinacji. 16 Z. Krasnode˛bski, Upadek idei poste˛pu, Warszawa 1991, s. 19. 17 Ibidem, s. 21. Kategorie filozofii dziejo´w Model spiralny, kto´rego two´rca˛ był Giambattista Vico, zrywał z linearna˛ koncepcja˛ dziejo´w. Był sprzeciwem zaro´wno wobec augustian´skiej wizji dziejo´w, jak i kartezjan´skiej koncepcji poznania i wizji człowieka. Dla Vico historia była najwaz˙niejsza˛ nauka˛ o człowieku – samowiedza˛. Rozumiał ja˛ jako wiedze˛ o prawidłowos´ciach dziejowych, o fundamentalnych zasadach kieruja˛cych ludzkimi dziejami. Nie była to wizja historii biegna˛cej od absolutnego pocza˛tku do absolutnego kresu, nawia˛zywała do antycznej cyklicznos´ci. W przeciwien´stwie jednak do klasycznego uje˛cia schemat Vico nie wykluczał zmiany i rozwoju – znajdujemy u niego „rozwo´j cykliczny, w kto´rym powtarzały sie˛ ogo´lne stadia, a kaz˙dy kolejny cykl był wzbogacony o nowe zjawiska i nowe włas´ciwos´ci. Oznaczał dalszy etap w historycznym rozwoju. (...) Rozwo´j cykliczny przypominał niejako ruch po spirali”18. Vico wykluczał całkowity upadek ludzkich dziejo´w, wierzył tez˙ w aktywnos´c´ ludzka˛ w tworzeniu historii i uporza˛dkowana˛ powtarzalnos´c´ cykli dziejowych. Na straz˙y tego porza˛dku ustanawiał Vico Opatrznos´c´. To ona kierowała porza˛dkiem dziejowym, to ona gwarantowała obiektywnos´c´ procesu dziejowego. „Prowidencja działała na dwa sposoby: albo immanentnie (nie bezpos´rednio) i wtedy kieruje człowiekiem za pos´rednictwem zdrowego rozsa˛dku, albo w sposo´b transcendentny (bezpos´rednio) interweniuje w proces zdarzen´”19. Historia była tak samo rozumna jak rozumne było poste˛powanie jednostek. To gwarantowało regularnos´c´ przemian i porza˛dek społeczny. Dzie˛ki Opatrznos´ci i uporza˛dkowaniu cykli proces dziejowy moz˙na było przewidywac´. Problematyke˛ mechanizmo´w dziejowych z uwzgle˛dnieniem koncepcji czasu historycznego moz˙emy znowu przedstawic´ w formie nieco bardziej uporza˛dkowanej (tab. 2). Tematyka metafizyki dziejo´w jest o wiele szersza niz˙ dotychczas przedstawiona. Obejmuje problemy gwałtownos´ci zmiany dziejowej, co pozwala na mo´wienie o ewolucjonizmie i rewolucjonizmie procesu dziejowego. Umieszcza perspektywy rozwoju w mitologicznej przeszłos´ci i w bliz˙ej nieokres´lonej czasowo przyszłos´ci, co pozwala wskazywac´ na kierunki utopistyczne (regresywne i progresywne), a takz˙e eskapistyczne. W tym konteks´cie bardzo istotne miejsce w refleksji filozoficznej nad dziejami ma nurt futurystyczny (Toffler), kto´ry wyznacza przyszłe tendencje dziejowe. Trudno w tak ogo´lnym opracowaniu zawrzec´ całos´c´ problematyki historiozoficznej, zwłaszcza kiedy podejmuje sie˛ pro´by wste˛pnych klasyfikacji stanowisk i kierunko´w. Nalez˙y ro´wniez˙ przypomniec´, z˙e powyz˙szych klasyfikacji i typologii nie nalez˙y traktowac´ fundamentalnie, poniewaz˙ nigdy nie przybieraja˛ one formy zdan´ sprawdzalnych. Jak pisał Alain Touraine: „typologia moz˙e miec´ wartos´c´ tylko na pocza˛tku okres´lonej obserwacji, gdy słuz˙y do wprowadzenia pewnych narze˛dzi analizy, ale nalez˙y jak najpre˛dzej 18 Z. Kuderowicz, op. cit., s. 39. 19 M. Wichrowski, op. cit., s. 75. Piotr Wysyluk zaniechac´ jej stosowania”20. Nalez˙y je zatem potraktowac´ jako wste˛pne załoz˙enia teoretyczne, dla okres´lenia najogo´lniejszego problemu metafizyki dziejo´w. Podobnie rzecz ma sie˛ z epistemologia˛ dziejo´w. Moz˙liwos´c´ odczytania sensu historii, jego postrzeganie, jak ro´wniez˙ przedstawianie i rozumienie wia˛z˙e historio- Tabela 2 Rodzaj mechanizmu dziejowego Sposo´b ujmowania rzeczywistos´ci Kierunki Stanowiska Determinizm dziejowy – przewidywalnos´c´ mechanizmo´w dziejowych, zaro´wno – linearyzm – dzieje opisane sa˛ za pomoca˛ mechanizlinearyzm finitystyczny –s´w. Augustyn, utopis´ci w konteks´cie powtarzalnos´ci pewnych stano´w przyszłych, jak ro´wniez˙ moz˙liwos´ci mu linearnego, kto´ry jednoznacznie rozgranicza przeszłos´c´ od teraz´niejszos´ci i przyszłos´ci linearyzm infinitystyczny – Condorcet, Turgot, Comte odczytania pewnych schemato´w dziejowych, kto´re juz˙ nasta˛piły lub tez˙ dopiero maja˛ nadejs´c´ – spiralizm – dzieje opisane sa˛ za pomoca˛ cykli, w kto´rych powtarzały sie˛ ogo´lne stadia, ale kaz˙dy cykl wzbogacony był o wartos´ci nowe (Vico) Indeterminizm dziejowy – nieprzewidywalnos´c´ mechanizmo´w dziejowych, dzieje albo nie posiadaja˛ jednego kierunku rozwoju, albo opisane sa˛ przez cykliczne uje˛cia pozbawiaja˛ce je sensu – cyklizm – zmiennos´c´ pojmowano jako składnik jednos´ci i nienaruszalnos´ci s´wiata a nie jako proces przemian, w kto´rym pojawiaja˛ sie˛ zjawiska wczes´niej nieznane, jakos´ciowo nowe, dzieje nie miały sensu (filozofia antyczna) – multilinearyzm – nie ma historii ludzkos´ci, istnieje tylko nieskon´czona ilos´c´ historii, tak jak nie ma jednego mechanizmu dziejowego (Foucault, Croce) A. Touraine, Socjologia akcjonalistyczna,w: Kryzys i schizma. Antyscjentystyczne tendencje w socjologii wspo´lczesnej, t. 2, Warszawa 1984, s. 204. Kategorie filozofii dziejo´w zofie˛ z filozofia˛ historii, historiografia˛, a nawet z metodologia˛ historii. Kierunki filozofii dziejo´w zajmuja˛ce sie˛ sensem historii z punktu widzenia moz˙liwos´ci poznania i interpretacji rozwijały sie˛ symetrycznie do rozwoju filozofii nauki i metodologii nauk społecznych. Sta˛d moz˙na powiedziec´ o dwu podstawowych nurtach epistemologii dziejo´w – nurcie optymistycznym i pesymistycznym. Optymizm był zwia˛zany z uznaniem moz˙liwos´ci odczytywania sensu dziejo´w i jego zrozumieniem. Mies´ciły sie˛ w nim dwie przeciwstawne tendencje filozoficzne – determinizm i idealizm obiektywny. Pierwsza, akceptuja˛c empiryczne uje˛cie nauk przyrodniczych, wskazywała na rozpoznanie i stopniowe rozwia˛zywanie problemo´w społecznych dzie˛ki wyspecjalizowanej wiedzy nauk społecznych. Obiektywne wyjas´nianie było naczelnym postulatem kaz˙dej refleksji nad rzeczywistos´cia˛, w tym rzeczywistos´cia˛ historyczna˛. Mys´leniem historycznym kierowała kartezjan´ska zasada ratio, rozwijały sie˛ nauki pomocnicze historii, a ona sama oddzielona została od literackiej fikcji. „Celem historyka stało sie˛ dotarcie do prawdy o przeszłos´ci. Charakterystyczna była ponadto subtelna linia oddzielaja˛ca historyka i filozofa. Proces ten moz˙na okres´lic´ mianem zaro´wno „ufilozoficznienia historii”, jak i „uhistorycznienia filozofii”. Wie˛kszos´c´o´wczesnych filozofo´w i historyko ´w uległo da˛z˙eniom do unaukowienia dyscyplin humanistycznych”21. W konteks´cie moz˙liwos´ci odczytywania sensu dziejo´w skutkowało to optymizmem historiozoficznym, kto´ry zakładał, z˙e sens dziejo´w jest odczytywalny, z˙e manifestuje sie˛ on w dziejach przez stałe uniwersalne prawa przyrodnicze lub kulturowe. Prawidłowos´ci dziejowe i poste˛p wiedzy sprawiały, z˙e sens dziejo´w był moz˙liwy do odczytania, a przyszłe etapy przewidywalne. Ewolucjonizm historyczny wia˛zał sie˛ z traktowaniem kaz˙dej epoki jako koniecznego etapu rozwoju dziejo´w, zgodnego z historyczna˛ prawidłowos´cia˛. Konsekwencja˛ było jednak pomniejszanie roli jednostki w historii. „Ludzkos´c´ jako podmiot dziejo´w rozwija sie˛ wedle własnych praw, osia˛ga doskonałos´c´ stopniowo i nieuchronnie. Ludzkos´c´, społeczen´stwo oto faktyczna rzeczywistos´c´, a jednostka jest, jak mawiał Comte, „abstrakcja˛”, tzn. fragmentem ludzkos´ci, kto´ra nadaje sens jej z˙yciu i działaniu”22. Idealizm obiektywny w historiozofii, uznaja˛c istnienie sensu dziejo´w poza nimi, widza˛c jego dawce˛ w jakims´ bycie idealnym, pozbawiał człowieka podmiotowos´ci. Sens nie był tu pojmowany jako sens autonomiczny, dzieje człowieka miały wyła˛cznie sens zalez˙ny od celu nadrze˛dnego, jakim było zbawienie. W filozofii s´w. Augustyna sens dziejo´w nadany był przez Stwo´rce˛, a jego odczytanie nie miało charakteru ani racjonalnego ani empirycznego. Albo wen´ wierzymy, albo nie. Sens dziejo´w rozpoznawalny jest wyła˛cznie przez akt wiary. W innym rozumieniu idealizmu historiozoficznego sens czy cel dziejo´w był 21 E. Doman´ska, Filozoficzne rozdroz˙a historii, w: W. Doman´ska, J. Topolski, W. Wrzosek, Mie˛dzy modernizmem a postmodernizmem. Historiografia wobec zmian w filozofii historii, Poznan´ 1994, s. 18. 22 Z. Kuderowicz, op. cit., s. 114. Piotr Wysyluk zawarty w nich samych, zwia˛zany był z realizacja˛ obiektywnych wartos´ci. Tak jak w filozofii Hegla, kto´ry twierdza˛c, z˙e dziejami rza˛dzi rozum, przesa˛dzał o wyste˛powaniu w nich obiektywnej, niezalez˙nej od ludzkich da˛z˙en´ tendencji rozwojowej. Podobnie Jaspers, pytaja˛c o sens dziejo´w, odpowiadał, „z˙e dzieje sa˛ miejscem objawienia, czym jest i czym moz˙e byc´ człowiek, czym sie˛ staje i do czego jest zdolny (...)”, a mo´wia˛c o ludzkiej historii, stwierdzał, z˙e jest ona miejscem, gdzie objawia sie˛ byt boskos´ci. „Byt objawia sie˛ w człowieku za sprawa˛ drugiego człowieka. Gdyz˙Bo´g nie ukazuje sie˛ w dziejach w jakis´ jedyny, wyła˛czny sposo´b. Moz˙liwos´c´ bezpos´redniego zbliz˙enia sie˛ do Boga dana jest kaz˙demu człowiekowi. Ws´ro´d ro´z˙norodnos´ci dziejo´w powszechnie obowia˛zuje samoistne prawo tego, co nie daje sie˛ niczym zasta˛pic´ ani z niczego wywies´c´”23. Takie uje˛cia sensu dziejo´w moz˙emy znalez´c´ w wielu pogla˛dach filozoficznych takich mys´licieli, jak Dilthey, Croce, Collingwood, Gadamer czy Husserl. Uchwycenie sensu dziejo´w moz˙liwe jest tylko dzie˛ki specyficznemu rodzajowi poznania, jakim jest wczucie. Odszukiwanie sensu w surza˛dzenludzkich rodziło relatywizm. Uwaz˙ano ´wiecie ´ bowiem, z˙e z˙aden byt nie jest sam w sobie wyposaz˙ony w sens, a tres´c´ zasad i wartos´ci jest historycznie zmienna. Dlatego sens nalez˙y bezpos´rednio uchwycic´, zrozumiec´ historie˛. Nalez˙y – jak mo´wił Ricoeur – przekształcic´ subiektywnos´c´ dana˛ w obiektywnos´c´ oczekiwana˛. Chodziło, tak jak u Diltheya, o uchwycenie ducha historii, w kto´rym zawiera sie˛ to, co wspo´lne dla kaz˙dego człowieka.„W owym obiektywnym duchu przeszłos´c´ staje sie˛ dla nas trwała˛ i stała obecnos´cia˛. Jego sfera rozcia˛ga sie˛ od stylu z˙ycia, form porozumiewania sie˛, az˙ po zespo´ł celo´w, jakie wytwarza sobie społeczen´stwo: obyczajowos´c´, prawo, pan´stwo, religie˛, sztuke˛, nauke˛ i filozofie˛”24. A wie˛c sens dziejo´w był obiektywny, niezalez˙ny od partykularnych działan´ człowieka. Nad sensami indywidualnymi, kto´re maja˛ charakter relatywny, dominuje sens wyz˙szy, absolutny, zwia˛zany z istnieniem wartos´ci fundamentalnych – Diltheyowski „duch historii”, czy Heglowska „s´wiadomos´c´ wolnos´ci”. Moz˙na go odczytac´ za pomoca˛ dos´wiadczenia wewne˛trznego – rozumienia, wczucia, przez˙ycia czy us´wiadomienia. Pesymizm historiozoficzny rozpatrywany z perspektywy epistemologii dziejo´w albo neguje moz˙liwos´c´ odczytania sensu dziejo´w, albo poddaje w wa˛tpliwos´c´ istnienie obiektywnego sensu historii. Relatywis´ci nie negowali moz˙liwos´ci istnienia sensu dziejo´w, wskazywali raczej na pewne trudnos´ci w podejmowanych pro´bach ich obiektywizowania. Nie mo´wili o obiektywnym sensie, a raczej o wielu sensach zalez˙nych od wartos´ci dominuja˛cych w danym społeczen´stwie w okres´ lonym czasie historycznym. Tacy filozofowie, jak Nietzsche, Schopenhauer czy Dilthey podwaz˙yli scjentystyczny model poznania, a tym samym wyste˛powali przeciwko obiektywizmowi poznawczemu.„O´ w relatywizm opierał sie˛ na uznaniu deformuja˛cej roli poznawczej ba˛dz´ sytuacji społecznej poznaja˛cego, ba˛dz´ wy 23 K. Jaspers, Wprowadzenie do filozofii, Wrocław 1998, s. 72. 24 W. Dilthey, Rozumienie, w: Z. Kuderowicz, Dilthey, Warszawa 1967, s. 191. Kategorie filozofii dziejo´w znawanego przezen´ systemu wartos´ci”25. Narze˛dzia poznawcze były niedoskonałe, je˛zyk, kto´rym ludzie posługiwali sie˛, nie odzwierciedlał rzeczywistos´ci (jak twierdził Peter Winch, nie istnieje je˛zyk, kto´ry docierałby do „prawdziwej” rzeczywistos´ci), miejsce w okres´lonej strukturze społecznej determinowało sposo´b patrzenia na s´wiat, a wyznawane wartos´ci stanowiły podstawe˛ dla wielos´ci interpretacji. Dlatego trudno było mo´wic´ o obiektywnym sensie dziejo´w. Prowadziło to w strone˛ skrajnego pesymizmu historiozoficznego, kto´ry negował cel i strukture˛ ludzkiej historii. Dla filozofo´w, takich jak Spengler czy Toynbee, istniała tylko mnogos´c´ powia˛zan´ przyczynowych i wielos´c´ historii, kto´re sa˛ niemoz˙liwe do s´cisłego uchwycenia. Jak pisał Spengler – „jez˙eli chodzi o „cel ludzkos´ci” to jestem radykalnym i zdecydowanym pesymista˛. Nie widze˛z˙adnego poste˛pu, z˙adnego celu, z˙adnej drogi ludzkos´ci poza tym tylko, co istnieje w głowach zachodnich filistro´w poste˛pu. Nie dostrzegam ducha, a tym bardziej jednos´ci da˛z˙en´, uczuc´ i rozumienia w owej masie ludzkiej. Sensowne kierowanie z˙ycia ku jakiemus´ celowi, jednos´c´ duszy, wole˛ i przezywanie odnajduje˛ jedynie w dziejach poszczego´lnych kultur”26. Pogla˛d ten, charakterystyczny dla relatywizmu absolutnego, zakładał, z˙e historia to two´r historyka, konstruuja˛cego przeszłos´c´, kto´ra jest zawsze teraz´niejsza, niezdolna do osia˛gnie˛cia prawdy. W tym konteks´cie skonstruowanie i odczytanie obiektywnego sensu dziejo´w okazywało sie˛ zadaniem niezmiernie trudnym, a nawet niemoz˙liwym do zrealizowania. Podobne spory dotyczyły innego zagadnienia filozofii dziejo´w, zwia˛zanego z ocenami procesu historycznego. Od samego pocza˛tku refleksji filozoficznej stawiano pytania o moz˙liwos´ci doskonalenia sie˛ ludzkos´ci w procesie dziejowym. Nie be˛de˛ rozstrzygał sporo´w o pochodzenie idei poste˛pu i regresu w dziejach. Niekto´rzy teoretycy tej idei dopatruja˛ sie˛ jej juz˙ w mys´li staroz˙ytnej, inni w eschatologii s´redniowiecza. Poza dyskusja˛ pozostaje jednak pogla˛d, z˙e rozkwit idei poste˛pu, a wie˛c pozytywnego wartos´ciowania procesu dziejowego nasta˛pił w mys´li os´wieceniowej. „Idea poste˛pu historycznego stała sie˛ jednym z najistotniejszych elemento´w mys´li os´wieceniowej wprowadzaja˛c do o´wczesnej refleksji historiozoficznej szczego´lne, włas´ciwe os´wieceniu tres´ci aksjologiczne. Mimo, z˙e stanowiła ona bezpos´rednia˛ konsekwencje˛ historyzacji aktywnos´ci poznawczej, jej rzeczywiste tres´ci wykraczały jednoznacznie poza granice wartos´ci i wartos´ciowan´ swoistych dla samego tylko poznania”27. Jej z´ro´dłem była emancypacja człowieka, kto´ra stawała sie˛ aksjologiczna˛ podstawa˛ dla uzyskania maksymalnego poziomu szcze˛s´cia. Podporza˛dkowanie przyrody, poznanie mechanizmo´w z˙ycia społecznego i psychiki ludzkiej, racjonalnos´c´ pozwalały przekroczyc´ granice irracjonalnos´ci i uległos´ci człowieka wobec innych ludzi i natury. Idea poste˛pu, staja˛c sie˛ 25 J. Topolski, Metodologia historii, Warszawa 1984. 26 O. Spengler, Historia, kultura, polityka. Wybo´r pism, Warszawa 1990, s. 95. 27 Z. J. Czarnecki, op. cit., s. 86. Piotr Wysyluk podstawowa˛ kategoria˛ oceny ludzkiej historii, miała byc´ realizacja˛ pewnego stanu idealnego. I była az˙ do XIX wieku, kiedy pojawiły sie˛ pierwsze zwa˛tpienia. „Sytuacja – jak pisał Jakub Litwin – uległa radykalnej zmianie juz˙ pod koniec wieku XIX i w wieku XX, jako z˙e pe˛kła podo´wczas tama, przez kto´ra˛potoczyła sie˛ rozległa fala krytyki – o tyle totalnej, o ile zaprzeczała nie tej czy innej i dlatego szczego´łowej odmianie idei poste˛pu, ale temu, co było racja˛ fundamentalna˛ i ogo´lna˛ jej istnienia, racja˛ ontologiczna˛, metodologiczna˛, empiryczna˛”28. Moz˙na uznac´, z˙e zacze˛ły wysychac´ ideowe z´ro´dła idei poste˛pu. Upadło przekonanie o jednoznacznej pozytywnej waloryzacji przeszłos´ci, upadł mit o jednos´ci ludzkos´ci, kto´ra miałaby wspo´lnie da˛z˙yc´ do jakichs´ pozytywnych celo´w i w kon´cu, mys´lenie w kategoriach progresywnych przestano traktowac´ jako empirycznie uzasadnione. Postrzeganie dziejo´w w kategoriach regresywnych było zwia˛zane z kilkoma teoretycznymi załoz˙eniami filozofii irracjonalistycznych i racjonalistycznych. Tacy filozofowie, jak Nietzsche, Dilthey, Bergson, ale takz˙e Schopenhauer, Kierkegaard, Rickert, Weber czy Popper podwaz˙ali zasadnos´c´ idei poste˛pu traktuja˛c wszystkie prawa dziejowe jako pewne tylko formuły wartos´ci bez moz˙liwos´ci uznania ich za powszechne. Krytykowano ludzkos´c´ jako jedyny podmiot rozwoju historycznego i racjonalna˛ koncepcje˛ człowieka, co wymuszało modyfikacje˛ idei wspo´lnoty dota˛d pojmowanej jako uniwersalny podmiot dziejo´w. Efektem upadku scjentystycznego ideału poznania był irracjonalny tłum i two´rcze elity, a dynamika historyczna traciła swoja racjonalnos´c´. Idea progresu usta˛piła miejsca idei kryzysu, kto´ry „zostaje uznany za podstawowy element dynamiki dziejowej zrywaja˛cy cia˛głos´c´ procesu historycznego, bo unicestwiaja˛cy bez reszty istnienie poprzednich jego podmioto´w – kultur, cywilizacji, społeczen´stw oraz systemo´w wartos´ci, woko´ł kto´rych były one poprzednio zintegrowane”29. Waloryzacja procesu dziejowego przebiegała zatem dwutorowo, co z perspektywy jego aksjologii pozwala podzielic´ kierunki filozofii dziejo´w na progresywistyczne i regresywistyczne (tab. 3). Progresywis´ci zakładali, z˙e dzieje maja˛ charakter poste˛powy – ludzkos´c´ zmierzała ku stanom przyszłym, kto´re dało sie˛ wartos´ciowac´ pozytywnie. Takie widzenie dziejo´w opierało sie˛ na załoz˙eniu, z˙e poste˛p zalez˙ał od szeregu czynniko´w, kto´re stawały sie˛ jednoczes´nie kryteriami ich pozytywnego wartos´ciowania. Znajdujemy je zaro´wno w kierunkach zakładaja˛cych istnienie autonomicznego sensu i tych, w kto´rych sens dziejo´w zalez˙ny był od przyczyny transcendentnej ba˛dz´ tkwił w nich samych. W pierwszym przypadku mo´wiono o poste˛pie biologicznym (utoz˙samiano rozwo´j z poste˛pem), kulturowym, społecznym, technologicznym i moralnym 28 J. Litwin, Dylematy poste˛pu i regresu, Warszawa 1973, s. 164. 29 Z. J. Czarnecki, Kryzys optymizmu historycznego. Studium przewodnich idei,w: W kre˛gu pesymizmu historycznego. Studia nad nowoz˙ytnymi filozofiami historii, pod red. Z. J. Czarneckiego, Lublin 1992, s. 37. Kategorie filozofii dziejo´w antropologizuja˛c niejako proces dziejowy, w drugim wskazywano na istnienie wartos´ci transcendentnych wobec człowieka, od realizacji kto´rych uzalez˙niano poste˛p jako zasade˛ uniwersalna˛ rozwoju s´wiata. Regresywis´ci nie uznawali za zasadne przekonanie o moz˙liwos´ci doskonalenia sie˛ ludzkos´ci w czasie. Albo podwaz˙ali załoz˙enia teoretyczne, na kto´rych zbudowano przekonanie o istnieniu poste˛pu albo negowali sama˛ idee˛, twierdza˛c, z˙e nie istnieja˛ uniwersalne prawa dziejowe. Z jednej strony, dzieje stawały sie˛ procesem powolnego upadku i degradacji, z drugiej odmawiano prawa ich jednoznacznej oceny. Pierwszy moz˙na nazwac´ katastrofizmem historiozoficznym, drugi agnostycyzmem historiozoficznym. Katastrofis´ci, odwołuja˛c sie˛ do fatum, przeznaczenia Tabela 3 Ocena procesu dziejowego Charakter oceny dziejo´w Kierunki refleksji dziejowej Stanowiska filozofii dziejo´w Regresywizm – dzieje to proces powolnego upadku, degeneracji – nie moz˙na mo´wic´ o poste˛pie poniewaz˙ – katastrofizm historiozoficzny – fatalizm (Schopenhauer) – naturalizm (Spengler) – kulturalizm (Rousseau) nie istnieja˛ uniwersalne prawa dziejowe – agnostycyzm historiozoficzny – irracjonalizm (Dilthey) – racjonalizm (Popper) Progresywizm – dzieje, to proces stopniowego doskonalenia sie˛ ludzkos´ci – poste˛p zalez˙y od wielu determinant: biologicznych, kulturowych, technologicznych i moralnych – poste˛p zalez˙ec´ moz˙e ro´wniez˙ od bytu transcendentnego wobec dziejo´w ba˛dz´ zawarty jest w nich samych – autonomiczny sens dziejo´w – naturalizm (Monteskiusz, Darwin, Lamarck) – kulturocentryzm (Wolter, Condorcet, Herder, F. Bacon) – socjocentryzm (Mill, Marks, Fromm) – technocentryzm (Galbraith, Brzezin´ski, Aron) – aksjocentryzm (Kant, Comte, Toynbee) – ekonomizm (Marks, Kula, Kautsky) – heteronomiczny sens dziejo´w – idealizm obiektywny (Hegel, Vico) – irracjonalizm (s´w. Augustyn) – historyzm (Dilthey) Piotr Wysyluk ba˛dz´ do czynniko´w naturalnych i kulturowych, wskazywali na nieuchronny upadek ludzkos´ci, agnostycy (zaro´wno irracjonalis´ci, jak i racjonalis´ci) uwypuklali albo wielokierunkowos´c´ dziejo´w, albo negowali istnienie ich sensu. Powyz˙szy przegla˛d kierunko´w filozofii dziejo´w i pro´ba klasyfikacji stanowisk pozwala zorientowac´ sie˛, jak szeroki zakres przedmiotowy obejmuje filozoficzna refleksja nad dziejami. Trzy perspektywy ich postrzegania i wielos´c´ rozwia˛zan´, jakie w nich proponowano moga˛ utrudniac´ postrzeganie tej dziedziny filozofii. Warto zatem postawic´ pytanie, czy konteksty filozoficzne, w jakich funkcjonowała historiozofia, dadza˛sie˛ uporza˛dkowac´? Wydaje sie˛,z˙e mimo wielos´ci uje˛c´, istnieja˛ pewne kategorie wspo´lne dla nich wszystkich. Jez˙eli za kategorie uznamy najbardziej podstawowe uje˛cia jakiejs´ kwestii, to w perspektywie rozwaz˙an´ historiozoficznych be˛da˛ nimi optymizm i pesymizm historiozoficzny. Obie ła˛cza˛ przez swoja˛ ogo´lnos´c´ trzy aspekty refleksji dziejowej. Na gruncie metafizyki dziejo´w optymizm be˛dzie oznaczał uznanie istnienia sensu dziejo´w, pesymizm zas´be˛dzie jego istnienie negował. Jez˙eli spojrzymy na epistemologie˛ dziejo´w, odpowiednio – moz˙liwos´c´ i niemoz˙nos´c´ jego poznania. Optymizm historiozoficzny jako z´ro´dło idei poste˛pu i pesymizm jako podstawa stanowisk regresywistycznych kategoryzuje kierunki filozofii dziejo´w z perspektywy aksjologicznej. Jednak jeszcze raz nalez˙y podkres´lic´, z˙e powyz˙sze klasyfikacje i kategoryzacje maja˛ byc´ jedynie punktem odniesienia dla przyszłych pro´b porza˛dkowania problematyki historiozoficznej i nie pretenduja˛ do miana rozwia˛zan´ ostatecznych. Tym bardziej, z˙e filozoficzna refleksja nad dziejami wcia˛z˙ sie˛ rozwija, korzystaja˛c z dokonan´ wspo´łczesnych nauk i nowych koncepcji filozoficznych. Kategorie filozofii dziejo´w Streszczenie Artykuł dotyczy gło´wnych kategorii filozofii dziejo´w. Rozpatruje je z perspektywy klasycznej problematyki filozoficznej. Gło´wnym problemem staje sie˛ kategoryzacja kierunko´w filozofii dziejo´w z perspektywy metafizyki, epistemologii i aksjologii dziejo´w. Słowa kluczowe: historiozofia, filozofia dziejo´w, kategorie, klasyfikacje stanowisk. Main categories of philosophy of history Abstract Article concerns main categories of philosophy of history. Historiosophy is put into philosophical perspective. Main problem is to categorize main ideas of philosophy of history taking into consideration metaphysical, epistemological and aksiological perspective. Key words: historiosophy, philosophy of history, categories, classification. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Krzysztof Rondoman´ski Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. Jo´zefa Rusieckiego Koncepcja hermeneutyki jako dialogu z tradycja˛ hermeneutyczna˛ w uje˛ciu Paula Ricoeura Inspiracje filozoficzne Moz˙na sie˛ zastanawiac´, s´ledza˛c rozwo´j mys´li filozoficznej Paula Ricoeura, czy jest to „filozofia drogi”, jaka˛ podmiot musi przebyc´ od siebie samego do rzeczywistos´ci zewne˛trznej, by mo´c powro´cic´ do siebie, ale be˛da˛c juz˙ rozpoznanym, czy jest to „filozofia podmiotu” – kto´ry poznaje siebie, ale tylko poprzez formułe˛ – „ja mys´le˛”, albo samo tylko „cogito”. „Filozofia drogi” – drogi od podmiotu do szewne ´wiata ˛trznego, poprzez ro´z˙ne typy poznania, a s´cis´lej, przez odpoznanie siebie wobec tego s´wiata, aby wro´cic´ do siebie i „byc´ u siebie” zdradza powia˛zania Ricoeura z tradycjami – hermeneutyczna˛ i egzystencjalistyczna˛. Natomiast drugie okres´lenie – „filozofia podmiotu” – ujawnia koneksje Ricoeura z tradycjami: kartezjan´ska˛, kantowska˛, a przede wszystkim fenomenologiczna˛. Samo poje˛cie „drogi” rozpada sie˛ znaczeniowo na dwa sposoby rozumienia. Autor wyro´z˙nia – „droge˛ kro´tka˛” i „droge˛ długa˛”. Rozro´z˙nienie samo w sobie pokazuje, z˙e Ricoeur uwzgle˛dnia wielos´c´ moz˙ liwos´ci poznawczych w pro´bie okres´lenia – kim i czym jest człowiek jako taki? Na czym polega ro´z˙nica znaczeniowa dro´g? Przez „droge˛ kro´tka˛” rozumie Ricoeur stanowisko poznawcze M. Heideggera. „Droga kro´tka” – to droga ontologii fundamentalnej. Autor pisze: „Nazywam taka˛ ontologie˛ rozumienia „droga˛ kro´tka˛”, poniewaz˙ zrywaja˛c z rozwaz˙aniami nad metoda˛ przenosi sie˛ od razu na płaszczyzne˛ ontologii bytu skon´czonego, by odnalez´c´ tam rozumienie juz˙ nie jako sposo´b poznania, lecz jako sposo´b bycia”1. Ricoeur nie neguje znaczenia tej ontologii, jednak ma s´wiadomos´c´, z˙e jest ona tylko pewnym aspektem poznania ze swoista˛ metoda˛ zrozumiała˛ zasadniczo tylko P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka, tłum. K. Tarnowski, w: Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, Warszawa 1985, s. 131. Krzysztof Rondoman´ski w pryzmacie struktury tej ontologii, kto´ra to przedkłada „bycie jako takie”, nad człowieka, kto´ry jako jedyny rozumie to „bycie”. Ricoeur opowie sie˛ zatem po stronie „drogi długiej”, drogi, kto´ra ro´wniez˙ posiada ontologie˛ rozumiana˛ jednak jako cel wszelkiego poznania a nie jako fundament. Dla Heideggera „ontologia fundamentalna” jest podstawa˛ wszelkiego znaczenia czy tez˙ rozumienia. Dla Ricoeura jakby odwrotnie. U niego to włas´nie wszelkie znaczenie, rozumienie, interpretacja, jest droga˛ do ontologii jako – „ziemi obiecanej”2. Natomiast „droga długa” jest jakby poszukiwaniem tego, co człowieka konstytuuje jako takiego, niezalez˙nie czy jest to człowiek wspo´łczesny, czy człowiek „historycznie odległy”. Dla autora „Temps et Recit” problematyczna i waz˙na staje sie˛ sama metoda poznawcza. Problem metody zajmuje w filozofii Ricoera centralne miejsce. Nalez˙ałoby rozpocza˛c´ wszelka˛ refleksje nad Ricoeurem od przyjrzenia sie˛ inspiracjom, z kto´rych czerpał. Inspiracjami two´rczos´ci Ricoeura sa˛ trzy wielkie tradycje filozoficzne, do kto´rych sam sie˛ przyznaje. Pierwsza tradycja to filozofia refleksyjna, druga, to fenomenologia w odmianie husserlowskiej, trzecia zas´to hermeneutyka pozostaja˛ca w obre˛bie fenomenologii. Pierwsza˛ inspiracja˛, jakkolwiek nie chronologiczna˛, jest inspiracja z filozofii refleksyjnej jako tradycji filozoficznej zorientowanej na podmiot, kto´ry rozumie siebie poprzez analize˛ swoich czynnos´ci poznawczo-wolitywnych. Przez filozofie˛ refleksyjna˛ rozumie Ricoeur taki sposo´b mys´lenia, kto´ry wywodzi sie˛ od Sokratesa, w czasach nowoz˙ytnych reprezentowany przez kartezjan´skie cogito, Kanta, Fichtego, neokantysto´w. Według autora „Filozofii woli” taki typ filozofii refleksyjnej najgodniej reprezentuje wspo´łczes´nie we Francji Jean Nabert, kto´remu Ricoeur dedykuje pierwsza˛ cze˛s´ II tomu ´c„Filozofii woli”, pt: „L’homme faillible” („Człowiek ułomny” 1960). Na czym polega owa refleksja? Ricoeur pisze: „Refleksja˛jest ten akt ponownego zwro´cenia sie˛do siebie (soi), dzie˛ki kto´remu podmiot ponownie uchwytuje w intelektualnej jasnos´ci i moralnej odpowiedzialnos´ci zasade˛jednocza˛ca˛operacje, w kto´rych rozprasza sie˛ on i zapomina o sobie jako o podmiocie”3. Autor zaznacza, z˙e refleksja jest aktem zwro´cenia sie˛ do siebie, czyli jest refleksja˛ nad soba˛ samym. Oznacza to, z˙e ustanowienie siebie jest pierwsza˛ prawda˛ dla filozofa w tej tradycji. Ta prawda ustanawia sie˛ sama, nie moz˙na jej sprawdzic´ ani wydedukowac´. Wniosek, jaki nasuwa autor, jest taki, iz˙ to samoustanowienie jest refleksja˛. 2 Ibidem, s. 148. 3 Cytuje˛ za: M. Drwie˛ga, Paul Ricoeur daje do mys´lenia, Bydgoszcz 1998, s. 27. Koncepcja hermeneutyki... Ida˛c tym tropem Ricoeur wyjas´nia dalej, czym refleksja nie jest. I tak refleksja nie jest intuicja˛,mo´wia˛c inaczej – „refleksja jest wysiłkiem, by uchwycic´ ego z ego cogito w zwierciadle jego przedmioto´w, dzieł i wreszcie akto´w”4, (problem, kim jest człowiek, wyjas´niony be˛dzie w projekcie hermeneutycznym antropologii, kto´ra za przedmiot cogito be˛dzie miała mys´lenie symboliczne oraz szeroko rozumiany dyskurs). Ricoeur sugeruje, z˙e pierwsza prawda: jestem, mys´le˛, pozostaje ro´wnie abstrakcyjna i pusta jak nieodparta. Ta prawda musi byc´ – zdaniem autora – „zapos´redniczona” przez przedstawienia, działanie, instytucje, kto´re ja˛ obiektywizuja˛.„W tych włas´nie przedmiotach ego ma sie˛ zagubic´ i odnalez´c´”5. Powyz˙sze stwierdzenie Ricoeura o zapos´redniczeniu wniosku o własnym ego z „ego cogito” nie stoi w sprzecznos´ci – zdaniem autora – „konfliktu hermeneutyk” z kartezjan´skim paradygmatem ego, niemniej Ricoeur dostrzega jego braki tres´ ciowe rozumiane jako pustke˛ podmiotu ukonstytuowanego tylko poprzez idee˛ „ego”. Sta˛d Ricoeur jest bliz˙szy koncepcji Melebranche’a, kto´ry trafnie zauwaz˙ył, z˙e bezpos´rednie uje˛cie ego jest tylko uczuciem a nie idea˛. Dalsze poszukiwanie istoty ego u Ricoeura kieruje sie˛ wie˛c w strone˛ kantowskiego uje˛cia tego problemu. Nalez˙y dodac´, iz˙ Ricoeur był mocno zwia˛zany z kantyzmem i neokantyzmem, szczego´lnie w pocza˛tkowym okresie swojej two´rczos´ci filozoficznej, az˙ do czasu spotkania z filozofia˛ E. Husserla. W uje˛ciu Kantowskim, kto´re mo´wi, z˙e apercepcja ego moz˙e towarzyszyc´ wszystkim naszym przedstawieniom, ale nie jest poznaniem samego siebie, nie moz˙e przekształcic´ sie˛ w intuicje˛ duszy substancjalnej, i w tym stwierdzeniu Ricoeur widzi potwierdzenie swoich wniosko´w o wa˛tpliwej moz˙liwos´ci bezpos´redniego uje˛cia ego. Same uwagi o metodzie tak rozumianej filozofii refleksyjnej zostana˛ przybliz˙one po prezentacji kolejnych dwo´ch inspiracji, z kto´rych czerpał dla swojej filozofii autor „symboliki zła”. Druga˛ inspiracja˛ Ricoeura była fenomenologia rozumiana przez Husserla, kto´ry ja˛ stworzył, jako „filozofia pierwsza”. Filozofia ta miała byc´ w jego zamysłach nauka˛ bez załoz˙en´, a sama daja˛ca załoz˙enia innym naukom. Fenomenologia wg Husserla ma stwierdzac´ to, co oczywiste (takz˙e w podmiocie poznaja˛cym), a jej charakter jest ejdetyczny, tzn. szuka istoty (cechy konstytuuja˛cej) kaz˙dej rzeczy, nie pytaja˛c o istnienie tejz˙e rzeczy. Okres´lenie istoty (jej uchwycenie) samo w sobie wskazuje na istnienie. Metoda˛ tej nauki jest tzw. „redukcja transcendentalna” rozumiana jako wyła˛czanie wszystkiego, czego istnienia nie gwarantuje sam przebieg poznawania 4 P. Ricoeur, Hermeneutyka symboli a refleksja filozoficzna – II, tłum. J. Skoczylas, w: Egzystencja i hermeneutyka, Warszawa 1975, s. 64. 5 Ibidem, s. 64. Krzysztof Rondoman´ski (widoczna tu jest analogia z kartezjan´ska˛ metoda˛ wa˛tpienia, kto´ra prowadziła do subiektywnej pewnos´ci, natomiast fenomenologie˛ zaprowadziła ta metoda do idealistycznej interpretacji sensu wszechrzeczy), w zwia˛zku z tym fenomenologia pro´buje ustalic´, co naszej s´wiadomos´ci jest bezpos´rednio dane, a przez to oczywiste. Fenomenologia pierwotnie okres´liła zakres odpowiedzi. Dane i oczywiste sa˛ nam rzeczy i stany rzeczy ( to, z˙e maja˛ ro´z˙ne włas´ciwos´ci i stosunki kategorialne), jednorazowe realne i stałe (idealne). Owe stany rzeczy (niem. Sachverhalte) i rzeczy sa˛ przedmiotem akto´w poznawczych. Aby ustalic´, w jaki sposo´b cos´ jest bezpos´rednio nam dane, fenomenologia „wskrzesiła” poje˛cie intuicji (nie takiej jak u Bergsona) w rozumieniu Kartezjusza. Sta˛d intuicja to uje˛cie prawd ogo´lnych (idealnych), ro´wnie bezpos´rednio, co pojedynczych przedmioto´w. Intuicja jest zatem pierwszym z´ro´dłem poznania. Wszystko, co ujmujemy w akcie intuicyjnym bezpos´rednio, fenomenologia nazywa fenomenem (od. greckiego phainomenon – jasna, widoczna rzecz). Fenomenem jest rzecz, akt poznawczy, s´wiadomos´c´. Fenomeny i zwia˛zki mie˛dzy nimi sa˛ ujmowane a priori. Tak rozumiana przez Husserla6 fenomenologia jako narze˛dziem posługuje sie˛ złoz˙ona˛ forma˛ opisu. To, co Ricoeur poddał szczego´lnej krytyce, to nie Husserlowska fenomenologia jako taka, ale jej idealistyczna interpretacja. Czym jest hermeneutyka jako taka? Co jest przedmiotem jej badania? Jakie sa˛ jej metody? Do jakich tradycji hermeneutycznych odwołuje sie˛ Ricoeur? Jaka˛ metode˛ proponuje on sam? Adekwatna˛ definicje˛ hermeneutyki jako takiej sformułował Czesław Bartnik, kto´ry jest zwolennikiem hermeneutyki jako sposobu interpretacji personalizmu katolickiego. Uz˙ywa on takiej definicji: „Hermeneutyka jest zjawiskiem tłumaczenia, wykładu i rozumienia wszelkich znako´w, kto´re posiadaja˛ lub moga˛ posiadac´ jakikolwiek sens, zwłaszcza mowy z˙ywej, pisanej i wcielonej w inne systemy znakowe. Moz˙e byc´ ona potoczna lub naukowa, aktem i procesem, indywidualna i zbiorowa, bezpos´rednia – jako refleksja nad znakiem, i pos´rednia – jako refleksja nad soba˛ (metahermeneutyka)”7. Hermeneutyka dotyczy bardzo szeroko rozumianego znaku. Czym jest znak? „Znakiem nazywamy układ rzeczy, czy zjawisko, kto´re zostały spowodowane przez kogos´ w tym zamiarze, by za ich pos´rednictwem zwro´cic´ czyja˛s´ mys´l w pewnym okres´lonym kierunku”8. Inaczej mo´wia˛c, znak, to jakikolwiek przedmiot materialny (rzecz, słowo wypowiedziane, lub pisane), kto´ry odnosi sie˛ do czegokolwiek niz˙ on sam. Hermeneutyka posiada wie˛c warstwy semantyczne, takie jak: 6 Wie˛cej w: W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, t. 3, Warszawa 1990, s. 214-224. 7 Cz. Bartnik, Hermeneutyka personalistyczna, Lublin 1994, s.13. 8 Z. Ziembin´ski, Logika praktyczna, Warszawa 1963, s. 12. Koncepcja hermeneutyki... – przekazanie mys´li bogo´w w je˛zyku ludzkim; – przekładanie je˛zyko´w obcych na własny, zrozumiały; – opisywanie czegos´, by wyrobic´ sobie poje˛cie, aby zrozumiec´ i wyjas´niac´ (nauka jako wytwo´r człowieka); – odsłanianie tajemnic s´wiata; – wyraz˙anie ludzkiego wne˛trza; – doskonalenie komunikacji jako takiej (wieloznacznie rozumianej) ; – odsłanianie sensu ludzkiej historii i kultury; – oraz inne, a znacza˛ce dla człowieka jako takiego9. Hermeneutyka jako nauka powstała w XVII w. i dotyczyła wykładni Pisma S´ wie˛tego. Przedmiotem hermeneutyki jest wszystko, co musi byc´ lub moz˙e byc´ poznawczo okres´lone. Jez˙eli mo´wimy o hermeneutyce jako o ogo´lnej uniwersalnej teorii interpretacji tłumacza˛cej całokształt s´wiata człowieka i s´wiata przyrody, to trzeba powiedziec´, z˙e jest to cia˛gle postulat teoretyczny. Oznacza to, z˙e hermeneutyka to włas´ciwie wielos´c´ tradycji hermeneutycznych, zaistniałych w ro´z˙nym czasie historycznym. Dlatego tez˙ metody sa˛ wielorakie, niemniej moz˙na je pogrupowac´ w pewne klasy ogo´lne ze wzgle˛du na rodzaj hermeneutyki. Moz˙emy mo´wic´ zatem o takich metodach, jak: skrypturystyczne, filologiczne, historyczne, socjologiczne, kulturologiczne, jurysprudencyjne, filozoficzne, teologiczne, personalistyczne10. Do jakich zatem tradycji odwołuje sie˛ Ricoeur? Z kto´rych czerpie inspiracje? Ricoeura fascynuja˛ cztery tradycje: F. Schleiermachera, W. Diltheya, E. Husserla, M. Heideggera. Nalez˙y wyjas´nic´, iz˙ Ricoeur jest filozofem, kto´ry czynnie uczestniczy w hermeneutycznej pro´bie rozjas´niania rzeczywistos´ci ludzkiej. Jego wysiłek intelektualnydokonujesie˛ wklimacie z˙ywej dyskusjizcała˛tradycja˛hermeneutyczna˛, kto´ra to jest jedna˛ z wielu dziedzin aktywnos´ci ludzkiej. Ricoeur wspo´łtworzy wie˛c obraz człowieka w sobie włas´ciwy sposo´b, nie odcinaja˛c sie˛ jednak od dziedzictwa, ale poszerzaja˛c jego horyzonty o nowe perspektywy, bodz´ce. Hermeneutyka, jako termin (grecki – hermeneutike techne – sztuka wykładania ba˛dz´ tłumaczenia) oznacza po pierwsze: praktyke˛ wykładni prowadza˛ca˛ do rozumienia, po drugie: teorie˛ wykładni jako refleksje˛ nad warunkami rozumienia i jego je˛zykowej manifestacji. Hermeneutyka jako teoria wykładni zaczyna dominowac´ w XVII w., przez˙ywaja˛c okres rozkwitu w XIX w. Przedmiotem wykładni moga˛ byc´ wszelkie uzewne˛trznienia z˙ycia, jednak na planie pierwszym stoi mowa, przede wszystkim pisana (tekst). Hermeneutyczne wysiłki odnosza˛ sie˛ wie˛c do poezji, teksto´w prawnych, pism sakralnych (szczego´lnie Biblia), sta˛d nieprzypadkowo okolicznos´c´, z˙e imie˛ Hermesa – posłan´ca bogo´w, 9 Cz. Bartnik, op. cit.,s.14 10 Ibidem, s. 17. Krzysztof Rondoman´ski kto´remu jako personifikowanemu zapos´redniczeniu boskiej mowy przypisuje sie˛ wynalezienie je˛zyka i pisma – wywodzi sie˛ od „hermeneuin”, moz˙na traktowac´ jako oznake˛,z˙e pierwotnie hermeneutyka miała zapos´redniczac´ ich aspiracje do normatywnos´ci (wzgle˛dnie, w przypadku teologii do „dogmatycznos´ci”, a w przypadku literatury do „klasycznos´ci”) w odnos´nych tekstach. Było tak do pocza˛tko´w nowoz˙ytnos´ci11. Same wykładnie i teorie wykładni historycznie moz˙na wywies´c´ z dwo´ch tradycji: greckiej filozofii i teorii je˛zyka, kto´ra stała sie˛ podstawa˛ alegorycznego objas´niania teksto´w (np. Homera przez stoiko´w) oraz zorientowanej gło´wnie na dosłowny (literalny) sens z˙ydowskiej wykładni Biblii. Prekursorem poła˛czenia obu tradycji jest z˙yd z diaspory – Filon z Aleksandrii. Uwaz˙a on, z˙e dopiero ła˛czne uje˛cie obu płaszczyzn znaczenia prowadzi do adekwatnej wykładni. Bardziej systematyczne badania w perspektywie chrzes´cijan´ skiej pochodza˛ od Orygenesa („Peri Archon”, IV). Wyste˛puje tam analogia mie˛dzy budowa˛ człowieka (ciało, dusza, duch.), a budowa˛ tekstu (sens „somatyczny” – literalny{ciało}, sens „psychiczny” – moralny{dusza}, sens „pneumatyczny” – duchowy{duch}). Ten ostatni wg Orygenesa jest alegoryczny i stanowi istote˛ wykładni. Tertulian zas´ podkres´la znaczenie sensu literalnego, gdyz˙ chroni wg niego od herezji tak powszechnych w jego czasach. Dopiero sw ´w. Augustyn „De doctrina christiana” (ksie˛gi I-III) projektuje hermeneutyczna˛teorie,zgodnie,zkto´ra˛nalez˙y,codoznaku,rozro´z˙nic´ mie˛dzyjego odniesieniem do znaczenia konkretnego i odniesieniem do znaczenia „przenos´ nego”. Słowa sa˛ znakiem oznaczanej przez nie rzeczy, kto´ra zno´w sama jest znakiem kryja˛cej sie˛ za nia˛ niedos´wiadczalnej zmysłowo rzeczywistos´ci. Znaczenie konkretne jest przedmiotem nauki, a przenos´ne – wiary. Takie rozro´z˙nienie oraz augustyn´ska teoria znako´w dominowały całe s´redniowiecze. Dopiero protestantyzm uznał, z˙e nalez˙y odrzucic´ inspiracje˛ werbalna˛ sensu Biblii (znaczenie słowa na mocy autorytetu słowa) po to, aby słowo „uhistorycznic´” i zdemitologizowac´. Protestantyzm odkrył, z˙e to włas´nie techniczna (gramatyczna) budowa zdania moz˙e wyłuszczyc´ sens zdania przy spełnionym warunku, z˙e sens słowa musi byc´ precyzyjny i jednoznaczny. W XVII w. hermeneutyke˛ (jako nazwa pojawia sie˛ w tytule ksia˛z˙ki po raz pierwszy u J. C. Dannhauera, „Hermeneutica sacra sive methodus exponendarum sacrarum litterarum”, Strasburg 1654.), uprawia sie˛ przede wszystkim jako prace˛ historyczno-filozoficzna˛ (H. Grotius, J. Lightfoot, R. Simon, J. J. Wettstein), przy czym jedyna˛ norme˛ wykładni stanowi rozum12. 11 A. Veraart, R. Wimmer, Hermeneutyka, tłum. G. Sowin´ski, w: Woko´ł rozumienia. Studia i szkice z hermeneutyki, Krako´w 1993, s. 9. 12 Por. Cz. Bartnik, op. cit., s. 60. Koncepcja hermeneutyki... Techniczne aspekty rozwoju hermeneutyki uwypuklił wzorcowo Ch. Wolff, przy czym tworzy projekt uniwersalnej teorii wykładni jako cze˛s ´ci „logiki praktycznej”. Jednak hermeneutyka jako teoria wykładni, istotnie uwzgle˛dniaja˛ca ro´wniez˙ samego wykładaja˛cego, zaczyna sie˛ koncepcja˛ F. Schleiermachera. Swoja˛ koncepcje oparł on na idei „ducha” i „z˙ycia”. Hermeneutyke˛ nazywa „teoria˛ sztuki rozumienia je˛zykowego”, a jego rozwaz˙ania wychodza˛ od Biblii i teologii, aby dojs´c´ do „ogo´lnej teorii hermeneutyki – die allgemeine hermeneutik”. Je˛zyk ukazuje sie˛ w jego koncepcji wszelkim warunkiem rozumienia, aczkolwiek rozumienie ostatecznie wymyka sie˛ regułom s´cisłej logiki. U Schleiermachera podstawowa relacja hermeneutyczna, to wzajemna relacja podmioto´w ducha – autora i interpretatora. Fundamentem zas´ komunikacji ducho´w jest „duch obiektywny”, kto´ry daje rozumienie uniwersalne. Tym duchem miał byc´ „Duch S´ wie˛ty”, oraz kos´cio´ł chrzes´cijan´ski go´ruja˛cy nad uniwersalizmem rozumu ludzkiego. Kaz˙dy, wie˛c człowiek, rozumieja˛cy i interpretuja˛cy, ła˛czy sie˛ z Boskim Duchem Wszechs´wiata przez uczucia religijne, co jednak jest subiektywistyczne i grozi fałszywym poznaniem. Ale tej konsekwencji Schleiermacher jakby nie zauwaz˙ył. Naste˛pnie rozwina˛ł „koło hermeneutyczne” (die Zirkelbewegung) jako ruch kolisty i dialektyczny rozumienia jako takiego. „Rozumienie (pojmowanie) całos´ci zalez˙y od rozumienia poszczego´lnych cze˛s´ci, a jednoczes´nie warunkuje rozumienie owych poszczego´lnych cze˛s´ci”. Jest to stara reguła reformacyjna, mo´wia˛ca, z˙e poszczego´lne ksie˛gi biblijne sa˛ rozumiane w s´wietle całos´ci, a całos´c´ Biblii – w s´wietle jej cze˛s´ci. To koło hermeneutyczne jest dynamiczne, ruchome, przynosi cia˛gle cos´ nowego dla rozumienia13 ibe˛dzie przedmiotem coraz wnikliwszych analiz naste˛pco´w Schleiermachera. Kolejna˛ sprawa˛ w hermeneutyce Schleiermachera jest zasada intuicji, empatii (die Intuition, die Empathie), jest to kontakt wne˛trza miedzy autorem tekstu (mowy) a odbiorca˛, polegaja˛cy na uczestnictwie obu w jednym Duchu Two´rczym. Ma ta zasada swoja˛ racje˛ bytu, poniewaz˙ aby zrozumiec´ tekst poprawnie, trzeba sie˛ wczuc´ takz˙e w cały s´wiat kulturowy, duchowy, mentalny, literacki, religijny. Na tym polu dochodzi dopiero do całkowitego utoz˙samienia wne˛trza autora z wne˛trzem odbiorcy (interpretatora). Intuicje˛ wspiera tez˙ komparacja, czyli poro´wnanie przez˙yc´ własnych z innymi. Hermeneutyka wg Schleiermachera to sztuka ujmowania sensu, jest wie˛c nie tylko metodologia˛ (te˛ jakby zaniedbał), ale takz˙e „sztuka˛ rekonstrukcji duchowego sensu badania dyskursu”14, przy faktycznej ro´z˙nicy miedzy mys´la˛ aje˛zykiem 13 Ibidem, s. 62. 14 Ibidem, s. 63. Krzysztof Rondoman´ski i mie˛dzy mys´la˛ a podmiotem. Chodzi, bowiem o to jak „dotrzec´ do subiektywnos´ci tego, kto mo´wi z pominie˛ciem je˛zyka”15. Ricoeur zauwaz˙ył to, z˙e Schleiermacher skoncentrował swoje rozwaz˙ania na waz˙nej roli tego, co człowiek mo´wi o sobie, oraz na strukturze gramatycznej je˛zyka, kto´ry jest miejscem wspo´lnos´ci miedzy ludz´mi a duchem i z˙yciem. Je˛zyk pełni tu tylko role˛ medium odsłaniaja˛cego Ducha Uniwersalnego, w kto´rym uczestniczy ogo´ł ludzi ze wzgle˛du na wspo´lnos´c´je˛zyka. Mimo tego dla Schleiermachera to, co wspo´lne autorowi i odbiorcy, to tylko jest wyraz˙alne, a to, co typowe dla jednostki (geniusza), jest bezpos´rednio nieuchwytne. Ricoeur jednak dostrzegł doniosła˛role˛ Schleiermachera, poniewaz˙ on pierwszy sformułował ogo´lny problem interpretacji. W ocenie Ricoeura jest to osia˛gnie˛cie poro´wnywalne z tym, czego dokonał Kant w relacji do nauk przyrodniczych. „Zasługa Schleiermachera polega, wie˛c na postawieniu pytania o ogo´lne reguły rozumienia; pytanie takie lez˙ało u podstaw jego rozro´z˙nienia dwu form interpretacji: gramatycznej (wskazuje granice rozumienia w je˛zyku), poszukuja˛cej lingwistycznych ryso´w dyskursu wspo´lnych dla całej kultury”16, oraz drugiej – technicznej (ta zas´ dosie˛ga aktu mys´lenia wytwarzaja˛cego dyskurs), kto´ra – „zajmowac´ sie˛ miała tym, co jednostkowe, geniuszem, przekazem autorskim”17. Schleiermacher uznał, iz˙ tylko ten drugi rodzaj interpretacji jest celem hermeneutyki, jednak zauwaz˙ył prawie niewykonalnos´c´ tego zadania, gdyz˙ tekst zawsze narzuca swoje zasady gramatyczne, a te nie zawsze moga˛ oddac´ to, co autor chce wyrazic´. Ricoeur sam be˛dzie sie˛ borykał z tym problemem, a jego rozwia˛zanie (po´z´ny okres two´rczos´ci Ricoeura) i tak be˛dzie tylko wzgle˛dne. Kolejna˛ inspiracja˛ (jakby pro´ba˛ rozwia˛zania wspomnianego problemu) jest two´rczos´c´ Diltheya. Dla Ricoeura, to Dilthey jako pierwszy opracował problem w sposo´b systematyczny i nadał hermeneutyce wymiar epistemologiczny. Dilthey inspirował sie˛ Kantem, ale uznał, z˙e nauki o duchu, to nauki historyczne, sta˛d filologia i egzegeza to nauki pomocnicze historii. Dla Schleiermachera wymiar historyczny interpretacji był tylko waz˙ny, dla Diltheya był zasadniczy dla moz˙liwos´ci rozumienia jako takiego. Dilthey chciał do krytyk Kantowskich doła˛czyc´ „krytyke˛ rozumu historycznego” i jak zauwaz˙ył Ricoeur popełnił bła˛d, gdyz˙ wszystkie „krytyki” Kanta były z punktu ahistoryczne, bo dotyczyły abstrakcyjnych konstrukcji poznawczych obowia˛zuja˛cych „zawsze i wsze˛dzie”. 15 M. Drwie˛ga, op. cit., s. 31. 16 K. Rosner, Paul Ricoeur – Filozoficzne z´ro´dła jego hermeneutyki, w: P. Ricoeur, Je˛zyk. Tekst. Interpretacja, pr. zbior. pod red. K. Rosner, wybo´r teksto´w i tłum. K. Rosner i P. Graff, Warszawa 1989, s. 35. 17 P. Ricoeur, Zadanie hermeneutyki, tłum. P. Graff, w: Je˛zyk. Tekst. Interpretacja, s. 197. Koncepcja hermeneutyki... Inaczej mo´wia˛c, chciał metody kantowskiego modelu nauk przyrodniczych przenies´c´ na nauki humanistyczne (społeczne). Nauki humanistyczne zas´ swoje metody wypracowuja˛ w toku z˙ywego dos´wiadczenia historycznie zmiennego. Przedmiotem tych nauk jest drugi człowiek (nierozpoznany przeciez˙ ostatecznie) i jego spsychologiczny paradygmat her ´wiat społeczny. Dilthey tworzy wie˛c meneutyki, podobnie jak Schleiermacher. Rozumienie innego jest wie˛c włas´ciwym celem hermeneutyki, a dokonac´ sie˛ to moz˙e poprzez interpretacje˛ znako´w uzewne˛trznianych i poprzez skutki owych uzewne˛trznien´ wobec innych. Co zatem jest wspo´lne dla obu autoro´w? Sa˛ to kategorie „z˙ycia” i „interpretacji” (rozumienia). Co wie˛cej, wyznaczaja˛ one to, co wspo´lne dla hermeneutyk romantycznych i wspo´łczesnych. Przez kategorie˛ z˙ycia rozumie Dilthey podmiot, kto´ry jest historycznie uwarunkowany, konkretny, zakorzeniony w z˙yciu, uzewne˛trzniaja˛cy poprzez znaki swego ducha, kto´ry to ma byc´ pochwycony w ponadhistorycznym horyzoncie interpretacji. Ricoeur zgadza sie˛ z takim podejs´ciem, jednak uzupełnia je. Pisze tak: „Dilthey doskonale uchwycił sedno problemu: to, z˙e z˙ycie pojmuje z˙ycie tylko przez mediacje˛, za pos´rednictwem jednostek znaczenia, kto´re wznosza˛ sie˛ powyz˙ej zmiennos´ci historycznej. Dilthey dostrzegł sposo´b przekraczania skon´czonos´ci bez wiedzy absolutnej – mianowicie przez interpretacje. (...) Aby jednak poda˛z˙ac´ tropem tego odkrycia, konieczne jest zerwanie wie˛zi mie˛dzy celem hermeneutyki a czysto psychologicznym poje˛ciem wnikania w cudze z˙ycie psychiczne. Trzeba odkrywac´ i objas´niac´ tekst nie w relacji do autora, lecz pod ka˛tem jego immanentnego znaczenia i rzeczywistos´ci, kto´ra˛ prezentuje i odsłania”18. Jednak poje˛cie „interpretacji” u Ricoeura ma inna˛ konotacje˛.Dilthey przezto poje˛cie okres´lał rozumienie jako metode˛ włas´ciwa˛ naukom o duchu, a przez wyjas´nianie – metode˛ nauk o przyrodzie. Ricoeur takiej opozycji nie podziela, gdyz˙uwaz˙a, z˙e te kategorie wzajemnie sie˛ implikuja˛,sa˛ wobec siebie komplementarne. „W toku interpretacji tekstu rozumienie nakierowane jest na rozpoznanie intencjonalnej jednos´ci dyskursu, a wyjas´nianie na analityczna˛ strukture˛tekstu”19. Inna˛ kwestia˛, kto´ra˛ uzupełnia (poszerza) Ricoeur pod wpływem Diltheya, jest koncepcja „znaczenia”. Dla Diltheya znaczenie zdania uzalez˙nione jest od jednostkowej, zwia˛zanej ze zdarzeniem mowy intencji wypowiadaja˛cego oraz jednorazowych okolicznos´ci pozaje˛zykowych tego wypowiedzenia. Ricoeur natomiast zakłada, z˙e jes´li zdaniu przysługuje ogo´lna powtarzalna intersubiektywnie rozpoznawalna struktura semantyczna, to stanowi ona niepsy 18 P. Ricoeur, Zadanie hermeneutyki, s. 206. 19 K. Rosner, op. cit., s. 42. Krzysztof Rondoman´ski chologiczna˛, transcenduja˛ca˛ zdarzenie mowy zawartos´c´ semantyczna˛ zdania. Stanowi ona znaczenie samego zdania. Ricoeur jednoczes´nie podkres´la role˛ „referencji” (odniesienia do przedmiotu, o kto´rym traktuje dyskurs), kto´ra aktualizuje sie˛ w mowie (w uz˙yciu) lub dialogu, czytanym teks´cie, a kto´ra tylko potencjalnie „ukrywa sie˛” w systemie znakowym. Rozwo´j Ricoeura pod wpływem Diltheya jest wie˛c widoczny jako „nieoficjalna polemika” z pogla˛dami tego ostatniego. Kolejnym punktem odniesienia dla ewolucji mys´li Ricoeura sa˛ hermeneutycznie specyficzne analizy Martina Heideggera nad sposobem uje˛cia podmiotu jako takiego. Heideggera nazywa Ricoeur two´rca˛ hermeneutyki ontologicznej, kto´ra u podstaw jest antypsychologiczna, antyepistemologiczna. W uje˛ciu Ricoeura zwrot dokonany przez Heideggera (w hermeneutyce) polega na tym, iz˙ „zamiast pytac´: ska˛d wiemy?, pytamy teraz: jaki jest sposo´b bycia tego bytu, kto´ry istnieje tylko przez rozumienie?”20. Inaczej mo´wia˛c Heidegger w swojej analityce Dasein szuka ontologicznych warunko´w dla moz˙liwos´ci zapytania, kim jest człowiek w ogo´le? W „Sein und Zeit” pytanie o rozumienie traci pierwotny zwia˛zek z pytaniem o ludzka˛ ekspresje˛ w ogo´le. Pytac´ nalez˙y wie˛c o sens bycia. A pytanie to koncentruje sie˛ woko´ł Dasein, gdyz˙ Dasein jest „miejscem”, gdzie problematyka ta pojawia sie˛. Jest bytem rozumieja˛cym. Dla Ricoeura najwaz˙niejsze znaczenie ma to, z˙e w analizie Dasein przedrozumienie bycia okazuje sie˛ cze˛s´cia˛ samej jego struktury bycia. Przedrozumienie i rozumienie bycia (bycie-w-s´wiecie) antycypuje wszelkie rozumienie epistemologiczne „bycia-u-siebie”. Jes´li zas´ chodzi o tekst, to przedrozumienie (własny projekt sensu tekstu) jako kategoria hermeneutyczna dopiero po zrewidowaniu wste˛pnych „mnieman´”, samokontroli projekto´w przez interpretatora, ale nie ich likwidacji, moz˙e przejs´c´ w rozumienie, czyli przeje˛cie (Vernehmen) włas´ciwego sensu dyskursu. Rozumienie oznacza pozwolic´ tekstowi mo´wic´ samemu o sobie. Inaczej „rozumienie ma polegac´ na kontrolowaniu spontanicznych antycypacji sensu, co pozwoli tekstowi objawic´ sie˛ w swojej innos´ci”21. Dla Ricoeura hermeneutyka Heideggera to dylemat, bo nie sytuuje sie˛ ona w obszarze epistemologii, ale sprowadza wszelka˛ refleksje˛ do poziomu fundamentalnej refleksji nad ontologia˛, z kto´rej trudno przejs´c´ do innych nauk humanistycznych oraz innych hermeneutyk. Dla Ricoeura heideggerowskie rozumienie bycia, to nie sposo´b poznania, ale sposo´b bycia. Dla Ricoeura moz˙liwe jest rozwia˛zanie problemu wła˛czenia refleksji ontologicznej do własnej refleksji filozoficznej poprzez postawienie pytania: co to znaczy byc´ człowiekiem? 20 P. Ricoeur, Zadanie hermeneutyki, s. 207. 21 G. Woroniecka, Interakcja symboliczna a hermeneutyczna kategoria przedrozumienia, Warszawa 1998, s. 53. Koncepcja hermeneutyki... Przez byc´ rozumie Ricoeur samozrozumienie przez obcowanie z tradycja˛ kulturowa˛, „przez interpretowanie znako´w, dzieł i teksto´w, w kto´re wpisane jest i dane nam do odszyfrowania dziedzictwo przeszłos´ci”22. Odszyfrowanie oznacza interpretacje˛,kto´ra dokonuje sie˛ przez zapos´redniczenie przez cudzy tekst. Proces ten wiedzie „od sensu sło´w do referencji, od znaczenia obiektywnego do przyswojenia go przez czytelnika, od semantyki do antropologii filozoficznej i ontologii. Czytelnik bowiem przyswaja sobie odniesienia tekstowe dopiero wtedy, gdy rozpoznaje prezentowana˛ przez tekst sytuacje˛ egzystencjalna˛ jako swoja˛ własna˛ sytuacje˛ i gdy dzie˛ki obcowaniu z tekstem – staje sie˛tym, czym prawdziwie jest”23. Czytelnik odkrywa czy jego bycie jest autentyczne jak chciał sam Heidegger. Takie rozwia˛zanie problemu jest wzgle˛dne, jednak pozwala Ricoeurowi uzgodnic´ swoje stanowisko z ogo´lniejsza˛ ontologia˛. Ujmuja˛crozwo´j zainteresowan´ metodologicznych Ricoeura, co w jego projekcie hermeneutyki stanowi „meritum”, nalez˙y przybliz˙yc´ osobe˛ Edmunda Husserla, jako tego, kto´ry niejako wskazał droge˛ Ricoeurowi w odkrywaniu fenomenu ludzkiej s´ci. Wiadoma˛ jest ˛,z˙e filozoficzne drogi ´wiadomosrzeczaobydwu tych mys´licieli rozeszły sie˛ iz˙e Ricoeur ostatecznie tylko pod pewnymi warunkami gotowy był zgodzic´sie˛ co do niekto´rych sformułowan´Husserla, jednak ten ostatni był dla Ricoeura tym, kim był „Arystoteles dla s´w. Tomasza”. Był wie˛cmistrzemmys´lenia jako takiego. Husserl wprowadził Ricoeura w obszar perspektywicznej s´wiadomos´ci, kto´ra to konstytuuje wszelka˛ moz˙liwos´c´ rozumienia. Ricoeur zauwaz˙ył Husserla jako tego, kto´ry wykłada, jak i tego, kto´ry buduje teorie wykładni w obszarze fenomenologii. Jakie wie˛c zagadnienia zapoz˙yczone od Husserla inspiruja˛ Ricoeura do dalszych własnych poszukiwan´? Ricoeur zauwaz˙ył, z˙e teza o tzw. intencjonalnos´cijestswoistym osia˛gnie˛ciem fenomenologii na miare˛ czaso´w. Ricoeur uznał prymat s´wiadomos´ci czegos´nad samos´wiadomos´cia˛,mimo iz˙s´wiadomos´c´ przekracza siebie i kieruje sie˛ ku znaczeniu czegos´, zanim to znaczenie jest dane. To przekraczanie siebie przez s´wiadomos´c´ J. P. Sartre nazwał „eksplodowaniem” ku czemus´. Ricoeur uwaz˙a, z˙e poje˛cie znaczenia z˙adna˛ miara˛ nie zakłada jakoby s´wiadomos´c´ (transcendentalna) kontrolowała znaczenie, ku kto´remu sie˛ kieruje. Uwaz˙a wre˛cz odwrotnie, z˙e fenomenologia powinna po´js´c´ kutezie opierwszen´stwie znaczenia nad samos´wiadomos´cia˛.Taka˛ droge˛ obierze on sam. Natomiast Husserlowi zarzuci idealizm, polegaja˛cy na przyje˛ciu załoz˙enia, z˙e s´wiadomos´c´ to byt immanentny, bezpos´rednio dany. Ricoeur uzna takie załoz˙enie za typowy bła˛d pokartezjan´skiej filozofii cogito. 22 P. Ricoeur, Zadanie hermeneutyki, s. 222. 23 K. Rosner, op. cit., s. 54-55. Krzysztof Rondoman´ski Przyzna raczej racje˛ Heideggerowi, gdy ten mo´wi, z˙e Dasein moz˙e stac´ sie˛ soba˛ tylko poprzez rewizje˛ samos´wiadomos´ci nieautentycznej i tylko po uprzednim rozpoznaniu znaczenia bycia w s´wiecie. „Dla Husserla – twierdzi Ricoeur – samowiedza jest niepodwaz˙alna i stanowi fundament wszelkiej wiedzy o rzeczach” 24. Ta samowiedza dla Ricoeura staje sie˛ czysta˛ egologia˛. Hermeneutyka Ricoeura wyrasta wie˛c jakby w opozycji do Husserlowskiego w gruncie rzeczy pokartezjan´skiego paradygmatu relacji s´wiadomos´c´ – znaczenie. Takie stanowisko Ricoeura be˛dzie przyczynkiem do projektu antropologii w Ricoeurowskiej hermeneutyce, poniewaz˙ człowiek nie osia˛ga samozrozumienia bezpos´rednio, ale za pos´rednictwem rozumienia swych wytworo´w kulturowych na drodze ich rozumienia i interpretacji. Hermeneutyka ma wie˛c proponowac´ uczynienie z aktu s´wiadomos´ci finalnej a nie wyjs´ciowej kategorii teorii rozumienia w ogo´le. Subiektywnos´c´ ma za zadanie raczej wien´czyc´ proces rozumienia a nie go inicjowac´. Podobny zarzut wysuna˛ł Ricoeur wobec Kanta, zarzucaja˛c mu, iz˙, podkres´laja˛c znaczenie apriorycznych transcendentalnych kategorii poznawczych w podmiocie empirycznym, zagubił to, co niepowtarzalne dla jednostkowego podmiotu. Tym samym wie˛c wykreował ahistoryczny podmiot „ja trancendentalne”, kto´re nie uwzgle˛dnia specyfiki znaczen´ s´wiata zewne˛trznego w danym okresie historycznym, tym bardziej z˙e owe znaczenia zawieraja˛ tres´c´ bogatsza˛ niz˙ mogłyby uja˛c´ to owe kategorie poznawcze. Zadania hermeneutyki Refleksje˛ nad Ricoeurowska˛ wizja˛ hermeneutyki nalez˙y rozpocza˛c´ od przybliz˙enia kategorii: „rozumienia”, oraz tzw. „koła hermeneutycznego”, jako poje˛c´ centralnych dla mys´li hermeneutycznej. Rozumienie jako kategoria hermeneutyczna jest zasadniczym i trudnym, bo wieloznacznym (polisemicznym) terminem. Rozumienie obejmuje wiele czynnos´ci umysłowych,kto´retosa˛owegorozumienia elementami składowymi.Oznacza to,iz˙ rozumiec´ znaczy: obejmowac´ cos´ rozumem, przenikac´ nim rzecz lub zjawisko, chwytac´ umysłem przyczyny i zwia˛zki, odkrywac´ relacje˛, wycia˛gac´ istote˛ danej sprawy, ujmowac´ sens, poszerzac´ poznanie przedmiotu lub podmiotu, znac´ mechanizmy działania czegos´, umiec´ posługiwac´ sie˛ czyms´. Mo´wia˛c całos´ciowo „rozumiec´”, to znaczy wnikac´ w rzecz, osobe˛, zjawisko, wykryc´ zwia˛zki z innymi bytami, umiec´ wycia˛gna˛c´ wszystkie wnioski (o czyms´, kims´) oraz formułowac´ odpowiednie (adekwatne do rozpoznanego bytu) słowa, zdania, sa˛dy. W hermeneutyce, jak i w je˛zyku potocznym „rozumienie oznacza Ibidem, s. 15. Koncepcja hermeneutyki... wnikanie umysłowe i osobowe w rzeczywistos´c´ realna˛, formalna˛, intencjonalna˛ i idealna˛”25. Istotnym jednak elementem „rozumienia” jest rozumowanie, czyli moz˙liwie adekwatne uchwycenie racji stoja˛cych za czyms´, to jest szukanie na podstawie danego sa˛du (zdania) innego sa˛du (zdania) jako formalnego naste˛pnika. To szukanie jest celem rozumowania na zasadzie wynikania. Obok „rozumienia” pojawia sie˛ podkategoria „pojmowania”, jednak nie przyje˛ła sie˛ ona na stałe w hermeneutyce, bo o ile rozumienie oznacza mys´lenie racjonalne, to pojmowanie oznacza bezpos´rednie uje˛cie istoty w sposo´b intuicyjny i abstrakcyjny bez procesu rozumowania. Aczkolwiek sam Ricoeur uz˙ywa tych termino´w zamiennie. Kolejna˛ rzecza˛, o kto´rej trzeba wspomniec´, jest relacja „rozumienie” a „interpretacja”. Wspo´łczes´nie wg Cz. Bartnika zarysowały sie˛ trzy stanowiska w tej kwestii. Po pierwsze, z˙e „interpretacja jest dopiero droga˛do rozumienia (E. Betti), po drugie, z˙e interpretacja jest rezultatem i je˛zykowa˛ artykulacja˛ rozumienia (J. Kmith), oraz po trzecie, z˙e interpretacja to rozwinie˛cie i pogłe˛bienie rozumienia (H. G. Gadamer, E. Coreth)”.26 Niemniej od XIX w. hermeneutyka jako teoria wykładni, „przesuwa sie˛” coraz bardziej od „rozumienia” ku „interpretacji”, definiowanej jako wzgle˛dnie pełny opis danej rzeczywistos´ci lub wypowiedzi (tekstu), objas´nianie tej rzeczywistos´ci, domniemanie jej podstawowych tres´ci (znaczen´). Zawiera sie˛ tu ro´wniez˙ ocena krytyczna, dopełnienie przez odniesienie do całos´ci przedmiotu i posiadanej wiedzy oraz wycia˛ganie wniosko´w praktycznych. Jednak rozumienie jest warunkiem sine qua non całego procesu. „Interpretacja”, jako pod kategoria „rozumienia”, ma na celu wyłuszczenie sensu jako nieformalnego znaczenia daja˛cego sie˛ wyrazic´sa˛dem. Nieformalne – oznacza ro´z˙ne od strukturalnego uje˛cia wg C. Levy-Strausa. Jednak o´w sens moz˙e jawic´ sie˛ jako obiektywny (racja, zasada, wartos´c´) oraz jako subiektywny (s´wiadomos´c´, poznanie, pogla˛d, przekonanie). Naste˛pnie sens jawi sie˛ w aspekcie przedmiotowym jako: idea, oddanie przedmiotu znaku, dalej jako oznaczenie zbioru cech przedmiotu, jako realna podstawa wartos´ci lub jako odpowiednie do wymagan´ uje˛cie rzeczy. Sens w znaczeniu podmiotowym, to zgodnos´c´ ze zdrowym rozsa˛dkiem, stan osobowy, w kto´rym człowiek czuje sie˛ zrealizowany z˙yciowo. Istota˛ „rozumienia” jest wie˛c rozpoznanie sensu znaku, wyrazu, zdania, zdarzenia, wypowiedzi i wreszcie tekstu poprzez interpretacje˛. Historycznie ujmuja˛c, kategoria „rozumienia” była ro´z˙norako ujmowana. I tak s´w. Augustyn uwaz˙ał rozumienie za odpowiednie zlanie sie˛ s´wiatła rzeczy lub idei ze s´wiatłem umysłu, czyli powro´t duszy do s´wiatłos´ci idei. S´ w. Tomasz 25 Cz. Bartnik, op. cit., s. 166. 26 Ibidem, s. 168. Krzysztof Rondoman´ski z Akwinu uznał rozumienie za rozbłys´niecie umysłu ludzkiego w zetknie˛ciu z bytem (lumen rationis), mistrz Eckhart ujmował rozumienie jako s´wiatło umysłu duchowego, uzdalniaja˛ce do wnikania w boski wymiar rzeczy i porza˛dek byto´w. Wte˛ mys´l poszli Boehme, Spinoza, Fichte, Hegel. Dopiero Schleiermacher, jako two´rca całej „Kunst des Verstehens”, uznał, z˙e rozumienie „jest to przeniesienie sie˛ odbiorcy je˛zyka w osobe˛ autora i „wz˙ycie sie˛” wen´ na zasadzie toz˙samos´ci z˙ycia”27. Dilthey natomiast uwaz˙ał, z˙e rozumienie, to wniknie˛cie sił umysłowych w obiekt. Marksizm ujmuje rozumienie jako proste odbicie rzeczy materialnej w zwierciadle s´wiadomos´ci fizycznej (pochodna teorii Demokryta). Behawioryzm amerykan´ski rozumienie ujmuje w prostej kategorii bodz´ca i organiczno-psychicznej reakcji na ten bodziec. Fenomenologia widzi rozumienie jako uje˛cie warstwy eidetycznej przez s´wiadomos´c´ bezpos´rednia˛, egzystencjalizm – jako rozjas´nianie sie˛ bytu ludzkiego we własnej s´wiadomos´ci. Mys´l analityczna (angielska) widzi rozumienie jako ujes´ci ludzkiej w strukturze logicznej. ˛zykowienie ´wiadomos H. Rickert widział istote˛ rozumienia w percepcji realnej wartos´ci, H.G. Gadamer zas´ uwaz˙ał, z˙e rozumienie, to stawanie sie˛ istnienia człowieczego sensem historii, wje˛zyku, w pragmatyce, a konkretnie, to „stopienie sie˛ horyzonto´w rozumieniowych” nadawcy i odbiorcy. Inaczej mo´wia˛c, u Gadamera rozumienie wia˛z˙e sie˛ z bytem ludzkim, tak jak u Heideggera jest sposobem „Bycia – w – S´ wiecie”. Jednak, co waz˙niejsze, rozumienie jest poznaniem maja˛cym na celu porozumienie w dialogu z obecna˛ i przeszła˛ tradycja˛ poprzez je˛zyk. Owo porozumienie dokonuje sie˛ poprzez załoz˙enie, z˙e „kaz˙de rozumienie jest na pierwszym miejscu zrozumieniem rzeczy, a dopiero wto´rnie wyro´z˙nieniem i zrozumieniem czyjejs´ opinii na jej temat”28. Owa˛ rzecza˛, o jaka˛ chodzi Gadamerowi, jest uczestnictwo we wspo´lnym sensie, jaki prezentuje tekst. Tekstem moz˙e byc´ historia, wytwory sztuki artystycznej, ekspresje je˛zykowe a nie tylko literackie, jak chce Ricoeur. Dalej dla Gadamera rozumienie jest procesem samo w sobie, a jednoczes´nie „rozumienie musi byc´ pomys´lane jako cze˛s´c´ procesu realizowania sie˛ sensu, w kto´rym tworzy sie˛ i znajduje swe wypełnienie sens wszystkich wypowiedzi sztuki i całej pozostałej tradycji”29. Sta˛d rozumienie jest projektowaniem sensu np. całos´ci dziejo´w przez wykorzystanie dotychczasowego rozumienia jako przedrozumienia (w tym przedsa˛du), czyli wste˛pnego projektu. Owe projekty sensu moga˛ byc´ rewidowane, jes´li ich antycypacja nie uwzgle˛dnia kolejnych nowych projekto´w, kto´re wyłaniaja˛ sie˛ w dalszym poznaniu pewnej całos´ci, sta˛d „opracowanie trafnych, adekwatnych do rzeczy 27 Ibidem, s. 175. 28 A. Bronk, Rozumienie. Dzieje. Je˛zyk, Lublin 1982. s. 152. 29 Ibidem, s. 153. Koncepcja hermeneutyki... projekto´w, kto´re jako projekty sa˛ antycypacjami do potwierdzenia dopiero „na rzeczach” jest stałym zadaniem rozumienia”30. A jak prezentuje kategorie˛ rozumienia sam Ricoeur? Pocza˛tkowo u Ricoeura obserwowac´ moz˙na zainteresowanie symbolem i mitem jako strukturami mys´lenia fenomenalnego. Jednak takie podejs´cie dokonywało sie˛ u niego w obszarze fenomenologii, czyli w opisaniu fenomeno´w s´wiadomos´ci. Dopiero po napisaniu „Symboliki zła” (1960) Ricoeur przenosi punkt cie˛z˙kos´ci rozwaz˙an´ na interpretacje˛ samego symbolu. Nie zarzuca on jednak fenomenologii, ale ja˛ modyfikuje. Tak wie˛c fenomen zła czy winy zacza˛ł badac´ przez pos´rednictwo samej interpretacji symboli zła w kulturze. Obszarem badania staje sie˛ wie˛cje˛zyk symboli, gdyz˙ symbol, to wyraz˙enie je˛zykowe (ale i nie tylko je˛zykowe) o podwo´jnym znaczeniu. Jedno znaczenie jest dane wprost, drugie jest ukryte. Za pomoca˛ je˛zyka symboli czy mitu człowiek ustanawia siebie w relacji do jakiejs´ podstawowej rzeczywistos´ci. Cały wie˛c obszar wyraz˙en´ o podwo´jnym znaczeniu ła˛czy sie˛ ze sposobem ich rozumienia. Sposo´b rozumienia nazywa sie˛ interpretacja˛. Interpretowac´, to rozumiec´ podwo´jne znaczenie. Interpretacja jest czynnos´cia˛ rozumienia zmierzaja˛ca˛ do rozszyfrowania symboli. Rozumienie, to przejs´cie od sensu jawnego do ukrytego. Sta˛d Ricoeur pisze: „Nie istnieje symbol, kto´ry wzbudza rozumienie bez jakiejkolwiek interpretacji,... (...), rozumienie wyznacza ruch przebiegaja˛cy od z˙ycia w symbolach ku mys´li mys´lanej w oparciu o symbole”31. Inaczej ma sie˛ sprawa z tekstem. O ile symbol daje do mys´lenia, tzn. tworzy przez to moz˙liwos´c´ konkuruja˛cych ze soba˛ interpretacji, o tyle teoria tekstu, jako centralne zagadnienie po´z´nej wersji filozofii Ricoeura, ma byc´ modelowym przykładem komunikacji na dystans. O´ w dystans w uje˛ciu Ricoeura objawia historycznos´c´ jako podstawowe dos´wiadczenie człowieka. Jednoczes´nie teoria tekstu w jego uje˛ciu rozwia˛zuje podstawowa˛ kwestie˛ metodologiczna˛, czyli relacje˛ rozumienie – wyjas´nianie, a kto´ra od czaso´w romantyzmu niemieckiego wywołuje wiele polemik. Tak wie˛c Ricoeur wyro´z˙nia pie˛c´ moduso´w okres´laja˛cych tekst jako dyskurs. 1. Dyskurs jako je˛zyk. Dyskurs jest, wie˛c dialektyka˛ zdarzenia i znaczenia. „Zdarzenie jest przyjs´ciem s´wiata do je˛zyka za pos´rednictwem dyskursu”32.Je˛zyk jest tu jednak mowa˛ z˙ywa˛ (parole), a nie systemem (langue). Ricoeur opiera sie˛ tu na rozro´z˙nieniu F. Saussure’a. Dla dyskursu podstawowa˛ jednostka˛ jest zdanie (phrase). Znaczenie jest tym, co otwiera zdanie na innych i co moz˙e byc´ przenoszone. Jest to cos´ trwałego. 30 H. G. Gadamer, Prawda i metoda, tłum. B. Baran, Krako´w 1993. s. 257. 31 P. Ricoeur, Hermeneutyka symboli a refleksja filozoficzna I, s. 35. 32 P. Ricoeur, Hermeneutyczna funkcja dystansu,w: Je˛zyk. Tekst. Interpretacja, s. 228. Krzysztof Rondoman´ski 2. Dyskurs jako dzieło – dzieło literackie ustrukturowane. Posiada trzy cechy: po pierwsze jest sekwencja˛ dłuz˙sza˛ niz˙ zdanie; po drugie jest kompozycja˛, czyni z dyskursu opowiadanie, poemat, esej; po trzecie – dzieło ma postac´ jednostkowa˛, wyro´z˙niaja˛ca˛sie˛ przez styl. Przynalez˙y gatunkowo, ale jest indywidualnym stylem. 3. Dyskurs jest okres´lony w stosunkach mowy do pisma. Dyskurs jako mowa utrwala sie˛, schrania sie˛ w pis´mie. Pismo uniezalez˙nia tekst od autora. Tekst mo´wi sam. W tej perspektywie dystans nabiera pozytywnos´ci, gdyz˙ stwarza moz˙liwos´c´by to, co Gadamer nazwał „ sprawa˛ tekstu”, nie zostało ograniczone do skon´czonego horyzontu intencji autora. 4. Tekst jako dyskurs denotuje „s´wiat tekstu”, wskazuje, wie˛c na „referencje”. Referencja odro´z˙nia dyskurs od je˛zyka jako systemu. To, co nalez˙y zinterpretowac´, stanowi „propozycje˛ s ´wiata”. 5. Dyskurs jako medium samorozumienia. Czytelnik moz˙e zrozumiec´ siebie poprzez dystans i „przyswojenie”. „Dzie˛ki efektowi dystansu wytworzonemu przez pismo, przyswojenie nie ma z˙adnego ze znamion uczuciowego pokrewien´stwa z intencja˛ autora. Przyswojenie jest pojmowaniem przez dystans i na dystans”33. Rozumiemy siebie nie wprost, ale w obcowaniu z dziełami kultury pis´miennej. Ricoeur nie podziela Dilthejowskiej opozycji rozumienie – wyjas´nianie, kto´re ten ostatni zarezerwował rozdzielnie dla nauk o duchu (rozumienie) i nauk przyrodniczych (wyjas´nianie), a kto´ra˛ Ricoeur postrzega jako swoista˛ dialektyke˛. Pisze on tak: „tak jak dialektyka zdarzenia i znaczenia zawarta jest tylko implicite i pozostaje trudna do rozpoznania w dyskursie mo´wionym, tak i dialektyka wyjas´niania i rozumienia jest włas´ciwie nie do wykrycia w sytuacji dialogicznej, kto´ra˛ nazywamy rozmowa˛. Wyjas´niamy cos´ komus´, aby to zrozumiał. I to, co zrozumiał, moz˙e on z kolei wyjas´nic´ komus´ trzeciemu. Tak, wie˛c rozumienie i wyjas´nianie w dialogu zazwyczaj splataja˛ sie˛ i przechodza˛ w siebie nawzajem. Niemniej jednak zakładam, z˙e jes´li w procesie wyjas´niania eksplikujemy i rozwijamy szereg sa˛do´w i znaczen´, to w toku rozumienia wia˛z˙emy i ujmujemy w całos´c´ łan´cuch znaczen´ cza˛stkowych w jednym akcie syntezy”34. Jes´li zas´ chodzi o tekst jako dzieło pisane, rozumienie wyłania sie˛ za pos´rednictwem wyjas´niania zakodowanych znako´w danego je˛zyka jako systemu. Dla Ricoeura najlepszym tego zapos´redniczenia przykładem jest analiza strukturalna opowiadania, gdzie wyjas´nianie kodu narracyjnego zakłada przeciez˙ juz˙ jakies´ rozumienie. W hermeneutyce zachodzi kolejne zjawisko, kto´re Niemcy nazwali „kołem rozumienia” lub „kre˛giem rozumienia” (Der Kreis oder Zirkel des Verstehens). To zjawisko jest raczej kategoria˛ poznawcza˛. Stajemy wie˛c wobec problemu, kto´ry moz˙na, moz˙liwie najkro´cej, przedstawic´ naste˛puja˛co: rozumienie czegos´ nie 33 Ibidem, s. 243. 34 P. Ricoeur, Wyjas´nianie i rozumienie, tłum. K. Rosner, w: Je˛zyk. Tekst. Interpretacja, s. 157. Koncepcja hermeneutyki... dokonuje sie˛ w pro´z˙ni rozumieniowej, ale wymaga jakiegos´ rozumienia juz˙ uprzedniego, czyli jedno rozumienie domaga sie˛ innych rozumien´. W rezultacie kaz˙de rozumienie jest „diadyczne”, przypomina elipse˛ w dwo´ch centrach zwrotnie sprze˛z˙onych. Hermeneutycy wyro´z˙niaja˛ rozmaite „koła”, po kto´rych rozumienie posuwa sie˛ ruchem wahadłowym od bieguna do bieguna: podstawa˛ rozumienia całos´ci musi byc´ ´ł, a podstawa˛ rozumienia ´łu całos´ ´ł, ˛s´ szczegoszczego´c(szczego´ł-ogocze´ccałos´c´, pytanie-odpowiedz´, zdanie-utwo´r itd.). Z czasem w hermeneutyce niemieckiej problematyke˛ sprze˛z˙enia dialektycznego w fenomenie rozumienia sprowadzono zasadniczo za Heideggerem do jednej postaci: przedrozumienie-rozumienie. Gadamer uz˙ył terminu przedsa˛d, kto´ry formułuje analogiczny problem. Chodzi o to, iz˙ koło hermeneutyczne u Heideggera jest prawomocne i sensowne w analityce Dasein, jako koło rzeczywiste, gdyz˙ w obszarze epistemologii zachodzi pewna sprzecznos´c´. I tak w naukach humanistycznych podmiot i przedmiot zakładaja˛ sie˛ nawzajem. Podmiot wnosi sam siebie do wiedzy o przedmiocie, z kolei zas´ jego własna subiektywnos´c´ jest determinowana przez moc, jaka˛ miał nad nim przedmiot, zanim jeszcze podmiot zacza˛ł go poznawac´. U Heideggera zas´ jest realne koło, tyle z˙e koło owo ma charakter ontyczny a nie epistemologiczny. Byt przedmiotowy „rozjas´nia sie˛”, dochodzi do cza˛stkowego „samorozumienia sie˛” w bycie ludzkim „tu i teraz” (das Dasein), kto´ry jest rozumieja˛cym bytowaniem w s´wiecie. Rozumiany jest nie sens, lecz byt realny „das Seiende”. Tak wie˛c kra˛g hermeneutyczny realizuje sie˛ w byciu „das Sein”. Konkretny byt ludzki (das Dasein) daje konkretne zrozumienie bytowi realnemu (das Seiende), a ten z kolei jest sensem egzystencji człowieka. Das Sein to przedrozumienie, a das Seiende to rozumienie. Ricoeur nie kwestionuje poprawnos´ci takiego mys´lenia, ale wie, z˙e z ontologii Heideggera nie ma przejs´cia do epistemologii, skoro das Dasein jest tylko bytem ws´ro´d byto´w. W hermeneutycznej egzegezie przedrozumienie-rozumienie nie tworza˛ błe˛dnego koła (circulus vitiosus), gdyz˙ „przedrozumienie nie jest przesłanka˛ rozumienia, ani nie szuka potwierdzenia (aczkolwiek moz˙e), lecz stanowi warunek moz˙liwos´ci zaistnienia rozumienia. Na zasadzie otwartos´ci przedrozumienia nowe poznanie – ubogaca lub koryguje przedrozumienie. Nowa tres´c´ modyfikuja˛c przedrozumienie, z kolei przyczynia sie˛ do lepszego poznania dalszych nowych tres´ci”35. Powstaje ruch przedrozumienie-rozumienie, kto´ry porusza sie˛ nie po kole, a raczej po spirali, gdzie jeden element zakłada drugi. Jakie zadanie stawia Ricoeur przed hermeneutyka˛? Pisze tak: „hermeneutyka jest to teoria operacji rozumienia w ich odniesieniu do interpretacji tekstu. Moja˛ idea˛ przewodnia˛ be˛dzie aktualizacja dyskursu jako tekstu”36. 35 Cz. Bartnik, op. cit., s. 195. 36 P. Ricoeur, Zadanie hermeneutyki, s. 191. Krzysztof Rondoman´ski Punktem wyjs´cia do okres´lenia zadan´ hermeneutyki staje sie˛ to, co u Gadamera nazywa sie˛ „sprawa˛ tekstu”, a jawi sie˛ jako opozycja mie˛dzy dystansem (efektem alienuja˛cej obcos´ci) a przyswojeniem. Jednak bardziej podstawowe zadanie, to wg Ricoeura wykazanie wzajemnego uwarunkowania i komplementarnos´ci iluzorycznej opozycji wyjas´nianie-rozumienie. Ricoeurowi chodzi o hermeneutyke˛ nie tylko w wymiarze epistemologicznym, ale i ontologicznym zarazem, aby była ona naukowa i radykalna, czyli podstawowa. Kategoria rozumienia musi przestac´ byc´ odmiana˛ „ja wiem”, a ma stac´ sie˛ „jestem” w relacji do teksto´w kultury. Hermeneutyka ma byc´ wielka˛ aktualizacja˛ dyskursu jako tekstu, dokładniej teksto´w kultury. Chodzi o to, jak odzyskac´„z˙ywa˛ mowe˛” tekstu z przeszłos´ci i teraz´niejszos´ci. O ile rozwaz˙ania Scheiermachera i Diltheya miały charakter epistemologiczny, gdyz˙ chodziło o uje˛cie cudzego ducha przez mediacje˛ obiektywnych znako´w, o tyle Heidegger i Gadamer dra˛z˙yli głe˛biej, by wydobyc´ uwarunkowania ontologiczne i horyzontu historycznego. Ricoeur pisze o tym tak: „Jes´li moglis´my okres´lic´ pierwsza˛da˛z˙nos´c´, od hermeneutyk cza˛stkowych do hermeneutyki ogo´lnej (Schleiermacher, Dilthey), jako rewolucje˛ kopernikan´ska˛, to ro´wnie doniosły jest drugi przewro´t kopernikan´ski, poniewaz˙ podporza˛dkowuje on pytanie o metode˛, kro´lestwu ontologii fundamentalnej. Nie powinnis´my, wie˛c oczekiwac´, od Heideggera ani od Gadamera doskonalenia problematyki metodologicznej. Przeciwnie stoimy wobec nowego pytania. Zamiast pytac´ „ska˛d wiemy?, pytamy, jaki jest sposo´b bycia bytu, kto´ry istnieje tylko przez rozumienie?”37. Tak wie˛c epistemologia i ontologia musza˛ byc´ w analogicznej wg Ricoeura dialektyce jak wyjas´nianie-rozumienie, gdyz˙z˙adna z nich oddzielnie nie moz˙e fundowac´ hermeneutyki ogo´lnej. Na czym ma polegac´ owa aktualizacja dyskursu jako tekstu. Według Ricoeura ma byc´ swoistym przekroczeniem dialektyki dystansprzyswojenie, aby tekst mo´gł mo´wic´sam o sobie kaz˙demu, kto posiadł sztuke˛ czytania. Poje˛cie dystansu jest wg Gadamera skandalem w naukach humanistycznych, gdyz˙da˛z˙a˛c do obiektywizacji cia˛gle sa˛ kontra historycyzmowi (jest to jednak ukryte w metodologii tych nauk). Gadamer uwaz˙a, iz˙ owa alienacja przebiega w trzech dos´wiadczeniach hermeneutycznych: estetyce, s´wiadomos´ci historycznej, je˛zyku. Gadamer chce powrotu do refleksji nad metodologia˛ z ontologii, aby te˛ ostatnia˛ wtłoczyc´ jednak w historyczny horyzont. Ricoeur zgadza sie˛ z Gadamerem, iz˙je˛zyk, kto´rym tylko jako narze˛dziem posługuja˛c sie˛, moz˙emy łatwo manipulowac´ historia˛. Cze˛sto ze szkoda˛ dla niej samej. Ale dla Ricoeura waz˙niejsze od gadamerowskiego pojmowania je˛zyka jako dialogu jest pismo jako tekst autonomiczny. „Sprawa tekstu”, to aktualizacja dyskursu przez przyswojenie, kto´re jest aktem uzupełniaja˛cym przejmowanie znaczenia. „Celem wszelkiej hermeneutyki jest zwalczac´ dystans kulturowy i historyczne wyobcowanie”38. 37 Ibidem, s. 209. 38 P. Ricoeur, Przyswojenie, tłum. P. Graff, w: Je˛zyk. Tekst. Interpretacja, s. 277. Koncepcja hermeneutyki... Koncepcje hermeneutyki jako dialogu z tradycja˛ hermeneutyczna˛ w uje˛ciu Paula Ricoeura Streszczenie Celem niniejszej pracy jest ukazanie sposobo´w rozumienia hermeneutyki przez Paula Ricoeura. Nakres´lony został tutaj kierunek poszukiwan´ oraz pro´by przezwycie˛z˙enia dialektycznych opozycji dla poje˛c´ centralnych w hermeneutyce, takich jak: rozumienie-wyjas´nianie, dystans-przyswojenie tekstu, ahistorycznos´c´ dyskursu-aktualizacja dyskursu. Ricoeur, jako wielki hermeneuta XX wieku, stawia przed hermeneutyka˛ zadanie polegaja˛ce na pro´bie niwelowania opozycji epistemologa-ontologa poprzez wskazanie moz˙liwos´ci kategorii, kto´re w dyskursie (jako metodzie interpretacji) implikuja˛ sie˛ we wspo´lnym horyzoncie tekstu jako tego, co mo´wi samo przez sie˛. Słowa kluczowe: rozumienie, dystans, znaczenie, wyjas´nianie. Principles of Hermeneutics in Discourse with Hermeneutical Tradition as Interpreted by Paul Ricoeur Abstract The author of the article aims at presenting Paul Ricoeur’s approach to understanding hermeneutics. The main domain here is the direction of the quest for understanding and the ways of overcoming dialectic oppositions to basic concepts hermeneutics deals with, such as: understanding – interpreting, distance – acquisition of a text, ahistorical aspects of discourse and discourse actualization. As one the key thinkers of XX century hermeneutics, Ricoeur challenges hermeneutics to withdraw the opposition: epistemologist – ontologist by means of emphasizing the existence of categories, which in discourse (approached as a method of interpretation) are implied within the inherent meaning of a text as such. Key words: understanding, discourse, meaning, understanding. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Andrzej Szymczyk Uniwersytet Warmin´sko-Mazurski w Olsztynie Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki Teoria ewolucji a teoria wiedzy Pocza˛tki stosowania idei darwinowskich w refleksji dotycza˛cej natury wiedzy naukowej sie˛gaja˛ juz˙ XIX wieku. Teza, z˙e walka alternatywnych pogla˛do´w ma takz˙e decyduja˛ce znaczenie dla nauki, została wprowadzona przez Macha („Erkenntnis und Irrtum”) i Bolzmanna („Popularwissenschaftlische Vorlesungen”). Taki pogla˛d pojawia sie˛ takz˙e u Bergsona i Nietzschego1. W XX w. teoria ewolucji została szeroko wykorzystana w filozoficznej refleksji nad nauka˛, kto´rej dokonał Karl R. Popper. To nawia˛zanie do teorii ewolucji widoczne jest w dwo´ch gło´wnych aspektach Popperowskiej teorii wiedzy. Po pierwsze, przejawiaja˛ca sie˛ w działalnos´ci naukowej racjonalnos´c´ jest – według Poppera – narze˛dziem lepszego dostosowania sie˛ do zamieszkiwanego s´rodowiska, co w konsekwencji sprzyja przetrwaniu osoby nia˛ obdarzonej. Nauka powstaje zatem jako skutek doboru naturalnego, kto´ry, działaja˛c na poszczego´lnych jednostkach, faworyzuje hipotezy sprzyjaja˛ce osobnikom funkcjonuja˛cym na ich podstawie w s´rodowisku. Jak to uje˛ła Elz˙bieta Kałuszyn´ska: „Nauka rodzi sie˛ w historycznym procesie walki o przetrwanie gatunku homo sapiens, wyrasta z praktycznej działalnos´ci i jest z nia˛ spleciona w sposo´b nierozerwalny”2. Taki sposo´b wyjas´nienia okres´lany jest mianem ewolucjonistycznej teorii poznania. Terminu epistemologia ewolucjonistyczna Popper uz˙ywa w nawia˛zaniu do Donalda T. Cammpbella, kto´ry jako pierwszy uz˙ył takiego sformułowania. Pomysł epistemologii ewolucjonistycznej zrodził sie˛ z inspiracji ideami Darwinowskimi ws´ro´d takich uczonych, jak J.M. Baldwin, C. Lloyd Morgan i H. S. Jennings. Autor „Wiedzy obiektywnej” odcina sie˛ jednak od tych wpływo´w, poniewaz˙ jego dziewie˛tnastowieczni poprzednicy zajmowali sie˛ wiedza˛ w uje˛ciu genetycznym 1 A. Chmielewski, Filozofia Poppera. Analiza krytyczna, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2003, s. 113. 2 E. Kałuszyn´ska, Nauka i racjonalnos´c´, w: Granice nauki, pod red. M. Hellera, J. Ma˛czki i J. Urban´ca, Wyd. Byblos, Tarno´w 1997, s. 168. Andrzej Szymczyk i historycznym, co zdaniem Poppera nalez˙y zdecydowanie oddzielic´ od problemu jej prawdziwos´ci, prawomocnos´ci czy uzasadnienia3. Sedno epistemologii ewolucjonistycznej, jak pisze Chmielewski, polega na tym, z˙e „racjonalnos´c´ ludzka jest ewolucyjnym efektem pro´b dostosowania sie˛ do otoczenia i przetrwania. Gdyby zatem w długim procesie ewolucyjnym nie wykształcił sie˛ nam organ mo´zgu, nie byłoby istot zdolnych do racjonalnego mys´lenia i niemoz˙liwa byłaby wiedza. Poczynaja˛c od prymitywnych stworzen´, od ameby, na Einsteinie kon´cza˛c, wszystkie istoty z˙ywe stawiaja˛ swe hipotezy i w zalez˙nos´ci od tego czy sa˛ one trafne, czy błe˛dne, przedłuz˙aja˛ im z˙ycie”4. Po drugie, zmiany, jakim ulega system naszej wiedzy, a przede wszystkim procesy powstawania, rozwoju i upadku teorii naukowych, przypominaja˛ darwinowski dobo´r naturalny. Popper twierdzi, z˙e tak jak istnieje konkurencja mie˛dzy osobnikami, tak samo istnieje konkurencja mie˛dzy teoriami naukowymi. Tylko teorie „lepiej dostosowane” sa˛ w stanie przetrwac´ nieustanna˛ walke˛ o byt, tak jak tylko osobniki najlepiej dostosowane zdolne sa˛ przetrwac´ w cia˛gle zmieniaja˛cym sie˛ s´rodowisku. W wykładzie dla uczczenia pamie˛ci Herberta Spencera pisze: „Moz˙na to wyrazic´mo´wia˛c, z˙e rozwo´j naszej wiedzy jest rezultatem procesu s´cis´le przypominaja˛cego darwinowski „dobo´r naturalny”, to znaczy naturalny dobo´r hipotez. Nasza wiedza w kaz˙dym swym momencie składa sie˛ z hipotez, kto´re wykazały swoje (wzgle˛dne) przystosowanie przez˙ywszy w walce o byt, w konkurencyjnej walce eliminuja˛cej te hipotezy, kto´re nie sa˛dostosowane”5. To podejs´cie do procesu rozwoju wiedzy z perspektywy ponadindywidualnej okres´lane jest mianem tzw. „epistemologii bez podmiotu poznaja˛cego”. Mo´wia˛coprzez˙ywaniu najlepiej dostosowanych, nalez˙y zaznaczyc´, z˙e zdaniem Poppera twierdzenie to jest bliskie tautologii. Autora „Wiedzy obiektywnej” doprowadza to do stwierdzenia, z˙e „spora cze˛s´c´ teorii Darwina nie ma empirycznego charakteru i jest logicznym truizmem”6. Krytyce tej przeciwstawia sie˛ Robert Foley – zgadza sie˛ on wprawdzie, z˙e zdanie o przez˙yciu najlepiej dostosowanych, kto´ re miało w pigułce przybliz˙yc´ sens teorii doboru naturalnego, jest samo w sobie tautologiczne. Hasło to omija jednak s´cisła˛ logike˛ wywodu Darwina i dlatego pojawiaja˛ sie˛ takie zarzuty. W rzeczywistos´ci Darwin nadał niezalez˙ny sens „przez˙yciu” i „dostosowaniu” oraz przedstawił te poje˛cia w odpowiednim konteks´cie7. 3 K. R. Popper, Wiedza obiektywna. Ewolucyjna teoria epistemologiczna..., przeł. A. Chmielewski, WN PWN, Warszawa 2002, s. 89. 4 Chmielewski, Filozofia Poppera..., s. 172. 5 K.R. Popper, Wiedza obiektywna, s. 308. 6 Ibidem, s. 92 7 Por., R. Foley, Zanim człowiek stał sie˛ człowiekiem, przeł. K. Sabath, Pan´stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001, s. 44. Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki Wiedza subiektywna, wiedza obiektywna i koncepcja „trzech s´wiato´w” Popperowska teoria wiedzy dzieli sie˛ na „epistemologie˛ ewolucjonistyczna˛” i „epistemologie˛ bez podmiotu poznaja˛cego”. W zwia˛zku z tym autor „Ne˛dzy historycyzmu” dzieli wiedze˛ na dwa rodzaje. Twierdzi on, z˙e wie˛kszos´c´ filozofo´w dostrzega tylko jeden rodzaj wiedzy – jest to wiedza be˛da˛ca w posiadaniu okres´lonego podmiotu poznaja˛cego. Taki typ wiedzy Popper nazywa „wiedza˛ subiektywna˛”, zaznaczaja˛c jednoczes´nie, z˙e taka autentyczna, nieskaz˙ona i czysto subiektywna wiedza w rzeczywistos´ci nie istnieje. Ta, sformułowana s´cis´le po raz pierwszy przez Kartezjusza, teoria wiedzy ujmuje „poznawanie” jako działalnos´c´ poznaja˛cego podmiotu. Tym „istnieja˛cym” podmiotem jest poznaja˛ca subiektywna jaz´n´. W stosunku do „wiedzy subiektywnej” Popper wysuwa wiele krytycznych uwag, ale mimo wszystko uznaje ja˛ za niezbe˛dny i precyzyjny aparat dostosowania: „Twierdze˛, z˙e wiedza subiektywna jest cze˛s´cia˛ bardzo skomplikowanego i złoz˙onego, ale (w zdrowym organizmie) zdumiewaja˛co precyzyjnego aparatu przystosowawczego; działa ona, tak samo jak obiektywna wiedza hipotetyczna, posługuja˛c sie˛ metoda˛ pro´b i błe˛do´w, tzn. metoda˛ hipotez, obalen´ i autokorekty”8. Popper, opro´cz wiedzy subiektywnej, rozro´z˙nia wiedze˛ obiektywna˛.„Przykładami wiedzy obiektywnej sa˛ teorie opublikowane w czasopismach i ksia˛z˙kach i przechowywane w bibliotekach; sa˛ nimi omo´wienia takich teorii, trudnos´ci i problemy wskazane w zwia˛zku z takimi teoriami i temu podobne”9. Wiedza w sensie obiektywnym składa sie˛ z tres´ci naszych teorii, przypuszczen´, hipotez, a nawet z zawartos´ci naszego kodu genetycznego. „Wiedza w tym obiektywnym sensie jest całkowicie niezalez˙na od czyjejkolwiek wiedzy. Jest ona takz˙e niezalez˙na od czyjejkolwiek wiary, dyspozycji do stwierdzania, uznawania czy działania. Wiedza w sensie obiektywnym jest wiedza˛ bez istoty poznaja˛cej: jest to wiedza bez podmiotu poznaja˛cego”10. Wiedza obiektywna, w przeciwien´stwie do subiektywnej, zmienia sie˛ i rozwija poprzez eliminacje˛ sformułowanych je˛zykowo domysło´w, kto´re poddawane sa˛ krytycznej dyskusji. Aby w pełni zrozumiec´, co Popper ma na mys´li, mo´wia˛c o wiedzy obiektywnej, nalez˙y przybliz˙yc´ kolejny podział, kto´rego dokonał. Oto´z˙ filozof ten podzielił otaczaja˛ca˛ nas rzeczywistos´c´ na trzy s´wiaty: –„s´wiat pierwszy” (first world lub World 1) – to s´wiat przedmioto´w lub stano´w fizycznych; –„s´wiat drugi” (second world lub World 2) jest s´wiatem stano´w psychicznych, stano´w s´wiadomos´ci lub behawioralnych dyspozycji do zachowania; 8 K.R. Popper, Wiedza obiektywna, s. 101. 9 Ibidem, s. 97. 10 Ibidem, s. 142. Andrzej Szymczyk –„s´wiat trzeci” (third world lub World 3) jest s´wiatem obiektywnych, realnie istnieja˛cych tres´ci mys´li naukowej, poetyckiej i dzieł sztuki. Dla nas kluczowe be˛dzie zrozumienie istoty s´wiata 3. Popper utrzymuje, z˙e s´wiat 3 istnieje realnie, w sensie obiektywnym. S´ wiat 3 moz˙emy nazwac´s´wiatem kultury ludzkiej, poniewaz˙ składaja˛ sie˛ na niego mity, narze˛dzia, teorie naukowe (zaro´wno fałszywe, jak i prawdziwe), problemy i sytuacje problemowe, argumenty krytyczne, s´wiat dzieł sztuki, instytucje społeczne i wszystko inne, co jest produktem ludzkiego umysłu i istnieje w jakiejs´ niezmiennej, daja˛cej sie˛ badac´ formie. W s´wiecie 3 moz˙na odkrywac´ nowe problemy, z kto´rych two´rcy przedmioto´w tego s´wiata nie zdawali sobie cze˛sto sprawy, i kto´rym w s´wiecie 1 i s´wiecie 2 nic nie odpowiada. Zatem w pewnym sensie moz˙na mo´wic´, z˙e s´wiat 3 jest autonomiczny. Jako przykład podac´ moz˙na odkrycie liczb pierwszych, czego niezamierzona˛ konsekwencja˛ było pojawienie sie˛ problemu ich ewentualnej nieskon´czonos´ci, czy chociaz˙by pojawienie sie˛ sławnej hipotezy Goldbacha. Moz˙na wie˛c, zdaniem Poppera, dokonywac´ odkryc´ teoretycznych w s´wiecie 3, podobnie jak dokonujemy odkryc´ geograficznych w s´wiecie 111. Popper twierdzi, z˙e wiedza s´wiata 3, a mo´wia˛cs´cis´lej sformułowane je˛zykowo teorie, kształtuja˛ (determinuja˛) wiedze˛ s´wiata 2, czyli nasza˛ s´wiadoma˛ subiektywna˛ wiedze˛. Stawia nawet teze˛,z˙e pełna s´wiadomos´c´ siebie zalez˙y od wszystkich teorii s´wiata 3. Jego zdaniem jest to jedna z gło´wnych cech, kto´re ro´z˙nia˛ nas od zwierza˛t. Zwierze˛ta, mimo z˙e potrafia˛ czuc´, doznawac´ czy pamie˛tac´, nie posiadaja˛ pełnej s´wiadomos´ci siebie, poniewaz˙ jest ona moz˙liwa tylko dzie˛ki ludzkiemu je˛zykowi i rozwojowi specyficznie ludzkiego s´wiata 312. „Ludzki fenotyp rozszerzony” Dzie˛ki interakcji pomie˛dzy człowiekiem a jego wytworem, jakim jest s´wiat 3, rozwija sie˛ wiedza obiektywna. Jej rozwo´j jest analogiczny do rozwoju biologicznego – do ewolucji ros´lin i zwierza˛t. Wiedza obiektywna jest dla człowieka tym, czym w s´wiecie zwierza˛t jest paje˛czyna, tama bobra lub ptasie gniazdo. Za sprawa˛ Richarda Dawkinsa takie wytwory sa˛ obecnie cze˛sto okres´lane mianem „fenotypu rozszerzonego”13. Badanie tych struktur wymusza wprowadzenie podziału na dwie kategorie problemo´w: – badanie metod stosowanych przez zwierze˛ta i sposobo´w zachowania podczas budowy tych struktur – podejmowane sa˛ tu problemy zwia˛zane z aktami wy 11 Por., ibidem, s. 97. 12 Por., ibidem, s. 98. 13 R. Dawkins, Fenotyp rozszerzony. Dalekosie˛z˙ny gen, przeł. J. Gliwicz, Pro´szyn´ski i S-ka, Warszawa 2003. Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki twarzania, z behawioralnymi dyspozycjami zwierza˛t oraz stosunkami zachodza˛cymi mie˛dzy zwierze˛tami i ich wytworami; – problemy dotycza˛ce samych struktur – skład chemiczny wykorzystanych materiało´w, własnos´ci geometryczne i fizyczne, ich zmiany w czasie i dostosowanie do warunko´w s´rodowiskowych. Taki schemat moz˙na zdaniem Poppera zastosowac´ro´wniez˙ do działalnos´ci ludzkiej, w kto´rej opro´cz budowy domo´w czy narze˛dzi wyste˛puje takz˙e je˛zyk i działalnos´c´ naukowa, kto´ra jest (uz˙ywaja˛c terminologii Dawkinsa) „specyficznie ludzkim rodzajem fenotypu rozszerzonego”. Według powyz˙szego podziału Popper odro´z˙nia dwa problemy w refleksji nad nauka˛, o kto´rych pisałem wczes´niej. Pierwszy problem, zwia˛zany z powstawaniem wiedzy, podejmuje epistemologia ewolucjonistyczna. Drugi problem, zwia˛zany z prawdziwos´cia˛ teorii naukowych, z ich rozwojem i wspo´łzawodnictwem, podejmuje epistemologia bez podmiotu poznaja˛cego. To włas´nie epistemologia bez podmiotu poznaja˛cego jest zdaniem Poppera najwaz˙niejsza˛ forma˛ refleksji nad wiedza˛. Wiedza naukowa – czyli wiedza obiektywna – diametralnie ro´z˙ni sie˛ od wiedzy subiektywnej: „Wiedza naukowa nie jest wiedza˛ w sensie zwykłego uz˙ycia słowa „wiem”. Wiedza w tym sensie słowa „wiem” nalez˙y do drugiego s´wiata, do s´wiata podmioto´w, natomiast wiedza naukowa nalez˙y do s´wiata trzeciego, do s´wiata teorii obiektywnych, obiektywnych problemo´w i obiektywnych argumento´w”14.Ta ro´z˙nica przejawia sie˛ takz˙e w nadrze˛dnos´ci wiedzy obiektywnej nad subiektywna˛:„Epistemologia obiektywistyczna, badaja˛ca s´wiat trzeci, rzuca ogromnie duz˙o s´wiatła na drugi s´wiat subiektywnej s´wiadomos´ci, zwłaszcza na subiektywne procesy mys´lowe uczonych”15. Wiedza obiektywna dzie˛ki swojej autonomii wpływa na wiedze˛ subiektywna˛ na zasadzie sprze˛z˙enia zwrotnego: „S´ wiat trzeci jest w znacznej mierze autonomiczny, choc´ stale nan´ oddziałujemy i odczuwamy jego oddziaływanie na nas samych: jest on autonomiczny mimo to, z˙e jest naszym produktem i z˙e sam silnie na nas oddziałuje. Na nas, to znaczy na mieszkan´co´w drugiego i pierwszego s´wiata”16. W momencie powstania obiektywnej hipotezy (przedmiotu s´wiata 3) wpływa ona na nasza˛ wiedze˛ subiektywna˛ zupełnie tak, jak przedmioty s´wiata 1. Dochodzi wie˛c do sprze˛z˙enia zwrotnego mie˛dzy s´wiatem 3 a s´wiatem 1 i s´wiatem 2. Wytwory człowieka (w duz˙o wie˛kszym stopniu niz˙ wytwory zwierza˛t) zdobyły w pewnym momencie centralne znaczenie w jego otoczeniu. W wyniku tej sytuacji człowiek musiał sie˛ do tego otoczenia dostosowac´, a otoczenie zacze˛ło go tym samym kształtowac´. To, z˙e wiedza ludzka zacze˛ła istniec´ w sposo´b obiektywny, oznaczało, iz˙ człowiek mo´gł ja˛ zacza˛c´ badac´, rozszerzac´, krytykowac´, rewidowac´ czy 14 K.R. Popper, Wiedza obiektywna, s. 141. 15 Ibidem, s. 145. 16 Ibidem. Andrzej Szymczyk zmieniac´. Spowodowało to takz˙e pojawienie sie˛ moz˙liwos´ci dokonywania całkowicie niespodziewanych odkryc´ dotycza˛cych przedmioto´w s´wiata 317. Epistemologia bez podmiotu poznaja˛cego jest cze˛sto krytykowana. Krytyka ta, z jednej strony, opiera sie˛ na podwaz˙eniu rzekomej autonomicznos´ci przedmioto´w s´wiata 3. Przedmioty s´wiata 3 nie moga˛ byc´ autonomiczne, poniewaz˙ (jak twierdza˛ niekto´rzy oponenci Poppera) warunkiem ich istnienia jest istnienie materialnego odpowiednika, w kto´rym moga˛ byc´ one zapisane. Krytyka ta nie jest trafiona, bowiem Popper wcale nie pisał, z˙e przedmioty s´wiata 3 maja˛ istniec´ na sposo´b Platon´skich idei, w oderwaniu od materialnej rzeczywistos´ci. Wre˛cz przeciwnie, dopiero materialne wyraz˙enie czy zapisanie wiedzy spowodowac´ moz˙e jej obiektywne, autonomiczne zaistnienie. Cze˛sto tez˙ podawany jest argument, z˙e ksia˛z˙ka lub chociaz˙by teoria naukowa jest nic niewarta bez osoby, kto´ra ja˛ rozumie. Oznacza to, z˙e hipoteza nie moz˙e istniec´ autonomicznie, w oderwaniu od jakiegos´ subiektywnego podmiotu poznaja˛cego. Popper odrzuca taki pogla˛d, twierdza˛c, iz˙ tak jak opuszczone ptasie gniazdo jest pełnowartos´ciowym ptasim gniazdem, tak analogicznie ksia˛z˙ka jest pełnowartos´ciowa˛ ksia˛z˙ka˛, nawet jes´li nikt jej nie czyta. Jedyne uste˛pstwo na korzys´c´ drugiego zarzutu polega na tym, z˙e, zdaniem autora „Logiki odkrycia naukowego”, wspomniana ksia˛z˙ka czy tez˙ hipoteza musi byc´ przynajmniej potencjalnie moz˙liwa do zrozumienia lub odczytania, aby mo´c przynalez˙ec´do s´wiata 318. Natura wiedzy naukowej Wszelka wiedza, według ewolucyjnej koncepcji Poppera, jest historyczna˛ modyfikacja˛ wiedzy uprzednio uzyskanej. „Wszelka wiedza zdobyta, wszelkie procesy uczenia sie˛ polegaja˛ na modyfikacji (a takz˙e na odrzucaniu) pewnych form wiedzy lub dyspozycji, kto´re istniały uprzednio. W ostatniej instancji polega ona na modyfikacji dyspozycji wrodzonych. (...) Wszelki wzrost wiedzy polega na doskonaleniu istnieja˛cej wiedzy, kto´ra˛ zmieniamy w nadziei zbliz˙enia sie˛ ku prawdzie”19. Falsyfikacjonizm Poppera zwro´cił uwage˛ na tymczasowy charakter twierdzen´ naukowych. Ukazał ro´wniez˙, iz˙ tymczasowe twierdzenia nauki sprawdzane sa˛ za pomoca˛ zdan´ o konwencjonalnym charakterze. W perspektywie jego metodologii trudno uznac´ za racjonalna˛ te˛ lub inna˛ teorie˛, poniewaz˙ podstawa uprawomocnienia jest zawsze nierozerwalnie zwia˛zana z dos´wiadczeniem empirycznym, kto´re w znacznym stopniu uwarunkowane jest wczes´niejszymi załoz˙eniami teoretycznymi. Jedyne, co pozostawało pewne i niezmienne, to metoda – krytyczny 17 Por. B. Magee, Popper, przeł. P. Dzilin´ski, Wyd. Pro´szyn´ski i S-ka, Warszawa 1998, s. 66-67. 18 Por., K.R. Popper, Wiedza obiektywna, s. 151. 19 Ibidem,s. 94 Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki racjonalizm. W zwia˛zku z tym moz˙na jedynie mo´wic´ o racjonalnos´ci samego rozwoju nauki, dokonuja˛c zestawienia naste˛puja˛cych po sobie teorii oraz poro´wnuja˛c je pod wzgle˛dem ich „prawdoupodobnienia”. „Prawdoupodobnienie” jest pewna˛ miara˛ „ilos´ci prawdy” zawartej w teorii naukowej. Epistemologia ewolucjonistyczna wyklucza moz˙liwos´c´ istnienia teorii prawdziwej w klasycznym poje˛ciu: „Kogos´, kto powiedziałby, z˙e znalazł teorie˛ prawdziwa˛, Popper wyła˛czyłby z gry naukowej, kto´ra, jak wiadomo, nigdy sie˛ nie kon´czy i ma byc´ permanentna˛rewolta˛przeciwko zastanej wiedzy”20. Autor „Wiedzy obiektywnej” nie mo´gł jednak pogodzic´ sie˛ z brakiem oceny teorii naukowych, kto´ra˛ w tradycyjnej epistemologii było poje˛cie prawdy. Było dla niego oczywiste, z˙e pewne teorie sa˛ lepsze od innych, konkurencyjnych – juz˙ nawet nie tylko ze wzgle˛du na swoje praktyczne zastosowanie. Teorie sa˛ zdaniem Poppera nie tylko instrumentami dostosowania człowieka do rzeczywistos´ci. Przysługuje im opro´cz tego jeszcze jakas´ obiektywna wartos´c´, wartos´c´, kto´ra˛ postanowił nazwac´ włas´nie „prawdoupodobnieniem”. Logiczne poje˛cie „prawdoupodobnienia” ła˛czy dwa inne poje˛cia pierwotnie wprowadzone przez Tarskiego: a) poje˛cie prawdy, b) poje˛cie logicznej zawartos´ci zdania, czyli klasy wszystkich zdan´, kto´re z niego wynikaja˛. Nalez˙y tutaj zaznaczyc´, z˙e Popper popełnił tutaj kilka istotnych błe˛do´w. Po pierwsze, teoria Tarskiego stosowana byc´ miała jedynie do je˛zyko´w formalnych. Po drugie, Popperowska koncepcja podobien´stwa do prawdy wymaga skonstruowania klasy wszystkich logicznych konsekwencji teorii. Naste˛pnie, na podstawie wiedzy towarzysza˛cej, nalez˙y wyodre˛bnic´ z niej podklasy wszystkich konsekwencji prawdziwych i fałszywych. Jak słusznie zauwaz˙ył Kuhn: „zabieg ten jest niezbe˛dny, jes´li kryterium podobien´stwa do prawdy stanowic´ ma metode˛ wyboru teorii. Jednakz˙e z˙aden z tych warunko´w nie moz˙e byc´ spełniony, jes´li teoria nie jest w pełni wyartykułowana logicznie i jes´li terminy, za kto´rych pos´rednictwem dotyczy ona przyrody, nie sa˛ na tyle zdefiniowane, z˙eby moz˙na było w kaz˙dym przypadku orzec, czy stosuja˛ sie˛ do danej sytuacji. W praktyce zas´z˙adna teoria naukowa nie spełnia takich rygorystycznych warunko´w, a wielu autoro´w wykazywało, z˙e teoria, kto´ra by je spełniła, przestałaby byc´uz˙ytecznym narze˛dziem badan´”21. Słabos´ci tej cze˛s´ci teorii Poppera widac´ takz˙e w twierdzeniu, z˙e „prawdoupodobnienie” jakiegos´ zdania ma byc´ czyms´„co wzrasta, gdy wzrasta jego zawartos´c´ prawdziwa, i zmniejsza sie˛, gdy wzrasta jego zawartos´c´ fałszywa”22. Jakie jest bowiem kryterium, wg kto´rego zawartos´c´ zdania moz˙e byc´ uznana za prawdziwa˛? Nalez˙y zatem zadac´ sobie pytanie, czy Popper nie wprowadza poje˛cia prawdy tylnymi drzwiami? 20 A. Chmielewski, op. cit., s. 175. 21 T.S. Kuhn, Dwa bieguny. Tradycja i nowatorstwo w badaniach naukowych, przeł. S. Amsterdamski, Pan´stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985, s. 394. 22 K.R. Popper, Wiedza obiektywna, s. 65. Andrzej Szymczyk Rozwo´j wiedzy jest przechodzeniem od starych do nowych problemo´w droga˛ hipotez i obalen´. Kaz˙da nowa hipoteza jest zazwyczaj odpowiedzia˛ na problem, kto´ry pojawił sie˛ podczas sprawdzania hipotezy wczes´niejszej. W wielkim uproszczeniu moz˙na to przedstawic´ za pomoca˛ schematu: P1 > PT > EB > P2, gdzie: P1 to problem wyjs´ciowy, PT to pro´bna teoria, EB jest eliminacja˛ błe˛do´w polegaja˛ca˛ na krytycznej dyskusji i testach eksperymentalnych zas´P2 to problem, kto´ry pojawia sie˛ w wyniku tej procedury. Poprzez eliminacje˛ błe˛do´w nasza pro´bna hipoteza moz˙e zostac´ podwaz˙ona lub moz˙e wykazac´ swoje „chwilowe dostosowanie”23. Bez wzgle˛du na rezultat tej pro´by falsyfikacji jej efektem jest zazwyczaj pojawienie sie˛ kolejnych problemo´w, kto´re winny byc´ rozwia˛zywane w analogiczny sposo´b, jak zostało to przedstawione powyz˙ej. Proces ten, jak widac´, nie ma kon´ca. Oznacza to, z˙e uczciwe dociekania naukowe nigdy nie moga˛ zatrzymac´ sie˛ na jakims´ etapie z poczuciem osia˛gnie˛cia mety. Juz˙ sam fakt powstania nowych teorii tworzy nam tyle problemo´w, z˙e paradoksalnie rozwojowi naszej wiedzy musi z koniecznos´ci towarzyszyc´ wzrost liczby problemo´w, kto´re dopiero czekaja˛ na rozwia˛zanie. Nauka ma zatem sens jedynie wtedy, kiedy teorie naukowe sa˛ bez przerwy poddawane pro´bie falsyfikacji i kiedy jedne z tych teorii sa˛ lepsze od drugich. Oczywis´cie mamy tutaj do czynienia z nawia˛zaniem do Darwinowskiej teorii doboru naturalnego, o kto´rej Popper pisze: „Organizmy z˙ywe moga˛przetrwac´ tylko wo´wczas, gdy wytwarzaja˛ mutacje i gdy niekto´re z nich okazuja˛ sie˛ dobrze dostosowane do zachodza˛cych zmian oraz gdy pocia˛gaja˛ za soba˛ dalsza˛ zdolnos´c´ do kolejnych adaptacji. Dzie˛ki temu stwierdzamy, z˙e trwaja˛ce przy z˙yciu organizmy w zmiennym s´wiecie sa˛ całkiem niez´le przystosowane do swego s´rodowiska. Jez˙eli proces przystosowania trwa juz˙ od dłuz˙szego czasu, wo´wczas wydaje sie˛ nam, z˙e szybkos´c´, doskonałos´c´ i złoz˙onos´c´ adaptacji graniczy niekiedy z cudem. Jednak metoda pro´b i eliminacji błe˛do´w, na kto´rej sie˛ to wszystko opiera, nie jest metoda˛ empiryczna˛, ale nalez˙y do logiki sytuacji”24. Te cia˛głe pro´by falsyfikacji teorii naukowych nie oznaczaja˛ bynajmniej nieprawomocnos´ci wiedzy przeszłej. To samo dotyczy s´wiata zwierza˛t: „Wiemy ro´wniez˙, z˙e wie˛kszos´c´ najlepiej dostosowanych zwierza˛t znikła z powierzchni Ziemi i z˙e miniony sukces wcale nie gwarantuje powodzenia w przyszłos´ci (...). Mo´wie˛ o tym, aby podkres´lic´, z˙e dawny biologiczny sukces wcale nie zapewnia sukcesu w przyszłym biologicznym przetrwaniu. Tak wie˛c w oczach biologa fakt, z˙e teorie odniosły sukces w przeszłos´ci, nie stanowi bynajmniej z˙adnej gwarancji sukcesu w przyszłos´ci”25. Krytyka indukcjonizmu, 23 Por., ibidem, s. 154. 24 Ibidem,s. 92 25 Ibidem, s. 91. Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki kto´rej Popper dokonał, jednoznacznie wskazuje, iz˙ nawet wielokrotne oparcie sie˛ pro´bom falsyfikacji nie oznacza, z˙e w przyszłos´ci teoria ta nie okaz˙e sie˛ fałszywa. Jednak wcale nie nalez˙y jednoznacznie i definitywnie odrzucac´ teorii obalonej w przeszłos´ci. Moz˙na ja˛ zachowac´ jako uz˙yteczna˛ is´miało z niej korzystac´ (np. fizyka newtonowska), pamie˛taja˛c jednak, z˙e konsekwencja˛ falsyfikacji teorii naukowej musi byc´ ograniczenie zakresu jej stosowalnos´ci. W tym sensie falsyfikacja moz˙e byc´ zatem nie tylko jednoznacznym odrzuceniem teorii naukowej, ale ro´wniez˙ jej doprecyzowaniem polegaja˛cym na wyznaczeniu zakresu jej stosowalnos´ci. Jeszcze raz o ewolucji Koncepcja doboru naturalnego jest sednem Darwinowskiej teorii ewolucji. Dobo´r naturalny, czyli (w rozumieniu Darwina) zro´z˙nicowany sukces rozrodczy, jest warunkiem koniecznym zaistnienia proceso´w ewolucyjnych, bo tylko dzie˛ki niemu moz˙liwe jest dostosowanie oraz pojawianie sie˛ nowych, dota˛d nieznanych form. Dobo´r ten wymaga ze swej strony czterech istotnych, jes´li nie powiedziec´ koniecznych warunko´w, kto´re zwie˛z´le przedstawił Robert Foley w ksia˛z˙ce „Zanim człowiek stał sie˛ człowiekiem”26. Przypatrzmy sie˛ zatem dokładniej, jak warunki te maja˛ sie˛ do tego, co Popper twierdzi o rozwoju naszej wiedzy. Po pierwsze, warunkiem moz˙liwos´ci zachodzenia doboru naturalnego jest naste˛pstwo pokolen´. Musi zatem istniec´ pewna „cia˛głos´c´ populacyjna”, aby procesy ewolucyjne nie musiały sie˛ cia˛gle zaczynac´ od nowa. Warunek ten wydaje sie˛ byc´ spełniony, poniewaz˙ Popper pisze: „Rozwo´j wszelkiej wiedzy polega na modyfikacji wiedzy poprzednio istnieja˛cej – albo na jej zmianie, albo na odrzuceniu duz˙ego jej fragmentu. Wiedza nigdy nie rozpoczyna sie˛ od zera: zawsze bierze za wyjs´cie pewne ogo´lne tło wiedzy (wiedzy, kto´ra w danym momencie brana jest za pewna˛) wraz z jej trudnos´ciami i problemami”27. Inaczej mo´wia˛c, nowe teorie nie powstaja˛ nigdy od zera w oderwaniu od tradycji naukowej. Tradycja naukowa i ogo´lne tło wiedzy gwarantuja˛ to, co moz˙na nazwac´ „cia˛głos´cia˛ populacyjna˛”. W popperowskim s´wiecie 3 moz˙na bardzo łatwo wskazac´, z˙e pewne teorie naukowe sa˛ niejako „koniecznym naste˛pstwem” teorii wczes´niejszych. Inaczej mo´wia˛c, wskazac´ moz˙ na, z˙e nalez˙a˛ one do jednej „linii rozwojowej”. Drugim warunkiem jest mechanizm dziedziczenia. Wia˛z˙e sie˛ on s´cis´le z tym co powyz˙ej okres´lone zostało jako „cia˛głos´c´ populacyjna”. Tak jak osobniki lepiej dostosowane sa˛ w stanie wydac´na s´wiat wie˛ksza˛ liczbe˛ potomstwa, tak teorie bardziej „prawdoupodobnione” maja˛ wie˛ksza˛ szanse˛ rozwoju, poniewaz˙ przycia˛ga 26 Por., R. Foley, op. cit., s. 44-47. 27 K.R. Popper, Wiedza obiektywna, s. 93. Andrzej Szymczyk ja˛dosiebieuczonychpragna˛cychuczestniczyc´ wrozwijaja˛cejsie˛dziedziniebadan´. W wyniku tego mechanizmu teorie bardziej „prawdoupodobnione” rozprzestrzeniaja˛ sie˛ szybciej i maja˛ wie˛kszy wpływ na s´wiat 2, czyli na nasze subiektywne postrzeganie rzeczywistos´ci. Te bardziej „prawdoupodobnione” teorie naukowe maja˛ w kon´cu wpływ na s´wiat 1, co przejawia sie˛ chociaz˙by w poste˛pie technologicznym. Poste˛p technologiczny dostarcza z kolei s´rodko´w finansowych na dalsze prace nad teoria˛, dzie˛ki kto´rej zachodzi. Jak widac´, ponownie mamy tu do czynienia z procesem analogicznym do wyste˛puja˛cego w ewolucji biologicznej sprze˛z˙enia zwrotnego. Cze˛sto mo´wi sie˛,z˙e jakas´ teoria jest „płodna”. Oznacza to, iz˙ dzie˛ki niej pojawia sie˛ wiele nowych ciekawych problemo´w, a w konsekwencji nowych teorii. Te nowe teorie, przynajmniej w swych załoz˙eniach, nawia˛zuja˛ do naszej wyjs´ciowej „płodnej” teorii. W takim sensie mechanizm dziedziczenia wyste˛puje ro´wniez˙ na gruncie Popperowskiej filozofii nauki. Zmiennos´c´ jest kolejnym warunkiem umoz˙liwiaja˛cym dobo´r naturalny. Zmiennos´c´ oraz dziedziczenie jest moz˙liwe dzie˛ki autonomii obiekto´w s´wiata 3 i dzie˛ki ich je˛zykowej notyfikacji: „Rozwo´j wiedzy miał miejsce na długo przed krytyka˛; była to wiedza ucieles´niona w kodzie genetycznym. Je˛zyk pozwala tworzyc´ i zmieniac ´ mity objas´niaja˛ce s´wiat, a sprzyja temu dodatkowo je˛zyk pisany. Ale tylko nauka zaste˛puje eliminacje˛ błe˛do´w w drodze gwałtownej walki o byt za pomoca˛ racjonalnej krytyki bez przemocy. Tylko nauka pozwala zaste˛powac´ zabijanie (s´wiat 1) i zastraszanie (s´wiat 2) przez ponadosobowe argumenty s´wiata 3”28. Zmiennos´c´ ta nie jest zatem całkowitym odrzuceniem tradycji, a jedynie jej stopniowa˛ modyfikacja˛. Załoz˙enie o odmiennos´ci zakłada, z˙e, obok cech dziedzicznych po teoriach wczes´niejszych, nowa teoria ma ro´wniez˙ cechy powoduja˛ce jej okres´lona˛, mniej lub dalej ida˛ca˛ odmiennos´c´ i indywidualnos´c´. Odmiennos´c´ ta, w przypadku zwierza˛t, powstaje na skutek przypadkowej mutacji oraz dzie˛ki rozmnaz˙aniu płciowemu.Dotychprzypadkowych mutacji ipomysło´w,kto´re wydaja˛sie˛ niemiec´ swojego wczes´niejszego z´ro´dła, dochodzi ro´wniez˙w s´wiecie 3. Czasem, jak pisze Chmielewski, „powstaja˛ca teoria naukowa jest szcze˛s´liwym pomysłem, idea˛ przybyła ˛nie wiadomo ska˛d, kto´ra moz˙e byc´ zaro´wno płodem umysłu metafizycznego czy mistycznego, jak i s´cisłego umysłu matematycznego lub wyobraz´ni poety. (...) Takie zmiany w charakterze poszczego´lnych egzemplarzy danego gatunku sa˛spowodowane wielorakimi, przypadkowymi oddziaływaniami s´rodowiska, praktycznie trudnymi do identyfikacji”29. Ostatnim warunkiem zachodzenia proceso´w ewolucyjnych jest ograniczona ilos´c´do´br, czego konsekwencja˛ jest konkurencja. Warunek ten jest najbardziej problematyczny spos´ro´d wszystkich czterech. Wydaje sie˛ jednak, z˙e, zgodnie z zamysłem Poppera, dobrem, o kto´re moga˛ konkurowac´ obiektywne teorie 28 Ibidem, s. 110. 29 A. Chmielewski, op. cit., s. 54, 113. Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki naukowe, jest uznanie ich za prawde˛,a,mo´wia˛cs´cis´lej, przypisanie im wie˛kszego „prawdoupodobnienia”. Wie˛ksze „prawdoupodobnienie” daje teorii naukowej ogromna˛ przewage˛ nad teoriami konkurencyjnymi, poniewaz˙, z jednej strony, przyczynia sie˛ do owocnos´ci badan´ naukowych, a w konsekwencji dalszego „ulepszania” tej teorii. Z drugiej strony wie˛ksze „prawdoupodobnienie” teorii przycia˛ga do niej rzesze uczonych, kto´rzy moga˛ poprzez rzetelna˛ krytyke˛ przyczyniac´ sie˛ do dalszego rozwoju wiedzy. Dobrem dla teorii naukowej moz˙e byc´ wie˛cro´wniez˙ zdobycie zainteresowania jak najszerszej grupy uczonych. Moz˙liwe jest to tylko wtedy, gdy taka teoria poszerza moz˙liwos´ci ludzkiego poznania i gdy stawia wiele nowych, atrakcyjnych dla uczonego pytan´. Inaczej mo´wia˛c, teoria naukowa jest atrakcyjna wtedy, jak twierdzi zreszta˛ ro´wniez˙ Kuhn, gdy stawia przed uczonymi koniecznos´c´ rozwia˛zania wielu nowych łamigło´wek. Czy moz˙na zatem stwierdzic´, z˙e teorie naukowe rozwijaja˛ sie˛ w analogiczny sposo´b jak gatunki biologiczne. Byc´ moz˙e jest to zbyt daleko ida˛ce poro´wnanie. Niekto´rzy zapewne uznaja˛ je za symplifikacje˛ skomplikowanych proceso´w kształtuja˛cych rozwo´j naszej wiedzy. Inni powiedza˛,z˙e analogia ta jest moz˙e i ciekawa, ale nijak sie˛ ma do historii rozwoju nauki. Zgadzam sie˛,z˙e nie wszystko w nauce da sie˛ wyjas´nic´ z perspektywy ewolucjonistycznej. Jednak analogie ewolucji s´wiata zwierza˛ti s´wiata teorii naukowych wydaja˛ sie˛ tak znaczne, z˙e zagadnieniu temu nalez˙ałoby pos´wie˛cic´ nieco wie˛cej czasu i uwagi. Moz˙na byc´ jedynie pewnym, z˙e jez˙eli powaz˙nie traktuje sie˛ nauke˛ (w tym teorie˛ ewolucji), to uprawianie refleksji dotycza˛cej poznania ludzkiego, kto´re pomija wszystko to, co wnosi do naszej wiedzy wspo´łczesna teoria ewolucji, jest (najłagodniej mo´wia˛c) wielkim zaniedbaniem. Darwinizm w Popperowskiej filozofii nauki Streszczenie W artykule staram sie˛ wskazac´, w jaki sposo´b elementy darwinowskiej teorii ewolucji zostały wykorzystane przez Poppera w jego analizie dotycza˛cej powstawania, rozwoju i upadku teorii naukowych. Omawiam takz˙e podział wiedzy na obiektywna˛ i subiektywna˛ oraz zwia˛zek tego rozro´z˙nienia z Popperowska˛ koncepcja˛ „trzech s´wiato´w”. Na koniec sprawdzam, czy w rozwoju teorii naukowych widoczne sa˛ niezbe˛dne warunki zachodzenia proceso´w ewolucyjnych. Słowa kluczowe: ewolucjonizm, falsyfikacjonizm, indukcjonizm, racjonalizm krytyczny, teorie naukowe, wiedza. Andrzej Szymczyk Darwinism in Popper’s Philosophy of Science Abstract In this paper I aim at showing how the elements of Darwin’s theory of evolution were used by Popper in his analysis relating the formations, the development and the fall of scientific theories. I also investigate the division of knowledge into objective and subjective, as well as the connection between this distinction and Popper’s conception of “three worlds”. In conclusion I check whether the expanding scientific theories hold traces of visible necessary conditions for the evolutionary processes to develop. Key words: epistemology, falsificationism, inductionism, knowledge, natural selection, scientific theories. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Joanna Afeltowicz Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja nad statusem i kondycja˛ bioetyki praktycznej Wste˛p: Metabioetyka a metaetyka Tradycyjnie rozumiana metaetyka oznacza pogłe˛biona˛ refleksje˛ nad je˛zykiem i metodologia˛ etyki. W jej ramach poddaje sie˛ analizie mie˛dzy innymi strukture˛ wyraz˙en´ normatywnych, ich spo´jnos´c´ oraz status logiczny. Celem poznawczym tego artykułu jest pogłe˛biona refleksja nad jedna˛z etyk szczego´łowych – bioetyka˛. Proponowana przeze mnie metabioetyka odbiega jednak od tradycyjnie rozumianej analizy metaetycznej, gdyz˙ nie skupia sie˛ wyła˛cznie na je˛zyku. Analizowanej przeze mnie dyscypliny filozoficznej nie traktuje˛ jako systemu sa˛do´w etycznych, rozumowan´, wnioskowan´ czy twierdzen´. Bioetyke˛ konceptualizuje˛ jako pewna˛ forme˛ dyskursu i praktyk społecznych, kłada˛c szczego´lny nacisk na jej osadzenie w konteks´cie politycznym, kulturowym i społecznym. Chodzi tu o bioetyke˛ rozumiana˛ jako etyczna refleksja nad poste˛pem naukowo-technologicznym o praktycznych konsekwencjach legislacyjno-politycznych; bioetyke˛, kto´ra tym samym wspo´łtworzy rzeczywistos´c´ społeczna˛ oraz „profil” aksjologiczny naszej kultury. Tym samym włas´nie ta funduja˛ca bioetyka i jej załoz˙enia, mechanizmy działania, metody wypracowywania rozstrzygnie˛c´ czy wreszcie priorytety i cele strategiczne wydaja˛ sie˛ godne krytycznej analizy metafilozoficznej. Gło´wnym celem, jaki stawia przed soba˛ niniejszy artykuł, jest wykazanie, iz˙ tak rozumiana refleksja bioetyczna ma pewien charakterystyczny rys. Chodzi tu mianowicie o to, z˙e została ona opanowana przez kategorie, metafory, sposoby konceptualizacji i argumentacji włas´ciwe przyrodoznawstwu, a w szczego´lnos´ci naukom biomedycznym. Proces takiego zawłaszczenia bioetyki przez medycyne˛ nosi miano medykalizacji. W tym miejscu nalez˙y zaznaczyc´, z˙e nie be˛de˛ w pracy zajmowac´ sie˛ bioetyka˛ w jej szerszym zakresie dotycza˛cym szeroko poje˛tej problematyki ekologicznej. Nie chodzi tu ro´wniez˙ wyła˛cznie o bioetyke˛ stanowia˛ca˛ teoretyczna˛ czy akademicka˛ refleksje˛, lecz przede wszystkim o bioetyke˛ praktyczna˛, maja˛ca˛ przełoz˙enie na Joanna Afeltowicz rozstrzygnie˛cia prawno-polityczne i oddziałuja˛ca˛ tym samym na społeczne czy kulturowe postawy, zachowania czy praktyki. Zanim jednak przejdziemy do analizy bioetyki, nalez˙y przybliz˙yc´ sama˛ kategorie˛ medykalizacji, do kto´rej be˛ odwoływacsie˛ w dalszej cze˛s ˛de´ ´ci wywodu. Zmedykalizowana kultura, biowładza i subpolityka medycyny Dla wielu filozofo´w i socjologo´w medycyna stanowi jedna˛ z najbardziej wpływowych działalnos´ci człowieka ostatnich wieko´w. Kategorie, metafory, dyskurs, ale i system wartos´ci, ontologia czy koncepcja człowieka włas´ciwe medycynie przenikaja˛ do kultury determinuja˛c jej postac´, steruja˛ naszym z˙yciem oraz relacjami z innymi ludz´mi. Według Kazimierza Szewczyka „jednym z najwaz˙niejszych wyro´z˙niko´w cywilizacji Zachodu kon´ca XX stulecia jest oddanie medycynie wszystkich bez mała przejawo´w człowieczej egzystencji, od narodzin po s´mierc´. Proces o´w nazywa sie˛ niezbyt ładnie po polsku „medykalizacja˛” i dotyczy sfery biologicznej, społecznej i duchowej naszego istnienia”1. Z kolei Andrzej Zybertowicz wskazuje na istotnos´c´ tego procesu dla kształtu praktyk i relacji społecznych, nazywaja˛c medykalizacje˛ „wspo´łkonstruowaniem rzeczywistos´ci społecznej”2. W nowoczesnej kulturze medycyna stała sie˛ arbitrem rozstrzygaja˛cym podstawowe dylematy dotycza˛ce z˙ycia, a w szczego´lnos´ci jego stano´w granicznych; mo´wi nam, jak powinnis´my z˙yc´, jak chorowac´ i jak umierac´, niejednokrotnie udzielaja˛c takz˙e odpowiedzi na pytania o to, kim jestes´my i doka˛d zmierzamy. Moz˙na powiedziec´, z˙e jestes´my pod nadzorem fachowco´w-medyko´w od momentu pocze˛cia. Kontrola ta sie˛ga jednak znacznie głe˛biej, dotyczy juz˙ sfery planowania naszego pocze˛cia, bowiem obok diagnostyki prenatalnej medycyna oferuje nam wcia˛z˙ powie˛kszaja˛cy sie˛ asortyment metod i technologii preimplantacyjnych. Jednoczes´nie medycyna i jej personel sa˛ aktorami biora˛cymi udział w wielu procesach politycznych, a nawet gospodarczych. Posługuja˛c sie˛ je˛zykiem niemieckiego socjologa Ulricha Becka, moz˙na powiedziec´, z˙e rzeczywistos´c´ ukształtowana i napie˛tnowana przez medycyne˛ staje sie˛ warunkiem działania i mys´lenia w coraz wie˛kszej liczbie obszaro´w aktywnos´ci człowieka, co oznacza obiektywizacje˛ medycznej perspektywy ujmowania rzeczy, kto´ra systematycznie rozszerza swo´j zasie˛g na wszystkie sfery z˙ycia i bytu człowieka3. 1 K. Szewczyk, Dobro, zło i medycyna. Filozoficzne podstawy bioetyki kulturowej, PWN, Warszawa-Ło´dz´ 2001, s. 7. 2 A. Zybertowicz, Przemoc i poznanie. Studium z nie-klasycznej socjologii wiedzy, UMK, Torun´, 1995, s. 333. 3 Por. U. Beck, Społeczen´stwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesnos´ci, tłum. S. Cies´la, Wydawnictwo SCHOLAR, Warszawa, s. 314. Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... Ten dogłe˛bny wpływ medycyny w aspekcie indywidualnego człowieka i jego egzystencji, kto´ry sprawia, z˙e moz˙emy okres´lic´ nasza˛ kulture˛ mianem zmedykalizowanej, najlepiej chyba oddaje wprowadzona przez Michela Foucaulta kategoria biowładzy4. Francuski filozof okres´lał w ten sposo´b forme˛ władzy, kto´ra polega na okres´laniu przez ro´z˙nego rodzaju dyskursy granic, form i wzoro´w tego, jak mamy sie˛ rodzic´, z˙yc´ czy wreszcie umierac´. Władza w uje˛ciu autora „Archeologii wiedzy” ma charakter bezpodmiotowy, rozproszony i pozbawiony centro´w – jest rozdystrybuowana pomie˛dzy instytucjami i rzeczami, niejednokrotnie ro´wniez˙ „wbudowana” w ludzkie ciała, a gło´wnym jej nos´nikiem jest dyskurs. Jak sugeruje Foucault, gło´wnym czynnikiem dyscyplinuja˛cym sa˛ struktury przyjmowanej przez nas wiedzy. Jest to władza poprzez normalizacje˛, dyskursy narzucaja˛ nam bowiem normy i reguły, kto´rymi powinnys´my sie˛ kierowac´ w naszym z˙yciu. Taka˛ włas´nie władze˛ sprawuje nad nami i naszym z˙yciem medycyna i jej dyskurs. To lekarz, be˛da˛cy rzecznikiem wyz˙szej racjonalnos´ci medycyny, mo´wi nam, czym jestes´my i jak powinnis´my w zwia˛zku z tym poste˛powac´. Definiuje wiele relacji społecznych i głe˛boko ingeruje w tkanke˛ społeczna˛. Nasze z˙ycie jest organizowane przez instytucje medyczne w najdrobniejszych szczego´łach. O ile takie formy biowładzy medycyny sa˛ cze˛sto przes´lepiane, to zdecydowanie jaskrawiej jawi sie˛ wpływ medycyny na ´cona za pos´rednictwem s´w nasza˛ osobowos´, jaki wywiera ´rodkofarmakologicznych. Wspomniec´ro´wniez˙ nalez˙y o wielu technikach przedłuz˙aja˛ cych lub skracaja˛cych z˙ycie – medycyna dysponuje władza˛, dzie˛ki kto´rej moz˙e z jednej strony zadac´ pacjentowi s´mierc´ za sprawa˛ praktyk aborcji i eutanazji, z drugiej zas´ uratowac´mu z˙ycie dzie˛ki operacjom, respiratorom, reanimacji lub inkubatorom. Opro´cz tego niejednokrotnie to włas´nie ona rozstrzyga pojawiaja˛ce sie˛ w ramach jej praktyki dylematy moralne, społeczne i ekonomiczne. Kolejnym, niezwykle waz˙nym aspektem medykalizacji jest ekspansja medycznego obrazu s´wiata, co ro´wniez˙ traktowac´ moz˙na jako przejaw biowładzy. Nie tylko poste˛pujemy tak, jak nakazuje dyskurs medyczny, ale mys´limy o sobie i s´wiecie za pomoca˛ kategorii i metafor przezen´ oferowanych. Medycyna przeje˛ła funkcje˛ instytucji odpowiadaja˛cych na pytania o to, czym jest człowiek. Władza medycyny ma jednak jeszcze inne oblicze. O ile wpływ medycyny na jednostkowa˛ egzystencje˛ daje sie˛ opisac´ za pomoca˛ kategorii biowładzy, o tyle jej niewidoczne oddziaływanie w szerokim społeczno-polityczno-gospodarczym konteks´cie najtrafniej oddaje zaproponowana przez Ulricha Becka kategoria subpolityki5. Subpolityka, to forma władzy i wpływu politycznego, kto´ra nie jest odbierana, traktowana i kontrolowana jak tradycyjnie rozumiana polityka. Przykładem moga˛ byc´ tu eksperci ustalaja˛cy dopuszczalne normy ste˛z˙enia substancji 4 M. Foucault, Historia seksualnos´ci, tłum. B. Banasiak, T. Komendant, K. Matuszewski, wste˛pem opatrzył: T. Komendant, Czytelnik, Warszawa 2000, s. 121. 5 Por. U. Beck, op. cit., s. 279-344. Joanna Afeltowicz szkodliwych w powietrzu, wodzie czy poz˙ywieniu. Z jednej strony odbierani sa˛ jako apolityczni rzecznicy obiektywnego s´wiata, z drugiej zas´ ich stanowiska maja˛ wiele politycznych i gospodarczych konsekwencji. Ogromny wpływ instytucji subpolitycznych moz˙e miec´ miejsce, poniewaz˙ nie sa˛ one definiowane jako uczestnicy procesu politycznego, a tym samym nie dotycza˛ ich ograniczenia tradycyjnych instytucji politycznych. W ten sposo´b docieramy do punktu, w kto´rym mamy do czynienia z przepołowiona˛ demokracja˛6 – nasze społeczen´stwa sa˛ jednie po´łdemokratyczne, gdyz˙ procedury demokratycznej kontroli dotycza˛ wyła˛ cznie tego, co zaliczane jest do pola kultury. Rzecznicy „natury” traktowani sa˛ jako neutralni społecznie lub niewinni politycznie. W takich warunkach dochodzi do, jak ja˛ okres´la Beck, „rewolucji pod płaszczykiem normalnos´ci” i do niezwykle niebezpiecznego dla samych zainteresowanych spychania potencjału zmian społecznych tak zdefiniowanej nauki do „nieoczekiwanych skutko´w ubocznych”7. Ekstremalnym przykładem działalnos´ci subpolitycznej jest według Becka włas´nie subpolityka medycyny8. Autor „Społeczen´stwa ryzyka” pisze, iz˙ medycyna dokonuje „społecznej i kulturowej rewolucji realizowanej w tajemnicy”, gdyz˙ poste˛p medyczny, z racji swej struktury, powoduje sytuacje, w kto´rych zmienianie społecznych warunko´w z˙ycia odbywa sie˛ bez aprobaty społeczen´stwa. Dzie˛ki temu biomedycyna moz˙e swobodnie i dogłe˛bnie przekształcac´ relacje społeczne, instytucje polityczne, jak i nas samych. Z kolei sami zainteresowani moga˛ dochodzic´ swoich praw, co do konsekwencji, celo´w i zagroz˙en´ owej rewolucji zawsze dopiero po fakcie. Ta „polityka fakto´w dokonanych”, to odpowiedz´ medycyny na krytyke˛ i pytania opinii publicznej dotycza˛ce granic jej wolnos´ci. W efekcie zyskuje ona pełna˛ autonomie˛ we wprowadzaniu i zastosowaniu swoich innowacji. Okazuje sie˛, iz˙ to, co moz˙liwe jest w medycynie, byłoby skandalem w obszarze oficjalnej polityki. Demokratycznie legitymizowana polityka dysponuje jedynie pos´rednimi s´rodkami władzy, podczas gdy charakterystyczna˛ cecha˛ poste˛pu medycyny jest bezpos´rednios´c´. Praktyka medyczna dysponuje zatem władza˛ absolutna˛: wykonawcza˛ i ustawodawcza˛. Medykalizacja bioetyki Bioetyka powstała pierwotnie jako pro´ba kontroli poste˛pu naukowo-technicznego. Jednak, jak be˛de˛ sie˛ starała przekonac´ Czytelnika, medycynie udało sie˛ skutecznie zagarna˛c´ ten obszar refleksji, co pozwoliło zachowac´ jej pełnie˛ władzy nad własnym funkcjonowaniem i rozwojem. Ten proces zawłaszczenia bioetyki 6 Ibidem. 7 Ibidem 8 Zob. ibidem, s. 304-315. Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... przez dyskurs i racjonalnos´c´ biomedycyny okres´lac´be˛de˛ mianem medykalizacji bioetyki. Narze˛dziem, do kto´rego odwołam sie˛ w dalszej analizie, be˛dzie opracowana przez Michela Foucaulta metodologia studio´w nad dyskursem sformułowana w „Porza˛dku dyskursu”9. Porza˛dek dyskursu i procedury wykluczenia W niniejszej analizie chodzi gło´wnie o medykalizacje˛ bioetyki rozumianej jako pewien dyskurs oraz jego instytucjonalne i społeczne ramy. Takie podejs´cie wspo´łgra z obrana˛ przeze mnie metodologia˛, bowiem francuski filozof w swoich analizach nie mo´wił nigdy wyła˛cznie o dyskursach, ale raczej o splocie wypowiedzi, praktyk społecznych, instytucji, władzy, jak ro´wniez˙ rzeczy i ciał ludzkich. Według Foucaulta kaz˙dy wytwarzany w społeczen´stwie dyskurs jest kontrolowany, selekcjonowany, organizowany i poddawany redystrybucji przez pewne procedury, kto´rych zadaniem jest, najogo´lniej, zachowanie jego spo´jnos´ci. Francuski filozof w swojej pracy „Porza˛dek dyskursu” pisze o procedurach wykluczenia. Funkcjonuja˛one nagranicy dyskurso´w,okres´laja˛, cojest jeszcze danym dyskursem,aco juz˙ nim nie jest, wypieraja˛c niepoz˙a˛dane tres´ci, problemy, poje˛cia i wypowiadaja˛ cych je aktoro´w poza jego obre˛b. Pierwsza˛ z omawianych w „Porza˛dku dyskursu” procedur wykluczenia jest zakaz. Przejawia sie˛ on w tabu przedmiotowym – nie wszystko moz˙na mo´wic´ w obre˛bie danego dyskursu; rytuale okolicznos´ciowym – nie moz˙na mo´wic´ o wszystkim w kaz˙dej sytuacji, uprzywilejowaniu lub wyła˛cznym prawie podmiotu mo´wia˛cego. Zakazowi, a przez to wykluczeniu podlegaja˛ takz˙e pewne techniki argumentacji, chwyty retoryczne, jak ro´wniez˙ tematyka i problemy. Oczywis´cie z danego dyskursu wypierane moga˛ byc´ro´wniez˙ osoby, grupy, a nawet całe kategorie społeczne. Kolejna procedura wykluczenia, to opozycja rozumu i szalen´stwa. W tym przypadku chodzi o linie˛ demarkacyjna˛ oddzielaja˛ca˛ to,cowaz˙ne i racjonalne, od tego, co nieistotne i racjonalnos´ci pobawione. Taka˛ klasyczna˛ gra˛ na opozycji rozumu i szalen´stwa sa˛ pro´by sformułowania kryterium demarkacji nauki, kto´re mo´wiłoby, co jest nauka˛ i zalicza sie˛ do jej uprzywilejowanego dyskursu reprezentuja˛cego wyz˙sza˛ racjonalnos´c´, a co juz˙ do niej nie nalez˙y i stanowi pseudonauke˛,przesa˛d lub ideologie˛, czyli to wszystko, co w kultywuja˛cej naukowos´c´kulturze jawi sie˛ w zestawieniu z mowa˛ naukowca, jak szalen´stwo i przejaw irracjonalnos´ci10. 9 M. Foucault, Porza˛dek dyskursu, tłum. M. Kozłowski, Wydawnictwo Słowo. Obraz. Terytoria, Gdan´sk 2002. 10 Ibidem, s. 8-9. Joanna Afeltowicz Trzecia˛ procedura˛ wykluczenia jest opozycja prawdy i fałszu, o kto´rej Foucault pisze w naste˛puja˛cy sposo´b: „jes´li spojrzymy nan´ z perspektywy zdania wewna˛trz dyskursu, podział mie˛dzy prawda˛ a fałszem nie jest arbitralny ani zmienny, nie jest instytucjonalny ani oparty na przemocy. Jes´li jednak umies´cimy sie˛na innym poziomie i zadamy sobie pytanie o to, jaka˛była i jaka˛wcia˛z˙ pozostaje w obre˛bie naszych dyskurso´w owa wola prawdy w cia˛gu wieko´w naszej historii, a takz˙e o to, na czym polega w bardzo ogo´lnej formie, typ podziału, kto´ry wyznacza nasza˛ wole˛ wiedzy, to moz˙e sie˛ zdarzyc´, z˙e ukaz˙e sie˛ nam cos´ w rodzaju systemu wykluczenia (systemu historycznego, zmiennego, opartego na instytucjonalnym przymusie)”11. Juz˙ od czaso´w staroz˙ytnej Grecji powoływanie sie˛ na Prawde˛ stanowiło podstawowy chwyt retoryczny maja˛cy wyprzec´ lub zdyskredytowac´ pewne formy wypowiedzi. Kaz˙dy dominuja˛cy dyskurs twierdził, z˙e Prawda jest „po jego stronie”, odmawiaja˛c rzecz jasna tego samego przeciwnikom. Wykluczenie opierało sie˛ włas´nie na przylepieniu łatki „fałszywego dyskursu”, „kłamstwa” lub „fałszywej s´wiadomos´ci”. Nie oznacza to jednak, z˙e poszczego´lne systemy dyskursywne docierały do tradycyjnie rozumianej obiektywnej prawdy – to, co jest prawda˛, było, według Foucaulta, historycznie zmienne i skorelowane z kolejno naste˛puja˛cymi po sobie rodzajami dyskurso´w. Jest to o tyle zasadne, z˙e w koncepcji Foucaulta nie ma miejsca na obiektywna˛prawde˛ – „prawdziwos´c´” jest definiowana i potwierdzana przez cały zespo´ł praktyk i instytucji12. Francuski filozof wskazuje tu na fakt, iz˙ „obiektywna prawda”, kto´ra staje sie˛ niekwestionowanym elementem władzy dyscyplinuja˛cej wytwarzanie i prowadzenie dyskursu, jest kształtowana i stabilizowana w ramach kompleksowych systemo´w nieustannie potwierdzaja˛cych i utrwalaja˛cych pewne ustalenia. Te z kolei tworza˛ z czasem hermetyczny i zaimpregnowany na krytyke˛ porza˛dek danej narracji. Ta silna kontrola, jakiej podlega tworzenie dyskursu, wskazuje na jego powia˛zanie z poz˙a˛daniem i władza˛. Dyskurs nie tylko ukrywa lub ujawnia poz˙a˛danie, ale i sam stanowi jego przedmiot, jest z´ro´dłem ogromnej władzy. Foucault twierdzi, z˙e „historia nieustannie dowodzi, z˙e dyskurs jest nie tylko czyms´, co tłumaczy walki i systemy panowania, lecz ro´wniez˙ tym, dla czego i poprzez co walczymy”13. Rozwijaja˛csłowa filozofa moz˙na powiedziec´, z˙e z´ro´ dłem władzy jest opanowanie dyskursu, kontrolowanie jego kształtu i ram za pomoca˛ wymienionych procedur, a taki kontrolowany dyskurs stanowi doskonałe narze˛dzie osia˛gania pewnych celo´w. Odnosi nas to ponownie do splotu wiedzywładzy, w kto´rym systemywiedzyinarze˛dzia panowania wzmacniaja˛ sie˛ i uzupełniaja˛ nawzajem: kontrola dyskursu daje władze˛,kto´ ra pozwala sprawniej formowac´ dyskurs. 11 Ibidem, s. 11. 12 Por. ibidem, s. 13. 13 Ibidem,s. 8. Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... Na koniec nalez˙y poczynic´ uwage˛, kto´ra pozwoli unikna˛c´ nieporozumien´ interpretacyjnych. Organizowanie dyskurso´w, wykluczanie ro´z˙nych tres´ci lub podmioto´w, pomimo z˙e jest realizowane poprzez wypowiedzi jednostek lub reprezentanto´w grup, nie jest procesem s´wiadomym. Foucault nie twierdzi, z˙e za formowaniem dyskurso´w stoi jakas´ grupa s´wiadomie dysponuja˛ca władza˛i realizuja˛caw tensposo´bswo´jinteres. Według niego dyskursyrza˛dza˛samesoba˛i stanowia˛ władze˛ bez okres´lonego podmiotu. Jest to niezwykle waz˙ne, gdyz˙ proces medykalizacji bioetyki, kto´ry be˛de˛ omawiała poniz˙ej, dotyczy bioetyki rozumianej jako dyskurs, nie zas´ samych bioetyko´w, co oznacza, z˙e to ramy, w kto´rych funkcjonuja˛, sa˛ zmedykalizowane, nie zas´ oni sami. Gdy pisze˛ o procesie medykalizacji bioetyki, nie twierdze˛,z˙e bioetycy sa˛ we władaniu jakiejs´ formy ideologii, nie chce˛ ro´wniez˙ powiedziec´, z˙e realizuja˛ oni interesy, np. koncerno´w farmaceutycznych, chodzi mi tu jedynie o to, z˙e funkcjonuja˛ w dyskursie uformowanym przez racjonalnos´c´, koncepcje i kategorie medyczne, co oznacza podporza˛dkowanie sie˛ rza˛dza˛cym nim zasadom, pod groz´ba˛ zmarginalizowania ba˛dz´ nawet wyrzucenia poza granice „oficjalnego” dyskursu. Procedury wykluczenia strzega˛ce zmedykalizowanego dyskursu bioetyki Zacznijmy od wskazania, iz˙bioetyka, jak kaz˙dy inny dyskurs, podlega procedurom reglamentacji i porza˛dkowania, w wyniku kto´ rych nie wszystko, nie zawsze i nie wsze˛dzie moz˙e zostac´ powiedziane. Pewne tematy nie sa˛ wjej ramach poruszane, nie dlatego, z˙e sa˛ bezzasadne merytorycznie, nielogiczne, czy niepoprawne metodologicznie, lecz dlatego, z˙e nie pozwalaja˛ na to reguły dyskursu. Bioetyka praktyczna jest zdominowana przez kategorie, metafory iperspektywe˛ medyczna˛.Moz˙na powiedziec´wre˛cz, z˙e funkcjonuje w ramach s´cis´le przez medycyne˛ wyznaczonych i skrupulatnie przez nia˛ kontrolowanych. O ile w dysputach akademickich obecny jest głe˛boki filozoficzny je˛zyk czy takowa refleksja, o tyle w bardziej „oficjalnych” sytuacjach, takich jak konferencje, debaty medialne, komisje bioetyczne, czy rozstrzygnie˛cia czynione w szpitalach w obliczu konkretnych problematycznych sytuacji, obiektywna˛ i racjonalna˛ przestrzenia˛ dyskursu staje sie˛ ta reprezentowana i kontrolowana przez medycyne˛. Praktyczne konsekwencje rozstrzygnie˛c´ bioetycznych, czyli akty legislacyjne czy pewne polityczne uregulowania istotnie wpływaja˛ce na nasze z˙ycie formułowane sa˛ wje˛zyku medycyny i prawa. Tak jest ro´wniez˙z ocena˛ pracy lekarza. Okazuje sie˛,iz˙: „nawet trzecia władza, jurysprudencja, gdy ma podja˛c´decyzje, co do błe˛do´w w sztuce, musi odwołac´sie˛ do wytworzonych w medycynie i przez nia˛ kontrolowanych norm i stano´w faktycznych, kto´re zgodnie ze społeczna˛konstrukcja ˛ racjonalnos´ci moga˛ byc´ oceniane ostatecznie tylko przez medyko´w i nikogo Joanna Afeltowicz innego”14. Jednoczes´nie, jak ujmuje to Szewczyk, w tak ukształtowanej rzeczywistos´ci „pojawia sie˛ pokusa mniej lub bardziej s´wiadomego, (...) zabiegu przekształcenia polemiki dotycza˛cej wartos´ci w kontrowersje˛ odnosza˛ca˛ sie˛do empirycznych fakto´w”15. Cze˛sto zdarza sie˛,iz˙ pewne problemy, argumentacja czy perspektywa ujmowania pewnych fenomeno´w nie maja˛ racji bytu w dyskursie bioetycznym. Najcze˛s´ciej dotyczy to narracji religijnej, choc´ nie wyła˛cznie. Jak pisze Szewczyk, bioetyke˛ cechuje permanentna s´lepota na społeczne konsekwencje innowacji biomedycznych i praktyk lekarzy16. Jednoczes´nie bardzo cze˛sto pewne problemy dyskwalifikowane sa˛ z powodu swej „abstakcyjnos´ci” – dla lekarza-praktyka, kto´ry, na co dzien´ styka sie˛ ze s´miercia˛, a jego edukacja przebiegała w ramach jednego okres´lonego modelu człowieka (model pozytywistyczny, człowiek traktowany jak układ biologiczny) is´wiata, takim abstrakcyjnym problemem jest np. zagadnienie istnienia ludzkiej duszy, pytanie o istote˛ człowieczen´stwa czy kwestia z˙ycia po s´mierci. Podobny los spotyka niejednokrotnie pewne techniki retoryczne i sposoby argumentacji, kto´re sa˛ dyskredytowane z powodu „nieempirycznego charakteru”. W podobny sposo´b pewni aktorzy dyskursu, z powodu braku medycznej, fachowej wiedzy, traktowani sa˛ jak gracze „drugiej kategorii”17. W praktyce oznacza to, iz˙ wytwarzanie dyskursu bioetycznego kontrolowane jest przez narracje˛ medyczna˛, a wszystko co moz˙e sie˛ w nim wydarzyc´ odbywa sie˛ ws´cis´le przez nia˛ okres´lonych granicach determinuja˛cych dobo´r problemo´w, ich artykulacji czy argumentacji. Mamy tu do czynienia z pierwsza˛ opisywana˛ wyz˙ej procedura˛ wykluczenia, zakazem. W łonie bioetyki mamy oczywis´cie do czynienia z licznymi kontrowersjami, kto´re w przypadku poruszanej przez nia˛ waz˙kiej tematyki, przybieraja˛ nierzadko postac´ zaangaz˙owanych emocjonalnie sporo´w s´wiatopogla˛dowych. Jes´li jednak przyjrzymy sie˛, w jakich ramach sie˛ odbywaja˛ i na jakich problemach kontrowersje sie˛ skupiaja˛, czy innymi słowy, kto, o czym i w jaki sposo´b moz˙e tu mo´wic´, okaz˙e sie˛,z˙e dotycza˛ one w istocie pewnych rozstrzygnie˛c´ formułowanych w je˛zyku medycyny i nauk szczego´łowych i de facto nie wykraczaja˛ poza ten obszar „empirii” i rzeczywistos´ci naukowej. Jurgen Habermas zauwaz˙a na przykład, iz˙ debata dotycza˛ca inz˙ynierii genetycznej kra˛z˙y jałowo woko´ł statusu ludzkiego 14 U. Beck, op. cit., s. 313. 15 M. Gałuszko, K. Szewczyk (red.), Narodziny i s´mierc´. Bioetyka kulturowa wobec stano´w granicznych z˙ycia ludzkiego, PWN, Ło´dz´ 2002, s. 9. 16 Por. K. Szewczyk, Bioetyka kulturowa jako rozległa doktryna moralna, w: K. Szewczyk, M. Gałuszko (red.), op. cit., s. 19. 17 W tym konteks´cie moz˙na sie˛ zastanawiac´, jaka˛ funkcje˛ w sławnej pracy B. Chyrowicz, Bioetyka i ryzyko. Argument „ro´wni pochyłej” w dyskusji woko´ł osia˛gnie˛c´ wspo´łczesnej genetyki (Lublin: Towarzystwo Naukowe KUL, 2002), pełni ponad stustronicowy (s. 17-159) materiał rekonstruuja˛cy podstawowa˛ wiedze˛ z zakresu genetyki i biologii molekularnej. Moz˙na miec´ pewne podejrzenia, iz˙ jest to włas´nie pro´ba podniesienia swojej pozycji w dyskursie bioetycznym, poprzez wykazanie sie˛ wiedza˛ stricte biologiczna˛. Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... embrionu, co, jego zdaniem usuwa z pola zainteresowania bioetyki naprawde˛ istotne dla społeczen´stwa czy nawet ludzkos´ci kwestie18. Spory o status embrionu, jakkolwiek przybieraja˛ce forme˛ zaciekłych walk na empiryczne argumenty podparte wiedza˛ naukowa˛, nie wykraczaja˛ w istocie poza okres´lone ramy zmedykalizowanego dyskursu. Przesuwaja˛c i negocjuja˛c granice˛ mie˛dzy z˙yciem a s´miercia˛, byciem a niebyciem nie dodaje˛ sie˛ niczego jakos´ciowo nowego do refleksji i dyskursu bioetycznego. Nadal nie ma tu miejsca na pytania, takie jak: czy powinno sie˛ dokonywac´ pro´b wyznaczania takiej granicy?; czy nie jest to pozbawianie z˙ycia ludzkiego wartos´ci i godnos´ci?; czym jest człowiek? Takie „fundamentalne”, filozoficzne, metafizyczne pytania nie znajduja˛ sie˛ w polu refleksji takiego dyskursu, a wszelkie pro´by zwro´cenia na nie uwagi traktowane sa˛ jako zaburzaja˛ce prace˛ maja˛ca˛ zaowocowac´ konkretnymi i ostrymi rozstrzygnie˛ciami niefunkcjonalne przerywniki. Okazuje sie˛,z˙e w tak sformatowanym dyskursie nie ma miejsca na z˙adna˛ wa˛tpliwos´c´, kto´ra nie byłaby „technicznym problemem” artykułowalnym i rozwia˛zywalnym na gruncie medycyny/nauki i w jej je˛zyku. W ten sposo´b konstytuuje sie˛ sytuacja, w kto´rej zdominowany przez medycyne˛ dyskurs staje sie˛ narze˛dziem legitymizacji poste˛pu technologicznego, co przejawia sie˛ porzuceniem pytania „czy” wprowadzic´ nowa˛ technologie˛, terapie˛, lek etc., na rzecz pytania „jak” tego dokonac´19. Brak tu miejsca na demokratyczna˛ kontrole˛. W celu ilustracji powyz˙szych intuicji odwołam sie˛ do centralnych dla problematyki bioetycznej sporo´w o stany graniczne z˙ycia ludzkiego. Zauwaz˙my, z˙e rozstrzygnie˛cia w tej materii, kto´re przekładaja˛ sie˛ po´z´niej na konkretne zachowania, praktyki oraz reguluja˛ce i utrwalaja˛ce je przepisy prawne, odbywaja˛ sie˛ na gruncie wiedzy medycznej. To w je˛zyku nauki formułuje sie˛ nowe definicje z˙ycia i s´mierci, coraz nowoczes´niejsze technologie determinuja˛ coraz dokładniejsze, subtelniejsze okres´lenia momentu, w kto´rym powstajemy i umieramy. Proces kształtowania i stabilizowania sie˛ takich rozstrzygnie˛c´, „prawdziwos´ci” naukowej, o kto´rej pisałam przy okazji procedury wykluczenia opieraja˛cej sie˛ na opozycji prawdy i fałszu, potwierdza i stabilizuje impregnuja˛c tym samym na krytyke˛ i pro´by podwaz˙enia, pewne ustalenia dotycza˛ce z˙ycia i s´mierci. Te granice i okres´lenia funkcjonuja˛ bowiem jako obiektywna wiedza, „prawda” potwierdzona autorytetem nauki, staja˛c sie˛ baza˛ kolejnych praktyk i działan´. Przykładowo, ustalenie granicy, po kto´rej zaczyna sie˛ człowiek, a do kto´rej moz˙liwe i dopuszczalne sa˛ ingerencje w kształtuja˛ce sie˛ z˙ycie, pozwoliło na cała˛ mase˛ praktyk leczenia niepłodnos´ci, selekcji embriono´w, nie mo´wia˛c o aborcji. Beck pisze, iz˙ zjawiska „z˙ycia” i „s´mierci” definiowane sa˛ w procesie pracy lekarza i przez niego samego. 18 Zob. J. Habermas, Przyszłos´c´ natury ludzkiej. Czy zmierzamy do eugeniki liberalnej?, tłum. Małgorzata Łukasiewicz, Wydawnictwo SCHOLAR, Warszawa 2003. 19 Ibidem, s. 82-83. Joanna Afeltowicz Musza˛ bowiem zostac´ na nowo zdefiniowane na gruncie medyczno-biologicznych stano´w faktycznych, problemo´w i kryterio´w, ze wszystkimi przewidywalnymi implikacjami dla pracy lekarza20. Moz˙na wie˛c odnies´c´ wraz˙enie, iz˙ definicje te, to odpowiedz´ na zmieniaja˛ce sie˛ warunki funkcjonowania i technologiczne moz˙liwos´ci działania medycyny. Rozszerzaja˛ pole jej działania, ale czy wnosza˛ cos´do refleksji o człowieku jako takim, pomagaja˛ chronic´ go przed niebezpieczen´stwami bezrefleksyjnego przyjmowania nowos´ci biotechnologicznych, czy tylko sa˛ wyrazem i s´wiadectwem dynamiki rozwoju medycyny i generowanych przez nia˛ zmian? Tak było na przykład w sytuacji rozwoju chirurgii mo´zgu i serca. Zgodnie z nowa˛ wiedza˛ nalez˙ało wo´wczas ustalic´ moment s´mierci człowieka, doprecyzowac´, czy naste˛puje ona w sytuacji ustania funkcji mo´zgu, przy jednoczesnym zachowaniu czynnos´ci serca, czy moz˙e wo´wczas, gdy praca serca podtrzymywana jest jedynie za pomoca˛ skomplikowanej aparatury technologicznej, podczas gdy mo´zg nie ´ladoaktywnostowykazuje s´w ´ci21. Wygla˛da tak, jakby „stare” definicje nie pasowały do nowych moz˙liwos´ci, a ich zmiana była nieproblematycznym warunkiem rozwoju sztuki medycznej. Cze˛sto stosowana w debatach bioetycznych „polityka fakto´w dokonanych”, to przykład gry na opozycji rozumu i szalen´stwa. Szalen´stwem jest bowiem przeciwstawianie sie˛ zaszłym juz˙ procesom i wybudowanym na nich, ustabilizowanym w toku społeczno-kulturowych zmian, praktyk. Habermas wskazuje, iz˙ „lobbys´ci inz˙ynierii genetycznej retrospektywnie powołuja˛ sie˛ na nie budza˛ce dzis´zastrzez˙en´ precedensy i niepostrzez˙enie wdroz˙one praktyki, (...) aby wa˛tpliwos´ci moralne skwitowac´ formuła˛„za po´z´no”22. Filozof jako przykład takiego poste˛powania podaje stosowana˛ dzis´ powszechnie, uwaz˙ana˛ za zbawienna˛ dla rodzico´w i ich dzieci diagnostyke˛ prenatalna˛,kto´rej naturalna˛ konsekwencja˛ był rozwo´j diagnostyki preimplantacyjnej. Daje ona niewspo´łmiernie wie˛ksze moz˙liwos´ci manipulowania ludzkim materiałem genetycznym, a przede wszystkim pozwala na „zaprojektowanie” i kontrolowanie od pocza˛tkudokon´ca procesu powstawania nowej istoty. Okazuje sie˛ jednak, iz˙ w dyskursie bioetycznym czy debatach poruszaja˛cych owa˛ problematyke˛ niezwykle cze˛sto podnoszone sa˛ włas´nie takie argumenty, a zakwestionowanie ich słusznos´ci moz˙e zakon´czyc´sie˛ dla oponenta „łatka˛” szalen´ca lub ignoranta, gdyz˙ kwestionuje ustabilizowany porza˛dek, ignoruja˛cwiedze˛ medyczna˛, naukowa˛ i odmawia poruszania sie˛ w dyskursie zmedykalizownym. W tym momencie chciałabym przejs´c´ do waz˙kiego pytania: jakie miejsce i funkcje moz˙e pełnic´ w tak skonfigurowanym dyskursie bioetyk-filozof, a dokonuja˛c ekstrapolacji po prostu „niemedyk”? Moja intuicja, kto´ra˛ be˛de˛ pro´bowała poprzec´ pewnymi analizami dyskursu i organizacji bioetyki, nasuwa mi spo 20 Por. U. Beck, op. cit., s. 313. 21 Ibidem. 22 J. Habermas, op. cit., s. 26. Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... strzez˙enia, z˙e: stanowia˛ oni niejako tło, symboliczne oddanie głosu, kto´re w praktyce niewiele znaczy i nie jest brane pod uwage˛ ws´wiecie racjonalnos´ci medycznej, rynku i ekonomii. Tropy czy wskazo´ wki zawarte w wypowiedziach „niemedyko´w” i debatach przez nich prowadzonych traktowane sa˛ raczej jako ciekawostki, kto´rymi niejednokrotnie zainteresowani sa˛sami lekarze, ale tylko od ich dobrej woli zalez˙y, czy wezma˛ je pod uwage˛ w swej codziennej praktyce23. Pełnia˛ oni role˛ moralisto´w, kto´ rzy nie wiedza˛ nic o praktyce lekarskiej, a ich teorie sa˛ abstrakcyjne i niewiele maja˛ wspo´lnego z rzeczywistos´cia˛. Chciałabym w tym miejscu ponownie zaznaczyc´, iz˙ taki stan rzeczy powodowany jest kształtem dyskursu bioetycznego, kto´ry przekłada sie˛ na organizacje˛ samej bioetyki. Nie oznacza to jednak, z˙e dyskurs jest s ´wiadomie tworzony i kontrolowany. Przyjrzyjmy sie˛ zatem podziałowi kompetencji, z kto´rym mamy do czynienia w dyskursie bioetycznym. Asymetrycznos´c´ dyskursu bioetycznego Poro´wnuja˛c pozycje˛ poszczego´lnych aktoro´w dyskursu bioetycznego nalez˙y zauwaz˙yc´, z˙e mamy w nim do czynienia z asymetrycznos´cia˛. Z jednej strony mamy bowiem lekarzy-fachowco´ w, najbardziej zorientowanych w problematyce dotycza˛cej naukowych i medycznych kwestii, sprawnie posługuja˛cych sie˛ je˛zykiem, w kto´rym roi sie˛ od „branz˙owych” okres´len´, skro´to´w mys´lowych czy odwołan´ do posiadanej przez s´rodowisko wiedzy kontekstowej i reprezentuja˛cych ciesza˛ca˛sie˛ społecznym uznaniem i autorytetem aktywnos´c´. Z drugiej, filozofo´w, etyko´w, ksie˛z˙y – rzeczniko´ w narracji uznanej w trakcie kulturowych i historycznych zmian za irracjonalna˛,niewiele maja˛ca˛ wspo´lnego z rzeczywistos´cia˛. Potwierdzeniem tych sło´w zdaje sie˛ byc´ obserwacja Jana Hartmana. Zauwaz˙a on, iz˙ „filozof w s´rodowisku i dyskursie funkcjonuje jako intelektualista zdolny do pogłe˛bionej i popartej ogo´lna˛ erudycja˛ refleksji, nacechowanej roztropnos´cia˛ iwraz˙liwos´cia˛”24. Podobnie jest z „etyka˛” – nie oznacza ona tu dyscypliny 23 Andrzej Paszewski prognozuje, iz˙ z taka˛ sytuacja˛ w niedalekiej przyszłos´ci be˛dziemy mieli do czynienia w przypadku wielu technik dzisiaj kontrowersyjnych, takich jak klonowanie czy wykorzystywanie embriono´w ludzkich. Obserwuja˛c obecna˛ w prawodawstwie biomedycznym tendencje˛ do liberalizacji postaw w kwestii moz˙liwos´ci zastosowan´ nowych technologii czy technik dyktowana˛ popytem na nie i ogromnymi pienie˛dzmi, kto´re za nimi stoja˛, stwierdza, iz˙ „w efekcie zastosowanie tych metod be˛dzie zalez˙ało od przekonan´ lekarza i pacjenta. Powstrzymanie sie˛ przed ich zastosowaniem z powodo´w etycznych be˛dzie po prostu cena˛, jaka˛ be˛da˛ oni płacic´ za zachowanie godnos´ci ludzkiej”. A. Paszewski, Cos´ czy ktos´?, „Wie˛z´” nr 9 (515), 2001, s. 3-4. 24 J. Hartman, Czym jest dzisiaj bioetyka?, „Archeus” nr 3, 2002, opublikowane w Serwisie Biotechnologicznym 13 lipca 2005 r., doste˛pne na: http://www.biotechnologia.com.pl/?sectionID=11&show=481 Joanna Afeltowicz akademickiej, a raczej ogo´ł standardo´w uczciwos´ci i przyzwoitos´ci oraz refleksje˛, wkto´rej sa˛ one wypracowywane i komentowane25. Taki stan rzeczy moz˙e miec´ swoje z´ro´dła w sposobie nauczania przyszłych lekarzy. Sie˛gnijmy zatem do z´ro´deł i przes´ledz´my, jakie miejsce w procesie edukacji lekarza zajmuje nauczanie (bio)etyki. W 1997 roku Janina Rybicka ze S´ la˛skiej Akademii Medycznej w Katowicach przeprowadziła ogo´lnopolska˛ ankiete˛ dotycza˛ca˛ włas´nie nauczania etyki na akademiach medycznych w Polsce. Okazało sie˛ wo´wczas, iz˙ na nielicznych uczelniach prowadzone sa˛ takie zaje˛cia, a na wie˛kszos´ci pewne elementy problematyki bioetycznej poruszane sa˛ w ramach zaje˛c´ z deontologii lekarskiej. Przykładowo, na Akademii Medycznej w Warszawie nauczanie bioetyki jest „szcza˛tkowe”, a studenta medycyny uczy sie˛ wyła˛cznie jak walczyc´ ˛s z choroba˛26. Ponadto po 1990 roku na cze´ci uczelni zamknie˛to zakłady filozofii i etyki, co bezpos´rednio przekłada sie˛ na znajomos´c´ podstaw filozofii ws´ro´d przyszłych lekarzy. W przypadku uczelni z Europy Po´łnocnej i Stano´w Zjednoczonych czynnikiem determinuja˛cym kształt kurso´w bioetyki jest osoba prowadza˛cego. Okazuje sie˛,iz˙ zaje˛cia prowadzone prze lekarzy maja˛ charakter bardziej praktyczny, koncentruja˛ sie˛ na przypadkach klinicznych i cze˛sto pomija sie˛ na nich wiedze˛ na temat etyki teoretycznej27. Moz˙na zastanawiac´ sie˛, czy tak wykształcony lekarz, jes´li przyjdzie mu w przyszłos´ci dokonywac´ trudnych, wymagaja˛cych moralnego namysłu wyboro´w czy uczestniczyc´ w pracach komisji bioetycznych lub debatach bioetycznych, nie be˛dzie przyczyniał sie˛ do medykalizacji bioetyki. Zdaje sie˛ ro´wniez˙, iz˙ odnajdziemy tu odpowiedz´ na pytanie o status filozofii w refleksji nad medycyna˛, praktyka˛ lekarska˛ czy nowymi biotechnologiami. Wydaje sie˛,z˙e lekarze nie maja˛ szansy w toku swej edukacji zdobyc´ wiedzy na temat podstaw etyki, a tym samym nie sa˛ w stanie kompetentnie posługiwac´ sie˛ taka˛ wiedza˛ w dyskursie bioetycznym. Pewne kategorie, argumenty nie znajduja˛ sie˛ w polu ich refleksji, co z kolei przekłada sie˛ na organizacje˛ dyskursu bioetyki. Przes´ledz´my to na przykładzie funkcjonowania komisji bioetycznych w Polsce. Kiedy przyjrzymy sie˛ prawnym regulacjom dotycza˛cym funkcjonowania komisji bioetycznych w Polsce28, zobaczymy, iz˙ decyduja˛ca˛ role˛ pełni w nich lekarz specjalista, pozostali zas´ to „przedstawiciele innych zawodo´w”. W tej kategorii mieszcza˛ sie˛ filozofowie na ro´wni z prawnikami, piele˛gniarkami czy farmaceutami. Jak czytamy dalej przewodnicza˛cym komisji jest zawsze lekarz. 25 Ibidem. 26 Zob. M. Musielak, M. Tamborska, O potrzebie nauczania bioetyki na wydziałach lekarskich w Polsce, „Nowiny Lekarskie”, 2000, 69, 1 s. 76-81. 27 Ibidem, s. 79. 28 Rozporza˛dzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 11 maja 1999 r. w sprawie szczego´łowych zasad powoływania i finansowania oraz trybu działania komisji bioetycznych, Na podstawie art. 29 ust. 6 Ustawy z dnia 9 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (DzU z 1997 r. nr 28, poz. 152 i nr 88, poz. 554 oraz z 1998 r. nr 106, poz. 668 i nr 162, poz. 1115), doste˛pne na: isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id= WDU19990470480 type=1&name=D19990480L.pdf Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... Okazuje sie˛,iz˙ przewodnicza˛cy nie ma obowia˛zku liczyc´ sie˛ z tym, co mo´wi np. filozof, ma bowiem prawo do powołania „innych eksperto´w” w celu przygotowania projektu opinii. Wszystko to odbywa sie˛ za zamknie˛tymi drzwiami. Głosowanie i poste˛powanie w sprawie wyraz˙enia opinii jest poufne, co oznacza, iz˙ odbywa sie˛ bez z˙adnej kontroli z zewna˛trz. Ciekawy jest ro´wniez˙ fakt, iz˙ prace komisji finansuja˛ sami zainteresowani zwracaja˛cy sie˛ do komisji po opinie˛ dotycza˛ca˛ danego projektu badawczego. To jaskrawy przejaw subpolityki medycyny. W z˙adnej innej, definiowanej jako polityczna działalnos´ci nie mamy do czynienia z podobna˛ sytuacja˛. Wyobraz´my sobie komisje˛ s´ledcza˛ lub proces sa˛dowy, kto´re funkcjonuja˛ w podobny sposo´b i zezwalaja˛ na finansowanie ekspertyz czy opinii przez samych podejrzanych czy „przes´wietlanych”. Gdyby medycyne˛ definiowano jako przejaw polityki, nie do pomys´lenia byłaby sytuacja, w kto´rej pozostawia sie˛ tak waz˙na˛ sfere˛ społecznej aktywnos´ci bez nadzoru demokratycznego. Organizacja bioetyki i jej dyskurs przenikaja˛ sie˛ isa˛ wzajemnie powia˛zane. Przyjrzyjmy sie˛ zatem, jak wygla˛da dyskurs debat toczonych w toku prac komisji bioetycznych. Po pierwsze, zgodnie z tym, co zostało juz˙ powiedziane, moz˙na wskazac´, iz˙ mamy tu do czynienia z podporza˛dkowaniem przebiegu i je˛zyka debaty przedstawicielom lekarzy/naukowco´w. Nie musza˛ oni przejmowac´ sie˛ zdaniem kolego´w–„niemedyko´w”.Moga˛oczywis´ciezainteresowac´ sie˛pewnymikwestiami przez nich podnoszonymi, nawet wzia˛c´ ich rozwaz˙ania pod uwage˛ w refleksji nad swoja˛ codzienna˛ praktyka lekarska˛. Owo zainteresowanie nie przekłada sie˛ jednak na faktyczna˛ waz˙nos´c´ takich refleksji. Podsumowanie. Czy zmedykalizowana bioetyka jest jeszcze etyka˛? Tematyka dyskursu bioetyki jest tak konfigurowana, z˙e systematycznie znikaja˛ z niej doniosłe problemy filozoficzne29. Faktycznie wszystkie waz˙niejsze rozstrzygnie˛cia etyczne maja˛ miejsce jeszcze zanim otwarte zostana˛ dysputy bioetyczne. Nie rozpatruje˛ sie˛ na przykład tego, czy z˙ycie ludzkie jest wartos´cia˛ absolutna˛. Takie wartos´ci, jak zbawienie czy samodoskonalenie dawno zostały poddane działaniu procedur wykluczenia – wypowiedzi odnosza˛ce sie˛ do nich sa˛ systematycznie rugowane z dyskursu bioetyki. Jez˙eli nie moz˙na zakazac´ odwoływania sie˛ do nich, korzysta sie˛ z opozycji rozumu i szalen´stwa, traktuja˛c inne niz˙ medyczne wartos´ci jako przejaw niz˙szej racjonalnos´ci lub całkowitego jej braku. Ewidentnym przejawem takich zabiego´w jest fakt, z˙e powoływanie sie˛ na argumentacje˛ religijna˛ wielokrotnie nie jest traktowane powaz˙nie lub po prostu os´mieszane. W dyskursie bioetyki ma ro´wniez˙ miejsce gra na opozycji prawdy i fałszu. Niejednokrotnie Zob. B. Chyrowicz, Bioetyka a metafizyka, „Diametros” nr 2, 2004, s. 170-183, doste˛pne na: http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/pdf/diam2for2chyrowicz.pdf Joanna Afeltowicz nieposiadaja˛ce naukowego rodowodu lub niesformułowane w paramedycznym je˛zyku twierdzenia i rozstrzygnie˛cia traktowane sa˛ jako niebyłe. To racjonalnos´c´ medyczna jest gło´wna˛ instancja˛ rozstrzygaja˛ca˛ spory w bioetyce. Medycyna pokazuje, co jest włas´ciwa˛ technika˛ argumentacji oraz wyznacza przedmiot, je˛zyk, problemy, a takz˙e prawomocnych aktoro´w dyskursu bioetyki. W konteks´cie powyz˙szych rozwaz˙an´ nalez˙y zauwaz˙yc´, z˙e bioetyka praktyczna, za sprawa˛ medykalizacji jej dyskursu, w sposo´b drastyczny zerwała z tradycja˛ etyczna˛ – jej je˛zykiem, argumentacja˛ i załoz˙eniami. Nie wpisuje sie˛ ona w ramy tradycyjnego filozoficznego namysłu – bliz˙ej jej do medycyny i jej je˛zyka. Bibliografia Beck U. Społeczen´stwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesnos´ci, tłum. S. Cies´la, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2004. Chyrowicz B. Bioetyka i ryzyko. Argument „ro´wni pochyłej” woko´ł osia˛gnie˛c´ wspo´łczesnej genetyki, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2002. Chyrowicz B. Bioetyka a metafizyka, „Diametros”, nr 2/2004, s. 170-183, doste˛pne na: http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/pdf/diam2for2chyrowicz.pdf Foucault M. Historia seksualnos´ci, tłum. B. Banasiak, T. Komendant, K. Matuszewski, wste˛pem opatrzył T. Komendant, Czytelnik, Warszawa 2000. Foucault M. Porza˛dek dyskursu, tłum. M. Kozłowski, Wydawnictwo Słowo. Obraz. Terytoria, Gdan´sk 2002. Gałuszko M., Szewczyk K. (red.). Narodziny i s´mierc´. Bioetyka kulturowa wobec stano´w granicznych z˙ycia ludzkiego, PWN, Ło´dz´ 2002. Habermas J. 2003. Przyszłos´c´ natury ludzkiej. Czy zmierzamy do eugeniki liberalnej?, tłum. Małgorzata Łukasiewicz, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2003. Hartman J. Czym jest dzisiaj bioetyka?, „Archeus”, nr 3/2002; opublikowane w Serwisie Biotechnologicznym, 13 lipca 2005 r., doste˛pne na: http://www.biotechnologia.com.pl/ /?sectionID=11&show=481 Musielak M., Tamborska M. O potrzebie nauczania bioetyki na wydziałach lekarskich w Polsce, Nowiny Lekarskie, T. 69, nr 1/2000, s. 76-81, doste˛pne takz˙e na: http://www.nowinylekarskie.pl/ /Pdf/69076.pdf Paszewski A. 2001. Cos´ czy ktos´?, Wie˛z´, nr 9 (515)/2001, s. 3-4. Szewczyk K. Dobro, zło i medycyna. Filozoficzne podstawy bioetyki kulturowej, PWN, Warszawa-Ło´dz´ 2001. Szewczyk K. Bioetyka kulturowa jako rozległa doktryna moralna, w: K. Szewczyk, M. Gałuszko (red.), Narodziny i s´mierc´. Bioetyka kulturowa wobec stano´w granicznych z˙ycia ludzkiego, PWN, Warszawa 2002, s. 16-59. Zybertowicz A. 1995. Przemoc i poznanie. Studium z nie-klasycznej socjologii wiedzy, UMK, Torun´ 1995. Metabioetyka, czyli metafilozoficzna refleksja... Metabioetyka czyli metafilozoficzna refleksja nad statusem i kondycja˛ bioetyki praktycznej Streszczenie Niniejszy artykuł dotyczy metafilozoficznej analizy statusu i kondycji bioetyki rozumianej jako pewien dyskurs. Jego celem jest ukazanie, iz˙ bioetyka, be˛da˛ca w swym zamys´le krytyczna˛ analiza˛ rozwoju naukowego wskazuja˛ca˛ jego ewentualne konsekwencje dla człowieka, została zagarnie˛ta przez medycyne˛ i zdominowana przez jej racjonalnos´c´, kategorie, metafory i dyskurs. Działalnos´c´ i wpływy medycyny na z˙ycie człowieka została tu zanalizowana za pomoca˛ kategorii biowładzy (z˙ycie jednostkowe) i subpolityki (szerszy społeczno-polityczno-gospodarczy wymiar). Za pomoca˛ metodologi Michela Foucaulta został tu zanalizowany dyskurs zmedykalizowanej bioetyki przy wskazaniu procedur strzega˛cych granic i spo´jnos´ci tak sformatowanego dyskursu. Słowa kluczowe: metabioetyka, bioetyka praktyczna, medykalizacja. Metabioethics – Metaphilosophical Reflection on the status and Condition of Practical Bioethics Abstract This paper presents the metaphilosophical analysis of the status and condition of current bioethics, which is conceptualized here as a form of discourse. The main aim of this paper is to show, that bioethics has been overtaken by medicine and dominated by its form of rationality, categories, metaphors and discourse. Practices and impact of medicine on human life are analyzed with the category of biopower (on the level of individual human life) and category of subpolitics (in a broader: social, political and economic context). Drawing on the methodology of Michel Foucault, the author analyzes discourse of medicalized bioethics. Author is pointing ~AT~ procedures protecting boundaries and coherence of discourse formatted in sucha way. Keywords: metabioethics, practical bioethics, medicalization. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Małgorzata Mro´wka Uniwersytet Warmin´sko-Mazurski w Olsztynie Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? Zjawisko tworzenia kodekso´w etycznych w firmach jest obecnie bardzo powszechne. Nalez˙y jednak zadac´ pytania: czy obecnos´c´ kodekso´w w firmach podyktowana jest jedynie moda˛, czy rzeczywista˛ potrzeba˛? Jakie sa˛ zadania kodekso´w? I jaki powinien kodeks byc´, by owym zadaniom sprostac´? Liczne powody, dla kto´rych tworzy sie˛ kodeksy Prawo i systemy etyki ogo´lnej nie dostarczaja˛ wyczerpuja˛cego zestawu wskazo´wek, kto´re daja˛sie˛ zastosowac´ w sytuacjach konfliktowych na płaszczyz´nie biznesu. Z kolei normy moralne sa˛ rzadko uwypuklane zaro´wno w doktrynie, jak i w odnos´nych aktach prawnych ze wzgle˛du na trudnos´ci metodologiczne w rozgraniczeniu sfery jurydycznej i warstwy moralnej. Tymczasem przedstawiciele ro´z˙nych grup zawodowych maja˛ wspo´lne zobowia˛zania moralne, wymagane sa˛ bowiem od nich specyficzne zachowania. Dlatego tworzenie etyk zawodowych1 stało sie˛ koniecznos´cia˛, na ich bazie poszczego´lne grupy tzw. profesjonalisto´w zacze˛ły tworzyc´ kodeksy. Tradycje tworzenia kodekso´w etycznych sa˛ s´cis´le zwia˛zane z historia˛ etyki zawodowej i sie˛gaja˛ czaso´w staroz˙ytnych. Dos´c´ wspomniec´ o etyce lekarskiej od czaso´w greckiego lekarza Hipokratesa, o etyce adwokackiej od czaso´w filozofa i prawnika Cycerona, czy o etyce konsultingu2. 1 Pod terminem etyka zawodowa moz˙na rozumiec´: normy spisane, mo´wia˛ce, jak ze wzgle˛do´w moralnych powinni ludzie poste˛powac´, a jak nie powinni; przekonania moralne, poste˛powanie według przyje˛tych kryterio´w moralnych. Mo´wia˛c o etyce zawodowej, mamy na mys´li normy i wartos´ci, kto´re powinny obowia˛zywac´ w okres´lonym zawodzie, przyje˛te przez ludzi tego zawodu i rzeczywis´cie funkcjonuja˛ce w danej grupie zawodowej. 2 Nie znamy konkretnych przykłado´w kodekso´w etycznych doradztwa z czaso´w staroz˙ytnych, nie mniej juz˙ w tym okresie pewne ustalenia profesjonalne i moralne dla tej profesji wprowadzali Sokrates, Platon, Arystoteles czy Seneka. Małgorzata Mro´wka Innym powodem dla kto´rego zacze˛to tworzyc´ kodeksy, rozmaite standardy etyczne oraz zasady było cze˛sto niemoralne poste˛powanie podmioto´w profesjonalnych, prowadza˛cych zazwyczaj działalnos´c´ rynkowa˛ w ramach firm, przedsie˛biorstw czy spo´łek. Niestetydoprzyje˛cia kodekso´w przez podmioty gospodarcze przyczyniło sie˛ cze˛sto da˛z˙enie do polepszenia wizerunku publicznego firmy iosia˛gnie˛cia z tego tytułu korzys´ci ekonomicznych. Jednakz˙e kodeksy maja˛ przede wszystkim na celu postawienie tamy etycznej niepoz˙a˛danym zachowaniom, ustanowienie dyrektyw chronia˛cych dobro osobiste człowieka, pote˛pienie działan´ czyli odcinanie sie˛ od negatywnych, niemoralnych praktyk gospodarczych. Kodeksy tworzy sie˛ ro´wniez˙jako pro´be˛ ujednolicenia systemo´w wartos´ci, norm moralnych i standardo´w poste˛powania, szczego´lnie w działalnos´ci mie˛dzynarodowej. Definicja i wymogi poprawnego kodeksu Ogo´lnie moz˙na stwierdzic´, z˙e kodeks etyczny to pewnego typu dokument zawieraja˛cy zasady, załoz˙enia, reguły zachowania i poste˛powania firm wobec otoczenia zewne˛trznego oraz w stosunku do grup wewne˛trznych3. Jest zatem pewnym wzorem dla działalnos´ci firm i ludzi w niej zatrudnionych. Definicja kodeksu etycznego wskazuje, z˙e sa˛ one „ogo´lnymi wskazo´wkami dotycza˛cymi poste˛powania profesjonalnego i okres´laja˛ poszczego´lne zakazy i ideały, z kto´rych kaz˙dy moz˙e zostac´ oceniony z moralnego punktu widzenia”4, czyli kodeksy ukazuja˛ szerokie spektrum zagadnien´ o konotacji moralnej adresowanej do wszystkich pracowniko´w. Podobnie kwestie˛ te˛ definiuje A. Lewicka-Strzałecka: „Kodeks poste˛powania jest utrwalonym na pis´mie zespołem zasad działania, kto´rych przestrzegania firma wymaga zaro´wno od swojego kierownictwa jak i pracowniko ´w”5. Formułowane sa˛ ro´wniez˙ rozmaite standardy moralne, kto´re takz˙e szczego´łowo okres´laja˛, jak nalez˙y sie˛ zachowac´ w danej sytuacji, niekiedy uzasadniaja˛c dlaczego nalez˙y zachowac´ sie˛ w taki włas´nie sposo´b. Jez˙eli chodziokwestie formalne, tona ogo´łkodeksyformułowane sa˛wpostaci imperatywnej. Profesjonalny kodeks powinien byc´ napisany w sposo´b, kto´ry be˛dzie łatwo zrozumiany przez wszystkich pracowniko´w firmy. Powinien on stanowic´ jasne przepisy, mo´wia˛ce, kto´re z jego os´wiadczen´sa˛ ideałami, a kto´re przepisami, czyli musi byc´ okres´lony. Formalna poprawnos´c´ kodeksu zakłada, z˙e zasady znajduja˛ce sie˛ w kodeksie musza˛ byc´ zgodne, nie moga˛ byc´ sprzeczne. Kodeks ponadto winien byc´ uczciwy oraz moz˙liwy do kontrolowania. W tym wzgle˛dzie 3 Por. B. Kryk, Czy kodeks przedsie˛biorstwa moz˙e stanowic´ rozwia˛zanie problemo´w firmy?, s. 342. 4 R. T. De George, Business Ethics, s. 495. 5 A. Lewicka-Strzałecka, Etyczne programy firm: teoria i praktyka, s. 166. Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? ciekawe jest, z˙e niekto´re firmy publikuja˛ kodeksy i udoste˛pniaja˛ je osobom z zewna˛trz, niekto´re zas´ pilnie ich strzega˛. Nie powinno sie˛ i nie da sie˛ zbudowac´ jednego kodeksu obowia˛zuja˛cego we wszystkich firmach, chociaz˙ moz˙na wskazac´ pewne wspo´lne obszary, kto´re powinien on normowac´. W zwia˛zku z tym opro´cz ogo´lnych kodekso´w poste˛powania w działalnos´ci gospodarczej6 oraz ogo´lnych kodekso´w sporza˛dzonych dla danej profesji7 powinny byc´ opracowane programy etyczne specjalnie dla danej firmy8. Analiza kodekso´w przeprowadzona przez Manleya9 pokazuje mie˛dzy innymi: z˙e programy etyczne sa˛ przede wszystkim promowaniem wartos´ci firmy, zdefiniowaniem polityki firmy, nakres´leniem praw i obowia˛zko´w firmy, kierownictwa i pracowniko´w oraz promowaniem doskonałos´ci. Mie˛dzy innymi od tych czynniko´wzalez˙yefektywnos´c´ kodekso´w.Kodeksymusza˛uwzgle˛dniac´ szczego´lne okolicznos´ci i potrzeby danej firmy. Powinny byc´ zgodne i adekwatne z jej kultura˛10. Niekto´re kodeksy sa˛ bardzo ogo´lne, zawieraja˛ filozofie˛ firmy i naczelne wartos´ci, informuja˛ o kierunku działan´ przedsie˛biorstwa, formułuja˛ podstawowe jego da˛z˙enia, jego misje oraz relacje z otoczeniem. Inne firmy maja˛ bardzo szczego´łowe kodeksy zawieraja˛ce bardzo wa˛skie instrukcje i standardy zachowan´ dla pracowniko´w11. Najlepsze kodeksy zawieraja˛ zaro´wno ogo´lne zasady, jak i szczego´łowe dyrektywy poste˛powania. Wspo´lne cechy kodekso´w etycznych firm Niewa˛tpliwie kodeksy opieraja˛ sie˛ na tradycji filozoficznej, ła˛cza˛c stwierdzenia utylitarne i deontologiczne z tymi opartymi na złotej regule i podejs´ciu rozwaz˙nym12. Niezbywalna˛ płaszczyzna˛ odniesienia dla regulacji kodeksowych sa˛ ogo´lnospołeczne normy moralne, jak ro´wniez˙ intuicyjnie rozumiana etycznos´c´, 6 Przykładem moz˙e byc´ Kodeks etyki w działalnos´ci gospodarczej wydany przez Krajowa˛ Izbe˛ Gospodarcza˛ w 1989 r., pełnia˛cy role˛ nadrze˛dnego, w stosunku do kto´rego inne kodeksy szczego´łowe powinny byc´ niesprzeczne. 7 Przykładem moz˙e byc´ Kodeks mie˛dzynarodowej federacji inz˙yniero´w-konsultanto´w (La federation internationale des ingnierus-conseils). 8 Przykładem moz˙e byc´ Kodeks etyki handlowej firmy Accenture, Kodeks zachowania firmy Hewitt, (Hewitt code of conduct). 9 Por. A. Kitson, R. Campbell, The Ethical Organization. Ethical Theory And Corporate Behaviour, s. 123-124. 10 Kulture˛ firmy stanowia˛ rutyny i rytuały, systemy kontroli, struktura organizacyjna, struktury władzy, symbole, ideały, przekonania. Jez˙eli działania nieetyczne i ro´z˙nego rodzaju naduz˙ycia sa˛ wpisane w kulture˛ firmy, to postulat zgodnos´ci kodeksu z kultura˛ firmy nie moz˙e oznaczac´ ich sankcjonowania, A. Lewicka-Strzałecka, Etyczne standardy firm i pracowniko´w, s. 79. 11 Por. ibidem, s.166. 12 Por. A. Kitson, R. Campbell, The Ethical Organization, s. 121. Małgorzata Mro´wka stanowia˛ca trwałe dos´wiadczenie moralne społeczen´stw kre˛gu kultury europejskiej13. Opro´cz reguł moralnych kodeksy poste˛powania stanowia˛ zwykle mieszanke˛ zasad zawodowych, technicznych oraz rozsa˛dkowych. Uwypuklaja˛c najwaz˙niejsze zasady etyki ogo´lnej, wie˛kszos´c´ kodekso´w jednoczes´nie konkretyzuje je w aspekcie podmiotowym i przedmiotowym14. „Kodeks handlowy firmy Accenture” juz˙ we wste˛pie „okres´la i rozwija podstawowe wartos´ci, kto´rymi kieruje sie˛ firma Accenture”15. Zatem „w kodeksach zawodowych moz˙na uszczego´ławiac´ (...) ogo´lne normy. Moz˙na skonstruowac´ zespo´ł wymagan´ etycznych specyficznych tylko i wyła˛cznie dla danego zawodu”16. Kodeksy, jako zbiory reguł, nakazo´w i zakazo´w okres´laja˛cych zachowania zawodowe, maja˛ce forme˛ deontologiczna˛, tworza˛ specyficzny je˛zyk. O´ wje˛zyk pokazuje nam, jakie wartos´ci sa˛ chronione przez poszczego´lne kategorie zawodowe17. Wspo´lna˛ cecha˛ prawie wszystkich kodekso´w jest deklaracja legalizmu, a wie˛c poste˛powania zgodnego z prawem. „Wszelkie sprzecznos´ci miedzy prawem a regułami etyki biznesu musza˛byc´ rozstrzygane na korzys´c´ prawa, co nie oznacza, z˙e nie istnieja˛ moz˙liwos´ci zmiany prawa, jes´li utraciłoby ono swoje racje społeczno- moralne. Inspiracja moralna ma dostrzegalny wpływ na zmiane˛ przepiso´w prawnych...” 18. Moz˙liwe sa˛ bowiem sytuacje, gdzie prawo działa przeciw wolnos´ci, sprawiedliwos´ci i ogo´lnie poje˛temu dobru, intuicja moralna zakazuje wo´wczas przestrzegania takiego prawa. Cze˛sto kodeksy etyczne rozpoczynaja˛ sie˛ od sformułowania misji firmy. Misja firmy jest najbardziej ogo´lnym celem jej funkcjonowania, jest racja˛ jej istnienia. Misja powinna miec´ charakter wizjonerski czyli wybiegaja˛cy daleko w przyszłos´c´. Powinna zawierac´ deklaracje˛ podstawowych wartos´ci organizacji, w szczego´lnos´ci okres´lac´ stosunek do interesariuszy. Z jednej strony misja firmy powinna odzwierciedlac´ etos jej pracowniko´w, ale z drugiej powinna go kreowac´19. Funkcje i najwaz˙niejsze zagadnienia kodekso´w etycznych Wszelkie programy etyczne firm pełnia˛ funkcje˛ wewne˛trzna˛ i zewne˛trzna˛20. Funkcja wewne˛trzna polega na przybliz˙eniu wszystkim pracownikom etycznego wymiaru funkcjonowania biznesu oraz jasnego us´wiadomienia celo´w firmy i akcep 13 Por. R. Banajski, Tres´ci aksjologiczne kodekso´w etycznych reguluja˛cych sfere˛z˙ycia gospodarczego, s. 327-328. 14 Por. ibidem, s. 328. 15 Kodeks handlowy firmy Accenture,s. 1. 16 L. Zbiegien´-Macia˛g, Etyka w biznesie, s. 73. 17 Por. R. Banajski, Tres´ci aksjologiczne..., s. 323. 18 Ibidem, s. 329. 19 Por. A. Lewicka-Strzałecka, Etyczne programy..., s. 166-167. 20 Por. ibidem, s. 163. Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? towanego moralnie poste˛powania prowadza˛cego do osia˛gnie˛cia tych celo´w. Profesjonalne kodeksy maja˛ za zadanie nadzorowac´ działalnos´c´ profesjonalna˛ wszystkich członko´w profesji, bez wzgle˛du na to, czy pracuja˛ dla siebie samych czy dla pracodawcy. Stanowia˛ pro´be˛ dyscyplinowania pracowniko´w. Funkcja zewne˛trzna programo´w etycznych polega na zachowaniu dobrego imienia firmy czyli jej pozytywnego publicznego wizerunku. Dobra reputacja moz˙e byc´ silnym atutem, moz˙e wzmocnic´ skutecznos´c´ reklamy produkto´w czy usług danej firmy. Nie da sie˛ jednak stworzyc´ dobrej reputacji za pomoca˛ samej reklamy. Ojciec Maciej Zie˛ba w wywiadzie dla „Harvard Business Review Polska” mo´wi, z˙e „Dobry biznes robia˛ przeciez˙ ludzie uczciwi, a nie tylko stratedzy uczciwos´ci, kto´rzy zmieniaja˛ zasady, kiedy im sie˛ to opłaca”21. Dlatego two´rcy kodekso´w staraja˛ sie˛ wprowadzic´ zasady fair play, okres´laja˛ ro´wniez˙ zakres odpowiedzialnos´ci wynikaja˛cej z przyje˛tych przez firme˛ zobowia˛zan´ społecznych, polegaja˛cych zazwyczaj na promocji dobra, korzys´ci dobrobytu i praw ludzkich lub na zakazywaniu praktyk i działan´ uwaz˙anych za zagraz˙aja˛ce wymienionym wartos´ciom22. Wspo´lnedla wielukodekso´wsa˛wymagania formułowanepodka˛tem podanych niz˙ej zagadnien´ 23. 1. Działania wobec włas´cicieli – efektywne i rentowne funkcjonowanie firmy w postaci zapewnienia płynnos´ci i samodzielnos´ci finansowej przedsie˛biorstwa oraz wygospodarowania stosownego zysku, zapewnienie długofalowej egzystencji firmy poprzez planowanie dla przyszłos´ci i poszerzanie obszaro´w działania, otwartos´c´ na nowe idee i poste˛p techniczny, informowanie włas´cicieli. Ponadto wszyscy pracownicy ła˛cznie z kierownictwem sa˛ zobowia˛zani do unikania sytuacji moga˛cych prowadzic´ do konfliktu intereso´w. 2. Działania wobec pracowniko´w – zapewnienie humanitarnych i bezpiecznych warunko´w pracy; tworzenie dobrego, motywuja˛cego klimatu do pracy poprzez: jasny podział obowia˛zko´w i odpowiedzialnos´ci, zapewnienie wszystkim ro´wnos´ci szans bez wzgle˛du na płec´, wiek, pochodzenie, narodowos´c´, wyznanie, rase˛, pogla˛dy polityczne, stopien´ niepełnosprawnos´ci oraz informowanie pracowniko´w24; stwarzanie warunko´w stymuluja˛cych rozwo´j i doskonalenie umieje˛tnos´ci poprzez: tworzenie moz˙liwos´ci awansu opartego na talencie, umieje˛tnos´ciach i kwalifikacjach, stałe rozwijanie zdolnos´ci i moz˙liwos´ci pracowniko´w; zapew 21 A. Łokaj, „Harvard Business Review Polska”, wywiad z ojcem Maciejem Zie˛ba˛, Do piekła czy do nieba, czyli długa historia nieporozumien´ mie˛dzy etyka˛ a biznesem, s. 45. 22 Por. B. Klimczak, Etyka gospodarcza, s. 72. 23 Por. ibidem, s. 73. 24 W kodeksach cze˛sto przypisuje sie˛ informowaniu pracowniko´w pierwszoplanowa˛ role˛. Chodzi tu o otwarte kanały komunikacyjne mie˛dzy firma˛, jej kierownictwem i pracownikami. „Pracownicy powinni byc´ poinformowani o wszystkich aspektach działania firmy, kto´re ich dotycza˛, a takz˙e o strategii firmy, jej celach, osia˛gnie˛ciach i kłopotach. Powinni ro´wniez˙ miec´ nieskre˛powane moz˙liwos´ci przekazywania swoich opinii dotycza˛cych wszelkich problemo´w zwia˛zanych z firma˛, bezpos´rednim przełoz˙onym i członkom kierownictwa”. A. Lewicka-Strzałecka, Etyczne aspekty..., s. 169. Małgorzata Mro´wka nienie opieki socjalnej w razie nieszcze˛s´c´ oraz godziwego wynagrodzenia, odzwierciedlaja˛cego indywidualne moz˙liwos´ci, wkład pracy i rezultaty. Innymi słowy przedsie˛biorstwa zobowia˛zuja˛ sie˛ w kodeksach uczciwie traktowac´ i szanowac´ godnos´c´ pracowniko´w, ich indywidualnos´c´ i prywatnos´c´. 3. Działania wobec kliento´w – dostarczanie dobrych jakos´ciowo, bezpiecznych produkto´w i usług, systematyczne poprawianie ich jakos´ci; orientacja na teraz´niejszos´c´ i przyszłe potrzeby klienta; wzorowe traktowanie kliento´w, kultura zachowania, terminowos´c´ w wykonywaniu zlecen´, nienaganny serwis, prawdziwa i rzetelna informacja oraz porada. 4. Działania wobec konkurento´w – popieranie wolnos´ci gospodarczej, akceptacja liberalnego ładu gospodarczego, popieranie uczciwego, otwartego wspo´łzawodnictwa gospodarczego czyli działanie zgodnie z zasadami wolnej i uczciwej konkurencji. 5. Działania wobec społeczen´stwa – wszystkie firmy deklaruja˛ce społeczna˛ odpowiedzialnos´c´ wyraz˙aja˛ gotowos´c´: s´wiadczenia usług najwyz˙szej jakos´ci i dostarczania doskonałych, bezpiecznych dla ludzi i otoczenia usług czy produkto´w za godziwa˛ cene˛25, troski o ochrone˛ s´rodowiska, działania słuz˙a˛cego zaspokajaniu zapotrzebowania ludzi na towary i usługi, efektywnego i rentownego funkcjonowania firmy, dostarczania miejsc pracy, wspo´łpracy ze społeczen´stwem danego kraju i społecznos´cia˛ lokalna˛, polepszania warunko´w z˙ycia społeczen´stwa, prawdziwej i rzetelnej informacji dla opinii publicznej, zache˛cania pracowniko´w do aktywnos´ci na rzecz społeczen´stwa. 6. Działania wobec pan´stwa – lojalna wspo´łpraca z instytucjami publicznymi, nieprzekraczaja˛ca norm moralnych, wywia˛zywanie sie˛ z obowia˛zko´w publicznych, odpowiedzialnos´c´ obywatelska. Ponadto kodeksy opisuja˛ trzy obszary działania pracowniko´w: 1) pełnione role i postawy, 2) stosunki ze zleceniodawca˛, 3) sposo´b zbierania danych, formułowania opinii oraz wykonywania ekspertyz i projekto´w26. Jak widac´, wspo´lna˛ funkcja˛ wie˛kszos´ci kodekso´w jest zobowia˛zanie do wypełniania przez firme˛ moralnych powinnos´ci wobec wszystkich interesariuszy, a wie˛c opowiedzenie sie˛ za społeczna˛ koncepcja˛ odpowiedzialnos´ci przedsie˛biorstwa. Zgodnie z owa˛ idea˛ mo˙e wszystkie profesje ˛s ´wia˛ca˛,zsa˛ cze´cia˛ szerszego społeczen´stwa, kodeksy powinny byc´ spo´jne z uznawanymi przez społeczen´stwo normami moralnymi, powinny słuz˙yc´ jego dobru27. Profesjonalny kodeks nie moz˙e słuz˙yc´ samemu sobie, ale winien działac´ w interesie dobra publicznego. 25 A. Lewicka, Etyczne standardy..., s. 76. 26 Z. Chros´cicki, Konsulting w zarza˛dzaniu, s. 96. 27 Por. R. T. De George, Business Ethics, s. 497. Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? W wie˛kszos´ci kodekso´w umieszczone sa˛ klauzule zabraniaja˛ce kierownictwu i pracownikom ujawniania bez pozwolenia informacji be˛da˛cych własnos´cia˛ firmy, dotycza˛cych jej strategii, finanso´w, marketingu, technologii itd. „Ujawnianie poufnych informacji moz˙e zakło´cac´ reguły gry wolnorynkowej, moz˙e szkodzic´ nie tylko firmie ale pracownikom i społeczen´stwu. Cze˛sto w kodeksach okres´la sie˛ ro´wniez˙ czas, w jakim pracownik zobowia˛zany jest do zachowania poufnych informacji w tajemnicy po ustaniu stosunku pracy”28. W kodeksach moz˙na ro´wniez˙ znalez´c´ przepisy pote˛piaja˛ce działania korupcyjne. „Zabrania sie˛ kierownictwu i pracownikom firmy oferowania jakichkolwiek korzys´ci, w szczego´lnos´ci łapo´wek, osobom od kto´rych zalez˙y kontynuowanie prowadzenia intereso´w z firma˛ lub ich rozpocze˛cie. Pracownikom zabrania sie˛ takz˙e aprobowania oraz ubiegania sie˛ o korzys´ci zwia˛zane z pełnionymi przez nich obowia˛zkami”29. Przepisy te maja˛ na celu ro´wniez˙ zapobiegac´ działaniom korupcyjnym. Zabrania sie˛ generalnie ofiarowywania i przyjmowania czegos´ wartos´ ciowego (zaro´wno przedmioto´w, jak i intratnych propozycji pracy czy spe˛dzenia urlopu). Niemniej kodeksy firm doradczych zazwyczaj przewiduja˛ sytuacje, w kto´ rych na miejscu be˛dzie oferowanie lub przyjmowanie grzecznos´ciowych gesto´w i przedmioto´w w celu wyraz˙enia dobrej woli i umocnienia kontakto´w handlowych30. Cze˛sto moz˙na znalez´c´ zapisy okres´laja˛ce datki i działalnos´c´ charytatywna˛ przede wszystkim w celu ochrony przed niewłas´ciwymi lub budza˛cymi wa˛tpliwos´ci płatnos´ciami, gło´wnie organom czy pracownikom rza˛dowym, administracji pan´stwowej, partiom i kandydatom politycznym31. Kodeksy firm zwracaja˛ uwage˛ na z˙ycie osobiste pracownika, gdyz˙ma to wpływ nie tylko na reputacje˛ i wizerunek firmy, ale ro´wniez˙ na etos całej profesji. Na przykład, aby unikna˛c´ naraz˙enia swojej obiektywnos´ci profesjonalnej i reputacji, uwaz˙a sie˛ za niestosowne, aby pracownicy utrzymywali kontakty osobiste wykraczaja˛ce poza przyjacielskie z osobami, be˛da˛cymi ich podwładnymi lub przełoz˙onymi, czy tez˙ osobami spoza firmy, z kto´rymi prowadza˛ interesy. Zalety kodekso´w etycznych Gło´wna˛ korzys´cia˛ programo´w etycznych jest ustalenie długoterminowych wytycznych dotycza˛cych prawidłowego i nieprawidłowego poste˛powania. Przyczynia sie˛ to do rozwoju poziomu moralnego pracowniko´w firmy oraz rozszerzenia poczucia ich wspo´łodpowiedzialnos´ci za przyje˛te przez nia˛ strategiczne cele i zadania. Odbywa sie˛ to poprzez zawarte w kodeksach postulaty: informowanie 28 A. Lewicka, Etyczne aspekty, s. 170. 29 Ibidem. 30 Por. Kodeks etyki handlowej firmy Accenture, zasady 32 i 76. 31 Por. ibidem, zasady 99, 1221, 1318, 1327. Małgorzata Mro´wka pracowniko´w, czego sie˛ od nich wymaga i jak moz˙e to byc´ osia˛gnie˛te; formułowanie wartos´ci, do kto´rych nalez˙y aspirowac´; umoz˙liwianie wspo´lnego rozwia˛zywania dylemato´w moralnych, w kon´cu inspirowanie dyskusji nad społecznymi zobowia˛zaniami firmy. Okres´lenie uznawanych zachowan´ zmusza ludzi do ich uwzgle˛dniania przy podejmowaniu decyzji, co działa w pewnym sensie prewencyjnie, ograniczaja˛c potencjalne sytuacje nieetyczne. Ponadto kodeksy słuz˙a˛ do informowania stejkholdero´w o zakresie przyje˛tych zobowia˛zan´ społecznych przez dana˛ firme˛. Te, kto´re dodatkowo spełniaja˛ warunki poprawnos´ci, jawnos´ci i zrozumiałos´ci, tworza˛ atmosfere˛ zaufania publicznego oraz wewne˛trznego (w zespołach pracowniczych). W ten sposo´b firmy tworza˛swo´j dobry wizerunek i buduja˛ swo´j etos. Kodeks be˛dzie szanowany wtedy, kiedy jego przepisy be˛da˛ stosowały sie˛ do kaz˙dego pracownika, w tym ro´wniez˙ pracodawcy lub włas´cicieli. W ten sposo´b kodeksytworza˛podstawe˛, na kto´ra˛wrazie potrzeby moga˛sie˛ powołac´ pracownicy, bronia˛c sie˛ przed nieetycznymi wymaganiami kadry kierowniczej i kierownicy chca˛cyukarac´ nierzetelnychpodwładnych.Zatemprogramyetycznepełnia˛ro´wniez˙ role˛ czynnika ograniczaja˛cego władze˛ pracodawco´w32 oraz konsoliduja˛ społecznos´c´ firmy woko´ł wartos´ci. Oddziałuja˛c motywacyjnie na moralne zachowania pracowniko´w, kodeksy niewa˛tpliwie maja˛ wpływ na wydajnos´c´ pracy zatrudnionych i co za tym idzie ekonomiczne wyniki działalnos´ci firmy. Powszechnie wiadome jest, z˙e ludzie pracuja˛ efektywniej w miejscach, gdzie zasady etyczne sa˛ jasne i sa˛ przestrzegane. Firmom, kto´re działaja˛ etycznie, spadaja˛ koszty zewne˛trzne, niz˙sze sa˛ koszty kontroli, panuje lepsza atmosfera pracy i ludzie che˛tniej ze soba˛ wspo´łpracuja˛,sa˛ bardziej zaangaz˙owani w zadania. Na wymiar ekonomiczny kodeksy wpływaja˛ ro´wniez˙ poprzez przeciwdziałanie stratom firmy, na kto´re składaja˛ sie˛ nadszarpnie˛ta reputacja, utrata zaufania, utrata konkurencyjnos´ci i demoralizacja personelu. Innymi słowy efektywne programy etyczne firmy powie˛kszaja˛ jej zysk, zwłaszcza w perspektywie długofalowej, poniewaz˙: kreuja˛ pozytywny wizerunek firmy, redukuja˛ przypadki wewne˛trznych kradziez˙y, korupcji, oszustw i innych naduz˙yc´, redukuja˛ konflikty intereso´w, zwie˛kszaja˛ zaufanie pracowniko´w, kliento´w dostawco´w i kontrahento´w33. Traktuja˛ kulture˛ firmy jako waz˙na˛ cze˛s´c´ dobrego zarza˛dzania oraz chca˛ byc´ wartos´ciowym składnikiem społeczen´stwa. Podtrzymanie dobrego imienia firmy, jej pozytywnego wizerunku, dobra reputacja stanowi jedno z jej aktywo´w, „nie moz˙na jej kupic´ ani sprzedac´, moz˙na ja˛ jedynie zdobyc´ poste˛puja˛c etycznie”34. 32 Por. B. Kryk, Czy kodeks...?, s. 343. 33 A. Lewicka, Etyczne programy..., s. 163. 34 Ibidem, s. 68. Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? Efektywnos´c´ kodekso´w etycznych Programy etyczne powinny słuz˙yc´ zapobieganiu, wykrywaniu, ujawnianiu i korygowaniu nieetycznych zachowan´. Niestety pozostana˛ na papierze, jes´li nie be˛da˛ stanowiły z˙adnego autorytetu, jez˙eli nie be˛da˛ efektywnie wprowadzone wz˙ycie. Oznacza to przyje˛cie dodatkowych, odpowiednich procedur nakłaniaja˛ cych ludzi do zachowan´ etycznych. Dlatego ro´wnoczes´nie z kodeksem powinny byc´ opracowane i zastosowane mechanizmy umoz˙liwiaja˛ce faktyczne zastosowanie i zarazem efektywne wykorzystanie programo´w etycznych. Efektywnos´c´ przestrzegania kodeksu wzrasta poprzez badania, konsultacje i dyskusje. Istotne jest zatem wspo´łuczestnictwo i otwartos´c´ w tworzeniu oraz wprowadzaniu programo´w etycznych. Tylko w taki sposo´b moz˙na stworzyc´ kodeks bardziej zrozumiały, bowiem okazuje sie˛,z˙e kodeksy narzucone przez kierownictwo sa˛ mało czytelne i przez to mniej przestrzegane. Owszem programy etyczne powinny byc´ inicjowane przez kierownictwo firmy, maja˛ce s´cjego ´wiadomos´ potrzeby i gotowe w pierwszym rze˛dzie podporza˛dkowac´ sie˛ przyje˛tym normom. Natomiast ostateczne konstruowanie kodeksu powinno byc´ procesem otwartym, przeprowadzanym w jawny sposo´b, w konsultacji z personelem na zasadzie dialogu. Kierownicy powinni dawac´ przykład, zache˛cac´ do wspo´łtworzenia programo´w etycznych. Natomiast efekt kon´cowy powinien byc´ pewnego rodzaju konsensusem mie˛dzy wszystkimi stronami, czyli byc´ opracowywany przy wspo´łudziale wszystkich grup pracowniczych. Kodeksy zatem powinny byc´ stosowane powszechnie, dobrowolnie i s´wiadomie. Z kolei, jez˙eli kodeksy sa˛przymusowe, to nie ro´z˙nia˛sie˛ od prawa i nie moz˙na ich uznac´ za kodeksy etyczne. Ponadto bezrefleksyjne stosowanie sie˛ do standardo´w nie słuz˙y ani rozwojowi moralnemu pracowniko´w, ani rozwojowi komunikacji dyskursywnej. Kodeksy wspo´łtworzone przez pracowniko´w powoduja˛,z˙e sa˛ oni bardziej odpowiedzialni za ich przestrzeganie. W firmie powinna panowac´ atmosfera dialogu aby istniała moz˙liwos´c´ doskonalenia standardo´w i dostosowywania ich do nowych sytuacji35. Chociaz˙ podstawowe wartos´ci i ogo´lne zasady powinny pozostawac´ niezmienne, zasady bardziej szczego´łowe musza˛ byc´ aktualne i wcia˛z˙ uaktualniane. Ewolucyjnos´c´ oraz stałe uaktualnianie kodeksu jest moz˙liwe jedynie w sytuacji otwartych kanało´w komunikacyjnych pomie˛dzy kierownictwem i pracownikami. Pracownicy zatem „powinni byc´ informowani o wszystkich aspektach działania firmy, kto´re ich dotycza˛, a takz˙e o strategii firmy, jej celach, osia˛gnie ˛ciach i kłopotach. Powinni ro´wniez˙ miec´ nieskre˛powane moz˙liwos´ci przekazywania swoich opinii dotycza˛cych wszelkich problemo´w zwia˛zanych z firma˛, bezpos´rednim przełoz˙onym i członkom kierownictwa”36. Programy etyczne nie moga˛ miec´ 35 Por. B. Klimczak, Etyka gospodarcza, s. 79. 36 A. Lewicka, Etyczne standardy..., s. 76. Małgorzata Mro´wka charakteru jednorazowej akcji, ale powinny byc´ stałym elementem funkcjonowania firmy. Efektywnos´c´ kodekso´w wzmacnia ro´wniez˙ ich jawnos´c´ i to zaro´wno w sensie wewne˛trznym, na płaszczyz´nie tworzenia kodekso´w (jw.) czy dotycza˛cym potencjalnych konflikto´w wewna˛trz przedsie˛biorstwa, jak i w sensie zewne˛trznym: przykładowo informuja˛cym interesariuszy o ryzyku zwia˛zanym z działalnos´cia˛ firmy37 czy moz˙liwos´ci audytu. Waz˙ne sa˛ tez˙ sposoby egzekwowania łamania norm, a wie˛crzeczywiste sankcje. W wielu kodeksach naruszenie zasad zazwyczaj podlega ograniczonej karze. Rygoryzm sankcji zaczyna sie˛ na pote˛pieniu lub udzieleniu nagany. Pozbawienie pracy ba˛dz´ wydalenie z profesjonalnego stowarzyszenia razem z upublicznieniem poste˛powania jest zazwyczaj najsurowsza˛ irzadziej stosowana˛ kara˛38. Najskuteczniejszym sposobem wzmacniania efektywnos´ci kodekso´w jest pobudzanie indywidualnej s´wiadomos´ci etycznej u pracowniko´w nie tylko poprzez mechanizm kontroli etycznej, ale takz˙e poprzez system motywacji, a takz˙e szkolenia etyczne pracowniko´w. Cenna wydaje sie˛ byc´ praca komo´rek etycznych w przedsie˛biorstwach. Kodeksy powinny byc´ ponadto szeroko akceptowane i stosowane społecznie. Waz˙ne jest, aby powstawały w wyniku publicznej dyskusji, a nawet były przedmiotem nauczania. W ten sposo´b mogłyby stac´ sie˛ cze˛s´cia˛ tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie i trwale zapisac´ sie˛ jako integralna cze˛s´c´ działan´ gospodarczych. Niekto´rzy badacze proponuja˛, by kodeksy stały sie˛ swojego rodzaju instytucja˛39. Kilka sło´w krytyki... Opro´cz pozytywnych głoso´w za kodeksalizacja˛ etyki w firmach istnieje powaz˙na krytyka tych praktyk. Leszek Kołakowski40 wywodzi kodeksy z konserwatyzmu, postawy, dzie˛ki kto´rej człowiek uwalnia sie˛ od poczucia winy i potrzeby decyzji, czyli uchyla sie˛ od odpowiedzialnos´ci. Kodeksy, według niego, nigdy nie be˛da˛ wyczerpuja˛ce, zawsze be˛dzie istniała jakas´ sytuacja wykraczaja˛ca poza zbio´r reguł. Ponadto moga˛ one, zdaniem Kołakowskiego, prowadzic´ do znieczulenia s´wiadomos´ci moralnej, rodzic´ nietolerancje˛, a nawet fanatyzm dla wyboro´w innych niz˙ zawarte w kodeksie. Z kolei Zygmunt Bauman etycznie skodyfikowana˛ moralnos´c´ traktuje wre˛cz jako kres „ery etyki” i pocza˛tki „ery moralnos´ci”. Bauman uwaz˙a, z˙e „rozdział mie˛dzy dobrem a złem został raz na zawsze 37 Por. E. Sternberg, Czysty biznes. Etyka biznesu w działaniu, s. 263. 38 Por. R. T. De George, Business Ethics, s. 495. 39 Patrz. B. Kryk, Czy kodeks...?, s. 345. 40 Por. L. Kołakowski, Etyka bez kodekso´w,w: Kultura i fetysze, s. 139-173. Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? przeprowadzony i z˙e aktorom nie pozostaje nic innego jak poznac´, zapamie˛tac´ i stosowac´ jednoznaczne przepisy moralne wypracowane dla kaz˙dej sytuacji, w jakiej moga˛ sie˛ znalez´c´ – stracił wiele ze swej niegdysiejszej wiarygodnos´ci”41. Zgadzam sie˛,z˙e kodeksy tak jak i inne formy inicjatywy moralnej, nie wyczerpuja˛ kwestii etyki w działalnos´ci profesjonalnej. Samo posiadanie kodeksu nie daje gwarancji, z˙e firmy be˛da˛ poste˛powały etycznie. Moz˙liwe jest, z˙e osoby o wysokim poziomie moralnym moga˛ z łatwos´cia˛ osia˛gac´ wyz˙sze standardy niz˙ te, o kto´rych mo´wia˛ kodeksy. Jednak i one moga˛ znalez´c´ sie˛ w trudnych sytuacjach konfliktu moralnego zwia˛zanego z biznesem. Wo´wczas nie zawsze jest oczywiste, jakie zachowanie jest dobre. Liczne nowe pokusy, „wysoki i wcia˛z˙ rosna˛cy stopien´ złoz˙onos´ci wspo´łczesnego s´wiata biznesu powoduje, z˙e etyczne poste˛powanie jest nie tylko kwestia˛ wraz˙liwos´ci moralnej, ale takz˙e wiedzy”42. Okazuje sie˛ bowiem, z˙e indywidualne wartos´ci i zasady uczciwego poste˛powania nie sa˛ wystarczaja˛ce dla pełnienia ro´l profesjonalnych w danej firmie. Wrodzona czy tez˙ nabyta we wczes´niejszych etapach edukacji umieje˛tnos´c´ odro´z˙niania dobra od zła nie przesa˛ dza, iz˙ pracownicy be˛da˛ zawsze poste˛powac´ zgodnie z misja˛ firmy i społecznym dobrem. Podsumowanie Kodeksy oraz programy etyczne powinny byc´ stałym elementem funkcjonowania firm doradczych, poniewaz˙ przede wszystkim zache˛caja˛ i pomagaja˛ utrzymywac´ moralne zachowania w cze˛sto trudnych sytuacjach, jakie stwarza biznes. Doradztwo uwikłane w biznes zdaje sobie sprawe˛,z˙e w obszarze jego działania sa˛ problemy lub pokusy moralne, z kto´rymi intuicja moralna cze˛sto nie moz˙e sobie poradzic´. Kodeksy etyczne okres´laja˛ jasno wartos´ci, jakimi firmy doradcze powinny sie˛ kierowac´, wprowadzaja˛ do nich ład moralny, co oznacza, z˙e pracownicy, włas´ciciele nie musza˛ balansowac´ na granicy dobrego i złego. Kodeksy proponuja˛, jak poste˛powac´ wobec trudnych wyboro´w w sytuacjach tzw. „konfliktu moralnego”43 czy w sytuacjach krytycznych44. Kodeks moz˙e grac´ role˛ doradcy i pomo´c pracownikom, poza tym promuje wartos´ci moralne, ideały i standardy charakteryzuja˛ce dana˛ profesje˛, kto´re musza˛ spełniac´ pracownicy, aby odgrywac´ powierzone im role45. Kodeksy wzmacniaja˛ motywacje ludzi do włas´ciwego (etycznego) 41 Z. Bauman, Dwa szkice o moralnos´ci ponowoczesnej, s. 84. 42 A. Lewicka, Etyczne standardy..., s. 68. 43 Jest to sytuacja, kto´ra wymaga wyboru pomie˛dzy moz˙liwymi rozwia˛zaniami problemu, przy czym z˙adne z rozwia˛zan´ nie jest jednoznacznie dobre. 44 Por. L. Zbiegien´-Macia˛g, Etyczne przedsie˛biorstwo (granice wolnos´ci i odpowiedzialnos´ci), s. 168. 45 Por. A. Kitson, R. Campbell, The Ethical..., s. 119. Małgorzata Mro´wka poste˛powania, pomagaja˛ orientowac´ sie˛ w sytuacjach wa˛tpliwych pod wzgle˛dem moralnym czyli pozwalaja˛ okres´lic´ czy inklinacje do działania sa˛ etyczne czy tez˙ nieetyczne46; daja˛ sygnał, mo´wia˛cy, z˙e firma troszczy sie˛, by zasady były przestrzegane i zwraca uwage˛ na etyke˛. Jednak same kodeksy nie moga˛ zmusic´ człowieka do bycia moralnym, nie zabezpiecza˛ firmy przed naduz˙yciami i nieetycznym działaniem, moga˛ natomiast pomo´c w ukierunkowaniu personelu tak, aby kaz˙dy da˛z˙ył do wzorca profesjonalnego, czyli etycznie poste˛puja˛cego pracownika. Bibliografia Banajski R., Tres´ci aksjologiczne kodekso´w etycznych reguluja˛cych strefe˛z˙ycia gospodarczego,w: Etyka biznesu w działaniu. Dos´wiadczenia i perspektywy, red. Wojciech Gasparski, Jerzy Dietl, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2001. Bauman Z., Dwa szkice o moralnos´ci ponowoczesnej, Instytut Kultury, Warszawa 1994. Chros´cicki Z., Konsulting w zarza˛dzaniu, Doradzac´ czy wspo´łpracowac´, Polska Fundacja Promocji Kadr, Warszawa 1997. George R. T., Business Ethics, University of Kansas, fifth edition, Prentice Hall, Upper Saddle River, New Jersey 07458,1999. Kitson A., Campbell R., The Ethical Organization. Ethical Theory And Corporate Behaviour, Macmillan Business, London 1996. Klimczak B., Etyka gospodarcza, Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej im. Oskara Langego we Wrocławiu, Wrocław 1996. Kodeks etyki handlowej firmy Accenture. Kodeks etyki w działalnos´ci gospodarczej, wyd. Krajowa Izba Gospodarcza, 1989. Kodeks mie˛dzynarodowej federacji inz˙yniero´w-konsultanto´w. Kodeks zachowania firmy Hewitt (Hewitt Code Of Conduct). Kołakowski L., Kultura i fetysze, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000. Kryk B., Czy kodeks przedsie˛biorstwa moz˙e stanowic´ rozwia˛zanie problemo´w firmy?, w: Etyka biznesu w działaniu. Dos´wiadczenia i perspektywy, red. Wojciech Gasparski, Jerzy Dietl, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2001. Lewicka-Strzałecka A., Etyczne programy firm: teoria i praktyka,w: Etyka biznesu, gospodarki i zarza˛dzania, pod red. W. Gasparskiego, A. Lewickiej-Strzałeckiej, D. Miller, Wydawnictwo Wyz˙szej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, Ło´dz´ 1999. Lewicka-Strzałecka A., Etyczne standardy firm i pracowniko´w, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1999. Łokaj A., Do piekła czy do nieba, czyli długa historia nieporozumien´ mie˛dzy etyka˛ a biznesem, wywiad z ojcem Maciejem Zie˛ba˛, „Harvard Business Review Polska”, styczen´ 2007. Sternberg E., Czysty biznes. Etyka biznesu w działaniu, przekł. P. Łuko´w, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998. Zbiegien´-Macia˛g L., Etyka w biznesie, Centrum kierowania lidero´w, Skierniewice. Por. B. Kryk, Czy kodeks..., s. 343. Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? Czy w firmach potrzebne sa˛ kodeksy? Streszczenie Przedstawiciele poszczego´lnych zawodo´w juz˙ od staroz˙ytnos´ci mieli wspo´lne zobowia˛zania moralne wynikaja˛ce ze specyfiki danej profesji. Dodatkowo wspo´łczesny biznes stwarza wiele sytuacji konfliktowych, na kto´re prawo i systemy etyki ogo´lnej nie sa˛ w stanie dostarczyc´ wyczerpuja˛cego zestawu wskazo´wek. Zatem tworzenie etyk zawodowych, a w konsekwencji kodekso´w staje sie˛ dzis´ koniecznos´cia˛. Nalez˙y jednak pamie˛tac´, iz˙ same kodeksy nie sa˛ w stanie spowodowac´, z˙e ludzie be˛da˛ działali moralnie. Wiadomo jednak, z˙e kodeksy dobre pod wzgle˛dem formalnym i merytorycznym wzmacniaja˛ motywacje˛ pracowniko´w do etycznego poste˛powania, co pos´rednio wpływa na wyniki ekonomiczne firmy. Słowa kluczowe: kodeks, etyka, moralnos´c´, wartos´c´, pracownik, firma, biznes. Do Companies Need Codes of Ethics? Abstract Since ancient times representatives of different professions have held common moral obligations specific to their profession. At present, business environment creates numerous situations of conflict that are not clearly addressed by the law and general ethical systems. Such situations call for creating professional ethical standards based on the code of ethics. It is important, however, to keep in mind that the code of ethics itself does not cause people to behave morally. On the other hand, it is commonly known that the code of ethics that is proper formally and in merits increases employee motivation towards ethical behavior, which in turn positively influences the company’s general performance. Key words: code of ethics, ethics, morality, value, employee, company, business. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Alicja Joanna Siegien´-Matyjewicz Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. J. Rusieckiego Wychowanie mie˛dzykulturowe jako edukacyjna odpowiedz´ na wielokulturowe społeczen´stwo Dzieje pan´stwa polskiego oraz zro´z˙nicowanie narodowos´ciowe, etniczne, kulturowe, wyznaniowe, je˛zykowe i inne jego obywateli sprawia, z˙e zagadnienia wychowania mie˛dzykulturowego sa˛ ro´z˙nie postrzegane przez polskie społeczen´ stwo i znajduja˛ rozmaite rozstrzygnie˛cia praktyczne. Polityka pan´stwa polskiego wobec oso´b nalez˙a˛cych do grup mniejszos´ciowych charakteryzowała sie˛ wielorakim nastawieniem w ro´z˙norodnych okresach funkcjonowania kraju. Po 1918 roku Polska da˛z˙yła do tego, aby byc´ pan´stwem prawa i demokracji dla wszystkich oso´b, niezalez˙nie od płci, rasy, wyznania czy narodowos´ci. Ochrona mniejszos´ci narodowych oparta była na postanowieniach tzw. małego traktatu wersalskiego, kto´ry głosił ro´wnos´c´ wobec prawa obywateli polskich nalez˙a˛cych do mniejszos´ci etnicznych, religijnych lub je˛zykowych1. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 17 marca 1921 roku i Konstytucja z 23 kwietnia 1935 roku, deklarowały ro´wniez˙ zasady ro´wnos´ci wszystkich obywateli wobec prawa i zapewniały im całkowita˛ ochrone˛ z˙ycia, wolnos´ci i mienia bez wzgle˛du na ich płec´, rase˛, narodowos´c´, kulture˛, wyznanie, je˛zyk lub styl z˙ycia2.Do kon´ca lat dwudziestych XX w. pro´bowano polepszyc´ stosunki z mniejszos´ciami narodowymi. Podejmowane akcje skupiały sie˛ gło´wnie na problematyce lojalnos´ci mniejszos´ci narodowych wobec pan´stwa polskiego3. W latach trzydziestych pojawiały sie˛ zaro´wno da˛z˙enia emancypacyjne mniejszos´ci narodowych, jak i da˛z˙enia władz do polonizacji4. W okresie mie˛dzywojennym mniejszos´ci narodowe stanowi 1 S. Łodzin´ski, Przekroczyc´ własny cien´. Prawne, instytucjonalne oraz społeczne aspekty polityki pan´stwa polskiego wobec mniejszos´ci narodowych w latach 1989-1997,w: Mniejszos´ci narodowe w Polsce. Praktyka po 1989 roku, red. B. Berdychowska, Warszawa 1998, s. 25-26. Por. takz˙e Encyklopedia szkolna. Historia, PWN, Warszawa 1993, s. 741-742; M. Iwanicki, Ukrain´cy, Białorusini, Litwini, Niemcy w Polsce w latach 1918-1990, Siedlce 1991, s. 17, B. Mikołajczyk, Mniejszos´ci w prawie mie˛dzynarodowym, Katowice 1996, s. 27. 2 DzU RP 1921, nr 44, poz. 267, i nr 52, poz. 334. 3 S. Łodzin´ski, op. cit., s. 26. 4 Ibidem, s. 26. Alicja Joanna Siegien´-Matyjewicz ły dla Polski powaz˙ny problem polityczny i mie˛dzynarodowy5. Natomiast po drugiej wojnie s´wiatowej da˛z˙ono do tego, aby Polska stała sie˛ pan´stwem jednonarodowym6. W latach czterdziestych polityka wobec mniejszos´ci narodowych charakteryzowała sie˛ nastawieniem na asymilacje˛,po´z´niej uległa liberalizacji (w latach pie˛c´dziesia˛tych i szes´c´dziesia˛tych stworzono moz˙liwos´ci prowadzenia nauki i nauczania je˛zyko´w ojczystych mniejszos´ci w szkolnictwie oraz zezwolono na tworzenie własnych organizacji w formie towarzystw społeczno-kulturalnych). Na pocza˛tku lat siedemdziesia˛tych polityka ta zno´w uległa zmianie. Nasta˛piło znaczne ograniczenie aktywnos´ci publicznej i kulturalnej mniejszos´ci, a władze zacze˛ły realizowac´ idee˛ o jednolitym narodowo charakterze pan´stwa polskiego. Na pocza˛tku lat osiemdziesia˛tych oraz przez okres stanu wojennego az˙ do 1989 roku polityka władz wobec mniejszos´ci narodowych charakteryzowała sie˛ zmniejszeniem dotychczasowych ograniczen´, pozwoleniem na aktywnos´c´ publiczna˛ w skali lokalnej oraz zwie˛kszeniem dotacji na ich działalnos´c´7. W drugiej połowie 1989 roku wzrosło zainteresowanie sytuacja˛ mniejszos´ci narodowych w Polsce. W sierpniu 1989 roku powołanosejmowa˛Komisje˛ Mniejszos´ciNarodowychiEtnicznych, kto´razaje˛ła sie˛ problematyka˛ ochrony praw mniejszos´ci na forum Sejmu8, zas´ jesienia˛ tego samego roku przesunie˛to sprawy mniejszos´ci narodowych z Ministerstwa Spraw Wewne˛trznych do Ministerstwa Kultury i Sztuki9. W paz´dzierniku 1997 roku weszła w z˙ycie nowa Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, kto´ra zaspokajała zgłaszane od dawna roszczenia s´rodowisk mniejszos´ci dotycza˛ce wolnos´ci wyznania, zachowania i rozwoju własnej kultury (je˛zyka, tradycji, obyczajo´w, obrze˛do´w), tworzenia instytucji maja˛cych na celu podtrzymywanie toz˙samos´ci narodowej10. W styczniu 2005 roku uchwalono Ustawe˛ o mniejszos´ciach narodowych i etnicznych oraz je˛zyku regionalnym, kto´ra us´cis´lała postanowienia zapisu konstytucyjnego. Skupiała sie˛ ona przede wszystkim na kwestiach ochrony toz˙samos´ci narodowej mniejszos´ci11.Te 5 A. Chojnowski, Koncepcje polityki narodowos´ciowej rza˛do´w polskich w latach 1921-1939, Warszawa-Wrocław-Krako´w-Gdan´sk 1979; A. Z˙ arnowski, Społeczen´stwo Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939, Warszawa 1973. 6 Zob. szerzej K. Kersten, Polska – pan´stwo narodowe. Dylematy i rzeczywistos´c´,w: Narody. Jak powstawały i jak wybijały sie˛ na niepodległos´c´?, Warszawa 1989, s. 462. 7 S. Łodzin´ski, op. cit., s. 27-28. Zob. szerzej A. Cała, R. Drozd, P. Madajczyk, A. Mirga, E. Mironowicz, Mniejszos´ci narodowe w Polsce. Pan´stwo i społeczen´stwo polskie a mniejszos´ci narodowe w okresach przełomo´w politycznych (1944-1989), Warszawa 1998; G. Janusz, Usytuowanie mniejszos´ci narodowych w społeczen´stwie i polityka pan´stwa polskiego po 1945 roku, w: Mniejszos´ci narodowe w polskiej mys´li politycznej XX wieku, Lublin 1992; E. Mironowicz, Polityka narodowos´ciowa PRL, Białystok 2000. 8 M. Jagiełło, Dziesie˛c´ uwag o mniejszos´ciach narodowych, „Literatura” 1997, nr 4, s. 15; Ł. Wierzycka, M. Hołuszko, Uwagi o mniejszos´ciach narodowych w Polsce. Osia˛gnie˛cia i poraz˙ki w ochronie ich praw, „Społeczen´stwo Otwarte” 1993, nr 9. 9 B. Berdychowska, Wobec mniejszos´ci, „Społeczen´stwo Otwarte” 1995, nr 4, s. 3. 10 Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dn. 02.04.1997 r., rozdz. II, s. 8. 11 DzU 2005, nr 17, poz. 141. Wychowanie mie˛dzykulturowe... zmiany zapocza˛tkowały nowa˛ polityke˛ wobec mniejszos´ci narodowych, polityke˛ otwartos´ci wobec ich potrzeb oraz uznania przedstawicieli mniejszos´ci za ro´wnoprawnych obywateli pan´stwa polskiego. Obecnie społeczen´stwo wielokulturowe nie jest postrzegane jako „mozaika”, w kto´rej ro´z˙ne kultury, grupy narodowos´ciowe, etniczne, je˛zykowe czy religijne układa sie˛ jedna obok drugiej tak, aby nie miały one na siebie z˙adnego wpływu. Nie jest to tez˙ „tygiel”, w kto´rym wszystkie mniejszos´ci sa˛ ro´wne wobec dominuja˛cej wie˛kszos´ci, a ich kultury „zmieszane w tyglu” stapiaja˛ sie˛ w jedna˛, nowa˛ kulture˛, co stanowi z´ro´dło ich wewne˛trznej siły12. W społeczen´stwie rozpoczyna sie˛ powolny proces aktywnej tolerancji i utrzymania ro´wnych stosunko´w pomie˛dzy jego członkami. Jednostki coraz cze˛s˛du na ´ciej traktowane sa˛ jednakowo bez wzgleich płec´, kolor sko´ry, narodowos´c´, kulture˛, wyznanie lub styl z˙ycia. Naste˛puje stopniowe przechodzenie od społeczen´stwa wielokulturowego do mie˛dzykulturowego, w kto´rym kaz˙de grupy narodowe, etniczne czy religijne z˙yja˛ce razem na jednym terytorium, pozostaja˛ stale otwarte na wzajemne oddziaływanie oraz obustronne uznawanie własnych i cudzych wartos´ci oraz sposobo´w na z˙ycie. Wiele sił – społecznych, politycznych, ekonomicznych – zaczyna ze soba˛ s´cis´le wspo´łpracowac´, z˙eby zasłuz˙yc´ na miano społeczen´stwa mie˛dzykulturowego. W nowym postrzeganiu otaczaja˛cej nas rzeczywistos´ci i z˙yja˛cych w niej społeczen´stw istotna˛role˛ odgrywa wychowanie mie˛dzykulturowe. Jest ono jednym z gło´wnych narze˛dzi, jakie dzis´ posiadamy, dzie˛ki kto´remu moz˙emy wykorzystac´ moz˙liwos´ci stwarzane przez wielokulturowe społeczen´stwa. Priorytetowym celem wychowania mie˛dzykulturowego musi byc´ odkrywanie i wzmacnianie podstaw wzajemnych zwia˛zko´w mie˛dzy ro´z˙nymi społecznos´ciami, ro´z˙nymi wie˛kszos´ciowymi i mniejszos´ciowymi grupami kulturowymi, redukcja przesa˛do´w, uprzedzen´ oraz zwie˛kszenie poczucia sprawiedliwos´ci społecznej. Cel ten oznacza: 1) zrozumienie, z˙e ro´z˙norodnos´c´ jest zakorzeniona w ro´wnos´ci i nie dostarcza usprawiedliwienia dla marginalizacji; 2) dostrzeganie ro´z˙nych kulturowych toz˙samos´ci i propagowanie szacunku dla mniejszos´ci; 3) pokojowe rozwia˛zywanie konfliktu intereso´w13. Ten gło´wny cel wymaga obje˛cia wychowaniem mie˛dzykulturowym całego społeczen´stwa, wszystkich grup mniejszos´ciowych i wie˛kszos´ciowych. Dla cze˛s´ci grup mniejszos´ciowych, szczego´lnie jes´li sa˛one zwia˛zane z imigracja˛, pierwsza˛ potrzeba˛ jest rozwinie˛cie wielu umieje˛tnos´ci (np.: porozumiewania sie˛) i wiedzy na temat dominuja˛cej wie˛kszos´ci. W przypadku grup wie˛kszos´ 12 Zob. szerzej J. Nikitorowicz, Pogranicze. Toz˙samos´c´. Edukacja mie˛dzykulturowa, Białystok 2001, s. 135-136. 13 Kaz˙dy inny, wszyscy ro´wni. Pakiet edukacyjny, Warszawa 2003, s. 35. Alicja Joanna Siegien´-Matyjewicz ciowych pierwsza˛ potrzeba˛ jest wyjs´cie poza akceptowane normy, zapoznanie sie˛ ze zwyczajowymi sposobami mys´lenia (np.: panuja˛cymi w społeczen´stwie negatywnymi stereotypami i uprzedzeniami) zwia˛zanymi z mniejszos´ciami. Wszystkie grupymusza˛zrozumiec´, jaka˛role˛ odgrywaja˛relacje władzywspołeczen´stwie ijaki maja˛ wpływ na kontakty mie˛dzykulturowe14. Ro´z˙ne potrzeby przedstawicieli grup mniejszos´ciowych i wie˛kszos´ciowych zwia˛zane sa˛ zro´z˙nymi zadaniami. Cele wychowania mie˛dzykulturowego u grup wie˛kszos´ciowych sa˛ naste˛puja˛ce: 1) popieranie zrozumienia rzeczywistos´ci wspo´łzalez˙nego s´wiata i zache˛canie do działan´ odpowiadaja˛cych tej rzeczywistos´ci; 2) porzucenie negatywnych uprzedzen´ i stereotypo´w etnicznych; 3) popieranie pozytywnej oceny ro´z˙norodnos´ci i odmiennos´ci; 4) poszukiwanie i podkres´lanie podobien´stwa; 5) tworzenie pozytywnych postaw i nawyko´w w zachowaniu wobec przedstawicieli innych kultur i społeczen´stw; 6) przekładanie zasad solidarnos´ci i odwagi cywilnej na codzienne zachowania15. U grup mniejszos´ciowych cele wychowania mie˛dzykulturowego sa˛ takie same, jak u grup wie˛kszos´ciowych, ale dodatkowo zawieraja˛ jeszcze nauke˛ z˙ycia w gło´wnym nurcie społeczen´stwa bez utraty własnej toz˙samos´ci kulturowej. Wychowanie mie˛dzykulturowe musi obejmowac´ przede wszystkim dzieci i młodziez˙, czyli przyszłych obywateli społeczen´stw mie˛dzykulturowych, oraz skupiac´ sie˛ na naste˛puja˛cych działaniach: 1) pomagac´ dzieciom i młodziez˙y zdobyc´ umieje˛tnos´c´ dostrzegania niero´wnos´ci, niesprawiedliwos´ci, rasizmu, stereotypo´w i uprzedzen´; 2) przekazywac´ dzieciom i młodziez˙y wiedze˛ oraz rozwijac´ umieje˛tnos´ci, kto´re pomoga˛ im podja˛c´ wyzwanie zmieniania tych negatywnych mechanizmo´w, kiedy zetkna˛ sie˛ z nimi w społeczen´stwie16. Wyro´z˙niamy dwa rodzaje wychowania mie˛dzykulturowego: 1) formalne wychowanie mie˛dzykulturowe, 2) nieformalne wychowanie mie˛dzykulturowe. Formalne wychowanie mie˛dzykulturowe zawarte jest w programach edukacyjnych oraz inicjatywach rozwijanych przez szkołe˛ i w szkole. Szkoła jest drugim, po rodzinie, miejscem socjalizacji, w kto´rym odbywa sie˛ proces kształtowania osobowos´ci dziecka, przekazywania systemu wartos´ci, norm i wzoro´w kulturowych dokonywany na podstawie wielowymiarowych wie˛zi społecznych, kto´re wyrastaja˛ 14 Ibidem, s. 35. 15 Ibidem, s. 35. Por. takz˙e B. Bartz, Idea wielokulturowego wychowania w nowoczesnych społeczen´stwach, Duisburg-Radom 1997, s. 12-13. 16 Kaz˙dy inny..., op. cit., s. 36. Wychowanie mie˛dzykulturowe... zro´z˙norodnych stycznos´ci, wzajemnych oddziaływan´, zalez˙nos´ci, stosunko´w17. Socjalizowana jednostka nie moz˙e byc´ biernym, uległym przedmiotem oddziaływan´ wychowawczych. Musi byc´ podmiotem socjalizacji, czyli powinna miec´ wpływ na sama˛ siebie i swoje otoczenie. Jednostka moz˙e przeciwstawiac´ sie˛ wie˛c s´rodowisku, gdy zachodzi taka potrzeba, oraz przekształcac´ je. Dzie˛ki szkole dzieci nie tylko zdobywaja˛ wiedze˛ zro´z˙nych dziedzin naukowych, ale takz˙e ucza˛ sie˛ o własnym kodzie kulturowym. Ten kod powinien byc´ otwarty na inne kultury, narody, religie, systemy wartos´ci i style z˙ycia. Szkoła musi wie˛c stworzyc´ wszystkim dzieciom ro´wne moz˙liwos´ci społeczne i wychowawcze, podnosic´s´wiadomos´c´ro´z˙nic kulturowych jako sposobu na przeciwstawianie sie˛ dyskryminacji, bronic´ i rozwijac´ pluralizm kulturowy oraz pomagac´ dzieciom w konstruktywnym rozwia˛zywaniu konflikto´w przez pokazywanie ro´z˙nic intereso´w i szukanie wspo´lnych celo´w18. Aby wychowanie mie˛dzykulturowe powiodło sie˛, musi otrzymac´ aktywne wsparcie ze strony szkoły. W zwia˛zku z tym, szkoła powinna: 1) sprzyjac´ rozwojowi toz˙samos´ci kulturowej i mie˛dzykulturowej; 2) nadawac´ range˛ i znaczenie wartos´ciom rodzinno-familijnym i lokalnym, etnicznym, wyznaniowym i jednoczes´nie kształtowac´ umieje˛tnos´c´ komunikacji i dialogu w procesie przechodzenia od toz˙samos´ci jednowymiarowej do wielowymiarowej; 3) kształtowac´ postawy otwartos´ci wobec innos´ci, tolerancje˛, zrozumienie, che˛c´ poznania i wspo´łpracy, wytwarzac´ autentyczne zaangaz˙owanie u wychowanko´w poprzez fascynacje˛ innymi kulturami i ludz´mi, wdraz˙ac´ do prowadzenia dialogu, w kto´rym znajda˛ miejsce ro´z˙ne pogla˛dy wyraz˙ane bez obaw i le˛ku; 4) opierac´ sie˛ na modelu komunikacji mie˛dzykulturowej, kształtowac´ umieje˛tnos´ci negocjacyjne i dialogowe z innymi, kreowac´ dialog jako szanse˛ rozwoju, wsparcia w rozwoju własnym i grupy; 5) przyja˛c´ wielowariantowe strategie edukacji z uwzgle˛dnieniem potrzeb i aspiracji jednostek oraz grup mniejszos´ciowych, korzystac´ z naturalnego układu kulturowego, naturalnych sytuacji zro´z˙nicowania kulturowego, naturalnych obszaro´w mieszanki kulturowej; 6) podejmowac´ działania wspieraja˛ce grupy z ro´z˙nych wspo´lnot etnicznych i narodowych w procesie kultywowania własnej toz˙samos´ci z jednoczesna˛ pomoca˛ w realizacji zadan´ obywatelskich, z jednoczesnym „byciem” i komunikacja˛ ze s´rodowiskiem wie˛kszos´ciowym19. 17 Słownik wyrazo´w obcych, PWN, Warszawa 1980, s. 689. 18 Kaz˙dy inny..., op. cit., s. 36-37. 19 J. Nikitorowicz, Edukacja mie˛dzykulturowa wobec dylemato´w kształtowania toz˙samos´ci w społeczen ´stwach wielokulturowych, w: Edukacja wobec ładu globalnego, red. T. Lewowicki, J. Nikitorowicz, T. Pilch, S. Tomiuk, Warszawa 2002, s. 51-53. Alicja Joanna Siegien´-Matyjewicz Nalez˙y takz˙e dopasowac´ programy nauczania do rzeczywistos´ci społeczen´stwa wielokulturowego. Nowe programy szkolne powinny wie˛c zawierac´ tres´ci prezentuja˛ce odmienne grupy narodowe, etniczne, je˛zykowe, religijne i inne. Programy te musza˛ byc´ takz˙e otwarte na zmiany i powinny pozwalac´ dzieciom stopniowo rozumiec´ kod kulturowy gło´wnego nurtu społeczen´stwa oraz zdobyc´ umieje˛tnos´ci, kto´re pomoga˛ osia˛gna˛c´ osobista˛ autonomie˛ i pewnos´c´ siebie w ramach tego społeczen´stwa. Wychowanie mie˛dzykulturowe powinno zatem polegac´ na rozwoju programo´w nauczania, kto´re: 1) pomoga˛ w uzyskaniu wiedzy o społeczen´stwie i relacjach mie˛dzyludzkich w nim panuja˛cych; 2) pomoga˛ zrozumiec´ charakterystyczna˛ dla danej kultury s´wiadomos´c´ czasu; 3) pomoga˛ zrozumiec´ relacje ekonomiczne, od kto´rych zalez˙y zatrudnienie i przetrwanie jednostki; 4) pomoga˛ w uzyskaniu wiedzy o bliskim s´rodowisku i organizacjach pozaszkolnych, kto´re moga˛ pomo´c osobom z grup mniejszos´ciowych; 5) pomoga˛ zrozumiec´ panuja˛cy system polityczny i to, jak go wykorzystywac´20. Niezbe˛dne jest wprowadzenie elemento´w mie˛dzykulturowych do nowych programo´w nauczania, z˙eby: 1) odrzucic´ etnocentryczne spojrzenie na kulture˛ i stanowisko, z˙e stworzenie hierarchii kultur jest moz˙liwe; 2) wzia˛c´ pod uwage˛ cechy charakterystyczne dla ro´z˙nych kultur wspo´łistnieja˛cych obok siebie na pewnym obszarze; 3) rozszerzac´ dziecie˛ce widzenie s´wiata, co jest szczego´lnie istotne na tych terenach, gdzie obcowanie z przedstawicielami mniejszos´ci i ich kultura˛ jest rzadkos´cia˛21. Szkoła musi ro´wniez˙ zmienic´ dotychczasowe stanowisko w kwestii przedstawiania historii i kultury ro´z˙norodnych narodo´w, gdyz˙ zbyt cze˛sto zaszczepia i wzmacnia negatywne stereotypy na ich temat. Pojawia sie˛ wymo´g konstruktywnej wymiany pogla˛do´w na temat sposobu prowadzenia szkoły mie˛dzy wszystkimi stronami procesu wychowania: nauczycielami, dziec´mi, rodzicami, administracja˛, lokalnymi władzami i instytucjami. Aby wychowanie mie˛dzykulturowe funkcjonowało w szkole i woko´ł niej, dobra wola i poboz˙ne z˙yczenia nie wystarcza˛ – potrzebne jest działanie. Podejs´cie wychowawcze zaro´wno w szkole, jak i poza nia˛, jest tak samo waz˙ne. Dlatego tez˙ cele formalnego wychowania mie˛dzykulturowego sa˛ zbiez˙ne z celami wychowania nieformalnego. Ro´z˙nica mie˛dzy nimi polega na metodach pracy z dziec´mi i młodziez˙a˛ oraz na osobach prowadza˛cych. 20 Kaz˙dy inny..., op. cit., s. 37. 21 Ibidem. Wychowanie mie˛dzykulturowe... Najskuteczniejszymi wychowawcami nieformalnymi sa˛ sami młodzi ludzie, wychowuja˛cy siebie nawzajem. Wielu z nich to wolontariusze, kto´rzy dobrowolnie, bezpłatnie i s´wiadomie pos´wie˛caja˛ swo´j wolny czas innym. Wychowawcy nieformalni pracuja˛ z dziec´mi i młodziez˙a˛ w klubach młodziez˙owych, w organizacjach i ruchach młodziez˙owych, w młodziez˙owych poradniach i os´rodkach informacyjnych, podczas zaje˛c´ pozalekcyjnych, w schroniskach dla młodziez˙y, na ulicach. Wychowanie nieformalne ma kilka szczego´lnych cech, kto´re odro´z˙niaja˛ je od wychowania formalnego: 1) wychowanie nieformalne jest dobrowolne, w odro´z˙nienie od obowia˛zkowej szkoły, w zwia˛zku z tym nie wywołuje ono reakcji odrzucenia przez ucznio´w tych postaw czy temato´w, kto´re sa˛cze˛s´cia˛programo´w szkolnych, co sie˛ czasami zdarza w szkole; 2) osoby zajmuja˛ce sie˛ wychowaniem nieformalnym musza˛ wkładac´ duz˙o wie˛kszy wysiłek w podtrzymanie zainteresowania dzieci i młodziez˙y wobec konkurencji ze strony komercyjnego s´wiata, kto´ry oferuje ogromny wachlarz atrakcyjnych alternatyw; 3) wychowanie nieformalne sprzyja bliz˙szym relacjom mie˛dzy prowadza˛cymi a uczestnikami, ułatwia komunikacje˛ interpersonalna˛; 4) tres´ci sa˛ wraz z uczestnikami dostosowane do ich potrzeb i otaczaja˛cej rzeczywistos´ci; 5) prowadza˛cy moz˙e dowolnie ustalac´ cele i dobierac´ do nich odpowiednie zaje˛cia; 6) metody aktywne i uczestnicza˛ce zastosowane w wychowaniu nieformalnym daja˛ bardzo dobre rezultaty22. Oczywis´cie w wielu aspektach wychowanie nieformalne nie mogłoby istniec´, gdyby nie było wychowania formalnego i duz˙o potrzeba jeszcze wysiłku i pracy, jes´li chodzi o ich wzajemne uzupełnianie sie˛. Proces ten wymaga zatem zaangaz˙owania nauczycieli, rodzico´w i samych ucznio´w, kto´rzy powinni zmierzac´do otwarcia przestrzeni społecznej dyskusji, w kto´rej s´wiat powinien byc´ wynegocjowany, odtworzony i przekształcony zgodnie z wola˛ społeczen´stwa. Wychowanie mie˛dzykulturowe jako edukacyjna odpowiedz´ na wielokulturowe społeczen´stwo Streszczenie Autor przedstawia wychowanie mie˛dzykulturowe, kto´rego gło´wnym celem jest wzmacnianie podstaw wzajemnych zwia˛zko´w mie˛dzy ro´z˙nymi wie˛kszos´ciowymi i mniejszos´ciowymi grupami kulturowymi. Omawia takz˙e dwa rodzaje wychowania mie˛dzykulturowego: formalne wychowanie mie˛dzykulturowe (zawarte w programach edukacyjnych oraz inicjatywach rozwijanych przez szkoły Ibidem, s. 38-39. Alicja Joanna Siegien´-Matyjewicz i w szkołach) i nieformalne wychowanie mie˛dzykulturowe (dobrowolne, realizowane w klubach, organizacjach i ruchach młodziez˙owych, w os´rodkach informacyjnych, w schroniskach dla młodziez˙y, podczas zaje˛c´ pozalekcyjnych, na ulicach, podczas wymian mie˛dzynarodowych). Słowa kluczowe: wychowanie mie˛dzykulturowe, społeczen´stwo wielokulturowe, szkoła, kultura, tolerancja, mniejszos´c´, wie˛kszos´c´. Transcultural Education as an Educational Alternative to Multicultural Society Abstract The author of the article aims at presenting the idea of transcultural education, which leads to the reinforcement of mutual bonds between different cultural minority and majority groups. The author discusses two different types of transcultural education: formal transcultural education (included in official educational programs and initiatives realized at schools) and informal transcultural education (voluntary, realized in clubs, organizations and youth movements, information centers, youth hostels, during informal classes, on the streets, during international exchanges). Key words: transcultural education, multicultural society, school, culture, tolerance, minority, majority. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Iwona Mys´liwczyk Olsztyn´ska Wyz˙sza Szkoła Zarza˛dzania i Informatyki im. Tadeusza Kotarbin´skiego Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej (stary-nowy problem w praktyce pedagogicznej) Wste˛p Od kilku lat nadpobudliwos´c´ psychoruchowa wzbudza zainteresowanie psychologo´w i pedagogo´w pracuja˛cych z dziec´mi. Zespo´ł ten jest znany od 143 lat – wie˛c nie jest to nowos´c´ dla lekarzy – ale niestety nie zawsze objawy zaobserwowane u dzieci okres´lane były jako zespo´ł ADHD. Wczes´niej nie znano tego okres´lenia. W ro´z˙nych okresach lekarze inaczej definiowali to zjawisko i nie zawsze zaburzenie to było poprawnie zdiagnozowane. Tak wie˛c choc´ panowało ws´ro´d lekarzy przekonanie, z˙e zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej moz˙na okres´lic´ poprzez specyficzne objawy, to jednak schorzeniu temu przypisywano inne nazwy, nie zawsze trafne. W ten sposo´b wielu ludzi funkcjonowało z ADHD nie wiedza˛c, w jaki sposo´b zminimalizowac´ pewne objawy, albo jak pozbyc´ sie˛ niewygodnych nawyko´w. Obecnie uz˙ywa sie˛ skro´tu ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder), kto´ry oznacza „Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi” (cze˛sto nazywany po prostu „zespołem hiperkinetycznym” lub „zespołem nadpobudliwos´ci psychoruchowej”)1. Istota zespołu ADHD i konsekwencje nadpobudliwos´ci psychoruchowej Nadpobudliwos´c´ psychoruchowa˛ definiuje sie˛ jako zaburzenia u dzieci, kto´re na ogo´ł zaczynaja˛ sie˛ przed sio´dmym rokiem z˙ycia. Mowa tu o zaburzeniach ro´wnowagi proceso´w nerwowych. Procesy wewne˛trznego hamowania sa˛ osłabione przy wyraz´nej dominacji proceso´w pobudzania w układzie nerwowym. Totez˙ dzieci Wolan´czyk T., Kołakowski A., Skotnicka M., Nadpobudliwos´c´ psychoruchowa u dzieci. Prawie wszystko, co chcielibys´cie wiedziec´, Lublin 1999, s. 13. 120 Iwona Mys´liwczyk te charakteryzuja˛ sie˛ nadmierna˛ aktywnos´cia˛, impulsywnos´cia˛ i brakiem wytrwałos´ci. Zachowania te wyste˛puja˛ stale i niezalez˙nie od sytuacji. Rozpoznanie zespołu nadpobudliwos´ci psychoruchowej (ADHD) zostało ustalone przez Amerykan´skie Towarzystwo Psychiczne (American Psychiatric Association – APA) i zamieszczone w klasyfikacji choro´b DSM-IV. Istnieje podobne rozpoznanie zdefiniowane przez S´ wiatowa˛Organizacje˛ Zdrowia (WHO), kto´re jest zamieszczone w Mie˛dzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Choro´b i Problemo´w Zdrowotnych ICD-10 – jest nazywane zaburzeniem nadpobudliwos´ci psychoruchowej (Hiperkinetic Disorder)2. Mie˛dzy rozpoznaniem WHO a rozpoznaniem APA jest bardzo waz˙na ro´z˙nica. W definicji WHO problem ADHD skupia sie˛ tylko na rozpoznaniu nadpobudliwos´ci (hiperkinetycznos´ci). Istotne jest, aby wysta˛piły trzy typy objawo´w, a mianowicie: zaburzenia koncentracji uwagi, nadmierna pobudliwos´c´ i impulsywnos´c´. Natomiast w rozpoznaniu DSM-IV nalez˙y okres´lic´ jeszcze podtyp ADHD, jaki obserwujemy u badanego dziecka. W rozpoznaniu amerykan´skich psychiatro´w wyodre˛bnione sa˛ podtypy pozwalaja˛ce rozpoznac´ dziecko z ADHD z przewaga˛ zaburzen´ koncentracji uwagi, z przewaga˛ nadpobudliwos´ci psychoruchowej oraz typ mieszany3. 1. Typ z przewaga˛ nadpobudliwos´ci – tam gdzie ma miejsce nadpobudliwos´c´ (hiperkinetycznos´c´) wyste˛puje duz˙e prawdopodobien´stwo, z˙e dziecko be˛dzie odznaczac´ sie˛ cechami antyspołecznymi, zostanie odrzucone przez ro´wies´niko´w. Poza tym istnieje wielkie ryzyko jego zawieszenia w szkole i skierowania do placo´wek kształcenia specjalnego4. Dzieci te z reguły nie maja˛ problemo´w z opanowaniem wiedzy, ale z zachowaniem i przestrzeganiem dyscypliny. Szybko sie˛ nudza˛, przeszkadzaja˛ nauczycielowi i kolegom z klasy. Na przerwach natomiast i po lekcjach nieustannie biegaja˛. Jednak umieje˛tnie namo´wione do skupienia sie˛ nad odrabianiem lekcji, potrafia˛ to zrobic´5. 2. Typ z przewaga˛ zaburzen´ koncentracji uwagi – tam, gdzie nie ma objawo´w nadpobudliwos´ci, istnieje prawdopodobien´stwo, z˙e dziecko be˛dzie wykazywac´ jawne tendencje do odrywania sie˛ od rzeczywistos´ci. Mo´wi sie˛ cze˛sto, z˙e „buja w obłokach” lub jest nieobecne. Nalez˙y pamie˛tac´, z˙e takie dzieci najcze˛s´ciej skrywaja˛ własne problemy i sa˛ niedostrzegane przez ro´wies´niko´w. Jest to przyczyna˛ problemo´w z nauka˛ szkolna˛6. Przez rodzico´w i nauczycieli dzieci te sa˛ 2 Ibidem. s. 23. 3 Cooper P., Ideus K., Zrozumiec´ dziecko z nadpobudliwos´cia˛ psychoruchowa˛, Warszawa 2001, s. 25. 4 Ibidem, s. 28. 5 Patycka B., Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi,„Z˙ ycie Szkoły” nr 7, 2002, s. 417. 6 Cooper P., Ideus K., Zrozumiec´ dziecko z nadpobudliwos´cia˛ psychoruchowa˛, Warszawa 2001, s. 28. Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej... postrzegane jako mniej zdolne. Z reguły spokojnie siedza˛ przy stoliku czy ławce, ale niestety nie sa˛ w stanie skoncentrowac´ uwagi na tym, co zostało im zadane. Nie skupiaja˛sie˛ ro´wniez˙ na tym, co sie˛ do nich mo´wi. W zwia˛zku z tym, nie rozumieja˛ polecen´ nauczycieli, rodzico´w czy przełoz˙onych. Z´ le przepisuja˛ z tablicy, myla˛ cyfry i znaki działan´ i nie moga˛c skupic´ uwagi np. na tres´ci działan´ matematycznych, nie umieja˛ ich rozwia˛zac´. Podtyp z przewaga˛ koncentracji uwagi cze˛s´ciej wyste˛puje u dziewcza˛t niz˙ u chłopco´w. Dzieci te nie przysparzaja˛ wie˛kszych problemo´w w utrzymaniu dyscypliny, w zwia˛zku z tym rodzice czy nauczyciele nie zauwaz˙aja˛,z˙e cos´ złego sie˛ dzieje7. 3. Typmieszany– tentyp ADHD wyste˛puje najcze˛s´ciej. U dzieci tych wro´z˙nym wieku bardziej sa˛ nasilone odmienne problemy. W wieku przedszkolnym dzieci nie moga˛ usiedziec´ w miejscu, gdy przyjda˛ do szkoły, nie potrafia˛ przestrzegac´ elementarnych zasad dyscypliny, jak ro´wniez˙ skoncentrowac´sie˛ na wykonywaniu okres´lonych czynnos´ci. W efekcie maja˛ problemy w nauce, a duz˙a impulsywnos´c´poste˛powania nie sprzyja zjednywaniu przyjacio´ł. Typowe zachowania klasowe, to niemoz˙nos´c´ usiedzenia w miejscu, wiercenie sie˛,chodzenie po klasie, zaczepianie innych dzieci. Jes´lizostaniezacos´ pochwalone, natychmiast robi to ponownie, domagaja˛csie˛ głos´no pochwały. Dzieci te nie słuchaja˛, zapominaja˛ o przyborach szkolnych czy odrobieniu pracy domowej. Dziecko z tym typem ADHD lubi byc´ w centrum uwagi, ale niestety przez ro´wies´niko´w jest to z´le odbierane. Powoduje to, z˙e dziecko stopniowo zaczyna unikac´ szkoły i kolego´w, wybieraja˛c wagary. Dzieci te nie radza˛sobie z rzeczywistos´cia˛: brak zrozumienia ze strony nauczycieli i rodzico´ w, brak akceptacji przez ro´wies´niko´w w szkole i na podwo´rku, problemy z nauka˛– to moim zdaniem zbyt duz˙e obcia˛z˙enie psychiczne dla takiego dziecka, kto´re przeciez˙ niczemu nie jest winne. Aby mo´wic´ o diagnostyce zespołu nadpobudliwos´ci psychoruchowej nalez˙y okres´lic´ gło´wne objawy zespołu, za kto´re przyjmuje sie˛: zaburzenia uwagi, nadmierna˛ impulsywnos´c´ i nadmierna˛ aktywnos´c´. Dziecko z deficytem uwagi sprawia wraz˙enie nieobecnego, łatwo rozprasza sie˛ pod wpływem bodz´co´w zewne˛trznych, ma trudnos´ci w organizacji własnych zaje˛c´, nie potrafi przyswoic´ sobie złoz˙onych instrukcji, popełnia proste błe˛dy w zadaniach i grach, gubi rzeczy potrzebne do pracy, cze˛sto zapomina o ro´z˙nych codziennych sprawach. Nadruchliwos´c´ objawia sie˛ nerwowymi ruchami kon´czyn oraz niemoz˙ nos´cia˛ usiedzenia na miejscu. Dziecko biega „jak nakre˛cone”, przemieszcza sie˛ i wspina na meble. Podczas lekcji wstaje z ławki, jest nadmiernie hałas´liwe, ma trudnos´ci z zaangaz˙owaniem sie˛ w spokojna˛ zabawe˛. Impulsywnos´c´ przybiera forme˛ „wyrywania sie˛” z odpowiedzia˛, zanim pytanie zostanie w całos´ci sfor- Patycka B., op. cit., s. 416-417. 122 Iwona Mys´liwczyk mułowane, niedoczekiwaniem swojej kolejki w grach. Dziecko cze˛sto przeszkadza innym, przerywa i wtra˛ca sie˛ do rozmo´w i zabaw8. Niezbe˛dnym warunkiem rozpoznania nadpobudliwos´ci jest wysta˛pienie wyz˙ej opisanych objawo´w przed sio´dmym rokiem z˙ycia. Wymienione symptomy musza˛ znacza˛co upos´ledzac´ funkcjonowanie dziecka w co najmniej dwo´ch kontekstach s´rodowiskowych – np. domowym i szkolnym. Dotychczas nie udało sie˛ znalez´c´ jednoznacznych przyczyn nadpobudliwos´ci psychoruchowej. Cze˛sto mo´wi sie˛ o jednoczesnym wyste˛powaniu kilku czynniko´w, kto´re wzajemnie na siebie oddziaływaja˛ i uzupełniaja˛ sie˛. Profesor T. Wolan´czyk wyjas´nia, z˙e istnieje wiele teorii na temat przyczyn ADHD: „mie˛dzy innymi wia˛zano to schorzenie z mikrouszkodzeniami os´rodkowego układu nerwowego, alergia˛ pokarmowa˛ na barwniki i konserwanty, alergia˛ na cukier, przewlekłym zatruciem ołowiem. I choc´ rzeczywis´cie uszkodzenia UON, alergie czy przewlekłe zatrucia moga˛w niekto´rych wypadkach wyjas´niac´ przyczyne˛ wysta˛pienia objawo´w zaburzen´ koncentracji, nadmiernej impulsywnos´ci czy nadruchliwos ´ci u dziecka, to u wie˛kszos´ci dzieci z ADHD takich przyczyn nie moz˙emy znalez´c´. Wg szacunko´w Barkleya czynniki pozagenetyczne moga˛ wyjas´nic´ około 20% – 30% przypadko´w ADHD, natomiast cze˛stos´c´ dziedziczenia tego zespołu sie˛ga 80 %.(...)”9 Postawione hipotezy psychologiczne mo´wia˛,z˙e podstawowym objawem sa˛ zaburzenia samokontroli, zas´ jeszcze inne teorie podkres´laja˛,z˙e to skutek nasilonych zaburzen´ uwagi i kontroli bodz´co´w. W zwia˛zku z tym dzieci te sa˛ nieposłuszne, nie spełniaja˛polecen´ swoich rodzico´w i nie stosuja˛sie˛ do stawianych im ograniczen´. Trudnos´ci diagnostyczne Rozpoznanie ADHD jest trudne, poniewaz˙ prawie całkowicie opiera sie˛ na obserwacji dziecka i dos´wiadczeniu lekarza. Niestety nie ma z˙adnego badania laboratoryjnego, kto´re potwierdziłoby podejrzenie. Wykonywane badania moga˛ wykluczyc´innechoroby,kto´remoga˛objawiac´ sie˛nadpobudliwos´cia˛.Wtejsytuacji najwie˛kszymi ekspertami sa˛ rodzice, kto´rzy spe˛dzaja˛ z dzieckiem bardzo duz˙o czasu, obserwuja˛ je i widza˛ ro´z˙ne reakcje w podobnych sytuacjach. Pamie˛tac´ nalez˙y jednak, z˙e rodzice zwia˛zani sa˛ z dzieckiem emocjonalnie, wie˛c nie zawsze ich ocena sytuacji moz˙e byc´ obiektywna˛. Dlatego waz˙na jest ro´wniez˙ opinia osoby bezstronnej, jak np. nauczyciela czy wychowawcy klasy. W rozpoznawaniu ADHD 8 Problemy psychologiczne dzieci z zespołem nadpobudliwos´ci psychoruchowej pod red. Małgorzaty S´ wie˛cickiej, Warszawa 2003, s. 10. 9 Wolan´czyk T., Kołakowski A., Skotnicka M., op. cit., s. 64. Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej... nie moz˙e zostac´ pominie˛ty sam zainteresowany, czyli dziecko. Opro´cz wspomnianej juz˙ obserwacji wykonuje sie˛ badania pediatryczne, neurologiczne i psychologiczne. Prowadzi sie˛ rozmowy z dzieckiem, maja˛ce na celu obiektywny pomiar jego uwagi, czy tez˙ ocene˛ ilorazu inteligencji. Za pomoca˛ skali i kwestionariuszy diagnostycznych ocenia sie˛ nasilenie problemu nadpobudliwos´ci psychoruchowej i zaburzen´ koncentracji uwagi oraz zachowan´ problemowych. Ocenia sie˛ ro´wniez˙ zachowania dziecka za pomoca˛ kwestionariuszy opartych na kryteriach ICD-10 lub DSM-IV10. Niestety nie zawsze dziecko jest szybko zdiagnozowane. Instytucje orzekaja˛ce o zespole nadpobudliwos´ci psychoruchowej to poradnie psychologiczno-pedagogiczne albo placo´wki specjalistyczne, takie jak poradnie zdrowia psychicznego. Niestety po´js´cie z dzieckiem do poradni zdrowia psychicznego to dla rodzico´w wstyd. Rodzice, chca˛c unikna˛c´ zawstydzenia, odwlekaja˛ wizyte˛ u psychologa, a tym samym pozwalaja˛ na pogłe˛bianie sie˛ objawo´w. Nadpobudliwos´c´ na ogo´ł przejawia sie˛ w całokształcie zachowania dziecka, obejmuje wie˛c sfere˛ poznawcza˛, emocjonalno-uczuciowa˛ i ruchowa˛.Uro´z˙nych dziecimoz˙ebyc´ nasilonawniejednakowymstopniuiponadtozprzewaga˛objawo´w wzakresie odmiennych sfer. Niekto´re z nich sa˛wie˛c szczego´lnie mocno nadpobudliwe, inne silnie pobudzone w aspekcie wyobraz´ni, mys´lenia. Duz˙o jest dzieci, kto´rych centralnym objawem jest znacznie podwyz˙szona pobudliwos´c´ uczuciowa. Najłatwiejsza do zaobserwowania jest jednak wzmoz˙ona aktywnos´c´ ruchowa11. Formy pracy i terapii z dzieckiem nadpobudliwym Skoro juz˙ wiemy, z˙e dziecko ma stwierdzony zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej, to powinnis´my zadac´ sobie pytanie – co teraz? Oczywis´cie trzeba zacza˛c´ terapie˛, ale mys´le˛,z˙e w pierwszej kolejnos´ci rodzice musza˛ zaakceptowac´to dziecko, jego odmiennos´c´, a moz˙e i wyja˛tkowos´c´. Musza˛us´wiadomic´ sobie, z˙e ich pociecha z zespołem nadpobudliwos´ci psychoruchowej nigdy nie be˛dzie idealnym dzieckiem. Ten krok jest bardzo waz˙ny, gdyz˙ pomaga dopasowac´ wymagania do realnych moz˙liwos´ci dziecka i pozwoli unikna˛c´ kolejnych niepowodzen´ wychowawczych. Jednak praca z dzieckiem nadpobudliwym niestety nie skupia sie˛ jedynie na akceptacji innos´ci dziecka. Ma tu miejsce poste˛powanie wielokierunkowe, ze szczego´lnym uwzgle˛dnieniem poradnictwa rodzinnego i treningu umieje˛tnos´ci rodzicielskich. Cały czas przy tym trzeba pamie˛tac´, z˙e ADHD to zespo´ł objawo´w, 10 Ibidem, s. 66. 11 Opolska T., Potemska E., Dziecko nadpobudliwe. Program korekcji zachowan´, Warszawa 1999, s. 19. 124 Iwona Mys´liwczyk z kto´rych czasami sie˛ wyrasta, ale kto´re istnieja˛i nie moz˙na ich zmienic´. Wo´wczas otoczenie dziecka chorego trzeba tak zmodyfikowac´, aby miało warunki do zdobywania wiedzy, przebywania w grupie i nabywania tych samych umieje˛tnos´ci co ro´wies´nicy. Ktos´ moz˙e zapytac´ – dlaczego mamy dostosowywac´ otoczenie do dziecka, a nie dziecko do otoczenia? Dziecko nadpobudliwe z˙yje w cia˛głym chaosie, totez˙ terapia polega m.in. na uporza˛dkowaniu otoczenia dziecka, sprawieniu, by było ono przyjazne i stałe. Kro´tko mo´wia˛c, musimy zmienic´ temu dziecku s´wiat. Rola ta przypadła do spełnienia przede wszystkim rodzicom i najbliz˙szym dziecka, ale ro´wniez˙ nauczycielom czy starszym kolegom. Praca indywidualna rodzico´w z dzieckiem nadpobudliwym jest bardzo cie˛z˙ka i mozolna. Wymaga wiele pos´wie˛cenia i cierpliwos´ci ze strony rodzico´w i konsekwencji w poste˛powaniu. Konsekwencja jest tu bardzo waz˙na˛ cecha˛ w pracy z dzieckiem z ADHD. Dzie˛ki niej moz˙emy wymo´c na dziecku wykonanie jakiejs´ czynnos´ci mimo nieche˛ci12.Be˛da˛c konsekwentnymi doprowadzamy do wypracowania przez dziecko pewnych nawyko´w, kto´re przy tym schorzeniu sa˛ istotne. Wiele wskazo´wek do pracy indywidualnej z dzieckiem nadpobudliwym przedstawiła Hanna Nartowska. Do najwaz˙niejszych, kto´rych stosowanie jest zalecane niezalez˙nie od wieku dziecka, zaliczamy: – izolacje˛ od wielobodz´cowego s´rodowiska; – spokojna˛, nacechowana˛ ciepłem i z˙yczliwos´cia˛ atmosfere˛ emocjonalna˛ w rodzinie; – jasny i konsekwentnie przestrzegany system reguł i zasad rza˛dza˛cych z˙yciem dziecka, pocza˛wszy od rozkładu dnia, po system praw i obowia˛zko´w dla kaz˙dego członka rodziny; – stałe, powtarzaja˛ce sie˛ rytuały, dotycza˛ce zaro´wno kro´tkich (dzien´, tydzien´), jak i dłuz˙szych okreso´w; – pomoc w porza˛dkowaniu s´wiata fizycznego, w kto´rym dziecko przebywa (segregowanie, układanie przedmioto´w w najbliz˙szym otoczeniu); – pomoc w ukon´czeniu czynnos´ci przez dziecko, zanim przejdzie do naste˛pnej; – organizacja ukierunkowanej aktywnos´ci ruchowej (sportowej, zabawowej), kto´ra z jednej strony ma na celu umoz˙liwienie odreagowania napie˛c´, zas´ z drugiej wdraz˙a w system zaje˛cia sie˛ czyms´ w sposo´b uporza˛dkowany; – formułowanie oraz pilnowanie przez osobe˛ dorosła˛ celo´w działalnos´ci dziecka,kto´re sa˛jasno okres´lone, niezbyt odległe wczasie orazproste dorealizacji; stopniowe komplikowanie proponowanych działan´ oraz wydłuz˙anie czasu ich realizacji, w miare˛ zmniejszania sie˛ objawo´w nadpobudliwos´ci dziecka; – stała kontrola działalnos´ci dziecka oraz przypominanie o zobowia˛zaniach; Rozmowa z Pania˛ Hanna˛ Guzowska˛-Michels Psychologiem z Zespolonego Szpitala Psychiatrycznego w Olsztynie. Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej... – załatwienie wszelkich problemo´w zwia˛zanych z dzieckiem w momentach jego wyciszenia, bez stosowania agresji oraz kar fizycznych13. Wskazo´wkitepomagaja˛stworzyc´ zewne˛trzna˛strukture˛pomocna˛dziecku.Jest ona niezbe˛dna, gdyz˙ dziecko z ADHD nie potrafi przewidziec´ naste˛pstw ro´z˙nych zjawisk, nie widzi zwia˛zku np. pomie˛dzy chodzeniem po klasie a złos´cia˛ nauczyciela. Dzieje sie˛ tak nie dlatego, z˙e nie zna zasad, ale dlatego, z˙e nie potrafi ich zastosowac´ w codziennym z˙yciu. Ma trudnos´ci z organizacja˛ i realizacja˛ tego, co zaplanował (chociaz˙ chyba trudno tu mo´wic´ o planowaniu), poniewaz˙ pochłania i interesuje je wszystko, co znajduje sie˛ wokoło. Totez˙ tak bardzo waz˙ne jest, aby rodzice zorganizowali dziecku plan działania na cały dzien´ i tydzien´. Wo´wczas otrzymuje ono jasne komunikaty, kto´re do niego trafiaja˛. Dziecko z zespołem nadpobudliwos´ci psychoruchowej, tak jak dziecko zdrowe dzieli swo´j czas pomie˛dzy dom rodzinny i szkołe˛. I tak jak w domu, tak i w szkole trzeba dostosowac´ wszystko do potrzeb dziecka z ADHD. Tak nalez˙y zmodyfikowac´ czas nauki, aby dziecko miało moz˙liwos´c´ normalnie rozwijac´ sie˛ i zdobywac´ wiedze˛. Nie jest to łatwe, gdyz˙ dziecko to przeszkadza innym uczniom i nauczycielowi, chodzi po klasie, rozmawia wtedy, gdy inni skupiaja˛ sie˛ na wykonaniu zadania, nie słucha polecen´ nauczyciela. Totez˙ modyfikacja czasu nauki dla takiego dziecka polega na indywidualnym nauczaniu. Niestety nie jest to jednak rozwia˛zanie idealne, bowiem izoluje je od naturalnych kontakto´w społecznych zro´wies´nikami. Poza tym podczas indywidualnych spotkan´be˛dzie ono grzeczne, be˛dzie słuchac´ polecen´ nauczyciela i prawidłowo rozwia˛zywac´ zadania. Jednak po zakon´czeniu tych zaje˛c´, wszystko wro´ci do normy, tzn. zno´w woko´ł dziecka panował be˛dzie chaos i zamieszanie. Nalez˙y tu podkres´lic´, z˙e dziecko nadpobudliwe wychowywane i kształcone w optymalnych dla niego warunkach, moz˙e nieraz osia˛gna˛c´ znacza˛ce sukcesy zaro´wno w nauce, jak i w z˙yciu14. Zaro´wno w domu jak i szkole rodzice i nauczyciele powinni ustalic´ hierarchie˛ waz˙nos´ci swoich wymagan´ i zakres swobo´d dziecka, nie moz˙na cia˛gle byc´ krytycznym, patrza˛c na zachowanie dziecka, czy wys´miewac´ sie˛ z niego. Trzeba byc´ spokojnym i opanowanym15. Jez˙eli dziecko mimo wielu wysiłko´w rodzico´w i nauczycieli nie poddaje sie˛ normalnemu sposobowi wychowania i nie sa˛ oni w stanie mu pomo´c, wtedy niezbe˛dna jest systematyczna terapia. Wybo´r odpowiedniej metody terapeutycznej dla dziecka nadpobudliwego psychoruchowo nie jest łatwy, gdyz˙ trzeba wzia˛c´ pod uwage˛ sfere˛, w jakiej nadpobudliwos´c´ wyste˛puje i głe˛bokos´c´ jej nasilenia. Terapie˛ dobiera sie˛ do 13 Nartowska H., Wychowanie dziecka nadpobudliwego, Warszawa 1986, s. 94. 14 Wolaczyk T., Skotnicka M., Kołakowski A., Pisula A., Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej u dzieci, „Problemy Opiekun´czo – Wychowawcze”, nr 9, 2003, s. 26. 15 Pecyna M.B., Jak leczyc´ i wychowywac´ dziecko ze wzmoz˙ona˛aktywnos´cia˛psychoruchowa˛, cze˛s´c´ 1, „Szkoła Specjalna” nr 5,1997, s. 289-290. 126 Iwona Mys´liwczyk specyficznych potrzeb dziecka, jego osobowos´ci i indywidualnej sytuacji. Zawsze jest jednak potrzebna wspo´łpraca rodzico´w i nauczyciela z terapeuta˛16. Do najcze˛s˙a˛: ´ciej stosowanych terapii dla dzieci z ADHD nalez 1) metoda ruchu rozwijaja˛cego W. Sherborne – ruch rozwijaja˛cy moz˙e pomo´c dziecku w dwo´ch gło´wnych sferach rozwoju: fizycznym i osobowos´ci. Dzieci poprzez te˛ metode˛ ucza˛ sie˛ poznawac´ i kontrolowac´ swoje ciało oraz staja˛ sie˛ bardziej pewne swoich moz˙liwos´ci. Tu ucza˛ sie˛ skupic´ na czynnos´ci, kto´ra˛ włas´nie wykonuja˛. Metoda ruchu rozwijaja˛cego zawiera element relaksu. Korzystne jest to, z˙e dzieci c´wicza˛ z rodzicami – sa˛ wtedy razem, rozwija sie˛ poczucie bliskos´ci i zaufania. Taka atmosfera zaje˛c´ grupowych sprzyja dobremu samopoczuciu zaro´wno dorosłych, jak i dzieci. Po takiej terapii nie tylko dzieci, ale i rodzice sa˛ odpre˛z˙eni; 2) relaksuja˛ca dla dzieci (trening autogenny) – terapia ta ma na celu zmniejszenie napie˛cia psychicznego oraz wywołanie odpre˛z˙enia poprzez technike˛ relaksuja˛ca˛ według Jacobsona, technike˛ relaksuja˛ca˛ według Wintreberta oraz trening autogenny Schultza. Praca z dziec´mi według techniki Jacobsona polega na napinaniu i rozluz´nianiu mie˛s´ni i jest bardzo waz˙na, gdyz˙ dzieci te z˙yja˛ w cia˛głym napie˛ciu. Natomiast Wintrebert opracował metode˛ relaksacji przeznaczona˛ dla dzieci w wieku szkolnym. Trening autogenny opracowany przez Schultza jest metoda˛ oddziaływania na własny organizm, polegaja˛ca˛ na wyzwalaniu w sobie reakcji odpre˛z˙enia i koncentracji oraz stosowaniu autosugestii; 3) programy aktywnos´ci czyli programy aktywnos´ci – s´ci ciała, ´wiadomoskontakt i komunikacja zostały opracowane przez Marianne˛ i Christophera Knillo´w. Przy tej metodzie dziecko wykonuje ro´z˙ne rodzaje rucho´w i stara sie˛ uzyskac´ nad nimi kontrole˛; 4) metoda integracji sensorycznej – ta terapia w przypadku dziecka nadpobudliwego psychoruchowo obejmuje sfery, w zakresie kto´rych badanie ujawnia deficyt. Celem terapii jest najcze˛s ´ciej poprawa funkcjonowania systemu przedsionkowego, przezwycie˛z˙anie obronnos´ci dotykowej, stymulowanie praksji, usprawnianie reakcji posturalnych i ro´wnowaz˙nych. Terapia prowadzona ta˛ metoda˛ wpływa na poprawe˛ funkcjonowania układo´w zmysłowych w celu lepszego przetwarzania odbieranych bodz´co´w i włas´ciwej do nich adaptacji. Terapia moz˙e ro´wniez˙ podnies´c´ poziom samoakceptacji, poprawic´ samoobsługe˛, koncentracje˛ uwagi i zdolnos´c´ wykonywania polecen´, 5) biofeedback – czyli metoda modyfikowania procesu fizjologicznego i nadawania mu poz˙a˛danego kierunku przez podawanie bezpos´rednich informacji zwrotnych na temat parametro´w tego procesu. Osoba uczestnicza˛ca w treningu obserwuje zmiany na ekranie komputera i słyszy je jako zmiany tono´w. Naste˛pnie uczy sie˛ zmieniac´ aktywnos´c´mo´zgu w poz˙a˛danym kierunku; Grzywniak C., Nadpobudliwos´c´ psychoruchowa a trudnos´ci szkolne,„Z˙ ycie Szkoły” nr 6, 2000, s. 337. Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej... 6) Programy psychoedukacyjne dla rodzico´w. Grupy wsparcia – niezalez˙nie od metod pracy z dzieckiem, realizacji kaz˙dej z nich powinna towarzyszyc´ wspo´łpraca specjalisto´w z rodzicami dziecka. Poprzez uczestnictwo w programach psychoedukacyjnych rodzice uzyskuja˛ informacje o istocie i przyczynach zaburzen´ wyste˛puja˛cych u dziecka, zapoznaja˛ sie˛ z problemem ADHD. Poza tym maja˛ moz˙liwos´c´ lepszego rozumienia jego potrzeb i potrzeb funkcjonowania całej rodziny jako systemu. Uzyskuja˛ wgla˛d we własne potrzeby i własna˛ percepcje˛ sytuacji. Otrzymuja˛ porady dotycza˛ce m.in. koniecznos´ci kompleksowej terapii (np. leczenia farmakologicznego, diety, poste˛powania wychowawczego, tworzenia s´rodowiska fizycznego, organizacji dnia, sposobo´w komunikacji itp.). Rozwijaja˛ własne umieje˛tnos´ci rodzicielskie oparte na ro´z˙nych programach (m.in. metodzie Gordona, Faber i Mazlish). Cenna˛ pomoca˛ dla rodzico´w jest tworzenie grup wsparcia, w kto´rych uczestnicza˛ rodzice maja˛cy podobne problemy. Maja˛ oni wo´wczas poczucie, z˙e z danym problemem nie zostali sami, i z˙e nie tylko oni borykaja˛ sie˛ z takimi trudnos´ciami. Na takich spotkaniach rodzice dziela˛ sie˛ swoimi dos´wiadczeniami w poste˛powaniu z dzieckiem nadpobudliwym. Przekazuja˛ sobie rady i metody skutecznego docierania do dziecka. Dla rodzico´w grupy wsparcia duz˙o znacza˛. Wspo´lne dos´wiadczenia pozwalaja˛ na uwolnienie sie˛ od oceny siebie jako „niekompetentnego” rodzica oraz na korzystanie z dos´wiadczen´ innych rodzico´w17. W Olsztynie dopiero od roku działa Stowarzyszenie Rodzico´w. Na spotkaniach tych nie ma niestety z˙adnego specjalisty z dziedziny ADHD czy psychologa. Moim zdaniem spotkania te powinien prowadzic´ fachowiec, kto´ry pomo´głby rodzicom dotrzec´ do literatury czy udzielił wskazo´wek, co nalez˙y robic´, jak poste˛powac´ wro´z˙nych sytuacjach. Sa˛ to spotkania wyła˛cznie z udziałem rodzico´w, kto´rzy sa˛ niejednokrotnie zme˛czeni praca˛ z dzieckiem nadpobudliwym. Rodzicom takim oferuje sie˛ oczywis´cie pomoc w postaci wolontariatu. Młodzi ludzie cze˛sto deklaruja˛ che˛c´ pomocy rodzicom, np. przy odrabianiu lekcji, kto´re w przypadku takich dzieci sa˛ bardzo czasochłonne. Ale czy to nie za mało? Uwaz˙am, z˙e placo´wki specjalistyczne nic nie robia˛ w tym zakresie. To włas´nie te instytucje powinny szkolic´ młodych ludzi i przygotowywac´ ich do pracy z dziec´mi z ADHD. Stanowiłoby to wielka˛ pomoc dla rodzico´w, kto´rzy szukaja˛ wsparcia. Poza tym powinny byc´ tworzone np. warsztaty dla rodzico´w, a jak do tej pory nikt niestety nie mys´li o takim rozwia˛zaniu; 7) terapia lekowa – s´rodki farmakologiczne moz˙na stosowac´ jednoczes´nie z inna˛ terapia˛. Pozwalaja˛ one na skoncentrowanie uwagi przez dłuz˙szy czas, np. przez kilka godzin przebywania dziecka w szkole18. Skutecznos´c´ leko´w psychostymuluja˛cych ocenia sie˛ na 80%. 17 Sko´rczyn´ska M., Dziecko z zespołem deficytu uwagi z nadruchliwos´cia˛ (ADHD). Symptomy diagnostyczne i wybrane metody terapii, „Szkoła Specjalna”, nr 5, 2003, s. 284-287. 18 Wo´jtowicz E., Jak pomo´c dzieciom, kto´rym trudno sie˛ uczyc´?,„Z˙ ycie Szkoły” nr 3, 1998, s. 185. 128 Iwona Mys´liwczyk Pamie˛tajmy jednak, z˙e dziecka z ADHD nie da sie˛ wyciszyc´ i uspokoic´na dłuz˙szy czas. Moz˙emy to zrobic´ tu i teraz, stosuja˛c jedna˛ z metod terapeutycznych, ale gdy terapia sie˛ skon´czy, dziecko juz˙be˛dzie inaczej sie˛ zachowywac´. Zakon´czenie Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej jest jednym z najcze˛s ´ciej opisywanych i rozpoznawanych zaburzen´ stwierdzonych u dzieci w wieku szkolnym. W zalez˙nos´ci od stosowanych kryterio´w, cze˛stos´c´ jego wyste˛powania ocenia sie˛ na 3-8% populacji dzieci w wieku wczesnoszkolnym19. Dzieci z ADHD stanowia˛ problem dla samych siebie, swoich najbliz˙szych iro´wies´niko´w. Wysoki poziom aktywnos´ci, impulsywnos´ci i brak koncentracji uwagi osłabia ich społeczny i emocjonalny rozwo´j. Dziecko z zespołem nadpobudliwos´ci psychoruchowej ma osia˛gna˛c´ te same cele, co jego ro´wies´nicy, ale wymaga to od niego wie˛kszego nakładu pracy i energii. Wie˛kszego wysiłku wymaga sie˛ ro´wniez˙ od rodzico´w i nauczycieli. To oni bezpos´rednio pracuja˛c z dzieckiem, musza˛ pomagac´ mu w tych obszarach, w kto´rych funkcjonuje gorzej od swoich ro´wies´niko´w. Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej (stary-nowy problem w praktyce pedagogicznej) Streszczenie W artykule podejmuje sie˛ zagadnienia zwia˛zane z funkcjonowaniem dziecka z zespołem nadpobudliwos´ci psychoruchowej. Przedstawiona została istota ADHD oraz konsekwencje wynikaja˛ce z tego schorzenia. Szczego´łowe wytyczne ukazały trudnos´ci zwia˛zane z postawieniem prawidłowej diagnozy. Pokazano ro´wniez˙ problemy, z jakimi borykaja˛ sie˛ rodzice, nauczyciele i ro´wies´nicy w pracy z dzieckiem, u kto´rego stwierdzono ADHD. W procesie leczenia zwro´cono uwage˛ na ro´z˙ne formy terapii i role, jakie zostały przypisane rodzicom i najbliz˙szym dziecka. Słowa kluczowe: nadpobudliwos´c´ psychoruchowa, DSM-IV, diagnoza choroby, terapia. Wolan´czyk T., Kołakowski A., Pisula A., Bryn´ska A., op. cit., s. 15. Zespo´ł nadpobudliwos´ci psychoruchowej... Attention Deficit Hyperactivity Disorder (ADHD) Syndrome – the Old – New Problem in Pedagogical Practice Abstract The author of the article concentrates on discussing the problems concerning functioning of children who suffer from Attention Deficit Hyperactivity Disorder (ADHD). The nature of the illness and its consequences were presented. Detailed guidelines revealed some difficulties concerned with making the correct diagnosis. The problems with which parents, teachers and peers of children who suffer from ADHD must contend are also revealed there. Attention was also paid to various forms of therapy and also various roles that were assigned to parents and close relatives of such children in their process of treatment as such. Key words: Attention Deficit Hyperactivity Disorder, diagnostic classification (DSM-IV), diagnose of the illness, therapy. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Marek Matyjewicz Uniwersytet Warmin´sko-Mazurski w Olsztynie Animacja kultury jedna˛ z dro´g „pedagogiki kryzysu” Wiek XXI be˛dzie wiekiem duchowos´ci – albo nie be˛dzie go wcale. A. Malraux Obraz przestrzeni z˙yciowej wspo´łczesnego społeczen´stwa polskiego wyraz˙a istote˛ przemian obecnie sie˛ dokonuja˛cych. Ich konsekwencje, zwłaszcza dla wychowania, edukacji i socjalizacji młodego pokolenia wydaja˛ sie˛ byc´ niezwykle bolesne. Osłabienie wychowawczej roli rodziny, tworzenie programo´w szkolnych nie nada˛z˙aja˛cych za „płynna˛” forma˛ społeczno-kulturowej rzeczywistos´ci, nikłe szanse zdobycia zatrudnienia nawet dla najlepszych absolwento´w wyz˙szych uczelni stawia w dramatycznie trudnej sytuacji młodych ludzi. Absencja włas´ciwych i poz˙a˛danych zachowan´ społecznych, wzrastaja˛ca brutalizacja z˙ycia, w poła˛czeniu z wyraz´nym kryzysem wartos´ci i powszechnie dos´wiadczana˛ nieobecnos´cia˛ autoryteto´w moralnych z jednej strony, a pogłe˛biaja˛cym sie˛ ubo´stwem materialnym i futurystycznym pesymizmem wielu rodako´w z drugiej strony, daje obraz społeczen´stwa, kto´rego wie˛kszos´c´ młodych ludzi nie chce zaakceptowac´, nie dostrzegaja˛c w nim dla siebie szansy rozwoju, edukacji i pracy. Powszechny i głe˛boko odczuwany w z˙yciu codziennym brak zainteresowania rzeczywistos´cia˛ społeczna˛ znajduje swoje odbicie tak w funkcjonowaniu sfery społecznej, jak i w kulturowym obrazie rodzimego społeczen´stwa. Przedstawiona problematyka dotyczy przypuszczalnie licznej grupy ludzi, z˙yja˛cych w naszym kraju. Najdotkliwiej wydaje sie˛ jednak ne˛kac´ najmłodsze pokolenie, maja˛c bezpos´redni wpływ na destabilizacje˛ jego s´wiadomos´ci, brak spo´jnego systemu wartos´ci i deklarowanych celo´w z˙yciowych1. Młodziez˙, be˛da˛c zapleczem i z´ro´dłem cia˛głos´ci istnienia kaz˙dego społeczen´stwa, jest szczego´lnie wraz˙liwa˛ kategoria˛ społeczna˛. Jez˙eli wie˛c kryzys wspo´łczesnej pedagogiki w naj- Zob. szerzej: Dzisiejsza młodziez˙. Stereotypy i rzeczywistos´c´ po 1989 roku, (red.) B. Fatyga, A. Tyszkiewicz, Warszawa 1997; B. Fatyga, Dzicy z naszej ulicy. Antropologia kultury młodziez˙owej, Warszawa 1999; H. S´ wida-Ziemba, Wartos´ci egzystencjalne młodziez˙y lat dziewie˛c´dziesia˛tych, Warszawa 1999; idem Młodzi w nowym s´wiecie, Krako´w 2005. Marek Matyjewicz wie˛kszym stopniu dotyka włas´nie te˛ grupe˛ społeczna˛, jego konsekwencje uwidaczniaja˛ sie˛ ze zdwojona˛ siła˛, rekompensuja˛c młodym ludziom faktyczny brak moz˙liwos´ci decydowania o własnym losie. „Przywilejem” młodos´ci – z załoz˙enia – jest odrzucanie nawet najlepszych i kierowanych in optima fide porad oso´b dorosłych, nieodparta che˛c´ samostanowienia o sobie, wybierania okres´lonych rozwia˛zan´, wartos´ci i sposobo´w poste˛powania. Nie zawsze jednak sa˛ to tylko i wyła˛cznie pro´by uzyskania niezalez˙nos´ci przez młodziez˙, uwolnienia od obowia˛ zuja˛cych nakazo´w i zakazo˛s ´w. Cze´ciej sa˛ to sposoby zamanifestowania niezgody na rzeczywistos´c´ „pustki i braku alternatyw”, jaka˛ proponuja˛ im rodzice i wychowawcy, niezgody na tradycyjne pojmowanie procesu wychowania, w mys´l kto´rego młodziez˙ chca˛c wnikna˛c´ w zastany obszar ludzi dorosłych, powinna go zaakceptowac´ i przystosowac´. Propozycja˛ starszego pokolenia nie sposo´b sie˛ jednak zachwycic´ – coraz we˛z˙szy i mało interesuja˛cy wydaje sie˛ zawarty w niej wachlarz moz˙liwos˛s ´ci samorozwoju i modeli szcze´liwego, dostatniego z˙ycia. „Obserwuja˛c, na co dzien´, rozwo´j toz˙samos´ci (...) młodych ludzi, konfrontuja˛c tres´c´ wzniosłych artykuło´w na temat ideało´w i wartos´ci wychowawczych z ich z˙yciem, aspiracjami i marzeniami – pisze Z. Melosik – ogarnia nas poczucie absurdu. Moz˙na tez˙ odnies´c´ wraz˙enie, z˙e luka mie˛dzy rzeczywistos´cia˛nastolatko´w a rzeczywistos´cia˛, kto´ra istnieje w umysłach pedagogo´w, jest coraz wie˛ksza”2,z˙e my po prostu nie przystajemy. Wychowanie prowadza˛ce „do nika˛d” powoduje przede wszystkim społeczne konsekwencje, znajduja˛ce swoje odbicie w atroficznych przejawach udziału młodziez˙y w z˙yciu publicznym, braku zainteresowania sprawami pan´stwa – i ro´wnolegle niesłabna˛cym poczuciu braku zainteresowania tego pan´stwa sprawami młodziez˙y. W sferze kultury zauwaz˙alna jest stale pogłe˛biaja˛ca sie˛ biegunowos´c´ kultury „aplikowanej” w procesie edukacji i rzeczywistych zainteresowan´ kulturalnych młodego pokolenia. Taka sytuacja powoduje spote˛gowane oddziaływanie wirtualnej, sztucznie stworzonej, ale przez to kusza˛cej rzeczywistos´ci medialnej, przyczyniaja˛cej sie˛ do powstawania nowych „łatwych” potrzeb i „szybkich” toz˙samos´ci. Media, maja˛c silny wpływ na młode pokolenie, w pewien sposo´b przyczyniaja˛ sie˛ do powstawania zachowan´ dysfunkcjonalnych, czasem wre˛cz patologicznych – z punktu widzenia normalnego społeczen´stwa. „Funkcjonuja˛ce w nich wzory pie˛kna, pomys´lnos´ci, siły, bogactwa, kultu młodos´ci, sprawnos´ci, konsumpcyjnego stylu z˙ycia – pisze E. Moczuk – prowadza˛ do powstawania nierealnych (...) aspiracji, a niemoz˙nos´c´ osia˛gnie˛cia tego, co sie˛ chciało (...) wpływa na obraz siebie”3. Narastaja˛ca dysproporcja mie˛dzy s´wiatem wartos´ci, daja˛cych poczucie zadowolenia z z˙ycia, satysfakcji z zajmowanej pozycji społecznej i bezpieczen´stwa a s´wiadomos´cia˛ ograniczonej moz˙liwos´ci decydowa 2 Z. Melosik, Kultura popularna jako czynnik socjalizacji,w: Podre˛cznik akademicki, t. II, (red.) Z. Kwiecin´ski, B. S´ liwerski, Warszawa 2004, s. 84. 3 Ibidem. Animacja kultury... nia o kształcie otaczaja˛cej rzeczywistos´ci, pocia˛ga za soba˛ głe˛bokie, społeczne i psychologiczne – a co za tym idzie, ro´wniez˙ wychowawcze – reperkusje. Nalez˙y takz˙e podkres´lic´ pogłe˛biaja˛cy sie˛ spadek zaufania młodziez˙y do starszego pokolenia oraz tradycyjnych instytucji społecznych, dodatkowo intensyfikuja˛cy odczuwany przez nia˛ deficyt wartos´ci i autoryteto´w, nadaja˛cych jej z˙yciu okres´lony porza˛dek aksjologiczny i ład moralny. Wywołany skutkami transformacji ustrojowej proces aksjologicznej dewaluacji doprowadził do zupełnego przedefiniowania terminu „autorytet” przez młodziez˙, powoduja˛c takz˙e diametralny zwrot kierunko´w ich poszukiwan´. Skoro dziadkowie, rodzice i nauczyciele – z ro´z˙nych przyczyn – nie sa˛ich z´ro´dłem, role˛ te˛ przejmuja˛wartos´ci i tres´ci wymykaja˛ce sie˛ tradycyjnie pojmowanej kontroli oraz pozostaja˛ce w kontrapunkcie do ogo´lnie przyje˛tych załoz˙en´ socjalizacji i wychowania. Rzeczywistos´c´ pozbawiona etyki, refleksji filozoficznej i intuicji moralnej powoduje zanik z˙ycia wewne˛trznego poszczego´lnych jednostek, brak che˛ci i umieje˛tnos´ci doznawania wzruszen´, kontemplowania pie˛kna, przez˙ywania wyz˙szych emocji. Wychowanie emocjonalne – fundamentalne dla prawidłowego rozwoju kaz˙dej osobowos´ci – jest wyraz´nie zaniedbywanym elementem wspo´łczesnego modelu wychowania. Tres´ci wspomagaja˛ce rozwo´j emocjonalny, marginalizowane w programach edukacyjnych, powoduja˛,z˙e kształtowanie tej ˛s cze´ci charakteru pozostawia sie˛ niejako przypadkowi. Te˛ edukacyjna˛ „pro´z˙nie˛” najcze˛s´ciej wypełniaja˛ media i grupa ro´wies´nicza, w kto´rych młody człowiek znajduje miejsce rozwoju emocji, płaszczyzne˛ identyfikacji i rozumienia uczuc´, jakie on sam i inni wywołuja˛. Wydaje sie˛ jednak, iz˙, korzystaja˛c wyła˛cznie z tych z´ro´deł, młodziez˙ nie jest w stanie niczego nowego sie˛ nauczyc´ – cze˛´ciej szuka w nich potwierdzenia ssłusznos´ci swoich zachowan´ i postaw. Kryzys wspo´łczesnej pedagogiki wynika wie˛c z faktu absencji w s´wiadomos´ci rodziny i szkoły jednolitej (tzn. akceptowalnej przez całe s´rodowisko rodzico´w i nauczycieli) koncepcji wychowania młodych ludzi, co w skrajnych przypadkach przypomina „poda˛z˙anie po niewytyczonej s´ciez˙ce”. Rodzina zazwyczaj obarcza tym zadaniem szkołe˛, a ta – kierowana przez ludzi, dla kto´rych priorytety wyznacza wewne˛trzna sytuacja polityczna naszego kraju – wydaje sie˛ pogłe˛biac´ w coraz wie˛kszym chaosie. Byc´ moz˙e włas´nie dlatego pojawiaja˛ce sie˛ edukacyjne „wytyczne” dla szko´ł nie uwzgle˛dniaja˛ wspo´łczesnych stylo´w z˙ycia młodziez˙y, sposobo´w percepcji przez nia˛ otaczaja˛cej rzeczywistos´ci i jej uczestnictwa w kulturze. Niezaprzeczalny wydaje sie˛ fakt, z˙e szkoła w obecnym wymiarze jest miejscem pełnym przemocy (fizycznej, psychicznej ba˛dz´ tez˙ symbolicznej) i zachowan´ patologicznych. Nalez˙y sie˛ jednak zastanowic´, czy koncepcja os´rodko´w wsparcia wychowawczego, proponuja˛ca uczniom sprawiaja˛cym najwie˛cej problemo´w pedagogom wychowanie „koszarowe”, nie be˛dzie siłowym wtłaczaniem „niepokornych” w rzeczywistos´c´ wygodna˛ dla pokolenia wychowuja˛cych. Czy taka propozycja pracy z młodziez˙a˛ nie jest wyrazem „wychowawczej ignorancji” i braku Marek Matyjewicz poszanowania dla innos´ci. Kryzys pedagogiki utoz˙samia szkoła, w kto´rej cia˛gle brakuje miejsca dla odmiennos´ci – szkoła, be˛da˛ca przede wszystkim zakładem pracy nauczycieli, a dopiero po´z´niej miejscem, wkto´rym młodzi maja˛kształtowac´ swoja˛ toz˙samos´c´, zdobywac´ wiedze˛ i dos´wiadczenie. Przezwycie˛z˙eniem impasu moz˙e byc´ poszukiwanie rozwia˛zan´ w kulturze i stylu z˙ycia młodziez˙y. Pro´ba stworzenia szkoły choc´ odrobine˛ „wymys´lonej” przez nia˛ sama˛ – miejsca, w kto´rym naturalnie ocierac´ sie˛ be˛da˛ o siebie niedojrzałos´c´ i dos´wiadczenie, naiwne marzenia i chłodny realizm, niepokornos´c´ i łagodna, ale konsekwentna dyscyplina. Wspo´lna przestrzen´ tworzy wspo´lnote˛. Choc´ to konkluzja tak banalna, to jednoczes´nie chyba bardzo odległa decydentom wspo´łczesnej edukacji. Fundamentalna˛ zasada˛, daja˛ca˛ nadzieje˛ przywro´cenia nieobecnego dialogu pokolen´ – na gruncie pedagogiki – powinna byc´ natychmiastowa transformacja modelu pracy z młodziez˙a˛, ida˛ca w kierunku „edukowania do zmiennos´ci s´wiata, przy zachowaniu autonomii i toz˙samos´ci”4. Relatywizm przestrzeni z˙yciowej wymaga odpowiedniego dostosowania do niej procesu wychowania i kształtowania młodej jednostki, poczynaja˛c od rekonstrukcji przekazywanych tres´ci i stałego ich aktualizowania, a na wyznaczeniu nowego miejsca młodziez˙y w tym procesie kon´cza˛c. Uwidacznia sie˛ wie˛c pilna potrzeba takiego oddziaływania pedagogicznego, kto´re bezwzgle˛dnie akceptuje kaz˙de differentia specifica jako niepodwaz˙alna˛ wartos´c´ i oznake˛ społecznego „bogactwa”, daja˛c jednoczes´nie przyzwolenie na poszukiwanie ro´z˙norodnych i indywidualnie ukierunkowanych dro´g z˙yciowego rozwoju. W praktyce, zmiany te powinny opierac´ sie˛ na „negocjacji z młodziez˙a˛ kształtu rzeczywistos´ci, w kto´rej wspo´lnie z˙yjemy, a w szczego´lnos´ci wyrabianiu w młodziez˙y nawyku s´wiadomego podejmowania wyboro´w odnos´nie do kształtu własnego „ja”5. Wyboro´w, prowadza˛cych do osia˛gnie˛cia mie˛dzypokoleniowego konsensusu, wyraz´nie jednak akcentuja˛cego ro´z˙nice mie˛dzy stanowiskami i respektuja˛cego prawo do ich posiadania. Animacja kultury moz˙e byc´ sposobem wydz´wignie˛cia wspo´łczesnej pedagogiki z sytuacji kryzysu i alternatywa˛ dla pokolenia wychowywanych. Spotkanie na gruncie animacji nie oznacza – jak to cze˛sto ma miejsce w przypadku szkoły – zderzenia odmiennos´ci i konfliktu. Zazwyczaj prowadzone jest w formie wzajemnego przenikania, mobilizuja˛cego obydwie strony spotkania do bliskiego kontaktu. Idea˛ przys´wiecaja˛ca˛ animacji jest wie˛c obustronna transformacja, przeciwstawna despotycznemu panowaniu czegos´ nad czyms´, czy tez˙ kogos´ nad kims´. Zaangaz˙owanie obydwu stron interakcji jest zasadnicza˛cecha˛, odro´z˙niaja˛ca˛animacje˛ od tradycyjnie prowadzonego, jednostronnego procesu wychowania. Tres´cia˛ jej 4 A. Radziewicz-Winnicki, A. Roter, Ryzyko transformacyjne nowego ładu społeczno-edukacyjnego, Katowice 2004, s. 134. 5 Z. Melosik, op. cit., s. 90. Animacja kultury... oddziaływania jest przekształcanie rzeczywistos´ci w oparciu o predyspozycje i zainteresowania oso´b animowanych. Animacja nie ma jednego, wypracowanego modelu pracy, systemu wartos´ci i zasad, kto´re powinny byc´ przyswojone i wyuczone. Istota˛jej działania jest wne˛trze uczestniko´w, i to ono stanowi „teren” jej pracy. W przypadku młodego pokolenia ma to olbrzymie znaczenie, poniewaz˙ pozwala na kreowanie rzeczywistos´ci „jutra”, takiej, jaka˛ młodziez˙ chciałaby zastac´ i w jakiej be˛dzie potrafiła dobrze funkcjonowac´. Opro´cz moz˙liwos´ci kształtowania toz˙samos´ci młodych ludzi, animacja moz˙e byc´ przez nich wykorzystana jako metoda oddziaływania na s´rodowisko okoliczne i pro´ba dostosowania go do ich potrzeb. Jak pisze M. Kopczyn´ska „chodzi o wywarcie wpływu, uczestnictwo w decyzjach wykraczaja˛cych poza dziedzine˛z˙ycia kulturalnego sensu stricto, nadanie wie˛kszego znaczenia (...) potrzebom i interesom [młodziez˙y] w sferze komunikowania społecznego, ekspresji i zagospodarowania s´rodowiska”6. Tworzenie okres´lonych „po´l” dialogu na poziomie animacji kultury daje szanse˛ na uatrakcyjnienie i intensyfikacje˛ procesu wychowawczego oraz podniesienie jego waloro´w edukacyjnych. Warunkiem powodzenia tej trudnej misji moz˙e byc´ planowanie działan´ animacyjnych skierowanych do młodziez˙y, uwzgle˛dniaja˛ce pewne istotne załoz˙enia. Zasadnicza˛ kwestia˛ tego procesu powinna byc´ pro´ba zrozumienia przez pedagogo´w kultury młodych ludzi, objawiaja˛ca sie˛ odejs´ciem od peryferyjnego jej traktowania przez pan´stwowe instytucje edukacyjne i upowszechniania kultury. Wychowanie przez animacje˛ moz˙e opierac´ sie˛ na wybranych elementach kultury młodziez˙owej, daja˛c szanse˛ nawia˛zania kontaktu z młodymi ludz´mi, wzbogacaja˛c ich poziom percepcji tej kultury o elementy pedagogiczne, jednoczes´nie umoz˙liwiaja˛c dyskretne oddziaływanie wychowawcze. Kreatywne wykorzystanie w animacji kultury popularnej oznacza aktywna˛interakcje˛ i two´rcza˛ modyfikacje˛ jej tres´ci, prowadza˛ca˛ do indywidualnej refleksji jej rzeczywistego przesłania. Naste˛pnym elementem, moga˛cym wspomo´c pedagogiczne oddziaływanie szkoły i wychowawco´w, moz˙e byc´ odpowiednie organizowanie infrastruktury s´rodowiska lokalnego, maja˛ce na uwadze potrzeby, zainteresowania i sposoby spe˛dzania wolnego czasu przez młodziez˙. Pojawienie sie˛ subkultury „blokerso´w” jest przypuszczalnie rezultatem zaniedbania przez os´rodki decyzyjne tej kwestii. Zorganizowanie młodziez˙owych os´rodko´w animacji – miejsc, w kto´rych młodzi ludzie mogliby sie˛ spotykac´ i w grupie rozwijac´ swoje zainteresowania oraz pasje, wia˛z˙e sie˛ z moz˙liwos´cia˛ pozaszkolnego oddziaływania wychowawczo-edukacyjnego, animowania w kierunku ro´z˙nych rodzajo´w aktywnos´ci społeczno-kulturalnej, a takz˙e moz˙e stanowic´ pro´be˛ wyeliminowania powszechnych ws´ro´d tej grupy patologii. Dobrym wsparciem pracy takich os´rodko´w byłoby zatrudnienie na M. Kopczyn´ska, Animacja społeczno-kulturalna. Podstawowe poje˛cia i zagadnienia, Warszawa 1993, s. 66. Marek Matyjewicz danym terenie (gmina, dzielnica) pedagoga ulicznego (z ang. streetwalker), maja˛cego moz˙liwos´c´ monitorowania s´rodowiska młodziez˙y i diagnozowania go pod ka˛tem aktywnos´ci i zainteresowan´. Taka wspo´łpraca ułatwiłaby planowanie działalnos´ci pedagogiczno-animacyjnej, odpowiadaja˛cej potrzebom młodziez˙y z danego terenu. Gdyby z taka˛inicjatywa˛wysta˛piło s´rodowisko rodzico´w i nauczycieli, stanowiłoby to przejaw zainteresowania sprawami młodziez˙y, z˙yja˛cej w przes´wiadczeniu o całkowitej oboje˛tnos´ci s´wiata dorosłych wobec jej problemo´w. Animacja społeczno-kulturalna, traktowana jako metoda edukacji i kształtowania wspo´lnoty lokalnej, wspomaga budowanie przestrzeni obywatelskiej, kto´rej podstawa˛ jest identyfikacja z miejscem zamieszkania, kultura˛, toz˙samos´cia˛ i tradycja˛. Zwie˛kszenie udziału młodziez˙y w tym procesie moz˙e stanowic´ czynnik mobilizuja˛cy pedagogo´w i wychowawco´w do podje˛cia wysiłku zrozumienia i zaakceptowania kultury młodych ludzi. Zaangaz˙owanie młodego pokolenia w proces decydowania o charakterze otaczaja˛cej ja˛ rzeczywistos´ci i kultury moz˙e je dowartos´ciowac´, zmobilizowac´ do pracy nad soba˛ i nadac´ prawdziwy, realny sens ich z˙yciu. Animacja kultury jedna˛ z dro´g „pedagogiki kryzysu” Streszczenie Kryzys wspo´łczesnej pedagogiki utoz˙samia osłabienie wychowawczej roli rodziny, tworzenie programo´w szkolnych nienada˛z˙aja˛cych za „płynna˛” forma˛ społeczno-kulturowej rzeczywistos´ci i polityke˛ edukacyjna˛ poda˛z˙aja˛ca˛ w kierunku nieodpowiednich koncepcji wychowawczych. Społeczne konsekwencje pedagogiki prowadza˛cej „do nika˛d” znajduja˛ swoje odbicie w atroficznych przejawach udziału młodziez˙y w z˙yciu publicznym, braku zainteresowania sprawami pan´stwa – i ro´wnolegle niesłabna˛cym poczuciu braku zainteresowania tego pan´stwa sprawami młodziez˙y. Animacja kultury moz˙e byc´ sposobem wydz´wignie˛cia wspo´łczesnej pedagogiki z sytuacji kryzysu i alternatywa˛ dla pokolenia wychowywanych. Spotkanie na gruncie animacji nie oznacza – jak to cze˛sto ma miejsce w przypadku szkoły – zderzenia odmiennos´ci i konfliktu. Zazwyczaj prowadzone jest w formie wzajemnego przenikania, mobilizuja˛cego obydwie strony spotkania do otwartos´ci, zaangaz˙owania i bliskiego kontaktu. Słowa kluczowe: wychowanie, kryzys pedagogiki, kultura młodziez˙owa, animacja kultury, „przestrzenie wychowania”, dialog mie˛dzypokoleniowy. Animacja kultury... Animation of Culture as One of the Alternatives to “Crisis Pedagogy” Abstract The modern times crisis of pedagogy is represented by such symptoms as the gradually diminishing role family plays in the process of upbringing and education, the introduction of school syllabus, which does not reflect the flexible character of socio-cultural reality and the implementation of new education policies that are focused on improper concepts of education and upbringing. The results of the “dead-end” mainstream pedagogy are visible in the lack of involvement young people show in public life, the ignorance expressed towards the issues concerning the state – and consequently, in return, in the lack of understanding of the needs of the youth shown by the government. Animation of culture is seen by the author as a powerful tool which can be used in overcoming the present crisis of pedagogy and can be an alternative for young people. Animation sessions do nat aim at stressing the contrasting issues or escalating conflicts-which is often characteristic of school environment. On the contrary, they are often conducted in the atmosphere of mutual understanding, motivating the teams of participants to open, show involvement and acceptance towards others. Key words: upbringing, crisis of pedagogy, youth culture, animation of culture, spheres of education, dialogue between generations. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Robert Podstawski Uniwersytet Warmin´sko-Mazurski w Olsztynie Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej w roku akademickim 2006/2007 na Uniwersytecie Warmin´sko-Mazurskim w Olsztynie Wste˛p Narodowy Programu Zdrowia na lata 1996-2005 zakładał w celu strategicznym poprawe˛ zdrowia i zwia˛zanej z nim jakos´ci z˙ycia poprzez: „stwarzanie warunko´w oraz kształtowanie motywacji, wiedzy i umieje˛tnos´ci zdrowego stylu z˙ycia, a takz˙e podejmowania działan´ na rzecz zdrowia własnego i innych1”. Pomimo tych ustalen´ szkolna edukacja zdrowotna nie nada˛z˙a wcia˛z˙za gwałtownie rosna˛cymi zagroz˙eniami dla zdrowia dzieci i młodziez˙y oraz nie zapewnia nalez˙ytego przygotowania młodego pokolenia do dbałos´ci o zdrowie własne i publiczne. Sytuacja zdrowotna mieszkan´co´w Polski przedstawia sie˛ nadal niekorzystnie na tle przecie˛tnej europejskiej i potrzebuje zainteresowania nie tylko ze strony specjalisto´w pedagogo´w, specjalisto´w kultury fizycznej i pedagogiki, ale i całego społeczen´stwa2. Problem ten został wyeksponowany mie˛dzy innymi w lis´cie skierowanym przez grono wybitnych polskich naukowco´w do o´wczesnego Wiceprezesa Rady Ministro´w, Ministra Edukacji Narodowej prof. Aleksandra Łuczaka3, a w 1996 r. skierowany do ministra Edukacji Narodowej prof. dr hab. Jerzego Wiatra4. 1 Kuszewski K., 2000, Narodowy program zdrowia (na lata 1996-2005) ze szczego´lnym uwzgle˛dnieniem 1 celu operacyjnego: zwie˛kszenie aktywnos´ci fizycznej ludnos´ci, w: Mat. Konf. Kultura fizyczna studento´w i okresie transformacji szkolnictwa wyz˙szego w Polsce, Politechnika Warszawska, Warszawa, s. 35-39. 2 Bulicz E., Adamiec K., Murawow I., 2000, Kultura fizyczna studento´w; zapotrzebowanie społeczno-biologiczne i niezrealizowane moz˙liwos´ci, w: Mat. Konf. Kultura fizyczna studento´w i okresie transformacji szkolnictwa wyz˙szego w Polsce, Politechnika Warszawska, Warszawa, s. 47-57. 3 List grupy profesoro´w skierowany do Wiceprezesa Rady Ministro´w, Ministra Edukacji Narodowej prof. dr hab.. Aleksandra Łuczaka, z dn. Warszawa, 25 stycznia 1995 r. Lider, 6: 6-7. 4 List grupy profesoro´w skierowany do Ministra Edukacji Narodowej prof. dr hab. Jerzego Wiatra 25 wrzes´nia 1996 r. Robert Podstawski Zwie˛kszenie efektywnos´ci realizacji programu szkolnej edukacji prozdrowotnej, realizowanego aktualnie w placo´wkach os´wiaty nie jest sprawa˛ mechaniczna˛ i polegaja˛ca˛ tylko na stworzeniu programu. Sprawnos´c´ działania w szerzeniu postulato´w w placo´wkach os´wiaty be˛dzie dalej upos´ledzona, co podyktowane jest naste˛puja˛cymi wzgle˛dami: – edukacja zdrowotna jako dyscyplina pedagogiczna5 pozbawiona jest nadal swojej autonomii, a jej usunie˛cie z podstawy programowej jest decyzja˛ niewłas´ciwa˛ i niekorzystna˛ z punktu widzenia zdrowia dzieci i młodziez˙y, a w dalszej konsekwencji całego społeczen´stwa polskiego6; – program edukacji zdrowotnej – w swojej konstrukcji – wykazuje duz˙y niedostatek w zakresie okres´lenia jego problematyki oraz spo´jnos´ci zgodnie z aktualnymi oraz przewidywanymi w przyszłos´ci potrzebami; – brak jest koordynatoro´w edukacji zdrowotnej posiadaja˛cych elementarna˛ wiedze˛ o genezie i podłoz˙u podejmowanych działan´ na rzecz troski o zdrowie osobiste oraz publiczne, przygotowanych do realizacji tres´ci programowych mieszcza˛cych sie˛ w programach poszczego´lnych przedmioto´w nauczania; – brak systemu kształcenia w dziedzinie kultury zdrowotnej wraz z opracowanymi wymaganiami programowymi dla tego kierunku studio´w oraz dla tego rodzaju specjalnos´ci w ramach innych kierunko´w studio´w; – brak wiedzy i wyobraz´ni w aspekcie społeczno-ekonomicznym, dotycza˛cym konsekwencji wynikaja˛cych z zaniechania lub opo´z´niania decyzji przyznaja˛cych sprawom krzewienia kultury zdrowotnej nalez˙na˛ im range˛. Zjawisko to dotyczy w szczego´lnos´ci oso´b piastuja˛cych stanowiska i urze˛dy pan´stwowe zobowia˛zuja˛ cych je do konstruktywnego mys´lenia oraz działania w kategoriach interesu pan´stwa i ogo´łu jego obywateli; – brak moz˙liwos´ci wdroz˙enia opracowywanych juz˙ wczes´niej plano´w. Poniewaz˙ korzys´ci moz˙liwe do osia˛gnie˛cia dzie˛ki szkolnej edukacji zdrowotnej sa˛ uzalez˙nione gło´wnie od zakresu i jakos´ci jej programu, warunko´w organizacyjnych i kadrowych, wspo´łczes´ni prekursorzy krzewienia kultury zdrowotnej napotykaja˛ na silny opo´r oraz szereg barier uniemoz˙liwiaja˛cych dokonywanie działan´ zmierzaja˛cych w kierunku „pote˛gowania zdrowia”7 ws´ro´d dzieci i młodziez˙y szkolnej, a pos´rednio w całym społeczen´stwie. Mechanizmy wdroz˙eniowe nie moga˛ pokonac´ „bariery bezradnos´ci; zwia˛zanej z ogo´lna˛ sytuacja˛ socjoekonomiczna˛ panuja˛ca w naszym kraju. 5 Demel M., 1965, Wychowanie zdrowotne jako dyscyplina pedagogiczna, „Wychowanie Fizyczne i Higiena Szkolna”, 3: s. 18-26. 6 Pismo Instytutu Matki i Dziecka w dniu 11 maja 2005 r. do Instytutu Spraw Publicznych. 7 Poje˛cie „pote˛gowania zdrowia” zaczerpnie˛te zostało z ksia˛z˙ki Pote˛gowanie zdrowia. Czynniki, mechanizmy i strategie zdrowotne, red. E. Bulicz, WSUPiZ, Radom 2003. Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej... Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej jako sposo´b na zdobycie kwalifikacji pedagoga-specjalisty kultury zdrowotnej Bardzo waz˙ne jest opro´cz przedstawienia koncepcji programu (nawet najlepszej) powierzenie jego realizacji osobie kompetentnej i wyposaz˙onej w odpowiednie narze˛dzia, a wie˛c wiedze˛ zdobyta˛ na studiach, poparta˛ odpowiednia˛ praktyka˛. Jak wskazuje Z. Jaworski „w tej kwestii zarysowały sie˛ wyraz´nie dwa warianty rozwia˛zan´: – kaz˙dy nauczyciel realizatorem programu kultury zdrowotnej; – pedagog specjalista kultury zdrowotnej gło´wnym realizatorem jej programu, be˛da˛cy zarazem koordynatorem działan´ w tym zakresie, prowadzonych przez innych pracowniko´w szkoły.”8 Przedstawiony w niniejszym referacie program opiera sie˛ na koncepcji drugiej, z podkres´leniem tej subtelnej ro´z˙nicy, z˙e – zdaniem autoro´w programu – sterowanie procesem jego wdraz˙ania powinien kierowac´ fachowiec, kto´ry ukon´czył studia specjalistyczne i ukierunkowane na kulture˛ zdrowotna˛, a nie – jak to miało miejsce w opracowywanych wczes´niej projektach – nauczyciele wychowania fizycznego, biologii jak ro´wniez˙ innych przedmioto´w realizuja˛cy rozproszone tres´ci programowe w formie s´ciez˙ek mie˛dzyprzedmiotowych9. Jak wykazywała praktyka nauczyciele wychowania fizycznego mimo, iz˙ według załoz˙en´ teoretycznych powinni byc´ osobami najlepiej przygotowanymi do pełnienia funkcji animatora krzewienia kultury zdrowotnej, to jednak nie wywia˛zywali sie˛ z niej nalez˙ycie, a nawet gorzej niz˙ nauczyciele innych przedmioto´w. Pojecie krzewienia kultury zdrowotnej jest uz˙ywane w tym referacie zgodnie pogla˛dem M. Demela i K. Zuchory z˙e pod powyz˙szym poje˛ciem: „(...) na kulture˛ zdrowotna˛ składa sie˛ system wartos´ci przywia˛zanych do zdrowia fizycznego i psychicznego, obiektywnego i subiektywnego, jednostkowego i publicznego. Kultura ta przejawia sie˛ w higienicznej organizacji s´rodowiska, s´wiadomym regulowaniu relacji człowiek -s´rodowisko, w rez˙imie z˙ycia, słowem w tym wszyst 8 Jaworski Z., Koncepcje krzewienia kultury zdrowotnej w szkole polskiej (1965-2004), Warszawa 2005. 9 Paprocka M., Wacławski W., Wybrane zagadnienia w wychowaniu zdrowotnym dzieci i młodziez˙y szkolnej, w: Materiał informacyjno-problemowy z obrad ogo´lnopolskiego seminarium na temat „wybrane zagadnienia w wychowaniu zdrowotnym dzieci i młodziez˙y szkolnej”, MOiW, Warszawa 1973; MOiW, wytyczne programowe do realizacji wychowania zdrowotnego w szkole podstawowej i ponadpodstawowej. „Wychowanie Fizyczne i Higiena Szkolna”, 1982, 7: s. 243-259; Charzyn´ska-Gula M. (red.), S´ rodowiskowy program wychowania zdrowotnego w szkole podstawowej i ponadpodstawowej. Załoz˙enia-cele-tres´ci-sposo´b realizacji. Katedra i Zakład Pielegniarstwa Społecznego wydziału Pielegniarskiego akademii Medycznej, Lublin 1997; Jaworski Z., Projekt załoz˙en´ programu propedeutyki zdrowia i kultury fizycznej, „Nowa Szkoła”, 1974, 12: s. 9-12; Rozporza˛dzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 15 lutego 1999 r. w sprawie podstawy programowej kształcenia ogo´lnego. (DZ. U. 1999, nr 14, poz. 129); Woynarowska B., Sokołowska M., Szyman´ska M., Pułtorak M., Edukacja prozdrowotna w szkole, „Lider”, 6: s. 3-11. Robert Podstawski Plan podyplomowych studio´ w pedagogiki kultury zdrowotnej na Wydziale Nauk Społecznych i Sztuki UWM w Olsztynierok akad. 2006/2007/2008 Lp. Nazwa przedmiotu Egz. Zal. Liczba godzin Rozkład godzin razem wykł. c´w. warsztaty praktyki I sem. II sem. III sem. wykł. c´w. wykł. c´w. wykł. c´w. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 1 historia i wspo´łczesnos´c ´ koncepcji kultury zdrowotnej 15 15 15 2 antropomotoryka E 40 15 25 15 25 3 metodyka aktywnos´ci ruchowej E 40 25 15 25 15 4 fizjologiczne podstawy rozwoju dziecii młodziez˙ y 15 10 5 10 5 5 podstawy anatomii funkcjonalnejczłowieka 15 5 10 5 10 6 psychologia zdrowia 15 15 15 7 socjologia zdrowia 15 15 15 8 biomedyczne podstawy wiedzyo zdrowiu i profilaktyka przeciwkojego zagroz˙eniom E 10 10 10 9 higiena osobista i otoczenia– metodyka szkolnej edukacji 10 10 10 10 higiena pracy i wypoczynku– metodyka szkolnej edukacji 15 2 13 2 13 11 profilaktyka uzalez˙nien ´ – metodyka szkolnej edukacji 10 10 10 Plan podyplomowych studio´ w pedagogiki kultury zdrowotnej na Wydziale Nauk Społecznych i Sztuki UWM w Olsztynierok akad. 2006/2007/2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 12 aktywnos´c ´ ruchowa a zdrowie– metodyka szkolnej edukacji 10 10 10 13 bezpieczen´stwo i pierwsza pomoc– metodyka szkolnej edukacji 15 15 15 14 higiena z˙ywienia i podstawy dietetyki– metodyka szkolnej edukacji 15 15 15 15 seksuologia rodzinna – metodyka szkolnej edukacji 10 10 10 16 psychospołeczne aspekty kulturyzdrowotnej – metodyka szkolnejedukacji 10 10 10 17 zdrowie publiczne i podstawyepidemiologii – metodyka szkolnejedukacji 15 15 15 18 gimnastyka korekcyjna E 60 60 30 30 19 seminarium 10 10 10 20 praktyka pedagogiczna s´ro´droczna 15 15 15 Razem 360 137 208 15 55 70 52 98 30 55 125 150 85 * W toku studio´ w słuchaczy obowia˛zuje odbycie praktyki pedagogicznej cia˛głej w przedszkolu i szkole podstawowej w wymiarze 150 godzin Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej.. . Robert Podstawski kim, co Grzegorz Piramowicz trefnie nazwał „obyczajami co do zdrowia.” W aspekcie wychowania kultura zdrowotna polega przede wszystkim na s´wiadomej i stałej pracy nad soba˛, na poczuciu odpowiedzialnos´ci za zdrowie własne i publiczne oraz owocnej w czyn wraz˙liwos´ci na potrzeby zdrowotne, a zwłaszcza cierpienia drugiego człowieka”10. Geneza powstawania studio´w podyplomowych pedagogiki kultury zdrowotnej Inicjatywe˛ do nazwy studio´w zainspirowała publikacja Z. Jaworskiego pt. „Koncepcje krzewienia kultury zdrowotnej w szkole polskiej (1965-2004)”. W dniu 19.04.2006 r. kierownik Zakładu Wczesnej Edukacji dr hab. Małgorzata Sus´wiłło prof. UWM wystosowała pismo do prorektora ds. promocji uczelni o wyraz˙enie zgody na uruchomienie podyplomowych studio´w pedagogiki kultury zdrowotnej o charakterze kwalifikacyjnym na Wydziale Nauk Społecznych i Sztuki przy Zakładzie Wczesnej Edukacji Uniwersytetu Warmin´sko-Mazurskiego w Olsztynie. Wtres´ci pisma przedstawiona została koniecznos´c´ kształcenia nauczycieli dwuspecjalnos´ciowych,cozwia˛zane jest miedzy innymi ze zwie˛kszona˛ liczba˛ godzin do uprawiania kultury fizycznej w szkołach. W dniu 24.04.2006 r. odbyło sie˛ posiedzenie Komisji Dydaktycznej Wydziału Nauk Społecznych i Sztuki, na kto´rym dziekan wydziału prof. dr hab. Andrzej Olubin´ski przedstawił, propozycje˛ utworzenia studio´w podyplomowych z pedagogiki kultury zdrowotnej o charakterze kwalifikacyjnym przy Zakładzie Wczesnej Edukacji oraz przy wspo´łpracy ze SWFiS na UWM w Olsztynie. Podniesiony został ro´wniez˙ problem, do kogo skierowane sa˛ powyz˙sze studia oraz jakie kwalifikacje uzyskaja˛ ich przyszli uczestnicy po skon´czeniu trzysemestralnej nauki. Autorzy programu wyjas´nili wspo´lnie, z˙e nie sa˛ to typowe zaje˛cia z wychowania fizycznego, ale z zakresu edukacji zdrowotnej oraz zaje˛c´ korekcyjno-wychowawczych z dziedziny kultury fizycznej. Skonstruowanie planu studio´w oraz jego zatwierdzenie przez Senat Uczelniany doprowadziło w konsekwencji do podpisania w dniu 28 czerwca 2006 r. przez rektora UWM w Olsztynie prof. Ryszarda Go´reckiego stosownego zarza˛dzenia. Paragraf 1 i 2 tego zarza˛dzenia stanowi, co naste˛puje: 1. Na wydziale Nauk Społecznych i Sztuki tworzy sie˛ studia podyplomowe w zakresie „pedagogiki kultury zdrowotnej”. 2. Studia przeznaczone sa˛ dla oso´b legitymuja˛cych sie˛ dyplomem ukon´czenia studio´w wyz˙szych. 3. Nauka trwa trzy semestry i prowadzona jest w systemie niestacjonarnym.11 10 Demel M., Zuchora K., Cele kstzałcenia i wychowania fizycznego oraz zdrowotnego, „Kultura Fizyczna”, 4: s. 146-149. 11 Zarza˛dzenie nr 13 rektora Uniwersytetu Warmin´sko-Mazurskiego w Olsztynie z dnia 28 czerwca 2006 r. Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej... Struktura studio´w kwalifikacyjnych z kultury zdrowotnej, kto´re zostały otwarte w roku akademickim 2006/2007 na UWM w Olsztynie Studia przeznaczone sa˛ dla nauczycieli czynnych zawodowo (jako druga specjalnos´c´ nauczycielska) oraz absolwento´w ro´z˙nych kierunko´w pedagogicznych posiadaja˛cych kwalifikacje nauczycielskie. Studia uprawniaja˛ do prowadzenia zaje˛c´ z zakresu kultury zdrowotnej w przedszkolu, klasach I-III szkoły podstawowej oraz s´ciez˙ki mie˛dzyprzedmiotowej – edukacji zdrowotnej i zaje˛c´ korekcyjno-wyro´wnawczych w klasach I-VI. Be˛da˛ one działały zgodnie z regulaminem studio´w podyplomowych UWM w Olsztynie (RSP z dnia 25 maja 2006 r.)12. Podsumowanie Utworzenie studio´w profilowanych na kulture˛ zdrowotna˛ jest szansa˛ na nowy rynek pracy dla przyszłych absolwento´w, kto´rzy maja˛ z roku na rok coraz wie˛ksze trudnos´ci ze znalezieniem zatrudnienia na coraz mniej pojemnym rynku pracy. Autorzy projektu zdaja˛ sobie sprawe˛ z koniecznos´ci dalszego modyfikowania programu. Byc´ moz˙e w niedalekiej przyszłos´ci zaistnieje potrzeba wprowadzenia dodatkowych i potrzebnych przedmioto´w, kto´re obecnie nie zostały uwzgle˛dnione w planie studio´w podyplomowych pedagogiki kultury zdrowotnej na UWM w Olsztynie. Problem ten dotyczyc´ moz˙e ro´wniez˙ tres´ci zawartych w przedmiotach mieszcza˛cych sie˛ w zatwierdzonym juz˙ na rok akademicki 2006/2007 planie studio´w. Cze˛s´c´ z nich mogła ulec dezaktualizacji, wie˛c tres´ci programowe be˛da˛ wymagały odnowienia poprzez rozszerzenie lub zawe˛z˙enie. Waz˙nym elementem tej koncepcji jest wyposaz˙enie przyszłych animatoro´w kultury zdrowotnej w praktyczne umieje˛tnos´ci i kompetentna˛ wiedze˛ dotycza˛ca˛ kształtowania takz˙e poziomu ogo´lnej sprawnos´ci fizycznej dzieci w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym (dotyczy klas I-III). Jest ona przeciez˙ uwaz˙ana potocznie za jeden z najwaz˙niejszych mierniko´w zdrowia. Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej w roku akademickim 2006/2007/2008 na Uniwersytecie Warmin´sko-Mazurskim w Olsztynie Streszczenie Podyplomowe studia pedagogiki kultury zdrowotnej o charakterze kwalifikacyjnym zostały powołane 28 czerwca 2006 r., na Wydziale Nauk Społecznych i Sztuki przy Zakładzie Wczesnej Edukacji Uniwersytetu Warmin´sko-Mazurskiego w Olsztynie. Studia przeznaczone sa˛ dla nauczycieli czynnych Regulamin Studio´w Podyplomowych. Zała˛cznik do Uchwały Senatu Uniwersytetu Warmin´sko- Mazurskiego w Olsztynie z dnia 25 maja 2006 r. Robert Podstawski zawodowo (jako druga specjalnos´c´ nauczycielska) oraz absolwento´w ro´z˙nych kierunko´w pedagogicznych posiadaja˛cych kwalifikacje nauczycielskie. Uprawniac´ one be˛da˛ do prowadzenia zaje˛c´ z zakresu kultury zdrowotnej w przedszkolu, klasach I-III szkoły podstawowej oraz s´ciez˙ki mie˛dzyprzedmiotowej: edukacji zdrowotnej i zaje˛c´ korekcyjno-wyro´wnawczych w klasach I-VI. Podczas trwania nauki przyszli animatorzy kultury zdrowotnej otrzymaja˛ z tego zakresu kompetentna˛ wiedze˛ dotycza˛ca˛ kształtowania – mie˛dzy innymi – poziomu ogo´lnej sprawnos´ci fizycznej dzieci w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym (dotyczy klas I-III), oraz praktyczne umieje˛tnos´ci z tego zakresu.Utworzenie studio´wprofilowanychnakulture˛ zdrowotna˛be˛dziedawałomoz˙liwos´ci znalezienia pracy przez przyszłych absolwento´w, maja˛cych trudnos´ci na ograniczonym rynku pracy. Słowa kluczowe: zdrowie, profilaktyka zdrowotna, studia, zawo´d. Postgraduate Studies in Health Culture Pedagogy in the Academic Year 2006/2007/2008 at the University of Warmia and Mazury in Olsztyn Abstract Postgraduate qualification studies in health culture pedagogy were established on June the 28th 2006, in the Division of Early Education at the Faculty of Social Sciences and Arts of the University of Warmia and Mazury in Olsztyn. The studies are intended for professionally active teachers (as their second teaching specialty), as well as for graduates of various pedagogical fields of study with teaching qualifications. The studies will provide teachers with suitable qualifications to conduct classes in the field of health in kindergartens, in classes I-III of the primary school as well as the interdisciplinary path of health education and remedial-corrective classes for children in forms I-VI. During studies, the future health culture teachers will be equipped with complete knowledge regarding, among others, the development of general fitness of children at pre-school and early school age (forms I-III), as well as with practical skills in this field. The establishment of studies specializing in health will provide future graduates with better chances of finding jobs in a competitive labour market. Key words: health, disease prevention, studies, profession. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Waldemar Z˙ ebrowski Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. Jo´zefa Rusieckiego S´ lady prezydencjalizmu w Europie – system polityczny Republiki Cypryjskiej Dominuja˛cym typem systemu politycznego w Europie jest wspo´łczes´nie parlamentaryzm, zorganizowany według parlamentarno-gabinetowego wzorca1. Istota˛ tego systemu rza˛do´w sa˛ relacje mie˛dzy głowa˛ pan´stwa, parlamentem i rza˛dem (gabinetem), kto´re oznaczaja˛ ich wspo´łprace˛. Konstytucja i praktyka ustrojowa utrwaliła tutaj jednak pewna˛ przewage˛ parlamentu, pochodza˛cego z wolnych wyboro´w, nad rza˛dem. Od głowy pan´stwa, czyli od monarchy lub prezydenta, kto´ry w klasycznej postaci tego systemu politycznego wybierany jest przez parlament, nie wymaga sie˛ udziału w codziennych „starciach” politycznych. Głowa pan´stwa w systemie parlamentarno-gabinetowym ma przede wszystkim stac´ na straz˙y konstytucji, niepodzielnos´ci i suwerennos´ci pan´stwa i byc´ jego symbolem. O specyfice tego systemu przesa˛dza mechanizm powoływania rza˛du i kwestia jego politycznej odpowiedzialnos´ci. Oto´z˙ premiera – wywodza˛cego sie˛ najcze˛s´ciej z partii, kto´ra wygrała wybory parlamentarne – a na jego wniosek ministro´w powołuje głowa pan´stwa2. Naste˛pnie premier, w okres´lonym prawnie czasie, prezentuje w parlamencie skład oraz program polityczny rza˛du i jednoczes´nie wyste˛puje z wnioskiem o udzielenie mu wotum zaufania. Dopiero wymagane w systemie parlamentarno-gabinetowym poparcie (zaufanie) parlamentu upowaz˙nia rza˛d do podje˛cia konstytucyjnych uprawnien´. Zyskuje on wie˛c „swo´j mandat do rza˛dzenia z woli parlamentu”3. Rza˛d za uprawianie polityki odpowiada przed parlamentem4, kto´ry moz˙e uchwalic´ wobec niego jako całos´ci lub wobec ministra 1 Zob. W Z˙ ebrowski, Wspo´łczesne systemy polityczne. Zarys teorii i praktyka w wybranych pan´stwach s´wiata, Olsztyn 2005, s. 47-48. 2 W Szwecji uprawnienia zwia˛zane z desygnowaniem premiera przeja˛ł od kro´la, w połowie lat 70. XX w., przewodnicza˛cy parlamentu, zwany talmanem (zob. Konstytucja Kro´lestwa Szwecji, wste˛p M. Grzybowski, tłum. K. Dembin´ski, M. Grzybowski, Warszawa 2000, s. 41, r. 6, § 2). 3 A. Antoszewski, Rez˙im polityczny,w: Studia z teorii polityki, t. 1, Wrocław 1999, s. 98. 4 Jest to odpowiedzialnos´c´ zwana polityczna˛ lub parlamentarna˛ i stanowi podstawowa˛ zasade˛ szeroko rozumianego systemu parlamentarnego. Brak takiej odpowiedzialnos´ci przesuwa system rza˛do´w w kierunku prezydencjalizmu. Waldemar Z˙ ebrowski wotum nieufnos´ci. W takiej sytuacji, braku zaufania pos´ro´d deputowanych, dalsza działalnos´c´ gabinetu lub ministra jest w tym systemie niemoz˙liwa. By nie dopus´cic´ do trwałej przewagi władzy ustawodawczej nad gabinetem, władza wykonawcza moz˙e doprowadzic´ do rozwia˛zania parlamentu i do rozpisania przedterminowych wyboro´w. Takie uprawnienie zyskuje głowa pan´stwa w przypadkach, kto´re precyzuje konstytucja danego pan´stwa. Parlament zyskuje wyraz´niejsza˛ przewage˛ nad gabinetem w pan´stwie charakteryzuja˛cym sie˛ istnieniem sfragmentaryzowanego systemu wielopartyjnego. Działaja˛cy w takich warunkach rza˛d ma cze˛sto chwiejne poparcie polityczne w parlamencie, jest zatem podatny na wewne˛trzne kryzysy i w konsekwencji dymisje˛. Zabezpieczeniem przed powstawaniem i konsekwencjami konflikto´w, zastosowanym przez wiele krajo´w, w kto´rych wprowadzono system parlamentarno-gabinetowy, jest odejs´cie od klasycznej jego postaci i wprowadzenie don´ elemento´w mu obcych, wzmacniaja˛cych władze˛ wykonawcza˛. Silniejsza staje sie˛ przede wszystkim pozycja prezydenta, kto´ry jest wybierany bezpos´rednio przez naro´d, zyskuje wie˛kszy wpływ na skład rza˛du i jego polityke˛, łagodzi i ułatwia relacje na linii parlament–gabinet, sam moz˙e zarza˛dzic´ referendum. Mo´wimy wtedy o parlamentaryzmie zracjonalizowanym, kto´remu sprzyja tez˙ podniesiony pro´g wyborczy, utrudniaja˛cy małym partiom dostanie sie˛ do parlamentu oraz konstruktywne wotum nieufnos´ci, utrudniaja˛ce parlamentowi odwołanie rza˛du. Doprecyzujmy, z˙e w tym systemie politycznym władza wykonawcza jest dwuczłonowa, a zatem „rozproszaona mie˛dzy dwie instytucje; jednoosobowa˛głowe˛ pan´stwa i kolegialny rza˛d z premierem na czele”5. Ministrowie zas´ moga˛ wywodzic´ sie˛ spos´ro´d deputowanych, co jeszcze wzmaga – zaro´wno organizacyjne, jak i funkcjonalne – powia˛zania parlamentu i rza˛du. Natomiast system prezydencki, zwany prezydencjalizmem, w Europie nie znalazł podatnego gruntu i jest zjawiskiem marginalnym6. W formach zbliz˙onych do amerykan´skiego pierwowzoru moz˙na go odnalez´c´ jedynie w niewielkiej Republice Cypryjskiej. Prezydencjalizm narodził sie˛ bowiem, okrzepł i obecnie wyste˛puje w swej klasycznej postaci w Stanach Zjednoczonych Ameryki Po´łnocnej7. Gło´wnym wymogiem tego typu rza˛do´w jest zasada separacji władz, kto´ra˛odnies´c´ trzeba zaro´wno do ich organizacji, jak i codziennego działania. System prezydencki wymaga specyficznego podłoz˙a, w postaci tradycji i kultury politycznej, kto´re znalazł włas´nie w USA. Juz˙ sama nazwa systemu sugeruje silna˛ pozycje˛ prezydenta – wynikaja˛ca˛ z konstytucji, jak ro´wniez˙ praktyki ustrojowej – kto´ry bezsprzecznie nadaje ton z˙yciu politycznemu. Podobnie jak parlament pochodzi on od narodu, co 5 A. Antoszewski, R. Herbut, Systemy polityczne wspo´łczesnej Europy, Warszawa 2006, s. 170. 6 Eksperymenty z prezydencjalizmem podejmowano w pan´stwach Ameryki Łacin´skiej oraz niekto´rych krajach Afryki. System prezydencki wykorzystywano tu cze˛sto do ukrycia dyktatur cywilnych i wojskowych. 7 Zob. W. Z˙ ebrowski, Klasyczny model prezydencjalizmu. Geneza i kształt wspo´łczesny, „Szkice Humanistyczne” 2006, t. VI, nr 1-2, s. 7-20. S´ lady prezydencjalizmu w Europie... jest zreszta˛ podstawowym wymogiem systemu prezydenckiego. Zauwaz˙my, z˙e legitymacja do sprawowania władzy i wyste˛powania w imieniu narodu zaro´wno prezydenta, jak i parlamentu jest taka sama. Zasada separacji oznacza tez˙ to, z˙e wybrany przez naro´d prezydent powołuje ministro´w kieruja˛cych resortami oraz moz˙e ich w dowolnej chwili odwołac´ i politycznie sa˛ oni przed nim odpowiedzialni8. A wie˛c prezydent jest tu głowa˛ pan´stwa i jednoczes´nie szefem rza˛du (zamknie˛ta egzekutywa)9. Swa˛ władze˛ wykonuje przez okres przypisanej mu prawnie kadencji i czyni to niezalez˙nie od wie˛kszos´ci parlamentarnej. Jest tez˙ konstruktorem polityki zagranicznej i gło´wnodowodza˛cym siłami zbrojnymi. Naturalnym wymogiem separacji władz jest zakaz ła˛czenia mandatu parlamentarnego ze stanowiskiem w rza˛dzie10. W codziennym funkcjonowaniu zasada separacji wymaga od systemu politycznego autonomicznej działalnos´ci władz. W najprostszym rozumieniu oznacza to, z˙e parlament ma wykonywac´ swa˛ ustawodawcza˛ funkcje˛ bez z˙adnych przeszko´d, czyli bez ingerencji władzy wykonawczej, kto´ra formalnie nie ma nawet inicjatywy prawodawczej. Podobnie prezydent, kto´ry skupia władze˛ wykonawcza˛, ma wdraz˙ac´ ustawy bez ingerencji parlamentu. Podkres´lmy, z˙e istota˛ systemu prezydenckiego jest polityczna nieodpowiedzialnos´c´ stanowia˛cego egzekutywe˛ prezydenta przed władza˛ ustawodawcza˛, jak ro´wniez˙ brak moz˙liwos´ci rozwia˛zania przez głowe˛ pan´stwa parlamentu. Klasyczna postac´ prezydencjalizmu przewiduje jednak pewne wyja˛tki, kto´re okres´la sie˛ jako odste˛pstwa od zasady separacji władz, poczynione zreszta˛ s´wiadomie przez two´rco´w konstytucji, tak by Monteskiuszowska teoria podziału władz i ich wzajemnego ro´wnowaz˙enia sie˛ nie doznała uszczerbku11. Trzecia władza, czyli władza sa˛downicza, pozostaje organem niezalez˙nym (autonomicznym) od władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej, podporza˛dkowanym jedynie prawu. O trwałos´ci i funkcjonalnos´ci amerykan´skiego prezydencjalizmu w najwie˛kszym stopniu przesa˛dziła, jak sie˛ wydaje, zwie˛zła ustawa zasadnicza, kto´ra dała Sa˛dowi Najwyz˙szemu szeroki margines i swobode˛ przy jej interpretacji, a takz˙e umieje˛tnie zro´wnowaz˙ona zasada rozdzielenia władz w warunkach systemu dwupartyjnego. 8 A nie przed parlamentem, co jest wymogiem i istota˛ parlamentaryzmu. 9 W parlamentaryzmie, jak juz˙ wyz˙ej wspomniano, władza wykonawcza ma dualistyczny charakter. Stanowisko głowy pan´stwa i szefa rza˛du pełnia˛ dwie ro´z˙ne osoby, jest to tzw. otwarta egzekutywa. 10 „Zasada separacji administracji prezydenckiej od parlamentu jest w Stanach Zjednoczonych tak rygorystycznie okres´lona, z˙e sekretarze departamento´w (ministrowie) nie maja˛ nawet prawa wste˛pu do sal obrad izb Kongresu, chyba z˙e zostana˛ tam wezwani na tzw. publiczne przesłuchanie przed komisjami Kongresu” (M. Gulczyn´ski, Panorama systemo´w politycznych s´wiata, Warszawa 2004, s. 157). 11 Odste˛pstwami od zasady separacji władz sa˛: moz˙liwos´c´ zastosowania przez Kongres procedury impeachmentu wobec prezydenta; prezydenckie prawo weta w stosunku do uchwalonych w parlamencie projekto´w ustaw; wymo´g zgody Senatu na zawierane przez prezydenta traktaty mie˛dzynarodowe i na mianowanie wysokich urze˛dniko´w federalnych; sugerowanie w ore˛dziu prezydenckim do izb projekto´w ustaw (mimo z˙e formalnie inicjatywa ustawodawcza nalez˙y tylko do Kongresu); regulacja prawna daja˛ca wiceprezydentowi moz˙liwos´c´ przewodniczenia w Senacie. Waldemar Z˙ ebrowski Cypr jest trzecia˛ co do wielkos´ci wyspa˛ Morza S´ ro´dziemnego, połoz˙ona˛ we wschodniej jego cze˛s ´ci w kierunku na południe od Turcji i na zacho´d od Syrii. Zajmuje terytorium o powierzchni 9251 km2, gdzie mieszka 767 000 ludzi. Sa˛ oni gło´wnie Grekami (84,5%) i Turkami (12,5%), pos´ro´d pozostałych z˙yje ok. 3% Brytyjczyko´w12. W 1960 roku Cypr uzyskał niepodległos´c´ od Wielkiej Brytanii13, kto´ra liczyła na rozwia˛zanie w ten sposo´b problemo´w tego kraju. Jednak jednolitos´c´ wyspy – zamieszkałej przez Greko´w cypryjskich i przez Turko´w cypryjskich – stała sie˛ trudna do osia˛gnie˛cia, jak sie˛ okazało niemoz˙liwa. Mimo przyje˛tej juz˙16 sierpnia 1960 roku konstytucji Republiki Cypryjskiej – stanowia˛cej rozwia˛zanie kompromisowe wobec obu społecznos´ci, z jednoczesnym poszanowaniem praw mniejszos´ci tureckiej – oraz cia˛głych zabiego´w ze strony Organizacji Narodo´w Zjednoczonych kwestia integracji wyspy pozostaje do dzisiaj nierozstrzygnie˛ta. W lipcu 1974 roku działacze da˛z˙a˛cy do przyła˛czenia Cypru do Grecji, przy aprobacie jej wojskowego rza˛du, dokonali zamachu stanu, obalaja˛c prezydenta Makariosa. W wyniku ofensywy wojsk tureckich, be˛da˛cej odpowiedzia˛ na zamach, wyspa została podzielona na dwie cze˛s´łnocna cze´c ´ci. Od tej pory, jej po˛s´, z 1/5 ludnos´ci, zamieszkała jest przez Turko´w, a południowa przez Greko´w cypryjskich. „Przejawem tureckiej okupacji (blisko 1/3 terytorium pan´stwa) było proklamowanie w 1983 roku Republiki Po´łnocnego Cypru z Raufem Denktaszem jako prezydentem, nie uznawanej wszakz˙e (...) przez społecznos´c´ mie˛dzynarodowa˛, kto´ra za jedyny legalny rza˛d cypryjski uwaz˙a władze greckiej cze˛s´ci wyspy”14. Reakcja ta jest uzasadniona, bo Turcja, dokonuja˛c desantu wojskowego na wyspe˛, złamała podpisane wczes´niej umowy15 w sprawie jej niepodległos´ci i integralnos´ci. Ustawa zasadnicza z 1960 roku, kto´ra była wynikiem prac Komisji Konstytucyjnej złoz˙onej z Greko´w, Turko´w i Brytyjczyko´w jest aktem prawnym obowia˛zuja˛cym po dzien´ dzisiejszy. Tworzona była w warunkach istnienia obok siebie dwo´ch narodo´w i uwzgle˛dniała ich ro´wny status oraz proporcjonalny udział we władzach pan´stwowych. Po kro´tkim okresie wzgle˛dnego spokoju, juz˙ w latach 1963-1964 (i w 1967 r.) doszło do starc´ mie˛dzy Grekami cypryjskimi i Turkami cypryjskimi oraz wycofania sie˛ tych ostatnich z udziału w organach władzy 12 Leksykon. Pan´stwa s´wiata, Warszawa (b.r.w.), s. 55. Wszystkie dane pochodza˛ z 2002 r. 13 Od 1925 r. Cypr posiadał status kolonii brytyjskiej. 14 Najnowsza historia s´wiata 1945-1995, red. A. Patek i in., t. 1 1945-1963, Krako´w 1997, s. 351. W Republice Po´łnocnego Cypru, na mocy konstytucji z 1985 r., realizowany jest parlamentarno-gabinetowy system polityczny. Władza ustawodawcza nalez˙y do jednoizbowego parlamentu złoz˙onego z 50 deputowanych, władza wykonawcza do prezydenta i rza˛du, kto´ry pochodzi od parlamentu i przed nimponosipolityczna˛odpowiedzialnos´c´.Naczele władzysa˛downiczejusytuowany jestSa˛dNajwyz˙szy. Konstytucja Republiki Po´łnocnego Cypru gwarantuje ro´wnos´c´ wszystkich obywateli wobec prawa, ale – choc´ stosowana w praktyce – pozostaje niewaz˙na w s´wietle obowia˛zuja˛cych norm prawa mie˛dzynarodowego (P. Osiewicz, Turecka Republika Po´łnocnego Cypru – pan´stwo czy terytorium okupowane?, w: Dylematy pan´stwowos´ci, red. K. Trzcin´ski, Warszawa 2006, s. 165). 15 Zawarte pomie˛dzy Republika˛ Cypryjska˛ a Grecja˛, Turcja˛ i Wielka˛ Brytania˛. S´ lady prezydencjalizmu w Europie... Republiki Cypryjskiej. Od tego czasu, praktyczna realizacja konstytucji z 1960 roku dotyczy zatem południowej cze˛s´ci wyspy i społecznos´ci greckiej. Konstytucja Republiki Cypryjskiej cała˛ władze˛ pan´stwowa˛ dzieli na trzy sektory i wyro´z˙nia władze˛ ustawodawcza˛, wykonawcza˛ isa˛downicza˛. Choc´ nie do kon´ca konsekwentnie, ale i tak dosyc´ wyraz´nie, dostrzec tu moz˙na zastosowanie – charakterystycznej dla prezydencjalizmu – zasady ich separacji. Jednoizbowy parlament Republiki Cypryjskiej złoz˙ony z 80 deputowanych16, zwany jest Izba˛ Reprezentanto´w i sprawuje władze˛ ustawodawcza˛. Two´rcy ustawy zasadniczej postanowili, z˙e wybierany be˛dzie na 5-letnia˛ kadencje˛, w sposo´b bezpos´redni przez tamtejsza˛ społecznos´c´ grecka˛ (56 deputowanych) i turecka˛ (24). Jednak od 1964 roku mandaty tureckie pozostaja˛ nie obsadzone. Deputowani wybierani sa˛ według ordynacji proporcjonalnej, w okre˛gach wielomandatowych, kto´rych granice odpowiadaja˛ dystryktom17. Czynne prawo wyborcze wymaga ukon´czenia 18 lat i przysługuje osobom ciesza˛cym sie˛ pełnia˛ praw obywatelskich Cypru,kto´rzy zamieszkuja˛wyspe˛ od co najmniej po´łroku. Natomiast kandydaci do parlamentumusza˛miec´ ukon´czone25latiwpłacic´ kaucje˛wwysokos´ci250funto´w cypryjskich, kto´ra nie podlega zwrotowi jes´li kandyduja˛cy nie otrzyma minimum 1/3 głoso´w w okre˛gu. Parlament Republiki Cypryjskiej obraduje w okresie od wrzes´nia do lipca i zbiera sie˛ na posiedzeniach raz w tygodniu. Na pocza˛tku kadencji deputowani wywodza˛cy sie˛ spos´ro´d Greko´w cypryjskich wybieraja˛ ze swego grona prezydenta Izby Reprezentanto´w, zas´ deputowanym reprezentuja˛cym społecznos´c´ turecka˛ przysługuje prawo wyboru jej wiceprezydenta. W celu usprawnienia prac władzy ustawodawczej wybierane sa˛ tez˙ komisje parlamentarne, merytorycznie nawia˛zuja˛ce do zakresu spraw podejmowanych w poszczego´lnych ministerstwach. Skład kaz˙dej z nich jest odbiciem politycznego obrazu całej Izby Reprezentanto´w. Proces ustawodawczy nie przebiega w warunkach tak wyraz´nej separacji, jak w klasycznym systemie prezydenckim. Inicjatywa ustawodawcza nalez˙y bowiem nie tylko do deputowanych, ale tez˙ do ministro´w. Zyskali oni nadto wyła˛cznos´c´ w zakresie składania projekto´w ustaw, kto´rych uchwalenie i wprowadzenie w z˙ycie be˛dzie wymagało nakłado´w budz˙etowych. Izba Reprezentanto´w uchwala ustawy zwykła˛ wie˛kszos´cia˛ głoso´w, w obecnos´ci co najmniej 1/3 swych członko´w. Zmiana prawa wyborczego, uchwalanie ustaw dotycza˛cych samorza˛do´w i podatko´w wymaga zwykłej wie˛kszos´ci głoso´w zaro´wno deputowanych reprezentuja˛cych Greko´w, jak i Turko´w cypryjskich. Absencja tych ostatnich czyni jednak ten przepis martwym. „Prezydent i wiceprezydent maja˛ prawo ostatecznego weta wobec uchwalonych przez parlament ustaw dotycza˛cych s´cis´le okres´lonych dziedzin – stosunko´w mie˛dzynarodowych, obrony i bezpieczen´stwa. Jes´li chodzi o pozostałe 16 Pierwotnie składał sie˛ z 50 deputowanych (35 wybieranych przez Greko´w i 15 przez Turko´w cypryjskich). Po nowelizacji konstytucji z 1985 r. ich liczbe˛ ustalono na 80 oso´b. 17 Obecnie w ˛gach południowej ˛s 6 okrecze´ci Cypru (Famagusta, Kyrenia, Larnaka, Limassol, Nikozja, Paphos), w kto´rych umieszczono od 3 do 21 mandato´w. Waldemar Z˙ ebrowski ustawy prezydent i wiceprezydent maja˛ jedynie moz˙liwos´c´ opo´z´nienia ich wejs´cia wz˙ycie, i skierowania do Izby Reprezentanto´w. Parlament powinien taka˛ ustawe˛ rozpatrzyc´ w cia˛gu 15 dni, a w przypadku ustawy budz˙etowej – 30 dni. Jes´li parlament ponownie przyjmie ustawe˛, prezydent lub wiceprezydent sa˛ zobowia˛zani ja˛ podpisac´ i ogłosic´ w dzienniku urze˛dowym”18. Jak przystało na warunki systemu prezydenckiego, Izba Reprezentanto´w nie moz˙e zostac´ rozwia˛zana przez władze˛ wykonawcza˛ przed upływem kadencji. W przypadku Republiki Cypryjskiej moz˙e jednak przerwac´ kadencje˛ z własnej woli, bezwzgle˛dna˛ wie˛kszos´cia˛ głoso´w ustawowego składu parlamentu19. Podejmuja˛c uchwałe˛ o skro´ceniu kadencji, parlament musi wyznaczyc´ date˛ nowych wyboro´w – „nie wczes´niej niz˙ 30 dni i nie po´z´niej niz˙ 40 dni od momentu tej decyzji20” – jak tez˙ „dzien´ pierwszego posiedzenia nowej Izby”21. Władza wykonawcza, w mys´l konstytucji, została skupiona w re˛kach prezydenta i wiceprezydenta, kto´rzy ja˛ sprawuja˛ przy pomocy Rady Ministro´w. O zakwalifikowaniu systemu politycznego Cypru do prezydencjalizmu w duz˙ej mierze przesa˛dza sposo´b wyboru głowy pan´stwa i jej kompetencje. Prezydent, jak tez˙ wiceprezydent (stanowisko nieobsadzone), pochodzi zatem z wyboro´w powszechnych i nie moz˙e swego stanowiska ła˛czyc´z z˙adna˛ funkcja˛ publiczna˛22. Kadencja obu trwa 5 lat i zaczyna byc´ liczona z chwila˛ zaprzysie˛z˙enia prezydenta w parlamencie. Zgodnie z ustawa˛ zasadnicza˛ prezydent wywodzi sie˛ ze społecznos´ci Greko´w cypryjskich, zas´ wiceprezydent miał byc´ reprezentantem mniejszos´ci tureckiej. Czynne i bierne prawo wyborcze w elekcji prezydenckiej wymaga ukon´czenia odpowiednio 18 i 25 lat oraz korzystania z pełni praw obywatelskich. Aby zostac´ wybranym trzeba uzyskac´ bezwzgle˛dna˛ wie˛kszos´c´ głoso´w oso´b biora˛cych udział w głosowaniu. Jej brak oznaczac´ musi II – zarazem rozstrzygaja˛ca˛ – ture˛ głosowania z udziałem 2 kandydato´w z najlepszymi wynikami. W sytuacji kiedy na stanowisko głowy pan´stwa zgłoszony zostanie tylko 1 kandydat, rezygnuje sie˛ z przeprowadzania powszechnej elekcji i uznaje sie˛ go za prezydenta. Tak wybrany prezydent Republiki Cypryjskiej reprezentuje to pan´stwo zaro´wno w stosunkach wewne˛trznych, jak i zewne˛trznych. Jest zatem zwierzchnikiem sił zbrojnych. Dysponuje prawem łaski. Ustanawia i nadaje odznaczenia pan´stwowe. Ma prawo wygłaszac´ ore˛dzia w parlamencie, informuja˛c w ten sposo´b posło´w o stanie pan´stwa. Czyni to osobis´cie lub za pos´rednictwem kto´regos´ ze swoich ministro´w. 18 J. Zaborowski, System polityczny Republiki Cypryjskiej,w: Systemy polityczne wybranych pan´stw, red. K. A. Wojtaszczyk, Warszawa 2004, s. 69-70. W razie wa˛tpliwos´ci prawnych prezydent iwiceprezydent moga˛tez˙ zwro´cic´ sie˛ doSa˛du Najwyz˙szegoo zbadanie zgodnos´ciustawy zkonstytucja˛. 19 Konstytucja postawiła przy tym wymo´g jednoczesnego opowiedzenia sie˛ za skro´ceniem kadencji parlamentu co najmniej 1/3 deputowanych tureckich (przepis w tej chwili martwy). 20 J. Zaborowski, System polityczny Republiki ..., op. cit., s. 69. 21 Ibidem. 22 M. in. ministra, deputowanego, członka władz lokalnych. S´ lady prezydencjalizmu w Europie... Szczego´lne sa˛ natomiast kompetencje prezydenta w odniesieniu do Rady Ministro´w. W istocie – jak w klasycznym prezydencjalizmie – pełni on tez˙ funkcje˛ szefa rza˛du i jest jego two´rca˛. Powołuje zatem ministro´w, kto´rych aktualnie jest 1123, jednak – odwrotnie niz˙ prezydent Stano´w Zjednoczonych – bierze przy tym tez˙ pod uwage˛ wyniki wyboro´w parlamentarnych. Ministrowie – tak jak sekretarze departamento´w w USA – za uprawianie polityki odpowiadaja˛przed głowa˛pan´stwa a nie przed parlamentem. Prezydent ustala porza˛dek, zwołuje i przewodniczy obradom Rady Ministro´w. W zakresie stosunko´w zewne˛trznych do prezydenta nalez˙y ratyfikowanie oraz wypowiadanie umo´w mie˛dzynarodowych, takz˙e mianowanie i odwoływanie pełnomocnych przedstawicieli Republiki Cypryjskiej za granica˛ oraz przyjmowanie listo´w uwierzytelniaja˛cych i odwołuja˛cych akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych pan´stw i organizacji mie˛dzynarodowych. Dodajmy, z˙e ro´wniez˙ prezydent – kto´ry znacznie koncentruje władze˛ wykonawcza˛ – nie ponosi odpowiedzialnos´ci politycznej przed parlamentem. Ponosi natomiast odpowiedzialnos´c´ konstytucyjna˛ (prawna˛) przed Sa˛dem Najwyz˙ szym. Procedure˛ impeachmentu rozpoczyna, wniosek w tej sprawie zgłasza i w stan oskarz˙enia prezydenta stawia Izba Reprezentanto´w wie˛kszos´cia˛ ustawowej liczby posło´w. Ani prezydent, ani jego ministrowie nie moga˛ prowadzic´z˙adnej innej działalnos´ci zarobkowej. Nie moga˛ tez˙ wywodzic´ sie˛ spos´ro´d z˙ołnierzy w słuz˙bie czynnej. Trzecia˛ władze˛ – czyli sa˛downicza˛ – sprawuja˛ niezawisłe i niezalez˙ne sa˛dy, zSa˛dem Najwyz˙szym na czele. Ten organ władzy złoz˙ony jest z 12 se˛dzio´w i prezesa SN. Jest on najwyz˙szym sa˛dem apelacyjnym w sprawach cywilnych i karnych. Ale na tym nie kon´cza˛ sie˛ jego kompetencje. Sa˛d Najwyz˙szy Republiki Cypryjskiej bada tez˙ konstytucyjnos´c´ tworzonego prawa, stwierdzenie niezgodnos´ci ustawy z konstytucja˛ uniemoz˙liwia wejs´cie jej w z˙ycie, i rozstrzyga spory kompetencyjne mie˛dzy naczelnymi organami władzy. Prezydencjalizm cypryjski – w odro´z˙nieniu od swego amerykan´skiego pierwowzoru – działa w warunkach systemu wielopartyjnego, kto´ry tworza˛ m. in. Poste˛powa Partia Ludu Pracuja˛cego (powstała w 1941 r.), Zjednoczony Demokratyczny Zwia˛zek Cypru (1969), Zgromadzenie Demokratyczne (1976), Partia Demokratyczna (1976), Partia Liberalna (1986), Zjednoczeni Demokraci (1996), Ruch na Rzecz Ekologii i S´ rodowiska (1996), Nowe Horyzonty (1996) i Partia Eurodemokratycznej Odnowy (1998). Terytorium Republiki Cypryjskiej podzielone jest – jak juz˙ wspomniano – na 6 cze˛s´ci, zwanych dystryktami, kto´re maja˛ jedynie administracyjny charakter, nie posiadaja˛ natomiast samodzielnos´ci politycznej. Republika Cypryjska jest zatem W pierwotnym załoz˙eniu prezydent miał powoływac´ 7 ministro´w spos´ro´d Greko´w cypryjskich, wiceprezydent zas´ 3 ministro´w reprezentuja˛cych Turko´w cypryjskich. Po wycofaniu sie˛ mniejszos´ci tureckiej z udziału w organach władzy wszyscy ministrowie sa˛ Grekami, nadto ich liczba wzrosła do 11. Waldemar Z˙ ebrowski pan´stwem unitarnym. Przedstawicielem rza˛du w dystrykcie, kto´ry kieruje tamtejsza˛ administracja˛ rza˛dowa˛, jest Szef Dystryktu. Dystrykty podzielone sa˛ na miejskie i wiejskie gminy, kto´re stanowia˛ podstawowe jednostki podziału terytorialnego kraju. To na tym poziomie wyste˛puje samorza˛d terytorialny. Organami stanowia˛cymi cypryjskiej gminy sa˛ – wybierane na 5 lat – rady, zas´ organami wykonawczymi burmistrzowie, ro´wniez˙ pochodza˛cy z powszechnych i bezpos´rednich wyboro´w. Zadaniem samorza˛du terytorialnego na Cyprze jest „budowa, utrzymanie i os´wietlenie ulic, zbio´rka i pozbywanie sie˛ odpado´w, ochrona s´rodowiska, utrzymanie miejskich obszaro´w, gminne ogrody i parki, ochrona zdrowia, sztuka, edukacja, sport i dostarczanie usług socjalnych”24. Sposo´b odpowiedzialnos´ci politycznej władzy wykonawczej przesa˛dza o sytuowaniu danego systemu politycznego w obre˛bie parlamentaryzmu lub prezydencjalizmu. System polityczny Republiki Cypryjskiej trzeba zatem zaliczyc´ do tej drugiej kategorii. Brak jest tutaj bowiem „odpowiedzialnos´ci władzy wykonawczej przed parlamentem, kto´ry nie dysponuje ani moz˙liwos´cia˛ wyraz˙ania wotum zaufania, ani wotum nieufnos´ci”25. Ministrowie politycznie sa˛ odpowiedzialni przed prezydentem, kto´ry ro´wniez˙ za uprawianie polityki przed parlamentem nie odpowiada. Teze˛ o wyste˛powaniu w Republice Cypryjskiej systemu prezydenckiego wzmacnia wybo´r głowy pan´stwa w wyborach powszechnych; zakaz ła˛czenia stanowiska ministra w rza˛dzie z mandatem w parlamencie; jak ro´wniez˙ to, z˙e prezydent jest tu faktycznym szefem rza˛du i nie ma moz˙liwos´ci rozwia˛zania Izby Reprezentanto´w w trakcie kadencji. Sa˛ to zreszta˛ cechy prezydencjalizmu wyste˛puja˛ce w klasycznej jego postaci, podkres´laja˛ce i wzmacniaja˛ce zasade˛ separacji władz. Odmiennos´cia˛ od amerykan´skiego modelu jest natomiast przysługuja˛ce ministrom (a nie tylko deputowanym) prawo inicjatywy ustawodawczej i pewien wpływ wyniko´w wyborczych do parlamentu na decyzje personalne prezydenta dotycza˛ce składu Rady Ministro´w. Prezydent chce w ten sposo´b zapewne złagodzic´ ewentualna˛ krytyke˛ rza˛du. Pamie˛tac´ bowiem trzeba, o czym juz˙ wspominano, z˙e prezydencjalizm cypryjski realizowany jest w warunkach wielopartyjnos´ci. Ustawa zasadnicza Republiki Cypryjskiej z 1960 roku reguluje prawne wspo´łistnienie dwo´ch społecznos´ci. Natomiast praktyka polityczna odbywa sie˛ – jak do tej pory – jedynie w s´rodowisku Greko´w cypryjskich. Z chwila˛ wycofania sie˛ w połowie lat 60. XX wieku mniejszos´ci tureckiej z udziału w sprawowaniu władzy, mandaty i stanowiska obsadzane sa˛ reprezentantami greckiej społecznos´ci. Jednak, podkres´lmy, na poszerzenie z˙ycia politycznego o społecznos´c´ turecka˛ konstytucja jest przygotowana. Warto tez˙ zaznaczyc´, z˙e zmiana ustawy zasadniczej moz˙e sie˛ dokonac´ jedynie wo´wczas, kiedy stosowny wniosek uzyska odre˛bne poparcie 2/3 posło´w greckich i 2/3 posło´w tureckich. Integracje˛ po´łnocnej i połu 24 Z. Bukowski i in., Ustro´j samorza˛du terytorialnego, Torun´ 2003, s. 347. 25 A. Antoszewski, R. Herbut, Systemy polityczne..., op. cit., s. 178. S´ lady prezydencjalizmu w Europie... dniowej cze˛s˙a˛dana z uwagi na geostrategiczne połoz ´ci Cypru, kto´ra jest tez˙ poz˙enie wyspy, moga˛ ułatwic´ i przyspieszyc´ zabiegi Turcji o przysta˛pienie do Unii Europejskiej. S´ lady prezydencjalizmu w Europie – system polityczny Republiki Cypryjskiej Streszczenie System prezydencki, zwany prezydencjalizmem, w Europie nie znalazł podatnego gruntu i jest zjawiskiem marginalnym. W formach zbliz˙onych do amerykan´skiego pierwowzoru moz˙na go znalez´c´ jedynie w niewielkiej Republice Cypryjskiej. Konstytucja z 1960 roku cała˛władze˛ pan´stwowa˛dzieli na trzy jej sektory: ustawodawczy (Izba Reprezentanto´w), wykonawczy (prezydent, wiceprezydent, Rada Ministro´w) i sa˛downiczy (niezalez˙ne i niezawisłe sa˛dy z Sa˛dem Najwyz˙szym na czele). Choc´ nie do kon´ca konsekwentnie, dostrzec tu moz˙na zastosowanie charakterystycznej dla prezydencjalizmu zasady separacji władz. Istotne jest to, z˙e władza wykonawcza politycznie nie odpowiada przed parlamentem. Słowa klucze: parlamentaryzm, prezydencjalizm, Republika Cypryjska, konstytucja, parlament, prezydent, rza˛d. Traces of Presidentialism in Europe – the Political System of the Republic of Cyprus Abstract A presidential system, also called a “congressional system” is not commonly applied in Europe and can be classified as a mariginal concept. The system of government, slightly resembling its American origin can be now observed only in the small Republic of Cyprus. The 1960 Constitution has divided the state government into three sectors: the legislative branch (the House of Representatives), the executive branch (the president, vice-president, the Cabinet) and the judicial branch (independent courts of law, including the Supreme Court). Although with some inconsistencies, we can trace there the concept of separation of powers characteristic of all presidential systems. The most important point here is the fact that the executive branch is politically independent of the parliament. Key words: parliamentarism, presidentialism, the Republic of Cyprus, constitution, parliament, president, government. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Edwin M. Naruszewicz Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. Jo´zefa Rusieckiego Chiny a Rosja – pomie˛dzy małz˙en´stwem z rozsa˛dku a rywalizacja˛ Polityka zagraniczna Chin, zgodnie z uwarunkowana˛ historycznie tradycja˛, koncentruje sie˛ na trzech strategicznych, koncentrycznych, cze˛s´ciowo nakładaja˛ cych sie˛ kre˛gach. Kra˛g pierwszy to strefa wewne˛trzna obejmuja˛ca terytoria wchodza˛ce w przeszłos´ci w skład chin´skiego Cesarstwa lub pozostaja˛ce z nim w zalez˙nos´łnocna ˛s´ ´ci wasalnej (Mongolia, Tybet, Xinjiang oraz Korea, pocze´cPo´łwyspu Indochin´skiego, cze˛´cs´S´rodkowego Wschodu). Drugim kre˛giem sa˛ kraje luz´no zwia˛zane z dawnym Cesarstwem, ale istotne z punktu widzenia Pekinu dla realizacji celu jakim jest dominacja w Azji. Na kra˛g trzeci składaja˛ sie˛ kierunki działan´ chin´skiej polityki zagranicznej nakierowanie na tworzenie pozycji mocarstwa globalnego1. Na podejs´ciu Chin´czyko´w do spraw mie˛dzynarodowych cia˛z˙y dysonans przejawiaja˛cy sie˛ w czterech aspektach: sprzecznos´c´ mie˛dzy chwała˛ przeszłos´ci a zacofaniem ostatnich trzystu lat, mie˛dzy wysokim mniemaniem o własnej cywilizacji a relatywnie niskim znaczeniem mie˛dzynarodowym, mie˛dzy aspiracjami wielkomocarstwowymi a niewspo´łmiernym potencjałem ekonomicznym, a zwłaszcza militarnym oraz ro´z˙nica pomie˛dzy obecnym statusem a projektowanym2. Z tego punktu widzenia gło´wnymi konkurentami Chin sa˛ USA, Japonia, Rosja i Indie, tak w skali regionalnej jak i globalnej. Takie podejs´cie decyduje ro´wniez˙ o formułowaniu podstawowych zasad, jakimi kieruja˛ sie˛ Chiny w polityce zagranicznej, sa˛ nimi: ochrona suwerennos´ci, utrzymywanie bezpieczen´stwa w swoim otoczeniu, przeciwdziałanie proklamowaniu niepodległos´ci przez Tajwan, tworzenie korzystnego wizerunku ChRL na forum mie˛dzynarodowym oraz wspieranie własnego rozwoju gospodarczego3. Dla Rosji granica z Chinami stanowi, obok Europy S´ rodkowo-Wschodniej i Azji S´ rodkowej, jeden ze strategicznych fronto´w4. Polityka zagraniczna obu stron 1 A. Halimarski, Trzy kre˛gi polityki zagranicznej Chin, Warszawa 1982, s. 17. 2 E. Haliz˙ak, Polityka zagraniczna ChRL: uwarunkowania decyzyjne i wizje rzeczywistos´ci mie˛dzynarodowej, w: Chiny. Przemiany pan´stwa i społeczen´stwa w okresie reform 1978-2000, red. K. Tomala, Warszawa 2003, s. 223. 3 M. Burdelski, Priorytety polityki bezpieczen´stwa Chin i problemy graniczne,w: Chiny. Przemiany pan´stwa i społeczen´stwa..., s. 260-263. 4 Z. Brzezin´ski, Plan gry. USA – ZSRR, Warszawa 1990, s. 40. Edwin M. Naruszewicz jest cze˛s´ ˛tych ´cia˛ składowa˛ działanpolitycznych podejmowanych w ramach przyjehierarchii preferencji strategicznych. Wspo´lny marsz Powstała w 1949 roku Chin´ska Republika Ludowa (ChRL) miała kilka prioryteto´w: utrwalenie władzy Komunistycznej Partii Chin (KPCh), odbudowe˛ niezalez˙nos´ci Chin, przebudowe˛ społeczno-ustrojowa˛ oraz odbudowe˛ i rozwo´j gospodarki narodowej w kierunku przekształcenia Chin z kraju rolniczego w przemysłowy, jak ro´wniez˙, w dalekiej perspektywie, odzyskanie przez Chiny statusu mocarstwa s´wiatowego. Dla tych przedsie˛wzie˛c´ potrzebowały bezpiecznego otoczenia narodowego i zasilania zewne˛trznego. Partnerem zapewniaja˛cym te warunki stał sie˛ Zwia˛zek Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) i obo´z jego satelito´w. Chin´scy komunis´ci byli realistami – maja˛c długoletnie dos´wiadczenia „wspo´łz˙ycia” nie wierzyli naiwnie w wizerunek Kremla jako os´rodka całej poste˛powej ludzkos´ci i internacjonalistyczne braterstwo, nie mieli jednak innej alternatywy dla swych zamierzen´. Niemniej Mao Zedong podpisał 14 lutego 1950 roku w Moskwie Układ o przyjaz´ni i pomocy wzajemnej podnosza˛cy mie˛dzynarodowy prestiz˙ młodej władzy, ułatwiaja˛cy uznanie przez inne pan´stwa i rozcia˛gaja˛cy polityczny parasol Kremla nad ChRL5. Gło´wnym zagroz˙eniem dla młodej władzy ludowej, nie bez podszepto´w Jo´zefa Stalina, uczyniono w ChRL Stany Zjednoczone Ameryki. Stalin, nie chca˛c dopus´cic´ do powstania na dalekowschodnich rubiez˙ach ZSRR silnego i niezalez˙ nego aktora, szybko wpla˛tał ChRL w wojne˛ korean´ska˛ (1950-1953); miało to na celu s´cisłe zwia˛zanie Pekinu z Moskwa˛ oraz zablokowanie moz˙liwos´ci, jeszcze wtedy niekwestionowanych, wspo´łpracy z Zachodem. Zaangaz˙owanie w konflikt korean´ski6 opro´cz strat ludzkich przyniosło poraz˙ke˛ na arenie mie˛dzynarodowej – wysiłek zbrojny spowodował zacia˛gnie˛cie kredyto´w w ZSRR, kto´ry skrupulatnie 5 Szerzej o traktacie i kulisach jego podpisania: J. Abkowicz, Stalin i Mao, „Dzis´” 2001, nr 3, s. 103-116. 6 ChRL udzieliła, wraz z ZSRR, cichego wsparcia dla pomysłu siłowego zjednoczenia ziem korean´skich, kto´rego motorem był Kim Ilsong (Kim Ir Sen), przywo´dca Korean´skiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD) – z jednej strony motywowane to było odbudowa˛ tradycyjnej strefy wpływo´w, jaka˛ dla Chin stanowi Korea, a z drugiej Chin´czycy obawiali sie˛,z˙e Amerykanie mys´la˛c o kampanii w Chinach na wzo´r interwencji w rewolucyjnej Rosji 1917 roku, dokonaja˛ inwazji z Korei (J. Rowin´ski, Korean´ska polityka ChRL na progu lat dziewie˛c´dziesia˛tych, Warszawa 1990, s. 5); ChRL nie zaangaz˙owała sie˛ bezpos´rednio w działania wojenne, lecz wysłała na pomoc bratniej Korei „ochotniko´w ludowych” – w istocie były to regularne dywizje Chin´skiej Armii Ludowo-Wyzwolen´czej (ChALW) pod dowo´dztwem generała Lin Biao, a nazwane tak, aby nie wywołac´ wybuchu wojny mie˛dzy ChRL a pan´stwami ONZ (szerzej o konflikcie w Korei: P. Ostaszewski, Wojna korean´ska 1950-1953,w: Zarys dziejo´w Afryki i Azji. Historia konflikto´w 1869-2000, red. A. Bartnicki, Warszawa 2000, s. 274-283). Chiny a Rosja... 159 egzekwował nalez˙ne płatnos´ci, a wysta˛pienie przeciwko wojskom pod egida˛ ONZ spowodowało izolacje˛ ChRL poza obozem socjalistycznym (1 lutego 1951 roku Zgromadzenie Ogo´lne ONZ uznało ChRL za agresora), przeobraz˙enie sie˛ wojny korean´skiej w starcie USA vs ChRL doprowadziło do długoletniego konfliktu mie˛dzy tymi pan´stwami, wybitnie niekorzystnego dla obu stron. Wszystko to nieubłaganie wepchne˛ło Chin´czyko´w w orbite˛ wpływo´w Kremla. W latach pie˛c´dziesia˛tych ZSRR i jego satelici byli niezasta˛pionym partnerem handlowym ChRL7. Mao Zedong był w tym okresie pod wraz˙eniem osia˛gnie˛c´ gospodarczych ZSRR i krajo´w RWPG („Wiatr ze Wschodu go´ruje nad wiatrem z Zachodu”). Był to okres szczego´lnie korzystny dla Chin, kto´re dzie˛ki temu stworzyły fundamenty nowoczesnego, jak na o´wczesne czasy, przemysłu maszynowego (w tym tez˙ sektora zbrojeniowego), chemicznego, wydobywczego i energetycznego. Jednak wspo´ łpraca ta nie była, mimo oficjalnych deklaracji braterstwa, ro´wnorze˛dna. Strona radziecka bezwzgle˛dnie wykorzystywała swa˛przewage˛, a jej posunie˛cia w Chinach moz˙na uznac´ za „socjalistyczny neokolonializm”. To obruszało Chin´czyko´w, ale maja˛cna wzgle˛dzie cele dalekosie˛z˙ne znosili niero´wnoprawne stosunki. Mao et consortes umieli liczyc´sie˛ z realiami. Po´ki co nalez˙ało sie˛ jeszcze liczyc´ z militarna˛ siła˛ imie˛dzynarodowym autorytetem Kraju Rad. Niewspo´łmiernos´c´ w stosunkach radziecko-chin´skich została znacza˛co zniwelowana wraz z dojs´cie do władzy na Kremlu Nikity Chruszczowa. Za sprawa˛ jego osobistych decyzji ZSRR nieodpłatnie przekazał ChRL swoje udziały wraz z instalacjami w Kolei Chin´sko-Changchun´skiej (zbudowanej jeszcze za caratu) oraz bazy marynarki wojennej wraz z infrastruktura˛ w Dalian i Lushun (dawny Port Artur); władze radzieckie przekazały ro´wniez˙ Chin´czykom nieodpłatnie udziały w radziecko-chin´skich spo´łkach akcyjnych w prowincji Xinjiang – Sowkitneft i Sowkitmetal zajmuja˛cych sie˛ pozyskiwaniem ropy naftowej i metali kolorowych. Podobnie posta˛piono z radziecko-chin´skimi liniami lotnictwa cywilnego w Xinjiang8. Radziecki sinolog, Lew Dielusin, tak podsumowuje ten okres: „Chruszczow wiele uczynił dla usunie˛cia niesprawiedliwos´ci popełnionych za czaso´w Stalina, umocnienia przyjaz´ni z Chinami i budowania stosunko´w radziecko-chin´skich na 7 Kraje socjalistyczne razem obsługiwały 70-82% obroto´w handlowych. W imporcie ze Zwia˛zku Radzieckiego duz˙a˛ role˛ odgrywały „materiały nie wyszczego´lnione”, czyli sprze˛t wojskowy (w 1953 roku – 57%, w 1959 roku – 17%). Kredyty z Kraju Rad w latach 1950-1960 wyniosły szacunkowo 1,5 mld USD, nie było to wiele, ale dzie˛ki skoncentrowaniu na wybranych przedsie˛wzie˛ciach przyczyniły sie˛ one do sukcesu pierwszej pie˛ciolatki (J. Polit, Chiny, Warszawa 2004, s. 206). 8 Przedsie˛biorstwa te utworzono porozumieniami dwustronnymi po wizycie Mao Zedonga u J. Stalina na przełomie 1949 i 1950 roku, ich kolonialny charakter Kreml maskował sloganami o wspo´łpracy i wzajemnej pomocy krajo´w buduja˛cych komunizm – gros zysko´w czerpała jednak strona radziecka, do decyzji N. Chruszczowa, jednostronnie zmieniaja˛ca traktatowe terminy i warunki zwrotu maja˛tku stronie chin´skiej (O. Borisow, B. Kołosow, Stosunki radziecko-chin´skie 1945-1978, Warszawa 1979, s. 196). Edwin M. Naruszewicz ro´wnoprawnej podstawie. (...) Sami Chin´czycy mo´wili, z˙e po wizycie Chruszczowa w ChRL w 1954 roku i jego spotkaniach z Mao Zedongiem w stosunkach chin´sko-radzieckich nastała nowa epoka”9. Komunistyczna Partia Chin, korzystaja˛c z napawaja˛cego optymizmem bilansu Okresu Odbudowy (lata 1949-1952) i po spacyfikowaniu potencjalnej opozycji politycznej, przeszła do realizacji swojego włas´ciwego programu. Odbudowa kraju przekształciła sie˛ w budowe˛ socjalizmu w oparciu o kopiowanie, nierzadko bezkrytyczne, wzoro´w radzieckich. Pod koniec Okresu Budowy Podstaw Socjalizmu, czyli I Planu Pie˛cioletniego (lata 1953-1957) zwołano I sesje˛ VIII Zjazdu KPCh (15-27 wrzes´nia 1956 roku). Na jego ustalenia miały niemały wpływ sukcesy, mimo pewnych perturbacji, w realizacji planu pie˛cioletniego, tarcia w kierownictwie partii, uwikłanie w konflikty mie˛dzynarodowe i XX Zjazd Komunistycznej Partii Zwia˛zku Radzieckiego (KPZR). W swoim wysta˛pieniu Mao Zedong wychwalał sukcesy i dos´wiadczenia radzieckie, ale dał tez˙ do zrozumienia, z˙e Chiny potrzebuja˛ własnej drogi. Inni mo´wcy nie podzielali tego stanowiska10. Decyzje VIII Zjazdu KPCh, mimo starannego maskowania, były poraz˙ka˛ Mao Zedonga. Odbudowie nadwa˛tlonej pozycji miało słuz˙yc´ wiele posunie˛c´ w sprawach polityki wewne˛trznej oraz w polityce zagranicznej. Na arenie wewne˛trznej Mao Zedong wezwał do otwartej krytyki partii, maja˛cej jej pomo´c w samooczyszczeniu; posunie˛cie to zyskało nazwe˛ „kampanii Stu Kwiato´w”11. W lipcu 1957 roku przekształciła sie˛ ona w „kampanie˛ przeciw prawicowcom”12. Choc´ „kampania Stu Kwiato´w” była sukcesem w sterroryzowaniu opozycji w społeczen´stwie i partii, Mao Zedong nadal potrzebował efektownego sukcesu Chin, aby odbudowac´ swoja˛ pozycje˛, wysuna˛c´ sie˛ na pozycje˛ lidera s´wiatowego ruchu komunistycznego i pogne˛bic´ w oczach opinii s´wiatowej zaro´wno ZSRR, jak i USA. Recepta˛ była, według Mao, „ucieczka do przodu” – skok od razu 9 SSSR – KNR: Ostawlia proszloe w proszlom, wywiad z L. Dielusinem, „Argumenty i Fakty” 1990, nr 5, cyt. za: za: J. Abkowicz, ZSRR – Chin. Pocza˛tek rozłamu, „Dzis´” 2000, nr 10, s.107. 10 Premier Zhou Enlai, centralna postac´ frakcji pragmatyko´w w łonie KPCh, okres´lił jako błe˛dne „(...) pro´by prowadzenia budownictwa socjalistycznego w pojedynke˛, w oderwaniu od zewne˛trznego s´wiata (...). Dlatego tez˙ izolacjonistyczne nastroje w budownictwie socjalistycznym sa˛ błe˛dne” (Cyt. za: Czou En – Lai [Zhou Enlai], O propozycjach w sprawie drugiego pie˛cioletniego planu rozwoju gospodarki narodowej,w: VIII Zjazd KPCh, Warszawa 1956, s. 176, za: J. Polit, Chiny..., s. 214). 11 Jeszcze przed VIII Zjazdem w przemo´wieniu wygłoszonym 2 maja 1956 roku Mao rzucił hasło: „Niech rozkwita sto kwiato´w, niech spiera sie˛ sto szko´ł mys´lenia” – analogia nawia˛zuja˛ca do rozkwitu kultury w Epoce Walcza˛cych Kro´lestw (lata 453-221 p.n.e.), kiedy to publiczny dyskurs prowadzic´ miało sto szko´ł filozoficznych, była zache˛ta˛ do swobodnej dyskusji poprzez oparcie sie˛ na wielkiej tradycji intelektualnej Chin, podkres´leniu jej wyja˛tkowos´ci (ibidem, s. 215). 12 Ruszyła machina czystek i zbiorowych seanso´w nienawis´ci podsycanych przez histeryczna˛ ˙dz´rodowisk intelektualnych propagande˛ prasowa˛ – była to miaz˙a˛ca pacyfikacja s– na 5 mln oso´b z wykształceniem s´rednim lub wyz˙szym represje spadły na kilkaset tysie˛cy, z kto´rych 400 tys. trafiło do obozo´w pracy (ibidem, s. 218). Chiny a Rosja... 161 do komunizmu z pominie˛ciem długotrwałych etapo´w przejs´ciowych, po´js´cie Chin „odre˛bnym kursem”, czyli „Wielki Skok13. Posunie˛cia na arenie mie˛dzynarodowej wyznaczały ustalenia rozszerzonego plenum KC KPCh w Beidaihe-haibin (prow. Hebei) w dniach 17-30 sierpnia 1958 roku. Mao Zedong opro´cz swojej wizji „Wielkiego Skoku” przedstawił, jak sie˛ po´z´niej okazało, brzemienna˛ w skutki teze˛ o podsycaniu napie˛cia w stosunkach mie˛dzynarodowych maja˛cym pozytywnie wpływac´ na wydajnos´c´ pracy i wielkos´c´ produkcji w Chinach14. Podsycanie napie˛cia mie˛dzynarodowego miało dwa waz˙ne dla Mao znaczenia: poczucie zewne˛trznego zagroz˙enia w warunkach odcie˛cia od informacji integrowało społeczen´stwo woko´ł przywo´dcy oraz wojownicza rewolucyjnos´c´ miała zjednac´ dla Chin poparcie afroazjatyckich partii s´wiatowego ruchu komunistycznego. W tych funkcjach raczej nie spełniły oczekiwan´ Wielkiego Sternika, zawsze jednak narastały w przełomowych dla gospodarki „koszarowego komunizmu” momentach. Odre˛bnym kursem Na zaostrzenie sie˛ stosunko´w chin´sko-amerykan´skich w 1958 roku nałoz˙ył sie˛ powaz˙ny kryzys pomie˛dzy Pekinem a Moskwa˛. Konflikt narastał stopniowo. Mao darzył ZSRR skrywana˛ antypatia˛15. Zacze˛ła ona gwałtownie narastac´po s´mierci J. Stalina, w oczach Mao „cesarza s´wiatowego komunizmu”, kto´rego chciał byc´ naste˛pca˛, stymulowana przesadnie rozbudzona˛ przez pierwsza˛ pie˛ciolatke˛ wiara˛ we własne siły i postawa˛ N. Chruszczowa. Jego referat na XX Zjez´dzie KPZR 13 Szerzej o „Wielkim Skoku”: ibidem, s. 219-236. 14 Najnowsza historia Chin 1917-1976, red. G. Astafiew, W. Nikiforow, M. Sładkowskij, Warszawa 1976, s. 460. 15 Złoz˙yły sie˛ na nia˛ tradycyjna duma narodowa Chin´czyko´w, wspomnienie o instrumentalnym traktowaniu w okresie rewolucji lat 1924-1927 i w trakcie wojny z Japonia˛, kiedy to Kreml zdecydowanie faworyzował s´miertelnego wroga komunisto´w – Partie˛ Narodowa˛ (Kuomintang, KMT), rasistowskie podejs´cie do chin´skich kominternowco´w i szeregowych działaczy przebywaja˛cych w ZSRR oraz podporza˛dkowywanie sobie korean´skich, indochin´skich i japon´skich komunisto´w poczytywanych przez Chin´czyko´w za „młodszych braci”, nad kto´rymi to oni sprawuja˛ kuratele˛; juz˙ w maju 1942 roku delegacja radziecka na czele z Piotrem Władymirowem odczuła coraz s´mielej wyraz˙ana˛ antypatie˛ ze strony chin´skich towarzyszy, m. in. Xiao Li (sekretarz szefa słuz˙b specjalnych Kang Shenga) oznajmił Rosjanom: „Co wy, biali ludzie, robilis´cie tysia˛c lat temu? Strzelalis´cie z łuku. A my mielis´my proch. Juz˙ wtedy budowalis´my kanały, tamy, twierdze, umielis´my wyrabiac´ porcelane˛, jedwab, papier, tusz (...) a biały człowiek zadowalał sie˛ surowym mie˛sem. Mys´my juz˙ mieli wielka˛ filozofie˛, a biały człowiek dopiero układał swo´j alfabet. Z naszej kultury wyro´sł Wscho´d. Nasza kultura jest pramatka˛ kultury s´wiatowej” (cyt. za: P. Władimirow, Dziennik z Rejonu Specjalnego Chin z lat 1942-1945, tłum. J. Olszowska, Warszawa 1977, s. 52). W po´z´niejszych latach ze wzgle˛do´w koniunkturalnych Chin´czycy skrze˛tnie chowali dawne urazy, lecz o nich nie zapominali. Edwin M. Naruszewicz i program destalinizacji16 zapewne były po mys´li Mao, ale czuł sie˛ on dotknie˛ty, z˙e N. Chruszczow, towarzysz o relatywnie małym staz˙u i dos´wiadczeniu, nie skonsultował swojego planu przeobraz˙en´ ze starszymi działaczami, takimi jak Mao. Czare˛ nieche˛ci przelała krytyka kursu „Trzech Sztandaro´w”17 za jego „awanturniczy optymizm i drobnomieszczan´ski utopizm”, na jaka˛ pozwolił sobie N. Chruszczow podczas wizyt w Pekinie w 1958 i 1959 roku. Wkro´tce chin´ska prasa grzmiała: „Generalna linia naszej partii w budownictwie socjalistycznym nie tylko naraz˙ona jest na ataki ze strony imperialisto´w i wspo´łczesnych rewizjonisto´w, lecz ro´wniez˙na oszczerstwa ze strony ludzi wulgarnych, kto´rzy nazywaja˛ja˛„fanatyzmem drobnomieszczan ´skim”18. „Wulgarny człowiek”, N. Chruszczow, nie podzielał takz˙e innych, opro´cz gospodarczych, wizji Mao Zedonga. W trakcie negocjacji nowej umowy o pomocy technicznej w 1957 roku przywo´dca ZSRR, jak utrzymywali potem Chin´czycy, miał obiecac´ ChRL materiały rozszczepialne i plany konstrukcyjne potrzebne do budowy broni atomowej. Chin´czycy uwaz˙ali, z˙e w warunkach przewagi ilos´ciowej i technologicznej (radziecka bron´ja˛drowa i rakiety kosmiczne) bloku komunistycznego istnieje historyczna okazja przyparcia do muru s´wiatowego imperializmu na czele z USA i pomocy rewolucjonistom Azji, Afryki i Ameryki Południowej pragna˛cym zrzucic´ kapitalistyczne jarzmo. W tym duchu utrzymane było wysta˛pienie Mao Zedonga na Naradzie Partii Komunistycznych i Robotniczych w Moskwie w listopadzie 16 Na obraduja˛cym w dniach 14-25 lutego 1956 roku XX Zjez´dzie KPZR sekretarz generalny tej partii, Nikita Chruszczow, w poufnym referacie O kulcie jednostki i jego naste˛pstwach dokonał krytyki osoby J. Stalina i stalinizmu; referat ten szybko przeciekł do opinii s´wiatowej, zapocza˛tkowuja˛c w obozie satelito´w ZSRR da˛z˙enia maja˛ce na celu rewizje˛ charakteru stosunko´w z Kremlem i dogmatycznych wzoro´w radzieckich w budowaniu socjalizmu. To odpowiadało zamysłom Mao, jednak w deprecjonowaniu kultu Wodza Całej Poste˛powej Ludzkos´ci widział zagroz˙enie dla własnej pozycji Wielkiego Sternika, sugestie o kolektywnym kierownictwie zawarte w wysta˛pieniu N. Chruszczowa, w przypadku przeniesienia na grunt s´wiatowego komunizmu, stawiały pod znakiem zapytania marzenia Mao o przeje˛ciu schedy po Wielkim Maszynis´cie Lokomotywy Historii. W ChRL obowia˛zywał wiernopoddan´czy stosunek do J. Stalina, lekkim cieniem na s´wietlanym wizerunku stał sie˛ artykuł Mao opublikowany w kwietniu 1956 roku na łamach „Renmin Ribao” („Dziennik Ludowy”), w kto´rym bronił osia˛gnie˛c´ stalinizmu, ale przyznawał, z˙e zdarzyły sie˛ błe˛dy – bardziej metaforycznie uja˛ł to na spotkaniu z delegacja˛radziecka˛mo´wia˛c, z˙e z „dziesie˛ciu palco´w Stalin miał zgniłe jedynie trzy” (cyt. za: J. Polit, Chiny..., s. 214). 17 „Trzy Czerwone Sztandary” to: „Wielki Skok” definiowany jako zespo´ł posunie˛c´ politycznych, gospodarczych i społecznych maja˛cych na celu wielokrotny wzrost produkcji najwaz˙niejszych kategorii wyrobo´w przemysłowych, osia˛gnie˛ty w bardzo kro´tkim czasie i dokonany wyła˛cznie przez ideologiczne stymulowanie wydajnos´ci pracy, wydłuz˙enie jej czasu i obniz˙enie płac; „komuny ludowe” – jako najniz˙sze jednostki administracyjne ła˛cza˛ce w sobie produkcje˛ przemysłowa˛, rolnicza˛, handel, usługi, os´wiate˛ i funkcje wojskowe; „linia generalna” – poje˛cie z 1953 roku utrzymano z mys´la˛ o zachowaniu formalnej podbudowy ideologicznej działania pan´stwa, wypełniaja˛c je diametralnie inna˛ tres´cia˛ – tezy o długotrwałym, stopniowym i spo´jnym procesie budowy socjalizmu zasta˛piono nowymi, o rewolucyjnym i skokowym charakterze przemian (Ł. Aderman, A. Lesiecka, W długim marszu. Komunistyczna Partia Chin, Warszawa 1987, s. 76). 18 Cyt. za: J. Abkowicz, ZSRR – Chiny..., s. 110. Chiny a Rosja... 163 1957 roku. Zawarte było w nim odre˛bne stanowisko KPCh w sprawie wojny i pokoju we wspo´łczesnym s´wiecie, strategii i taktyki ruchu komunistycznego i narodowowyzwolen´czego wobec imperializmu USA (Mao nie wykluczał moz˙ liwos´ci wojny nuklearnej i zagłady połowy ludzkos´ci w celu pokonania imperializmu), budowy komunizmu w rolniczych krajach Trzeciego S´ wiata a´ la chinese. Nikita Chruszczow w tym okresie stwarzał pozory polityki odpre˛z˙enia, dlatego w Deklaracji kon´cza˛cej wspomniana˛Narade˛ znalazła sie˛ głoszonaprzez niego teza, z˙e konfrontacja z pan´stwami kapitalistycznymi nie jest nieunikniona i nie musi wcale byc´ warunkiem zwycie˛stwa socjalizmu, podparta sloganami o pokojowym wspo´łistnieniu pan´stw o ro´z˙nych ustrojach społecznych19. W literaturze sinologicznej kontrowersje na temat podejs´cia ruchu komunistycznego do problemu wojny i pokoju wynikłe mie˛dzy ChRL a ZSRR na omawianej naradzie przyjmuje sie˛ za punkt zwrotny stanowia˛cy pocza˛tek sekwencji zdarzen´ prowadza˛cych do rozłamu pomie˛dzy „czerwonymi gigantami” i rzutuja˛ cych na podziały w s´wiatowym komunizmie. Liu Xiao (ambasador ChRL w Moskwie w latach 1955-1962) wskazuje jako moment rozejs´cia sie˛ dro´g ChRL i ZSRR brak poparcia Pekinu przez Moskwe˛ w czasie kryzysu woko´ł ostrzału wysp Quemoy i Matsu w 1958 roku. Przebywaja˛cy w Pekinie pare˛ dni wczes´niej przed rozpocze˛ciem ostrzału N. Chruszczow nie został poinformowany przez chin´skie kierownictwo o planowanej akcji. Przysłany przez niego w trakcie trwania kryzysu szef radzieckiej dyplomacji, Andriej Gromyko, os´wiadczył władzom w Pekinie, z˙e Zwia˛zek Radziecki nie udzieli pomocy ChRL w razie konfliktu zbrojnego z USA. Co prawda nieco po´z´niej N. Chruszczow skierował osobiste posłanie do Prezydenta USA Dwighta D. Eisenhowera, w kto´rym napas´c´ na ChRL czynił ro´wnoznaczna˛ z napas´cia˛ na ZSRR, ale nalez˙y podkres´lic´, z˙e miało to miejsce po momencie przesilenia, kiedy to Pekin wydał osiemdziesia˛te kto´res´ z kolei ostateczne ultimatum wobec USA i Tajwanu, a ostrzał wysp ograniczył do symbolicznych kilku godzin w tygodniu – konflikt zamienił sie˛ w tragifarse˛. Kierownictwo KPCh wydało kurtuazyjna˛, zdawkowa˛ note˛ o duz˙ym znaczeniu poparcia Moskwy, nie była ona jednak nagłas´niana przez prase˛ partyjna˛.Os´wiadczenie A. Gromyki skrze˛tnie zapamie˛tano20. Był to sygnał tak dla Waszyngtonu, jak i dla Pekinu, z˙e ChRL nie moz˙e byc´ traktowana jako samodzielny aktor mie˛dzynarodowy. Po umocnieniu sie˛ w KPZR i władzach pan´stwowych ZSRR na progu lat szes´c´dziesia˛tych N. Chruszczow ja˛ł korygowac´ partnerskie stosunki Moskwy z jej satelitami na swoja˛ korzys´c´, zacza˛ł tez˙ inaczej rozumiec´ wspo´lnote˛ intereso´w radziecko-chin´skich jako, jak opisuje to L. Dielusin, „(...) gło´wnie interesy radzieckie, ustalane w Moskwie. Powstało wraz˙enie, iz˙ Chiny sa˛ niejako kolejna˛ republika˛radziecka˛. Dlatego, na przykład, moz˙na było nie zabiegac´ u Chin´czyko´w 19 P. Calvocoressi, Polityka mie˛dzynarodowa 1945 – 2000, tłum. z ang. W. Bolimowska-Garwacka, H. Burska, S. Gła˛bin´ski, J. Gołe˛biowski, Warszawa 2002, s. 140. 20 J. Abkowicz, ZSRR – Chiny..., s. 106. Edwin M. Naruszewicz o wizy wjazdowe dla specjalisto´w radzieckich, lecz po prostu wysyłac´ ich z krajowymi blankietami delegacji słuz˙bowych. Bez porozumienia z Chin´czykami ogłaszano „wspo´lne os´wiadczenia”. Wszystko to moz˙na okres´lic´ jako pełne wyz˙szos´ci poklepywanie po ramieniu na szczeblu mie˛dzynarodowym”21. Brak poparcia w konfrontacji z USA oraz pryncypialne traktowanie – tego Chin´czycy, a zwłaszcza Mao, nie mogli znies´c´. A. Bogaturow, radziecki sinolog, ro´wniez˙ uwaz˙a, z˙e zawaz˙ył brak poparcia ze strony ZSRR w warunkach kryzysu mie˛dzynarodowego. Do tego zdarzenia dodaje fakt zerwania przez Zwia˛zek Radziecki w czerwcu 1959 roku układu z ChRL dotycza˛cego wspo´łpracy w dziedzinie energetyki ja˛drowej. Było to odbiciem obaw os´wiatowy poko´j, w s´wietle wysta˛pienia Mao na wspomnianej Naradzie w Moskwie, w razie wyposaz˙enia maoistowskich Chin w bron´ nuklearna˛. ZSRR wezwało do Moskwy specjalisto´w z dziedziny atomistyki wraz z dokumentacja˛ techniczna˛, do lata 1960 roku wyjechali wszyscy doradcy z innych dziedzin22. Bo Yibo, wicepremier ChRL, okres´lił to jako „odebranie talerza w trakcie jedzenia”23. Brak „wejs´cio´wki do klubu atomowego” w postaci bomby ja˛drowej oznaczał dla Chin zdegradowanie do roli jedynie drugorze˛dnego mocarstwa regionalnego, co nie odpowiadało aspiracjom Mao. Gdy w ramach normalizacji stosunko´w ZSRR – USA po kryzysie kuban´skim (paz´dziernik 1962 roku) Zwia˛zek Radziecki, USA i Wielka Brytania podpisały układ o zakazie pro´b atomowych w trzech s´rodowiskach24, w Chinach odebrano to jako zmowe˛ radziecko-amerykan´ska˛maja˛ca˛na celu pozbawienie suwerennego prawa Chin prawa do posiadania broni ja˛drowej i zerwanie przez Moskwe˛ sojuszu z Pekinem. Mimo chaosu gospodarczego „Wielkiego Skoku” i odwołania specjalisto´w radzieckich Chin´czykom udało sie˛ skonstruowac´ własna˛ bombe˛ atomowa˛, pierwszej pro´bnej eksplozji dokonano w paz´dzierniku 1964 roku. Wycofanie przez Kreml wszystkich doradco´w wraz z dokumentacja˛ było w interpretacji Pekinu przyczyna˛ kle˛ski „Wielkiego Skoku”, choc´z˙aden z radzieckich eksperto´w nie pracował w rolnictwie, w sferze najbardziej dotkliwej poraz˙ki. Nikita Chruszczow w swych pamie˛tnikach jako na przyczyne˛ załamania stosunko´w radziecko-chin´skich wskazuje pretensje graniczne ChRL oraz odmowe˛ budowy na swoim terytorium stacji radiolokacyjnych i bazy dla radzieckich okre˛to´w podwodnych. Quan Yanchi dodaje do tego krytyczne uwagi kierownictwa KPCh na temat pobytu N. Chruszczowa w USA i jego poparcia dla „ducha Camp David”25. W celu szachowania USA w regionie Pacyfiku ZSRR rozwaz˙ał umiesz 21 SSSR – KNR..., cyt. za: ibidem, s. 108. 22 J. Abkowicz, ZSRR – Chiny..., s. 106. 23 J. Polit, Chiny..., s. 231. 24 Zakaz pro´b nuklearnych dotyczył testo´w w atmosferze, kosmosie i pod ziemia˛; podpisany w Moskwie 5 sierpnia 1963 roku (W. Malendowski, Rozbrojenie,w: Stosunki mie˛dzynarodowe, red. W. Malendowski, C. Mojsiewicz, Wrocław 2000, s. 490). 25 J. Abkowicz, ZSRR – Chiny..., s. 107. Chiny a Rosja... 165 czenie w Chinach baz wojskowych, takz˙e z bronia˛ atomowa˛, pozostaja˛cych całkowicie poza kontrola˛ Chin´czyko´w. Z racji dos´wiadczen´ historycznych Chin´ czycy byli uczuleni na wszelkie eksterytorialne placo´wki wojskowe na swym terenie, fakt, z˙e miały byc´ w nich rakiety z głowicami ja˛drowymi, na decyzje˛ uz˙ycia kto´rych nie mieliby najmniejszego wpływu, dodatkowo wzmagał ich opo´r. Dlatego stanowczo odmo´wili zgody na ten projekt Moskwy. Pretensje graniczne dotyczyły wysp na rzekach Amur i Ussuri, stały sie˛ one w kolejnych latach przyczyna˛ incydento´w zbrojnych. W Camp David (jedna z letnich rezydencji prezydento´w USA, stan Maryland) N. Chruszczow bawił we wrzes´niu 1959 roku, prowadza˛c rozmowy z prezydentem D. Eisenhowerem, po kto´rych na forum Zgromadzenia Ogo´lnego ONZ przedstawił plan wzajemnego rozbrojenia i ogłosił powaz˙na˛ redukcje˛ radzieckich konwencjonalnych sił zbrojnych26. W polityce mie˛dzynarodowej zapanowało kro´tkotrwałe odpre˛z˙enie. Postawa przywo´dcy ZSRR została odczytana w ChRL jako „kapitulanctwo i paktowanie z wrogiem”. Wrogi rozłam Zyskanie przewagi przez Moskwe˛ w pierwszym i drugim kre˛gu było impulsem do podje˛cia „działan´ zaczepnych”, przez Pekin maja˛cych na celu zdyskredytowanie ZSRR w oczach krajo´w Azji, wyparcia jego wpływo´w w tym regionie, a w konsekwencji nadszarpnie˛cie statusu mocarstwa globalnego, jakim cieszył sie˛ Kraj Rad. W stosunkach z ZSRR po 1959 roku nasta˛pił wrogi rozłam. Nie zdołały go załagodzic´ pojednawcze sygnały ze strony nowej kremlowskiej ekipy Leonida Brez˙niewa. Delegacja chin´ska pod przewodnictwem premiera Zhou Enlai, goszcza˛c w Moskwie na obchodach 47. rocznicy rewolucji paz´dziernikowej, odbyła szereg rozmo´w ze strona˛ radziecka˛ – rachuby, z˙e nowe kierownictwo KPZR wniesie inna˛ jakos´c´ we wzajemne stosunki, spełzły na niczym. KPCh odrzuciła zaproszenie na konferencje˛ partii komunistycznych w Moskwie w maju 1965 roku, w 1967 roku w trakcie chaosu „Rewolucji Kulturalnej” zaatakowano ambasade˛ ZSRR w Pekinie, rok po´z´niej ChRL głos´no pote˛piła inwazje˛ Armii Radzieckiej i posiłkowych oddziało´w Układu Warszawskiego na Czechosłowacje˛. Przywo´dcy ChRL publicznie dali wyraz nadziei, z˙e „naro´d Czechosłowacji przeciwstawi sie˛ radzieckiemu rewizjonizmowi”, ale nie udzielili poparcia ekipie Aleksandra Dubcˇeka postrzeganej jako inny odłam „rewizjonisto´w”27. Miaz˙dz˙a˛cej krytyce poddano takz˙e tzw. doktryne˛ Brez˙niewa28 jako przejaw „socjalimperializmu” Kraju Rad. 26 P. Calvocoressi, Polityka mie˛dzynarodowa..., s. 41. 27 W. Figaj, Chin´ska polityka zagraniczna w latach 1960-1980, Warszawa 1985, s. 103. 28 Doktryna Brez˙niewa – doktryna ograniczenia suwerennos´ci krajo´w Układu Warszawskiego na rzecz intereso´w wspo´lnoty socjalistycznej, czego przykładem była inwazja na Czechosłowacje˛, publicznie przedstawiona przez L. Brez˙niewa na V Zjez´dzie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej jesienia˛ 1969 roku (A. Paczkowski, Po´ł wieku dziejo´w Polski 1939-1989, Warszawa 2000, s. 361); Edwin M. Naruszewicz Bezpos´rednim przejawem skrajnego napie˛cia w stosunkach chin´sko-radzieckich stały sie˛ graniczne starcia zbrojne29. Oficjalne media chin´skie zagrzewały naro´d do obrony ojczyzny, w prowincjach nadgranicznych ogłoszono mobilizacje˛, pod pretekstem kto´rej przesiedlano miliony ludzi na wies´, w sierpniu ruszyła powszechna akcja kopania schrono´w przeciwlotniczych i przeciwatomowych maja˛ cych zapewnic´ przetrwanie całej ludnos´ci przez wiele miesie˛cy w przypadku konfliktu ja˛drowego30. We wrzes´niu dokonano kolejnego pro´bnego wybuchu ja˛drowego – manifestacyjnego przypomnienia o posiadanym arsenale nuklearnym31. Na szcze˛s´cie dla s´wiata Chin´czycy nie posiadali odpowiednich s´rodko´w przenoszenia głowic atomowych, co nie studziło jednak ani na moment propagandowego animuszu32. ZSRR dyslokował w rejon dalekowschodni nad granice z ChRL w 1969 roku 22 dywizje, a w 1972 roku rozlokowano tu 40 dywizji, rozwaz˙ano tez˙ prewencyjne uderzenie atomowe33. Na forum ruchu komunistycznego zwas´nione strony rozpocze˛ły wojne˛ na cytaty z dzieł Włodzimierza I. Lenina – Chin´czycy przytaczali te traktuja˛ce o niezmiennie agresywnym charakterze imperializmu, Rosjanie ripostowali wyimkami ilustruja˛cymi koncepcje˛ pokojowego wspo´łistnienia pan´stw o odmiennych ustrojach społecznych. Dyplomacje obu partii, KPCh i KPZR, prowadziły intensywne rozmowy z towarzyszami z innych krajo´w. W Europie Chin´czycy liczyli zwłaszcza na skaptowanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR), Bułgarskiej Partii Komunistycznej (BPK) oraz Rumun´skiej Partii Komunistycznej w propagandzie ChRL przedstawiana jako narze˛dzie, z pomoca˛ kto´rego ZSRR przekształcił kraje socjalistyczne w swe „kolonie i strefy wpływo´w” przez wyzysk szerokich mas ludowych w tych pan´stwach (komunikat agencji Xinhua z 22 sierpnia 1968 roku, za: W. Figaj, Chin´ska polityka zagraniczna..., s. 103). 29 Do pierwszego incydentu doszło w czerwcu 1960 roku w rejonie przełe˛czy Buz-Ajgyr, od tego momentu liczba ich wzrastała – w samym 1963 roku miało miejsce blisko 4 000 takich zdarzen´. W lutym 1964 roku doszło w Pekinie do rundy wste˛pnej negocjacji w sprawie porozumienia granicznego, kos´cia˛ niezgody stały sie˛ chin´skie roszczenia o zwrot wysp Tabarow i Wielkiej Ussuryjskiej (wyspy na granicznej rzece Amur, okolice Chabarowska) oraz terytorio´w o ła˛cznej powierzchni 1,5 mln km2 – negocjacje zostały przerwane w sierpniu. W dalszych latach trwała „cicha wojna graniczna”, apogeum nasta˛piło w marcu 1969 roku – doszło do gwałtownych walk, z setkami ofiar, w rejonie Zhenbao (Wyspa Skarbo´w, ros. Damanskij, sporna wyspa na granicznej rzece Ussurii). Premierzy A. Kosygin i Zhou Enlai w trakcie spotkania na pekin´skim lotnisku 11 wrzes´nia 1969 roku wyrazili wole˛ wznowienia negocjacji, ale mimo ich okresowego podejmowania panował w nich permanentny impas (A. Halimarski, Trzy kre˛gi polityki..., s. 76-82). 30 Li Zhisui, Prywatne z˙ycie Przewodnicza˛cego Mao, Warszawa 1996, s. 519. 31 Najnowsza historia..., s. 588. 32 Mao Zedong, jeszcze w czerwcu 1964 roku, podczas manewro´w wojskowych zagrzewał swoich generało´w: „Zwia˛zek Radziecki jest gigantem, ale nie jest nietykalny. Tak długo jak umiemy skutecznie radzic´ sobie z olbrzymem, niezalez˙nie od tego jak wielki byłby i pote˛z˙ny, nie jest w stanie nas przerazic´” (cyt. za: Li Zhisui, Prywatne z˙ycie..., s. 437). 33 J. Polit, Chiny..., s. 262. Chiny a Rosja... 167 (RPK). Poparły one jednak Moskwe˛34. Strone˛ KPCh w Europie wzie˛ła jedynie Alban´ska Partia Pracy pod wodza˛ Envera Hoxha (Hodz˙a), stalinowca kieszonkowego formatu, kto´ry w destalinizacji i zbliz˙eniu ZSRR z Jugosławia˛ pod władza˛ Josipa Bros-„Tito” widział zagroz˙enie dla swej dyktatury. Rumun´scy komunis´ci przyje˛li ambiwalentna˛ postawe˛ – nie tylko nie pote˛pili KPCh, ale takz˙e dystansowali sie˛, co prawda wybio´rczo, od posunie˛c´ Kremla, niemniej jednak nie oznaczało to zerwania z Krajem Rad35. Przecia˛gnie˛cie na swoja˛ strone˛ alban´skich towarzyszy czy zdobycie przychylnos´ci rumun´skich komunisto´w nie oznaczało demontaz˙u obozu satelito´w ZSRR, ale stało sie˛ prestiz˙owa˛poraz˙ka˛Kremla na polu narzucania prymatu KPZR w s´wiatowym ruchu komunistycznym. Cze˛s´c´ działaczy satelickich partii nie porzuciła mys´li o moz˙liwos´ci po´js´cia odre˛bnym kursem od tego wytyczanego na Kremlu. Rzeczywiste fiasko ofensywy na forum ruchu komunistycznego Chin´czycy pro´bowali zatuszowac´ bun´czuczna˛ propaganda˛. Mao Zedong w 1964 roku rozwiewał wszelkie wa˛tpliwos´ci: „Rewizjonizm jest wsze˛dzie odrzucany. Został on odrzucony w Rumunii, nie ma posłuchu w Polsce. Na Kubie odrzucaja˛go w połowie (...). Imperializm jest takz˙e w trudnym okresie. Japonia sprzeciwia sie˛ Stanom Zjednoczonym, i to nie tylko Komunistyczna Partia Japonii i japon´ski naro´d, ale i wielcy kapitalis´ci (...). Sprzeciw de Gaulle’a wobec Stano´w Zjednoczonych jest takz˙e odpowiedzia˛ na z˙a˛dania kapitalisto´w”36. W tym duchu brzmiały takz˙e ro´z˙noje˛zyczne audycje radiowe nadawane z Pekinu. Pro´bowano tez˙, w mys´l zalecen´ staroz˙ytnego stratega Tan Daoji37, stworzyc´ „cos´ z niczego” – urealniano 34 Taki wybo´r jednoznacznie podsumowuja˛ słowa W. Gomułki, kto´ry, choc´ miał powody do wdzie˛cznos´ci wobec chin´skich towarzyszy za wsparcie w paz´dzierniku 1956 roku, tak powiedział Liu Shaoqi w Moskwie w lipcu 1960 roku: „Wy jestes´cie wielkim krajem i nie pozwolicie nikomu włazic´ sobie na kark”(cyt. za: Rozmowy delegacji polskiej z delegacja˛ Chin´skiej Republiki Ludowej, „Aneks” 1978, nr 18, s. 138, za: J. Polit, Chiny..., s. 231); rok po´z´niej W. Gomułka mo´wił: „Historia wyznaczyła KPZR w naszym ruchu miejsce ogo´lnie uznanej przez wszystkie partie awangardy” (cyt. za: A. Paczkowski, Po´ł wieku dziejo´w Polski..., s. 356). 35 W kwietniu 1964 roku KC RPK wydał rezolucje˛, w kto´rej czytamy m.in.: „nie moz˙e byc´ partii-ojca i partii-syno´w, partii nadrze˛dnej i partii podporza˛dkowanej”, Belgrad nie zerwała w 1967 roku, tak jak ZSRR i jego satelici, stosunko´w z Izraelem, w 1968 roku odmo´wił uczestnictwa w interwencji w Czechosłowacji oraz znacznie samodzielniej od innych krajo´w bloku socjalistycznego prowadził swoja˛ polityke˛ wobec pan´stw Zachodu – Kreml tolerował ograniczona˛ niesubordynacje˛ Rumunii, zyskuja˛c w ten sposo´b uz˙ytecznego pos´rednika w kontaktach z Zachodem (ibidem, s. 358). 36 ` Chin´ska polityka zagraniczna..., s. 30-31. Cyt. za: G. O Leary, The Shaping of Chinese Foreign Policy, London 1980, s. 183, za: W. Figaj, 37 Z˙ yja˛cemu w V wieku Tan Daoji przypisuje sie˛ autorstwo Shansi liu ji (Trzydzies´ci szes´c´ podste˛po´w) stanowia˛cych dodatek do dzieł o strategii wojennej pio´ra Sun Zi i Wu Qi; Podste˛p Sio´dmy – „Stworzyc´ cos´ z niczego” – polega na przekonaniu przeciwnika o czyms´, co jest nieprawda˛ dzie˛ki podsunie˛ciu mu spreparowanych dowodo´w, najlepiej z pozoru poszlakowych, ale wioda˛cych przeciwnika do samodzielnego wysnucia daleko ida˛cych, fałszywych wniosko´w (Sun Zi, Sztuka wojenna. Chin´ski traktat o skutecznej taktyce i strategii w walce zbrojnej oraz w z˙yciu i w interesach, tłum. i oprac. R. Stiller, Krako´w 2004, s. 170). Edwin M. Naruszewicz poszlaki istnienia ortodoksyjnych marsistowsko-leninowskich grup opozycyjnych wobec KPZR i Kremla zaro´wno w samym Zwia˛zku Radzieckim38, jak i w innych krajach satelickich39. W pierwszym kre˛gu chin´skiej polityki zagranicznej Pekin odnotował groz´ne poraz˙ki: Mongolia pozostaja˛ca w zalez˙nos´ci wobec Kraju Rad od 1923 roku stała sie˛ faktycznym dominium radzieckim, w Wietnamie Ho Chi Minh zbrojnie jednocza˛cy kraj uznał wyz˙szos´c´ pomocy udzielanej przez ZSRR, a KRLD, postrzegana jako bufor oddzielaja˛cy ChRL od przyczo´łko´w imperializmu w Azji, wykazała sie˛ duz˙a˛ zre˛cznos´cia˛ polityczna˛ – podpisała w 1961 roku ro´wnolegle z ZSRR i ChRL „układy o przyjaz´ni”40. Taki rozwo´j wypadko´w oznaczał okra˛z˙enie Chin przez Kraj Rad. Niepowodzeniem zakon´czyły sie˛ starania Pekinu wyparcia ZSRR i zbudowania wpływo´w w krajach Trzeciego S´ wiata i ws´ro´d pan´stw niezaangaz˙owanych stanowia˛cych trzeci kra˛g polityki zagranicznej. Zaognienie stosunko´w z Indiami, drugikra˛gstrategiczny, wkro´tce skon´czyłosie˛ utrata˛poparcia istotnegofilaru ruchu pan´stw niezaangaz˙owanych. Natomiast pomoc dla krajo´w Trzeciego S´ wiata (1 mld USD w latach 1956-1966 dla 21 krajo´w Azji i Afryki, 10 tys. afroazjatyckich studento´w, szkolenia „bojowniko´w s´wiatowej rewolucji”) z racji szczupłos´ci własnych s´rodko´w nie była w stanie przelicytowac´ tej płyna˛cej z ZSRR, USA i innych krajo´w. Jedynym efektem było nawia˛zanie stosunko´w dyplomatycznych z wieloma krajami Afryki, ale nie oznaczało to stworzenia strefy wpływo´w 38 Yao Wenyuan, członek Grupy ds. Rewolucji Kulturalnej, tak kres´lił obraz rzekomo istnieja˛cej Grupy Stalina: „W Zwia˛zku Radzieckim takz˙e ma miejsce działalnos´c´ podziemna. Konkretne połoz˙enie tych organizacji nie jest zbyt jasne. Szczego´lne zadowolenie budzi fakt, z˙e na terenie Zwia˛zku Radzieckiego działaja˛ nielegalne organizacje, znamy kolportowane przez nie «manifesty o powstaniu» lub ulotki. Niekto´re z tych manifesto´w i ulotek sa˛ drukowane na powielaczach, niekto´re pisane re˛cznie. Z tego moz˙na sa˛dzic´, z˙e z jednej strony ma miejsce działalnos´c´ nielegalna, z drugiej zas´ wnioskowac´, z˙e organizacje te sa˛ w trudnym połoz˙eniu i potrzebuja˛ pomocy, a takz˙e, iz˙sa˛ one autentyczne. To, co wydaje sie˛ i przepisuje, to manifesty, to prawdziwy marksizm-leninizm. Wiemy o tym, z˙e podobna działalnos´c´ ma miejsce nie w jednej, ale w wielu miejscowos´ciach, w szeregu waz˙nych punktach: w Moskwie, Leningradzie, Kijowie, Smolen´sku. I chociaz˙sa˛ one jeszcze nieliczne, chociaz˙ działaja˛ w warunkach nielegalnych i nie stworzyły jeszcze pote˛z˙nej siły, ale jest juz˙ iskra, z kto´rej rozgorzeje płomien´” (cyt. za: Rewolucja kulturalna w ChRL. Wybo´r dokumento´w i materiało´w, red. J. Rowin´ski, E. Zysman, t. 3, Warszawa 1970, s. 159-160). 39 Przykładem moz˙e byc´ rozdmuchanie działalnos´ci nielegalnej „kanapowej” Komunistycznej Partii Polski (KPP), reaktywowanej przez byłego sekretarza B. Bieruta, K. Mijala, wiosna˛ 1964 roku – wzywała ona do „przepe˛dzenia kliki pana Gomułki”, ale szybko została rozbita aresztowaniami, sam K. Mijal uciekł w 1966 roku do Albanii, ska˛d gromił „klike˛ Gomułki” na falach radia Tirana (A. Paczkowski, Po´ł wieku dziejo´w Polski..., s. 331-332); marginalne ugrupowanie, jakim była KPP, w ustach propagandy ChRL stało sie˛ znacza˛ca˛ siła˛ polityczna˛ – Yao Wenyuan mo´wił: „(...) budzi szczego´lna˛ rados´c´ fakt, z˙e w krajach rewizjonistycznych takz˙e powstały marksistowsko-leninowskie lewicowe organizacje lub ruch marksistowsko-leninowski. Na przykład w Polsce marksistowsko-leninowska organizacja juz˙ przekształciła sie˛ w partie˛”(cyt. za: Rewolucja kulturalna w ChRL..., s. 159). 40 J. Rowin´ski, Korean´ska polityka ChRL..., s. 6. Chiny a Rosja... 169 politycznych41. Przewodnicza˛cy ChRL, Liu Shaoqi, wobec kryzysu wywołanego „Wielkim Skokiem”, nakazał w 1963 roku Ministerstwu Handlu Zagranicznego porzucenie politycznej hojnos´ci i kierowanie sie˛ rzeczywistymi moz˙liwos´ciami42. W okresie „Rewolucji Kulturalnej” wewne˛trznym napie˛ciom towarzyszyło dalsze zaognienie stosunko´w mie˛dzypan´stwowych. Personel dyplomatyczny padł ofiara˛ rewolucyjnych czystek – pod zarzutami „rewizjonizmu” i „burz˙uazyjnego trybu z˙ycia” usunie˛to ze słuz˙by wielu dyplomato´w, wie˛kszos´c´ ambasadoro´w odwołano do Pekinu, a w ich zaste˛pstwie placo´wkami kierowali dyplomaci niskiej rangi, co skutkowało obniz˙eniem rangi przedstawicielstw dyplomatycznych. Nakaz zrewolucjonizowania dyplomacji spowodował przekształcenie chin´skich przedstawicielstw w os´rodki propagandy maoizmu, a „hunweibinowska dyplomacja” przeniosła punkt cie˛z˙kos´ci na działania kanałami nieoficjalnymi, pozadyplomatycznymi, przede wszystkim wspieraja˛c lokalne grupy dysydenckie wyraz´nie odwołuja˛ce sie˛ do mys´li Mao. Przed „Rewolucja˛ Kulturalna˛” Pekin działał dwutorowo: utrzymywał kontakty dyplomatyczne z oficjalnymi rza˛dami bez wzgle˛du na ich polityczne oblicze oraz po cichu wspierał miejscowa˛ opozycje˛, niekoniecznie ortodoksyjnie lewicowe. Juz˙ wtedy takie poste˛powanie wywoływało irytacje˛ wielu rza˛do´w, a wspomniana zmiana doprowadziła do zawieszenia, a nawet zerwania stosunko´w z wie˛kszos´cia˛ spos´ro´d trzydziestu dwo´ch pan´stw utrzymuja˛ cych stosunki dyplomatyczne z ChRL43. Ataki hunwejbino´w na dyplomato´w i przedstawicielstwa zagraniczne w Chinach ro´wniez˙ były ciosem w reputacje˛ i relacje ChRL ze s´wiatem. W grudniu 1969 roku nasta˛pił przełom w trwaja˛cych z przerwami od wrzes´nia 1958 roku rozmowach chin´sko-amerykan´skich na szczeblu ambasadoro´w w Warszawie. Zhou Enlai mimo paraliz˙u chin´skiej dyplomacji w okresie „rewolucji kulturalnej” nie zaniedbywał jednak tzw. renmin waijiao – dyplomacji ludowej, prowadzonej przez kanały nieoficjalne (stowarzyszenia religijne, kulturalne, sportowe itp. organizacje pozarza˛dowe). Jej owocem stała sie˛ tzw. dyplomacja ping-pongowa44, kto´ra przygotowała grunt pod wizyte˛ prezydenta USA Richarda Nixona w Pekinie. W lipcu 1971 roku z tajna˛ misja˛ w Pekinie przebywał szef amerykan´skiej dyplomacji Henry Kissinger, w 25 paz´dzierniku tego roku Zgromadzenie Ogo´lne Narodo´w Zjednoczonych postanowiło uznac´ przedstawicieli ChRL za jedynych prawowitych przedstawicieli Chin. Dnia 21 lutego 1972 roku wizyte˛ 41 Jak pisze Peter Calvocoressi: „Afrykanie uwaz˙ali Chin´czyko´w za sympatycznych przybyszo´w z odległego kraju, kto´rzy byli usposobieni do nich bardziej przyjaz´niej niz˙ Rosjanie i Amerykanie, ale mieli mniej do zaoferowania” (P. Calvocoressi, Polityka mie˛dzynarodowa..., s. 791). 42 J. Polit, Chiny..., s. 233. 43 W. Figaj, Chin´ska polityka zagraniczna..., s. 95-96. 44 Tak nazwano poufne rozmowy przedstawicieli Chin i USA przeprowadzone podczas Mistrzostw S´ wiata w Tenisie Stołowym (marzec 1971 roku, Nagoja, Japonia) i wizyty amerykan´skich pingpongisto´w w Chinach (kwiecien´ 1971 roku), Zhou Enlai tak skomentował dokonane podczas nich zbliz˙enie: „Mała piłeczka trze˛sie wielka˛ kula˛” (Li Zhisui, Prywatne z˙ycie..., s. 566). Edwin M. Naruszewicz w Pekinie złoz˙ył R. Nixon. Choc´ był zdeklarowanym antykomunista˛, zdecydował, z˙e w interesie geopolitycznym USA w regionie Pacyfiku i wzgle˛dem ZSRR istotne sa˛ normalizacja stosunko´w i zbliz˙enie z ChRL. Podobnie sytuacje˛ widział Mao, Chiny skonfliktowane z sa˛siadami i obawiaja˛ce sie˛ ZSRR potrzebowały silnego partnera45. W obu stolicach ustanowiono misje ła˛cznikowe, wymiane˛ regularnych ambasadoro´w komplikowało uznawanie przez USA i zwia˛zanie traktatami z rza˛dem na Tajwanie. Propaganda chin´ska z dnia na dzien´ zajadłe ataki na imperializm amerykan´ski zamieniła na stonowane zarzuty niedostatecznego sprzeciwiania sie˛ ZSRR. Niejako dopełnieniem „odwilz˙y” w stosunkach z USA było zakon´czenie stanu wojny inawia˛zanie stosunko´w dyplomatycznych z Japonia˛ we wrzes´niu 1972 roku46. Koniec s´wiata dwubiegunowego Polityka zagraniczna ZSRR wobec ChRL w okresie „zimnej wojny” nie miała samodzielnego oblicza, była elementem w dwubiegunowej grze z USA. Ze strony Pekinu podejs´cie do stosunko´w z Moskwa˛ przepojone było silnym poczuciem zagroz˙enia ze strony Kraju Rad, co powodowało niemoz˙nos´c´ rewizji konfrontacyjnego kursu, jaki obrał Pekin. Nowy ład s´wiatowy, jaki ukształtował sie˛ po rozpadzie Zwia˛zku Radzieckiego i zakon´czeniu „zimnej wojny”, stworzył sprzyjaja˛ca˛ sytuacje˛ do przewartos´ciowania wzajemnych stosunko´w. Rosja wyszła z zimnowojennych zmagan´ osłabiona, zwłaszcza gospodarczo, natomiast ChRL za sprawa˛ reform zapocza˛tkowanych przez Deng Xiaoping47 wyrasta na nowa˛ siłe˛ w Azji, a w dalszej perspektywie w skali globu. Osia˛gnie˛cie s´wiatowej hegemonii przez USA i co za tym idzie kształtowanie wizji ładu mie˛dzynarodowego w Waszyngtonie pocia˛gne˛ło za soba˛ normalizacje˛ i ocieplenie stosunko´w rosyjsko-chin´skich. Oba pan´stwa zainteresowane sa˛ ukształtowaniem wielobiegunowego s´wiata – w odniesieniu do Rosji wynika to z z˙ywych resentymento´w imperialnych, a w przypadku Chin z ich aspiracji do roli mocarstwa globalnego. Moskwe˛ i Pekin ła˛cza˛ tradycyjne rozumienie suwerennos´ci w stosunkach mie˛dzynarodowych, silne przywia˛zanie do integralnos´ci terytorialnej i nienaruszalnos´ci granic oraz stanowczy sprzeciw wobec ingerencji w sprawy wewne˛trzne pod jakimkolwiek pozorem. 45 Według Mao:„Stany Zjednoczone ro´z˙nia˛sie˛ od Zwia˛zku Radzieckiego. StanyZjednoczone nigdy nie okupowały terytorium Chin. Nowy amerykan´ski prezydent Richard Nixon jest długoletnim prawicowcem, przywo´dca˛ tamtejszych antykomunisto´w. Lubie˛ miec´ do czynienia z prawicowcami. Mo´wia˛to, co naprawde˛ mys´la˛–a nie tak jak lewicowcy, kto´rzy mo´wia˛jedno, maja˛na mys´li co innego” – ostatnie słowa były czytelna˛ aluzja˛ do N. Chruszczowa i towarzyszy radzieckich (ibidem, s. 519). 46 J. Polit, Chiny..., s. 263. 47 Szerzej: E. M. Naruszewicz, Chin´ska transformacja gospodarcza, „Szkice Humanistyczne” 2006, t. 6, nr 1-2, s. 67-90. Chiny a Rosja... 171 Zanim doszło do zbliz˙enia obie strony musiały znalez´c´ wyjs´cie z sytuacji konfrontacji pozwalaja˛ce obu na zachowanie wizerunku strony niepokonanej. W styczniu 1979 roku ChRL nawia˛zała pełne stosunki dyplomatyczne z USA, a 3 kwietnia tego roku Stały Komitet Ogo´lnochin´skiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (organ parlamentu ChRL) podja˛ł decyzje˛ o nieprzedłuz˙aniu Układu o przyjaz´ni i pomocy wzajemnej z 14 lutego 1950 roku, stwierdzaja˛c, z˙e jest on martwym zapisem i jest notorycznie naruszany przez ZSRR. Strona radziecka, zachowuja˛c swo´j styl atako´w na ChRL, cała˛ wina˛ za powstała˛ sytuacje˛ obcia˛z˙yła strone˛ chin´ska˛izapewniła owoliutrzymywania przyjaznych stosunko´wzPekinem. Jednak sytuacja mie˛dzynarodowa Kremla nie sprzyjała kontynuowaniu konfrontacyjnego kursu – Armia Radziecka utkne˛ła w Afganistanie, satelicki Wietnam w Kampuczy, a w Polsce wybuchła „Solidarnos´c´”, podwaz˙aja˛c radziecki ład w Europie S´ rodkowo-Wschodniej. Przywo´dca ZSRR, L. Brez˙niew, wysłał wyraz´ne sygnały w kierunku Pekinu o gotowos´ci zakon´czenia okresu wrogos´ci – m.in. w marcu 1982 roku w Taszkiencie przejawił gotowos´c´do „umocnienia wzajemnego zaufania w rejonie granicy radziecko-chin´skiej”,a w po´ł roku po´z´niej, w Baku, wyraz´nie stwierdził, z˙e normalizacja i uzdrowienie wzajemnych stosunko´w sa˛ bardzo waz˙ne. Strona chin´ska podeszła do pojednawczych sygnało´w ze strony Kremla z nieufnos´cia˛48. Jednak w paz´dzierniku ruszyła pierwsza z dwunastu rund negocjacji w sprawie normalizacji stosunko´w dwustronnych49. Jednostronne przyje˛cie pojednawczej postawy przez Kreml umoz˙liwiło Pekinowi, chin´skim zwyczajem, stopniowe odchodzenie od kursu konfrontacji z zachowaniem twarzy. Chin´ czycy postawili trzy warunki wste˛pne: wycofanie wojsk radzieckich z Afganistanu i Mongolii, redukcja oddziało´w zbrojnych ZSRR w rejonie granicy z ChRL oraz zmniejszenie pomocy dla Wietnamu i skłonienie go do wycofania sie˛ z Kampuczy. Dla strony radzieckiej najbardziej istotne było uregulowanie spornych kwestii granicznych50.Z˙a˛dania chin´skie miały na celu zmniejszenie radzieckiej obecnos´ci militarnej w pierwszym kre˛gu strategicznym. Strona radziecka ze wzgle˛do´w strategicznych i prestiz˙owych w tym okresie nie brała w ogo´ le pod uwage˛ moz˙liwos´ci wycofania sie˛ z Afganistanu i Mongolii, usiłowała wykorzystac´ Kampucze˛ jako karte˛ przetargowa˛ maja˛ca˛ skłonic´Chin´ czyko´w do uste˛pstw w kwestiach granicznych postrzeganych słusznie jako element nacisku na ZSRR, wobec kto´rego wiele krajo´w miało zadawnione pretensje terytorialne. Sztywne stanowisko obu stron spowodowało impas w negocjacjach. 48 Sun Zi w swojej Bing fa (Sztuka wojenna) pouczał: „Kiedy posłowie przepraszaja˛, wro´g chce odetchna˛c´. Kiedy wro´g nie doznał z˙adnej poraz˙ki, a prosi o rozejm, to znaczy, z˙e cos´ knuje” (Bing fa, IX. 28-29, za: Sun Zi, Sztuka wojenna..., s. 91). 49 J. Abkowicz, Rosja-Chiny. Partnerstwo w 21. wieku?, „Dzis´” 2001, nr 1, ss. 34-48, s. 35. 50 I. Topolski, Stosunki chin´sko-rosyjskie,w: Chiny w stosunkach mie˛dzynarodowych, red. K. Iwan´czuk i A. Zie˛tek, Lublin 2003, s. 132-133. Edwin M. Naruszewicz Przełom nasta˛pił po os´wiadczeniu Michaiła Gorbaczowa, kto´ry we Władywostoku 28 lipca 1986 roku zapowiedział stopniowe wycofanie wojsk radzieckich z Afganistanu i Mongolii oraz wyraził zgode˛ na delimitacje˛ granicy z ChRL na rzekach z˙eglownych s´rodkiem ich nurtu, co było akceptacja˛ chin´skiego stanowiska w tej kwestii. W odpowiedzi Deng Xiaoping wyraził gotowos´c´ do bezzwłocznego spotkania z radzieckim przywo´dca˛, gdy tylko ZSRR spowoduje wycofanie wojsk wietnamskich z Kampuczy. Opieszałos´c´ Kremla w kwestii kampuczan´skiej zahamowało na pewien czas zbliz˙enie chin´sko-radzieckie, jednak w czerwcu 1988 roku strona radziecka zaproponowała rozstrzygnie˛cie kwestii Kampuczy w ramach osobnej rundy rokowan´ 51. Od tego momentu rozmowy ruszyły z martwego punktu. Jeszcze w grudniu rozpocze˛to przygotowania do szczytu radziecko-chin´skiego, 7 grudnia M. Gorbaczow zapowiedział jednostronna˛ redukcje˛ wojsk stacjonuja˛cych na Syberii i Dalekim Wschodzie oraz wycofanie 75% kontyngentu stacjonuja˛cego w Mongolii, a przebywaja˛cy w Pekinie w lutym 1989 roku radziecki minister spraw zagranicznych, Eduard Szewardnadze, dał wyraz woli ułoz˙enia stosunko´w wzajemnych „na zasadzie niezalez˙nos´ci i samodzielnos´ci, pełnego ro´wnouprawnienia, wzajemnego poszanowania i nieingerencji w sprawy wewne˛trzne”52. Dopełnieniem procesu normalizacji stała sie˛, entuzjastycznie przyje˛ta przez chin´ska˛ opinie˛ publiczna˛, wizyta M. Gorbaczowa w Pekinie w maju 1989 roku. Po wydarzeniach czerwca 1989 roku na placu Tiananmen doszło do ochłodzenia relacji na wie˛kszos´ci kierunko´w chin´skiej polityki, a w kierownictwie KPCh przejs´ciowo przewage˛ uzyskał nurt konserwatywny, co w interesuja˛cym nas zakresie objawiło sie˛ powrotem do retoryki z okresu konfrontacji. Za sprawa˛ Deng Xiaoping powracaja˛ca fala krytyki „rewizjonizmu KPZR” i „zbaczania z drogi socjalistycznej” ograniczono do wewne˛trznych kre˛go´w przywo´dztwa, w sferze publicznej powstrzymywano sie˛ od przesadnego jej eksponowania. Rozpad ZSRR w grudniu 1991 roku dał impuls kro´tkotrwałej fali kontestacji polityki M. Gorbaczowa, kto´ra według chin´skich komunisto´w doprowadziła do upadku Kraju Rad i osłabienia s´wiatowego ruchu komunistycznego53. W rzeczywistos´ci w Pekinie obawiano sie˛ zachwiania globalnej ro´wnowagi sił, powstania nowych regionalnych konflikto´w wynikłych z podziału radzieckiego terytorium mie˛dzy nowo powstałe pan´stwa oraz zagroz˙en´ zwia˛zanych z kontrola˛ arsenału atomowego byłego ZSRR. Jednak po dezintegracji ZSRR i obraniu przez Europe˛ S´ rodkowo- Wschodnia˛ modelu ustrojowego demokracji liberalnej i gospodarki wolnorynkowej uznano podtrzymywanie atako´w w tym tonie za jałowe. 51 J. Abkowicz, Rosja-Chiny..., s. 36-37; odnotujmy w tym miejscu, z˙e Wietnam juz˙ w 1987 roku postanowił zakon´czyc´ kosztowna˛ i ucia˛z˙liwa˛ okupacje˛ Kampuczy oraz zapowiedział wycofanie swych wojsk do 1990 roku; ostatni z˙ołnierz wietnamski opus´cił Kampucze˛ w 1989 roku (P. Calvocoressi, Polityka mie˛dzynarodowa..., s. 563). 52 J. Abkowicz, Rosja-Chiny..., s. 37-38. 53 Ibidem, s. 39-40. Chiny a Rosja... 173 Strategiczne partnerstwo Te przejs´ciowe perturbacje nie zahamowały procesu normalizacji stosunko´w dwustronnych. Doszło do szeregu spotkan´ na najwyz˙szym szczeblu przywo´dco´w Chin i Rosji. Kamieniami milowymi były wizyty wzajemne: Jiang Zemina w Moskwie w maju 1991 roku, (porozumienie o zasadach delimitacji wschodniego odcinka wspo´lnej granicy), Borysa Jelcyna w Pekinie w grudniu 1992 roku (uznanie przez Federacje˛ Rosyjska˛ wszelkich zobowia˛zan´ mie˛dzynarodowych byłego ZSRR54), Jiang Zemina we wrzes´niu 1994 roku (deklaracja konstruktywnego partnerstwa opartego na zasadach ro´wnos´ci, wzajemnego zaufania i przyjaz´ni), Borysa Jelcyna w kwietniu 1996 roku (deklaracja strategicznego partnerstwa opartego na zasadach wzajemnego zaufania i wspo´łdziałania) oraz Jiang Zemina w kwietniu 1997 roku (wspo´lne os´wiadczenie w sprawie wielobiegunowos´ci s´wiata i ustanowienia nowego ładu mie˛dzynarodowego55). Na szczycie w Pekinie w listopadzie 1997 roku ogłoszono uregulowanie kwestii granicy na wschodnim odcinku jej przebiegu56 oraz wole˛ aktywnego działania na rzecz wielobiegunowego s´wiata i odsunie˛cia w przeszłos´c´ sojuszy wymierzonych w pan´stwa trzecie. W trakcie pobytu Jiang Zemina w Moskwie w listopadzie 1998 roku zapowiedziano stworze 54 W komunikacie po spotkaniu B. Jelcyn-Jiang Zemin stwierdzono m.in.: „Na poszanowanie zasługuje prawo kaz˙dego kraju do swobodnego wyboru własnej drogi rozwoju, zas´ro´z˙nice w rozwoju społecznym i ideologii nie powinny wpływac´ na normalny rozwo´j stosunko´w mie˛dzypan´stwowych” (cyt. za: ibidem, s. 42). 55 Jiang Zemin w wysta˛pieniu przez Duma˛ Pan´stwowa˛ wskazał na zgodnos´c´ z Karta˛ Narodo´w Zjednoczonych pie˛ciu zasad wspo´łistnienia (wzajemne poszanowanie suwerennos´ci i integralnos´ci terytorialnej, nieagresja, nieinterwencja w sprawy wewne˛trzne innych pan´stw, ro´wnos´c´ i wzajemne korzys´ci, pokojowa koegzystencja poprzez rozwijanie stosunko´w dyplomatycznych, ekonomicznych i kulturalnych z innymi krajami), czyli załoz˙en´ polityki zagranicznej ChRL przyje˛tych jeszcze w 1954 roku, a zapisanych w preambule Konstytucji z dnia 4 grudnia 1982 roku. 56 Podczas wizyty Jiang Zemin w Moskwie 16 maja 1991 roku doszło do podpisania przez ministro´w spraw zagranicznych, E. Szewardnadze i Qian Qichen, porozumienia dotycza˛cego przebiegu wschodniego odcinka granicy (4195,22 km), a 3 wrzes´nia 1994 roku podpisano analogiczne porozumienie dotycza˛ce zachodniego sektora granicy chin´sko-rosyjskiej (54,57 km), kto´re po ratyfikacji weszło wz˙ycie 17 paz´dziernika 1995 roku; w kwietniu 1999 roku osia˛gnie˛to zgode˛ w kwestii podziału 2444 wysp na rzekach granicznych (1281 przypadło ChRL, a 1163 Rosji), rozstrzygnie˛cie przynalez˙nos´ci trzech strategicznych wysp – Tabarow (Yinlong), Bolszoj Ussurijskij (Heixiazi) i Bolszoj – odsunie˛to w przyszłos´c´ (J. Rowin´ski, Spory graniczne i konflikty terytorialne w Azji Wschodniej u progu XXI w., w: Azja Wschodnia na przełomie XX i XXI wieku. Stosunki mie˛dzynarodowe i gospodarcze, red. K. Gawlikowski i M. Ławacz, Warszawa 2004, s. 135-136); reszte˛ przebiegu dawnej granicy z ZSRR Pekin negocjował z Kazachstanem (układ graniczny podpisany w grudniu 1999 roku), Kirgistanem (układ z 1999 roku kirgiski parlament ratyfikował w 2002 roku) oraz z Tadz˙ykistanem, z kto´rym zawarto porozumienie graniczne podpisane w Pekinie w sierpniu 1999 roku, a naste˛pnie w Duszanbe w lipcu 2000 roku, trwaja˛ negocjacje w przedmiocie spornych tereno´w w Pamirze (ibidem, s. 145-146). Edwin M. Naruszewicz nie stałego mechanizmu konsultacji w postaci spotkan´ premiero´w obu pan´stw oraz ogłoszono wspo´lny dokument pod nazwa˛ Stosunki chin´sko-rosyjskie na przełomie stuleci57. Na spotkaniu w Pekinie w grudniu 1999 roku B. Jelcyn i Jiang Zemin ostro skrytykowali, choc´ bez wymieniania nazwy kraju, amerykan´skie posunie˛cia, jakimi były interwencja NATO w byłej Jugosławii i prace nad systemem obrony antyrakietowej58. Polityke˛ strategicznego partnerstwa z ChRL kontynuował naste˛pca B. Jelcyna, Władimir Putin. Podczas spotkania w lipcu 2000 roku w Pekinie W. Putin i Jiang Zemin wydali Wspo´lne os´wiadczenie ChRL i Federacji Rosyjskiej o obronie przeciwrakietowej59 oraz Deklaracje˛ pekin´ska˛60. Rok po´z´niej, 16 lipca, na szczycie w Moskwie W. Putin i Jiang Zemin podpisali Układ o dobrosa˛siedztwie, przyjaz´ni i wspo´łpracy mie˛dzy Federacja Rosyjska˛i Chin´ska˛Republika Ludowa˛61. Traktat ten 57 Czytamy w nim m.in.: „Uznanie faktu istnienia i poszanowania ro´z˙norodnos´ci kultur na s´wiecie jest nieodła˛cznym warunkiem i obiektywnym wymogiem ustanowienia nowego s´wiatowego ładu ekonomicznego i politycznego. Ro´z˙nice w historii, kulturze, gospodarce oraz ustrojach społeczno-politycznych nie powinny byc´z´ro´dłem, ba˛dz´ usprawiedliwieniem konflikto´w i wyobcowania mie˛dzy pan´stwami. (...) Naste˛pne stulecie nie moz˙e i nie powinno byc´ ani „europejsko-amerykan´skim stuleciem” ani „azjatycko-pacyficznym stuleciem”. Naste˛pne stulecie powinno i moz˙e byc´ epoka˛, wkto´rej odmienne cywilizacje i tradycje wszystkich krajo´w be˛da˛w stanie istniec´ w harmonii i wspo´lnie rozkwitac´. Chiny i Rosja be˛da˛ przestrzegac´ takiego stanowiska w stosunkach mie˛dzy soba˛ i innymi krajami, i dołoz˙a˛ staran´ dla realizacji tych tendencji; (cyt. za: J. Abkowicz, Rosja-Chiny..., s. 45-46); po za tym strona rosyjska podtrzymała „polityke˛ czterech net” wobec Tajwanu, czyli nie dla niepodległos´ci Tajwanu, nie dla istnienia dwo´ch pan´stw chin´skich, nie dla członkostwa Tajwanu w ONZ i innych organizacji mie˛dzynarodowych, kto´rych członkami sa˛ wyła˛cznie pan´stwa oraz nie dla sprzedaz˙y broni do Tajwanu; nalez˙y dodac´, z˙e Kreml nigdy nie grał przeciwko Pekinowi „karta˛ tajwan´ska˛” (M. Kaczmarski, Rosja na rozdroz˙u. Polityka zagraniczna Władimira Putina, Warszawa 2006, s. 114). 58 J. Abkowicz, Rosja-Chiny..., s. 41-47. 59 We Wspo´lnym os´wiadczeniu ChRL i Rosja zdecydowanie sprzeciwiły sie˛ tworzeniu przez USA systemu obrony przeciwrakietowej (Missile Defense, MD-tzw. „tarcza antyrakietowa”) jako sprzecznemu z układem ABM (Anti Ballistic Missile, cze˛s´c´ składowa porozumien´ Strategic Arms Limitation Talks, SALT I, Moskwa 1972), wioda˛cemu do osia˛gnie˛cia przez Waszyngton jednostronnej przewagi militarnej oraz zagraz˙aja˛cemu nowym wys´cigiem zbrojen´ i odrodzeniem s´wiata bloko´w militarnych (I. Topolski, Stosunki chin´sko-rosyjskie..., s. 134-135); MD nie osłabia istotnie skutecznos´ci arsenału rakietowego Rosji, ale jest dla niej kwestia˛prestiz˙owa˛, natomiast eliminuje chin´skie s´rodki atomowego odstraszania, dla Pekinu dodatkowo zapalna˛ kwestia˛ sa˛ pro´by rozcia˛gnie˛cia MD na Tajwan. 60 W Deklaracji pekin´skiej czytamy m.in., z˙e Chiny i Rosja „odrzucaja˛ hegemonizm, polityke˛ zuz˙yciem siły, polityke˛ blokowa˛ oraz sprzeciwiaja˛ sie˛ naruszaniu podstawowych zasad prawa mie˛dzynarodowego, groz´bom uz˙ycia siły oraz ingerencji w wewne˛trzne sprawy innych krajo´w” (cyt. za: J. Abkowicz, Rosja-Chiny..., s. 47); Deklaracje˛ pekin´ska˛nalez˙y traktowac´ jako wyraz sprzeciwu Pekinu i Moskwy wobec uz˙ywania przez Waszyngton idei praw człowieka i demokracji jako preteksto´w do daleko ida˛cych interwencji w sprawy wewne˛trzne innych pan´stw, co dla silnie przywia˛zanych do skrajnej autonomii w sprawach wewne˛trznych Chin i Rosji jest nie do przyje˛cia. 61 Obie strony zadeklarowały pogłe˛bianie dobrosa˛siedzkich stosunko´w opartych na zasadach prawa mie˛dzynarodowego, wzajemnej nieagresji i nieingerencji w sprawy wewne˛trzne, wyrzeczenia sie˛ groz´by uz˙ycia siły i innych s´rodko´w nacisku, podtrzymano poszanowanie dla integralnos´ci i niepodzielnos´ci terytorialnej drugiej strony (ChRL poparło stanowisko Rosji wobec Czeczeni, a Rosja potwierdziła Chiny a Rosja... 175 stał sie˛ dla Chiny i Rosji przypiecze˛towaniem wysiłko´w maja˛cych na celu stworzenie nowego typu stosunko´w – strategicznego partnerstwa, co prawda nie be˛da˛cego sojuszem, ale wyzbytego konfrontacji i nieskierowanego wprost przeciw jakiemukolwiek pan´stwu trzeciemu. Trzeba dodac´, z˙e strategiczne partnerstwo nie jest jednak jasno okres´lonym projektem koordynowania polityki zagranicznej w zakresie podzielanych celo´w mie˛dzynarodowych. Raczej przedstawia ono wole˛ stabilnego i znacza˛cego zaangaz˙owania we wzajemna˛ pomoc i wsparcie. W odro´z˙ nieniu od przeszłos´ci z˙aden z partnero´w nie ma, ani nie podziela, wspo´lnej ideologii albo spo´jnej wizji mie˛dzynarodowej. Jedynym spoiwem jest obustronna aprobata dla wizji wielobiegunowego s´wiata oraz obrona przed hegemonia˛ USA62. Strategiczne partnerstwo zostało poddane powaz˙nej pro´bie po zamachach terrorystycznych w USA 11 wrzes´nia 2001 roku. Moskwa uzmysłowiła sobie, z˙e w duecie z Chinami co raz bardziej gra drugie skrzypce i chca˛c wzmocnic´ swa˛ pozycje˛ wykorzystała nadarzaja˛ca˛ sie˛ okazje˛ do prozachodniego zwrotu i zbliz˙enia z Waszyngtonem. W Pekinie erozje˛ spoiwa, jakim był wspo´lny antyamerykanizm, przyje˛to z rozczarowaniem, obawiano sie˛ takz˙e wzrastaja˛cej obecnos´ci militarnej USA w Azji S´ rodkowej. Chin´czycy podje˛li osobne kroki zbliz˙aja˛ce ich z Waszyngtonem, a wspo´lny antyamerykan´ski front, choc´ tego publicznie nie deklarowano, został znacznie nadwa˛tlony. W naste˛pnych latach w miejsce strategicznego partnerstwa, niezakwestionowanego jednak oficjalnie, ukształtowała sie˛ praktyka doraz´ nych zbliz˙en´ i okreso´w separacji – obaj partnerzy usiłuja˛ wykorzystac´ druga˛ strone˛ do realizacji własnych a nie wspo´lnych intereso´w, przede wszystkim w relacjach z USA. Obie strony rozpocze˛ły ro´wniez˙oz˙ywiona˛ działalnos´c´ dyplomatyczna˛ w celu zacies´niania zwia˛zko´w politycznych, ekonomicznych i wojskowych z krajami regionu, zwłaszcza z najwaz˙niejszymi aktorami tej sceny – Indiami i Japonia˛63. Załamanie sie˛ wspo´lnej opozycji wobec USA nie spowodowało porzucenia projektu strategicznego partnerstwa, jednak miejsce rzeczywistego partnerstwa zaje˛ło instrumentalne don´ podejs´cie. Przywo´dcy obu stron kontynuowali praktyke˛ wizyt wzajemnych – Hu Jintao, nowy Prezydent ChRL, w pierwsza˛ podro´z˙ zagraniczna˛ wybrał sie˛ w maju 2003 roku do Moskwy na szczyt Szanghajskiej Organizacji Wspo´łpracy (SOW)64. Hu Jintao podkres´lił, z˙e wybo´r Rosji jako „polityke˛ jednych Chin”) oraz zobowia˛zały sie˛ do niepodejmowania działan´ wraz z pan´stwami trzecimi na szkode˛ drugiej strony, wła˛czaja˛c w to udział w odre˛bnych sojuszach (I. Topolski, Stosunki chin´sko-rosyjskie..., s. 135-136). 62 Szerzej: L. Dittmer, The Sino-Russian Strategic Partnership, „Journal of Contemporary China” 2001, t. 10, nr 28, s. 399-413; Li Jingjie, Pillars of the Sino-Russian Partnership, „Orbis” 2000, t. 44, nr 4, s. 527-539. 63 Szerzej: M. Kaczmarski, Rosja na rozdroz˙u..., s. 120-128. 64 Szanghajska Organizacja Wspo´łpracy (SOW) została załoz˙ona przez Chiny, Rosje˛, Kazachstan, Kirgistan, Tadz˙ykistan i Uzbekistan w czerwcu 2001 roku. Pocza˛tkami SOW były spotkania przedstawicieli ChRL, Rosji oraz Kazachstanu, Kirgistanu i Tadz˙ykistanu w sprawie budowy s´rodko´w wzajemnego zaufania zainaugurowane w Szanghaju w kwietniu 1996 roku. Kluczowymi celami Edwin M. Naruszewicz pierwszego kraju, kto´ry odwiedził po wyborze na urza˛d Prezydenta ChRL s´wiadczy o wadze, jaka˛ Chiny przykładaja˛ do zwia˛zko´w z Rosja˛. W paz´dzierniku 2004 roku z rewizyta˛ do Pekinu przybył W. Putin, podczas kto´rej Rosja przekazała ChRL ostatnie trzy sporne wyspy na rzekach granicznych, a Pekin wyraził zgode˛ na przysta˛pienie Rosji do S´ wiatowej Organizacji Handlu (World Trade Organisation, WTO) oraz zadeklarował inwestycje o wartos´ci 12 mld USD. Dysonansem w tym sielankowym obrazie było odłoz˙enie przez W. Putina decyzji o wyborze trasy transportu syberyjskiej ropy65. Przywo´dca Rosji mo´wił o przełomie, jednak Hu Jintao był bardziej wstrzemie˛z´liwy w ocenie spotkania. Latem 2005 roku odbyły sie˛ pierwsze wspo´lne manewry sił zbrojnych Rosji i ChRL (takz˙e pierwsze manewry chin´skiej armii z obcymi wojskami), „Pokojowa misja 2005”, kto´rych scenariusz zakładał wspo´lna˛ interwencje˛ w pan´stwie trzecim, kto´re zdestabilizowane konfliktami etnicznymi poprosiło o pomoc66 – wyraz´ny sygnał dla Waszyngtonu o woli zabezpieczania ładu w regionie własnymi siłami i o moz˙liwos´ci przekształcenia SOW w pakt wojskowy. W marcu 2007 roku W. Putin w oficjalnym os´wiadczeniu podkres´lił wage˛, jaka˛ Rosja przywia˛zuje do strategicznego partnerstwa z Chinami. Rosja i Chiny rywalizuja˛ w Azji i w wymiarze globalnym o te same „dobra rzadkie”: pozycje˛ mie˛dzynarodowa˛, regionalne i globalne wpływy oraz o doste˛pdo rynko´w i inwestycji zagranicznych. Ła˛cza˛ je wspo´lne interesy, jakimi sa˛ silne przywia˛zanie do skrajnej autonomii w sprawach wewne˛trznych, do integralnos´ci terytorialnej i nienaruszalnos´ci granic, stanowczy sprzeciw wobec ingerencji w sprawy wewne˛trzne pod jakimkolwiek pozorem oraz obawy przed s´wiatowa˛ hegemonia˛ USA. Obie strony maja˛ swoje atuty i słabe strony. Po stronie chin´skiej sa˛ to: wzrastaja˛cy potencjał gospodarczy, lepsza pozycja wyjs´ciowa w kontaktach z krajami rozwijaja˛cymi sie˛ z˙ywia˛cymi obawy przed zdominowaniem przez organizacji sa˛ walka z terroryzmem, separatyzmem etnicznym, ekstremizmem religijnym i przeste˛pstwami transnarodowymi oraz wypracowanie płaszczyzny dla wspo´łpracy gospodarczej i handlowej. U podstaw procesu instytucjonalizacji wzajemnych kontakto´w legły ambicje kontrolowania regionu przez ChRL (drugi kra˛g polityki zagranicznej), Rosji (zachowanie poradzieckiego status quo) oraz ła˛cza˛ce wszystkich hamowanie ekspansji Turcji w rejonie, a po 11 wrzes´nia 2001 roku – sprzeciw wobec amerykan´skiej obecnos´ci w Azji S´ rodkowej.Rywalizacja mie˛dzy Rosja˛aChinami owpływywregionie oraz da˛z˙enie do samodzielnos´ci pozostałych partnero´w powoduja˛,z˙e trudno oczekiwac´ od SOW, by stała sie˛ trwałym i sprawnym mechanizmem ładu regionalnego (D. Mierzejewski, Zmiana relacji mie˛dzy NATO, Rosja˛ i Chinami po 11 wrzes´nia 2001 r., Warszawa 2003, s. 8-11). 65 Jeszcze w lutym 1999 roku premierzy Jewgienij Primakow i Zhu Rongji podpisali szereg umo´w na budowe˛ i rozbudowe˛ obiekto´w wydobywczo-przesyłowych ropy i gazu na Syberii z udziałem kapitału chin´skiego i na potrzeby chin´skiej gospodarki (J. Abkowicz, Rosja-Chiny..., s. 47); droga transportu wydobywanych tam surowco´w stała sie˛ karta˛ przetargowa˛ wre˛ku Kremla – droga po´łnocna (Angarsk-Dakin) oznacza korzys´ci dla ChRL, a droga południowa (Angarsk-Nachodka) mniejsze dostawy dla Chin kosztem Japonii i Korei Południowej (M. Kaczmarski, Rosja na rozdroz˙u..., s. 121-122). 66 Manewry pokoju, „Polityka” 2005, nr 32, s. 16. Chiny a Rosja... 177 supermocarstwa (USA i Rosje˛ jako spadkobierczynie˛ imperialnych da˛z˙en´ ZSRR), ale tez˙ gło´d surowco´w i technologii wojskowych. Rosja moz˙e zaoferowac´ Chinom zaro´wno surowce, jak i technologie militarne, jednak obawia sie˛ zepchnie˛cia do pozycji li tylko zaplecza surowcowego oraz ekspansji gospodarczej i demograficznej Chin w kierunku zapo´z´nionej rozwojowo Syberii. Obie strony ła˛czy hybrydowe mys´lenie: wola uczestnictwa w zdominowanych przez Zacho´d forach mie˛dzynarodowych (np. WTO, Grupa G8) oraz aspiracje do stania sie˛ jednym z centro´w ładu s´wiatowego. Kombinacja wyz˙ej wymienionych czynniko´w powoduje, jak sie˛ wydaje, niemoz˙nos´c´ stworzenia trwałego i kompleksowego strategicznego partnerstwa – zbyt silna jest pokusa zyskania przewagi nad druga˛ strona˛ przez doraz´ne zbliz˙enia z innymi aktorami oraz instrumentalnego traktowania wzajemnych relacji do nacisku na pozostałych konkurento´w. Mało prawdopodobne jest jednak zaostrzenie wzajemnych stosunko´w, wybo´r przez jedna˛strone˛ drogi ekspansji i hegemonii – wzajemne stosunki be˛da˛ kontynuowane według obecnego modelu partnerstwa zacies´nianego lub poluz´nianego w zalez˙nos´ci od działan´ obu stron na arenie s´wiatowej. Podsumowanie. Relacje Rosja – Chiny przez pryzmat teorii gier Teorie˛ gier nalez˙y rozumiec´ jako zbio´r matematycznych modeli rozwia˛zywaniasytuacji, wkto´rych s´cieraja˛sie˛ sprzeczne interesy aktoro´winterakcji. Przyjmuje sie˛ załoz˙enia, z˙e celem graczy nie jest wyeliminowanie drugiej strony, kaz˙dy z graczy zna swoje hierarchie preferencji, hierarchie preferencji drugiej strony oraz wyniki; uczestnicy gry działaja˛ racjonalnie, tzn. da˛z˙a˛ do maksymalizacji spodziewanej uz˙ytecznos´ci, czyli do optymalnej realizacji swoich intereso´w67. Stosunki radziecko-chin´skie w latach 1948-1959 moz˙na sprowadzic´ do modelu gry Polowanie na Jelenia (tab. 1). W grze tego typu obie strony sa˛ najwyz˙ej premiowane za wspo´łprace˛, gdyz˙ taka sytuacja spełnia wymogi zaro´wno racjonalnos´ci indywidualistycznej, jak i racjonalnos´ci kooperacyjnej, niemniej jednak istnieje silna pokusa do jednostronnej zmiany stanu ro´wnowagi i podporza˛dkowania sobie partnera; podje˛cie strategii agresywnej (W) przez jedna˛ strone˛ oznacza co prawda utrate˛ jednej jednostki preferencji, ale strona przeciwna, zachowuja˛c biernos´c´ lub nie stawiaja˛c skutecznego oporu (strategia pokojowa, P), traci ich az˙ trzy. Efektem jest ustanowienie relacji podporza˛dkowania. Taki plan realizował ZSRR m.in. zawieraja˛c z Chin´czykami niero´wnoprawne umowy gospodarcze arbitralnie ustalane przez Moskwe˛, wpla˛tuja˛c ChRL w konflikt korean´ski (izolacja mie˛dzynarodowa oraz dalsze uzalez˙nienie Pekinu od Z.J. Pietras´, Decydowanie polityczne, Warszawa-Krako´w 2000, s. 182; szerzej takz˙e: idem, Teoria gier jako sposo´b analizy proceso´w podejmowania decyzji politycznych, Lublin 1997. Edwin M. Naruszewicz Tabela 1. Macierz gry Polowanie na jelenia (NPKZ) Kremla i jego satelito´w) w czasach stalinowskich oraz, po okresie pewnego zro´wnowaz˙enia pozycji obu stron w pocza˛tkach rza˛do´w N. Chruszczowa, brak wsparcia w sytuacji napie˛cia ChRL – USA (sygnał tak do Waszyngtonu, jak i do Pekinu, z˙e ChRL nie moz˙e byc´ traktowana jako samodzielny aktor mie˛dzynarodowy) i dalsze podporza˛dkowywanie sobie strony chin´skiej, czego zwien´ czeniem był projekt eksterytorialnych baz nuklearnych na terytorium ChRL. Mao Zedong, gło´wny architekt polityki ChRL, po s´mierci J. Stalina widział siebie i ChRL na czele bloku pan´stw socjalistycznych oraz tradycyjnie przekonany o wyz˙szos´ci cywilizacji chin´skiej i pomny wczes´niejszych dos´wiadczen´ z towarzyszami radzieckimi ro´wniez˙ obrał strategie˛ W, aby przeciwdziałac´ zdominowaniu przez ZSRR, a moz˙e nawet zepchna˛c´ go na pozycje˛ podporza˛dkowana˛. Obustronne przyje˛cie strategii W doprowadziło obu graczy do punktu WW, w kto´rym obie strony traca˛, ale po ro´wno. Po 1959 roku ustaliła sie˛ ro´wnowaga, z˙adna ze stron nie była gotowa do jednostronnego eskalowania strategii W – ZSRR był pochłonie˛ty swoim frontem europejskim po Czerwcu 1956 roku w Polsce i Powstaniu na We˛grzech, ChRL swoja˛ sytuacja˛ wewne˛trzna˛ po kampanii „Stu Kwiato´w” i przygotowaniami do „Wielkiego Skoku. O´ w „Wielki Skok” miał umoz˙liwic´ maoistowskim Chinom pozyskanie zasobo´w i s´rodko´w do podje˛cia strategii W i rozpocze˛cia gry typu Lider. Osia˛ tej gry (tab. 2) jest rozstrzygnie˛cie problemu, kto´ra ze stron be˛dzie liderem iw jaki sposo´bbe˛da˛dzielone jednostki preferencji, kto´re wspo´lnie powinny i moga˛ osia˛gna˛c´. Pocza˛tkiem procesu zmiany lidera jestsytuacja, gdy strony gry znajda˛sie˛ w punkcie PZ (cztery jednostki preferencji dla lidera, trzy dla podporza˛dkowanego). Stosuja˛c strategie˛ wojenna˛ (W), ChRL liczyła sie˛ z utrata˛ dwo´ch jednostek preferencji, ale byłaby to mniejsza strata niz˙ strata ZSRR, gdyby ten odpowiedział strategia˛ wojenna˛ (-3). Dla ZSRR byłoby to nieracjonalne, wie˛c zmuszony byłby odpowiedziec´ strategia˛ pokojowa˛ (P), co doprowadziłoby do punktu ZP, czyli wyłonienia ChRL jako nowego lidera. Chiny a Rosja... 179 Tabela 2. Macierze gier Lider (PZNK), Bohater (PZKN) oraz Pat (PKNZ) Rachuby na brak przeciwdziałania ZSRR zawiodły. Kreml, posiadaja˛cwie˛ksze zasoby, mo´gł odpowiadac´strategia˛ W proporcjonalnie do działan´ Pekinu. Gra typu Lider przekształciła sie˛ wgre˛ Bohater (tab. 2). Obustronne kontynuowanie strategii W stało sie˛ bardziej wartos´ciowe od obopo´lnego obrania strategii P – twarda postawa ZSRR dyscyplinowała jego satelito´w marza˛cych o, mniejszej czy wie˛kszej, niezalez˙ nos´ci oraz budowała wizerunek silnego aktora mie˛dzynarodowego; z punktu widzenia ChRL nieugie˛te stanowisko miało zjednac´Pekinowi Trzeci S´ wiat, traktowany jako potencjalna baza dla budowania mie˛dzynarodowej pozycji Chin (m.in. wsparcie w staraniach o członkostwo w ONZ) oraz „obo´z s´wiatowej rewolucji” stanowia˛cy trzecia˛ siłe˛ mie˛dzy imperializmem i socjalimperializmem. Ocieplenie stosunko´w z USA było zarazem skutkiem, jak i s´rodkiem strategii W obu stron. Analizuja˛c macierz gry, wydawałoby sie˛,z˙e obranie przez jedna˛ ze stron strategii P w odpowiedzi na strategie˛ W przyniosłoby jej zysk o jednostke˛ preferencji, mimo zysku o dwie jednostki strony przeciwnej trwaja˛cej przy strategii W. Innymi słowy: jednostronne usta˛pienie i przejs´cie na pozycje˛ podporza˛dkowana˛ przyniosłoby wie˛ksze zyski niz˙ trwanie przy konfrontacji, a doraz´ny kompromis mo´głby posłuz˙yc´ rekrutacji zasobo´w, aby wzmocnic´ swoja˛ pozycje˛ przed nowa˛ rozgrywka˛. Jak sie˛ wydaje, szczego´lnie racjonalny byłby taki wybo´r dla ChRL osłabionej „Rewolucja˛ Kulturalna˛” i gospodarka˛ „koszarowego komunizmu”. Niemniej jednak tak sie˛ nie stało – ze wzgle˛do´w prestiz˙owych i z racji głe˛boko zakorzenionej obawy przed ZSRR Pekin nie mo´gł sie˛ rozstac´ z postawa˛ konfrontacyjna˛;ro´wniez˙ dla Moskwy wycien´czonej wys´cigiem zbrojen´, stoja˛cej w obliczy poraz˙ki w Afganistanie i groz´by rebelii w Europie S´ rodkowo-Wschodniej jednostronny odwro´t oznaczał utrate˛ supermocarstwowej twarzy. Gra przyje˛ła postac´ Pat (tab. 2), w kto´rej obustronna wspo´łpraca była co prawda wyz˙ej premiowana, jednak takz˙ewyz˙sza˛wartos´c´ zyskała obopo´lnakonfrontacja; jednostronneobraniestrategii pokojowej oznaczało, w poro´wnaniu z trwaniem przy strategii W, strate˛ dwo´ch jednostek preferencji i zysk jednej jednostki dla strony kontynuuja˛cej konfrontacje˛, co czyniło taki manewr mało racjonalnym. Edwin M. Naruszewicz Zmierzch pote˛gi mocarstwowej, jakiego dos´wiadczał ZSRR u schyłku przywo´dztwa L. Brez˙niewa skłonił Kreml do przyje˛cia postawy bardziej pojednawczej. Kraj Rad przyja˛łhierarchie˛ preferencji gry Wie˛zien´, a ChRL – gry Bohater (tab. 3). Odpowiedz´ Pekinu strategia˛ P na wole˛ kompromisu oznaczała dla strony radzieckiej wie˛ksze zyski niz˙ trwanie przy konfrontacji. Dla Chin´ czyko´w jednak ro´wnoznaczne było to ze stratami, jednostronne podtrzymywanie strategii W było duz˙a˛ pokusa˛ – oznaczało prestiz˙owe zwycie˛stwo w oczach wewne˛trznejimie˛dzynarodowej opinii; przyje˛cie przez ChRL strategii P byłoby racjonalne w sytuacji bezkompromisowej postawy ZSRR. Odmienne hierarchie preferencji powodowały impas w dwustronnych negocjacjach. Do przełomu doszło po znacza˛cych uste˛pstwach ze strony radzieckiej, do jakich doszło za sprawa˛ M. Gorbaczowa. Tabela 3. Macierz gry niesymetrycznej, w kto´rej ZSRR przyja˛ł hierarchie˛ preferencji gry Wie˛zien´ (PNKZ), a ChRL gry Bohater (PZKN) Stopniowa normalizacja wzajemnych stosunko´w i ustanowienie strategicznego partnerstwa zaowocowało rozpocze˛ciem gry typu Walka płci (tab. 4). Zgodna wspo´łpraca przynosi korzys´ci obu stronom i partnerstwu jako całos´ci – wzmocnienie jednej strony, choc´ nieoptymalne dla drugiej, jest rekompensowane wzmocnieniem całos´ci partnerstwa. Obopo´lna konfrontacja oznacza utrate˛ przez kaz˙da˛ ze stron po jednej jednostce preferencji, ale nadal jest wysoko premiowana, gdyz˙ straty sa˛ rekompensowane przez moz˙liwos´c´ koalicji skierowanej przeciwko drugiej stronie z innymi partnerami; obustronny wybo´r strategii W byłby moz˙liwy w sytuacji istnienia dwubiegunowego ładu s´wiatowego. W obecnej sytuacji, kiedy jestes´my s´wiadkami jednostronnego wzrostu hegemonii USA, prawdopodobien´stwo powrotu Rosji i Chin na droge˛ konfrontacji wydaje sie˛ mało prawdopodobne. Ro´wniez˙ trudno sie˛ spodziewac´ jednostronnego zerwania partnerstwa, jako najmniej korzystnego scenariusza dla obu graczy. Chiny a Rosja... 181 Tabela 4. Macierz gry Walka płci (NKPZ) Chiny a Rosja – pomie˛dzy małz˙en´stwem z rozsa˛dku a rywalizacja˛ Streszczenie Relacje mie˛dzy Chinami a Rosja˛nigdy nie nalez˙ały doprostych. W czasach wspo´łczesnych przeszły one ro´z˙ne etapy – od wspo´łpracy poprzez wrogi rozłam i konfrontacje˛ do odbudowy dobrosa˛siedzkich kontakto´w w postaci strategicznego partnerstwa. Autor przes´ledził zmiany w stosunkach mie˛dzy obu stronami. Opracowanie kon´czy syntetyczne uje˛cie zagadnienia relacji dwustronnych z zastosowaniem teorii gier. Słowa klucze: Chiny, Rosja, wspo´łpraca, rozłam, konfrontacja, strategiczne partnerstwo, teoria gier. China’s Relations with Russia – Between Rivalry and Marriage of Convenience Abstract China’s relations with Russia have never been easy to deal with. During the past fifty years bilateral relations have evolved from cooperation, through hostile separation and confrontation into restoration of good neighbourly relations. Nowadays we are witnessing the development of strategic partnership. The author presents transformation of bilateral relations and a synthetic study of sino-russian relations with the application of game theory. Key words: China, Russia, cooperation, separation, confrontation, strategic partnership, game theory. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Konrad Papuzin´ski Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w – ocena w z´ro´dłach W 434 r. p.n.e. wybuchła wojna peloponeska, kto´ra trwała do 404 r. p.n.e. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w, na kto´rej sie˛ skoncentruje˛, była jednym z etapo´w tego konfliktu. Dobrze znamy jej przebieg dzie˛ki zachowanemu materiałowi z´ro´dłowemu. Nieocenione sa˛tu prace naocznego s´wiadka oraz uczestnika konfliktu Tukidydesa i historiografa z I w. p.n.e. Diodora Sycylijskiego. Tukidydes w „Wojnie peloponeskiej” dokładnie opisuje interesuja˛cy nas okres w VI i VII ksie˛dze swojego dzieła. Natomiast Diodor Sycylijski w „Bibliotece historycznej” zamieszcza te wydarzenia w ksie˛dze XIII. Szczego´lnie interesuja˛ce jest to, z˙e młodszy z autoro´w czytał dzieło swojego poprzednika, poniewaz˙ sam o tym wspomina: „Historyk Tukidydes kon´czy na tym wydarzeniu swa˛ historie˛, kto´ra˛ obja˛ł okresem dwudziestu dwu lat w os´miu ksie˛gach; niekto´rzy dziela˛ jego dzieło na dziewie˛c´ ksia˛g”1. Jak widac´ moz˙emy w pełni przes´ledzic´ katastrofalna˛ w skutkach wyprawe˛ Aten´czyko´w na Sycylie˛. Wydaje sie˛,z˙e był to jeden z kluczowych etapo´w tej wojny. Dlatego warto bliz˙ej sie˛ mu przyjrzec´. Geneza wyprawy i pierwsze działania Aten´czyko´w na Sycylii Zacze˛ło sie˛ od tego, z˙e Segesta wdała sie˛ w konflikt z Selinuntem, be˛da˛cym kolonia˛ Megary, sprzymierzonym z Syrakuzami. Przyczyna˛ wojny zdaniem Tukidydesa były zatargi o prawa małz˙en´skie i spory graniczne. Szcze˛s´cie wojenne Seges´cie nie sprzyjało, dlatego musiała szukac´ sojuszniko´w. Pro´bowała sobie zjednac´ Akragas czy Kartagine˛. Zabiegi te nie przyniosły oczekiwanych rezultato´w. Dlatego w 416 r. p.n.e. wysłała posło´w do Aten z pros´ba˛ o pomoc. Segestyjczycy dowodzili, z˙e moz˙e dojs´c´ w przyszłos´ci do dominacji Syrakuz na Sycylii i sojuszu tego polis ze Sparta˛. Opro´cz tego zapewniali Aten´czyko´w o swojej gotowos´ci pokrycia koszto´w wyprawy. Władze Aten chciały zorientowac´ sie˛, jaki obro´t przybrała wojna z Selnuntem i sprawdzic´ wypłacalnos´c´ potencjalnego sprzymie- Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna, XIII, 42. Konrad Papuzin´ski rzen´ca. W tym celu wyprawili posło´w do Segesty zima˛ tego roku. Wro´cili oni do Aten na wiosne˛ 415 r. p.n.e. Przynies´li dobre nowiny. Byli pewni, z˙e potencjalny sojusznik jest w stanie sfinansowac´ wyprawe˛. Aten´czycy postanowili ruszyc´na Sycylie˛, bynajmniej nie z altruistycznych pobudek. Tukidydes pisze wprost: „W rzeczywistos´ci chcieli oni zawładna˛c´ cała˛ wyspa˛, jako pretekst wysuwali jednak che˛c´ przyjs´cia z pomoca˛ swoim pobratymcom i sprzymierzen´com, kto´rzy do nich przysta˛pili”2. Ateny postanowiły wysłac´ na Sycylie˛ 60 okre˛to´w pod dowo´dztwem trzech stratego´w: Alkibiadesa, Nikiasza i Lamachosa3. Przeciwnym tej wyprawie spos´ro´d gło´wnodowodza˛cych był tylko Nikiasz, kto´ry na zgromadzeniu ludowym pro´bował odwies´c´ Aten´czyko´w od powzie˛tej juz˙ raz decyzji. Niestety nie udało mu sie˛ to, poniewaz˙ lud dał sie˛ zwies´c´ przemowie Alkibiadesa, gora˛cego zwolennika tej wyprawy. Nikiasz mimo wczes´niejszego niepowodzenia spro´bował raz jeszcze znieche˛cic´ wspo´łobywateli do tego przedsie˛wzie˛cia. Tym razem zaz˙a˛dał na wojne˛ wielu pienie˛dzy i licznego wojska. Liczył, z˙e w ten sposo´b uda mu sie˛ znieche˛cic´ Aten´czyko´w do wyprawy na Sycylie˛. Niestety ten wybieg okazał sie˛ nieskuteczny, poniewaz˙ jego wnioski zostały entuzjastycznie przyje˛te przez lud, kto´ry sa˛dził, z˙e jak dostosuje sie˛ do rady Nikiasza, to Ateny zapewnia˛ sobie sukces na Sycylii. Jak pisze Tukidydes: „Wszystkich na ro´wni ogarna˛ł entuzjazm dla wyprawy: starszych dlatego, z˙e spodziewali sie˛ podbic´ kraj, przeciw kto´remu sie˛ wyprawiali, a przynajmniej wobec tak znacznych sił unikna˛c´ niepowodzenia: ludzi w sile wieku dlatego, z˙e zdje˛ła ich che˛c´ obejrzenia i poznania dalekiego kraju i ufali, z˙e im sie˛ nic złego nie stanie: cały zas´ tłum i z˙ołnierze pałali z˙a˛dza˛ wojaczki wiedza˛c, z˙e od razu dostana˛ z˙ołd, a ponadto przysporza˛ pan´stwu pote˛gi, kto´ra be˛dzie stałym z´ro´dłem zysko´w. Chociaz˙ ten i o´w nie pochwalał zamiaru, to jednak z obawy, by głosuja˛c przeciw wyprawie, nie okazac´ sie˛ złym obywatelem, wobec z˙ywiołowego zapału wie˛kszos´ci – wstrzymywał sie˛ od głosu”4. Ateny szykowały sie˛ do wojny. I wtedy niespodziewanie wybuchł skandal. Oto´z˙ zniszczono lub uszkodzono liczne hermy – czyli popiersia Hermesa. Lud był przekonany, z˙e sprawcami byli wysoko postawieni ludzie, kto´rzy da˛z˙yli do obalenia demokracji. Ustalono wysokie nagrody dla tych, kto´rzy wydadza˛ sprawco´w. Nagroda była kusza˛ca dla licznych oszusto´w, bo jak informuje nas Diodor Sycylijski: „Stawił sie˛ przed Rada˛jakis´ obywatel, kto´ry zeznał, z˙e widział, jak zaraz po nowiu w mieszkaniu pewnego metojka zbiera sie˛ około po´łnocy wielu ludzi; ws´ro´d nich zauwaz˙ył Alkibiadesa. Na pytanie członko´w Rady, w jaki sposo´b zdołał w nocy rozpoznac´ ich twarze, odpowiedział, z˙e padaja˛ce s´wiatło ksie˛z˙yca umoz˙liwiło mu te˛ czynnos´c´. Po´z´niej gdy udowodniono temu człowiekowi kłamstwo 2 Tukidydes, Wojna peloponeska, VI, 6-7. 3 R. Kulesza, Ateny-Sparta 431-404 p.n.e. Wojna peloponeska, Warszawa 1997, s. 132. 4 Tukidydes, Wojna peloponeska, VI, 24. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w... i odmo´wiono wiary jego s´wiadectwu, nie udało sie˛ znalez´c´z˙adnego innego s´ladu prowadza˛cego do tego zdarzenia”5. Tukidydes i Diodor Sycylijski twierdza˛,z˙e wrogowie Alkibiadesa chcieli go oczernic´. Dlatego oskarz˙yli go o to, z˙e rozbija hermy i parodiuje misteria, co miało s´wiadczyc´ o tym, z˙e da˛z˙y do obalenia demokracji. Alkibiades był goto´w od razu stana˛c´ przed sa˛dem. Takie rozwia˛zanie było dla niego wygodne, poniewaz˙ był popularny, a to dawało mu gwarancje˛ bezpieczen´stwa. Inaczej wygla˛dałoby to, gdyby rozpatrzono sprawe˛ podczas jego nieobecnos´ci. Dlatego oskarz˙yciele Alkibiadesa chcieli zawiesic´ sprawe˛ do jego powrotu, co pozwoliłoby im skutecznie go zniesławic´. Takie rozwia˛zanie sprawy dałoby im duz˙e szanse wyeliminowania groz´nego przeciwnika politycznego. Ostatecznie Alkibiades wyruszył na Sycylie˛. Natomiast miał stana˛c´ przed sa˛dem po swoim powrocie. W czerwcu 415 r. Aten´czycy zakon´czyli przygotowania do wyprawy. Wyruszono wpierw ku Korykrze, gdzie mieli poła˛czyc´ siły z sojusznikami. Armia sprzymierzonych wynosiła 134 triery, w tym 60 lekkich okre˛to´w i 40 transportowco´w wystawionych przez Ateny, 34 okre˛ty z Chios, 2 pie˛c´dzie˛sie˛ciowiosłowce z Rodos. Na tych okre˛tach znajdowało sie˛ 5100 hoplito´w, 490 łuczniko´w, 700 procarzy z Rodos i 120 lekkozbrojnych emigranto´w z Megary. Wyprawie towarzyszyli piekarze, murarze, cies´le i kupcy6. Dzie˛ki przekazowi Tukidydesa i Diodora Sycylijskiego znamy droge˛, kto´ra˛ Aten´czycy dostali sie˛ na Sycylie˛. Po wypłynie˛ciu z Korkiry flota przeprawiła sie˛ przez Zatoke˛ Jon´ska˛. Dalej popłyne˛ła ku cyplowi Japygii, naste˛pnie ku wybrzez˙om Italii. Dotarli do Tarentu, dalej udali sie˛ do Krotony, gdzie otrzymali zapasy z˙ywnos´ci. Naste˛pnie przybili w okolice miasta Region, kto´re oznajmiło, z˙e chce zachowac´ neutralnos´c´. Tak wie˛cz˙adne miasto w Italii nie sprzymierzyło sie˛ z Atenami. Naste˛pnie okazało sie˛,z˙e Segesta nie jest w stanie sfinansowac´ wyprawy. Dla Lamachosa i Alikibiadesa była to szokuja˛ca wiadomos´c´. Tylko Nikiasz zdaniem Tukidydesa zachował spoko´j, poniewaz˙ spodziewał sie˛ takiego obrotu sprawy. Uwaz˙ał, z˙e w tej sytuacji nalez˙y uderzyc´ na Selinunt i zmusic´go do ugody z Segesta˛, a naste˛pnie wro´cic´ do Aten, o ile nie pojawi sie˛ okazja, kto´ra nada na nowo cel wyprawie. Innego zdania był Alkibiades, kto´ry twierdził, z˙e trzeba znalez´c´ sojuszniko´w na Sycylii i kontynuowac´ walke˛ z Selinuntem i Syrakuzami. Natomiast Lamachos doradzał, aby niezwłocznie uderzyc´ na Syrakuzy, za nim te przygotuja˛ sie˛ w pełni do wojny. Ostatecznie zdecydowano sie˛ realizowac´ koncepcje˛ Alkibiadesa, bowiem poparł ja˛ Lamachos7. Aten´czycy bezowocnie pro´bowali przekonac´ Messyne˛ do wspo´lnych działan´ przeciw Syrakuzom. Naste˛pnie popłyne˛li do Naksos, gdzie wpuszczono wojsko aten´skie do miasta. Po tym sukcesie udali sie˛ 5 Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna, XIII, 2. 6 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 135. 7 Ibidem, s. 136. Konrad Papuzin´ski do Katany. Wydarzenia, kto´re tam nasta˛piły, najlepiej przedstawiaja˛ Diodor Sycylijski i Tukidydes, kto´remu warto oddac´ w tym momencie głos: „Katanejczycy, odbywszy zgromadzenie, nie zgodzili sie˛ na wpuszczenie wojska aten´skiego, jednakz˙e zaprosili wodzo´w aten´skich, by mogli oni wyjawic´ swe z˙yczenia. Podczas mowy Alkibiadesa, kiedy uwaga wszystkich obywateli zaje˛ta była zgromadzeniem, z˙ołnierze wyłamali mała˛, z´le zbudowana˛ bramke˛ i wtargna˛wszy niepostrzez˙enie do miasta, udali sie˛ prosto na rynek. Nieliczni zwolennicy Syrakuz, ujrzawszy wojsko w mies´cie, przerazili sie˛ i uciekli chyłkiem, wszyscy inni zas´ uchwalili zawarcie przymierza z Aten´czykami i zaz˙a˛dali sprowadzenia wojska aten´skiego z Region”8. Naste˛pnie Alkibiades udał sie˛ do Kamaryny, by przecia˛gna˛c´ja˛ na strone˛ Aten. Ta misjakon´czy sie˛ fiaskiem, jakzas´wiadczaja˛Tukidydes i DiodorSycylijski. Dlatego wro´cił do Katany, gdzie czekała na niego niemiła niespodzianka. Na miejscu oczekiwał go pan´stwowy okre˛t „Salaminia”, kto´ry miał dostarczyc´ go do Aten, by ten mo´gł stana˛c´ przed sa˛dem. Został oskarz˙ony o zbezczeszczenie herm i misterio´w. Po wyjez´dzie Alkibiadesa z Aten prowadzono s´ledztwo w tej sprawie i aresztowano wiele oso´b. Podejrzewano, z˙e ci, kto´rzy zniszczyli hermy, da˛z˙a˛ do obalenia demokracji9. Tukidydes i Diodor Sycylijski nie obwiniaja˛ Alkibiadesa, poniewaz˙ uwaz˙aja˛,z˙e został on oczerniony przez swoich wrogo´w politycznych. Sprawa była delikatna i nie chciano wywołac´ poruszenia ws´ro´d z˙ołnierzy. Dlatego nie aresztowano Alkibiadesa, tylko kazano mu wsia˛s´c´ na jego prywatny okre˛t i popłyna˛c´ za „Salaminia˛” do Aten. Po drodze w Thurioi Alkibiades uciekł do Sparty, gdzie rozpocza˛ł intrygi godza˛ce w Ateny, kto´re wydały na niego zaocznie kare˛ s´mierci. Potym wydarzeniuarmia˛aten´ska˛na Sycyliidowodziłotylkodwo´chstratego´w. Nikiasz i Lamachos popłyne˛li do Himery, ale nie zostali wpuszczeni do miasta. Naste˛pnie zdobyli sykulskie miasto Hykkare˛, kto´ra była skło´cona z Segesta˛. Po tym sukcesie Aten´czycy wyprawili sie˛ przeciw Hybli, kto´rej nie udało im sie˛ zdobyc´. Naste˛pnym celem miały byc´ pote˛z˙ne Syrakuzy. Oble˛z˙enie Syrakuz Stratedzy aten´scy pro´bowali znalez´c´ optymalna˛ droge˛ do Syrakuz. Nie mogli poprowadzic´ wojska la˛dem, gdyz˙ nie mieli jazdy, kto´ra zapewniłaby bezpieczen´stwo piechocie. Natomiast Syrakuzan´czycy posiadali liczna˛ konnice˛, kto´ra mogła nieustannie ne˛kac´ aten´ska˛ kolumne˛ marszowa˛.Ro´wnie niebezpieczna była droga morska, poniewaz˙ przeciwnik był przygotowany na taka˛ ewentualnos´c´. Dlatego stratedzy aten´scy postanowili wywies´c´ armie˛ Syrakuz z miasta. Diodor Sycylijski 8 Tukidydes, Wojna peloponeska, VI, 48-50. 9 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 136. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w... wspomina o tych wydarzeniach: „(...) wyprawili do Syrakuz pewnego zaufanego Katan´czyka, kto´ry cieszył sie˛ro´wniez˙ zaufaniem wodzo´w syrakuzan´skich; polecili mu bowiem os´wiadczyc´ im, z˙e pewna grupa Katan´czyko´w sprzymierzyła sie˛, by uja˛c´ z zaskoczenia Aten´czyko´w, kto´rzy bez broni przybywali tłumnie do miasta i tu spe˛dzali noce, anadto spalic´ ich okre˛ty w porcie. O´ w człowiek miał prosic´ wodzo´w, by dla wykonania tego zadania i dla pomys´lnego przeprowadzenia natarcia, pojawili sie˛ na miejscu wraz z wojskiem. Gdy Katan´czyk stawił sie˛ przed wodzami syrakuzan´skimi i gdy wyjawił im to, co mu nakazano, wodzowie dali wiare˛ jego słowom, po czym ustalili, kto´rej nocy wyrusza˛ z wojskiem; posłan´ca wyprawili z powrotem do Katany”10. Ta relacja wydaje sie˛ byc´ wiarygodna, poniewaz˙ takz˙e pojawia sie˛ u Tukidydesa. Dowo´dcy syrakuzan´scy wyprowadzili wojsko w umo´wionym czasie. Na to czekali Aten´czycy, kto´rzy szybko wsiedli na okre˛ty i odpłyne˛li z Katany. Zauwaz˙yła to jazda Syrakuz, kto´ra pierwsza dotarła do miasta. Natychmiast zawro´ciła, by powiadomic´ o tym dowo´dco´w. W tym momencie rozpocze˛ła sie˛ walka z czasem. Syrakuzan´czycy pro´bowali uprzedzic´ Aten´czyko´w, ale bez powodzenia, poniewaz˙ ci wyla˛dowali w Olimpiejon koło Syrakuz11. Udało sie˛ im rozłoz˙yc´ obozem i umocnic´ przyczo´łek, kto´ry i tak był doskonałym miejscem do obrony, bo Tukidydes stwierdza, z˙e: „Z tego miejsca mogli w kaz˙dej chwili rozpocza˛c´ bitwe˛, a jazda syrakuzan´ska nie mogła im szkodzic´ ani podczas bitwy, ani tez˙ przed nia˛; z jednej bowiem strony osłone˛ stanowiły mury, zabudowania, drzewa i bagno, z drugiej zas´ strony – urwiska. Wycia˛wszy pobliskie drzewa, znies´li je nad morze, wzdłuz˙ okre˛to´w postawili palisade˛, a w Daskon, gdzie nieprzyjaciel miał najłatwiejszy doste˛p, wybudowali pospiesznie fortyfikacje z kamieni i drzewa; ponadto zerwali most na Anaposie”12. Nazajutrz doszło do bitwy. Syrakuzan´czycy przegrali to starcie, ale od totalnej kle˛ski uratowała ich jazda, kto´ra uniemoz˙liwiła nieprzyjacielowi skuteczny pos´cig. Tukidydes podaje, z˙e Syrakuzy straciły 260 ludzi, natomiast Ateny 50 z˙ołnierzy. Te daneniezgadzaja˛sie˛ zprzekazem DiodoraSycylijskiego, kto´ry twierdzi,z˙e zgine˛ło 400 Syrakuzan´czyko´w. Po tym starciu stratedzy aten´scy zwine˛li oble˛z˙enie i wro´cili do Katany. Tukidydes tłumaczy to naste˛puja˛co: „Była bowiem zima i dalsze prowadzenie wojny wydawało sie˛ w tych warunkach niemoz˙liwe. Nie chca˛c sie˛ naraz˙ac´ na całkowita˛ przewage˛ jazdy nieprzyjacielskiej, czekali na jazde˛, kto´ra miała nadejs´c´ z Aten i od miejscowych sprzymierzen´co´w. Przy tym zas´ chcieli zebrac´ pienia˛dze na Sycylii i doczekac´ sie˛ pienie˛dzy z Aten oraz liczyli na pozyskanie niekto´rych pan´stw sycylijskich w nadziei, z˙e po bitwie Sycylijczycy okaz˙a˛ sie˛ wobec nich uleglejsi; chcieli tez˙ przygotowac´ sobie zapasy z˙ywnos´ci 10 Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna, XIII, 6. 11 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 137. 12 Tukidydes, Wojna peloponeska, VI, 66-67. Konrad Papuzin´ski i innych niezbe˛dnych rzeczy, tak aby na wiosne˛mo´c zaatakowac´ Syrakuzy”13. Podobnie sprawe˛ widział Diodor Sycylijski. Obie strony konfliktu nie pro´z˙nowały podczas zimy. Syrakuzan´czycy wybrali trzech nowych wodzo´w: Hermokratesa, Heraklejdesa i Sykanosa. Naste˛pnie wysłali posło´w do Sparty i Koryntu, aby zawrzec´ z tymi pan´stwami przymierze. Postanowiono ro´wniez˙ wzmocnic´ obronnos´c´ samych Syrakuz. Wybudowano nowy mur, kto´ry obja˛ł cały teren lez˙a˛cy naprzeciw Epipolaj. Opro´cz tego obwarowano fortece w Megarze i Olimpiejon14. W tym samym okresie Aten´czycy chcieli zaja˛c´ zdrada˛ Messane˛, co im sie˛ nie udało, poniewaz˙ Messen´czycy zostali uprzedzeni przez wiarołomnego Alkibiadesa i nie dali sie˛ zaskoczyc´. Kolejnym celem Aten było przecia˛gnie˛cie na swoja˛ strone˛ Kamaryny. Posłowie aten´scy spotkali sie˛ na miejscu z posłami z Syrakuz. Obie strony pro´bowały przekonac´ mieszkan´co´w miasta do swoich racji. Ostatecznie Aten´czycy niczego nie wsko´rali, natomiast Syrakuzan´czycy otrzymali symboliczne wsparcie. Po tych niepowodzeniach Ateny odniosły pierwszy sukces dyplomatyczny. Po ich stronie opowiedziały sie˛ w wie˛kszos´ci plemiona Sykulo´w, zamieszkałych w głe˛bi wyspy15. Tymczasem posłom z Syrakuz udało sie˛ sprzymierzyc´ ze Sparta˛ i Koryntem. Nie obyło sie˛ bez duz˙ej pomocy Alkibiadesa, kto´ry chciał popchna˛c´ Spartan do wojny. Uchwalono, z˙e Lacedemon´czycy zajma˛Dekeleie˛ w Attyce, co pozbawiłoby Ateny dochodo´w z kopalni srebra w Laurion. Opro´cz tego Sparta wysłała na Sycylie˛ Gylipposa w charakterze dowo´dcy armii syrakuzan´skiej16. Wiosna˛ naste˛pnego roku wznowiono działania wojenne. Pocza˛tkowo były one prowadzone na niewielka˛ skale˛. Aten´czycy ograniczali sie˛ do pustoszenia ziem nieprzyjacio´ł. Dowo´dcy aten´scy czekali na posiłki. Dotarły one latem 414 r. p.n.e. Armia została wzmocniona o 250 jez´dz´co´w, 30 konnych łuczniko´w i 300 talento´w srebra. Natomiast Syrakuzan´czycy umacniali do tego czasu mury miasta17. Po otrzymaniu posiłko´w Aten´czycy ruszyli na Syrakuzy. Od razu rozpocze˛li budowe˛ fortyfikacji, kto´re miały zablokowac´ miasto. Podczas jednego ze starc´ zgina˛ł Lamachos, co sprawiło, z˙e jedynym dowo´dca˛ aten´skim został Nikiasz. Wkro´tce po tym wydarzeniu pojawiła sie˛ aten´ska flota, kto´ra zablokowała Syrakuzy od strony morza. Syrakuzan´czycy byli załamani. Dlatego niekto´rzy z nich zastanawiali sie˛ nad zawarciem układu z Nikiaszem. Ta˛ po´z´na˛ pora˛ Gilippos dopłyna˛ł na Sycylie˛. Na miejscu doszły go straszne, choc´ jak po´z´niej sie˛ okazało nieprawdziwe wies´ci, z˙e Syrakuzy zostały całkowicie zablokowane. W tej sytuacji postanowił zebrac´ siły. S´ cia˛gna˛łz˙ołnierzy z Himery, 13 Ibidem, VI, 71-73. 14 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 138. 15 Ibidem. 16 Ibidem, s. 142. 17 Ibidem. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w... Selinuntu, Geli i od Sykulo´w. W ten sposo´b zdaniem Diodora Sycylijskiego zebrał 3000 pieszych i 200 jez´dz´co´w. Z takim wojskiem ruszył na odsiecz Syrakuzom. Mieszkan´cy tego miasta odzyskali odwage˛, gdy sie˛ dowiedzieli, z˙e zbliz˙a sie˛ odsiecz. Postanowili wyjs´c´ z całym wojskiem naprzeciw Gilipposowi. Aten´czycy niczego sie˛ nie spodziewali i dali sie˛ zaskoczyc´. Gilippos nie uderzył natychmiast na nieprzyjaciela, poniewaz˙chciał sie˛ znim układac´. Dlatego poprzez herolda oznajmił, z˙e jest goto´w do rozmo´w, jes´li Aten´ czycy opuszcza˛ Sycylie˛ wcia˛gu pie˛ciu dni. Propozycja została odrzucona. W tej sytuacji walna bitwa była nieunikniona. W pierwszym starciu go´ra˛ byli Aten´czycy, ale w drugim zwycie˛z˙yli Syrakuzan´czycy, kto´rzy przeje˛li inicjatywe˛. Ichsiłyrosły,zas´ armia aten´ ska topniała. Nikiasz doskonale wiedział, z˙e przegra, jes´li nie otrzyma posiłko´w. Wysłał posłan´co´w z listem, w kto´rym przedstawił Aten´czykom swoja˛ rozpaczliwa˛ sytuacje˛.Zima˛ został odczytany na Zgromadzeniu Ludowym. Nikiasz skarz˙ył sie˛ wnim, z˙e: „Doszło do tego, z˙e my kto´rzy wyste˛pujemy w roli oblegaja˛cych, w rzeczywistos´cisamijestes´my oblegani”18. Dalej relacjonuje: „Jes´li zas´ nieprzyjaciele choc´ jeden jeszcze sukces osia˛gna˛, apan´stwa italskie, kto´re nam dostarczaja˛z˙ywnos´ci, widza˛c trudne nasze połoz˙enie i brak pomocy z waszej strony, przejda˛ na strone˛przeciwnika – nie wytrzymamy oble˛z˙eniai wojnazakon´czy sie˛bez walki”19.Naste˛pnie oczekuje jednoznacznej decyzji: „A teraz wiedzcie, z˙e jes´li idzie o pierwotny cel wyprawy, to zaro´wno z˙ołnierze, jak dowo´dcy spełnili swo´j obowia˛zek. Kiedy jednak w oczekiwaniu na nowe wojsko z Peloponezu powstaje cała Sycylia powinnis´cie takz˙e wy podja˛c´decyzje˛. Wobec tego, z˙e tutejsze siły nie moga˛ sprostac´obecnej sytuacji, powinnis´cie albo nas odwołac´, albo przysłac´ nie mniejsza˛ od pierwszej armie˛ la˛dowa˛i morska˛oraz duz˙o pienie˛dzy i stratega, kto´ry by przeja˛ł ode mnie dowo´dztwo, gdyz˙ ja z powodu choroby nerek nie moge˛tu dłuz˙ej pozostac´. Prosze˛ was tez˙ o wyrozumiałos´c´, bo kiedy byłem zdro´w, jako wieloletni strateg wiele wam przysług wys´wiadczyłem. Cokolwiek zas´ zamierzacie, wykonajcie zaraz z nastaniem wiosny”20. Aten´czycy postanowili kontynuowac´ wojne˛. W tym celu zdecydowali sie˛ wysłac´ Nikiaszowi do pomocy dwo´ch stratego´w, Demostenesa i Eurymedonta. Eurymedont natychmiast wyruszył na czele 12 okre˛to´w. Demostenes zbierał w tym czasie wojsko, kto´re miało wyruszyc´ wiosna˛. Opro´cz tego wysłano w okolice Peloponezu 20 okre˛to´w, kto´re miały uniemoz˙liwic´ Spracie i Koryntowi wysłanie wojska na Sycylie˛21. W tym okresie nie pro´z˙nowano takz˙e w Sparcie. Spartanie stwierdzili, z˙e warto uderzyc´ na Ateny. Posłuchali rady Alkibiadesa i na wiosne˛ 413 r. p.n.e. wtargne˛li 18 Tukidydes, Wojna peloponeska, VII, 12. 19 Ibidem, VII, 14-15. 20 Ibidem, VII, 15. 21 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 143-144. Konrad Papuzin´ski w gła˛b Attyki. Kro´l Sparty Agis zaja˛ł Dekeleje˛ i ufortyfikował ja˛. Jednoczes´nie wysłano posiłki na Sycylie˛ w sile 1600 hoplito´w22. Na wiosne˛ 413 r. p.n.e. na Sycylii wznowiono działania wojenne. Zanim dotarły posiłki dla Nikiasza, Gilippos postanowił uderzyc´ na Aten´czyko´w jednoczes´nie od strony morza i od strony la˛du. Syrakuzan´czycy wysłali 80 okre˛to´w ku Plemirion, gdzie stacjonowały siły przeciwnika. Aten´czycy nie dali sie˛ zaskoczyc´ i wysłali na spotkanie z nieprzyjacielem 60 okre˛to´w. Po zacie˛tej bitwie udało sie˛ im pokonac´ syrakuzan´ska˛ flote˛. Kiedy walczono na morzu, wrzała bitwa la˛dowa. Rankiem Gilippos uderzył na niespodziewaja˛ce sie˛ ataku siły aten´skie i zdobył 3 forty w Plemirion. Był to zdaniem Tukidydesa pierwszy powaz˙ny sukces Syrakuzan´czyko´w, poniewaz˙ w ich re˛ce wpadły magazyny, kto´re były pełne zboz˙a, z˙agle 40 tro´jrze˛dowco´w, inny sprze˛t okre˛towy i 3 tro´jrze˛dowce wycia˛gnie˛te na la˛d23. Ateny były zdecydowane prowadzic´ wojne˛ na dwa fronty. Nie była to łatwa sztuka, poniewaz˙ mierzyli sie˛ z pote˛z˙na˛ Sparta˛ we własnym kraju i z Syrakuzami na Sycylii. Aten´czycy byli zmuszeni wystawiac´ liczne armie, co było kosztowne. Dlatego nie dziwia˛kłopoty finansowe tego pan´stwa, zwłaszcza z˙e Sparta opanowała Dekeleje˛. Lacedemon´czycy grabili i łupili, by zdobyc´ potrzebna˛im z˙ywnos´c´. To nie był koniec kłopoto´w Aten´czyko´w, poniewaz˙ zbiegło 20000 niewolniko´w. Natomiast z˙ywnos´c´ dota˛d dostarczano z Eubei droga˛ la˛dowa˛ przez Dekeleje˛, teraz trzeba było sprowadzac´ja˛statkami. Kłopoty pie˛trzyły sie˛, ale Aten´czycy nie tracili ducha. Wysłali Demostenesa najpierw na Korkyre˛, gdzie zwerbował hoplito´w, a naste˛pnie na Sycylie˛24. Tymczasem połoz˙enie Nikiasza stawało sie˛ coraz bardziej rozpaczliwe. Syrakuzajczycy sprzymierzyli sie˛ z Kamarinajczykami, Sykulami i Gelijczykami. Zdecydowana wie˛kszos´c´ mieszkan´co´w Sycylii opowiedziała sie˛ po stronie Syrakuz. Nikiasza mogły uratowac´ tylko mocne posiłki z Aten. Demostenes zbliz˙ał sie˛ do celu swojej podro´z˙y. Wiedzieli o tym Syrakuzan´ czycy, kto´rzy postanowili nie dopus´cic´ do poła˛czenia sie˛ sił nieprzyjaciela i ponownie uderzyli na wojsko Nikiasza od strony morza i la˛du. Duz˙e nadzieje pokładali w swojej flocie. Wprowadzili do niej innowacje, kto´re znamy dzie˛ki relacji Tukidydesa czy Diodora Sycylijskiego. Starszy z historiografo´w wyjas´nia: „Przycia˛wszy i skro´ciwszy dzioby okre˛to´w, wzmocnili je przez to; ponadto umocowali na nich grube belki i spoili je ze s´cianami okre˛tu cze˛s´ciowo od zewna˛trz, cze˛s´ciowo od wewna˛trz za pomoca˛ długich na szes´c´ łokci ryglo´w”25. Bitwa nie przyniosła rozstrzygnie˛cia, ale Syrakuzan´czycy odnies´li sukces na morzu, kto´ry pozwolił im uwierzyc´, z˙e flota aten´ska nie jest niezwycie˛z˙ona. 22 Ibidem. 23 Tukidydes, Wojna Peloponeska, VI, 21-25. 24 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 145-146 25 Tukidydes, Wojna peloponeska, VII, 35-36. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w... Niedługo po bitwie wyla˛dował Demostenes wraz z 5000 hoplito´w lekkozbrojnych, oszczepniko´w i łuczniko´w. Nastroje ws´ro´d Aten´czyko´w znacznie wzrosły, natomiast ws´ro´d Syrakuzan´czyko´w sie˛ załamały. Demostenes zapoznawszy sie˛ z sytuacja˛ chciał niezwłocznie uderzyc´. Przekonał Nikiasza do swojego planu. Polegał on na zaatakowaniu pozycji nieprzyjaciela pod osłona˛ nocy. Pocza˛tkowo Aten´czycy odnosili sukcesy, potem wskutek zapadaja˛cych ciemnos´ci doszło do katastrofy. Atak noca˛ zawsze sie˛ wia˛z˙e z ryzykiem załamania sie˛ szyku i kierunku ataku. Tak było i tym razem. Aten´czycy nie odro´z˙niali swoich wspo´łtowarzyszy od wroga, co spowodowało zamieszanie i rozerwanie szyku. Tukidydes s´wietnie opisał to zdarzenie: „Nie moga˛c sie˛ inaczej rozpoznac´, cia˛gle wypytywali sie˛ o hasła, a z˙e sie˛ wszyscy naraz pytali, wywoływali we własnych szeregach ogromne zamieszanie i zdradzali hasło nieprzyjacielowi. Hasła zas´ nieprzyjacio´ł nie mogli tak łatwo dosłyszec´, gdyz˙ ci jako zwycie˛zcy nie byli tak rozproszeni lepiej sie˛ nawzajem rozpoznawali. W rezultacie nawet słabszy oddział nieprzyjacielski, znaja˛c hasło aten´skie, wymykał sie˛ im, oni sami zas´, nie moga˛c podac´ hasła, gine˛li. Doszło wreszcie do tego, z˙e w powszechnym zamieszaniu w wielu miejscach wpadali nawzajem na siebie, przyjaciel na przyjaciela, rodak na rodaka: nie tylko wzbudzali w sobie przeraz˙enie, lecz nawet rozpoczynali walke˛ wre˛cz i z trudem jej zaprzestawali. Zejs´cie z Epipolaj było wa˛skie, tak, z˙e podczas ucieczki przed nieprzyjacielem wielu rzucało sie˛ z urwisk i gine˛ło: z tych, kto´rym udało sie˛ zejs´c´ zgo´ry na ro´wnine˛, jedni – znaja˛cy lepiej teren – uciekali do obozu, inni – z drugiej ekspedycji – niejednokrotnie mylili droge˛ i bła˛kali sie˛ po okolicy. Tych z nastaniem dnia otoczyła i zniszczyła jazda syrakuzan´ska”26. W tej bitwie zgine˛ło wielu z˙ołnierzy aten´skich. Diodor Sycylijski twierdzi, z˙e padło 2500 Aten´czyko´w, natomiast Tukidydes nie podaje konkretnej liczby zabitych. Aten´czycy ponies´li druzgoca˛ca˛ kle˛ske˛, kto´ra spowodowała kompletne załamanie morale. Strategowie aten´scy musieli zastanowic´ sie˛ nad tym, co czynic´. Demostenes był zdania, z˙e „(...) nalez˙y wracac´ i nie marnowac´ czasu, dopo´ki jeszcze pora nadaje sie˛do z˙eglugi i po´ki moga˛ stawic´ czoła nieprzyjacielskim okre˛tom”27. Natomiast Nikiasz twierdził, z˙e „(...) nie godzi sie˛ porzucac´ oble˛z˙enia w tak haniebny sposo´b, zwłaszcza z˙e armia dysponuje znaczna˛ liczba˛ okre˛to´w, z˙ołnierzy i pienie˛dzy. Poza tym, jes´li bez zgody ludu zawra˛ z Syrakuzan´czykami poko´j, to gdy wro´ca˛ do ojczyzny, naraz˙a˛ sie˛ tym, kto´rzy maja˛ zwyczaj kierowac´ fałszywe oskarz˙enia przeciwko dowo´dcom wojskowym”28. Stratedzy aten´scy długo nie podejmowali ostatecznej decyzji. W kon´cu rozwia˛zał ten problem Gilippos, kto´ry przyprowadził posiłki dla Syrakuz. Teraz nawet Nikiasz był skłonny sie˛ wycofac´. Aten´czycy przygotowywali sie˛ do odwrotu, kto´ry miał nasta˛pic´ w nocy 26 Ibidem, VII, 44. 27 Ibidem, VII, 48. 28 Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna, XIII, 12. Konrad Papuzin´ski z 26 na 27 sierpnia 413 r. p.n.e. Włas´nie wtedy nasta˛piło zac´mienie ksie˛z˙yca, kto´re uznano za zły omen, a wro´z˙bici, kto´rych spytano o zdanie, nakazali pozostac´ Aten´czykom 27 dni. Dlatego Nikiasz, kto´ry wierzył w cudowne znaki, stwierdził, z˙e nigdzie nie ruszy sie˛ w tym czasie. Sprawa sie˛ wydała, a Syrakuzan´czycy postanowili uderzyc´ na przeciwnika cała˛ swoja˛ pote˛ga˛. Wysłali 76 okre˛to´w na 86 jednostek aten´skich. Syrakuzan´czycy odnies´li s´wietne zwycie˛stwo29. Uwierzyli, z˙e wojna niedługo sie˛ skon´czy sukcesem. Syrakuzy były tak pewne zwycie˛stwa, z˙e postanowiły wyeliminowac´ cała˛ aten´ska˛ armie˛. Odwro´t Aten´czyko´w Port został zamknie˛ty przez syrakuzan´skie okre˛ty, kto´re miały zamkna˛c´ droge˛ morska˛dla Aten´czyko´w. Strategowie aten´scy nie mieli wielkiego wyboru. Dlatego postanowili przebic´ sie˛ przez te˛ blokade˛. W razie powodzenia mogliby swobodnie ewakuowac´ sie˛ do Katany. Dowo´dcy aten´scy opracowali takz˙e plan awaryjny, kto´ry zakładał ewakuacje˛ droga˛ la˛dowa˛. Aten´czycy starannie przygotowali sie˛ do bitwy. Na swoich okre˛tach zamontowali z˙elazne klamry, kto´re miały zaczepic´ sie˛ o okre˛ty nieprzyjaciela i unieruchomic´ je. To dałoby moz˙nos´c´ wdarcia sie˛ na jednostki nieprzyjaciela aten´skim hoplitom. Syrakuzan´czycy dowiedzieli sie˛ o tym planie przeciwnika. Dlatego „przednie i go´rne cze˛s´ci okre˛to´w pokryli na znacznej przestrzeni sko´ra˛, tak aby zarzucona klamra, zes´lizguja˛c sie˛, nie mogła sie˛ zaczepic´”30. Bitwa była niezwykle zaz˙arta. Aten´czycy po długiej walce przegrali to starcie, choc´ zadali duz˙e straty przeciwnikowi. Demostenes nie zraził sie˛ tym niepowodzeniem. Zaproponował, aby uderzyc´ skoro s´wit po raz drugi. Był to dobry plan, poniewaz˙ Aten´czycy mieli 60 okre˛to´w, a Syrakuzan´czycy niespełna 50. Niestety nie udało sie˛ go zrealizowac´, poniewaz˙ zdemoralizowani z˙ołnierze nie chcieli wsia˛s´c´ na okre˛ty. W tej sytuacji postanowiono szukac´ szcze˛´cia drogas˛ la˛dowa˛. Wyruszono jeszcze tej samej nocy31. Plan miał wszelkie szanse na powodzenie. W Syrakuzach s´wie˛towano zwycie˛stwo. Hermokrates na pro´z˙no pro´bował przekonac´ beztroskich dowo´dco´w syrakuzan´skich, aby obsadzili wojskiem wa˛wozy, przez kto´re musieliby przejs´c´ wycofuja˛ cy sie˛ Aten´czycy. Pozostała mu jedyna szansa na zrealizowanie swojego celu, a mianowicie podste˛p. W nocy wysłał swoich zaufanych ludzi pod obo´z aten´ski. Podali sie˛ straz˙y za zwolenniko´w aten´skich. Przekazali jej informacje o tym, z˙e 29 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 148. 30 Tukidydes, Wojna peloponeska, VII, 69-70. 31 R. Kulesza, Ateny-Sparta..., op. cit., s. 148. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w... wszystkie drogi zostały obsadzone przez syrakuzan´skie wojska. Te˛ wiadomos´c´ strategowie uznali za wiarygodna˛, poniewaz˙ kontaktowali sie˛ z nimi wczes´niej zwolennicy aten´scy. Dlatego odroczono odjazd o trzy dni. Dopiero wtedy odsta˛piono od Syrakuz. Armia aten´ska wygla˛dała fatalnie. Aten´czycy wycofywali sie˛ w pos´piechu, poniewaz˙ zostawili rannych towarzyszy i nie pochowali poległych32. Aten´czycy utworzyli czworobok, z przodu znajdował sie˛ oddział Nikiasza, ws´rodku tabory z tyłu oddział Demostenesa. Syrakuzan´czycy pilnowali juz˙ przeprawy przez rzeke˛ Anapos. Strategowie aten´scy potrafili ich obejs´c´, ale nic nie mogli poradzic´ na cze˛ste ataki syrakuzan´skiej jazdy. Trzeciego dnia podro´z˙y Aten´czycy dotarli do wzgo´rza w miejscowos´ci Akrajon Lepas. Wa˛wozy tego wzgo´rza były zaje˛te przez Syrakuzan´czyko´w. Nikiasz i Demostenes nakazali uderzyc´ na nieprzyjaciela. Aten´czycy pro´bowali bezskutecznie przebic´ sie˛ przez trzy dni. Dlatego noca˛ zmienili trase˛ i udali sie˛ ku Kamarinie, rezygnuja˛c z dalszego marszu w kierunku Katany33. Naste˛pnego dnia Syrakuzan´czycy otoczyli oddział Demostensa. Po zaz˙artej walce aten´ski strateg skapitulował. Naste˛pnie armia syrakuzan´ska uderzyła na Nikiasza, kto´ry był 10 kilometro´w dalej. Aten´czycy ne˛kani przez nieprzyjaciela wycofali sie˛ nad rzeke˛ Assinaros. Gdy doszli do celu, byli skrajnie wyczerpani. Tylko Tukidydes pisze wprost: „Dotarłszy do rzeki, w zupełnym juz˙ zamieszaniu rzucaja˛ sie˛ w jej nurty: kaz˙dy chciał pierwszy przedostac´ sie˛ na druga˛ strone˛, a napo´r nieprzyjacio´ł utrudniał przeprawe˛. Zmuszeni gromadnie przeprawic´ sie˛ przez rzeke˛, wpadali na siebie i tratowali sie˛ wzajemnie; jedni gine˛li od razu, wpadaja˛c na wło´cznie, innych, kto´rzy zapla˛tali sie˛ w sprze˛t, porywał pra˛d wody. Syrakuzan´czycy, przeszedłszy tymczasem na drugi, stromy brzeg rzeki, razili z go´ry Aten´czyko´w; spragnieni pili oni wode˛, stoja˛c bezładnie w głe˛bokim łoz˙ysku rzeki, wielu zabili; woda od razu sie˛ zma˛ciła, ale choc´ zmieszana była z krwia˛ i mułem, Aten´czycy ja˛ pili, a o doste˛p do niej wielu nawet walczyło”34. Armia aten´ska ulegała zagładzie. Aten´czycy byli bezlitos´nie zabijani przez przeciwnika. W kon´cu Nikiasz poddał sie˛ Gilipposowi. Dopiero wtedy Syrakuzan´ czycy zacze˛li brac´ jen´co´w. Było ich według Tukidydesa ponad siedem tysie˛cy. W Syrakuzach zastanawiano sie˛, co zrobic´ z jen´cami. Te wydarzenia dokładnie relacjonuje jedynie Diodor Sycylijski. Podaje on, z˙e: „Niejaki Diokles jeden z najbardziej znanych przywo´dco´w ludu, wyraził pogla˛d, z˙e dowo´dco´w aten´skich nalez˙y zgładzic´ws´ro´d me˛czarni, innych zas´ jen´co´w na razie wtra˛cic´ do kamieniołomo ´w, natomiast sprzymierzen´co´w aten´skich wystawic´ na sprzedaz˙. Aten´czykom, kto´rzy be˛da˛ pracowac´ jako jen´cy, nalez˙y dostarczyc´ dwo´ch kotyli ma˛ki je˛czmiennej” 35. Innego zdania byli Hermokrates i Nikolaos, kto´rzy uwaz˙ali, z˙e Diokles 32 Ibidem, s. 149-150. 33 Ibidem, s. 150-151. 34 Tukidydes, Wojna peloponeska VII, 84-85. 35 Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna, XIII, 19. Konrad Papuzin´ski domaga sie˛ dla jen´co´w zbyt surowej kary. Ostatecznie zgodzono sie˛ z propozycja˛ Dioklesa. Wodzo´w stracono, a aten´skich z˙ołnierzy wtra˛cono do kamieniołomo´w. Wie˛kszos´c´ z nich dokonała tam swoich dni. Tylko nielicznym wykształconym Aten´czykom udało sie˛ uratowac´ dzie˛ki protekcji miejscowych elit. Kle˛ska Aten była katastrofa˛ dla Segesty, poniewaz˙s´cia˛gne˛ła na siebie gniew zwycie˛zco´w. Segestyjczycy prosili o pomoc Kartagine˛, kto´ra postanowiła interweniowac´. Dla Aten była to wielka kle˛ska. Tukidydes był zdania, z˙e nieudana wyprawa sycylijska miała kluczowe znaczenie dlaloso´wcałej wojny.Trudno sie˛ zta˛teza˛nie zgodzic´, poniewaz˙ Ateny straciły wiele ze swojego potencjału militarnego i ekonomicznego. Zagładzie uległa znaczna cze˛s´c´ armii la˛dowej i floty. To pozwoliło Sparcie zdobyc´ przewage˛, kto´rej nie oddała do kon´ca. Wszak to Lacedemon´czycy wygrali wojne˛. Bibliografia Z´ ro´dła: Diodor Sycylijski, Dzieje, przekład niepublikowany, udoste˛pniony przez prof. Sylwestra Dworackiego, redaktora przygotowywanej polskiej edycji Diodora. Tukidydes, Wojna peloponeska, tłum. K. Kumaniecki, Warszawa 1957. Opracowania: Kulesza R., Ateny-Sparta 431-404 p.n.e. Wojna peloponeska, Warszawa 1997. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w – ocena w z´ro´dłach Streszczenie Artykuł dotyczy wojny peloponeskiej, kto´ra trwała w latach 434-404 p.n.e. Autor koncentruje uwage˛ na jednym z najwaz˙niejszych etapo´w tej wojny – na wyprawie Aten´czyko´w na Sycylie˛ z lat 415-413 p.n.e. Podkres´la znaczenie niepowodzen´ poniesionych przez Aten´czyko´w w trakcie tej wyprawy w ich zmaganiach ze Sparta˛. Poniewaz˙ Ateny straciły w tym czasie wiele ze swojego potencjału militarnego (zagładzie uległa znaczna cze˛s´ ´carmii la˛dowej i floty) i ekonomicznego, nigdy nie odzyskały swojej dawnej pozycji. To zapewniło Sparcie ostateczna˛ przewage˛. Autor podja˛ł pro´be˛ analizy zmagan´ Aten´czyko´w na Sycylii w celu zrozumienia motywo´w, kto´rymi sie˛ kierowali, atakuja˛c owa˛ wyspe˛. W trakcie analizy tego problemu wykorzystał prace naocznego soraz ´wiadka uczestnika konfliktu Tukidydesa i historiografa z I w. p.n.e. Diodora Sycylijskiego. Słowa kluczowe: staroz˙ytnos´c´, Ateny, wojna peloponeska, Sycylia, Sparta. Wyprawa sycylijska Aten´czyko´w... The Sicilian Expedition of Athenians – the Historical Perspective Abstract The article concerns the Peloponesian war, which was fought between the years 434 and 404 B.C. The author pays special attention to one of the most important stages of the war – the expedition of Athenians to Sicily in years 415 – 413 B.C. He emphasizes the significance of the loss suffered by Athenians during that expedition and their struggle with Sparta. because Athens lost a huge part of their economic and military potential (major part of the army and navy was exterminated) they never regained their strong position. It assured Sparta of their final victory. The author makes an effort to analyze the struggles of Athenians in Sicily in order to understand the motives which were used to attack the island. During the analysis of the problem he uses the report of an eye witness and a participant of the conflict-Tukidydes and a historiograph from the 1st century B.C. Diodorus Siculus. Key words: antiquity, Athens, Peloponnesian war, Sicily, Sparta. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Zbigniew Wo´jcik Zespo´ł Szko´ł Zawodowych w Lidzbarku Warmin´skim Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury Wstaroz˙ytnos´ci, ale i w po´z´niejszych wiekach, do najbardziej znanych trakto´w handlowych Europy i Azji nalez˙ały dwie drogi. Jedna˛ znichnazwano szlakiem1 „bursztynowym”, kto´ ry prowadził nad Bałtyk, drugi to szlak „jedwabny” do Chin. Pierwszemu z nich przyjrzymy sie˛ bliz˙ej, poniewaz˙wio´dł przez tereny dawnych ziem pruskich. Był to transeuropejski szlak ła˛cza˛cy kraje s´ro´dziemnomorskie z wybrzez˙em Bałtyku. Przebiegałon ro´wniez˙ przez dzisiejsze ziemie Warmii i Mazur, az˙do Po´łwyspu Sambijskiego. Pierwsze wzmianki dotycza˛ce tych we˛dro´wek moz˙emy odnalez´c´juz˙ w dialogu Platona zatytułowanym „Timaioes”. Wspomina on o przywoz˙onym z po´łnocy do Grecji bursztynie, przypisuja˛cmu magicznewłas´ciwos´ci, natomiast Arystoteles starał sie˛ wyjas´nic´ jego powstanie2. Skupiska osadnicze, za czaso´w Cesarstwa Rzymskiego, na dawnych pruskich terenach najwczes´niej rozwine˛ły sie˛ w rejonie ujs´cia Wierzycy do Nogatu, a takz˙e w okolicach Malborka. Włas´nie na tych obszarach juz˙ na pocza˛tku I w. pojawiaja˛ sie˛ s´lady wypraw handlowych. W wiekach po´z´niejszych cia˛gle ich przybywało, o czym s´wiadcza˛ znaleziska przedmioto´w rzymskich. W okolicy Wielbarka-Gos´ciszewa znajdowało sie˛ osiedle targowe, be˛da˛ce centralnym miejscem wymiany towarowej3. Musiał zatem dochodzic´ tam nadwis´lan´ski odcinek szlaku bursztynowego znany juz˙ w okresie wczesnorzymskim. Na ten czas przypada tez˙ osadnictwo w rejonach We˛gorzowa i Mra˛gowa4. Słynny jantar (bursztyn) znajdowano takz˙e na terenie Mazur. Wspomina o tym Jerzy Andrzej Helwing 1 Terminu „szlak” nie nalez˙y rozumiec´ wprost jako droge˛, kto´rej przebieg da sie˛ dokładnie ustalic´. Jest to wytyczony obszar w terenie z przybliz˙ona˛ dokładnos´cia˛. 2 A. Ga˛siorowski, Podro´z˙e historyczne i krajoznawcze na pograniczu pruskim (1466-1939), UWM, Olsztyn 2005, s. 7. 3 J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne na ziemiach polskich w okresie wpływo´w rzymskich (I-V wiek), Warszawa 1976, s. 49. 4 J. Okulicz, Powia˛zania pobrzez˙a wschodniego Bałtyku i centrum sambijskiego z południem w podokresie wczesnorzymskim, w: Zeszyty Naukowe U. J., Prace archeologiczne Nr CCCCXXII-Z. 22, 1976, s. 198. 198 Zbigniew Wo´jcik (1666-1748) z We˛gorzowa, znany w Europie przyrodnik, nazywany tez˙ pruskim Pliniuszem5. W swoim dziele „Lithographia Angerburgica” drukowanym w 1717 r., pisał, z˙e w okolicy Sztynortu fale jeziora Mamry wyrzucały duz˙e ilos´ci bursztynu. Wyławiane wie˛ksze okazy rybacy sprzedawali, z mniejszych wykonywali kra˛z˙ki do gry, a całkiem drobnych bryłek uz˙ywali przy we˛dzeniu ryb. Legenda głosi, z˙e po kaz˙dej wie˛kszej burzy w okolicach wsi Kal bursztyn znajdowano mie˛dzy sitowiem. Jeszcze w XVIII w. wydobywano go w duz˙ych ilos´ciach we wsiach powiatu we˛gorzewskiego: Rogu, Rydzo´wce, Pieczarkach, Z˙ abinkach i Sołtmanach. Magii bursztynu uległ tez˙ wspomniany Helwing, był on posiadaczem duz˙ej kolekcji, kto´rej cze˛s´c´ odkupił kro´l Stanisław Leszczyn´ski w czasie pobytu nad We˛gorapa˛6. Jerzy Okulicz uwaz˙a, z˙e złoz˙a bursztynu podobnie jak czynniki kulturowo-s´rodowiskowe warunkowały strukture˛ zasiedlenia7. Przykładem tego sa˛ okolice dzisiejszego Gdan´ska-Oliwy i Elbla˛ga, kto´re były zwia˛zane z wybrzez˙em morskim. Tam znajdowano duz˙e ilos´ci bursztynu, a znaleziska te mogły miec´ wpływ na rozwo´j tych regiono´w. Dostrzec to moz˙na na przełomie II w., gdy nasta˛pił intensywny wzrost kontakto´w droga˛ morska˛ nawet z odległymi prowincjami Cesarstwa Rzymskiego. Znane sa˛ takz˙e bardziej odległe targowiska na szlaku bursztynowym, kto´re znajdowały sie˛ w rejonie Wrocławia, Kalisza, na Kujawach i prawdopodobnie istniały one w wielu innych miejscach. Gło´wnym celem wypraw Rzymian było jednak wybrzez˙e Bałtyku. Jak zawsze chodziło o cenione na południu „złoto po´łnocy”. Tak juz˙wo´wczas nazywano bursztyn. Handel, kto´ry był inspiracja˛ we˛dro´wki, polegał ro´wniez˙ na wymianie towaro´w. Wiele wyrobo´w pochodza˛cych z rzymskich prowincji znajdujemy do dzis´ w licznych wykopaliskach. Wynika z nich, z˙e juz˙ od najdawniejszych czaso´w surowce do produkcji narze˛dzi czy tez˙ słuz˙a˛ce do wytwarzania ozdo´b, jak muszle morskie i bursztyn, zdobywano w odległych krajach, z dala od pierwotnych z´ro´deł. Trakt handlowy na po´łnoc przebiegał wieloma drogami. Najwie˛ksze jednak znaczenie uzyskała trasa wioda˛ca z Aquieli, przez przełe˛cze alpejskie, Lentie˛ (dzis´ Linz), Kotline˛ Czeska˛ i Kłodzka˛, rejon Wrocławia i wschodnia˛ Wielkopolske˛ do ujs´cia Wisły. Był to gło´wny szlak bursztynowy, na kto´rym znaleziono najwie˛cej przedmioto´w pochodza˛cych z wymiany handlowej. Najwie˛ksze składy jantaru znaleziono na przedmies´ciu Wrocławia8. Najbardziej przekonywaja˛ce dowody na istnienie szlaku bursztynowego oraz jego znacza˛ce oddziaływanie społeczne odnajdujemy u Pliniusza w ksie˛dze 5 Gaius Pliniusz Secundus (23-79 rok naszej ery) zwany Starszym. Urodzony w Cumom Novum (dzis´ Como w Lombardii). Historyk i pisarz rzymski. Napisał wiele dzieł, mie˛dzy innymi Naturalis historiae (Historia naturalna). Za czaso´w Wespazjana był tez˙ zarza˛dca˛ wielu prowincji. 6 E. Sukertowa-Biedrawina, Bursztynowa kraina, w: W. Ogrodzin´ski (red.), Bursztynowym szlakiem, Olsztyn 1963, s. 28. 7 J. Okulicz, Powia˛zania pobrzez˙a wschodniego Bałtyku..., s. 209. 8 J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne..., s. 123. Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury XXXVIII „Naturalis Historiae”. Cały jeden rozdział Pliniusz pos´wie˛ca bursztynowi i wyprawie z nim zwia˛zanej, mie˛dzy innymi pisza˛c: ”Niedawno sie˛ przekonano, z˙e to wybrzez˙e Germanii, z kto´rego przywoz˙ony jest bursztyn znajduje sie˛ w odległos´ci 600 tys. kroko´w od Carnuntum w Panonii. Widział je ekwita rzymski (ekues Romanus) wysłany dla zdobycia bursztynu przez Julianusa, zarza˛dzaja˛cego igrzyskami gladiatorskimi Cesarza Nerona. Odwiedził on miejsca handlowe (commercja) i wybrzez˙a przywoz˙a˛c takie ilos´ci bursztynu, z˙e nawet siatka słuz˙a˛ca do powstrzymywania zwierza˛t, osłaniania podium miała w kaz˙dym we˛zełku bursztyn, arena zas´, mary i cały sprze˛t uz˙ywany przez jeden dzien´ były z bursztynu dla urozmaicenia wystawy w poszczego´lnych dniach. Najcenniejsza bryła bursztynu waz˙yła 13 funto´w, tj. 4,2 kg”9. Z zapiso´w poczynionych przez Pliniusza wynika, z˙e była to ekspedycja oficjalna, w celu zdobycia bursztynu dla us´wietnienia igrzysk gladiatorskich, zapewniaja˛ca im nadzwyczaj efektowna˛ i droga˛ oprawe˛10. Wyprawy w kierunku brzegu Bałtyku były odpowiednio zachwalane ludowi rzymskiemu, by ten wiedział, z˙e Cesarz Neron robi wiele, aby zapewnic´ atrakcyjnos´c´ igrzysk. Dzie˛ki Pliniuszowi wiemy, z˙e włas´nie Neron wysyłał wyprawy na ziemie pruskie. Wiele dokumento´w z drugiej połowy I w. n.e. potwierdza cze˛ste podro´z˙e Rzymian i Greko´w nad bałtyckie wybrzez˙a. Dowodzi to, z˙e moz˙liwe były cze˛ste podro´z˙e od granic Imperium Rzymskiego znad Dunaju az˙ po Bałtyk. Wiemy, z˙e staroz˙ytni we˛drowcy organizowali tez˙ wyprawy do z´ro´deł Nilu, na Kaukaz i dalej w strone˛ Chin. Nadal jednak szlak bursztynowy nalez˙ał do jednych z najbardziej atrakcyjnych, choc´ drogi ulegały zmianie. W ostatnim wieku przed nasza˛ era˛ przebiegała ona przez Alpy, Czechy i s´rodkowy S´ la˛sk11. Wskazanie Carnuntum, jako miejsca ska˛d rozpoczynano podro´z˙, s´wiadczy, z˙e szlak bursztynowy na terenach Cesarstwa omijał wschodnie stoki Alp. Wia˛zało sie˛ to zapewne z podbojem Panonii, tereno´w dzisiejszych We˛gier, Austrii i Słowenii. NatomiastwCarnuntumnad Dunajem, gdzie u ujs´cia Morawy odbywały sie˛ przeprawy, była gło´wna baza Rzymian. Strzegli oni wschodnich rubiez˙y Cesarstwa i samej przeprawy. Kupcy po przekroczeniu Dunaju kierowali sie˛ na po´łnoc przez zachodnie stoki małych Karpat i lewy brzeg Morawy. Dalej szlak wio´dł dolina˛rzeki Beczwy i przez brame˛ Morawska˛ do go´rnej Odry. Włas´nie na z˙yznych glebach Wyz˙yny Głubczyckiej znajdowały sie˛ oczekuja˛ce na podro´z˙uja˛cych Rzymian osady. W rejonie Krapkowic prawdopodobnie przeprawiali sie˛ oni przez rzeke˛ i omijaja˛c pustke˛ mie˛dzyplemienna˛ w dorzeczu Stobrawy docierali do okolic Kalisza. Dalej wykorzystywano droge˛ wodna˛ Prosny i Warty, kieruja˛c sie˛ na po´łnoc, by droga˛ la˛dowa˛ dorzecza Warty zmierzac´ w kierunku Konina. Po´z´niej 9 J. Kolendo, Wyprawa ekwity nad Bałtyk w okresie panowania cesarza Nerona, wydz. I, PAN Warszawa 1970, z. 2, Streszczenie referatu wygłoszonego na posiedzeniu Komitetu Nauk o Kulturze Antycznej, 16.I.1971, s. 52. 10 Ibidem. 11 J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne..., s. 126. 200 Zbigniew Wo´jcik Rys. 1. Widok odkrytej cze˛s– ´ ´ci Carnuntum stolicy Panonii (pocza˛tek szlaku bursztynowego) dzis Petronell w dolnej Austrii Z´ ro´dło: J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne na ziemiach polskich w okresie wpływo´w rzymskich (I-V w.), Warszawa 1976, s. 48 i n. trzeba było przeprawic´ sie˛ przez rzeke˛ w kierunku Kujaw. Szczego´lnie obfite odkrycia rzymskich wyrobo´w wskazuja˛,z˙e szlak mo´gł przebiegac´ jednoczes´nie la˛dem, jak i woda˛. Skupiska jezior i rzek, to niemal cia˛gły wodny szlak na trasie Warta-Gopło-Wisła. Tam, gdzie kon´czyły sie˛ drogi wodne, przecia˛gano łodzie po la˛dzie do najbliz˙szych zbiorniko´w wodnych. Rejony wybrzez˙a Bałtyku, to kon´cowe odcinki szlaku bursztynowego12 na dzisiejszych ziemiach polskich. Jerzy Wielowiejski wspomina, z˙e droga˛ bursztynowa˛ podro´z˙owało wiele osobistos´ci i władco´w, ws´ro´d nich Marek Aureliusz, Septymiasz Sewrus, Maksyminus Traks, Aurelian, Konstantyn I i Walentynian I. Przemierzali oni niekto´re odcinki szlaku na czele wojsk przeciwko ludom zadunajskim, a inni, jak Hradian w roku 124, Karakalla w roku 214, podczas podro´z˙y inspekcyjnych13. Przebieg całej trasy z Lentii do ujs´cia Wisły wynosił w przybliz˙eniu 940-960 km, na kto´rej znajdowało sie˛ 38-41 punkto´w zaopatrzeniowych. Na jednym z postojo´w moz˙na było zmienic´ konie, a na innym zatrzymac´ sie˛ i zanocowac´. Ich rozmieszczenie było mniej wie˛cej w takiej odległos´ci, jaka˛ moz˙na przebyc´ konno w jeden dzien´. Tak wie˛c na dotarcie znad s´rodkowego Dunaju do ujs´cia Wisły potrzeba było około szes´ciu tygodni, gdyz˙ dziennie pokonywano 23-25 km. 12 J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne..., s. 127. 13 J. Wielowiejski, Gło´wny szlak bursztynowy w czasach cesarstwa rzymskiego, PAN 1980, s. 80. Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury Przebieg trasy do wybrzez˙y Bałtyku rekonstruowało wielu badaczy, w tym ro´wniez˙ polskich. Wyniki kujawskiej ekspedycji archeologicznej z UAM w Poznaniu zostały opublikowane w rozprawie Aleksandry Cofty-Broniewskiej i okres´ laja˛ one przebieg szlaku z duz˙ym prawdopodobien´stwem14. Polski badacz Jan Nepomucen Sadowisk twierdził, z˙e zapiski Pliniusza dotyczyły najpewniej gdan´skiego i sambijskiego wybrzez˙a Bałtyku, a obecne badania archeologiczne potwierdzaja˛ ten punkt widzenia. Tam tez˙ znajdowano najbogatsze s´lady osadnictwa i znalezisk pochodzenia rzymskiego. Kupcy Rys. 2. Waz˙niejsze drogi i szlaki handlowe w s´rodkowej Europie w II i III wieku naszej ery Z´ ro´dło: J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne na ziemiach polskich w okresie wpływo´w rzymskich (I-V w.), Warszawa 1976, s. 296 i n. J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne..., s. 114. 202 Zbigniew Wo´jcik Cesarstwa Rzymskiego s´wiadomie wie˛c udawali sie˛ z Kujaw ku ujs´ciu Wisły jej prawym brzegiem lub tez˙ Drwe˛ca˛ na Sambie˛. Gło´wny szlak bursztynowy z pewnos´cia˛ odgrywał niebagatelna˛ role˛ w kontaktach dawnych mieszkan´co´w z Cesarstwem, choc´ nie był jedynym. Odkryto bowiem wiele innych dro´g o doniosłym znaczeniu gło´wnie dla obszaro´w wschodniej i po´łnocnej Polski. Opro´cz gło´wnej drogi z biegiem Wisły mogły byc´ tez˙ inne s´ro´dla˛dowe trasy. Przemieszczano sie˛ bowiem i Pasłe˛ka˛ do jej bałtyckiego ujs´cia, nurtem Wkry oraz Narwi, a takz˙e jej odpływem Omulewem az˙ w okolice Elbla˛ga15. Wspomniec´ro´wniez˙ nalez˙y o wodnym szlaku czarnomorskim oraz trakcie przez wyspy dun´skie z południowymi brzegami Bałtyku. Miały one wpływ na rozwo´j kontakto´w handlowych utrzymywanych droga˛ morska˛. Odkrycie tras wodnych skutkowało maleja˛cym znaczeniem gło´wnego szlaku bursztynowego, co szczego´lnie daje sie˛ zauwaz˙yc´ od połowy III w. Złoty wiek cesarstwa przypadaja˛cy na czasy Wespazjana (69-79) do pocza˛tku rza˛do´w Marka Aureliusza (161 – 180) były jednoczes´nie okresem najwie˛kszego znaczenia bursztynu w handlu rzymskim. Wpływała na to nie tylko moda na ten kruszec, ale tez˙ rozkwit prowincji naddunajskich. Kontakty z pan´stwem rzymskim miały wie˛c doniosły wpływ na rozwo´j cywilizacyjny ludo´w po´łnocnych. Kupcy cesarstwa w swych wyprawach korzystali z ro´z˙nych s´rodko´w lokomocji, choc´ liczne osady usytuowane nad brzegami rzek i jezior wskazuja˛ na duz˙e znaczenie szlako´w wodnych. W we˛dro´wkach wioda˛cych az˙ na dzisiejsza˛ Warmie˛ i Mazury, i dalej na Po´łwysep Sambijski wykorzystywali rzeki, jeziora, a takz˙e Rys. 3. Moneta bra˛zowa cesarzowej Faustyny Młodszej (161-176) znaleziona w Niedanowie powiat Nidzica (awers i rewers) Z´ ro´dło: J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne na ziemiach polskich w okresie wpływo´w rzymskich (I-V w.), Warszawa 1976, s. 176 i n. Ibidem, s. 130. Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury zwierze˛ta pocia˛gowe, juczne i wierzchowe16. Jednakz˙e konie słuz˙yły najcze˛s´ciej do jazdy wierzchem. Ws´ro´d wielu wspo´łczesnych odkryc´sa˛ liczne znaleziska ostro´g i cze˛s´ci uprze˛z˙y, kto´re s´wiadcza˛ o powszechnym uz˙yciu tych zwierza˛t. W literaturze przedmiotu inni badacze wspominaja˛ tez˙ o łyz˙wach wykonanych z kos´ci, a takz˙e o drewnianych saniach uz˙ywanych w czasie zimy17. Moz˙liwos´c´ zaopatrzenia sie˛ w atrakcyjne towary po´łnocy, jakimi były gło´wnie bursztyn i futra, wpłyne˛ła na rozwo´j handlu z tutejszym ludem. W zamian przywoz˙ono wyroby rzemiosła rzymskiego, bite w bra˛zie, a nawet w srebrze i złocie monety. Odkryto je w kilkuset miejscowos´ciach. Ciekawy opis poszukiwania bursztynu przedstawia Tacyt w „Germanii” przełoz˙onej na je˛zyk polski przez Adama Stanisława Naruszewicza, w kto´rej czytamy: „Szperaja˛takz˙e w morzu, a sami jedni znajduja˛po mieliznach, owszem na samych brzegach, bursztyn, kto´ry po swojemu glesum zowia˛, atoli be˛da˛c barbarzyn´cami nie znaja˛, ani sa˛ ciekawi poznac´ jego przyczyn i natury. Przed laty nim zbytki nasze dały mu szacunek lez˙ał długo na brzegach jako podły zma˛conego morza wymiot, bez z˙adnego u nich zaz˙ycia. Biora˛go jak sie˛ urodził, i tak przedaja˛, dziwia˛c sie˛ płaca˛cym kupcom”18. Powyz˙szy cytat jest kolejnym pos´rednim dowodem na istnienie szlaku bursztynowego i bezpos´rednim na liczne podro´z˙e antycznych kupco´w w pierwszych wiekach nowej ery. Znaleziska naczyn´, monet i wyrobo´w cesarstwa rzymskiego wskazuja˛ na fakt, z˙e handel ten przynosił niemałe zyski sprzedaja˛cym i kupuja˛cym. Naturalny bursztyn dostarczany przez kupco´w obrabiano w warsztatach rzemies´lniczych na terenie całego cesarstwa, gło´wnie jednak w Aquieli, kto´ra, jak wczes´niej wspomniano, była miastem, ska˛d swo´j pocza˛tek brał szlak bursztynowy. W muzeach Aquieli, Anacony, Rzymu i Neapolu, a takz˙e Budapesztu i Sopranu moz˙na do dzis´ ogla˛dac´ najwspanialsze okazy i wyroby z bursztynu. Dawniej podobno zwykła bursztynowa statuetka ludzka była droz˙sza od zdrowego niewolnika19. O znajdowanym bursztynie wspomina tez˙ Filemon w dziele „O oceanie”, w kto´rym jest szczego´lnie cenna dla nas informacja o jego wydobywaniu metoda˛ odkrywkowa˛ w dwo´ch miejscach Scytii. Prawdopodobnie chodziło o złoz˙a na Po´łwyspieSambijskim lubnaMazurach.Ro´wniecenne informacje pochodza˛zlistu kro´la Ostrogoto´w Teodoryka do Hestio´w (Estio´w – staroz˙ytnych Pruso´w) z podzie˛kowaniem za dar bursztynowy wraz z obietnica˛ rewanz˙u20. 16 Ibidem, s. 131. 17 Ibidem, s. 132. 18 A. S. Naruszewicz, (przekład) Germania, Kaja Korneliusza Tacyta, Krako´w 1861, s. 75, cyt. za J. Wielowiejskim, Z˙ ycie codzienne..., Warszawa 1976, s. 144. 19 Pliniusz, Naturalis historiae..., XXXVIII 49, cyt. za J. Wielowiejskim, Z˙ ycie codzienne..., Warszawa 1976, s. 144. 20 Cassiodorii Senatoris Variace, V2, w: Monumenta Germaniae Historica, Acutores, t. XII, 1894, s. 143, cyt. za J. Wielowiejskim, Z˙ ycie codzienne..., Warszawa 1976, s. 145. 204 Zbigniew Wo´jcik Bursztynowa koniunktura trwała do połowy II w., a organizacja handlu znajdowała sie˛ bezpos´rednio w re˛kach kupco´w rzymskich. We˛druja˛caz˙ na ziemie zamieszkałe przez plemiona pruskie, szczodrze obdarowywali miejscowa˛ ludnos´c´ podarkami i pienie˛dzmi, zapewniaja˛c sobie ich przychylnos´c´. Po drodze kupowano tez˙ potrzebne w podro´z˙y przedmioty oraz bydło i konie. Szczego´lna˛ aktywnos´cia˛ w handlu wyro´z˙niał sie˛ lud Barbio´w21. Zajmowali sie˛ oni gło´wnie rzemiosłem, wymiana˛ z ludami po´łnocy, a takz˙e sama˛ organizacja˛ wypraw. Popularnos´c´ szlaku bursztynowego spowodowała, z˙e przez wiele wieko´w pozostawał on najwaz˙niejsza˛ arteria˛ komunikacyjna˛ Europy. Przemieszczały sie˛ przez nia˛ niezliczone rzesze ludzi i towaro´w. Ruch ten załamał sie˛ około V w. n.e. wraz z nasileniem we˛dro´wek Słowian oraz dokonuja˛cych sie˛ zmian etnicznych i politycznych w s´rodkowej, a takz˙e południowej Europie. Pozostałos´ci z dawnych wypraw odkrywane sa˛ na Warmii i Mazurach po dzien´ dzisiejszy. W powiecie braniewskim w Młotecznie natrafiono na szczego´lnie bogaty skarb. Zawierał on: „Złoty medalion Cesarza Konstancjusza II (337-361) na złotym łan´cuchu, pie˛kna˛ złota˛ zapinke˛ zdobiona˛ filigranem, i granulacja˛, a ponadto wysadzane po´łszlachetnymi kamieniami złote wisiorki wiaderkowate, dwa masywne złote naszyjniki oraz pocie˛te fragmenty złotych mis waz˙a˛ce ła˛cznie 1,051 gramo´w”22. Znany jest tez˙ skarb z Fromborka pochodza˛cy z V w. Składał sie˛ on: „Ze srebrnych monet i bra˛zowego złomu, ukrytych wraz z solidem Cesarza Bizantyjskiego Teodozjusza I (408-450) w sko´rzanym woreczku”23. Szczego´lnie dzis´ interesuja˛cy wydaje sie˛ byc´ fakt, z˙e najwie˛cej monet znaleziono w grobach znajduja˛cych sie˛ na terenie Powis´la, Warmii i Mazur. Notuje sie˛ ponad 30 odkryc´ z tym zwia˛zanych. Znaleziska archeologiczne dawnych skupisk osadniczych oraz monet i towaro´w pochodza˛cych z wymiany oraz handlu niezbicie dowodza˛,z˙e tereny te były cze˛sto odwiedzane przez staroz˙ytnych kupco´w lub tez˙ lez˙ały na szlaku we˛dro´wek wioda˛cych na Po´łwysep Sambijski. Warto jeszcze wspomniec´ o podro´z˙ach po ziemi pruskiej pochodza˛cego z Mora˛ga Juliusza Schumanna, kto´ry w 1864 r., w miesie˛czniku kro´lewieckim opublikował swoje spostrzez˙enia. Pisał, z˙e pokłady bursztynu wyste˛puja˛ takz˙e mie˛dzy Wielbarkiem, Piszem, Mikołajkami, Nawiadami i sie˛gaja˛ az˙ po Ostrołe˛ke˛ i Przasnysz. Dowodził, ze bursztyn z tych tereno´w jest gatunkowo wyz˙szy od wydobywanego w kopalniach na Po´łwyspie Sambijskim. Schumann uwaz˙ał, z˙e mazurski bursztyn jest wczes´niejszym od „z˙ywicy” z wybrzez˙a Bałtyku, poniewaz˙ nie posiada resztek owado´w i organicznych zwia˛zko´w24. Pocza˛tek s´redniowiecznej turystyce dały handlowe podro´z˙e staroz˙ytnych Rzymian, dotyczy to ro´wniez˙ dziewiczych, mało znanych obszaro´w po´łnocno 21 Ibidem, s. 148. 22 J. Wielowiejski, Z˙ ycie codzienne..., s. 153. 23 Ibidem, s. 153. 24 E. Sukertowa-Biedrawina, Bursztynowa kraina..., s. 30. Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury -wschodniej Europy, kto´re przemierzali oni jako pierwsi25. Ich podro´z˙e odbywały sie˛ szlakiem bursztynowym, jednakz˙e nie było to łatwe, gdyz˙ aby dotrzec´do „kran´co´w o´wczesnego s´wiata” i powro´cic´ potrzebowali kilku miesie˛cy. Zdarzało sie˛,z˙e wodzowie plemienni wyznaczali im przewodniko´w, przygotowywali z˙ywnos´c´, konie, ułatwiali przeprawy przez rzeki, puszcze i jeziora. Wszystko to, choc´ miało miejsce kilkanas´cie stuleci temu, dzis´ nosi znamiona turystyki. Tak wie˛c jej obecne oblicze, to zjawisko społeczne, gospodarcze i przestrzenne. Wywodzi sie˛ z bogatej tradycji sie˛gaja˛cej czaso´w antycznych. Wspo´łczes´nie uznaje sie˛,z˙e kiedy aspekty handlowe przestały dominowac´ w podro´z˙ach, we˛dro´wki i migracje nabrały charakteru we˛dro´wki turystycznej26. Wielu badaczy podkres´la, z˙e znane były juz˙wo´wczas podro´z˙e do miejscowos´ci kuracyjnych. Rzymianie praktykowali tez˙ dwusezonowos´c´ wyjazdo´w turystycznych,jednakz˙e zwyraz´na˛przewaga˛sezonuletniego. Duz˙ywpływodegrała ro´wniez˙ poczta pan´stwowa (cursus publicus)be˛da˛ca pod zarza˛dem cesarza, kto´ry dysponował pan´stwowym biurem podro´z˙y (Officium de facere ovectionem)27. Dzis´ warto zadac´ sobie pytanie: czy wyprawom kupco´w antycznych przys´wiecały tylko cele handlowe? Trudno tu o jednoznaczna˛ odpowiedz´. Z pewnos´cia˛ miały one wiele cech dzisiejszej turystyki, choc´ turystyka˛ tego wo´wczas nie nazywano. Zapewne tez˙ ku ich pamie˛ci i na ich czes´c´ szlak bursztynowy do dzis´ przemierzaja˛ rzesze piechuro´w. Przycia˛ga tu nie tylko historia, ale i pie˛kno krajobrazu. Na szlaku powstały i rozwine˛ły sie˛ liczne miasta pełne zabytko´w, kto´re dzis´ same sa˛ niebywała˛ atrakcja˛ turystyczna˛. Staroz˙ytnym traktem przez Warmie˛ i Mazury Streszczenie Tajemnicze ziemie zamieszkiwane przez plemiona pruskie kryły ro´wniez˙ tajemniczy bursztyn – przedmiot poz˙a˛dania ludo´w staroz˙ytnych. Z południa na po´łnoc szły wyprawy handlowe po „złoto po´łnocy”. Szlak ten prowadził przez cała˛ niemal Europe˛ w kierunku Bałtyku. W jego ostatnim odcinku drogi wiodły przez dzisiejsze ziemie Warmii i Mazur oraz Pomorza Gdan´skiego. W sprawnym przemieszczaniu sie˛ wykorzystywano ro´wniez˙ szlaki wodne i la˛dowe. S´ lady tych podro´z˙y znajdujemy nadal w licznych wykopaliskach. Antyczne wyprawy z pewnos´cia˛ wpisuja˛ sie˛ w bardziej wspo´łczesne nam dzieje naszego regionu, kto´rego przyszłos´c´ upatrujemy mie˛dzy innymi w turystyce. Słowa kluczowe: ziemie pruskie, szlak bursztynowy, staroz˙ytny Rzym, osadnictwo, znaleziska archeologiczne. 25 A. Ga˛siorowski, Podro´z˙e historyczne i krajoznawcze..., s. 7. 26 J. Waraszyn´ska, A. Jackowski, Podstawy geografii turyzmu, Warszawa 1978, s. 126. 27 Ibidem, s. 128. 206 Zbigniew Wo´jcik Along the Ancient Routes through Warmia and Masuria Abstract The mysterious land inhabited by Prussian tribes hid mystic treasure – amber – deeply desired by ancient people. Trade routes led explorers from the south to the north in search of the “gold of the north” as amber was then referred to. The trails went across Europe towards Baltic Sea. Their final sections ran through the present day Warmia and Masuria and Gdan´sk Pomerania. The efficiency of the exchange was also enhanced by using the sea and rivers as alternative trade routes. Various archeological findings of today still hold traces of those journeys. Those ancient expeditions undoubtedly still mark the history of our region, the future of which is closely connected to such factors as tourism. Key words: Prussia, the Amber Road, ancient Rome, settlement, archeological findings. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Marek Siwicki Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. J. Rusieckiego Z dziejo´w z˙eglarstwa lodowego na Mazurach (1945-1951) Wolne od lodu i zamarznie˛te wody unikatowego kompleksu wodnego Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, to ogromny atut Warmii i Mazur. Dlatego tez˙ dzie˛ki hojnej naturze, obszar ten moz˙na uznac´ za bardzo waz˙ny dla z˙eglarstwa1. Zima˛, kiedy ogromne połacie jezior zastygna˛ skute mrozem, staja˛ sie˛ znakomitym miejscem do uprawiania bojero´w2. S´ lizgi lodowe na jeziorach mazurskich, tak jak wszechobecna PRL-owska propaganda, były nieodła˛cznym elementem zimowego krajobrazu powojennej Polski, nieche˛tnie zestawianym z wieloletnia˛ tradycja˛ z˙eglowania na lodzie z okresu mie˛dzywojennego. Sta˛d najistotniejsze fakty z odradzania sie˛ z˙eglarstwa nad jeziorami mazurskimi, a naste˛pnie z˙eglarstwa lodowego, poprzedzam przywołaniem dokonan´ Niemco´w z Giz˙ycka i We˛gorzewa, wo´wczas Lotzen i Angerburga. Szkicuje˛ genealogie˛ z˙eglarstwa od wiosny 1945 do mistrzostw Polski w bojerach, bo wien´cza˛ one pierwszy etap rozwoju bojero´w nad jeziorami mazurskimi. Mieszkan´cy Prus Wschodnich wiedzieli doskonale, jak wykorzystac´do z˙eglarstwa lodowego walory poła˛czonych ze soba˛ wielkich obszaro´w wodnych, a zima˛ lodowych. Z˙ eglowali po „wielkich łan´cuchach jezior” i „raju mazurskich jezior”3, gdzie jak okiem sie˛gna˛c´, tak jak na jeziorze Mamry, nigdzie nie było widac´ działalnos´ci człowieka. Była tylko nienaruszona natura. Inny nieco charakter miało jezioro S´ wie˛cajty, gdzie krajobraz urozmaicały zabudowania wioski Kal. Poczynaja˛c od 1929, na jeziorze S´ wie˛cajty odbywał sie˛ Tydzien´Z˙eglarstwa Lodowego4. Był swoistym festiwalem konstrukcji bojero´w. Regaty miały obsade˛ 1 Jeziora mazurskie maja˛ duz˙e powierzchnie, nie sa˛ zbyt głe˛bokie i posiadaja˛ prawie płaskie brzegi (B. Kiełczewski – J. Bogucki, Zarys biometeorologii sportu, Warszawa 1972, s. 24). 2 Bojer, nazywany tez˙s´lizgiem lodowym, to pojazd na płozach nape˛dzany z˙aglem. Uz˙ywany jest do rekreacji oraz regat sportowych. Bojery sa˛ jedna˛ z odmian z˙eglarstwa zimowego. Za pocza˛tek z˙eglarstwa lodowego w Polsce uznaje sie˛ rok 1920. Wo´wczas to, w Chojnicach na Jeziorze Charzykowskim (Łukomie) dokonywano pierwszych pro´b jez˙dz˙enia s´lizgami (W. Zieles´kiewicz, Encyklopedia sporto´w zimowych, Warszawa 2001, s. 26). 3 L. Scharnick, Z˙ eglarstwo i z˙eglarstwo lodowe, tłum: J. Ruge, W. Kurski, wrzesien´ 1994, s. 4. 4 J. Kurski, Opowies´ci bojerowe, „Gazeta Wyborcza”, Magazyn z dn. 17 .01 1997 r., s. 6. 208 Marek Siwicki mie˛dzynarodowa˛. Najwie˛kszym wydarzeniem lat trzydziestych nad jeziorami mazurskimi i S´ wie˛cajtami były X Mie˛dzynarodowe Mistrzostwa Niemiec i VIII Niemiecki Tydzien´Z˙eglarstwa Lodowego. Regaty te miały range˛ mistrzostw Europy i odbywały sie˛ od 9 do 14 marca, a na starcie ustawiło sie˛ wo´wczas 85 s´lizgo´w lodowych ro´z˙nych klas. Regaty na S´ wie˛cajtach – choc´ juz˙ z mniejszym rozmachem – kontynuowano do sezonu 1944 roku, z przerwa˛ w roku 1939, spowodowana˛ brakiem lodu. Na lodzie Niegocina, jeziora ro´wnie znakomitego do z˙eglowania zimowego, latali bojerami mieszkan´cy Lotzen. Wyniki sportowe, uzyskiwane w regatach mistrzowskich, były imponuja˛ce. I tak podczas mistrzostw Niemiec na S´ wie˛cajtach w roku 1932 w klasie jachto´w powierzchni z˙agla do 20 m2, mistrzem został Schultz, a rok po´z´niej niejaki Pianka. W 1936 Pianka został mistrzem w klasie monotyp XV5, zas´ Blank w klasie 20 m2, powtarzaja˛c ten wynik w roku 1938. Nie bez powodu wie˛c w Lotzen, po wyzwoleniu przemianowanym na Giz˙ycko6, tworzyła sie˛ historia z˙eglarstwa i bojero´w w powojennej Polsce. Zacze˛ło sie˛ od postanowienia Zarza˛du Gło´wnegoLigi Morskiej7,kto´ry wiosna˛1945r.zdecydował oz˙eglarskim szkoleniu niemal 300 młodych chłopako´w i 15 marca powołał Lubelski Hufiec Ligi Morskiej. Młodzi ludzie, zwani z racji profilu hufca marynarzami, mieli uczyc´ sie˛ z˙eglowac´, by w nieodległej przyszłos´ci starac´ sie˛ o przyje˛cie do szko´ł morskich, a zdobywszy stopnie oficerskie, pływac´ po morzach i oceanach. Władzy ludowa uznała, z˙e sport ma byc´ masowy i doste˛pny dla poste˛powej młodziez˙y miast i wsi. Prasa wto´rowała tym jedynie słusznym wo´wczas załoz˙eniom: „Po wyzwoleniu w pan´stwie naszym zaszły ogromne zmiany. Sport polski został otoczony opieka˛ Partii i Rza˛du. Poprzez stopniowe fazy rozwojowe doszedł do tego czym jest obecnie – do sportu masowego8. Po zakon´czeniu wste˛pnego szkolenia w Lublinie, 30 kwietnia 1945 r. pierwsza˛ grupe˛ junako´w w sile 60 oso´b wysłano w maju do Giz˙ycka. Dowodził Henryk Kus´ z Puław, a instruktorem był Jerzy Babiak. W czerwcu do Giz˙ycka wyruszyła reszta uczestniko´w hufca, w kto´rej był instruktor Tadeusz Wolbek. Podro´z˙owali przez Warszawe˛, Iławe˛, Ostro´de˛ ina miesia˛c zatrzymali sie˛ w Olsztynie, zajmuja˛c nad Jeziorem Krzywym wszystkie 5 Monotyp XV – konstrukcja z okresu mie˛dzywojennego, typ s´lizgu lodowego dwumiejscowego z płoza˛ sterowa z tyłu, kto´rego projektantem był w roku 1931 Eston´czyk Eric von Horst z Haapsalu. S´ lizg jest wykonany z drewna, ma z˙agiel o powierzchni 15 m2. Waz˙y 205 kilogramo´w. W czasie z˙eglugi sternik siedzi w kokpicie z kierownica˛, zas´ załogant w drugim kokpicie w pozycji po´łlez˙a˛cej jest usadowiony tyłem do kierunku z˙eglugi (W. Kurski, Z˙ eglarstwo lodowe, Gdan´sk 1993, s. 89). 6 A. Wakar, T. Willan, Giz˙ycko z dziejo´w miasta i powiatu, Olsztyn 1966, s. 139. 7 Liga Morska reaktywowan w roku 1944, kontynuatorka Ligi Morskiej i Kolonialnej, kto´ra zaprzestała działalnos´ci w roku 1939. (http:// pl.wikipedia.org/wiki/ Liga-Morska -i-Koloniala). 8 J. Kawalkowski, Bojery sportem do niedawna zapomnianym, „Morze” 1951, nr 3, s. 30. Z dziejo´w z˙eglarstwa lodowego... miejsca w czterech poniemieckich przystaniach. Po odbyciu szkolenia, w lipcu trafili do Giz˙ycka. Dojechał tam tez˙ w sierpniu Stanisław Ignacy Erecin´ski, komendant hufca, mianowany jednoczes´nie kierownikiem Centralnego Os´rodka Wodnego Ligi Morskiej. Zaste˛pca˛ kierownika był kapitan Henryk Pia˛tkowski, zas´ instruktorami wspomniani Jerzy Babiak i Tadeusz Wolbek. Z czasem podobne os´rodki powstały w We˛gorzewie nad jeziorem Mamry, w Mikołajkach nad Jeziorem Mikołajskim oraz w Glodowie nad S´ niardwami. Szefostwo hufca, a potem Os´rodka miało siedzibe˛ i kwatery w budynku z pruskiego muru w parku tuz˙ nad Kanałem Łuczan´skim. W trzech innych budynkach mieszkała załoga. Ws´ro´d zadan´, jakie mieli do wykonania uczestnicy hufca oraz ich opiekunowie, było wydobywanie zatopionego sprze˛tu, jego remont i konserwacja, W Giz˙ycku ocalał wprawdzie poniemiecki sprze˛t pływaja˛cy, nalez˙a˛cy do miejscowych pasjonato´w z˙eglowania, ale niestety tylko w znikomej liczbie. Ten lepszy bezceremonialnie ładowali na wagony i wywozili z Giz˙ycka Rosjanie. Dzieła zniszczenia dokonywali tez˙ zwykli szabrownicy, a wiele jachto´w ro´z˙nej wielkos´ci, kto´re nalez˙ały do przedwojennych mieszkan´co´w Giz˙ycka, zostało zabranych do Warszawy. W utrzymywaniu porza˛dku młodziez˙ hufca wspomagała milicje˛, biora˛c udział w akcjach zbrojnych przeciwko bandom i szabrownikom. Sta˛d tez˙na wyposaz˙eniu hufca były cztery granatniki, kilkadziesia˛t pistoleto´w i re˛cznych karabino´w, dziesie˛c´ karabino´w maszynowych, a takz˙e dziesie˛c´ kro´w dojnych. Wos´rodku obowia˛zywał dryl wojskowy. Uczestnicy mieli mundury9. W kolejnych latach do os´rodka zjez˙dz˙ały naste˛pne grupy kursanto´w, ale ich pobyt nie miał juz˙ charakteru hufca. Z dziewiczego natomiast szkolenia niemal 40 młodych ludzi trafiło z czasem do pracy na morzu. Kilku słuz˙yło w marynarce wojennej. Cze˛s´ pływała na statkach handlowych, na stanowiskach oficerskich. Ale ´cnie wszyscy. Na przykład Jerzy Micin´ski był sekretarzem redakcji, a potem redaktorem naczelnym miesie˛cznika Morze, Edmund Kosiarz z kolei został pisarzem, a Tadeusz Siwiec s´wietnym regatowcem i z˙eglarzem podro´z˙nikiem. Za sport i jego odbudowe˛ w Giz˙ycku odpowiadał zawodowo porucznik Marian Rapacki. Był on pierwszym na tamtym terenie szefem Powiatowego Urze˛du Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Instruktorom z hufca dał sie˛ poznac´ jako osoba operatywna i przy tym pełna optymizmu i humoru. Podczas pierwszego spotkania z nimi mo´wił, by mu z podło´g hali kostki drewnianej nie szabrowali, bo była nagminnie uz˙ywana do palenia w piecu10. Pierwszy kurs na stopien´z˙eglarza lodowego odbył sie˛ w roku 1946 w We˛gorzewie. Jego realizacja˛, na zlecenie Wojewo´dzkiego Urze˛du Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego11 z siedziba˛ w Olsztynie, zajmował sie˛ Marian 9 A. Wojciechowicz, 35 lat sportu w Łuczanach – Gizycku 1945-1980, Giz˙ycko 2006, s. 49. 10 Wywiad przeprowadzony przez Autora z Tadeuszem Wolbkiem w dniu 15 03.2007. 11 Pan´stwowy Urza˛d Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego (PUWF i PW) został powołany w 1927 roku. Reaktywowany w roku 1946, funkcjonował do roku 1948 Jego odpowiednikami 210 Marek Siwicki Rapacki, maja˛c w tym samym czasie za zadanie zorganizowania PUWF i PW wWe˛gorzewie. Uczestnikami kursu było koło 25 oso´b – gło´wnie oficerowie z powiatowych urze˛do´w WF i PW tworzonych na terenie Olsztyn´skiego. Po kursie mieli propagowac´ i rozwijac´z˙eglarstwo lodowe na swoim terenie. Szefem kursu był Stanisław Erecin´ski, zas´ kierownikiem sportowym major Mikołaj Osin´ski12. Major w owych czasach był postacia˛ waz˙na˛ wz˙eglarstwie lodowym, a to z racji nie tylko umieje˛tnos´ci czy dokonan´ jeszcze sprzed wojny, ale i gruntownej wiedzy praktycznej, kto´ra˛Osin´ski spisał i wydał. W roku 1939 okazała sie˛ ksia˛z˙ka „Kro´tki podre˛cznik jachtingu lodowego”, wznowiona po wojnie w roku 1951, ze zmienionym tytułem „ Z˙ eglarstwo lodowe”. Obie ksia˛z˙ki maja˛charakter czysto techniczny i szkoleniowy i były drugim wydawnictwem zwartym o tematyce bojerowej w Polsce, po pierwszym podre˛czniku „Z˙eglarstwo w zimie”13. Instruktorami na obozie w We˛gorzewie byli Juliusz Sieradzki14, posiadaja˛cy ws´rodowisku z˙eglarskim pseudonim Rebe, i wspomniany Tadeusz Wolbek. Kursanci docierali do We˛gorzewa ro´z˙nymi sposobami. Najpierw koleja˛ dojez˙dz˙ali do Giz˙ycka i tam korzystali z gos´cinnos´ci Rapackiego. Po nocy spe˛dzonej na słomie zwykle pieszo docierali do We˛gorzewa. Wolbek, Sieradzki i Osin´ski dolecieli tam trzema monotypami XV. Na ewentualnos´c´ braku wiatru poda˛z˙ał za nimi kon´ zaprze˛z˙ony w sanie. Baza˛ kursu był wspomniany os´rodek wodny, połoz˙ony nad kanałem w lesie. Zwyczajowo to miejsce zwane było „małpim gajem”. W cia˛gu trzech turnuso´w w We˛gorzewie wyszkoliło sie˛ 90 oso´b. Zaje˛cia obywały sie˛ na jeziorze Mamry, kto´rego lo´d pokrywała zbyt gruba warstwa s´niegu. Bojery nie dawały rady ruszyc´ z miejsca. Trzeba było kopac´ łopatami szerokie s´ciez˙ki i w nich jechac´ bojerem, niczym w rynnie. Kursanci mieli do dyspozycji 25 bojero´w – gło´wnie monotypo´w XV. C´ wiczono jazde˛ na dwo´ch płozach, zwroty w miejscu, pos´lizgi kontrolowane. Wszystko po to, by ustrzec sie˛ wpadnie˛cia w „korkocia˛g”15, co w przypadku monotypa XV, posiadaja˛cego płoze˛ sterowa za rufa˛, zdarza sie˛ nader cze˛sto. Baza bojerowa została utworzona nad jeziorami mazurskimi w 1947 r. w Giz˙ycku w os´rodku Gło´wnego Urze˛du Kultury Fizycznej16, w miejscu, gdzie terenowymi były wojewo´dzkie, powiatowe oraz miejskie urze˛dy WF i PW, nadzorowane przez dowo´dco´w okre˛go´w wojskowych. (Mała encyklopedia sportu, Warszawa 1987, s. 242). 12 Mikolaj Osin´ski – zmarł we wrzes´niu 1973 w Warszawie, przez˙ywszy 82 lata. (Mikolaj Osin´ski „Z˙agle” 1973, nr. 11, s. 20). 13 Ksia˛z˙ka pod redakcja˛ Witolda Bublewskiego, ukazała sie˛ w roku 1936, a została wydana staraniem kierownictwa druz˙yn z˙eglarskich Gło´wnej Kwatery Harcerzy. 14 Juliusz Sieradzki – ur. 1912 zm. w 1999. Olimpijczyk z roku 1936 i konstruktor z˙aglo´wki omega – 1942. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Juliusz-Sieradzki, 12.03.2007). 15 Przy duz˙ej pre˛dkos´ci, nawet minimalne poruszenie kierownica˛ moz˙e spowodowac´ wirowanie bojera woko´ł swojej osi. Siła ods´rodkowa moz˙e wyrzucic´ sternika z kokpitu. 16 Gło´wny Urza˛d Kultury Fizycznej powstał w roku 1948. Jego odpowiednikami w terenie były Z dziejo´w z˙eglarstwa lodowego... Kanał Łuczan´ski ła˛czy sie˛ z jeziorem Kisajno. W sezonie 1948 przeszła ona pro´be˛ na miejscowej młodziez˙y. Natomiast w roku 1949 rozpocze˛ła zorganizowana˛ prace˛ szkoleniowa˛17. I w ten sposo´b Giz˙ycko stało sie˛ gło´wnym os´rodkiem szkolenia bojerowego i najwaz˙niejszym miejscem dla z˙eglarstwa lodowego w Polsce. Odbywało sie˛ tam najwie˛cej kurso´w, a przodowała w ich organizowaniu Liga Morska. Od 15 lutego do 1 marca odbył sie˛ kurs dla instruktoro´w z˙eglarstwa lodowego, a uczestniczyło w im 25 oso´b, w tym cztery kobiety. Szkolenie zorganizował GKKF na zasadzie obozu sportowego, a kursanci zdobyli solidna˛ wiedze˛ teoretyczna˛ i praktyczna˛. Opracowali tablice pogla˛dowe, kto´re stały sie˛ pomocne przy nauczaniu. Był to kurs – jak na czasy przystało – słuszny ideologicznie, bo: „liczna, około 20-osobowa grupa zetempowska powaz˙nie wpłyne ˛ła na prace˛ kursu”18. Od roku 1949 w byłej stoczni Ericha Schulza w Giz˙ycku ruszyła produkcja s´lizgo´w lodowych monotyp XV. Zbudowano ich dziesie˛c´, specjalnie na potrzeby szkolenia i starto´w w regatach. Byłej niestety stoczni Szulca, bo w roku 1947 cała rodzina włas´ciciela została zmuszona do wyjazdu z Polski, nie pomogły starania Mariana Rapackiego u przełoz˙onych w Warszawie i argumenty, z˙e prowadza˛cy stocznie˛ jest s´wietnym fachowcem, z˙e remontuje sprze˛t dostarczany do Giz˙ycka z całej Polski i, z˙e pozbywanie sie˛ Schulza to duz˙y bła˛d19. W roku 1951 w porozumieniu z Gło´wnym Komitetem Kultury Fizycznej Liga Morska zorganizowała w Giz˙ycku dwa kursy w terminach 15-30 stycznia oraz 20 lutego 4 marca20. Na kaz˙dym z turnuso´w z ro´z˙nych oddziało´w Ligi Morskiej z całej Polski było po koło 30 oso´b. Dwutygodniowy pobyt kon´czył sie˛ egzaminem na stopien´ jachtowego z˙eglarza lodowego. Plan dnia zalez˙ał od warunko´w pogodowych. Jes´li był wiatr, wo´wczas kursanci, nie ogla˛daja˛c sie˛ na pory posiłko´w czy zaje˛c´ teoretycznych, oddawali sie˛ wyła˛cznie jez˙dz˙eniu bojerami. Kursanci korzystali z bojero´w klasy monotyp XV. C´ wiczyli pojedynczo, co miało słuz˙yc´ sprawniejszemu prowadzeniu bojera. W giz˙yckim os´rodku było wo´wczas około 15 bojero´w klasy monotyp XV, kto´re zostały s´cia˛gnie˛te z We˛gorzewa. Wszystkie były w dobrym stanie21. W celu upowszechniania z˙eglarstwa lodowego i w innych miejscowos´ciach nad jeziorami Liga Morska zainicjowała akcje˛ wczaso´w bojerowych w Augustowie22. W porozumieniu z Naczelna˛Dyrekcja˛Funduszu Wczaso´w Pracowniczych wojewo´dzkie urze˛dy oraz powiatowe i miejskie inspektoraty kultury fizycznej. (Mała encyklopedia sportu, Warszawa 1987, s. 588). 17 T. Dudzic, Z˙ eglarstwo lodowe z LPZ˙, Warszawa 1954, s. 7. 18 Ibidem, s. 11. 19 Wywiad przeprowadzony przez Autora z Marianem Rapackim w dniu 9.03 2007. 20 J. Kawalkowski, Bojery sportem..., s. 30. 21 S. Skoczen´, Mazury mojej młodos´ci, Warszawa 2001, s. 75-80. 22 (te-es) Szybciej niz˙ wiatr, „Morze” 1952, nr. 2, s.39. 212 Marek Siwicki proponowano nauke˛ z˙eglowania, a przy okazji jazdy na łyz˙wach oraz nartach, a w razie niesprzyjaja˛cych warunko´w, gry s´wietlicowe i biblioteczke˛23. Zapewniano lokum w luksusowo wyposaz˙onym os´rodku „Jednos´c´ Robotnicza”, kto´ry był przed wojna˛ oficerskim jachtklubem, gdzie szkolono oficero´w24, ale i cywilo´w25. Szkolenie w PRL-u miało podobny cel sportowy, jak przed wojna˛, ale było juz˙ zupełnie inne ideologicznie. Szło o masowy w nim udział młodziez˙y pochodzenia chłopskiego czy robotniczego: „Przed wojna˛, ilos´c´z˙eglarzy lodowych znikoma. Była to burz˙uazyjna elita dojez˙dz˙aja˛ca przewaz˙nie na jeziora augustowskie. Jednakz˙e ten pie˛kny sport nie był doste˛pny szerszym masom sportowco´w, lecz dla tych, kto´rzy nalez˙eli do uprzywilejowanej i dobrze sytuowanej materialnie elity”26. Uwien´czeniem serii szkolen´ i kurso´w oraz wczaso´w, słuz˙a˛cych propagowania z˙eglarstwa lodowego, były I Bojerowe Mistrzostwa Polski. Rozegrano je na s´lizgach klasy monotyp XV od 20 do 26 lutego 1951 roku na jeziorze Niegocin, z udziałem 30 zało´g. W mistrzostwach brali udział znani i cenieni mistrzowie sportu, z dos´wiadczeniem sprzed wojny: Jo´zef Ka˛dziela z Chojnic oraz wspominany wczes´niej Mikołaj Osin´ski. Zawody były okazja˛, by szkoleni w Giz˙ycku adepci z˙eglarstwa lodowego mogli stana˛c´ do zmagan´ z mistrzami i wreszcie pokazac´, co potrafia˛. I wykazywac´ sie˛ musieli, bowiem trafili na niesprzyjaja˛ce warunki. Lo´d jeziora Niegocin pokrywał s´nieg, tworza˛c miejscami trudne do sforsowania zaspy. Dzoszły do tego opady deszczu, co wymagało od startuja˛cych hartu, kondycji i wielkiej sprawnos´ci technicznej. Brakowało niezbe˛dnego do s´cigania sie˛ silnego wiatru. Pierwszym w historii mistrzami Polski zostali Paweł Sieradzki i Łucjan Gierszewski z Budowlanych Chojnice. Na drugim miejscu zakon´czyli zawody Stanisław Turketti z AZS-AWF Warszawa z Hieronimem Michniewskim z Giz˙ycka w załodze. Trzeci był Malinowski z Mazurem, ro´wniez˙ ze stołecznego AZS-u AWF-u. Regaty zakon´czyły sie˛ w niedziele˛ przy zapadaja˛cych ciemnos´ciach. Uroczyste zakon´czenie przeniesiono wie˛cnapo´z´ny wieczo´r do sali hotelu turystycznego Orbis w Giz˙ycku. Mistrzowie i wicemistrzowie otrzymali pamia˛tkowe plakiety, zas´ czołowa dziesia˛tka dyplomy27. Rozgrywania mistrzostw Polski w klasie monotyp XV zaniechano po roku 1973 ze wzgle˛du na ogromne zainteresowanie bojerowco´w s´lizgiem klasy DN28,na 23 Wczasy bojerowe nowa˛ forma wypoczynku, „Głos Olsztyn´ski” z 14.01.1952 r., s. 6. 24 Kursy były przeznaczone gło´wnie dla oficero´w, a zostały zapocza˛tkowane w roku 1936 (Kursy yachtingu lodowego, „Sport Wodny”, 1936, s. 130). 25 Od kandydata wymagano m.in. ukon´czenia 18 roku z˙ycia i czterech klas szkoły s´redniej (Komunikat, „Sport Wodny”, 1936, s. 366). 26 Embele, Bojery wyprzedzaja˛ wiatr, „Morze” 1951, nr 2, s. 10. 27 (no), Załoga Budowlanych (Chojnice) bojerowym mistrzem Polski,„Z˙ ycie Olsztyn´skie” z 27.02. 1951 r., s. 6. 28 S´ izg jednomiejscowy. Powstał w 1937 w USA, a do Giz˙ycka przywio´zł go w roku 1965 Holender Vim van Acker, propagator klasy DN w Polsce. Z dziejo´w z˙eglarstwa lodowego... kto´rym rozgrywane sa˛ obecnie mistrzostwa s´wiata i Europy, a od roku 1967 mistrzostwa Polski. Ws´ro´d najbardziej utytułowanych zawodniko´w klasy DN dominuja˛ bojerowcy wychowani nad jeziorami mazurskimi29.NaS´niardwach czy Niegocinie odbywa sie˛ wie˛kszos´c´ regat mistrzostw Polski, jak ro´wniez˙ imprez o zasie˛gu mie˛dzynarodowym. Nigdy od czaso´w ostatniej wojny nie rozegrano natomiast regat mistrzowskich na jeziorze S´ wie˛cajty. Powody wydaja˛ sie˛ byc´ dwa. Po pierwsze, propaganda PRL-owska milczała, a w najlepszym razie umniejszała niemieckie dokonania na tym terenie. Gloryfikowała z kolei powojenna˛ role˛ pan´stwa w rozwijaniu sportu bojerowego30. Po drugie, przez wiele lat brak było woli z˙eglarzy z We˛gorzewa do organizowanie regat bojerowych i pasji podobnej do tej, z jaka˛ z˙eglował i rozsławiał jezioro i miasto Georg Tepper31. Nie zmienia to jednak faktu, z˙e jeziora mazurskie, były i sa˛ w dalszym cia˛gu jednym z najlepszych miejsc rozgrywania regat bojerowych w Europie. Z dziejo´w z˙eglarstwa lodowego na Mazurach (1945-1951) Streszczenie Jeziora mazurskie maja˛ duz˙a˛ powierzchnie˛ oraz płaskie brzegi i znakomicie nadaja˛ sie˛ do uprawiania z˙eglarstwa lodowego. Walory Mamr, S´ niardw, Niegocina czy S´ wie˛cajt docenili Niemcy, organizuja˛c w latach mie˛dzywojennych imprezy o radze mie˛dzynarodowej. W pierwszych latach powojennych z˙eglarstwo lodowe w Polsce odradzało sie˛ w Giz˙ycku oraz We˛gorzewie. Na lodzie Niegocina rozegrano pierwsze bojerowe mistrzostwa Polski, a startuja˛cy w nich zawodnicy, zapocza˛tkowali sukcesy z˙eglarzy lodowych z Warmii i Mazur, kto´rzy stanowia˛ czoło´wke˛ bojerowco´w s´wiata. Słowa kluczowe: pocza˛tki z˙eglarstwa lodowego, sport bojerowy, s´liz lodowy monotyp XV, jeziora mazurskie. On the History of Ice Sailing in Masuria (1945-1951) Abstract Masurian lakes which are characterized by vas area and flat, easily accessible shores serve as an ideal location for practicing ice sailing. The sports value of such lakes as Mamry, S´ niardwy, Niegocin or S´ wie˛cajty was first appreciated by Germans, who organized there a series of international sporting 29 Karol Jabłon´ski z Bazy Mra˛gowo jako jedyny zawodnik w historii bojero´w, zdobył siedem tytuło´w mistrza s´wiata. Mistrzami s´wiata byli ponadto: Michał Burczyn´ski i Piotr Burczyn´ski z AZS UWM Olsztyn oraz Władysław Stefanowicz z MKZ˙ Mikołajki. 30 Zob. T. Szpakowski, Na bojerach „Morze” 1953, nr 2, s. 26. 31 Zob. M. Siwicki, Czarodziej wiatru, Olsztyn 2003, s. 68. 214 Marek Siwicki events during the period between the two World Wars . During the early post – war years Polish tradition of ice sailing was gradually reintroduced on the lakes near Giz˙ycko and We˛gorzewo. The area of Niegocin hosted the first Ice Sailing Cup of Poland and the runners from Warmia and Masuria initiated the series of sporting successes which have led them on top of the world;s leading ice sailing teams. Key words: early history of ice sailing, ice sailing, ice yacht Monotyp XV, masurian lakes. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Jerzy Urniaz˙ Olszyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. Jo´zefa Rusieckiego Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego i obwodu kaliningradzkiego w latach 1956-1975 Porozumienia mie˛dzy Polska˛ i Zwia˛zkiem Radzieckim miały wpływ na podje˛cie w połowie lat 50. XX wieku wspo´łpracy mie˛dzy wojewo´dztwem olsztyn´skim i obwodem kaliningradzkim. Obejmowała ona osia˛gnie˛cia i wymiane˛ dos´wiadczen´w ro´z˙nych dziedzinach regionalnej gospodarki, kultury i sportu, maja˛ce zmienic´ lub poprawic´o´wczesna˛ rzeczywistos´c´ gospodarcza˛ i społeczna˛, tym samym pogłe˛bic´ przyjaz´n´ polsko-radziecka˛ mie˛dzy mieszkan´cami1. Wspo´łpraca uwzgle˛dniała rzeczywistos´c´ polityczna˛, kto´ra nie uznawała szerokiego otwarcia granicy, a zatem i perspektywy obecnie rozumianej tres´ci kooperacji. Nie mniej stanowiła istotny krok w kierunku zmiany dotychczasowego stanu rzeczy. Zcentralizowany charakter wspo´łpracy od pocza˛tku był s´cis´le reglamentowany z obu stron przez aparat partyjny i okres´lał wielkos´c´ kooperacji, zro´wnowaz˙ona˛ liczbe˛ delegacji i ich uczestniko´w oraz przynalez˙nos´c´ do struktur partyjnych lub organizacji młodziez˙owych2. Wyja˛tek stanowili sportowcy, kto´rych wspo´łpraca wia˛zała sie˛ z rywalizacja˛ wynikaja˛ca˛ z samej istoty sportu. W konsekwencji miała okres´lic´ wartos´c´ sportowa˛ kaz˙dego z regiono´w, a co za tym idzie uja˛c´ wymiane˛ dos´wiadczen´ maja˛cych wesprzec´ rozwo´j sportu w regionach. Z tych wzgle˛do´w w kooperacji uczestniczyły czołowe druz˙yny i kluby sportowe w wyro´z˙niaja˛cych sie˛ dyscyplinach sportowych pod nazwa˛ stolic regiono´w: Olsztyna i Kaliningradu. W pierwszych latach były to: boks, piłka noz˙na i piłka siatkowa. Wraz z rozwojem kooperacji, zwie˛kszała sie˛ ro´wniez˙ liczba dyscyplin, w kto´rych kontakty z ro´z˙nym nate˛z˙eniem trwały do kon´ca zmian ustrojowych kraju. Organizacyjnie w kaz˙dym spotkaniu na terenie kaz˙dego regionu program uwzgle˛dniał dwa mecze, spotkania integracyjne oraz zwiedzanie Olszyna i Kaliningradu. Idea wspo´łpracy miała 1 Archiwum Pan´stwowe w Olsztynie (dalej APO), Komitet Wojewo´dzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (dalej KW PZPR), teczka, Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2093, s. 80. X lat wspo´łpracy Olsztyna z Kaliningradem, sprawozdanie złoz˙one w Dziale Propagandy KW PZPR z 1966 roku, bez podpisu. 2 W.T. Modzelewski, Polska – obwo´d kaliningradzki. Polityczne uwarunkowania wspo´łpracy transgranicznej, UWM Olsztyn 2006, s. 53. 216 Jerzy Urniaz˙ wsparcie w wysokiej randze sportu w obu krajach, podobnej organizacji z˙ycia sportowego, a przede wszystkim duz˙ego zainteresowania sportem mieszkan´co´w obu regiono´w. Nie bez znaczenia w pocza˛tkowym okresie wspo´łpracy było echo waz˙nych wydarzen´ w kraju (X 1956). Protesto´w społeczno-politycznych wymierzonych w o´wczesna˛ rzeczywistos´c´, mie˛dzy innymi ogromna˛ zalez˙nos´c´ od Zwia˛zku Radzieckiego. Dlatego tez˙ interesuja˛ce wydaje sie˛ pytanie, jak wygla˛dała wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego z obwodem kaliningradzkim w latach 1956-1975. W pracy przyje˛lis´my cezure˛ czasowa˛, kieruja˛c sie˛ podziałem administracyjnym kraju, jaki nasta˛pił w 1975 roku. Wspo´łprace˛ rozpocze˛to we wrzes´niu 1956 roku meczem piłki noz˙nej w Kaliningradzie. Olsztyn reprezentowała czołowa w wojewo´dztwie, trzecioligowa druz˙yna Kolejowego Klubu Sportowego (KKS) „Warmia” z Olsztyna. Przegrała wo´wczas dwa mecze. Pierwszy z miejscowym drugoligowym zespołem klubu „Piszczewik” (wkro´tce przemianowanym na „Baltik”) (2:3) i drugi z druz˙yna˛ Czerwona Gwiazda z Sowiecka (3:4). Mecze piłkarskie w obwodzie ogla˛dało ponad pie˛tnas´cie tysie˛cy widzo´w. Spotkania, jak pisała olsztyn´ska prasa, rozpocze˛ły „bogaty program mie˛dzy sa˛siaduja˛cymi ze soba˛ okre˛gami”3. Wspo´łpracy nadano duz˙y wydz´wie˛k propagandowy. Inauguracyjny mecz był takz˙e transmitowany w Polskim Radio Olsztyn, zas´ komentatorzy podkres´lali potrzebe˛ oraz wartos´c´ kontakto´w z obwodem kaliningradzkim. Miały zaowocowac´ rozwojem sportu olsztyn´skiego i zbliz˙yc´ do siebie obie społecznos´ci przez uczestnictwo w meczach, a tym samym pogłe˛bic´ przyjaz´n´ polsko-radziecka˛. Dodatkowym magnesem była ciekawos´c´ sportukaliningradzkiego, kto´ra˛spote˛gowały przegrane olsztyn´skich piłkarzy w Kaliningradzie. Dlatego tez˙ pierwsze mecze w Olsztynie siatkarek i siatkarzy Zrzeszenia Sportowego (ZS) „Sparta” oraz boksero´w ZS „Budowlani” z reprezentacjami Kaliningradu wzbudziły ogromne zainteresowanie. Podobnie jak w Kaliningradzie miały duz˙y wydz´wie˛k propagandowy. Dały ro´wniez˙ satysfakcje˛ widzom. Siatkarki „Sparty” wygrały dwukrotnie (3:0, 3:1), siatkarze pierwszy mecz przegrali (1:3), a drugi wygrali (3:1), zas´ bokserzy zremisowali 10:10. Siatko´wce przygla˛dało sie˛ ponad osiemset oso´b, natomiast boks ogla˛dało dwukrotnie wie˛cej. Zdaniem dziennikarzy atrakcyjnos´c´ spotkan´ przeszła wszelkie oczekiwania. Przekraczała moz˙liwos´ci obiekto´w, zbyt małych, z˙eby „pomies´cic´ wszystkich zainteresowanych, a szczego´lnie młodziez˙ dla kto´rej sport był waz˙nym elementem rozwoju i wychowania”4. Podobnie rzecz miała sie˛ na stadionach piłkarskich wypełnionych widzami w meczach rewanz˙owych w Olsztynie i pobliskiej Ostro´dzie, kto´rej miejscowi piłkarze przy pie˛ciotysie˛cznej widowni uzyskali remis (1:1). Jak sie˛ 3 Piłkarze Warmii i Piszczewiko inauguruja˛przyjacielskie kontakty Olsztyna z Kaliningradem, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 218 z 12 wrzes´nia, s. 5. 4 Z. Kozieł, Udany mie˛dzynarodowy wyste˛p siatkarek i siatkarzy Sparty, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 222 z 17 wrzes´nia, s. 4; BAT, Remis na olsztyn´skim ringu Kaliningrad – Olsztynianka 10:10, ibidem,s.4. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego... Tabela 1. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego z obwodem kaliningradzkim w najbardziej widowiskowych dyscyplinach w regionach w latach 1956-1958 Dyscyplina sportowa Rok Liczba zwycie˛stw 1956 1957 1958 mecze w Ol. mecze w Kal. mecze w Ol. mecze w Kal. mecze w Ol. mecze w Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. Kal. Boks 10 : 10 12 : 6 12 : 8 12 : 8 14 : 6 14 : 6 11 : 9 4: 16 12 : 8 18 : 2 3 6 Piłka noz˙na 1 : 1 0:1 3: 2 4: 3 1: 6 0: 1 1: 0 1: 0 2:6 1:0 – – 1 8 Piłka siatkowa 3 : 0 K 3: 1K 1:3 M 3:1 M 3:0 K 3:1 K 3:2 M 3:1 M 3: 1K 3: 1M – – 3: 1 K 1: 3 K 3: 1 M 1: 3 M 1: 3K 3: 0K 3:2 M 3:0 M 5K 3M 4K 6M Piłka koszykowa – – – – 38 : 37 K 31 : 41 K 75 : 88 M 98 : 88 M 35 : 34 K 39 : 38 K 68 : 51 M 66 : 54 M 1K 1M 3K 3M Razem 14 30 Ol. – Olsztyn, Kal. – Kaliningrad Z´ ro´dło: Opracowanie własne: Piłkarze Warmii i Piszczewiko inauguruja˛przyjacielskie kontakty Olszyna i Kaliningradu, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 218 z 12 wrzes´nia, s. 5; Sportowcy z Kaliningradu w Olsztynie, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 221 z 15-16 wrzes´nia, s. 1; T. Cegielski, Warmia przegrywa drugie spotkanie z ZSRR (3:4), „Głos Olsztyn´ski”, 1956, wrzesien´, s. 4; Remis na olsztyn´skim ringu Kaliningrad – Olsztyn 10:10, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 222 z 17 wrzes´nia, s. 4; Z. Kozieł, Udany mie˛dzynarodowy wyste˛p siatkarek i siatkarzy Sparty, ibidem, s. 4; R. Zalewski, Red. Zalewski telefonuje z Kaliningradu Same poraz˙ki, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 228 z 24 wrzes´nia, s. 4; W. Zachalski, Pie˛kny sukces w pierwszym mie˛dzynarodowym meczu w Ostro´dzie Ostro´dzianka – Piszczewik, „Głos Olsztyn´ ski”, 1956, wrzesien´, s. 4; R. Zalewski, Sportowe wraz˙enia z pobytu w Kaliningradzie, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 230 z 26 wrzes´nia, s. 5; R. Zalewski, Bokserzy OKS w Kaliningradzie. Wyjazd był udany i potrzebny, „Głos Olsztyn´ski”, 1957, nr 204 z 28 sierpnia, s. 5; ....o bokserach, „Głos Olsztyn´ski”, 1957, nr 208 z 3 wrzes´nia, s. 4; R. Zalewski, Druga poraz˙ka boksero´w olsztyn´skich OKS – Kaliningrad 6:14, „Głos Olsztyn´ski”, 1957, nr 202 z 26 sierpnia, s. 4; Z˙ eglarze i siatkarze jada˛ do Kaliningradu, „Głos Olsztyn´ski”, 1958, nr 117 z 19 maja, s. 4. okazało, były to jedyne zwycie˛stwa Olsztyna tego roku na czternas´cie spotkan´ w trzech wspomnianych dyscyplinach sportowych. Oczekiwany przez wszystkich pocza˛tek wspo´łpracy okazał sie˛ korzystny dla sportowco´w kaliningradzkich. Pokazał jednoczes´nie ogromne zainteresowanie mieszkan´co´w w obu regionach. Ogo´lny bilans zwycie˛stw i poraz˙ek pierwszego roku wspo´łpracy z pewnos´cia˛ rzutował na dalsza˛ kooperacje˛, a przede wszystkim na ocene˛ sportu olsztyn´skiego. Mimo przegranych wielu spotkan´, w opinii olsztyn´skiego s´rodowiska sportowego 218 Jerzy Urniaz˙ poziom rywalizuja˛cych druz˙yn był zbliz˙ony, co dawało takz˙e perspektywe˛ ciekawej rywalizacji i z pewnos´cia˛ miało wpływ na duz˙a˛ ogla˛dalnos´c´5. Wspo´łpraca od pocza˛tku pokazała ogromna˛ che˛c´ zwycie˛stw po obu stronach. Mniej zajmowano sie˛ wymiana˛ dos´wiadczen´ pracy sportowej, zakładaja˛c, z˙e sama rywalizacja jest najlepsza˛ praktyka˛ wspo´łpracy. Pierwsze lata wspo´łzawodnictwa pokazały przewage˛ druz˙yn z Kaliningradu. Wskazuja˛ na to wyniki tabeli 1, przedstawiaja˛cej rezultaty w najbardziej widowiskowych dyscyplin sportowych, do kto´rych zawsze zaliczały sie˛ gry sportowe i boks. Odnotowac´ nalez˙y takz˙e poraz˙ki olszyn´skich tenisisto´w i z˙eglarzy, kto´rzy w 1958 roku wła˛czyli sie˛ do wspo´łpracy6. Charakterystyczny był mieszany układ zwycie˛stw i poraz˙ek z ogo´lna˛ przewaga˛ Rosjan na terenie olsztyn´skim, z kolei samych poraz˙ek druz˙yn olsztyn´skich w Kaliningradzie. Ten stan rzeczy budził szereg wa˛tpliwos´ci zaro´wno olsztyn´skiego s´rodowiska sportowego, jak i olsztyn´skich kibico´w, w tym domysły o przyczynach poraz˙ek. Najcze˛s´ciej podnoszono kwestie stronniczego se˛dziowania w Kaliningradzie i kontekstu politycznego, jakim był pogla˛d o powinnos´ci przegrywania meczo´w przez sportowco´w olsztyn´skich, co miało wynikac´ z przewodniej roli Zwia˛zku Radzieckiego7. Generalnie nalez˙y uznac´, iz˙ rozwo´j sportu w obu regionach zdeterminowany był podobnymi problemami. Wynikały one, mie˛dzy innymi, z faktu peryferyjnego połoz˙enia wojewo´dztwa olsztyn´skiego i obwodu kaliningradzkiego w swoich krajach, a wie˛c i uboz˙szych, na kto´rych tworzono sport od podstaw, z kłopotami finansowymi i kadrowymi. Korzystano gło´wnie z obiekto´w pobudowanych jeszcze przez Niemco´w w okresie mie˛dzywojennym. Moz˙na zatem przyja˛c´, iz˙ warunki rozwoju z˙ycia sportowego na tych terenach były bardzo zbliz˙one. Okolicznos´ci te bezpos´rednio wpływały na poziom sportowy kooperuja˛cych druz˙yn, skupionych w najlepszych klubach, siła˛ rzeczy działaja˛cych w stolicach regiono´w. Mimo angaz˙owania do wspo´łpracy czołowych druz˙yn z Olsztyna, mecze organizowano takz˙e w wybranych miastach powiatowych (podobnie czyniono w obwodzie Kaliningradzkim) z udziałem miejscowych sportowco´w, tam gdzie sportowe władze wojewo´dzkie widziały potencjał daja˛cy perspektywy rozwoju. Nalez˙y tu wymienic´ Ostro´de˛, Lidzbark Warmin´ski, Ke˛trzyn oraz Bartoszyce i Braniewo. Wspo´łprace˛ chciało takz˙e podja˛c´ (jednak bez wie˛kszego skutku) Go´rowo Iławeckie z rejonem Bagrationowskim, maja˛c na uwadze graniczne piłkarskie spotkania młodziez˙y i organizacji młodziez˙owych8. 5 Wywiad z Mieczysławem Poz˙arskim, działaczem sportowym i były pracownikiem WKKF i WKKFiT w Olsztynie, uczestnikiem spotkan´ sportowych z Kaliningradem przeprowadzony 21 III 2005. 6 Z˙ eglarze Kaliningradu zwycie˛z˙aja˛, „Głos Olsztyn´ski”, 1958, nr 136 z 10 czerwca, s. 1 i 5; Tenis OKS – Kaliningrad 7:15, „Głos Olsztyn´ski”, 1958, nr 177 z 28 lipca, s. 4. 7 Wywiad z Mieczysławem Poz˙arskim, op. cit., 8 APO, KW PZPR, teczka Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2086, Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego... Podobien´stwa rozwoju sportu były jednak w duz˙ej dysproporcji z efektami sportowco´w Olsztyna, co stanowiło mocne motywy wspomnianych spekulacji. Tymczasem rzeczywistos´c´ w tych latach wskazywała na słabos´c´ sportu wojewo´dzkiego. Przykładowo wyro´z˙niaja˛ca sie˛ druz˙yna piłkarska KKS „Warmia” grała w III lidze krajowej, zas´ problemy olsztyn´skiego piłkarstwa znajdowały cze˛sto swo´j rezonans w artykułach miejscowej prasy. Podnoszono brak szkoleniowco´w, zaniedbania w pracy z młodziez˙a˛, fikcyjne zatrudnienia, niesportowe zachowania piłkarzy. W trzeciej lidze grały takz˙e reprezentacyjne druz˙yny piłki siatkowej i koszyko´wki, nieposiadaja˛ce wie˛kszego zaplecza w terenie. W wojewo´dztwie brakowało trenero´w i instruktoro´w, moga˛cych podja˛c´ prace˛ w sporcie wyczynowym9. Ponadto w meczach z Kaliningradem podnoszono kwestie lekcewaz˙a˛cego podejs´cia do meczo´w samych zawodniko´w, czego wyrazem były niekompletne składy druz˙yn lub tez˙ ich słaba forma sportowa, na co szczego´lna˛ uwage˛ zwracali widzowie. Z pewnos´cia˛ wyste˛powało nierzetelne se˛dziowanie, wypaczaja˛ce wyniki spotkan´. Przykładem moz˙e byc´ relacja Ryszarda Zalewskiego, olsztyn´skiego komentatora sportowego, z dwukrotnie przegranych przez Olsztyn meczo´w bokserskich w Kaliningradzie. Pisał w „Głosie Olsztyn´skim” o „skandalicznym se˛dziowaniu”, na kto´re takz˙e ostro zareagowała miejscowa publicznos´c´, nie zgadzaja˛c sie˛ z ocena˛ se˛dzio´w przyznaja˛cych zwycie˛stwo „swojemu” zawodnikowi10. Z kolei Olsztyn na mecze z Kaliningradem potrafił „wypoz˙yczyc´” boksero´w z Białegostoku i Łodzi walcza˛cych w reprezentacji miasta11. Sytuacje wskazuja˛ce na łamanie zasad sportowych, jak sie˛ okazuje, wyste˛powały po obu stronach, a zatem trudno było tu mo´wic´ o jednostronnych nierzetelnych działaniach. Zachowania takie s´wiadczyły natomiast o twardej rywalizacji i, wraz z pojawiaja˛ca˛ sie˛ krytyka˛ prasy olsztyn´skiej po przegranych meczach, zaprzeczały obiegowej opinii o wymuszonych poraz˙kach druz˙yn olsztyn´skich. Zaro´wno widzowie, jak i s´rodowisko sportowe nie chcieli zdawac´ sobie sprawy z faktu słabos´ci sportu olsztyn´skiego. Przegrane mecze z Kaliningradem rodziły wspomniane wa˛tpliwos´ci ws´ro´d widzo´w, kto´re jak sie˛ wydaje nie powodowały wie˛kszych zmartwien´ wojewo´dzkich władz partyjnych i sportowych. Co prawda zwycie˛stwa zawsze cieszyły, nie mniej ogo´lny bilans przegranych meczo´w ułatwiał dalsza˛wspo´łprace˛. Potwierdzał propagandowo podnoszona˛ wysoka˛ wartos´c´ sportu radzieckiego, co było nie bez znaczenia w kontaktach os´rodko´w władzy. Troske˛ władz olsztyn´skich stanowiło Propozycja sekretarza propagandy KP PZPR Go´rowa Iławeckiego skierowana do sekretarza propagandy KW PZPR w Olsztynie dotycza˛ca wyraz˙enia zgody na podje˛cie stałego kontaktu mie˛dzy władzami i społeczen´stwem powiatu i rejonu Bagrationowskiego z 23.03. 1959, s. 4. 9 J. Urniaz˙, Sport na Warmii i Mazurach w latach 1945-1975, Wydawnictwo UWM 2000, s. 88-92. 10 R. Zalewski, Red. R. Zalewski telefonuje z Kaliningradu Same poraz˙ki, „Głos Olsztyn´ski”, 1956, nr 228 z 24 wrzes´nia, s. 4. 11 APO, KW PZPR, teczka Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2085, Sprawozdanie z kontakto´w przygranicznych ze spotkania w boksie, kto´re odbyło sie˛ w Kaliningradzie w dniach 11-13 X 1958, s. 36-37. 220 Jerzy Urniaz˙ natomiast uczestnictwo i zachowanie widzo´w w meczach z Kaliningradem. Sport, jak oczekiwano, miał przełamywac´ wyste˛puja˛ca˛ nieche˛c´ narodowa˛. O ile sportowcy biora˛cy udział w spotkaniach bardzo szybko nawia˛zywali znajomos´ci i przyjaz´ nie, o tyle inaczej rzecz miała sie˛ widzami. Uczestniczyli oni tylko w meczach, zache˛caja˛c do zwycie˛stw „swoje” druz˙yny, bez moz˙liwos´ci wzajemnych bezpos´rednich kontakto´w. Władze zdawały sobie sprawe˛ z zaszłos´ci historycznych obu narodo´w, osadnictwa tych ziem przez ludnos´c´ z byłych polskich tereno´w wschodnich, a przede wszystkim ze zbyt s´wiez˙ych wo´wczas wstrza˛so´w polityczno-społecznych w kraju. Obawiano sie˛ z pewnos´cia˛incydento´w podczas meczo´w, zas´ gry sportowe, a szczego´lnie boks do tego zache˛cały. W tych latach spotkania w Olsztyn´skiem kaz˙dego roku ogla˛dało od 15 do 20 tysie˛cy widzo´w. Podobnie było w Kaliningradzie. Dlatego tez˙ meczom po obu stronach od pocza˛tku nadawano wysoka˛ mie˛dzynarodowa˛ range˛, zas´ spikerzy prowadza˛cy i komentuja˛cy spotkania „przygotowywali” publicznos´c´ do kulturalnego zachowania, co nie zawsze sie˛ udawało12. Jednoczes´nie dostrzegano oczekiwane zmiany w zachowaniach widzo´w. S´ wiadczyły o tym oklaski kierowane do wyro´z˙niaja˛cych sie˛ na meczach zawodniko´w kaliningradzkich, czy tez˙ wspomniana reakcja widzo´w na meczu bokserskim w Kaliningradzie. W ocenie wojewo´dzkich władz partyjnych sport wyro´z˙niał sie˛ na tle pozostałych wspo´łpracuja˛cych branz˙ zawodowych. Jak czytamy w sprawozdaniu Komitetu Wojewo´dzkiego, istotnie pomagał „w przełamywaniu niedobrych nastrojo´w antyradzieckich, kto´re w znacznej mierze dawały znac´ o sobie w poszczego ´lnych powiatach”13. Zainteresowanie wspo´łpraca˛rosłoz kaz˙dymrokiem.W 1962rokurywalizowano juz˙ w siedmiu dyscyplinach sportowych: lekkoatletyce, kolarstwie szosowym, koszyko´wce, piłce noz˙nej, piłce siatkowej, tenisie i z˙eglarstwie. Powoli ro´wniez˙ naste˛powała ro´wnowaga zwycie˛stw, co dawało olsztyn´skim władzom sportowym poczucie dbałos´ci o rozwo´j sportu wojewo´dzkiego, a przede wszystkim satysfakcje˛ widzom. Był to okres wzrostu poziomu sportu olsztyn´skiego. W drugiej lidze (1962) rywalizowali juz˙ siatkarze, koszykarze i lekkoatleci, piłkarze noz˙ni osia˛gali dobre notowania w rozgrywkach o wejs´cie do II ligi. Ws´ro´d kolarzy szosowych coraz lepsze wyniki w kraju uzyskiwali młodzi zawodnicy, podobnie było z juniorami w tenisie. Zdecydowanie najlepiej wiodło sie˛ z˙eglarzom. Rezygnacja z załogi kobiecej i pozostanie tylko przy zespole me˛skim nie tylko poprawiło wskaz´nik dotychczasowych spotkan´, lecz ustaliło wyz˙szos´c´z˙eglarzy Olsztyna do kon´ca kooperacji. Wynikało to z faktu, iz˙z˙eglarstwo me˛skie stosunkowo szybko stało sie˛ wybijaja˛cym sportem regionalnym w kraju. W tym okresie, jak i po´z´niejszym Olsztyn dochował sie˛ wielu mistrzo´w Polski, mie˛dzy innymi: Romana Szadziews 12 Wywiad z Marianem Rapackim, były wiceprezesem OKS, organizatorem i uczestnikiem spotkan´ sportowych z Kaliningradem przeprowadzony 23.09.2006. 13 APO, KW PZPR, teczka Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2087, Plan sportowych kontakto´w przygranicznych Olsztyn-Kaliningrad na rok 1960, s. 10. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego... kiego, Zdzisława Lindorfa, Janusza Rejewskiego, Zygmunta Paszkiewicza, Wiesława S´ liwin´skiego, Błaz˙eja Wyszkowskiego, Wiesława Bracława, Tomasza Rumszewicza14. Woko´ł wspo´łpracy tworzył sie˛ dobry klimat. Ilustracja˛ takiego stanu rzeczy moga˛ byc´ kontakty lekkoatleto´w i kolarzy szosowych. Pierwszy mie˛dzynarodowy mecz lekkoatletyczny na stadionie Les´nym w Olsztynie (1962), zdaniem miejscowej prasy, bardzo zmobilizował zawodniko´w i zakon´czył sie˛ wła˛cznej punktacji kobiet i me˛z˙czyzn zwycie˛stwem olsztynian 160:114, zas´ „dwudniowemu spotkaniu w lekkiej atletyce przygla˛dało sie˛ kilka tysie˛cy kibico´w”15. W ocenie obserwatoro´w poziom meczu był wysoki. Okre˛gowy Zwia˛zek Lekkiej Atletyki (OZLA) w sprawozdaniu podkres´lił atmosfere˛ spotkan´, pisza˛c: „Mimo wysokiego zwycie˛stwa Olsztyna w pierwszym spotkaniu, wiadomo było, iz˙ rewanz˙u nie wolno lekcewaz˙yc´, bowiem trenerzy gos´ci nie ukrywali, iz˙ przyjechali w składzie osłabionym brakiem czołowych zawodniko´w klubo´w wojskowych. Mecz w Kaliningradzie potwierdził to w zupełnos´ci”16. Olsztyn przegrał wo´wczas w ła˛cznej punktacji 4 punktami. Obydwa spotkania, co mocno zaznaczono, odbyły sie˛ w sportowej i serdecznej atmosferze. Dzielono sie˛ dos´wiadczeniami sportowo-organizacyjnymi, (Olsztyn dwa lata wczes´niej był organizatorem lekkoatletycznych mistrzostw Polski), uwagami na temat metod treningowych. Olsztyniacy omawiali konkurencje biegowe (posiadali w swoim składzie reprezentanto´w kraju, mie˛dzy innymi: Ireneusza Kluczka – olimpijczyka, Jerzego Milewskiego, Bogdana Załuske˛), zas´ trenerzy z Kaliningradu konkurencje techniczne – rzuty. Zawody, podobnie jak cała wspo´łpraca miały bardzo uroczysta˛oprawe˛, wymieniano puchary, proporce, wzajemne upominki, a publicznos´c´ podczas meczo´w informowano nie tylko o rezultatach stadionowych, lecz takz˙e o poste˛pach dyscypliny w obu okre˛gach oraz osia˛gnie˛ciach czołowych zawodniko´w. Po tych zawodach OZLA dodatkowo zapraszał czołowych zawodniko´w Kaliningradu na doroczne mityngi w Olsztynie z udziałem wybitnych polskich lekkoatleto´w17. Wła˛czenie sie˛ kolarzy do wspo´łpracy spowodowało w pewnym stopniu zmiane˛ oprawy dotychczasowych spotkan´. Wspo´łpraca bowiem po raz pierwszy „wyszła” poza obiekt sportowy. W obwodzie kolarze s´cigali sie˛ po okolicach i przedmies´ ciach Kaliningradu na 120 km trasie, zakon´czonej meta˛ na stadionie czołowego klubu sportowego „Baltika”. Wys´cig nagłos´niony przez media wzbudził duz˙e zaciekawienie mieszkan´co´w, tym bardziej iz˙ indywidualnym zwycie˛zca˛ został Rosjanin. Natomiast zespołowe zwycie˛stwo Olsztyna stanowiło, jak sie˛ wydaje, 14 J. Urniaz˙, op. cit., s. 189-192. 15 Na marginesie sportowej niedzieli, „Głos Olsztyn´ski”, 1962, nr 162 z 10 lipca, s. 6. 16 APO, KW PZPR, teczka Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2087, Sprawozdanie ze spotkan´ lekkoatletycznych Olsztyn – Kaliningrad w lipcu 1962 r. sporza˛dzony przez Cz. Skowron´skiego, sekretarza OZLA w Olsztynie, podpis nieczytelny, s. 26. 17 Ibidem, s. 27. 222 Jerzy Urniaz˙ zaskoczenie dla organizatoro´w, co znalazło wyraz w komentarzach prasowych. Wys´cig rewanz˙owy w Olsztyn´skiem, kto´remu nadano nazwe˛ „Wys´cig Olsztyn – Kaliningrad”, obejmował juz˙ dwa etapy. Pierwszego dnia kolarze pokonali trase˛ długos´ci 117 km z Olsztyna przez Barczewo, Biskupiec, Mra˛gowo do Szczytna, drugiego dnia s´cigali sie˛ na 50 km po ulicach Olsztyna. Etapy indywidualnie oraz druz˙ynowo wygrał Kaliningrad18. Zainteresowanie wys´cigiem mieszkan´co´w, w miejscowos´ciach przez kto´re przebiegała trasa, było duz˙e, tym bardziej iz˙za sprawa˛ powiatowych komiteto´w kultury fizycznej odpowiedzialnych za jego organizacje˛ wiele oso´b wła˛czyło sie˛ osobis´cie w przygotowanie poszczego´lnych odcinko´w trasy. Wys´cig, jak oceniono, ogla˛dało ponad 40 tysie˛cy mieszkan´co´w. Tylko w Szczytnie zakon´czeniu przygla˛dało sie˛ ponad 5 tysie˛cy, a w Olsztynie około 30 tysie˛cy widzo´w19. Opro´cz wspo´łzawodnictwa stanowia˛cego cel zmagan´ kolarzy, organizatorzy byli zadowoleni z duz˙ego zainteresowania społecznego. Wiele oso´b w powiatach miało wreszcie okazje˛ uczestniczyc´ jako widzowie w prowadzonych działaniach kooperacyjnych, co miało waz˙ny wydz´wie˛k społeczny. Wys´cig organizowany przez kolejne lata na terenie wojewo´dztwa olsztyn´skiego przyjmował ro´z˙ne nazwy w zalez˙nos´ci od projektowanej trasy i symbolizował wspo´łprace˛ sportowa˛ mie˛dzy regionami. W drugiej połowie lat szes´c´dziesia˛tych nasta˛piła znaczna poprawa sportu olsztyn´skiego. Zwie˛kszono nakłady finansowe na sport wyczynowy (klubowy i szkolny), polepszyła sie˛ baza sportowa i szkoleniowa, zas´ najlepsi zawodnicy obje˛ci zostali zdecydowanie wie˛ksza˛ troska˛. Miało to wpływ na wła˛czenie wie˛kszej niz˙ dotychczas liczby dyscyplin sportowych do rozgrywek krajowych na najwyz˙ szym poziomie. Pozwalało takz˙e, mimo w dalszym cia˛gu utrzymuja˛cej sie˛ duz˙ej ro´z˙nicy poziomu sportowego na terenie wojewo´dztwa, na pełniejsza˛ ocene˛ sportowych sukceso´w. Z tych wzgle˛do´w w 1967 roku sportowe władze, oceniaja˛c sport w Olsztyn´skiem, wyodre˛bniały trzy ro´z˙nia˛ce sie˛ mie˛dzy soba˛ grupy dyscyplin sportowych. Kryterium stanowiły osia˛gnie˛cia na najwaz˙niejszych zawodach w kraju i na s´wiecie. I tak pierwsza˛ grupe˛ stanowiły dyscypliny zajmuja˛ce stała˛ wysoka˛ pozycje˛ w Polsce: gimnastyka kobiet, kajakarstwo, jez´dziectwo, motocross, strzelectwo, z˙eglarstwo i bojery. Do drugiej grupy nalez˙ały sporty uzyskuja˛ce pojedyncze sukcesy w kraju: kolarstwo (posiadaja˛ce zawodniko´w obje˛tych szkoleniem kadry narodowej), lekkoatletyka (I liga, maja˛ca reprezentanto´w Polski), piłka siatkowa me˛z˙czyzn (I liga), piłka re˛czna me˛z˙czyzn (czoło´wka II ligi), podnoszenie cie˛z˙aro´w (II liga, posiadaja˛ca zawodniko´w obje˛tych szkoleniem kadry narodowej), szermierka (maja˛ca zawodniko´w obje˛tych szkoleniem kadry narodowej). W trzeciej grupie uje˛to pozostałe dyscypliny sportu, w tym piłke˛ noz˙na˛, uczestnicza˛ca˛ zmiennie 18 Griazanow i zespo´ł radziecki triumfatorami wys´cigu reprezentacji Olsztyna i Kaliningradu, „Głos Olsztyn´ski”, 1962, nr 233 z 1 paz´dziernika, s. 6. 19 Ibidem,s. 6. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego... Tabela 2. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego z obwodem kaliningradzkim w najbardziej widowiskowych dyscyplinach w regionach w latach 1967-1969 Dyscyplina sportowa Rok Liczba zwycie˛stw 1967 1968 1969 mecze w Ol. mecze w Kal. mecze w Ol. mecze w Kal. mecze w Ol. mecze w Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. – Kal. Ol. Kal. Lekka atletyka 136 : 116 55 : 60 K 81 : 56 M 107: 137 47: 49 K 60: 88 M – – 165 : 137 156 : 162 74 : 63 K 82 : 99 M 159 : 130 64 : 69 K 95 : 61 M – 5 1K 4M 0 3K 0M Piłka noz˙na 2 : 0 0:2 0: 1 0: 5 2: 1 5: 0 2: 1 – 2:0 4:2 0:3 – 8 2 Piłka siatkowa 3 : 2 M – 3 : 0 M 3: 1M 3: 1 M 1: 3 M 1: 3 K 3: 1 M 3: 0K 3:2 M 0K 5M 2K 2M Piłka koszykowa 58 : 48 K 54 : 37 K 66 : 70 M 66 : 58 M 63 : 47 K 58 : 70 K 56 : 60 M 71 : 45 M – 60 : 58 M 53 : 69 M – 86 : 75 M 65 : 60 M – 46 : 61 M – 61 : 58 M 3K 3M 1K 7K Razem 20 12 Ol. – Olsztyn, Kal. – Kaliningrad Z´ ro´dło: Opracowanie własne, W. Zachalski, Tylko Szłykowicz zmusił do kapitulacja Z˙ ukowa Warmia – Czerwona Gwiazda 2:0, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 103 z 2 maja, s. 5; R. Zalewski, Zwycie˛stwa piłkarzy i remisowe pojedynki w koszyko´wce, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 258 z 30 paz´dziernika, s. 5; Po zacie˛tej walce siatkarze Olsztyna pokonali Kaliningrad 3:2, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 43 z 20 lutego, s. 5; Ze sportu Olsztyn – Kaliningrad 1:1, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 57 z 8 marca, s. 5; Ze sportu, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 58 z 9 marca, s. 6; 4 rekordy okre˛gu i zwycie˛stwo przywiez´li lekkoatleci z Kaliningradu, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 105 z 4 maja, s. 6; Lekkoatletyka Me˛z˙czyz´ni wygrali a kobiety przegrały z Kaliningradem, „Głos Olsztyn´ski”, 1967, nr 174 z 24 lipca, s. 6; Rozpocze˛cie kontakto´w Olsztyn – Kaliningrad 3:0 w siatko´wce, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 84 z 8 kwietnia, s. ; Remisowy pojedynek siatkarzy w Kaliningradzie, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 95 z 22 kwietnia, s. ; Ostre strzelanie w Działdowie – w rewanz˙owym pojedynku Olsztyn Kaliningrad 5:0, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 104 z 2 maja; W. Zachalski, Po dobrej grze piłkarze reprezentacji Olsztyna przegrali z Baltika˛ 1:2, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 259 z 31 paz´dziernika, s. 5; Poraz˙ki koszykarzy w Kaliningradzie, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 168 z 16 lipca; Mimo osłabionego składu zwycie˛stwo lekkoatleto´w Olsztyna nad Kaliningradem i Białymstokiem, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 173 z 23 lipca, s. 6; Lekkoatleci olsztyn´scy zwycie˛z˙yli w Kaliningradzie, „Głos Olsztyn´ski”, 1968, nr 191 z 13 sierpnia, s. 6; Zwycie˛stwo piłkarzy olsztyn´skich nad juniorami Kaliningradu, „Głos Olsztyn´ski”, 1969, nr 82 z 8 kwietnia, s. 5; Olsztyn – Kaliningrad 3:0, „Głos Olsztyn´ski”, 1969, nr 245 z 15 paz´dziernika, s. 5; W siatko´wce kobiet ime˛z˙czyzn Olsztyn – Kaliningrad 1:3 i 3:1, „Głos Olsztyn´ski”, 1969, nr 93 z 21 kwietnia, s. 6; Siatkarze i strzelcy takz˙e przegrali z Kaliningradem, „Głos Olsztyn´ski”, 1969, nr 112 z 13 maja, s. 7; Sportowcy Kaliningradu lepsi od olsztyniako´w (kosz), „Głos Olsztyn´ski”, 1969, nr 111 z 12 maja, s. 8; Mecze piłkarzy i lekkoatleto´w czołowymi imprezami s´wie˛ta lipcowego, „Głos Olsztyn´ski”, 1969, nr 169 z 18 lipca, s. 5. 224 Jerzy Urniaz˙ w rozgrywkach II ligi20. Korzystne zmiany w olszyn´skim sporcie w istotny sposo´b rzutowały na poziom prowadzonej wspo´łpracy z obwodem. Opro´cz wczes´niej wspomnianych, kontakty nawia˛zali strzelcy sportowi, płetwonurkowie, młode gimnastyczki oraz pływacy, zas´ po okresie pewnej ro´wnowagi w rywalizacji, nasta˛piła ogo´lna przewaga sportu olszyn´skiego. Ponadto w meczach z Kaliningradem nie zawsze wyste˛powali czołowi olsztyn´scy zawodnicy. W tym czasie najcze˛s´ciej przebywali na zgrupowaniach kadry narodowej lub reprezentowali Polske˛ w turniejach lub meczach mie˛dzypan´stwowych. Tak było w spotkaniach lekkoatletycznych, w kto´rych nie startowali, mie˛dzy innymi: Ludwika Dobrowolska, Danuta Sobieska (Wierzbicka), Urszula Jo´z´wik, Marek Jo´z´wik, I. Kluczek; w meczach siatkarskich me˛z˙czyzn (Stanisław Zdun´czyk), rywalizuja˛cych w finałach mistrzostw Polski lub tez˙ w waz˙nych meczach i turniejach Europy Zachodniej. W obawie przed kontuzjami cze˛sto wystawiali do gry z Kaliningradem rezerwowy skład druz˙yny. Nie zawsze do dyspozycji byli piłkarze noz˙ni graja˛cy w II lidze. Owe okolicznos´ci wskazywały jednoczes´nie, iz˙ Olsztyn reprezentowały zespoły nie zawsze w najmocniejszym składzie, a mimo to zwycie˛z˙aja˛ce. Efekty rywalizacji w tym okresie doskonale odzwierciedla tabela 2, uwzgle˛dniaja˛ca najbardziej widowiskowe dyscypliny. Zdawały sobie z tego sprawe˛ takz˙e władze w Kaliningradzie. Dlatego tez˙ rosna˛ca przewaga Olsztyna, jak nalez˙y sa˛dzic´, stała sie˛ niewygodna dla władz partyjnych i sportowych obwodu Kaliningradzkiego, gło´wnie z przyczyn propagandowych. Trudno było, jak sie˛ wydaje, wytłumaczyc´ władzom centralnym ZSRR powody coraz cze˛stszych niepowodzen´. Zmniejszaja˛c w pewnym stopniu nacisk poraz˙ek, przykładowo obie strony zrezygnowały z meczo´w lekkoatletycznych, a w ich miejsce uje˛to wzajemne zaproszenia na lokalne mistrzostwa okre˛gu, kto´re nie miały juz˙ wydz´wie˛ku wspo´łzawodnictwa mie˛dzyregionalnego. Co wie˛cej, w 1970 roku w porozumieniu z Kaliningradem Olsztyn zrezygnował z wystawiania najlepszych druz˙yn. W ich miejsce do wspo´łpracy skierował czołowe druz˙yny junioro´w przygotowuja˛cych sie˛ do ogo´lnopolskich spartakiad. Tego roku kontakty nawia˛zali młodzi sportowcy w dziewie˛ciu dyscyplinach: gimnastyce sportowej dziewcza˛t, jez´dziectwie, koszyko´wce, pływaniu, piłce noz˙nej, piłce re˛cznej, piłce siatkowej, tenisie i z˙eglarstwie21. Okazało sie˛ jednak, z˙e, mimo wczes´niejszych ustalen´ (rywalizacji podobnych wiekowo zespoło´w sportowych), Kaliningrad nie spełnił przyje˛tych warunko´w. Duz˙ym zaskoczeniem okazał sie˛ mecz pływako´w w Kaliningradzie w nietypowym basenie (20 m) ze starszymi od siebie zawodnikami. Ro´wniez˙ ze starszymi od siebie sportowcami rywalizowali młodzi koszykarze i koszykarki, tenisis´ci i piłkarze re˛czni, wysoko przegrywaja˛c wszystkie spotkania. Z pewnos´cia˛ dla Kaliningradu 20 APO, KW PZPR, sygn. 1141/2160, Problematyka sportu kwalifikowanego, s. 55-56. 21 APO, KW PZPR, teczka Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2097, Notatka ze spotkania granicznego jakie odbyło sie˛ 27 II br. z przedstawicielami Wydz. Propagandy KW PZPR i Wydz. Propagandy Obw. Kom. KPZR sporza˛dzone 3 III 1970 r. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego... była to okazja do podniesienia własnej wartos´ci sportowej w oczach władz centralnych i w konsekwencji kontynuowania wspo´łpracy. Podobne sytuacje wyste˛powały takz˙e w naste˛pnych latach. Nowe okolicznos´ci wspo´łpracy na tyle odbiegały od pocza˛tkowych ustalen´, iz˙ trudno było ja˛ uznac´ za kontynuacje˛ dotychczasowej rywalizacji mie˛dzy regonami. Dalszy etap kooperacji nie oddawał bowiem realnej wartos´ci sportowej wojewo´dztwa olsztyn´skiego. Moz˙na zatem przyja˛c´, iz˙ 1969 rok zakon´czył podje˛te wspo´łzawodnictwo miedzy regionami. Wła˛czenie sportu młodziez˙owego pozwoliło takz˙e na wcielenie sportowej młodziez˙y w terenie do wspo´łpracy. Z pocza˛tkiem lat siedemdziesia˛tych, poprawa gospodarcza kraju, utworzenie Wojewo´dzkiej Federacji Sportu (1973) miały wpływ na jeszcze wie˛kszy rozwo´j sportu w wojewo´dztwie. Efektem tego był coraz wyz˙szy poziom młodych sportowco´w w klubach powiatowych, uczestnicza˛cych takz˙e w spartakiadach i igrzyskach22. Z tych wzgle˛do´w Wojewo´dzki Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki uja˛ł w kontaktach z Kaliningradem piłkarzy noz˙nych z KS „Victoria” Bartoszyce i piłkarzy re˛cznych z KS „Łyna” Bartoszyce, koszykarzy i koszykarki z LKS „Zjednoczenie” z Ke˛trzyna i KS „Działdowianka” z Działdowa, zapas´niko´w z LKS w Giz˙ycku i kolarzy reprezentuja˛cych Ludowe Zespoły Sportowe. Interesuja˛cy jest tu fakt rozrostu wys´cigu szosowego. W 1971 roku młodzi kolarze s´cigali sie˛ juz˙ na 6-etapowej trasie z Mra˛gowa do Kaliningradu, zas´ w roku naste˛pnym w 7-etapowym wys´cigu z Kaliningradu do We˛gorzewa23. Podział administracyjny kraju w 1975 roku nie miał wie˛kszego wpływu na całos´c´ wspo´łpracy z obwodem Kaliningradzkim. Jednak powołanie os´ciennego nowego wojewo´dztwa elbla˛skiego, ro´wniez˙ zainteresowanego kooperacja˛ z obwodem, zmniejszyło w kolejnych latach o połowe˛ liczbe˛ kontakto´w z Olsztynem. Taki stan rzeczy wzbudził duz˙e niezadowolenie olsztyn´skiego s´rodowiska sportowego24. Oceniaja˛c wspo´łprace˛ zakres´lona˛ cezura˛ czasowa˛ mie˛dzy wojewo´dztwem olsztyn´skim i obwodem kaliningradzkim, nalez˙y wyszczego´lnic´ w niej dwa zasadnicze okresy. Pierwszy obejmował lata 1956-1969 charakteryzuja˛ce sie˛ silna˛ rywalizacja˛, maja˛ca˛ okres´lic´ wartos´c´ sportowa˛ kaz˙dego z regiono´w. Meczom towarzyszyły uroczysta oprawa i swoisty wydz´wie˛k propagandowy oraz ogromne zainteresowanie mieszkan´co´w, kto´re miało w efekcie zbliz˙yc´ do siebie społecznos´ci. O ile w pocza˛tkowym okresie zaznaczyła sie˛ przewaga sportu kaliningradzkiego, o tyle od połowy lat szes´c´dziesia˛tych wzrost poziomu sportu olsztyn´skiego i jego dominacja definitywnie zakon´czyły rywalizacje˛ czołowych druz˙yn olsztyn´s 22 J. Urniaz˙, op. cit., s. 58. 23 Gryganiec i Kaliningrad I zwycie˛zcami wys´cigu, „Gazeta Olsztyn´ska” 1972, nr 114 z 15 maja, s. 4. 24 APO, KW PZPR, teczka Dział Propagandy, Wspo´łpraca z Kaliningradem, sygn. 1141/2496, Sprawozdanie z wspo´łpracy mie˛dzy wojewo´dztwem olsztyn´skim a obwodem kaliningradzkim w latach 1976-1977 sporza˛dzone przez Wydział Pracy Ideowo-Wychowawczej KW PZPR w Olsztynie, s. 19. 226 Jerzy Urniaz˙ kich. Drugi okres, obejmuja˛cy lata 1970-1975, akcentowało wła˛czenie ze strony Olsztyna grup młodziez˙owych, co nie zawsze uwzgle˛dniały władze Kaliningradu. Naruszało to przyje˛ta˛formułe˛ wspo´łzawodnictwa najlepszych druz˙yn w podobnych grupach wiekowych. Dlatego tez˙ dalsza˛ wspo´łprace˛ ze strony Olsztyna nalez˙y uznac´ za etap szkolenia sportowego młodziez˙y. Mimo wyste˛puja˛cych problemo´w, wspo´łpraca zaowocowała nawia˛zaniem znajomos´ci i przyjaz´ni s´rodowiska sportowego oraz wymiana˛ dos´wiadczen´ organizacyjnych i szkoleniowych, a takz˙e, jak sie˛ wydaje, zmiana˛ opinii o sa˛siadach ws´ro´d wielu widzo´w uczestnicza˛cych w meczach. Wspo´łpraca sportowa wojewo´dztwa olsztyn´skiego i obwodu kaliningradzkiego w latach 1956-1975 Streszczenie Przedmiotem artykułu jest ukazanie wspo´łpracy sportowej w okresie zakres´lonym tytułem pracy z uwagi na podział administracyjny kraju (1975). Autor ustosunkował sie˛ do charakteru kooperacji, kto´ra˛ akcentowało wspo´łzawodnictwo z udziałem czołowych druz˙yn i sportowco´w obu regiono´w i zwia˛zanych z tym oczekiwan´ polityczno-społecznych. Wydzielił poszczego´lne etapy wspo´łpracy i podja˛ł sie˛ pro´by ich oceny. W konkluzji odnio´sł sie˛ do efekto´w prowadzonych działan´. Słowa kluczowe: wspo´łpraca sportowa, rywalizacja, poziom sportowy, zainteresowanie społeczne. Sports cooperation Between Olsztyn Voivodship and Kaliningrad Oblast in the Years 1956-1975 Abstract The aim of the article is to present sports cooperation within the given period of time, with respect to the former administrative division of the country (1975). The author describes the main profile of the cooperation, which was characterized by the ever-present air of competition between the leading regional teams and sportsmen and which reflected the political and social expectations typical of those times. The author of the article divides the cooperation into stages which are further discussed. The concluding remarks concern the effects and the outcome of those actions. Key words: sports cooperation, competition, sports level, social interest. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 KOMUNIKATY Z BADAN´ Jacek Białkowski Olsztyn´ska Szkoła Wyz˙sza im. Jo´zefa Rusieckiego Nasze dziedzictwo Dzieje ojczyste zajmuja˛ przewaz˙nie szczego´lne miejsce w sercu kaz˙dego człowieka. S´ wiadcza˛ o jego dziedzictwie i kulturze, z kto´rymi sie˛ identyfikuje. Historia ma dla nas ro´z˙ne oblicza. Dla jednych jawi sie˛ tylko jako ta „z podre˛cznika”, kto´ra opisuje doniosłe wydarzenia z naszej przeszłos´ci, natomiast dla innych jest historia˛ tzw. „małej ojczyzny”, miasta lub wsi, gdzie przyszli na s´wiat, gdzie z˙yli i umierali ich przodkowie. Wspo´łczesny s´wiat, w dobie globalizacji, staje sie˛ w szybkim tempie zmaterializowany i kosmopolityczny. Ojczyzna, tradycja czy rodzina staja˛ sie˛, dla wielu oso´b, tylko pustymi słowami pozbawionymi głe˛bszych tres´ci emocjonalnych. Sposobem na zatrzymanie tego procesu moz˙e byc´ ods´wiez˙enie, a jes´li zachodzi taka potrzeba odtworzenie pamie˛ci o naszych przodkach, czyli genealogia rodzinna, kto´ra to moz˙e stac´ sie˛ pomostem ła˛cza˛cym nas samych z szeroko rozumiana˛ historia˛. Zupełnie inaczej spojrzymy na historie˛, gdy be˛dziemy ´wiadomi, izs˙ przykładowo kto´rys´ z naszych przodko´w brał udział w jednym z powstan´ narodowych i be˛dziemy znali jego po´z´niejsze losy. Byc´ moz˙e wo´wczas us´wiadomimy sobie, z˙e te odległe wydarzenia, opisane w podre˛cznikach, mogły miec´ bezpos´redni wpływ na to, gdzie obecnie z˙yjemy, jaki jest nasz status społeczny i ekonomiczny. W społeczen´stwach feudalnych, gdzie dziedziczenie ziemi i przywilejo´w miało fundamentalne znaczenie dla egzystencji rodziny, w interesie kaz˙dego była znajomos´c´ własnej genealogii. Rewolucja przemysłowa pocza˛tku XIX wieku odsune˛ła na dalszy plan, a nawet połoz˙yła kres tej koniecznos´ci. Wie˛zy rodzinne i rodowe straciły jakiekolwiek praktyczne znaczenie i szybko o nich zapomnielis´my w wirze walki o dobra materialne. Obecnie, gdy społeczen´stwo industrialne dochodzi do szczyto´w swojego rozwoju, obserwujemy powro´t do zainteresowania swoimi korzeniami. Genealogia amatorska budzi najwie˛ksze zainteresowanie w krajach najwyz˙ej rozwinie˛tych, jak: USA i Wielka Brytania. Maja˛c powyz˙sze na uwadze, postanowiłem sprawdzic´, jaki stosunek maja˛ młodzi Polacy do: a) historii i kultury Polski, b) historii i kultury regionu z kto´rego sami pochodza˛, 228 Jacek Białkowski c) historii i kultury regionu z kto´rego pochodza˛ ich przodkowie, d) historii własnej rodziny, e) genealogii własnej rodziny. Badanie przeprowadziłem metoda˛ankietowa˛. Ankiete˛ wypełniło 65 studento´w z dwo´ch olsztyn´skich uczelni wyz˙szych – Olsztyn´skiej Szkoły Wyz˙szej im. Jo´zefa Rusieckiego i Olsztyn´skiej Wyz˙szej Szkoły Informatyki i Zarza˛dzania im. Prof. Tadeusza Kotarbin´skiego. Najliczniejsza˛ grupe˛ stanowili studenci w wieku 21-25 lat (56%) oraz studenci, kto´rzy jeszcze nie przekroczyli 20. roku z˙ycia (18%). Osoby w wieku 26-30 lat stanowiły 11% ankietowanych, a w wieku 31-35 lat 6%. Pozostałe 9% procent ankietowanych było powyz˙ej 35. roku z˙ycia. Przeanalizowałem grupe˛ pod wzgle˛dem miejsca zamieszkania (rys.1 ). Rys. 1. Miejsce zamieszkania ankietowanych Na postawione pytanie o zainteresowanie historia˛ Polski twierdza˛co odpowiedziało 51% ankietowanych, natomiast szeroko rozumiana˛ kultura˛ naszego narodu zainteresowanych było 58 % studento´w. Wie˛kszym zainteresowaniem (68%) cieszyły sie˛ dzieje regionu pochodzenia ankietowanego i troche˛ mniejszym (49%) zagadnienia zwia˛zane z kultura˛ tego regionu. Sytuacja wygla˛dała juz˙ zgoła inaczej, gdy zapytałem studento´w, czy interesuja˛ sie˛ historia˛ i kultura˛ regionu, z kto´rego pochodzili ich przodkowie. 62% ankietowanych odpowiedziało, z˙e nie interesuje sie˛ historia˛ tego regionu, a 71% nie interesuje sie˛ kultura˛ tego regionu. Zainteresowanie historia˛ własnej rodziny zadeklarowało 86% ankietowanych. Wie˛kszos´c´ ankietowanych wiedziała, jaki zawo´d wykonywali dziadkowie (89% dziadek, 91% babcia). Zdecydowanie mniej oso´b było zorientowanych w wykonywanych zawodach pradziadko´w (45% pradziadek i 43% prababcia). Tylko nieliczne osoby posiadały wiedze˛ na temat zawodu prapradziadko´w (6% prapradziadek i 5% praprababcia). Nasze dziedzictwo 229 Genealogie˛ rodzinna˛ interesowało sie˛ troche˛ mniej oso´b niz˙ historia˛ (66%). Wszyscy ankietowani zadeklarowali wiedze˛ na temat ilos´ci potomstwa dziadko´w. Mniej niz˙ połowa (46%) wiedziała, ile dzieci mieli pradziadkowie, a tylko 9% znało liczbe˛ dzieci prapradziadko´w. Podobnie sytuacja przedstawiała sie˛ ze znajomos´cia˛ dat narodzin i zgono´w antenato´w. Im dalej cofałem sie˛ w przeszłos´c´, tym bardziej topniała wiedza ankietowanych. Ponad połowa ankietowanych znała rok urodzenia i s ´mierci dziadko´w (61% dziadka i 66% babci). Jes´li chodzi o pełna˛ date˛ tych zdarzen´ było gorzej (35% dziadek i 38% babcia). Wystarczyło cofna˛c´ sie˛ o jeszcze jedno pokolenie, by stwierdzicztylko 9% oso´b znało rok urodzenia i s ´, ˙e ´mierci pradziadka i 13% prababci, a pełna˛ date˛ tych zdarzen´ odpowiednio 5% i 3%. Gdy cofna˛łem sie˛ do prapradziadko´w, wiedza z powyz˙szego zakresu była bliska zeru. Ponad 60% ankietowanych znała miejsce narodzin dziadko´w (63% dziadka i 66% babci). Cofna˛łem sie˛ o pokolenie wstecz i sprawdziłem, czy powto´rzył sie˛ wynik z poprzedniego badania dotycza˛cego dat narodzin pradziadko´w. Oto´z˙ nie, okazało sie˛,z˙e wiedza ankietowanych o miejscach, w kto´rych przyszli na s´wiat i zmarli ich pradziadkowie, jest wie˛ksza niz˙ znajomos´c´ dat tych wydarzen´. 23% respondento´w znała miejsce narodzin oraz s´mierci pradziadko´w. W przypadku prapradziadko´w sytuacja powto´rzyła sie˛ z poprzedniego badania i wiedze˛ na temat miejsca narodzin i s´mierci zadeklarowały pojedyncze osoby. Prawie 90% ankietowanych znało miejsce, gdzie wie˛kszos´c´z˙ycia spe˛dzili dziadkowie (89% dziadek i 91% babcia). W przypadku pradziadko´w wyniki przedstawiały sie˛ naste˛puja˛co: pradziadek 45%, prababcia 43%. Jes´li chodzi o prapradziadko´w wynik oscylował w granicach 6%. Wiedze˛, z jakiego stanu społecznego wywodzili sie˛ przodkowie, zadeklarowało 74% ankietowanych. Na koniec analizy wyniko´w ankiety pokusiłem sie˛ o sprawdzenie, do jakich s´rodowisk społecznych przypisywali sie˛ ankietowani (rys. 2) i czy to miało istotny wpływ na ich zaso´b wiedzy z zakresu ankiety. ch3opskie 6% robotnicze60% inteligenckie34% Rys. 2. Pochodzenie badanych 230 Jacek Białkowski Osoby okres´laja˛ce swoje pochodzenie jako chłopskie, wykazały najwie˛ksze zainteresowanie historia˛ Polski. NIE 25% TAK 75% Rys. 3. Zainteresowanie historia˛ Polski. Pochodzenie chłopskie TAK NIE 45% 55% Rys. 4. Zainteresowanie historia˛ Polski. Pochodzenie inteligenckie NIE TAK 49% 51% Rys. 5. Zainteresowanie historia˛ Polski. Pochodzenie robotnicze Nasze dziedzictwo 231 Prawie identyczna sytuacja uwidoczniła sie˛ w kwestii zainteresowania historia˛ i kultura˛ regionu pochodzenia ankietowanych. NIE 25% TAK 75% Rys. 6. Zainteresowanie historia˛ regionu pochodzenia. Pochodzenie chłopskie NIE TAK59% 41% Rys. 7. Zainteresowanie historia regionu pochodzenia. Pochodzenie inteligenckie NIE 28% TAK 72% Rys. 8. Zainteresowanie historia regionu pochodzenia. Pochodzenie robotnicze 232 Jacek Białkowski Wkwestii zainteresowania historia˛regionu przodko´wwyniki przedstawiały sie˛ naste˛puja˛co: NIE50% TAK50% Rys. 9. Zainteresowanie historia˛ regionu pochodzenia przodko´w. Pochodzenie chłopskie NIE 55% TAK45% Rys. 10. Zainteresowanie historia˛ regionu pochodzenia przodko´w. Pochodzenie inteligenckie TAK NIE 33% 67% Rys. 11. Zainteresowanie historia˛ regionu pochodzenia przodko´w. Pochodzenie robotnicze Nasze dziedzictwo 233 Zainteresowanie kultura˛ regionu przodko´w przedstawiało sie˛ naste˛puja˛co: TAK25% NIE 75% Rys. 12. Zainteresowanie kultura˛ regionu pochodzenia przodko´w. Pochodzenie chłopskie TAK41% NIE 59% Rys. 13. Zainteresowanie kultura˛ regionu pochodzenia przodko´w. Pochodzenie inteligenckie TAK23% NIE 77% Rys. 14. Zainteresowanie kultura˛ regionu pochodzenia przodko´w. Pochodzenie robotnicze Sprawdziłem, czy wyste˛powały ro´z˙nice w zainteresowaniu historia˛ i genealogia˛ własnej rodziny w zalez˙nos´ci od s´rodowiska, z kto´rego wywodzili sie˛ ankietowani (rys. 9). Okazało sie˛,z˙e osoby pochodza˛ce ze s´rodowisk wiejskich zdecydowanie bardziej interesowały sie˛ historia˛ i genealogia˛ własnej rodziny niz˙ osoby, kto´re identyfikowały sie˛ ze s´rodowiskami robotniczymi czy inteligenckimi. 234 Jacek Białkowski Rys. 15. Zainteresowanie historia˛ i genealogia˛ Przebadałem stopien´ zainteresowania historia˛ i genealogia˛ własnej rodziny pod wzgle˛dem płci ankietowanych i stwierdziłem, z˙e wysta˛piły drobne ro´z˙nice, około 2%, na korzys´c´ płci z˙en´skiej. Przy okazji tej analizy zwro´ciłem uwage˛ na fakt, iz˙ stopien´ zainteresowania genealogia˛ zwie˛kszał sie˛ wraz z wiekiem ankietowanych. Mam nadzieje˛,z˙e, czytaja˛c analize˛ wyniko´w ankiety, mimowolnie zacze˛lis´cie sie˛ Pan´stwo zastanawiac´ nad stopniem własnej wiedzy z zakresu poruszonych temato´w. Byc´ moz˙e dojdziecie do wniosku, iz˙ warto pos´wie˛cic´ troche˛ czasu, by przekazac´ posiadana˛ wiedze˛ kolejnemu pokoleniu. Zainteresowanie problematyka˛ genealogiczno-historyczna˛ własnej rodziny ws´ro´d młodziez˙y nie jest zbyt wysokie. Jes´li jest tak w obecnej chwili, to co be˛dzie za dwa pokolenia? Na to pytanie musicie Pan´stwo odpowiedziec´ sobie sami, maja˛c na uwadze fakt, iz˙ duz˙o informacji przechowujemy jedynie we własnej pamie˛ci. W przypadku braku zachowania tych danych w formie pisemnej lub elektronicznej oraz przekazaniu ich naszym naste˛pcom znikna˛ one bezpowrotnie. Byc´ moz˙e us´wiadomicie sobie Pan´stwo, z˙e juz˙ i Wy nie moz˙ecie przekazac´ wielu informacji, gdyz˙ odeszły wraz z Waszymi przodkami. Moz˙e warto w takiej sytuacji podja˛c´ trud odtworzenia tej wiedzy? Nasze dziedzictwo Streszczenie W dobie globalizacji wspo´łczesny s´wiat staje sie˛ w szybkim tempie zmaterializowany i kosmopolityczny. Ojczyzna, tradycja czy rodzina staja˛ sie˛, dla wielu oso´b, tylko pustymi słowami pozbawionymi głe˛bszych tres´ci emocjonalnych. Sposobem na zatrzymanie tego procesu moz˙e byc´ ods´wiez˙enie lub odtworzenie pamie˛ci o naszych przodkach, czyli genealogia rodzinna. Wiedza na temat Nasze dziedzictwo 235 historii własnej rodziny moz˙e stac´ sie˛ pomostem ła˛cza˛cym nas samych z szeroko rozumiana˛ historia˛ naszego narodu. W artykule ukazałem wyniki badania metoda˛ ankietowa˛ stopnia zainteresowania studento´w zagadnieniami zwia˛zanymi z historia˛ i kultura˛ Polski oraz historia˛ i genealogia˛ rodzinna˛. Ukazałem ro´wniez˙ wpływ pochodzenia społecznego na zainteresowanie ww. tematami. Słowa kluczowe: genealogia, rodzina, historia rodziny, kultura. Our Legacy Abstract In the age of globalization today;s world is quickly becoming increasingly materialistic and cosmopolitan. Motherland, tradition, and family are becoming, for many people, empty words without any deep emotional meaning. One way to slow down this process is to go back to the past to reconstruct family roots or family genealogy. Knowledge about family history may become a bridge connecting us with the history and the sole of our nation. In this article I presented the results of a survey investigating students; interest in Polish history and culture and the history and genealogy of their families. The article also shows the influence of social class on these topics. Key words: genealogy, family, family history, culture. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 Beata Tomaszewska-Hołub Uniwersytet Warmin´sko-Mazurski w Olsztynie Społeczne aspekty procesu prywatyzacji Wste˛p Procesy prywatyzacyjne sa˛ stałym punktem programo´w gospodarczych wie˛kszos´ci rza˛do´w, niezalez˙nie od ich politycznych orientacji oraz poziomu rozwoju gospodarczego pan´stw. W Polsce od uchwalenia ustawy o prywatyzacji przedsie˛ biorstw pan´stwowych (13.07.1990 r.) mine˛ło przeszło 16 lat. W tym okresie proces prywatyzacji to jeden z najwaz˙niejszych proceso´w przeobraz˙aja˛cych polska˛ gospodarke˛. Wielowymiarowos´c´ prywatyzacji pozwala wyro´z˙nic´ choc´by jej dwie najistotniejsze płaszczyzny: ekonomiczna˛ oraz społeczna˛. W odniesieniu do płaszczyzny ekonomicznej proces prywatyzacji jest na tyle zaawansowany, iz˙ zmienił strukture˛ własnos´ci w gospodarce. Według danych MSP przekształceniami własnos´ciowymi do kon´ca 2005 r. obje˛to przeszło 60% ogo´łu istnieja˛cych w 1989 r. przedsie˛biorstw. Tym samym przekroczony został punkt krytyczny, tzn. dominuja˛ cym obecnie sektorem polskiej gospodarki stał sie˛ sektor prywatny. Na rozwo´j tego sektora spory wpływ miała prywatyzacja załoz˙ycielska. Istotna˛ role˛ w kompleksowej ocenie procesu prywatyzacji odgrywa takz˙e analiza płaszczyzny społecznej. Prywatyzacja ma bowiem wymiar procesu społecznego, kto´ry jak kaz˙da zmiana niesie w sobie potencjalnos´c´ antagonizmo´w. Efekty i skutki omawianego procesu nalez˙y wartos´ciowac´ przez pryzmat zro´z˙nicowania społecznej percepcji, a wie˛c takz˙e poprzez badanie opinii pracowniko´w firm prywatyzowanych. Zasie˛g prywatyzacji zmienia nie tylko strukture˛ gospodarki, ale takz˙e generuje nowe segmenty struktury społecznej, kto´re staja˛ sie˛ czynnikami kształtuja˛cymi ład społecznoekonomiczny gospodarki rynkowej. Niniejszy tekst prezentuje wnioski z badan´ empirycznych ukazuja˛ce jak modyfikuje sie˛ struktura społecznego, pracowniczego odbioru zmian prywatyzacyjnych. Metodologia badan´ Przeprowadzone badania maja˛ charakter panelowy, ich realizacja odbywa sie˛ z pewnym, s´cis´le okres´lonym odste˛pem czasowym. Załoz˙ono trzykrotny powro´t do Beata Tomaszewska-Hołub zbiorowos´ci generalnej. Pierwsze badanie miało miejsce w 1999 r., kolejne po trzech latach – w 2002 r., a ostatnie be˛dzie przeprowadzone po pie˛ciu latach i jest planowane na 2007 r. Tak ustawione badanie pozwoli na uzyskanie obrazu dynamiki społecznego odbioru prywatyzacji. Badana˛ zbiorowos´c´ stanowia˛ pracownicy jednego z gło´wnych sektoro´w polskiej gospodarki1,be˛da˛cy podczas badania w stosunku pracy z zakładami. Pro´by do badania zostały wyłonione poprzez dobo´r kwotowy, do sporza˛dzenia proporcji posłuz˙yły dane kadrowe o liczbie zatrudnionych w badanym okresie. Dodatkowo pro´by zostały zestawione według istotnych cech całej populacji, tzn. cechy te w pro´bach zostały odzwierciedlone. Przedmiotem badan´ jest proces prywatyzacji, a podmiotem pracownicy prywatyzowanej firmy oraz ich wiedza, odczucia, sa˛dy i opinie na temat prywatyzacji. Cel realizowanych badan´ ma wymiar eksplanacyjny oraz praktyczny. Poprzez analize˛ społecznych uwarunkowan´ procesu prywatyzacji oraz identyfikacje˛ obrazu zachowan´ pracowniko´w zaangaz˙owanych w ten proces moz˙liwe stanie sie˛ wyłonienie ewentualnych niebezpieczen´stw, potencjalnych oporo´w wobec zmian. To z kolei da moz˙liwos´c´ skonstruowania takiego planu przekształcen´, kto´ry zminimalizuje zagroz˙enia i wzmocni legitymizacje procesu. Na potrzeby niniejszego raportu zostały omo´wione naste˛puja˛ce obszary badawcze: – stan wiedzy pracowniko´w na temat procesu prywatyzacji; – ewolucja postaw wobec prywatyzacji w konteks´cie subiektywnych dos´wiadczen´; – kondycja kanału informacji i ła˛cznos´ci w firmie; – relacje mie˛dzyludzkie i sfera zarza˛dzania w firmie; – identyfikacja barier i oporo´w wywołanych prywatyzacja˛. W omawianych badaniach zastosowano metode˛ sondaz˙u diagnostycznego, podstawowa˛ technika˛ było badanie ankietowe, zas´narze˛dziem badawczym kwestionariusz ankiety. Opracowany kwestionariusz zawierał 32 pytania o charakterze otwartym i zamknie˛tym. Poszczego´lne cze˛s´ci narze˛dzia badawczego dotyczyłyinnegoobszaru.Pierwszydotyczył pytan´ o fakty, kolejny o ocene˛ fakto´w, natomiast trzeci zawierał wnioski i postulaty. Dodatkowo badana˛ zbiorowos´c´pracowniko´w scharakteryzowano według zmiennych niezalez˙nych, takich jak: płec´, wiek, staz˙ pracy w resorcie, zajmowane stanowisko i wykształcenie. Wartos´ci tych cech w pro´bach sa˛ odzwierciedleniem wartos´ci tychz˙e cech w odniesieniu do wszystkich pracowniko´w badanej branz˙y. Danetesa˛ zgromadzone w ostatniej cze˛s ´ci kwestionariusza ankiety, tj. metryczce, i maja˛ charakter danych statystycznych. Procedura badan´ polegała na wyłonieniu pro´b oraz dostarczeniu pracownikom kwestionariuszy ankiet do wypełnienia; wypełnianie i zwrot ankiet były nadzorowane. Badania empiryczne realizowano w zakładach pracy TP SA, jednak na pros´be˛ firmy w dalszych cze˛s ´ciach raportu badawczego odsta˛piono od podawania jej nazwy. Społeczne aspekty procesu prywatyzacji Wnioski badawcze Realizacja dwo´ch, z trzech planowanych etapo´w badawczych pozwala, w pewnym zakresie, na stawianie wste˛pnych uogo´lnien´ oraz na formułowanie wniosko´w. Stan wiedzy na temat procesu prywatyzacji W analizie społecznego odbioru proceso´w prywatyzacyjnych istotna˛ role˛ odgrywa po pierwsze ranga przyznanej waz˙nos´ci dla problematyki przekształcen´ własnos´ciowych oraz po drugie stopien´ wiedzy badanych w tym zakresie. Wszyscy ankietowani deklaruja˛,iz˙ w ich s´rodowisku dyskusje na tematy zwia˛zane ze zmianami własnos´ciowymi polskiej gospodarki sa˛ bardzo cze˛ste, w pierwszym etapie badan´ z 1999 r. pracownicy utoz˙samiali prywatyzacje˛: – z wejs´ciem inwestora strategicznego; – z poste˛puja˛cymi zmianami technologicznymi zmierzaja˛cymi do wzrostu efektywnos´ci firmy na rynku; – ze sprzedaz˙a˛ pakietu akcji na giełdzie; – z rozdawnictwem akcji pracownikom; – ze zmiana˛ własnos´ci firmy z pan´stwowego monopolisty na firme˛ prywatna˛, zarza˛dzana˛ w sposo´b kapitalistyczny; – z wyprzedaz˙a˛ dochodowej firmy obcym; –z reorganizacja˛zatrudnienia przejawiaja˛ca˛sie˛ redukcja˛etato´w i zwolnieniami grupowymi, w efekcie wzrostem bezrobocia w skali kraju; – ze zwie˛kszeniem ro´z˙nic mie˛dzy przełoz˙onymi a podwładnymi w odniesieniu do poszczego´lnych zakłado´w; – ze sformalizowaniem wzajemnych mie˛dzypracowniczych relacji; – ze zmniejszaniem zarobko´w; – z niepewnos´cia˛ za przedsie˛biorstw na rynku, Badanie z 2002 r. pokazuje, iz˙ nastroje pracowniko´w ewoluuja˛ w kierunku ekonomicznej kalkulacji, wyraz´nie radykalizuja˛ sie i staja sie coraz bardziej negatywne. Pracownicy utoz˙samiaja˛ prywatyzacje z: – wyprzedaz˙a˛ narodowego majatku firmom zagranicznym; – utrata˛ dotychczasowej pozycji przesiebiorstw na rynku; – niepewnos´cia˛ jutra, walka˛ „o stołki”, aferami; – zwolnieniami grupowymi, zwie˛kszaja˛cymi bezrobocie; – nieprawidłowos´ciami, układami, kumoterstwem; – wzrastaja˛ca˛ bieda˛, ubo´stwem, narastaja˛ca˛ patologia˛. Wydaje sie˛,z˙e ocena tego typu w gło´wnej mierze jest efektem osobniczych bilanso´w zysko´w i strat oraz ogo´lnie trudnej w badanym okresie sytuacji w Polsce. Uzasadnione staje sie˛ pytanie, czy według pracowniko´w prywatyzacja jest włas´ciwym sposobem, mechanizmem modelowania nowej gospodarki. W badaniu Beata Tomaszewska-Hołub z 1999 r. poparcie i akceptacja dla przekształcen´ własnos´ciowych polskiej gospodarki jako włas´ciwego sposobu kształtowania nowej struktury gospodarczej było obiecuja˛ce, ponad połowa respondento´w, 57,5% badanych opowiadała sie˛ za prywatyzacja˛ jako włas´ciwym sposobem kształtowania struktury gospodarczej w Polsce, przeciwnego zdania był stosunkowo niewielki odsetek respondento´w, bo 29,1%, zas´ 13,4% badanych nie potrafiło sprecyzowac´ stanowiska. Sytuacja ulega radykalnej zmianie w badaniu z 2002 r. Analiza odpowiedzi wskazuje, iz˙ odsetek pracowniko´w pozytywnie oceniaja˛cych prywatyzacje˛ przedsie˛biorstw pan´stwowych zmalał do 27,3%, wzro´sł z kolei odsetek pracowniko´w negatywnie oceniaja˛ cych prywatyzacje˛ z 29,1% az˙ do 44% badanych. Wydaje˛ sie˛,iz˙ na takie deklaracje wpływ maja˛: sytuacja gospodarcza Polski w badanym okresie, rosna˛ce bezrobocie oraz własne, negatywne dos´wiadczenia badanych. Pojawia sie˛ tutaj pewna korelacja odpowiedzi ze zmiennymi niezalez˙nymi, jakimi sa˛ wykształcenie oraz wiek respondento´w. Liczba opinii pozytywnych wobec procesu prywatyzacji wzrasta wraz ze wzrostem wykształcenia i jednoczes´nie maleje wraz z wiekiem badanych2. Tzw. optymis´ci raczej nie przewiduja˛ i co za tym idzie nie deklaruja˛ na dalszym etapie badan´ negatywnego scenariusza dla siebie, z kolei pesymis´ci odczuwaja˛ i deklaruja˛ zagroz˙enie zwolnieniem z firmy. Ewolucja postaw wobec prywatyzacji w konteks´cie subiektywnych dos´wiadczen´ pracowniko´w Poste˛puja˛ca prywatyzacja firmy stała sie˛ codziennym dos´wiadczeniem pracowniko´w i doprowadziła do wytworzenia specyficznych ocen. Warto zastanowic´ sie˛ czy w zakresie jednostkowych postaw wobec prywatyzacji widoczne zmiany sa˛ zalez˙ne od kontekstu subiektywnych dos´wiadczen´. W tym obszarze pytano respondento´w m.in. o okres´lenie stosunku do firmy rozumianego jako odczucie poprawy ba˛dz´ pogorszenia w trakcie procesu jej prywatyzacji W badaniu pierwszym z 1999 r. zdecydowana grupa badanych, bo 67,4%, zadeklarowała, z˙e nie odczuwa zmian stosunku do własnej firmy, tylko nieliczna grupa – 23,0% ocenia, iz˙ jest im w niej coraz gorzej. Odmiennie wygla˛daja˛ odpowiedzi na to samo pytanie w badaniu z 2002 r., widac´wyraz´nie wzrost deklaracji zwia˛zanych z pogorszeniem odczuc´ – tak odpowiadało przeszło 45% badanych. Kolejne pytanie dotyczyło oceny ewentualnych zmian w zakresie intensywnos´c´ pracy na stanowisku. W badaniu z 1999 r. ponad połowa respondento´w deklaruje, iz˙ proces prywatyzacji zwie˛kszył intensywnos´c´pracy na ich stanowis- Jest to prawidłowos´c´ szerzej znana potwierdzaja˛ca sie˛ w wie˛kszos´ci badan´ dotycza˛cych prywatyzacji, m.in. H. Januszek, Prywatyzacja przedsie˛biorstw pan´stwowych w opinii pracowniko´w (N=2270). Mimo stosunkowo niskiej skłonnos´ci do optymizmu uczestniko´w prywatyzacji, szczego´lnie wyraz´ne i pozytywne odczucia manifestuja˛ ludzie młodzi i wykształceni, dla kto´rych prywatyzacja staje sie˛ szansa˛ na lepsza˛ przyszłos´c´. Społeczne aspekty procesu prywatyzacji kach – 55%. Przeciwnego zdania było 45%. Inaczej rozłoz˙yły sie˛ odpowiedzi w badaniu drugim. Niepomiernie wzrosła grupa oso´b, w kto´ rych opinii w procesie prywatyzacji doszło im obowia˛zko´w zawodowych, deklarowało tak az˙82% badanych. W tym konteks´cie ciekawym problemem staje sie˛ zagadnienie, czy wzrostowi intensywnos´ci pracy towarzyszy wzrost zarobko´w. Respondenci podawali, iz˙nie widza˛takiego zwia˛zku. Zwie˛kszenie ilos´ci pracy nie przekłada sie˛ na zwie˛kszenie motywatoro´w ekonomicznych. Taka ocena moz˙e wskazywac´, iz˙ charakter procesu pracy zintensyfikował sie˛, a pracownicy, choc´obcia˛z˙ani koniecznos´cia˛ realizacji dodatkowych zadan´ zawodowych, nie otrzymuja˛ wie˛kszych zarobko´w. Warte uwagi sa˛ odpowiedzi na pytanie, czy pracownicy, mys´la˛c o prywatyzacji, czuja˛ le˛kba˛dz´ tez˙ czy wia˛z˙a˛ z tym procesem nadzieje˛. Analiza danych wskazuje, iz˙ prywatyzacja ws´ro´d pracowniko´w firmy jest postrzegana raczej jako sytuacja le˛kowa, niejasna, niepewna, wzbudzaja˛ca odczucia zagroz˙enia (najcze˛s´ciej zwia˛zane z ryzykiem utraty pracy – 100% wskazan´). Widoczna jest takz˙e, rozłoz˙ona w czasie, aczkolwiek radykalna ewolucja w zakresie odczuc´ zwia˛zanych z procesem prywatyzacji O ile w badaniu z 1999 r. grupa pracowniko´w wia˛z˙a˛ca z prywatyzacja˛ jakiekolwiek nadzieje osobiste wynosiła 63,3%, o tyle w badaniu z 2002 r. zaledwie 10,7%. To pokazuje˛,iz˙ w badanej firmie tworzy sie˛ nie najlepsza atmosfera odbioru i społecznej akceptacji procesu prywatyzacji. Klimat znacznej niepewnos´ci i obaw, kto´re w mniejszym ba˛dz´ wie˛kszym stopniu staja˛sie˛ udziałem kaz˙dego pracownika. Prawie 80% respondento´w w pierwszym badaniu i prawie 90% w drugim deklaruje strach i niepoko´j zwia˛zany z nadejs´ciem zmian prywatyzacyjnych. Warto zauwaz˙yc´, iz˙ wyniki badania pierwszego z 1999 r., tj. z pocza˛tko´w procesu prywatyzacji, wskazuja˛ na naturalne odzwierciedlenie nastrojo´w załogi u progu przemian. Typowe jest, iz˙ sama zapowiedz´ zmian cze˛sto bywa tworzywem niepokoju i le˛ku zatrudnionych. Jednakz˙e ich umocnienie i powszechne zinternalizowanie jest powodem do niepokoju. Omawiany aspekt znajduje potwierdzenie w analizie odpowiedzi na kolejne pytanie. Oto´z˙ cała badana populacja w pierwszym i drugim etapie postrzega prywatyzacje˛ firmy w aspekcie negatywnych zmian. Poproszono respondento´w o gradacje˛ efekto´w prywatyzacji, od najbardziej istotnych i prawdopodobnych do najmniej. Prywatyzacja zdaniem badanych doprowadzi przede wszystkim do: – zwolnien´ z pracy; – spadku znaczenia organizacji pracowniczych (w tym zwia˛zko´w zawodowych); – wzrostu napie˛cia i sytuacji konfliktowych mie˛dzy pracownikami; – dodatkowego obcia˛z˙enia praca˛, przy tych samych godzinach czasu pracy i przy tych samych zarobkach. Dopiero na kolejnych pozycjach pojawiaja˛ sie˛ ewentualne, pozytywne efekty prywatyzacji, a mianowicie: Beata Tomaszewska-Hołub – nadzieja na polepszenie jakos´ci s´wiadczonych usług, – nadzieja na zwie˛kszenie wynagrodzenia, – wzrost motywacji do efektywniejszej pracy. Kondycja kanału informacji i ła˛cznos´ci w firmie W przebiegu procesu prywatyzacji niebagatelna˛ role˛ nalez˙y przypisac´ systemowi komunikacji i ła˛cznos´ci. Pewna˛ prawidłowos´cia˛, zwłaszcza w odniesieniu do społecznej, pracowniczej akceptacji, jest jej uzalez˙nienie od informacji, jaka na temat proceso´w dociera do zainteresowanych, czyli od droz˙nos´ci systemu informacji i ła˛cznos´ci w firmie. Ta prawidłowos´c´ zaznacza sie˛ takz˙e i w omawianych badaniach. Postawiono przed respondentami pytanie, czy sa˛ dostatecznie poinformowani o przebiegu procesu prywatyzacji firmy. Analiza odpowiedzi ukazuje bezwzgle˛dny brak zaspokojenia społecznego w zakresie doste˛pnos´ci informacji. Juz˙ w pierwszym badaniu z 1999 r. zdecydowana wie˛kszos´c´ respondento´w, bo 81,9%, stwierdziła, z˙e nie jest dostatecznie poinformowana o przebiegu procesu prywatyzacji, tylko niespełna 12% było w tym wzgle˛dzie odmiennego zdania, zas´ 6,6% badanych nie miało sprecyzowanego zdania. Badanie kontrolne z 2002 r. ukazuje, iz˙ w trakcie trwania procesu prywatyzacji sytuacja nie uległa poprawie, wcia˛z˙ niedostateczne poinformowanie zgłaszało 80% badanych, zas´ 20% nie umiało ocenic´ jego stopnia. Tak wysoki 80% odsetek respondento´w deklaruja˛cych niedostateczne poinformowanie juz˙ w trakcie trwania procesu prywatyzacji jest wysoce niepokoja˛cy. Przede wszystkim oznacza, iz˙ w firmie nie funkcjonuje skuteczny system komunikacji, informacji i ła˛cznos´ci, albo, jes´li jest, nie nada˛z˙a za potrzebami załogi. Kolejne pytanie dotyczyło oceny stopnia poinformowania w zakresie plano´w prywatyzacyjnych zakładu i sposobo´w ich realizacji. W badaniu z 1999 r. tylko niespełna 15% respondento´w uznało sie˛ za dostatecznie poinformowanych o planach prywatyzacyjnych zakładu i o sposobach ich realizacji. Ponadto 12,6% nie potrafiło ocenic´ stopnia poinformowania, zas´ przeszło 70% badanych czuło niedosyt informacji. Badanie kontrolne ukazuje, iz˙ pierwotny niedosyt informacji umocnił sie˛ doprowadzaja˛c wre˛cz do odczuwalnej przez respondento´w blokady informacyjnej. Wysoce niepokoja˛ce jest, z˙e 96% badanych z 2002 r. uznało sie˛ za niedostatecznie poinformowanych o planach prywatyzacyjnych firmy i o sposobach ich realizacji. Po pierwsze taka sytuacja niewa˛tpliwie be˛dzie rzutowała na postrzeganie prywatyzacji, w konsekwencji doprowadzaja˛c do poddania w wa˛tpliwos´c´ nie tylko zakresu, s´ciez˙ek, sposobo´w przekształcen´, ale w ogo´le zasadnos´ci prywatyzacji firmy. Tym bardziej, iz˙ opinie na temat tego, z˙e badany sektor w ogo´le nie powinien byc´ prywatyzowany, lecz pozostac´ w gestii pan´stwa, pojawiaja˛ sie˛ stosunkowo cze˛sto. Po drugie tak wysoki wskaz´nik subiektywnego poczucia niedoinformowania ws´ro´d pracowniko´w oznacza, iz˙ trudno be˛dzie pra Społeczne aspekty procesu prywatyzacji cownikom wła˛czyc´ sie˛ czynnie w proces zmian. Byc´ moz˙e tak znacza˛ca grupa pracowniko´w niedoinformowanych wskazuje na brak działan´ odgo´rnych ze strony firmy w celu czytelnego wyjas´nienia przesłanek reorganizacyjnych lub tez˙ kampania informacyjna miała miejsce, zas´ znaczna cze˛s´c´ załogi ma kłopoty z jej zrozumieniem, tzn. jest słabo przygotowana merytorycznie, aby zrozumiec´ przesłanki, model i koniecznos´c´ projektowanych i podejmowanych zmian. Wydaje sie˛,iz˙ w kampanii informacyjnej, kto´ra˛ prowadzono w badanej firmie, popełniono bła˛d polegaja˛cy na koncentracji informacji na samym projekcie zmian, odchodza˛c od pro´b uzasadniania dla procesu prywatyzacji tak w ogo´le. Niezadowolenie pracowniko´w z procesu informacyjnego winno byc´ istotnym wskaz´nikiem dla tzw. agento´w zmiany, byc´ moz˙e niewiele trzeba, aby z oponento´w uczynic´ sojuszniko´w aktywnie popieraja˛cych proces prywatyzacji i restrukturyzacji firmy juz˙ w sferze wdraz˙ania. Jes´li kanały informacji formalnej sa˛ niedroz˙ne, ba˛dz´ kampania informacyjna jest nieskuteczna, istotne staje sie˛ doprecyzowanie, w jaki sposo´b dochodza˛ do respondento´w informacje nt. prywatyzacji. Badanie pierwsze z 1999 r. ukazuje, iz˙ w pocza˛tkowych fazach procesu prywatyzacji firmy o szczego´łowych planach prywatyzacyjnych pracownicy byli informowani przede wszystkim poprzez biuletyny i czasopisma (52,6% wszystkich wskazan´), naste˛pnie poprzez nieformalne rozmowy ze wspo´łpracownikami (33,8%), a pozostałe 9,6% badanych zdobywało informacje poprzez Intranet. W drugim badaniu 20% respondento´w wskazuje na role˛ biuletyno´w i czasopism branz˙owych, ale uwage˛ zwraca kolosalny wzrost znaczenia nieformalnych kanało´w przekazu informacji, na kto´re wskazało 80% badanych. Tego typu odpowiedzi badanych uwidaczniaja˛ brak skutecznie działaja˛ cego, formalnego kanału informacji i ła˛cznos´ci, co w efekcie doprowadziło do sytuacji, w kto´rej rola nieformalnego obiegu informacji niepomiernie wzrosła. Co ciekawe (ani w pierwszym, ani w drugim badaniu), nikt z respondento´w nie wskazał na role˛ zwia˛zko´w zawodowych i rad pracowniczych oraz bezpos´rednich przełoz˙onych. To pozwala sa˛dzic´, iz˙ w procesie komunikacji kanały te nie odgrywały z˙adnej roli, a przeciez˙ winny czynnie angaz˙owac´ sie˛ w przekazywanie istotnych dla załogi informacji. Taka sytuacja moz˙e spowodowac´ niedroz˙nos´c´ zakładowych kanało´w ła˛cznos´ci, kto´re pozbawione formalnych, naznaczonych kompetencja˛ i autorytetem s´ciez˙ek doprowadza˛ do wzrostu roli s´ciez˙ek nieformalnych, w kto´rych niepomierna˛ role˛ odgrywac´be˛da˛ plotki. Relacje mie˛dzyludzkie i sfera zarza˛dzania w w firmie Proces prywatyzacji w zasadniczy sposo´b wpłyna˛ł na kondycje˛ stosunko´w mie˛dzyludzkich. Stosunki te uległy osłabieniu, a wie˛z´, ła˛cza˛ca wczes´niej pracowniko´w – prawie zupełnemu zanikowi. Nasta˛piła silna atomizacja załogi, kto´rej stopien´ro´z˙nicował stanowisko badanych. Zaro´wno w pierwszym etapie badania, Beata Tomaszewska-Hołub jak i w drugim respondenci zadeklarowali kolejno 70% i 85% odczucia, iz˙ w procesie prywatyzacji naste˛puja˛ zmiany w relacjach mie˛dzyludzkich. Co wie˛cej jakos´c´ tych zmian 100% badanych w obu etapach okres´la jako negatywne. Narasta zatem pewiem specyficzny typ mentalnos´ci pracowniczej, zgodnie z kto´rym miejsce pracy jest traktowane instrumentalnie, poprzez pryzmat korzys´ci własnych, gdzie brak solidarnos´ci pracowniczej nawet w najsłabszym zarysie. Wdraz˙anie procesu prywatyzacji w firmie zmienia takz˙e stosowanie zasad i reguł zarza˛dczych. Skuteczne i efektywne wdraz˙anie prywatyzacji powinno sie˛ odbywac´ z wykorzystaniem efektywnych partycypuja˛cych, sposobo´w i technik zarza˛dzania firma˛. Tymczasem, zdaniem pracowniko´w, sfera zarza˛dzania zamiast sie˛ poprawic´, uległa pogorszeniu. Wskazuja˛ na to wyniki odpowiedzi, w 1999 r. tylko 5,8% badanych stwierdziło, z˙e sytuacja w zakresie zarza˛dzania uległa poprawie. Pogorszenie zauwaz˙yło az˙ 61,9% badanych. Brak zmian w tej kwestii stwierdziło 20,3% badanych. Sytuacja nie uległa poprawie w okresie dłuz˙szej perspektywy, tzn. ostatnich trzech lat, w badaniu z 2002 r. 70% respondento´w deklaruje, iz˙ w wyniku podje˛tego procesu prywatyzacji sfera zarza˛dzania firma˛ uległa pogorszeniu, 20% twierdzi, iz˙ w zasadzie nie zmieniła sie˛ i tylko zaledwie 10% badanych zmiane˛ zauwaz˙a i ocenia pozytywnie. Owo pogorszenie sfery zarza˛dzania opisywane było jako: brak jasnej polityki kadrowej, brak motywatoro´w ekonomicznych przy jednoczesnym docia˛z˙aniu obowia˛zkami, brak jasnych dro´g awansu, brak prawdziwej informacji w odniesieniu do kategorii zawodowych najbardziej zagroz˙onych utrata˛ pracy, brak entuzjazmu i odpowiedzialnos´ci za los podwładnych. W tym konteks´cie ciekawe analitycznie jest odniesienie sie˛ respondento´w do pogla˛du, według kto´rego ludziom bardziej zalez˙y na tym, aby dobrze nimi rza˛dzic´, a mniej by sami uczestniczyli w rza˛dzeniu. Analiza odpowiedzi wskazuje˛,iz˙ rzeczywis´cie pracownikom nie zalez˙y na posiadaniu uprawnien´ decyzyjnych, lecz na tym, aby stosowano prawidłowa˛ polityke˛ w zakresie zarza˛dzania. Ponad połowa respondento´w z 1999 r. stwierdziła, z˙e woli byc´ dobrze rza˛dzona niz˙ sama wspo´łuczestniczyc´ w procesie zarza˛dzania, tylko 17,8% badanych deklaruje, iz˙ bardziej zalez˙y im na wspo´łzarza˛dzaniu, niz˙ na tym, by dobrze nimi rza˛dzono. W badaniu kontrolnym uzyskano podobne wyniki. Wyniki uzyskane w trakcie realizacji dwo´ch etapo´w badan´ ukazuja˛,iz˙ w firmie przewaz˙ały nieskuteczne praktyki zarza˛dzania procesem prywatyzacji, w tym przede wszystkim brak odpowiedniego wzmocnienia dla psychospołecznych czynniko´w zarza˛dzania zasobami ludzkimi. Sfera zarza˛dzania firma˛jawi sie˛ niekorzystnie, jej funkcjonowanie odbywa sie˛ w oparciu o procedury mocno schematyczne oraz sformalizowane relacje. Badana firma ma „objawy” organizacji mocno zbiurokratyzowanej, a to negatywnie wpływa i na sposoby podejmowanych działan´, (kto´re najcze˛s˛ wyła˛cznie do formalnych ´ciej sa˛ rutynowe, albowiem odnosza˛ sieprocedur) i na zachowania w sferze nieformalnej. Moz˙na przypuszczac´, iz˙ jest to konsekwencja˛ byłego porza˛dku gospodarczego, opartego na dominacji pan´stwa Społeczne aspekty procesu prywatyzacji i biurokratycznych sposobach zarza˛dzania firma˛, co z kolei doprowadziło do utrwalenia sie˛ monopolistycznego wizerunku firmy w s´wiadomos´ci jej pracowniko´w. Identyfikacja barier i oporo´w wywołanych prywatyzacja˛ Prawidłowos´cia˛, typowa˛ dla całej polskiej gospodarki, a skutecznie blokuja˛ca˛ programy prywatyzacyjne czy restrukturyzacyjne jest ogo´lnie negatywna reakcja na zmiany wyraz˙ana przez pracowniko´wwnie zaangaz˙owanych3.Zmianykojarza˛ sie˛ najcze˛s´ciej z utrata˛ dotychczasowych znanych, oswojonych pozycji, przywilejo´w, utrata˛ „twarzy”, poprzez ujawnienie braku dostatecznych kompetencji oraz coraz cze˛s˛kiem przed utrata˛ pracy tak w ogo ´ciej le´le. Jest to typowa reakcja „strusia”, cze˛sto pracownicy, tak jak i kadra, ulegaja˛ złudnemu przes´wiadczeniu, iz˙ niezgoda i inercja wobec zmian cofna˛ sytuacje˛ do dawnej, dobrze znanej. Proces prywatyzacji kaz˙dego przedsie˛biorstwa s´cis´le wia˛z˙e aspekty: społeczne i ekonomiczne, oddziałuje na tworzenie stereotypo´ w o prywatyzacji, kto´ re z kolei stanowia˛ rodzaj „klisz” w tworzeniu obiegowych opinii. Diagnozowana w badanej firmie reakcja na zmiany prywatyzacyjne ma wymiar negatywny i doprowadza do wyraz˙ania oporu. Przyczyny pojawiania sie˛ oporu moz˙na zdefiniowac´naste˛puja˛co: – Brak zrozumienia dla nieodzownos´ci procesu prywatyzacji. – Brak pewnos´ci, z˙e proponowane zmiany przyniosa˛ firmie i pracownikom korzys´ci, – Brak pozytywnych dos´wiadczen´ , rozumiany jako brak zgodnos´ci pomie˛dzy celami osobistymi, a celami firmy jako całos´ci. –Obawa, z˙e zaproponowane zmiany przyniosa˛ utrate˛ dotychczasowych pozycji. – Obawa przed koniecznos´cia˛ włoz˙enia w prace˛ wie˛kszego wysiłku i przed utrata˛ dotychczasowego prestiz˙u. –Strachprzed likwidacja˛ cze˛s´ci stanowisk i w konsekwencji utrata˛ pracy. – Brak specjalistycznej wiedzy prowadza˛cy w konsekwencji do nieumieje˛tnos´ci zrozumienia nowej gospodarczo-ekonomicznie sytuacji. –Nieche˛c´ do nauki, do stawania wobec nowych, nieznanych wyzwan´. –Le˛kprzed utrata˛ znanego, schematycznego, zrutynizowanego i oswojonego s´wiata. –Le˛k przed pogorszeniem sytuacji materialnej, strach przed moz˙liwos´cia˛ doła˛czenia do rzeszy bezrobotnych. Badania tego typu przeprowadzana były przez L. Gilejko, Z. Sapijaszke˛ oraz J. Da˛browskiego, zas´ analiza danych empirycznych jednoznacznie wskazała, iz˙ wsze˛dzie tam, gdzie zmiany przeprowadzano bez wspo´łudziału pracowniko´w, pojawienie sie˛ oporu było nieuniknione. Beata Tomaszewska-Hołub – Niewiara w sukces procesu prywatyzacji, najcze˛s´ciej wyraz˙ana tak: „jes´li be˛dzie dobrze, to na pewno nie mnie”. Najistotniejsze z´ro´dła oporo´w to wcia˛z˙ te, kto´re wia˛z˙a˛ sie˛ z poczuciem bezpieczen´stwa czy raczej jego brakiem. Chodzi tu o obawy przed utrata˛ pracy i obniz˙eniem zarobko´w. Jest to uzasadnione duz˙ym i wcia˛z˙ wzrastaja˛cym bezrobociem na rynku pracy i zjawiskiem okres´lanym mianem „spienie˛z˙enia motywacji,” wynikaja˛cym z pogorszenia sie˛ sytuacji materialnej duz˙ej cze˛s´ci społeczen´ stwa. Waz˙nym z´ro´dłem dla ujawnienia oporo´w jest subiektywne przekonanie wszystkich zagroz˙onych kategorii społeczno-zawodowych o nieprzystosowaniu dotychczasowych kwalifikacji do nowych potrzeb (co moz˙e utrudnic´ utrzymanie dotychczasowego zatrudnienia ba˛dz´ znalezienia nowego). W systemie gospodarki scentralizowanej potrzeby kwalifikacyjne miały w przewaz˙aja˛cej wie˛kszos´ci charakter specjalistyczno-techniczny, gdyz˙ rola przedsie˛biorstwa ograniczona była do sprawnego wykonawstwa zadan´ planowych. Natomiast gospodarka rynkowa wymaga od firmy innowacji i kreatywnos´ci, a od ludzi – mys´lenia perspektywicznego. W drugiej – co do cze˛stotliwos´ci sygnalizowania – grupie z´ro´deł oporo´w dotycza˛ cych prywatyzacji znalazły sie˛ czynniki, kto´re wynikaja˛ z poczucia niedostatecznego wpływu respondento´w na proces prywatyzacji. Dodatkowo firma nie podje˛ła i nie stworzyła gwarancji socjalnych dla pracowniko´w. Nie uruchomiono sprawnie działaja˛cego programu outplacementu. Kolejnym czynnikiem jest brak uczestnictwa ludzi w decyzjach prywatyzacyjnych. Poczucie podmiotowos´ci oznacza potrzebe˛ wpływania pracowniko´w na decyzje, kto´re ich dotycza˛. Niezaspokojenie tej potrzeby oznacza brak wspo´łodpowiedzialnos´ci za zmiane˛, brak zaangaz˙owania sie˛ w nia˛. Ponadto, waz˙nym z´ro´dłem narastania barier wobec prywatyzacji był niedroz˙ny system informacji i ła˛cznos´ci. Najcze˛stsze mankamenty systemu ła˛cznos´ci, to: brak informacji, informacja mylna, informacja niepełna, informacja zbyt po´z´na. Zła jakos´c´ powia˛zan´ informacyjnych spowodowała stosunkowo niska˛ efektywnos´c´ rozumienia i akceptacji podejmowanych przekształcen´, a pracownicy cze˛s´ciej dowiadywali sie˛ o swojej firmie i waz˙nych dla siebie sprawach z medio´w zewne˛trznych niz˙ z zakładowego kanału komunikacji, ła˛cznos´ci i informacji. Brak wystarczaja˛co czytelnej, prawdziwej i doste˛pnej informacji, skutkował totalnym wzrostem stanu niepokoju i niepewnos´ci ws´ro´d pracowniko´w, kto´rego nie udało sie˛ zrekompensowac´ ani poprzez podje˛ta˛odgo´rna˛kampanie˛ informacyjna˛, ani poprzez zaangaz˙owanie w proces tzw. agento´w zmian. Juz˙ tylko sama zapowiedz´ procesu prywatyzacji jest zwykle wystarczaja˛cym tworzywem niepokoju dla pracowniko´w, a przeciez˙, wczesna informacja warunkuje zwie˛kszenie partycypacji pracowniko´w i daje czas na inicjatywe˛. Tym samym waz˙na jest nie tylko tres´c´ informacji, ale ro´wniez˙ czas i sposo´b jej przekazywania. Społeczne aspekty procesu prywatyzacji Podsumowanie Procesy prywatyzacyjne przedsie˛biorstw pan´stwowych, opro´cz niekwestionowanego z punktu widzenia ekonomii wymiaru efektywnos´ciowego, maja˛ takz˙e wymiar proceso´w społecznych. W sensie ekonomicznym przyczyniaja˛ sie˛ do wykreowania nowej struktury gospodarki i wie˛kszej wydolnos´ci gospodarowania. W sensie społecznym zainicjowanie proceso´w prywatyzacji w przedsie˛biorstwach oznacza uruchomienie proceso´w zmiany. Prywatyzacja wymaga poniesienia pewnych, zawsze trudnych do oszacowania, społecznych koszto´w, bowiem radykalnie zmienia obowia˛ zuja˛ce w przedsie˛biorstwie stosunki społeczne, gło´wnie poprzez naruszenie przywilejo´w i pozycji poszczego´lnych pracowniko´w, a nawet całych kategorii zawodowych. Efektywne przeprowadzanie prywatyzacji oznacza wprowadzenie w organizacyjna˛ rzeczywistos´c´ szeregu działan´ nakierowanych na minimalizacje˛ społecznych koszto´w. Jedna˛ zdro´g jest wzbudzanie w pracownikach partycypacji i zaangaz˙owania w zakresie realizacji zmian, co pozwala na zrozumienie ich sensownos´ci i nieodzownos´ci. Inna˛ droga˛ jest wyposaz˙anie tych pracowniko´w czy grup zawodowych, kto´re najbardziej zagroz˙one sa˛ utrata˛ pracy, w systemowe działania pomocowe, zwia˛zane ze zmiana˛ kwalifikacji zawodowych czy tez˙ ich pogłe˛bieniem (rola outplacementu). Brak takiego wsparcia dla pracowniko´w moz˙e spowodowac´, iz˙ tempo i jakos´c´ prywatyzacji – w odniesieniu do konkretnych przedsie˛biorstw, branz˙ oraz ogo´lnie gospodarki – be˛da˛ odmienne od oczekiwan´. W Polsce dopiero zainicjowanie i systematyczne wdraz˙anie prywatyzacji przyczyniło sie˛ – a i to w niewielkim stopniu – do wzrostu wiedzy obywateli na temat funkcjonowania gospodarki rynkowej. W opinii badanych przyczyniło sie˛ takz˙e do wzrostu zjawisk negatywnych, takich jak: bezrobocie i pogorszenie połoz˙enia socjalno-materialnego wie˛kszos´ci obywateli. Emocje zwia˛zane z prywatyzacja˛ maja˛ wydz´wie˛k negatywny, bo dotycza˛ przede wszystkim niero´wnomiernego rozkładu korzys´ci ws´ro´d poszczego´lnych grup społecznych i pracowniczych. W tym sensie minione lata nie przyniosły pozytywnych zmian. Juz˙ w roku 1994 M. Jarosz wskazywała, z˙e „(...) prywatyzacja moz˙e stac´ sie˛ instrumentem nowej rewolucji społecznej, jednych wynosza˛c na szczyty hierarchii, innych zas´ trwale upos´ledzaja˛c socjalnie i materialnie. (...) Scenariusz, w kto´rym przekształcenia własnos´ciowe zostana˛ narzucone odgo´rnie, w kto´rym prywatyzacja zostanie tylko zadekretowana jest niesłychanie ryzykowny (...)”4. Jednakz˙e nie ma odwrotu od prywatyzacji, tak jak nie ma odwrotu od systemowej transformacji polskiej gospodarki, kontrowersje˛ stanowi nie tyle kształt przyszłego ładu społecznoekonomicznego, ile sposo´b dochodzenia do niego5. Według H. Januszka „(...) sprawe˛ komplikuje fakt, z˙e te same zbiorowos´ci społeczne raz popieraja˛ roz4 Zob. M. Jarosz, Dziesie˛c´ lat prywatyzacji bezpos´redniej, Warszawa 2000, s. 62. 5 Zob. H. Januszek, Aksjologiczne kontrowersje woko´ł transformacji systemowej,w: Aksjologiczne i metodologiczne problemy socjologii ekonomicznej. Poznan´ 1996. s. 56-57. Beata Tomaszewska-Hołub wia˛zania rynkowe, innym razem je zwalczaja˛. Jednym razem bowiem bardziej akcentuja˛ gospodarowanie, innym demokracje˛, a jeszcze innym bezpieczen´stwo socjalne (...)”6. Od przeszło 16 lat transformacja polskiej gospodarki oparta na procesach prywatyzacji stała sie˛ norma˛,ale norma˛ stała sie˛ tez˙ publiczna artykulacja i manifestacja niezadowolenia społecznego pracowniko´w dotknie˛tych zmianami. Coraz wyraz´niej rysuje sie˛ przepas´c´ pomie˛dzy uwarunkowaniami ekonomicznymi oraz społecznymi, coraz wyraz´niejsze sa˛ makrostrukturalne, mezostrukturalne i jednostkowe efekty proceso´w prywatyzacji. Potencjalne skutki w odniesieniu do całej polskiej gospodarki dotycza˛ przede wszystkim kształtowania sie˛ nowoczesnych struktur organizacyjnych oraz umocnienia poz˙a˛danych kierunko´w rozwoju gospodarczego. W skali mezoekonomicznej, tzn. w odniesieniu do konkretnych branz˙, skutki odnosza˛ sie˛ gło´wnie do poprawy efektywnos´ci gospodarowania. Najtrudniejsza jest jednoznaczna ocena przemian prywatyzacyjnych w odniesieniu do jednostek. Łatwiej sprecyzowac´ pozytywne efekty przekształcen´, odnosza˛ sie˛ one do zmian postaw poprzez pobudzenie dynamizmu, kreatywnos´ci, innowacyjnos´ci i zaangaz˙owania, duz˙o trudniej sprecyzowac´ negatywne efekty przekształcen´. Zwykle sa˛ one zalez˙ne od osobistych dos´wiadczen´. W sensie podmiotowym subiektywne dos´wiadczenia moga˛ stanowic´i stanowia˛ czynnik dezorganizuja˛cy, powoduja˛ narastanie postaw frustracyjnych, roszczeniowych, be˛da˛cych reakcja˛ obronna˛ wobec zagroz˙enia utrata˛ zatrudnienia, zmniejszenia ba˛dz´ zupełnego odcie˛cia zakładowych s´wiadczen´socjalnych oraz braku jakichkolwiek perspektyw na poprawe˛. Pojawiaja˛ce sie˛ negatywne konsekwencje szybkiego wdraz˙ania przekształcen´ własnos´ciowych w polskiej gospodarce, (jak choc´by lawinowy wzrost bezrobocia, rosna˛ca liczba oso´b z˙yja˛cych na granicy ubo´stwa społecznego), mimo sporych wysiłko´w kolejnych ekip rza˛dza˛cych nie sa˛ rozwia˛zane, a wre˛cz przeciwnie, stale wzrastaja˛.Bochoc´ prywatyzacja stwarza pewne istotne szanse rozwojowe, to jednak niesie ze soba˛ pewne zagroz˙enia. Do najpowaz˙niejszych moz˙na zaliczyc´ drastycznie rosna˛ca˛ grupe˛ bezrobotnych, najcze˛s´ciej ofiar zmian prywatyzacyjnych w zakładach, brak klarownych, jasnych i stabilnych uregulowan´ prawnych, pozwalaja˛cych na okres´lenie długoterminowych plano´w prywatyzacyjno-restrukturyzacyjnych w odniesieniu do poszczego´lnych przedsie˛biorstw, brak kompleksowych opracowan´, tj. wskazuja˛cych poza ekonomiczno-prawnymi na społeczne aspekty proceso´w prywatyzacji i restrukturyzacji. Dodatkowo brak strukturalnych rozwia˛zan´, programo´w pomostowych dla wszystkich tych, kto´rzy w wyniku przekształcen´ własnos´ciowych traca˛prace˛, brakpozytywnychprzykłado´wzarza˛dzania zmiana˛wprzedsie˛biorstwach prywatyzowanych, rozpisanych na modele i zbadanych na kaz˙dym elemencie tego modelu. I na koniec brak retrospektywnych badan´ poro´wnawczych sprowadzaja˛cych sie˛ do poro´wnywania zaro´wno wartos´ci – trudnomierzalnych – społecznych i wskaz´ niko´w ekonomicznych wyste˛puja˛cych przed i uzyskanych po procesie prywatyzacji. H. Januszek, op. cit., s. 57. Społeczne aspekty procesu prywatyzacji Bibliografia Da˛browski J. M., Efekty prywatyzacji przedsie˛biorstw droga˛ kapitałowa˛. Wyniki badan´, Wyd. Instytutu Badan´ nad Gospodarka˛ Rynkowa˛, Warszawa-Gdan´sk 1996. Gardawski J., Gilejko L., Mie˛dzy nadzieja˛a lekiem. Społeczne efekty prywatyzacji,Wyd.AGH,Warszawa 1997. Jarosz M., Dziesie˛c´ lat prywatyzacji bezpos´redniej, Wyd. Instytut Studio´w Politycznych PAN, Warszawa 2000. Januszek H., Aksjologiczne kontrowersje woko´ł transformacji systemowej, w: Aksjologiczne i metodologiczne problemy socjologii ekonomicznej, (red.) F. Krzykała, Wyd. Akademii Ekonomicznej, Poznan´ 1996. Społeczne aspekty procesu prywatyzacji Streszczenie Przekształcenia własnos´ciowe sektora publicznego ws´ro´d proceso´w ekonomicznych przeobraz˙aja˛cych strukture˛ polskiej gospodarki odgrywaja˛ role˛ podstawowa˛. Prywatyzacja opro´cz niekwestionowanego wymiaru ekonomicznego, ma takz˙e wymiar procesu społecznego. Generuje nowe stany zro´z˙nicowania społecznego i instytucjonalnego, a w efekcie niesie potencjalnos´c´konflikto´w. Dalekosie˛z˙ne konsekwencje procesu prywatyzacji warto oceniac´ poprzez pryzmat zro´z˙nicowania opinii pracowniko´w przedsie˛biorstw prywatyzowanych. Niniejszy artykuł prezentuje wnioski z badan´ empirycznych ukazuja˛ce jak modyfikuje sie˛ struktura pracowniczej percepcji w zakresie odbioru zmian prywatyzacyjnych rozłoz˙ona w czasie. Słowa kluczowe: proces prywatyzacji, prywatyzacja przedsie˛biorstwa, ewolucja postaw pracowniczych wobec prywatyzacji, identyfikacja barier i oporo´ w wywołanych prywatyzacja˛. Social Aspects of the Process of Privatization Abstract The processes of restructurization of the public sector are the main factors influencing the structure of Polish economy. Privatization is a multi – level process which next to its unquestioned economic dimension can also be approached from the social perspective. The process of privatization generates new levels of social and institutional diversity and consequently raises the amount of potentially conflicting issues. Long term effects of the process can be evaluated on the basis of diverse opinions held by employees of the privatized sectors of economy. The article presents the results of empirical study concerning the structure modification of employee response towards the process of privatization within the given time span. Key words: process of privatization, company privatization, the evolution of attitudes held towards privatization, privatization triggered resentment and barrier identification. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 RECENZJE W poszukiwaniu doskonałos´ci Włodzimieiz Tyburski, Elzenberg. Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 2006. W ostatnich latach widac´wcia˛z˙zwie˛kszaja˛ce sie˛ zainteresowanie two´rczos´cia˛ Henryka Elzenberga. Za przykład narastania tej tendencji moga˛ słuz˙yc´ pojawiaja˛ce sie˛ konferencje, sesje naukowe pos´wie˛cone temu filozofowi, a takz˙e nowe opracowania jego two´rczos´ci, monografie, czy kolejne wydania dzieł. Nakładem Wiedzy Powszechnej ukazała sie˛ kolejna pozycja z serii „Mys´li i Ludzie” pio´ra profesora Włodzimierza Tyburskiego. Tym razem pos´wie˛cona została temu jednemu z najwybitniejszych polskich filozofo´w XX wieku, choc´włas´ciwie do Henryka Elzenberga lepiej pasowałoby okres´lenie mys´liciel. Tyburski ze znajomos´cia˛ rzeczy (sam jest znanym etykiem i badaczem filozofii polskiej, autorem mie˛dzy innymi „Mys´li etycznej w Polsce od XVI do XIX wieku”, czy „Filozofii moralnej w Wilnie”) prezentuje ro´z˙ne aspekty mys´li two´rcy „Kłopotu z istnieniem”. Poprzez prace Elzenberga wyraz´nie przebija osobowos´c´ człowieka mys´la˛cego odmiennie. Niezalez˙nos´c´ i antydogmatyzm to cechy charakterystyczne filozoficznej aktywnos´ci two´rcy „Aforyzmo´w w porza˛dku czasu”. Czytelnikom tego niebanalnego, pisanego przez dziesia˛tki lat dzieła dobrze zapadła w pamie˛c´ samodzielnos´c´ i intelektualna niezalez˙nos´c´ autora. Oponent neopozytywizmu i Szkoły Lwowsko-Warszawskiej prezentował bardzo oryginalna˛ i indywidualna˛ refleksje˛, nieskłonna˛ do poddawania sie˛ powszechnie obowia˛zuja˛cym tendencjom. Refleksje˛, z kto´rej wyłaniała sie˛ indywidualistyczna i personalistyczna wizja człowieka. Ten niedogmatyczny umysł poda˛z˙ał obok, a czasem wre˛cz pod pra˛d gło´wnych nurto´w rodzimej filozofii. Irracjonalistyczne, intuicjonistyczne oraz pesymistyczne wa˛tki zawarte w mys´ leniu Elzenberga ujawniaja˛ – jak to trafnie uja˛ł Tyburski – bardzo sokratejski charakter tej mys´li skoncentrowanej bardziej na procesie, poszukiwaniu niz˙na sformułowaniu ostatecznych odpowiedzi. Struktura tej publikacji odzwierciedla zamysł charakterystyczny dla całej serii „Mys´li i Ludzie”. Konstrukcja uwzgle˛dnia przede wszystkim naste˛puja˛ce zasadnicze elementy: skro´towe omo´wienie najwaz˙niejszych pogla˛do´w oraz najbardziej reprezentatywne fragmenty two´rczos´ci. Pro´cz tego moz˙na sie˛ zapoznac´ takz˙e z gło´wnymi wa˛tkami biografii przedstawionej postaci. Ksia˛z˙ka składa sie˛ z trzech wyraz´nych cze˛´ci. Pierwsza zawiera dane bio-sgraficzne, druga – pogla˛dy, trzecia – fragmenty dzieł. 252 Recenzje Cze˛s´ biograficzna skroz˙ycia Elzenberga urodzonego ´c´towo ujmuje koleje w 1887 roku w Warszawie. Jego losy sa˛ charakterystyczne dla całego pokolenia polskich intelektualisto´w, kto´rych wejs´cie w dojrzałe z˙ycie przypada na czasy I wojny s´wiatowej i odzyskania niepodległos´ci. Wykształcenie zdobywa za granica˛, bierze udział w wojnie 20 roku, aktywnie uczestniczy w polskim z˙yciu intelektualnym. W 1936 r. rozpoczyna prace˛ dla Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Ze s´rodowiskiem naukowym tej uczelni be˛dzie zwia˛zany przez długie lata, najpierw w Wilnie, a naste˛pnie w Toruniu. W mies´cie Kopernika pracuje z przerwami (podobnie jak wielu jego kolego´w w latach pie˛c´dziesia˛tych zostaje odsunie˛ty od prowadzenia wykłado´w), az˙do przejs´cia na emeryture˛ w roku 1961. Wprawdzie „Elzenberg” zawiera z˙yciorys, z´ro´dła two´rczej inspiracji i kalendarium z˙ycia filozofa, jednakz˙e praca ta, zreszta˛ podobnie jak i inne ksia˛z˙ki z tej serii, nie jest biografia˛. Jest to szkic monograficzny, w kto´rym Tyburski za gło´wny cel postawił sobie przybliz˙enie filozofii nietuzinkowego mys´liciela. Cze˛s´ ´cdruga stanowi syntetyczne omo´wienie najbardziej charakterystycznych wa˛tko´w refleksji filozoficznej autora „Kłopotu z istnieniem”. Składaja˛ sie˛ na nia˛ interpretacje zasadniczych dla Elzenberga obszaro´w zainteresowania. W kre˛gu refleksji filozofa znajdujemy wiele dziedzin. Zajmowała go aksjologia, estetyka, etyka, filozofia kultury, krytyka literacka, religia, mistyka, a nawet poezja. Przez Tyburskiego najbardziej wyeksponowane zostały szczego´lnie interesuja˛ ce pogla˛dy aksjologiczne Elzenberga, w kto´rych wyro´z˙nia sie˛ podział na aksjologie˛ formalna˛ i merytoryczna˛. Do tej pierwszej zaliczona została analiza, epistemologia oraz antropologia wartos´ci. W skład antropologii merytorycznej weszły estetyka i etyka. Z kolei aksjologia merytoryczna dotyczy tego, co jest wartos´ciowe i posiada wyraz´ny charakter wartos´ciuja˛cy. Elzenberg w pracy Tyburskiego jawi sie˛ jako poszukiwacz wartos´ci absolutnych. Powo´d owego wyakcentowania roli przypisywanej wartos´ciom jest dla samego Elzenberga oczywisty. Wartos´ci sa˛ centralna˛ kategoria˛ nie tylko refleksji teoretycznej, ale takz˙e działalnos´ci praktycznej. Wartos´ci posiadaja˛ włas´ciwos´ci sensotwo´rcze, a ponadto wyznaczaja˛ powinnos´ci. Zostaje im przypisany status bycia obiektywnymi i absolutnymi. Absolutnos´c´ i obiektywnos´c´ przysługuje jednak jedynie wartos´ciom perfekcyjnym, kto´re w przeciwien´stwie do utylitarnych sa˛ poz˙a˛dane same dla siebie. Budza˛ takz˙e czes´c´ i szacunek oraz charakteryzuja˛ sie˛ godnos´cia˛ i szlachetnos´cia˛. Nakaz da˛z˙enia do wartos´ci perfekcyjnej jest w jakims´ stopniu uzasadniony przez samo jej okres´lenie, poniewaz˙ przedmiot wartos´ciowy w sensie perfekcyjnym to taki, jaki powinien byc´. Elzenberg reprezentuje pogla˛dy w dziedzinie etyki, kto´re ujmowane sa˛ pod nazwa˛ perfekcjonizmu personalistycznego. Stawia on ludzkiemu działaniu i egzystencji wysokie wymagania. Za jeden z zasadniczych celo´w egzystencji uznaje poszukiwanie, da˛z˙enie i realizowanie wartos´ci Absolutnych. Ws´ro´d nich fundamen Recenzje 253 talne znaczenie przyznaje Wartos´ci-Dobru-Pie˛knu, kto´re Elzenberg uznaje je za obiektywnie toz˙same. Ro´z˙nica mie˛dzy nimi ma w istocie charakter subiektywny, polega gło´wnie na tym, z˙e dobro odnosi sie˛ do woli, natomiast pie˛kno wia˛z˙e sie˛ z kontemplacja˛ wartos´ci. Kontemplacja wartos´ci wywołuje uczucie miłos´ci do nich. W tej perspektywie szczego´lne znaczenie zostało przypisane sztuce. Elzenberg ujmuje ja˛ jako działalnos´c´ przekształcaja˛ca˛ rzeczywistos´c´ w kierunku wzrastania wartos´ci. Z przyje˛tych załoz˙en´ wynika ponadto wniosek wartos´ciuja˛cy charakteryzuja˛cy ludzka˛ powinnos´c´ jako tworzenie i rozpowszechnianie pie˛kna, co na przykład w wymiarze materialnym przekłada sie˛ na kreacje˛ pie˛knych przedmioto´w. Mimo braku wyraz´nych odniesien´ do egzystencjalizmu uderzaja˛ca˛ cecha˛ filozofii Elzenberga jest odwołanie sie˛ do sensu istnienia. Rozwaz˙ania dotykaja˛ce tego zagadnienia, tak rzadko wspo´łczes´nie eksponowane, stanowia˛ jeden z najciekawszych wa˛tko´w jego two´rczos´ci. Elzenberg s´cis´le ła˛czy problematyke˛ sensownos´ci z zagadnieniem wartos´ci. To włas´nie w perspektywie poszukiwania obiektywnych i absolutnych wartos´ci ujawnia sie˛ sens ludzkiej egzystencji. Co wie˛cej, autor ten, jak najdalszy od hedonistycznego czy utylitarystycznego zespołu pogla˛do´w, włas´nie w przekonaniu o sensownos´ci s´wiata upatruje podstawowy warunek poczucia szcze˛s´cia. Z kolei odczuwanie sensu wia˛zane jest z relacja˛ człowieka do s´wiata absolutnego. S´ cis´le rzecz ujmuja˛c, przekonanie o sensownos´ci istnienia wia˛z˙e z przekonaniem o istnieniu wartos´ci obiektywnych, wiary w „dobro i zło” lub tez˙ z wiary religijnej. Elzenberg nie rozpatruje zasadnos´ci tych przekonan´, konstatuje jednak ich wspo´łwy ste˛powanie. Innym wyste˛puja˛cym w jego pracach rysem szczego´lnym sa˛ przemys´lenia dotycza˛ce znaczenia s´mierci. Te nie cze˛sto podejmowane w polskiej literaturze filozoficznej refleksje po raz kolejny ujawniaja˛ samodzielnos´c´ i niezalez˙nos´c´ Elzenberga jako mys´liciela. Aksjologia ła˛czy sie˛ ws´cisłym zwia˛zku z etyka˛, poniewaz˙ zdaniem Elzenberga obowia˛zki oso´b wyznaczane sa˛ przez wartos´ci. Jedna z podstawowych powinnos´ci upatrywana jest w czynieniu s´wiata bardziej wartos´ciowym. Tyburski pokazuje, iz˙ szczego´lna˛ cecha˛ etyki Elzenberga jest wyakcentowanie heroicznych cno´t, takich jak doskonałos´c´ i wyrzeczenie. Etyka ta nie odwołuje sie˛ do nakazo´w, a raczej do pewnych dyrektyw poste˛powania. Elzenberg opowiada sie˛ za etyka˛ doradcza˛. Swoistym kryterium słuz˙a˛cym przy wyborze wartos´ci ma byc´z˙ywienie do nich uczucia miłos´ci. Miłos´c´ ma uzasadniac´ motywy, kto´rymi kieruje sie˛ człowiek w da˛z˙eniu do tego, co cenne. Autor „Aforyzmo´w w porza˛dku czasu” zdecydowanie odrzuca idee˛ etyki utylitarystyczno-hedonistycznej. Podkres´la zas´ znaczenie wartos´ci ascetycznych. Z ascezy płyna˛c´ ma siła wynikaja˛ca z walki toczonej z instynktem. Ws´ro´d szczego´lnie cennych efekto´w wyrzeczenia wymienia wolnos´c´ oraz poczucie sensownos´ci z˙ycia. Etyka Elzenberga okazuje sie˛ w tej perspektywie zmaganiem i przełamywaniem słabos´ci. 254 Recenzje Jako nie mniej oryginalne ukazane zostały tez˙ inne pogla˛dy filozofa. Na podkres´lenie zasługuja˛ zwłaszcza uwagi poczynione pod adresem kultury. W sporze dotycza˛cym jej istoty opowiada sie˛ za pogla˛dem okres´laja˛cym kulture˛ jako porza˛dek wartos´ci. Szczego´lnie waz˙ne miejsce przyznane zostaje powie˛kszaniu sfery wartos´ci i ich doskonaleniu. Elzenberg ujawnia swoisty konserwatyzm w tej dziedzinie. Deprecjonuje decyduja˛ce znaczenie nowos´ci, zmiany, mody i nowatorskich pra˛do´w dla tego, co w two´rczos´ci najbardziej istotne. Filozof ten okres´la kulture˛ jako narze˛dzie słuz˙a˛ce do kierowania dziejami w strone˛ realizowania wartos´ci. Ro´wnie inspiruja˛ca konstatacja dotyczy relacji kultury do nauki. Fundamentami kultury – twierdzi Elzenberg – sa˛ sztuka i etyka. W obecnym wywyz˙szeniu nauki, w upatrywaniu w niej najwaz˙niejszego elementu kultury, filozof widzi zagroz˙enie dla kultury prawdziwej. Gło´wnym powodem postawienia takiej tezy jest przekonanie o tym, z˙e nauka unicestwia mys´lenie wartos´ciuja˛ce. Powyz˙ej opisane uwagi dotycza˛ce tres´ci omawianej monografii oczywis´cie nie wyczerpuja˛ jej pełnej zawartos´ci. Profesor Tyburski przybliz˙a w niej tez˙ wiele innych waz˙nych pogla˛do´w Elzenberga dotycza˛cych religii i mistyki, analizy dotycza˛ce fenomenu pesymizmu, uwagi o pacyfizmie, doskonałos´ci i wielu innych zagadnieniach. Trzecia cze˛s´ ´niejszych kalendarium z˙ycia Elzenberga ´coddzielona od wczesoraz bibliografia˛ prac Elzenberga i dzieł o nim stanowia˛ najbardziej reprezentatywne fragmenty prac filozofa. Składaja˛ sie˛ na nia˛ wybrane urywki pochodza˛ce ze zbioru artykuło´w Elzenberga „Wartos´ci i człowiek” dotycza˛ce: poje˛cia wartos´ci perfekcyjnej, ro´z˙nicy pomie˛dzy „dobrem” a „pie˛knem”, etyki jako dyscypliny wartos´ciuja˛cej, ekspresji estetycznej, pie˛kna moralnego, etyki wyrzeczenia, ideału zbawienia, nauki. Z „Pism aksjologicznych” zaczerpnie˛te zostały teksty o: poje˛ ciach wartos´ci i powinnos´ci, aksjologicznym poje˛ciu sensu. Z „Pism etycznych” pochodza˛ zas´ fragmenty dotycza˛ce: ahimsy i pacyfizmu, Gandiego, szekspirowskiego Brutusa i cnoty. Niniejszy wybo´r wien´czy wycia˛g z „Kłopotu z istnieniem. Aforyzmo´w w porza˛dku czasu”. „Elzenberg” profesora Tyburskiego ukazuje nam postac´ poszukiwacza, we˛drowca pragna˛cego odnalez´c´ własna˛ droge˛ do prawdy. Ksia˛z˙ka ta jawi sie˛ po trosze jako zaproszenie do intelektualnej podro´z˙y, w kto´rej przewodnikiem jest Elzenberg. Jednakz˙e jego poszukiwania nie sa˛ celem same dla siebie. Niezalez˙nos´c´ i kreatywnos´c´ tej wybitnej postaci dwudziestowiecznej filozofii polskiej słuz˙a˛ najwyz˙szemu i najgodniejszemu celowi. Autor „Kłopotu z istnieniem” poda˛z˙a s´ladem wiecznos´ci odbijaja˛cej sie˛ w absolutnych i obiektywnych wartos´ciach Dobra-Pie˛kna. Dla kaz˙dego, kto pragnie taka˛ droge˛ przemierzyc´, „Elzenberg” Tyburskiego be˛dzie precyzyjna˛, choc´ z koniecznos´ci kro´tsza˛ niz˙ by sie˛ chciało, relacja˛ z filozoficznej podro´z˙y. Jedna˛ z najcenniejszych zalet monografii Tyburskiego jest z pewnos´cia˛ przyste˛pne i precyzyjne uje˛cie subtelnych Elzenbergowskich analiz. Owo syn Recenzje 255 tetyczne uje˛cie najwaz˙niejszych wa˛tko´w two´rczos´ci filozofa, nie po raz pierwszy ujawnia, dos´wiadczenie oraz kompetencje˛ autora tej monografii w przedstawianym przedmiocie. Dla tych, co Elzenberga znaja˛, jest to pozycja zawsze cenna, dla tych, kto´rzy nie znaja˛, to lektura obowia˛zkowa. Andrzej Stoin´ski Metafizyka Williama Jamesa William James, Z wybranych problemo´w filozofii, Wydawnictwo Zielona Sowa, Krako´w 2004. Znajomos´c´ two´rczos´ci Williama Jamesa (1842-1910) w Polsce najcze˛s´ciej ogranicza sie˛ do dwo´ch prac. Pierwsza dotyczy zagadnien´ pragmatyzmu („Pragmatyzm” i „Znaczenie prawdy. Cia˛g dalszy pragmatyzmu”). Natomiast druga to „The Principles of Psychology” – dokładnie mys´le˛ tu o przetłumaczonej na je˛zyk polski, uboz˙szej wersji „The Principles”, ksia˛z˙ce „Psychologia. Kurs skro´cony”. Co ciekawe „Pragmatyzm” został przetłumaczony w Polsce juz˙ trzykrotnie. Wydawac´ by sie˛ mogło, z˙e gruntowne zgłe˛bienie podstaw i zasad pragmatyzmu lez˙y polskiemu czytelnikowi szczego´lnie na sercu. Tymczasem publikacja w 2002 roku „Psychologii” okazała sie˛ swego rodzaju bestsellerem wydawniczym. Polski czytelnik nie tylko zapragna˛ł zapoznac´ sie˛ z szerszym obrazem prac Williama Jamesa, lecz oczekiwał kolejnych tłumaczen´. Niestety, dalsze tłumaczenia nadal nie powstawały. Na rynku pozostawało opublikowane w 1958 roku tłumaczenie „The Varieties of Religious Experience”, wydaje sie˛ jednej z najistotniejszych prac z zakresu filozofii religii. Takz˙e wydane przez Biblioteke˛ Filozofii Religii w 1996 roku „Prawo do wiary (The Will to Believe)”. Zapomniana˛, a przede wszystkim niedoste˛pna (ze wzgle˛du na brak wznowien´), pozostaje ksia˛z˙ka Jamesa „A Pluralistic Universe”, przetłumaczona przez Władysława Witwickiego pod polskim tytułem „Filozofia wszechs´wiata”. Sta˛d szczego´lna˛ uwage˛ przykuwa inicjatywa Wydawnictwa Zielona Sowa. W 2004 roku, dokładnie w 94 lata po s´mierci Jamesa, tłumaczenia i publikacji w Polsce doczekała sie˛ ostatnia jego praca – „Some Problems of Philosophy. A Beginning of an Introduction to Philosophy”. Ksia˛z˙ka w przekładzie Michała Filipczuka ukazała sie˛ pod tytułem Z „wybranych problemo´w filozofii. Pocza˛tek wprowadzenia do filozofii”. Posłowie do niej napisał prof. Piotr Gutowski. Czytelnik nie powinien sugerowac´ sie˛ niewielka˛ liczba˛ stron ksia˛z˙ki, poniewaz˙ jest to dzieło wyja˛tkowe. Po opublikowaniu w 1890 roku monumentalnego dwutomowego dzieła „The Principles of Psychology” William James nie napisał z˙adnej zwartej ksia˛z˙ki. 256 Recenzje Wszystkie jego publikacje były zapiskami z wykłado´w i artykułami. Przez wiele lat James pragna˛ł napisac´ systematyczny traktat metafizyczny, w kto´rym zebrałby, rozwina˛ł i ujednolicił swoje filozoficzne pogla˛dy. To włas´nie „Some Problems of Philosophy” miała byc´ opus magnum filozofa. Jednakz˙e ukon´czyc´ projektu James nie zda˛z˙ył. Zmarł w sierpniu 1910 roku, pozostawiaja˛c brudnopis zawieraja˛cy mniej wie˛cej połowe˛ ksia˛z˙ki. Na pros´be˛ Williama Jamesa pozostawiony materiał przygotował do pos´miertnej publikacji jego student i przyjaciel, młody wo´wczas filozof Horace M. Kallen. Pozostawał jednak problem tytułu ksia˛z˙ki. W „Prefatory Note” Henry James, Jr. przywołuje słowa William Jamesa z 26 lipca 1910 roku. Wo´wczas to filozof powiedział „Nazwij ja˛ [ksia˛z˙ke˛-przyp.AB] Pocza˛tek wprowadzenia do filozofii”. James powiedział tez˙wo´wczas, z˙e ksia˛z˙ka ta jest wprowadzeniem w jego system, kto´ry jest jak „łuk zbudowany tylko z jednej strony”. W konstruowaniu ostatecznej wersji tytułu wzia˛ł udział profesor R.B. Peny. W tym konteks´cie pierwszy człon tytułu (Z „wybranych problemo´w filozofii”) faktycznie odzwierciedla zawartos´c´ ksia˛z˙ki – jest wyborem najistotniejszych problemo´w filozofii – filozofii Williama Jamesa. Natomiast drugi człon („Pocza˛tek wprowadzenia do filozofii”) staje sie˛ wprowadzeniem do niej. Pamie˛tac´ jednak nalez˙y, z˙e zawartos´c´ ksia˛z˙ki miała byc´ fragmentem duz˙o szerszej całos´ci. * Ksia˛z˙ka składa sie˛ z dziewie˛ciu rozdziało´w i aneksu. Podczas lektury „Z wybranych problemo´w” czytelnik moz˙e odnies´c´ wraz˙enie, z˙e ksia˛z˙ka zbudowana jest z dwo´ch, troche˛ nieprzystaja˛cych do siebie cze˛s´ci. Mowa tutaj o fragmencie od rozdziału I do VI i kolejnym od rozdziału VII do IX. Na pocza˛tku przyjrzec´ sie˛ nalez˙y fragmentowi pierwszemu. James rozpoczyna swa˛ ksia˛z˙ke˛ od rozwaz˙an´ nad natura˛ filozofii i filozoficznego mys´lenia. Filozof dokonuje historycznego bilansu filozofii poprzez przywołanie wybranych koncepcji filozoficznych, nieustannie staja˛c w obronie jej krytyko´w. Nie pomija tez˙ waz˙nej relacji filozofia-nauka i filozofia-religia. Mys´lenie filozoficzne, zdaniem Jamesa, wymaga otwarcia umysłu, odrzucenia dogmatyzmu, poruszenia wyobraz´ni, a przede wszystkim zdolnos´ci do ujmowania rzeczywistos´ci w nowych niezdefiniowanych jeszcze terminach. Kategoriami nadrze˛dnymi staja˛ sie˛ wie˛c otwartos´c´ i nowos´c´. W konkluzji postuluje filozof rozumienie kategorii „filozofia”, jako „metafizyka”. Filozofii, kto´ra ma byc´ wolna od religii i rezultato´w nauk szczego´łowych. Podkres´la on jednak, z˙e metafizyka (filozofia), nauka i religia w przyszłos´ci be˛da˛ mogły stanowic´ „spo´jny system ma˛dros´ci”, udzielaja˛c sobie wzajemnie uzasadniania. W kolejnych rozdziałach James skupia sie˛ na omo´wieniu kilku kluczowych zagadnien´ swego systemu, odkrywaja˛c arkana metafizyki. Mowa tutaj o kategoriach przyczynowos´ci, nieskon´czonos´ci, czy nowos´ci. Wszystkie te rozwaz˙ania maja˛ wprowadzic´ czytelnika do pluralistycznego i podlegaja˛cego nieustannym zmianom s´wiata. Pluralizm Jamesa dotyczy dwo´ch płaszczyzn. Chodzi o ro´z˙norod Recenzje 257 nos´c´s´wiata dos´wiadczenia i ro´z˙norodnos´c´ dos´wiadczen´ro´z˙nych podmioto´w. Wyłania sie˛ tutaj centralna dla filozofii Jamesa kategoria dos´wiadczenia. Takz˙e w rozwaz˙aniach nad relacje˛ zachodza˛ca˛ pomie˛dzy dostrzez˙eniem a poje˛ciem, James zajmuje stanowisko obron´cy wartos´ci dos´wiadczenia. Wprawdzie zdaniem filozofa zaro´wno postrzez˙enia, jak i poje˛cia sa˛rzeczywiste, jednakz˙e w poro´wnaniu z naszym postrzez˙eniowym z˙yciem poje˛cia sa˛„wto´rnymi i pomocniczymi rodzajami bytu” i, co waz˙ne, sa˛statyczne. Zdaniem Jamesa ci, kto´rzy uzmysłowia˛sobie te˛ ro´z˙nice˛,be˛da˛ mogli „zwro´cic´ sie˛ ku strumieniowi swego codziennego dos´wiadczenia i zdac´ sie˛ nan´”. Zas´ poje˛cia moga˛ reprezentowac´ płynnos´c´ dos´wiadczenia tylko w wyraz´nie ustalonych terminach i tylko wo´wczas moga˛dostarczyc´ adekwatnej wiedzy o s´wiecie. Rozdział „Jednos´c´ i wielos´c´” prezentuje problem, kto´ry zdaniem Jamesa jest podstawowym i najbardziej brzemiennym w skutki problemem w filozofii. Najpierw filozof omawia, w jaki sposo´b postrzega spo´r monizmu z pluralizmem, by ostatecznie wykazac´ niewystarczalnos´c´ tego pierwszego. Gło´wny atak kieruje James przeciw tzw. „idealizmowi absolutnemu” kon´ca XIX i pocza˛tku XX wieku nawia˛zuja˛cemu do Hegla, ale takz˙e bliskich filozofowi Royce’a i Bradleya. Krytyka Jamesa nie dotyczy wyła˛cznie idealistycznych poje˛ciowych abstrakcji. Filozof zarzuca idealizmowi absolutnemu fatalizm, kto´ry przejawia sie˛ w braku postulato´w nowos´ci i two´rczos´ci s´wiata. Nasze pole dos´wiadczenia, postuluje James, daje nam bezpos´rednie i wiarygodne dowody istnienia nowos´ci i wolnos´ci ws´wiecie. Zdaniem Jamesa ja˛dro sporu monizm – pluralizm (jego ontologicznym odpowiednikiem jest spo´r racjonalizm-empiryzm) sprowadza sie˛ przede wszystkim do interpretacji sposobu istnienia rzeczywistos´ci. Pluralizm oznacza dystrybutywna˛ forme˛ rzeczywistos´ci, monizm zas´ kolektywna˛. James spo´r rozstrzyga na rzecz pluralizmu, twierdza˛c, z˙e „pluralizm poznawczy daje sie˛ weryfikowac´ w kaz˙dej chwili”. Fragment drugi tworza˛ rozdziały od VII do IX. O ile rozdziały VIII i IX pos´wiecone zostały znanemu w filozofii problemowi przyczynowos´ci, to szczego´lnie trudne wyzwanie stanowi rozdział VII: „Continuum i nieskon´czonos´c´”, kto´ry, wydaje sie˛, przeznaczony został dla wyspecjalizowanego odbiorcy. Zapewne rozdział ten jest konsekwencja˛ pewnego marzenia Jamesa. Oto´z˙ filozof, kto´ry słyna˛ł z pie˛knego stylu i tzw. „lekkiego pio´ra”, zawsze pragna˛ł napisac´ tekst specjalistyczny, przeznaczony dla wytrawnych naukowco´w. Rozdział „Continuum” wprawdzie wydaje sie˛ spełniac´ te marzenia, to jednak nie przystaje do stylu, w jakim napisanych zostało szes´c´ pierwszych rozdziało´w, przez co staje sie˛ mało zrozumiały dla przecie˛tnego odbiorcy. Wspomniany aneks zawiera artykuł „Faith and the Right to Believe” w omawianym zbiorze przetłumaczony jako „Wiara i prawo do wiary”, a wydany wczes´niej w Polsce w ksia˛z˙ce „Prawo do wiary” pod tytułem „Wiara i prawo do 258 Recenzje przekonan´”. Tekst ten napisał James na potrzeby swoich kursowych wykłado´w z filozofii. Jest to szkic teorii moralnos´ci filozofa, ale takz˙e zarys przyszłych metafizycznych hipotez. Czytelnik moz˙e odnies´c´ wraz˙enie, z˙e dodatek ten nie przystaje do całos´ci pracy, jako odbiegaja˛cy tematyka˛. Stanowi on jednak waz˙na˛ wskazo´wke˛ dla poszukuja˛cych dopełnienia systemu metafizycznego Williama Jamesa. W teks´cie „Wiara i prawo do wiary” przeprowadził James krytyke˛ intelektualizmu, kto´ry proponuje nam s´wiat gotowy; s´wiat, kto´ry trzeba odkryc´, ale nie moz˙na go zmienic´. Stoi to w sprzecznos´ci z filozofia˛ Jamesa oparta˛ na kategoriach „nowos´ci”, „zmiennos´ci” i „cia˛głos´ci”. Filozof twierdzi, z˙e przepływ naszego z˙ycia cze˛sto nakazuje działanie oparte na przekonaniach. Z kolei działania moga˛ byc´ uzalez˙nione od naszej religii. Zdaniem Jamesa w człowieku jest „skłonnos´c´ do wiary”, a wiara stanowi nieodła˛czna˛ cze˛s´c´ natury ludzkiej. „W kwestiach takich jak ta dotycza˛ca natury s´wiata, moralnos´ci czy niemoralnos´ci z˙ycia w jego najgłe˛bszym sensie, doniosłos´ci naszej roli w s´wiecie etc, całos´ciowy charakter naszej wiary zdaje sie˛ czyms´ koniecznym”, (s. 117) S´ wiat nie jest jeszcze gotowy i skon´czony, to my bierzemy odpowiedzialnos´c´ za ostateczny wynik. Proponuje wie˛c James, aby poła˛czyc´ siły. Jez˙eli wszyscy zrobimy wszystko, co w naszej mocy, to s´wiat be˛dzie doskonalszy. Filozof prostuluje koncepcje˛ wszechs´wiata wspartego pluralizmem niezalez˙nych sił, kto´ry jest oparty na wierze. * W ksia˛z˙ce Z „wybranych problemo´w filozofii” James podejmuje pro´be˛ zredagowania i rozbudowania fundamentalnych podstaw swojej filozofii. William James jest tego rodzaju filozofem, kto´rego two´rczos´c´ nie pozostaje oboje˛tna. Zapewne che˛tnie zapoznaja˛ sie˛ z nia˛ zaro´wno zwolennicy, jak i przeciwnicy jego metafizyki. Wiele prac filozofa ma wymiar pedagogiczny i jest w takim włas´nie tonie napisanych. Z „wybranych problemo´w filozofii” jest inne. Prezentuje bowiem osobista˛ filozoficzna˛ droge˛ Williama Jamesa, kto´ra˛ poda˛z˙ył z pasja˛, wyobraz´nia˛ i konsekwencja˛. Tego samego wymagaja˛c od swego odbiorcy. Agnieszka Biegalska Odpowiedzialnos´c´za s´wiat Helena Cia˛z˙ela, Problemy i dylematy etyki odpowiedzialnos´ci globalnej, Wyd. Akademii Pedagogiki Specjalnej, Warszawa 2006. Praca Heleny Cia˛z˙eli jest pierwsza˛ w Polsce pozycja˛ wydawnicza˛ pos´wie˛cona˛ w całos´ci etyce odpowiedzialnos´ci globalnej. Rozpowszechnienie we wspo´łczesnej rzeczywistos´ci „etyki spartykularyzowanej nieodpowiedzialnos´ci” stało sie˛ bezpo Recenzje 259 s´rednim impulsem do pojawienia sie˛ jej antytezy – czyli włas´nie etyki odpowiedzialnos´ci globalnej. W mys´l ulubionego cytatu Heideggera, kto´ry przywołuje słowa Holderlina: „Wszak tam gdzie niebezpieczen´stwo, ratunek ros´nie tez˙ [wo aber Gefahr ist, wachst / das Rettende auch]”. Jakie to niebezpieczen´stwo? „Zagroz˙enia globalne zmaterializowały sie˛ razem z wybuchem pierwszych bomb atomowych. Od tego momentu rozszerzaja˛ sie˛na coraz to nowe zakresy. Do perspektywy zagłady zwia˛zanej z rozwojem arsenało´w broni atomowej i zwie˛kszaniem sie˛ liczby dysponuja˛cych nia˛podmioto´w doła˛czyły nowe zagroz˙enia w postaci wzrastaja˛cej skali dewastacji s´rodowiska naturalnego, zwie˛kszania presji na zasoby naturalne, globalnych zmian klimatycznych oraz wymykaja˛cej sie˛ wszelkiej kontroli eksplozji demograficznej” (s. 5). Odpowiedzia˛ ludzkos´ci na te i liczne inne przywołane przez autorke˛ globalne zagroz˙enia ma byc´ postulowana i oczekiwana etyka odpowiedzialnos´ci globalnej, kto´ra pozwoli włas´ciwie skorelowac´ doste˛pne ludzkos´ci destrukcyjne moce, be˛da˛ce owocem z˙ywiołowego poste˛pu naukowo-technicznego, z poczuciem odpowiedzialnos´ci za przyszłos´c´ planety i kondycje˛ rodu ludzkiego. Etyka odpowiedzialnos´ci globalnej jest dyscyplina˛ in statu nascendi w zwia˛zku z czym boryka sie˛ z licznymi przypadłos´ciami wieku dziecie˛cego. Wcia˛z˙ toczy sie˛ dyskusja nad jej zakresem znaczeniowym, definicja˛, kto´ra włas´ciwie oddawałaby jej specyfike˛ w odro´z˙nieniu od innych etyk (np. globalnej, uniwersalistycznej, s´rodowiskowej) zajmuja˛cych sie˛ podobnymi problemami. Pojawiaja˛ sie˛ wa˛tpliwos´ci co do potrzeby i sensownos´ci wyro´z˙niania i kreowania tego rodzaju etyki, zaro´wno na gruncie teoretycznym, jak i – co nawet w tym przypadku waz˙niejsze – praktycznym. A jez˙eli juz˙, to na jakich podstawach oprzec´ tego rodzaju globalny projekt etyczny, do jakich fundamento´w, do jakiej tradycji sie˛ odwołac´? Autorka postawiła przed soba˛ niełatwe zadanie, mianowicie zebranie i uporza˛dkowanie tych niezwykle trudnych i złoz˙onych problemo´w teoretycznych oraz przedstawienie dotychczasowych pro´b ich rozwia˛zania w postaci prezentacji i krytycznego omo´wienia najwaz˙niejszych stanowisk zaliczanych do nurtu etyki odpowiedzialnos´ci globalnej. Jednak nazwanie ksia˛z˙ki Heleny Cia˛z˙eli monografia˛ przedmiotu byłoby – moim zdaniem – okres´ leniem troche˛ na wyrost, bowiem autorka dokonała dos´c´ surowego wyboru zaro´wno problemo´w jak i uje˛c´ anonsowanej w tytule etyki. Historycznie rzecz ujmuja˛c, analizie poddane zostały idee, kto´re – jak cze˛sto podkres´la autorka – sa˛ odpowiedzia˛ intelektualisto´w na s´wiat po koszmarze Auschwitz i Hiroszimy. Zainteresowania badawcze autorki koncentruja˛ sie˛ zatem na pogla˛dach Georga Pichta, Hansa Jonasa, Samuela P. Huntingtona, Aurelio Peccei, Noama Chomsky’ego, Immanuela Wallersteina oraz woko´ł Raporto´w Klubu Rzymskiego wraz całym fermentem intelektualnym, trwaja˛cym az˙ do dzis´, kto´ry owe raporty zapocza˛tkowały. Trudno czynic´ autorce z tego zarzut, był to wybo´r s´wiadomy i zapewne gruntownie przemys´lany, aczkolwiek pewne uczucie niedosytu po lekturze pozostaje, nie łagodzi go nawet rozdział drugi pt. „Ku etyce odpowiedzialnos´ci 260 Recenzje globalnej”, w kto´rym autorka nakres´liła geneze˛ etyki odpowiedzialnos´ci globalnej na szeroko rozrysowanym tle historyczno-kulturowym. Podobne wraz˙enie wywołuje rozdział pierwszy pracy maja˛cy charakter typowego wste˛pu, w kto´rym zarysowany zostaje filozoficzny kontekst pracy poprzez analize˛ kluczowych dla wybranego tematu poje˛c´ i problemo´w z zakresu etyki odpowiedzialnos´ci, etyki przekonan´, odpowiedzialnos´ci globalnej. Autorka, zdaja˛c sobie sprawe˛ z wagi podje˛tych kwestii metaetycznych, pos´wie˛ca im sporo uwagi, pro´buja˛c nas´wietlic´ wybrane problemy z wielu punkto´w widzenia, odwołuja˛c sie˛ przy tym do wielu ro´z˙nych tradycji filozoficznych. Chyba zbyt wielu. Tym sposobem wikła sie˛ w interesuja˛ce, erudycyjne, aczkolwiek w konsekwencji nieprecyzyjne i powierzchowne rozwaz˙ania. W rezultacie podje˛te zadanie uporza˛dkowania problematyki odpowiedzialnos´ci jako takiej i powia˛zania jej z etyka˛ odpowiedzialnos´ci globalnej gdzies´ po drodze ginie, pozostawiaja˛c w czytelniku uczucie zagubienia i rozczarowania. Tytuł rozdziału trzeciego, „Georg Picht jako two´rca kanonu etyki odpowiedzialnos´ci globalnej” mo´wi sam za siebie. Ten rozdział wraz z naste˛pnymi ma niezaprzeczalne walory prezentystyczne i poznawcze, kto´re w ogo´le sa˛najmocniejsza˛ strona˛ omawianej pozycji. O ile pierwszy rozdział o charakterze analitycznym mo´gł rozczarowywac´, drugi – historyczny mo´gł powodowac´ pewien niedosyt, za to pozostałe wynagradzaja˛ trud przebrnie˛cia przez pierwszych kilkadziesia˛t stron pracy z nawia˛zka˛. Nie sposo´b omo´wic´, w miare˛ rzetelnie, w tak kro´tkiej recenzji, do kto´rej obliguje mnie redaktor, pozostałych czterech rozdziało´w pracy. Zagadnien´, kto´re obejmuja˛, jest po prostu zbyt wiele i sa˛ zbyt złoz˙one. Moge˛ jedynie skupic´ sie˛ na co bardziej interesuja˛cych – moim zdaniem – wraz˙eniach z lektury, a na koniec przedstawic´ ogo´lna˛ ocene˛. Autorka z imponuja˛cym intelektualnym rozmachem i w dobrym stylu dokonuje w nich nie tylko rzeczowego omo´wienia i syntezy wybranych kierunko´w składaja˛cych sie˛ na fenomen etyki odpowiedzialnos´ci globalnej, lecz rekonstruuje, i to z dobrym skutkiem, dynamiczna˛ ewolucje˛ idei odpowiedzialnos´ci globalnej w XX i XXI wieku. Co wie˛cej, i co dla mnie szczego´lnie cenne, czuje sie˛,z˙e przedmiot pracy nie jest dla autorki czyms´ oboje˛tnym. Mie˛dzy wierszami daje sie˛ wyczytac´ zaangaz˙owanie i pasje˛, co wcale nie musi oznaczac´ wyzbycia sie˛ rzetelnos´ci i obiektywizmu. Autorka w wywaz˙ony sposo´b przedstawia blaski i cienie, a przede wszystkim słabos´ci opisywanej przez siebie etyki, szczego´lnie gorzka˛, wre˛cz pesymistyczna˛ wymowe˛ ma zakon´czenie pracy. W pewnym sensie, jako projekt postulowanej moralnos´ci, etyka odpowiedzialnos´ci globalnej poniosła fiasko, szczego´lnie w sferze przełoz˙enia teorii na praktyke˛ społeczna˛, ale jako obiekt nadziei ludzkos´ci jest wcia˛z˙ otwartym projektem dopo´ty, dopo´ki be˛dziemy miec´ moc wpływania na kształt przyszłos´ci. Kaz˙da epoka miała swoje utopie i nasza nie jest od nich wolna. Byc´ moz˙e etyke˛ odpowiedzialnos´ci globalnej nalez˙y zaliczyc´ do sfery wspo´łczesnych utopii. Prob Recenzje 261 lemem jednak nie jest dzisiaj sama obecnos´c´ utopii, nawet w dyskursie naukowym, ale pewna niepokoja˛ca przypadłos´c´ naszych czaso´w, kto´ra˛ jest nieumieje˛tnos´c´ wprze˛gnie˛cia wspo´łczesnych utopii w całos´c´ naszej samowiedzy tak, aby nadały jej odpowiedzialny moralnie charakter. Zwłaszcza jez˙eli chodzi o nasza˛ odpowiedzialnos´c´ za przyszłos´c´, kto´rej jestes´my kreatorami czy nam sie˛ to podoba, czy nie. Podsumowuja˛c, omawiana pozycja, jako całos´c´, jest waz˙na i cenna poznawczo, wyro´z˙nia sie˛ powaz˙nym podejs´ciem do tematu i stronieniem od przyczynkarstwa i blichtru, czym cze˛sto grzesza˛ przero´z˙ne publikacje zalewaja˛ce zglobalizowany rynek idei. Idei, im bardziej krzykliwych i ekstrawaganckim, tym lepiej sie˛ sprzedaja˛cych. W odro´z˙nieniu od nich zajmuje sie˛ tym, co najistotniejsze, jez˙eli chodzi o przyszłos´c´ rodzaju ludzkiego – narastaja˛ca˛ s´wiadomos´cia˛ odpowiedzialnos´ci za coraz groz´niejsze skutki naszych czyno´w, zaro´wno dzisiejszych, jak i tych z przeszłos´ci. Drobne wady i słabos´ci ksia˛z˙ki nie umniejszaja˛ wymowy całos´ci i z powodzeniem moga˛ byc´ wyeliminowane w kolejnym np. rozszerzonym, uzupełnionym wydaniu, ba˛dz´ w nowej pozycji, kto´ra be˛dzie, mam nadzieje˛, kontynuowac´ wysoki poziom merytoryczny poprzedniczki. Dariusz Liszewski Jakos´c´z˙ycia w szes´ciu odsłonach Społeczne konteksty jakos´ci z˙ycia, pod red. S. Kowalik, Wydawnictwo Uczelniane WSG, Bydgoszcz 2007. Ksia˛z˙ka „Społeczne konteksty jakos´ci z˙ycia” w zamierzeniu komitetu redakcyjnego inicjuje serie˛ monografii. Kaz˙da z kolejno ukazuja˛cych sie˛ prac ma byc´ pos´wie˛cona jednemu z waz˙nych problemo´w z˙ycia społecznego. Be˛da˛one ujmowane w ro´z˙nych perspektywach teoretycznych, charakterystycznych dla nauk społecznych i humanistycznych: od filozofii i socjologii do ekonomii czy prawa. Celem całej serii jest oz˙ywienie dyskusji w naukach społecznych w Polsce. Sta˛d propozycja redakcji, by kolejne tomy były podzielone na dwie cze˛s´ci. Pierwsza˛ cze˛s´c´ miałyby stanowic´ artykuły omawiaja˛ce konkretny problem z˙ycia społecznego nieomawiany jeszcze we wczes´niejszych publikacjach. Druga cze˛s´c´be˛dzie miała charakter polemiczny. Kaz˙da z zainteresowanych oso´b be˛dzie mogła ustosunkowac´ sie˛ do artykuło´w zamieszczonych w poprzednim tomie. Trzeba przyznac´, z˙e cały zamysł wydaje sie˛ bardzo ciekawy. Zderzenie pogla˛do´w, przekonywanie do własnych racji, poszukiwanie zadowalaja˛cych rozwia˛zan´ i ich merytoryczna krytyka w obliczu skomplikowanych problemo´w 262 Recenzje badawczych rodza˛szanse˛ uprawiania spekulacji naukowej wysokich loto´w. Nic tak nie sprzyja nauce, jak cia˛gła dyskusja. W ten sposo´b zamierzony cia˛g monografii zbliz˙a ja˛ do periodyko´w naukowych. Kolejne tomy maja˛ byc´ pos´wie˛cone naste˛puja˛cym blokom problemowym: autorytety w z˙yciu społecznym; regionalizm – globalizm (sprzecznos´c´ lub dopełnienie); nowe formy patologii społecznych; toz˙samos´c´ kulturowa a kooperacja mie˛dzynarodowa; dyskusja woko´ł nowych s´rodko´w przekazu społecznego. Inicjuja˛ca cała˛ serie˛ monografia „Społeczne konteksty jakos´ci z˙ycia” pos´wiecona jest zaro´wno rozwaz˙aniom teoretycznym, jak i analizie wyniko´w badan´ empirycznych nad jakos´cia˛ z˙ycia w szeroko rozumianym konteks´cie społecznym. Na prace˛ składa sie˛ szes´c´ artykuło´w, podejmuja˛cych tytułowy problem z ro´z˙nych perspektyw. Dla porza˛dku przyjrzyjmy sie˛ im pokro´tce, by wie˛cej uwagi pos´wie˛cic´ pracy Janusza Czapin´skiego. Artykuł Romualda Derbisa – „Poczucie jakos´ci z˙ycia a zjawiska afektywne” – koncentruje sie˛ nad poczuciem jakos´ci z˙ycia w konteks´cie zjawisk afektywnych: nastrojo´w i emocji. Autor wyjas´nia psychologiczne mechanizmy, kto´re kształtuja˛ poczucie zmiany jakos´ciowej w z˙yciu człowieka. Ich podstawa˛ sa˛ dos´wiadczane wz˙yciu codziennym zro´z˙nicowane stany emocjonalne i nastroje. W pracy „Jakos´c´z˙ycia a niero´wnos´ci dochodowe w Polsce i w Europie” Michał Moszyn´ski zestawia ze soba˛ jakos´c´z˙ycia i dysproporcje dochodowe, by okres´lic´ ich wzajemne oddziaływanie mie˛dzy Polska˛ a krajami europejskimi. Uje˛cie ekonomiczne dominuje ro´wniez˙ w artykule Arkadiusza Graczyka „Docho´d i konsumpcja jako determinanty jakos´ci z˙ycia”. Autor ujmuje docho´d i konsumpcje˛ jako podstawowe wskaz´niki jakos´ci z˙ycia dla nauk ekonomicznych. Andrzej Kaleta i Wojciech Kniec´ w „Jakos´c´z˙ycia i edukacja” analizuja˛ wyniki badan´ empirycznych wpływu poziomu wykształcenia ludzi mieszkaja˛cych na wsi na ocene˛ ich własnego z˙ycia i osia˛gnie˛tej z niego satysfakcji. Zas´ w zamykaja˛cym monografie˛ artykule „Jakos´c´z˙ycia zwia˛zana ze stanem zdrowia” Stanisław Kowalik odnosi sie˛ do zalez˙nos´ci mie˛dzy jakos´cia˛ z˙ycia a stanem zdrowia. Autor proponuje wykorzystanie teoretycznych zdobyczy psychologii pozytywnej do badan´ nad tym zagadnieniem. Zatrzymajmy sie˛ dłuz˙ej nad artykułem profesora Janusza Czapin´skiego „Wzrost jakos´ci z˙ycia w III RP, czyli fenomen rozwoju obywateli bez rozwoju społeczen´stwa”. Wyniki jego badan´ moga˛ wydawac´ sie˛ nieco zaskakuja˛ce. Uwaz˙ nemu obserwatorowi z˙ycia społecznego w Polsce moga˛ wiele wyjas´nic´, a pewne kwestie uporza˛dkowac´. Polska od lat 1989-1991 – trudno tu wyznaczyc´ jedna˛ przełomowa˛ date˛ – jest krajem przechodza˛cym przez silne procesy transformacji społeczno-ustrojowej. Taka sytuacja sprawiła, z˙e stała sie˛ ona swoistym ogromnym laboratorium badawczym. Zmiana jest zjawiskiem psychologicznym, totez˙ autor, uznany psycholog, od roku 1991 uwage˛ swoja˛ skupił na prowadzeniu badan´ empirycznych nad wpływem transformacji systemu politycznego, gospodarczego i społecznego na zmiane˛ jakos´ci z˙ycia Polako´w. Recenzje 263 Mamy tutaj do czynienia z systemem, w kto´rym poszczego´lne elementy nawzajem siebiewarunkuja˛. Decyzje polityko´wsa˛wduz˙ymstopniu uzalez˙nione od preferencji, motywo´w i zachowan´ ludzi. Te zas´ wynikaja˛ z kolei z tego, jak ludzie postrzegaja˛zmiane˛ społeczna˛, kto´ra w duz˙ym stopniu inspirowana jest działaniami polityko´w. Koło sie˛ zamyka. Dlatego tez˙ badania, kto´rych przedmiotem jest opisana sytuacja, maja˛ ogromna˛ waz˙nos´c´ społeczna˛, poniewaz˙ wnioski z nich płyna˛ce moga˛ miec´ wpływ na kierunki kolejnych decyzji sfer rza˛dza˛cych w Polsce. Ich wartos´c´ dodatkowo wzmacnia długi czas, w jakim były prowadzone. Zdaniem profesora Czapin´skiego z przeprowadzonych przez niego badan´ płynie wniosek, z˙e w Polsce po siedemnastu latach od rozpocze˛cia zmian systemowych z˙yje sie˛ lepiej w skali indywidualnej. Ale wzrost jakos´ci z˙ycia obywateli jako jednostek nie pocia˛gna˛ł za soba˛zmian w sferze z˙ycia pan´stwowego oraz tych obszaro´w z˙ycia społecznego, kto´re w duz˙ym stopniu zalez˙a˛ od pan´stwa. Prowadzi to do dziwnej sytuacji. Zdaniem autora mamy pan´stwo bez społeczen´stwa. Albo, inaczej rzecz ujmuja˛c, w nieszcze˛s´cszcze˛´liwi s ´liwym kraju z˙yja˛ dos´ ludzie. Z´ ro´deł takiego stanu rzeczy poszukiwano w teorii niewdzie˛cznos´ci społecznej. Zaobserwowano mianowicie, z˙e po 1993 roku systematycznie wzrastała jakos´c´ z˙ycia Polako´w: rosły dochody, poziom wykształcenia, długos´c´z˙ycia wydłuz˙ała sie˛, dobrostan psychiczny był coraz lepszy. Zmianom tym jednak od roku 1997 zacze˛ło towarzyszyc´ poczucie narastaja˛cego niezadowolenia z sytuacji w kraju oraz spadek zaufania do instytucji pan´stwowych i polityko´w. Zjawisko to miała wyjas´niac´ teoria niewdzie˛cznos´ci społecznej. Opierała sie˛ ona na dwo´ch przesłankach. 1. Silniej odczuwaja˛ zmiane˛ społeczna˛ ci, kto´rzy na niej traca˛ iw wie˛kszym stopniu obarczaja˛oni odpowiedzialnos´cia˛za ten fakt two´rco´w zmiany, a nie tych, kto´ rzy na niej zyskali. Zjawisko to tłumaczy, dlaczego w badaniach sondaz˙owych opinii Polako´w na temat zmian ustrojowych po roku 1989 dominuje przekonanie, z˙e trzeba było dokonac´ zmian, ale reformy przeprowadzane po roku 1989 nie udały sie˛. 2. W efekcie ocena ta prowadzi do sytuacji, z˙e o ile tylko społeczna ocena autoro´w reform moz˙e byc´ wyraz˙ona w procedurach demokratycznych, to im wie˛ksza zmiana, tym wie˛ksze prawdopodobien´stwo odsunie˛cia autoro´w reform od władzy. Efekt ten wyjas´nia, dlaczego kolejne rza˛dy, pomimo tego, z˙e ich reformatorskie działania przynosiły wyraz´na˛ poprawe˛ jakos´ci z˙ycia obywateli (i to w opinii ich samych), były odsuwane od władzy po kolejnych wyborach. Teorie˛ dodatkowo potwierdza kilka mechanizmo´w. Badania psychologiczne na przykład pokazuja˛,z˙e przegrani traca˛ subiektywnie wie˛cej niz˙ wygrani zyskuja˛ – wielkos´c´ przegranej jest subiektywnie wie˛ksza niz˙ wygranej. Wzmacnia to inny mechanizm: ludzie z˙a˛daja˛ wie˛cej w zamian za oddanie czegos´ niz˙ skłonni sa˛ ofiarowac´ w zamian za nabycie tego czegos´. Streszcza to maksyma, z˙e lepszy wro´bel w gars´ci niz˙ goła˛b na dachu. Jednoczes´nie dochodzi do tego trzeci mechanizm: ludzie odpowiedzialnos´cia˛ za własne poraz˙ki skłonni sa˛ obarczac´ 264 Recenzje przede wszystkim czynniki zewne˛trzne; z kolei przyczyn własnych sukceso´w poszukuja˛ najcze˛s´ciej u siebie. Jes´li wie˛c rok był udany, to respondenci wskazuja˛ w badaniach na swoje sukcesy; a jes´li nieudany, to odpowiedzialnos´cia˛ za ten fakt obarczaja˛ władze. Profesor Czapin´ski słusznie wskazuje na te mechanizmy. Ale wydaje sie˛,z˙e ujmuja˛ one sprawe˛ powierzchownie, to znaczy wiele wyjas´niaja˛, ale jeszcze wie˛cej zakrywaja˛. Dlatego w swoim artykule pisze o innych przyczynach, w kto´rych upatruje zasadniczych z´ro´deł stanu, z˙e w Polsce mamy pan´stwo bez społeczen´stwa. Jego zdaniem kluczowym czynnikiem dla tego paradoksu jest bardzo niski stan kapitału społecznego w Polsce. Wzrost indywidualnej jakos´ci z˙ycia i spadek pozytywnej oceny sytuacji w kraju s´wiadcza˛ o fatalnym funkcjonowaniu wspo´lnoty, a co za tym idzie społeczen´stwa obywatelskiego. Wielu badaczy, jak na przykład Robert Putnam czy Franis Fukuyama, za konstytutywny warunek społeczen´stwa obywatelskiego uznaje kapitał społeczny. Kapitał społeczny jest zjawiskiem pozainstytucjonalnym i kulturowym, i obejmuje obywatelskie nastawienie członko´w społeczen´stwa, normy społeczne maja˛ce wspierac´ działania wspo´lne oraz zaufanie mie˛dzyludzkie i do instytucji publicznych. Jez˙eli ludzie pragna˛ działac´na rzecz dobra wspo´lnego, to podstawa˛ ich wspo´łdziałania be˛dzie zaufanie, jakim siebie obdarzaja˛. Zasady lez˙a˛ce u podstaw tego stanu rzeczy rozcia˛gaja˛ sie˛ od norm wzajemnos´ci mie˛dzy dwojgiem ludzi, az˙ po rozbudowane i skodyfikowane doktryny religijne czy filozoficzne. Jednak nie kaz˙dy system norm tworzy kapitał społeczny. Na przykład struktury mafijne z własnym kodeksem mocno przeszkadzaja˛ budowie tego kapitału. Zauwaz˙ono, z˙e poziom rozwoju gospodarczego ma zwia˛zek z kapitałem społecznym. Prawidłowos´c´ jest naste˛puja˛ca – im wyz˙szy kapitał społeczny, tym wyz˙szy poziom rozwoju ekonomicznego. Dowio´dł tego Putnam na podstawie swoich badan´ we Włoszech. Prawidłowos´c´ ta potwierdza sie˛ ro´wniez˙ w Polsce w skali regionalnej: wojewo´dztwa, w kto´rych jest on wyz˙szy, sa˛ zamoz˙niejsze od wojewo´dztw z niz˙szym kapitałem społecznym. Ale kapitał społeczny nie tylko przekłada sie˛ na rozwo´j gospodarczy. Słuz˙y on takz˙e integracji i solidarnos´ci społecznej, uzupełnianiu a nawet wyre˛czaniu niewydolnych instytucji pan´stwowych, kontroli sektora administracji pan´stwowej i wymuszaniu jego odpowiedzialnos´ci, kontroli sektora komercyjnego, budowaniu kultury lokalnej. Jak widac´ jest to czynnik kluczowy, kto´ry słuz˙y poprawie jakos´ci z˙ycia w skali indywidualnej, jak i całego społeczen´ stwa. Niestety w Polsce jest on na bardzo niskim poziomie. Badania pokazuja˛,z˙e pod wzgle˛dem ogo´lnego zaufania ludzi do siebie nawzajem, zaufania do instytucji publicznych, skłonnos´ci do brania udziału w stowarzyszeniach i gotowos´cidopodejmowaniapracspołecznych czy wolontariatu jestes´my na ostatnim ba˛dz´ jednym z ostatnich miejsc w Europie i na odległych miejscach w skali s´wiatowej. Ale co szczego´lnie wymowne, z˙aden z tych czynniko´w nie zmienił sie˛ w sposo´b dos´c´ istotny w skali ostatnich siedemnastu lat. Recenzje 265 Jak konkluduje profesor Czapin´ski, „w efekcie po 15 latach transformacji mamy społeczen´stwo zaradne zamiast obywatelskiego. Budowa społeczen´stwa obywatelskiego wymaga jednak czegos´ wie˛cej niz˙ tylko reformy instytucjonalnej. Wymaga inwestycji w kapitał społeczny, co jest zadaniem duz˙o trudniejszym i bardziej długofalowym niz˙ sanacja pan´stwa”1. Obecny obo´z rza˛dza˛cy doszedł do władzy, głosza˛c hasła i program sanacji władzy. Ale ten i kolejne rza˛dy be˛da˛ stały przed znacznie powaz˙niejszym problemem, jak znacza˛co poprawic´ funkcjonowanie wspo´lnoty w pan´stwie. Sama reforma instytucji pan´stwowych w realizacji tego celu jest niewystarczaja˛ca. Znacznie waz˙niejsze jest, by elity rza˛dza˛ce w Polsce przywia˛zały wie˛ksza˛ uwage˛ do budowy społeczen´stwa obywatelskiego. Bez tego czynnika pan´stwo wcia˛z˙be˛dzie w duz˙o gorszej kondycji niz˙ jego obywatele, kto´rzy w zmieniaja˛cych sie˛ wskutek transformacji warunkach dali sobie dos´c´ dobrze rade˛ i to cze˛sto wbrew działaniom pan´stwa. Moz˙na w zwia˛zku z tymi uwagami postawic´ kilka pytan´. Jak to zrobic´? Czy okres 15-17 lat nie jest zbyt kro´tki, by zbudowac´ podstawy społeczen´stwa obywatelskiego? Jaka˛ role˛ odgrywaja˛ tutaj czynniki historyczne, zaro´wno ostatnie kilkadziesia˛t lat historii Polski, jak i okresy znacznie wczes´niejsze? Czy wczes´niej lub po´z´niej indywidualny wzrost jakos´ci z˙ycia ludzi nie przełoz˙y sie˛ jednak samoczynnie na budowe˛ zre˛bo´w społeczen´stwa obywatelskiego? Na ile jest moz˙liwy i przewidywalny transfer wzorco´w społeczen´stw obywatelskiego z Europy Zachodniej przez obywateli, kto´rzy udali sie˛ tam w ramach emigracji zarobkowej? Pytania te sa˛ trudne same w sobie, a znalezienie na nie odpowiedzi wymaga dalszych badan´, a takz˙e pogłe˛bionych analiz i dyskusji.Wypada liczyc´, z˙e be˛da˛one miały miejsce w kolejnych tomach serii, kto´re niniejsza monografia otwiera. Juz˙ sama ta perspektywa s´wiadczy o jej wartos´ci. Oby zamiar ten został zrealizowany. Grzegorz Pacewicz Filozof przy ło´z˙ku chorego Zbigniew Szawarski, Ma˛dros´c´ i sztuka leczenia, Wyd. Słowo – Obraz – Terytoria, Gdan´sk, 2005. Zbio´r esejo´w, artykuło´w i szkico´w Zbigniewa Szawarskiego, profesora etyki w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, to propozycja przyjrzenia sie˛ jednej z najbardziej dynamicznie rozwijaja˛cych sie˛ dziedzin wspo´łczesnej etyki, jaka˛ jest bioetyka. Juz˙ na samym pocza˛tku konieczne sa˛ rozro´z˙nienia terminologi- Cia˛z˙ela H., Problemy i dylematy etyki odpowiedzialnos´ci globalnej, Wyd. Akademii Pedagogiki Specjalnej, Warszawa 2006, s. 5. 266 Recenzje czne i autor przychodzi z pomoca˛, odpowiednio zawe˛z˙aja˛c rozumienie bioetyki w swojej ksia˛z˙ce. W kilkunastu tekstach zajmuje sie˛ bowiem jednym tylko, wybranym z ogo´lnej refleksji dotycza˛cej istoty zalez˙nos´ci i wpływu człowieka na planete˛, na kto´rej z˙yje, jej bardziej praktycznym nurtem: refleksja˛ zwia˛zana˛ z osia˛gnie˛ciami nauk przyrodniczych. „Gło´wnym przedmiotem bioetyki jest filozoficzna analiza dylemato´w moralnych, jakie generuje nieprawdopodobnie dynamiczny rozwo´j biologii i medycyny (s. 354) pisze autor i na kartach swojej ksia˛z˙ki stara sie˛ zapoznac´ czytelnika zaro´wno z podstawowymi terminami i zagadnieniami etyki medycznej, jak i bardziej szczego´łowymi kwestiami. Ma˛dros´c´ i sztuka leczenia zawiera bowiem nie tylko analizy typowych, znanych nam cze˛sto z debaty publicznej dylemato´w, jak konflikt powinnos´ci lekarza i autonomii pacjenta w przypadku eutanazji czy przegla˛d zagadnien´ zwia˛zanych z prokreacja˛, ale przynosi ro´wniez˙ ciekawe analizy kwestii rzadziej podnoszonych w popularnych dyskusjach: zasady prawdomo´wnos´ci w medycynie, problemu wdzie˛cznos´ci pacjento´w wzgle˛dem lekarzy czy postaw tych ostatnich wzgle˛dem własnego zawodu i wynikaja˛cych z nich konsekwencji. Elegancja i jasnos´c´ wywodu autora, przyste˛pny je˛zyk, cze˛ste sie˛ganie do termino´w i koncepcji lez˙a˛cych u podstaw omawianych stanowisk, a zarazem wyczerpuja˛ca liczba odsyłaczy do szczego´łowej literatury sprawiaja˛,z˙e moz˙na traktowac´ „Ma˛dros´c´ i sztuke˛ leczenia” jako wprowadzenie do tej niezwykle istotnej dziedziny refleksji etycznej. Jak wielkie ma ona znaczenie, dowodzi autor w otwieraja˛cym zbio´r eseju „Czego oczekiwac´ od etyki medycznej?” Istotne jest, jego zdaniem, by us´wiadomic´ sobie, iz˙ kaz˙da bez wyja˛tku decyzja kliniczna lekarza jest decyzja˛ moralna˛. Dzie˛ki elementarnej choc´by znajomos´ci etyki medycznej moralny aspekt takiej decyzji ma szanse˛ stac´ sie˛ jasny i wyraz´ny. Ideałem i zrealizowanym w pełni celem etyki medycznej byłoby, gdyby dzie˛ki pogłe˛bionej refleksji kaz˙dej jednostki postawionej w obliczu decyzji dotycza˛cej z˙ycia, zdrowia czy podmiotowos´ci moralnej moz˙liwe było wypracowanie przemys´lanego, wia˛z˙a˛cego dla niej rozwia˛zania. „Bycie ekspertem w sprawach klinicznych, jak zauwaz˙a bowiem autor, nie jest toz˙same z byciem ekspertem w sprawach moralnych” (s. 21). To, co dobre i złe, włas´ciwe czy niesłuszne, znajduje sie˛ zazwyczaj poza technicznymi rozstrzygnie˛ciami i dlatego sa˛dze˛,z˙e bez wie˛kszej przesady moz˙na uznac´, iz˙ to dla sie˛gania do tytułowej ma˛dros´ci powstały zebrane w ksia˛z˙ce Szawarskiego eseje. W kon´cowym (i tytułowym) rozdziale zbioru podje˛ta zostaje zreszta˛ pro´ba zdefiniowania ma˛dros´ci lekarza. Składac´ sie˛ na nia˛ maja˛: wiedza, włas´ciwy osa˛d oparty na dos´wiadczeniu i zaufanie do siebie samego. Musi byc´ w niej tez˙ miejsce na pokore˛ is´wiadomos´c´ fundamentalnego ograniczenia medycyny, jaka˛ jest nieuchronna koniecznos´c´ przegranej ze s´miercia˛. Tak rozumiana ma˛dros´c´ jest cenna˛ alternatywa˛ dla samych tylko technicznych umieje˛tnos´ci i czyni z prawdziwie ma˛drego lekarza centralna˛ postac´ w procesie leczenia. Recenzje 267 Kontynuuja˛crozwaz˙ania nad tytułem, warto zaja˛c´sie˛ poje˛ciem sztuki. Rozmaite jej rodzaje wyszczego´lniane przez autora w medycynie: sztuka słuchania, rozmowy, prowadzenia badan´ naukowych czy wreszcie sama sztuka leczenia, przywodza˛ na mys´l refleksje profesora Andrzeja Szczeklika, opublikowane pod tytułem „Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki”. W tej pie˛knie wydanej ksia˛z˙ce znanego krakowskiego lekarza-humanisty medycyna odwołuje sie˛ do swoich z´ro´deł w filozofii, magii i alchemii. Zdaniem autora, lekarz, pacjent i sam proces leczenia wcale niedaleko odsune˛li sie˛ od pierwotnej tajemnicy i pewnego rodzaju głe˛bokiego misterium1. W czasach medycyny koncentruja˛cej sie˛ gło´wnienafaktach jest to oczywis´cie pewnego rodzaju poetyckie uwznios´lenie, jednak sa˛dze˛,z˙e warto zastanowic´sie˛, czy taka postawa dos´wiadczonego i obdarzonego autorytetem erudyty lekarza nie s´wiadczy na rzecz modelu medycyny zaangaz˙owanej w człowieczen´stwo pomimo dehumanizuja˛cego poste˛pu nauk. Sposo´b, w jaki lekarze postrzegaja˛ swoja˛ role˛ oraz jak definiuja˛ swoje powinnos´ci ma z pewnos´cia˛ fundamentalne znaczenie iprzygla˛da sie˛ mu ro´wniez˙ warszawski etyk. Szawarski przedstawia historyczne przeobraz˙enia medycznej autorefleksji w eseju „Sztuka słuchania” (s. 50-58). Najdawniejsza „medycyna uprawiana przy ło´z˙ku chorego” koncentrowała sie˛, jak pisze, na osobie pacjenta, traktowała go jako całos´c´, kierowała sie˛ gło´wnie troska˛, dawała wsparcie, bez wszelako wielkich szans na poprawe˛. Nowoz˙ytny, mechanistyczny model ciała i rozwo´j nauk znalazł odzwierciedlenie w nowym rodzaju podejs´cia, kto´re autor nazywa „medycyna˛ szpitalna˛”, dla kto´rej charakterystyczne były przede wszystkim: postrzeganie ciała jako złoz˙onego biomechanizmu oraz instytucjonalizacja samego procesu leczenia. Podejs´cie medycyny szpitalnej zostaje utoz˙samione z popularna˛ obecnie ideologia˛ medycyny wiarygodnej (tzw. evidence based medicine, EBV), stanowiskiem metodologicznym be˛da˛cym niejako echem postulato´w Koła Wieden´skiego, to znaczy oparciem sie˛ wyła˛cznie na intersubiektywnych i weryfikowalnych empirycznie faktach. W tym konteks´cie po raz pierwszy zostaje przez autora rozwinie˛te stanowisko holistyczne, tak zwana narrative based medicine, zgodnie z kto´ra˛kaz˙dy problem kliniczny jest uwikłany w jakis´ sposo´b w historie˛ czyjegos´z˙ycia (s. 140). W oczywistym stopniu o´w humanistyczny paradygmat stoi w opozycji do medycyny wiarygodnej i jest jedynie postulatem „medycyny humanistycznej”. Obowia˛zuja˛ca tendencja dehumanizacji medycyny uwidacznia sie˛ bowiem we wspo´łczesnym podejs´ciu nazwanym medycyna˛laboratoryjna˛ z uwagi na fakt, iz˙ najnowoczes´niejsze techniki diagnostyki i leczenia nie potrzebuja˛ juz˙ pacjenta ani nawet jego ciała, pracuja˛c na pobranych od niego poszczego´lnych tkankach, komo´rkach czy wre˛cz genach. Nieoboje˛tne dla kształtu wspo´łczesnej medycyny jest ro´wniez˙ gra intereso´w wielkich koncerno´w farmaceutycznych, przeobraz˙aja˛cych ja˛ w rodzaj przemysłu zdrowotnego. Por. A. Szczeklik, Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki. Krako´w 2006. 268 Recenzje Esejem kluczowym dla zbioru wydaja˛ mi sie˛ „Dwa rodzaje wiedzy medycznej”. Autor odwołuje sie˛ w nim do znanego tez˙ w socjologii medycyny wyodre˛bnienia dwo´ch modeli choroby oraz, co za tym idzie, tytułowej dla eseju wiedzy medycznej i sposobu poste˛powania leczniczego. Chodzi o model biomedyczny i aksjomedyczny. Podczas gdy ten pierwszy cechuje organiczny wre˛cz zwia˛zek z tak zwana˛ evidence based medicine, drugi moz˙na by okres´lic´ mianem holistycznego. Do tego rozro´z˙nienia Szawarski cze˛sto powraca, konsekwentnie promuja˛c i argumentuja˛c na rzecz ostatniego, ła˛cza˛cego sie˛ zreszta˛ ze wspomniana˛ juz˙ idea˛ narrative based medicine. Mimo pozytywnych i poz˙a˛danych efekto´w, jakimi sa˛ odejs´cie od lekarskiego paternalizmu, ujmowanie kondycji psychofizycznej człowieka jako stanu dynamicznej ro´wnowagi uwzgle˛dniaja˛cej takz˙e wpływy s´rodowiska, autonomie˛ pacjenta, a takz˙e podmiotowy i partnerski charakter jego relacji z lekarzem, model ten nie jest wolny od niebezpieczen´stw. Znacznie łatwiej w nim o podporza˛dkowanie działan´ lekarza wyborom pacjenta i relatywizm moralny. To włas´nie w tym modelu upatruje jednak autor szanse˛ na rozwia˛zanie konfliktu powinnos´ci lekarza wzgle˛dem osoby, jaka˛ jest pacjent, a faktem, iz˙ jest on przedmiotem jego działan´ i opieki. Popularyzatorski i propedeutyczny charakter ksia˛z˙ki warszawskiego etyka wyraz´nie widac´ w liczbie stosowanych przez autora wyjas´nien´, us´cis´len´ terminologicznych i definicji. W eseju pos´wie˛conym eutanazji czytelnik ma okazje˛ zapoznac´ sie˛ z całym spektrum zwia˛zanych z nia˛ problemo´w: definicjami oraz kwestiami klasyfikacji i dopuszczalnos´ci. Temat badan´ prenatalnych zawiera liczne odwołania do szczego´łowej terminologii i sposobo´w argumentowania stosowanych w dyskusjach bioetycznych. Wyjas´nione zatem zostaja˛ takie terminy, jak: jakos´c´ z˙ycia, z˙ycie niegodne z˙ycia, cze˛sto stosowane ostatnio sformułowania wrongful birth oraz wrongful life, a takz˙e argumenty z zasady podwo´jnego skutku i ro´wni pochyłej. W rozdziale dotycza˛cym dopuszczalnos´ci stosowania placebo w badaniach klinicznych rozwinie˛ta zostaje natomiast doktryna s´wiadomej zgody pacjenta oraz jego ochrony przed instrumentalnym traktowaniem. Przy okazji rozwaz˙an´na temat granic i patologii wdzie˛cznos´ci pacjento´w wzgle˛dem lekarzy z kolei autor w wyja˛tkowo sprawny i ciekawy według mnie sposo´b posługuje sie˛ poje˛ciem błe˛du naturalistycznego. W ksia˛z˙ce Szawarskiego rzadko natrafiamy na jego wyraz˙one wprost pogla˛dy. Im bardziej dane zagadnienie zdaje sie˛ byc´ niejednoznaczne i kontrowersyjne, tym rzetelniej stara sie˛ on raczej zrelacjonowac´ typowe i najcze˛s´ciej spotykane stanowiska zajmowane w dyskusjach na ich temat. W przypadku aborcji chociaz˙by przywołane zostaja˛ argumenty zwolenniko´w czterech gło´wnych wspo´łczesnych nurto´w etycznych: etyki obowia˛zku, etyki uz˙ytecznos´ci, etyki uprawnien´ moralnych czy wreszcie etyki cno´t. Rozwaz˙ania zwien´czaja˛ cytaty z MacIntyre’a i Ingardena o koniecznos´ci podejmowania decyzji i pozostawania wiernym samemu sobie, a zatem sprawa zostaje nierozstrzygnie˛ta. Przy okazji analizy legislacyjnych Recenzje 269 aspekto´w przerywania cia˛z˙y autor odchodzi jednak od całkowicie neutralnego punktu widzenia w celu sformułowania dos´c´ nietypowego sa˛du na temat obowia˛zuja˛cej w naszym kraju ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku. Szawarski twierdzi mianowicie, z˙e ustawa w jej obecnym kształcie „pod pretekstem ratowania z˙ycia nienarodzonych odbiera lekarzom przywilej mys´lenia i autonomicznego działania, zabijaja˛c wraz˙liwos´c´ moralna˛ oraz poczucie odpowiedzialnos´ci za dobro pacjenta (narodzonego ba˛dz´ nie)” (s. 183, 185). Jes´li dobrze rozumiem, mimo wyraz˙onego explicite poparcia dla prawa kobiet do aborcji opowiada sie˛ on w ten sposo´b za lekarskim paternalizmem, kto´ry sam wczes´niej krytykował. Sa˛d ten to jednak szczego´lny wyja˛tek w ksia˛z˙ce i zasadniczo w wie˛kszos´ci esejo´w daje sie˛ zauwaz˙yc´ brak rozstrzygnie˛cia stawianych w nich problemo´w i brak jasno sformułowanego stanowiska. Trudno potraktowac´ ten fakt jako zarzut pod adresem autora: odczytuje˛ go raczej jako zaproszenie do samodzielnej refleksji; taki jest zreszta˛, moim zdaniem, cel ksia˛z˙ki. Podobna˛ funkcje˛ zdaje sie˛ miec´ tez˙ wniosek, iz˙ naszych (pacjento´w) czy lekarskich dylemato´w nigdy nie rozwia˛z˙a˛ w zadowalaja˛cy sposo´b powoływane arbitralnie przyszpitalne ani sejmowe komisje bioetyczne. Nawet najlepiej skonstruowane zasady etyczne nie be˛da˛ przeciez˙ w stanie uwzgle˛dnic´ wszelkich problemo´w i komplikacji, jakie rodzi z˙ycie. Inna˛ sprawa˛jest koniecznos´c´ opowiedzenia sie˛ po kto´rejs´ ze stron w sporach etycznych. W rozdziale „Jak zrozumiec´ człowieka umieraja˛cego” Szawarski przyznaje, z˙e przeciwstawne stanowiska bronia˛ce s´wie˛tos´ci z˙ycia i autonomii osoby sa˛ nie do pogodzenia i stoja˛ ze soba˛ w nierozstrzygalnym konflikcie. Problemem staje sie˛ wypracowanie porozumienia w pluralistycznym, demokratycznym społeczen´stwie, niejednolitym przeciez˙ pod wzgle˛dem przekonan´ i respektowanych systemo´w wartos´ci. Nadzwyczaj interesuja˛ca z tego wzgle˛du, choc´ pozornie oczywista, wydaje mi sie˛ uwaga autora na temat moz˙liwos´ci debaty i płaszczyzny dyskusji zamieszczona w eseju „Z˙ycie za z˙ycie czyli dylematy bioetyki”, be˛da˛ca zapisem wysta˛pienia na Uniwersytecie Warszawskim w naukowym i popularyzatorskim cyklu „Wykłado´w na nowe tysia˛clecie”. Szawarski zauwaz˙a w nim bowiem, iz˙ poszukiwania kompromisu w sprawach tak skomplikowanych, niejednoznacznych, a zarazem fundamentalnych jak kwestie z˙ycia i s´mierci wymagaja˛ pewnego rodzaju „wyjs´ciowej niepewnos´ci moralnej” (s. 373). Oznacza to, z˙e w tego typu dyskusjach nikt nie moz˙e ros´cic´ sobie prawa do monopolu na jedynie słuszna˛ prawde˛. W metaetyce z kolei jest to ro´wnoznaczne z zaje˛ciem postawy nonkognitywistycznej. Stosunkowo ciekawy to wniosek: w tak radykalnie praktycznej dziedzinie filozofii, jaka˛ zdaje sie˛ byc´ bioetyka, zataczamy koło, dochodza˛c do refleksji z poziomu metaetycznego. Byc´ moz˙e jest to jakas´ włas´ciwos´c´ naszych czaso´w spod znaku rewolucji naukowych i zmiany paradygmato´w. Aleksandra Wo´jtowicz OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr 1 i 2 LUDZIE – IDEE – POGLA˛DY Z profesorem Amadeuszem Krause* o pedagogice specjalnej, jej stanie obecnym i przyszłos´ci rozmawia Zbigniew Hull. Zbigniew Hull: Co spowodowało, z˙e podja˛ł Pan studia pedagogiczne, a potem zainteresował sie˛ pedagogika ˛ specjalna˛? Amadeusz Krause: Powołanie do zawodu pedagoga przyszło rzeczywis´cie dos´c´ wczes´nie, poprzez aktywnos´c´ instruktorska˛ w harcerstwie. Najpierw od czwartej do o´smej klasy szkoły podstawowej „terminowałem” w druz˙ynie szkolnej, po´z´niej w LO w druz˙ynie wodnej. Od trzeciej klasy LO byłem druz˙ynowym, po´z´nej komendantem szczepu, podharcmistrzem itd. Całoroczna praca z młodziez˙a˛ wraz z intensywna˛ akcja˛ letnia˛ (obozy, biwaki, rajdy) przyczyniły sie˛ zapewne do ukierunkowania moich zainteresowan´ pedagogicznych. Kierunek pedagogika specjalna, wybrałem troche˛ przypadkowo. Prosze˛ zwro´ cic´ uwage˛,z˙e w tamtych latach niewiele wiedzielis´my o osobach niepełnosprawnych, z˙yja˛cych w duz˙ej izolacji. Nie promowano ro´wniez˙ kontakto´w dzieci niepełnosprawnych i pełnosprawnych. Szkoła specjalna w moim rodzinnym w mies´cie pozostawała nie tylko kategoria˛ naznaczaja˛ca˛, ale i obraz´liwa˛, kto´rej numeru nierzadko dzieci w kło´tniach uz˙ywały w formie epitetu. Zdecydowany na kierunek pedagogika, eliminowałem specjalnos´ci, kto´re mi nie odpowiadały, i tak: wychowanie przedszkolne, wczesna edukacja – zbyt małe dzieci, pedagogike˛ opiekun´cza˛ – kojarzyłem z zawodem „sfeminizowanym”. Pozostała pedagogika specjalna, o kto´rej w tym czasie rzeczywis´cie niewiele wiedziałem. O tym, z˙e jest to ro´wniez˙ zawo´d typowo kobiecy, przekonałem sie˛ na studiach. Wraz z trzema kolegami ws´ro´d pie˛c´dziesie˛ciu kolez˙anek tworzylis´my zdecydowana˛ mniejszos´c´. Nie powiem, z˙e nam to przeszkadzało. * Doktor habilitowany Amadeusz Krause – specjalista z zakresu pedagogiki specjalnej, absolwent Uniwersytetu Gdan´skiego (1988 r.), do roku 1998 przebywał i pracował w Niemczech, od 1998 zatrudniony w Wyz˙szej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie. W 2000 roku uzyskał stopien´ doktora nauk humanistycznych na Uniwersytecie Gdan´skim. W 2005 roku stopien´ doktora habilitowanego w zakresie pedagogiki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 2006 roku zatrudniony na stanowisku profesora nadzwyczajnego w Uniwersytecie Warmin´sko-Mazurskim i w Olsztyn´skiej Szkole Wyz˙szej im. Jo´zefa Rusieckiego. Autor ponad pie˛c´dziesie˛ciu artykuło´w naukowych i dwo´ch ksia˛z˙ek, wspo´łredaktor szes´ciu prac zbiorowych. 272 Ludzie – Idee – Pogla˛dy Z.H. Na czym koncentruje sie˛ pedagogika specjalna, czego i kogo dotyczy, od kiedy wyodre˛bniła sie˛ jako dyscyplina naukowa? A.K. Najogo´lniej mo´wia˛c pedagogika specjalna koncentruje sie˛ na pomocy osobom z ro´z˙norodnymi odchyleniami od normy, dysfunkcjami narza˛do´w, nieprawidłowos´ciami rozwojowymi. Podstawowym celem tej dyscypliny jest rewalidacja (poje˛cie zbliz˙one do rehabilitacji, ale o szerszym znaczeniu) dzieci i dorosłych oso´b z ro´z˙nego rodzaju niepełnosprawnos´cia˛. Rodzaje niepełnosprawnos´ci z kolei wyznaczaja˛ subdyscypliny pedagogiki specjalnej, przykładem moz˙e byc´ tyflopedagogika zajmuja˛ca sie˛ ludz´mi niewidza˛cymi i ociemniałymi, surdopedagogika zajmuja˛ca sie˛ osobami niesłysza˛cymi, oligofrenopedagogika obejmuja˛ca obszar niepełnosprawnos´ci intelektualnej czy pedagogika oso´b przewlekle chorych i kalekich. W Polsce pedagogika specjalna wyodre˛bniła sie˛ jako dyscyplina akademicka za sprawa˛ Marii Grzegorzeskiej, kto´ra nie tylko stworzyła jej teoretyczne podstawy, ale i utworzyła w roku 1921 jedna˛ zpierwszychna s´wiecie szkołe˛ wyz˙sza˛ kształca˛ca˛ pedagogo´ w specjalnych, to jest Pan´ stwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej. Do dzisiaj pedagogika specjalna, czerpia˛c z teoretycznych i metodologicznych podstaw pedagogiki ogo´lnej, stworzyła podstawy metodyczne i rehabilitacyjne do pracy z człowiekiem niepełnosprawnym. W jej obszarze zainteresowan´ znajduja˛ sie˛ ro´wniez˙ liczne terapie, np. popularne terapie z wykorzystaniem zwierza˛t (hipoterapia, dogoterapia), terapie ruchowe, sportowe, zabawowe, poprzez sztuke˛. Z.H. Jaki jest stan i rozwo´j badan´ z pedagogiki specjalnej w Europie? A.K. W Europie mamy do czynienia z ro´z˙nymi drogami rozwoju pedagogiki specjalnej. Wynika to, najogo´lniej mo´wia˛c, z przyje˛tej strategii rewalidacyjnej, a te sa˛ ro´z˙ne: od totalnej integracji z minimalizacja˛ zadan´ i metod specjalnych, po izolacyjny charakter szkolnictwa i opieki specjalnej. Do pierwszej grupy nalez˙a˛ mie˛dzy innymi kraje skandynawskie i Włochy, do drugiej Niemcy, Australia, cze˛s ´ciowo Polska. Dos´wiadczenia tych krajo´w wskazuja˛ na koniecznos´c´ kompromisu i poszukiwania drogi pos´redniej. Okazuje sie˛ bowiem, z˙e integracja nie jest złotym s´rodkiem na wszystkie problemy oso´b niepełnosprawnych, dla jednych wspo´lna edukacja z dziec´mi pełnosprawnymi staje sie˛ szansa˛, dla innych nakazem, kto´rego nie chca˛ lub nie moga˛ respektowac´. Z.H. Kto´re zatem z tych dos´wiadczen´ – dotycza˛cych pracy z młodziez˙a˛ niepełnosprawna˛ – przenio´słby Pan Profesor do Polski? Ludzie – Idee – Pogla˛dy 273 A.K. Jes´li chodzi o młodziez˙ niepełnosprawna˛, to system pomocy, edukacji i rehabilitacji, jaki mamy w Polsce, plasuje nas w czoło´wce krajo´w europejskich. Stało sie˛ to gło´wnie za sprawa˛ zmian jakie dokonuja˛ sie˛ u nas od pocza˛tku lat dziewie˛c´dziesia˛tych ubiegłego stulecia. Chodzi zaro´wno o moz˙liwos´ci edukacji integracyjnej w szkołach masowych, jak i o poprawe˛ warunko´w materialnobytowych w instytucjach opieki nad młodziez˙a˛ niepełnosprawna˛. Wie˛kszym problemem, kto´ry stoi jeszcze przed nami, jest ułatwienie młodziez˙y niepełnosprawnej „przejs´cia” w dorosłe z˙ycie. Niestety, zdarza sie˛ jeszcze nazbyt cze˛sto, z˙e po ukon´czeniu szkoły, niezalez˙nie czy jest to forma integracyjna, czy specjalna, młody człowiek niepełnosprawny pozostaje bez szans na jaka˛kolwiek aktywnos´c´ zawodowa˛ lub uczestnictwo w z˙yciu społecznym ludzi pełnosprawnych. Problematyczne jest ro´wniez˙ zakładanie rodzin przez osoby niepełnosprawne czy społeczna zgoda na ich z˙ycie seksualne. W tym zakresie dobrze byłby skorzystac´ ze wzorco´w innych krajo´w europejskich i stworzyc´ nowe mechanizmy wsparcia dla dorosłych oso´b niepełnosprawnych, takie np. jak moz˙liwos´c´ zamieszkania pod nadzorem stałego opiekuna czy załoz˙enie rodziny przy tzw. stałym doradcy rodzinnym. Kwestia˛ odre˛bna˛ byłoby zapewnienie kaz˙demu niepełnosprawnemu, kto´ry nie moz˙e samodzielnie funkcjonowac´, miejsca w grupach mieszkalnych funkcjonuja˛cych na zasadach zbliz˙onych do z˙ycia rodzinnego. Z.H. Jak Pan Profesor ocenia – zwaz˙ywszy na ogromne Pana dos´wiadczenie w tej dziedzinie – system kształcenia w Polsce pedagogo´w pracuja˛cych z młodziez˙a˛ niepełnosprawna˛? A.K. Trudno mi jednoznacznie oceniac´ system kształcenia pedagogo´w specjalnych. Widze˛ w nim zaro´wno strony pozytywne, jak i braki. Do tych ostatnich zalicza sie˛ z pewnos´cia˛ zbyt duz˙a liczba godzin przedmioto´w niezwia˛zanych bezpos´rednio z pedagogika˛ specjalna˛ czy zbytnia koncentracja na przedmiotach metodycznych. W moim mniemaniu wspo´łczesnemu studentowi brakuje elementarnych umieje˛tnos´ci wychowywania drugiego człowieka i zdolnos´ci tak zwanego pozytywnego oddziaływania pedagogicznego. Brak przedmioto´w kształca˛cych niezbe˛dne umieje˛tnos´ci w wychowaniu, np. podstaw komunikacji, mediacji, znajomos´ci problemo´w wspo´łczesnej młodziez˙y. Z.H. Na czym koncentruje sie˛ Pan w swojej pracy naukowej i w publikacjach powstałych w wyniku badan´? A.K. Pierwsze lata moich zainteresowan´ naukowych zwia˛zane były bezpos´rednio ze studiowana˛ przeze mnie specjalnos´cia˛ – oligofrenopedagogika˛. Na kanwie 274 Ludzie – Idee – Pogla˛dy dos´wiadczenia zdobytego w trakcie dziesie˛cioletniego pobytu w Niemczech i pracy w niemieckich placo´wkach opieki nad dorosłym człowiekiem niepełnosprawnym powstały pierwsze artykuły „poro´wnawcze”. Zajmowałem sie˛ gło´wnie rozwia˛zaniami, kto´re moz˙na i nalez˙y w Polsce nas´ladowac´. Z czasem pojawiły sie˛ opracowania szersze, obejmuja˛ce swoim zasie˛giem cały obszar pedagogiki specjalnej. Swoje prace z tego nurtu mo´głbym nazwac´ teoria˛ interdyscyplinarnej pedagogiki specjalnej. Uwaz˙am bowiem, z˙e tylko poprzez sie˛gnie˛cie do najnowszych teorii i osia˛gnie˛c´ nauk społecznych moz˙liwe jest przygotowanie naszej dyscypliny na wyzwania zwia˛zane z globalna˛ zmiana˛ s´wiata i warunko´w funkcjonowania w społeczen´stwie. Ukoronowaniem tego nurtu w mojej two´rczos´ci jest ksia˛z˙ka „Człowiek niepełnosprawny wobec przeobraz˙en´ społecznych”, kto´ra w ubiegłym roku doceniona została indywidualna˛ nagroda˛ Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyz˙szego. Do dorobku naukowego zaliczyłbym ro´wniez˙ organizacje˛ konferencji naukowych, od lat cyklicznie na UWM, od niedawna w OSW. W maju ubiegłego roku byłem inicjatorem, wspo´łorganizowałem i moderowałem sesje˛ naukowa˛ na Wydziale Pedagogicznym OSW nt. „Wspo´łczesne wyzwania zawodu nauczyciela – wychowawcy”. Z.H. Nie sama˛ nauka˛ człowiek z˙yje, choc´by był jej najwierniejszym i najbardziej oddanym wielbicielem. Jakie sa˛ zatem zainteresowania i pasje Pana Profesora – poza pedagogika˛ specjalna˛? A.K. Wyznaje zasade˛,z˙e pasje pozazawodowe ułatwiaja˛ znalezienie ro´wnowagi w z˙yciu i utrzymanie odpowiedniego dystansu do codziennos´ci. W moim z˙yciu taka˛ pasja˛ jest od trzydziestu lat z˙eglarstwo. Wstyd sie˛ przyznac´ przed osobami, kto´re z trudem „wygospodarowuja˛” dwa tygodnie urlopu, z˙e na wodzie spe˛dzam ła˛cznie w roku ok. po´łtora miesia˛ca. Od lat spe˛dzam z rodzina˛miesie˛czne urlopy na Mazurach. Pływanie w dwa lub wie˛cej jachto´w, z kilkunastoma dzieciakami, to rzeczywis´cie przygoda i wyzwanie. Od paru lat pojawiły sie˛ ro´wniez˙ wypady nad Adriatyk. Pomimo tego, z˙e pie˛kno chorwackich wysp i historycznych zaka˛tko´w widzianych z pokładu jachtu urzeka, serce z˙eglarza pozostaje gdzies´ pomie˛dzy Rucianym a Mikołajkami. Układam juz˙ nowe plany z˙eglarskie, Grecja, a moz˙e tez˙ troche˛ dalej. Taka˛ mała˛ pasja˛ pozostaje tez˙ aktywnos´c´ sportowa. Nie dla wyczynu, ale dla łagodniejszego poczucia upływaja˛cego czasu. Najpierw kochana koszyko´wka, po kłopotach z kre˛gami od paru lat piłka noz˙na, gło´wnie halowa. Z.H. Czy mo´głby Pan Profesor zdradzic´ nam na zakon´czenie tej rozmowy, jakie sa˛ Pana najbliz˙sze plany naukowe? Ludzie – Idee – Pogla˛dy 275 A.K. Oj, tego znowu duz˙o. Trudno sie˛ zatrzymac´. Złoz˙one granty naukowe na UWM i w OSW zmuszaja˛ do systematycznej pracy badawczej. Zapewne w fazie kon´cowej badan´ pojawia˛ sie˛ opracowania szersze. Jest ro´wniez˙ pare˛ pomysło´w na ksia˛z˙ki. Wierny rozwaz˙aniom teoretycznym dojrzewam do syntetycznych opracowan´ z zakresu pedagogiki specjalnej. W subdyscyplinie pedagogiki specjalnej, oligofrenopedagogice, wzrasta zapotrzebowanie na nowe, „ods´wiez˙one” podre˛czniki. Zobaczymy. Z.H. Czekamy zatem na nowe ksia˛z˙ki, a „Szkice Humanistyczne” z˙ycza˛ Panu Profesorowi dalszych sukceso´w naukowych, dydaktycznych, a takz˙e wielu wspaniałych wypraw z˙eglarskich do najodleglejszych zaka˛tko´w naszego globu. Serdecznie dzie˛kuje˛za te˛ rozmowe˛. OSW Szkice Humanistyczne Tom VII 2007 Nr1i2 KSIA˛Z˙ KI I CZASOPISMA NADESŁANE Aktualnos´c´ Kirkegarda. W 150 rocznice˛s´mierci mys´liciela z Kopenhagi, wybo´r studio´w pod red. A. Szweda, Wyd. Antyk, Ke˛ty 2006. Białek J., Filozoficzna mys´l buddyjska w Tybecie. Szkoła prasangika-madhjamaka do pocza˛tko´w XV wieku, Zakład Wydawniczy Nomos, Krako´w 2006. Dawkins R., Bo´g urojony, Wyd. CiS, Warszawa 2007. Gut A., Gottlob Frege i problemy filozofii wspo´łczesnej, Wyd. KUL, Lublin 2005. Hudzik J.P., Niepewnos´c´ i filozofia, Wyd. Aletheia, Warszawa 2006. Kordec J.B., Wolnos´c´, cnota, praxis, Wyd. Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa 2006. Kurowicki J., Dlaczego ozdoba zdobi (Wykłady z estetyki i filozofii kultury dla artysto´w i ekonomisto´w), Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2006. Olchanowski T., Duchowos´c´ i narcyzm, Wydawnictwo Psychologii i Kultury Eneteia, Warszawa 2006. Ostasz L., O usprawnianiu rozumu i leczeniu psychiki. Psychoterapia filozoficzna, Wyd. Laterna, Krynica Morska 2007. Pasamonik B., Toz˙samos´c´ osobowa. Paradoksy antropologii filozoficznej Teilharda de Chardin, Wyd. Nomos, Krako´w 1999. Piotrowska E., Mys´l filozoficzna w Szwecji. Od mistycyzmu do radykalizmu, Wyd, UAM, Poznan´ 2006. Ryszkiewicz M., 4 miliardy lat. Eseje o ewolucji, Pro´szyn´ski i S-ka, Warszawa 2007. Russ J., Wspo´łczesna mys´l etyczna, Wyd. PAX, Warszawa 2006. Siemianowski A., Antropologia filozoficzna, wyd. 2, Wyd. Gaudentium, Gniezna 2005. Szawarski Z., Ma˛dros´c´ i sztuka leczenia, Wyd. Słowo-Obraz-Terytoria, Gdan´sk 2005. Tuchlin´ska B., Filozofia kultury Bogdana Suchodolskiego, Wyd. UMCS, Lublin 2006. Vattimo G., Koniec nowoczesnos´ci, przekład M. Surma-Gawłowska, TA i WPN Universitas, Krako´w 2006. Warda E., Filozofia staroz˙ytna od A do Z. Repetytorium. Matura, Wyd. Kram, Warszawa 2004.